Goniec

Switch to desktop Register Login

czwartek, 19 październik 2017 22:28

Świnie, co chrumczą

ligeza        Kpina z godności ludzkiej. Represje. Odpowiedzialność zbiorowa. Zemsta i odwet. Nie robili nic złego, a teraz nie mają za co żyć i odbierają sobie życie – i tak dalej, i tak dalej. 

        Mówmy na to wszystko „sprawdzam”, mówmy koniecznie, ale wpierw rzucajmy im przed oczy pytanie równie konieczne, bo o charakterze kardynalnym. Mianowicie: czy tak zwaną dezubekizację można nazwać zemstą, odwetem czy represjami? A potem rzucajmy w twarze jedyną właściwą odpowiedź w brzmieniu: nie, nie można. Zemsta, odwet i represje to byłyby: aresztowanie, zerwanie paznokci, łamanie kości, strzał w tył głowy i ciupasem do dołu z wapnem – w wersji hard, zaś w wersji łagodniejszej pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Czy jakoś podobnie. 

        Tak że ten, tego. Nie chrumkajcie, nie warczcie, nie próbujcie kąsać, idźcie stąd precz, natychmiast. Wracajcie do mrocznych rynsztoków Mordoru, z którego wyciągnęli was przed laty wrogowie polskości, w ostateczności siusiajcie sobie pod swoje drzewka i tarmoście własne nogawki. W każdym razie nie wchodźcie nam w paradę. Dosyć! 

Opublikowano w Teksty
czwartek, 19 październik 2017 22:26

Z Warszawy (42/2017)

pruszynski        Wspaniałe złota jesień, trochę deszczu, ale ciepło i  słonecznie. Spaceruje moc ludzi w centrum, ogródki jeszcze otwarte i pełne. 

        Nic nowego, 10 i niewielkie zamieszanie z kodowcami, a potem druga „zadyma” pod siedzibą PiS-u na Nowogrodzkiej.


        Nowy portal

        Korwin-Mikke i sk-a ma teraz nowy portal Wolność 24, który wszystkim polecam, bo jest dużo bardziej ciekawy niż Yahoo, który dotąd oglądałem, i nadal polecam Russia Today.

czwartek, 19 październik 2017 22:25

Tli się i kopci

michalkiewicz       Ach, gdyby ludzie pamiętali o rozmaitych, pełnych mądrości sentencjach, można by uniknąć wielu przykrych niespodzianek. Oto po obejrzeniu telewizyjnych „Wiadomości”, z których wynikało niezbicie, że Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej”, pan wicepremier Morawiecki oznajmił, że Polska jest w znakomitej kondycji finansowej.

Tak naprawdę, to jeszcze nie jest, bo ze szczegółów, w których – jak wiadomo – chowa się diabeł – wynika, że deficyt budżetowy na rok bieżący może być niższy od planowanego nawet o 10 miliardów złotych – no ale przecież będzie, podobnie jak w roku przyszłym, kiedy ma wynieść nieco ponad 40 miliardów – ale co to szkodzi pochwalić się osiągnięciami? Wiadomo, że opozycja rządu nie pochwali, więc rząd musi robić to sam, no a ponieważ przysłowie radzi, by robić dziś, co miało się zrobić dopiero jutro, to i wicepremier Morawiecki pochwalił się trochę na wyrost. 

Opublikowano w Stanisław Michalkiewicz
czwartek, 19 październik 2017 22:22

Sprawa Mateusza Piskorskiego

        Szanowni Państwo!

        Przesyłam do wykorzystania materiały dotyczące sprawy Mateusza Piskorskiego – doktora politologii, dziennikarza i działacza politycznego, który wyrażał inne poglądy na temat naszych stosunków z Rosją niż prezentują obecne (i poprzednie) władze naszego państwa.

        Szczególnie polecam opinię prawną dwojga prawników, pracowników Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego, dowodzącą ponad wszelką wątpliwość tego, co przeczuwaliśmy intuicyjnie – że Piskorski został aresztowany za poglądy i że w świetle obowiązujących przepisów nie sposób mu postawić zarzutu szpiegostwa.

        Co zresztą widać gołym okiem, bo prokuratura nie potrafi sformułować aktu oskarżenia i pozoruje działania. Uważam, że nikt uczciwy nie może w tej sprawie milczeć i pozostać obojętnym. Niezależnie czy się zgadza z Piskorskim, czy nie.

        Tu chodzi o fundamentalną zasadę wolnego społeczeństwa – prawo do swobody wypowiedzi zagwarantowane w art. 54 Konstytucji.

