Goniec

Register Login

piątek, 15 czerwiec 2018 13:01

Ile Żydzi winni Polakom?

pruszynskiIle Żydzi winni Polakom?

Sprawę długów gmin żydowskich opisał słynny naukowiec, historyk i historiozof profesor Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”.

Według niego, dla żydowskich gmin było złotym interesem pożyczanie jak najwięcej u zamożniejszych Polaków, aż strunka nareszcie pękła. W roku 1764 komisja sejmowa ustaliła, że długi Żydów wynosiły bajeczną ówcześnie sumę 2,5 miliona złotych. Około półtora miliona przypadło na pretensje duchowieństwa, głównie jezuitów, dominikanów i franciszkanów, a do 1.000.000 na pretensje magnaterii.

Wypożyczone żydowskim gminom pieniądze nigdy nie zostały zwrócone. Po przeliczeniu owych złotych na czyste złoto otrzymujemy 56.270 uncji, dziś kosztującej około 1300 dolarów, czyli 74.276.500 dol. Doliczając do tego tylko 2 proc. składany 250 lat, dostajemy zawrotną sumę i wychodzi, że nie Polacy, a Żydzi są nam moc winni.


Kontrofensywa

Nagonka antypolska chwilowo ucichła. Jedni twierdzą, że Trump wpłynął na Żydów, bo dla niego Polska jest ważna, a ja twierdzę, że „wojna” z Palestyńczykami jest głównym tematem mediów i Żydzi doszli do wniosku, że nie ma teraz co walczyć z Polakami. Ale niech nikt się nie łudzi, że Żydzi nam odpuszczą, bo walka idzie o wielkie pieniądze.

Mym zdaniem, trzeba zakupić 1/3 strony np. w „New York Timesie” czy „Wall Street Journal” i ukazać żydowskie kłamstwa. Zacząłbym od powiedzenia, że media zarzucają, że Polacy są antysemitami i mordowali Żydów w czasie wojny. Więc wytłumaczcie mi, dostojni czytelnicy tej gazety, i zastanówcie się czemu:

Niemcy za pomoc Żydom zamordowali ponad 1400 Polaków, a tylko jednego Francuza?

Muzeum Yad Vashem w Jerozolimie Polakom przyznaje takie same medale za ratowanie Żydów jak Francuzom czy Holendrom, choć za wszelką pomoc Żydom Polaków rozstrzeliwano, a tych drugich tylko wsadzano do więzień?

Najwięcej medali Yad Vashem dotąd przyznał Polakom, 6500, czyli z 20 proc. wszystkich, a nie Francuzom czy Holendrom, gdzie pomoc Żydowi nie była karana śmiercią?

Żydzi twierdzą, że ponoć Polacy masowo kolaborowali z Niemcami w mordowaniu Żydów, choć największa liczba kolaborantów była wśród samych… Żydów?

We wspomnieniach Żydów z okresu holokaustu roi się od opisu haniebnej roli żydowskiej administracji i żydowskiej policji. Autorzy twierdzą, że policja żydowska była znacznie bardziej bestialska niż litewska, łotewska czy ukraińska, które pilnowały gett i niemieckich obozów w okupowanej Polsce. Bez tej pomocy praktycznie nie można było wymordować tylu Żydów?

Emigracyjny Rząd Polski urzędujący w latach 1940–1945 w Londynie dał na pomoc Żydom w okupowanej Polsce 5 mln funtów, równowartość dziś ze 100 mln, a organizacje żydowskie z USA nie dały nawet miliona?

Tylko w okupowanej Polsce była podległa Polskiemu Rządowi na Emigracji i przezeń finansowana Rada Pomocy Żydom?

Tylko 76 księży katolickich i zakonnic polskich dostało dotąd medale z Yad Vashem, a wedle badań przechowywano Żydów i dzieci żydowskie w 388 domach zakonnych, a ponad 100 księży zostało zamordowanych przez Niemców za pomoc Żydom. Jeżeli tylko szefom wspomnianych domów zakonnych przyznano by medale, to księża i zakonnicy mieliby ponad 400 medali, czyli 6 razy więcej?

Czemu Muzeum Yad Vashem nie honoruje zeznań nie-Żydów przy składaniu wniosków o odznaczenie kogoś za ratowanie Żydów?

Warszawski Żydowski Klub Dzieci Holocaustu wydał w 5 tomach historie przeżycia 151 jego członków. Okazuje się, że tylko 11 z nich, czyli 7 proc., zadało sobie fatygę załatwienia swym wybawcom medalu Yad Vashem. Jeśli jest to typowe dla wszystkich ocalałych Żydów, to zamiast 6600 medali Polacy powinni mieć 100.000, czyli prawie 20 razy więcej?