        ABW i prokuratura, aresztując Piskorskiego – w istocie – bez podstawy naruszyły Konstytucję.

Opublikowano w Teksty
niedziela, 15 październik 2017 00:12

"Popioły" - nowa książka Pana Nikt

Proszę Państwa, na razie w przedsprzedaży, a już w listopadzie w całkowitym realu kupić można książkę Pana Nikt zatytułowaną "Popioły".

Pan Nikt to wyjątkowa postać na mapie polskiej publicystyki. Człowiek, który uprawia geopolitykę z wielkim ładunkiem polskiej emocji; uprawia ją niczym profetyczną poezję, widząc dalej i lepiej niż większość komentatorów, którzy klepią te same zamówione frazesy raz w prawą oraz lewą stronę.

Bo też dla niego najbardziej liczy się polski interes narodowy. Pan Nikt to odrastające gałązka polskiej myśli, środowisko ludzi, którzy czytają w kilku językach, nie tylko gazety ale również grzebią w komunikatach ministerstw i służb. Autor "Popiołów" jest świadomy gry, jaka toczy się o nasze strategicznie położone terytorium; gry, której większość polskiej elity albo nie dostrzega albo ją po prostu ignoruje, przyzwyczajona do swego poddańczego statusu.

Ta walka nad naszymi głowami jest jednym z wielu elementów zmieniającego się geopolitycznego teatru, narastającego konfliktu o globalną hegemonię między Chinami a Stanami Zjednoczonymi z całą plejadą pomniejszych aktorów, konfliktu w którym swoje chcą ugrać nie tylko Niemcy, Amerykanie, Rosjanie czy Ukraińcy ale również masoni, globalizatorzy, Żydzi liberalni i syjoniści.
Wyłania się z tej analizy obraz, w którym Polska to kraj bez pełnej suwerenności, którego przywódcy tej suwerenności nie chcą, a dobrobyt własny oraz narodu upatrują w podpięciu się pod cudze projekty.


Przez analizy Pana Nikt przebija żal i frustracja, świadomość marginalizacji naszego kraju.


Ale nic, nigdy nie jest dane raz na zawsze, możliwe więc że Polska jest jeszcze w stanie odżyć duchowo i materialnie, że zdarzą nam się przywódcy zdolni grać własną grę, na miarę posiadanych aututów, jak Orban, Erdogan, czy Putin.

Do tej sanacji elit potrzebny jest wgląd w kontekst spraw i znajomość faktów, dlatego warto jest czytać Pana Nikt; dlatego publicystyka Pana Nikt tak dużą popularnością cieszy się na naszych "Gońcowych" łamach. Zapraszam Państwa do kupna nowej pozycji naszego Autora.

Książkę można zamówić tutaj:


https://www.3dom.pro/Pan-Nikt-Popioly-p169

Opublikowano w Andrzej Kumor
piątek, 13 październik 2017 07:35

Zobaczyło, hen przepadło

ligeza        Zobaczyło tłumy z różańcami w dłoniach, modlitwę usłyszało, zawyło, buchnęło ogniem, parą strzyknęło raz i drugi, wreszcie przekleństwem prychnęło spod ogona – i przepadło. 

         Miło było posłuchać, popatrzeć, współuczestniczyć – wszelako wielu nie rozumie, co działo się na granicach Rzeczypospolitej w sobotę, 7 października, w święto Matki Bożej Różańcowej. Wielu nie rozumie, wielu nie zrozumie nigdy. Dla przykładu: modlitwę „Do granic naszych możliwości, naszych lęków, naszych pragnień, poza granicę komfortu, codzienności i przyzwyczajeń”, znana nam skądinąd Dominika Wielowieyska podsumowała słowami: „Źle się stało, że różaniec zaplątano w politykę i sianie niechęci wobec innych kultur i religii”. Co z kolei Michał Szułdrzyński skomentował nadzwyczaj celnie: „Tolerować można inne religie i rozmaite punkty widzenia, ale własny, polski katolicyzm jest, jak się okazało, zbyt obciachowy. Otwartość, owszem, ale na wszystko inne”. 

Opublikowano w Teksty
piątek, 13 październik 2017 07:31

Pożegnania

pruszynski        Po przyjeździe do Montrealu dowiedziałem się, że dwaj przyjaciele przenieśli się do kraju wiecznych i  owocnych łowów.