Pytanie, co jeszcze dopisać. Ale kto by pokrył ten koszt, około 50.000? Mógłby to pokryć pan Kobylański, ojciec Rydzyk, Polish Aid Foundation Trust z Londynu, Kongres Polonii Amerykańskiej, ale oni boją się mówić Żydom prawdę, a na władze dzisiejszej RP nie ma co liczyć.


Bez wizy

Podobnie jak kilka lat temu Białoruś, teraz na Mundial Rosja każdemu, kto kupi choć jeden bilet, daje bezwizowy wjazd do kraju oraz zapewnia wolny tranzyt przez Białoruś. Szkoda, że nie pomyślą i nie wprowadzą bezwizowego ruchu na stałe.


Weekend w Mińsku

W okolicy stolicy jest moc dacz, niektóre z 40 km od miasta, małe 10 proc. hektara i większe często ze sporymi domami. Dacze zwykle należą do starszych osób, które z wnukami, jak kończy się rok szkolny, czyli po 1 czerwca, tam biwakują. Teraz zamożniejsi kupują domy na wsi, jak znajoma, która kupiła wiejski dom koło Nieświeża około 120 km od Mińska za 2000 dolarów i tam spędza część wakacji z córą.

Są koło stolicy jeziora zwane Mińskim Morzem, a bliżej, z 10 przystanków od centrum tramwajem, jest Komsomolskie Jezioro, ośrodek wodny. Po procesji na Boże Ciało tam się zjawiłem. Przeważały dziewoje i dopiero wczesnym popołudniem pokazały się rodziny z dziećmi i mężczyźni. Jest też niedawno rozbudowany park koło odremontowanego przyzwoicie z 7 lat temu dworu w Łoszycy, dawnej posiadłości Prószyńskich piszących się przez „ó”. W latach 1922–39 był tam ośrodek sadowniczy i... siedziba wywiadu sowieckiego, ślącego agentów do Polski. Niedawno byłem tam i uśmiałem się, widząc w wejściu swój herb – Rawicz. Ktoś poszukał herbu Prószyńskich i nie orientując się w pisowni, znalazł mój herb, a nie tych Prószyńskich. Tam w weekendy przyjeżdża moc młodzieży na pikniki. Jest na Białorusi słuszny zakaz palenia ognisk, więc kto chce piec popularne szaszłyki, zabiera na piknik metalowy pojemnik, w nim rozpala ogień i tak je piecze.


Wybory z 1989 r.

Rozpisano się na ten temat, ale to nie były wybory, a plebiscyt. Padła komuna, a zdobyli mandaty ci, co mieli fotografie z Lechem, którego mocno popierał Kościół. Podkreślono ostatnio, zwłaszcza na portalach prawicowych, że oddała władze swym… agentom.

Chciałem być w Senacie przedstawicielem Polaków z zagranicy i mym hasłem wyborczym było: czy 4 miliony Polaków nie powinno mieć swego przedstawiciela w Senacie, ale nie zdążyłem zebrać potrzebnych 3000 podpisów. Zasadniczo mogłem uzyskać poparcie Wałęsy, ale wolałem być kandydatem niezależnym.

Dodam, że „świat” był wtedy zadowolony, że w Polsce opozycja miała zagwarantowane 33 proc. miejsc, ale tymczasem w Republice Południowej Afryki zażądano od białych, by wybory były w pełni demokratyczne.


6 czerwca

To dzień wolności podatkowej, czyli czas, kiedy zaczynamy zarabiać na siebie, a nie na wydatki rządowe. Jest to najwcześniejsza data od początku pomiarów rozpoczętych w 1994 r. – poinformowało Centrum im. Adama Smitha.

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty

No to będziemy się bić handlowo ze Stanami Zjednoczonymi; od pierwszego lipca mają wejść w życie cła odwetowe, jakie Kanada nałoży na import niektórych towarów z USA. Jest to "odwzajemnienie" amerykańskich ceł nałożonych na kanadyjską stal i aluminium. Nałożymy więc cła na papier toaletowy, sok pomarańczowy, truskawki i inne amerykańskie towary.
Będzie to po prostu oznaczało tyle, że towary te odpowiednio zdrożeją w sklepach, a taksę od tego zgarnie Ottawa. W sumie całkiem zmyślne pociągnięcie! No możemy handlowo wojować ze Stanami Zjednoczonymi, podobnie, jak zając z niedźwiedziem.
Przypomina mi to parodiowane często przemówienia Gomułki, w których były gensek zachwalał, że mimo wzrostu cen mięsa właśnie spadły ceny parowozów i snopowiązałek więc naród powinien być zadowolny....