        Marka Rostworowskiego i jego żonę Clare znałem jeszcze z Polski, a w Kanadzie jeszcze bardziej się zbliżyliśmy. Bywałem u nich wiele razy, a dowiedziawszy się, że handluje nieruchomościami, poradziłem Mu, by pojechał do południowego Wietnamu i tam sprzedawał montrealskie nieruchomości. Marek, niestety, nie skorzystał z mej rady, a trochę podpadłem im, bo poderwałem opiekunkę ich syna Antosia, która została moją drugą żoną. Nie pamiętam, jak poznałem Bernarda Kmitę, który miał sklep z meblami na ulicy St. Lawrence i działał w Polonii. Jego idee fix było, by Polacy sprzedali kilka swych domów, a za zebrane pieniądze pobudowali jeden wielki w centrum miasta, który poza salami miałby jeszcze lokale handlowe na wynajem i był samowypłacający się, czego niestety się Mu nie udało zrealizować. Właśnie Bernard wciągnął mnie w życie Polonii i za to bardzo Mu dziękuję.

        Po powrocie na Białoruś nie omieszkam zamówić za obu mszy i wszystkim mym znajomym radzę, bo to jedyna rzecz, którą dla bliskich zmarłych możemy zrobić.

piątek, 13 październik 2017 07:29

Czy ktoś wie, jak jest naprawdę?

michalkiewicz        Zakończyła się właśnie kolejna, październikowa miesięcznica smoleńska. Może nie byłoby powodu, by ją odnotowywać, gdyby nie deklaracja, a właściwie dwie deklaracje pana prezesa Kaczyńskiego. Otóż powiedział on, że kiedy już smoleńskie liturgie dobiegną końca – a nastąpi to po 96. miesięcznicy, czyli po 10 kwietnia przyszłego roku – to mamy dwie możliwości: albo poznamy prawdę o tej katastrofie, albo przeciwnie – nie tylko jej nie poznamy, ale dowiemy się, że jest to w ogóle niemożliwe. Wynika  z tego – po pierwsze – że tej prawdy nadal nie znamy, więc opowieści, jakoby w Smoleńsku był zamach, to tylko takie hipotezy, a po drugie – że pan prezes Kaczyński wyznaczył w ten sposób złowrogiemu ministrowi Macierewiczowi termin, do którego ma zakończyć żmudne „dochodzenie do prawdy”. Oczywiście musi to zakończyć się efektownie, toteż pan prezes Kaczyński poinformował, że tak czy owak „odniesiemy zwycięstwo”. 

Opublikowano w Stanisław Michalkiewicz

        Goniec: Marianie, witam w Kanadzie. Co prawda tym razem nie na nasze zaproszenie, ale jak widzę, polubiłeś ten kraj, skoro jesteś tu ponownie. 

        Marian Kowalski: Dużo Polaków tutaj jest.

        - Dużo Polaków jest wszędzie na świecie. Zapamiętałem sobie hasło, że to jest naród ponad granicami, jeszcze z któregoś Marszu Niepodległości. To oczywiście i źle, i dobrze. Jest w tym też i siła, tak jak w każdym narodzie, który ma ludzi na całym świecie. 

        Od czasu, kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, dużo się zmieniło, wtedy był Ruch Narodowy, potem byłeś w Narodowcach RP, teraz jesteś z „Idź pod prąd” Pawła Chojeckiego, który ma telewizję internetową – poprawiaj mnie, jeśli coś się nie zgadza...

        -  Z „Idź pod prąd”, ale bez telewizji, tylko z gazetą papierową, to jestem już 15 lat.

        - Zgadza się, ale teraz to jest duża inicjatywa; jest telewizja internetowa i Ty w niej codziennie komentujesz ... Paweł Chojecki jest protestantem, jest ewangelikiem, z tego co dobrze rozumiem... 

Opublikowano w Wywiady
piątek, 06 październik 2017 08:02

Niezależność nie chusteczka

ligeza        Podobno Tadeusz Boy-Żeleński nie zasypiał, póki czegoś nie przetłumaczył z francuskiego na polski. I nie chodzi bynajmniej o etykiety na pudełkach z zapałkami. 

        Złośliwcy twierdzili, że wieczorne przyzwyczajenia Boya dotyczyły także poranków, nie uściślając przy tym, czy znaczy to, że to czy owo Żeleński tłumaczył przed porannymi ablucjami, przed konsumpcją śniadaniowego jajeczka, czy może jeszcze zanim otworzył szeroko któreś z ócz, co oznaczałoby translację przez sen. Jak u jakowegoś, normalnie, geniusza. 

Opublikowano w Teksty
Strona 1 z 119