Tymczasem zżymam się bo przeczytałem w Mississauga News że tegoroczny Dzień Polski w Mississaudze, będzie w tym roku wyjątkowo uroczyście obchodzony ponieważ Polska obchodzi, tu cytuję "stulecie niepodległości".
No niestety, przy powszechnej ignorancji historycznej, z jaką mamy tutaj do czynienia, z okazji naszego jubileuszu odzyskania niepodległości wdrukowuje się wszystkim dookoła, że Polska to państwo o stuletniej historii. No niestety tak sobie oto strzelamy do własnej bramki...

Opublikowano w Andrzej Kumor
piątek, 01 czerwiec 2018 07:44

Konieczne jest kształcenie narodu

pruszynskiWarszawa

Pogoda piękna, moc ludzi spaceruje lub zasiadło na licznych ogródkach od Rynku Starego Miasta Szlakiem Królewskim aż do Plac Trzech Krzyży. Na na przeciw kościoła seminaryjnego są wielkie tablice pokazujące nasze mniej znane miasta.

 

Rocznica

W 26 minęły 3 lata od momentu, w którym Andrzej Duda wygrał z Bronisławem Komorowskim II turę wyborów prezydenckich. SW Research, na zlecenie portalu rp.pl, zrobiło sondaż. Pytano Polaków, czy urzędujący prezydent powinien w 2020 roku ubiegać się o reelekcję.

Niespełna 41% ankietowanych jest za a 37% przeciw by prezydent ubiegał się o drugą kadencję. Pozostali 22% nie było zdecydowanych w tej kwestii.
Częściej przeciwnikami są kobiety (43%), osoby w wieku powyżej 50 lat (52%) oraz ludzie o wykształceniu wyższym (46%). Tego zdania są też częściej osoby o dochodzie od 2001 do 3000 zł (48%) oraz ankietowani z miast od 200 do 499 tys. mieszkańców (50%).

Badanie prowadzono 22-23 maja 2018 roku na próbie 800 osób reprezentatywnej dla populacji Polski pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania.


Z Chicago

Jak pisałem przed cmentarzem w Chicago gdzie prezydent składał wieniec grupa Polaków trzymała transparenty z napisami „Nie przepraszam za Jedwabne i Marzec ’68”, „Prezydencie już czas powstać z kolan” oraz „Żądamy wznowienia ekshumacji w Jedwabnem…”

Ci sami ludzie próbowali rozwinąć te transparenty podczas spotkania Polaków z prezydentem Andrzejem Dudą w Millenium Park w Chicago. Naszła ich policja i zostali „wyproszeni” ze spotkania, niektórzy ukarani mandatami, a jeden Polak nawet został aresztowany.

Demoliberalny i prawicowe media próbowały zakłamać to jak zostali potraktowani Polacy, którzy jeszcze w 2015 roku świętowali zwycięstwo Andrzeja Dudy.
Właśnie tych Polaków ambasador RP określił mianem „hołota” a przecież były to najdelikatniejsze jakie mogły być hasła.
Dobrze, że mi się udało tam zebrać trochę podpisów pod apel o wznowienie ekshumacji i nie trafiłem do kicia.


Pieniądz elektroniczny

Rodacy nie zdają sobie sprawy, bądź nie chcą tego wiedzieć, że tylko gotówka gwarantuje swobodę i anonimowość. Każda elektroniczna transakcja zostawia ślad w archiwach bankowych, pozwala ustalić, gdzie kto się znajduje, co robi, kim jest, czym się interesuje, jakie są jego słaby punkty, ewentualne nałogi itd. Czyli całkowita kontrola. W razie czego wystarczy spojrzeć na wyciąg z konta, żeby dowiedzieć się wszystkiego o danej osobie. Informacje te są nie tylko w posiadaniu banków, ale także urzędów skarbowych, a przez to państwa, które może mieć pełną kontrolę nad obywatelami.

Przy okazji afery Amber Gold okazało się, że upadek tej firmy był szybszy bo wszystkie banki, z którymi współpracował Marcin Plichta, zamknęły mu konta, a inne odmówiły jego otwarcia. Okazało się, że mają do tego pełne prawo.

Wyobraźmy sobie, że nagle nie ma w Polsce lub w Kanadzie gotówki. Wówczas, żeby w ogóle móc funkcjonować: mieć pracę, dostawać pensje, płacić za mieszkanie, jedzenie, ubranie trzeba mieć konto w banku. Inaczej nie da się żyć.

W tej sytuacji jesteśmy całkowicie na łasce i niełasce banków. W każdej chwili odpowiednie instytucje za dotknięciem jednego guzika mogą pozbawić nas wszystkich środków do życia. Dostęp do konta staje się jedynym sposobem przetrwania. Żeby kogoś zniszczyć wystarczy zablokować mu konto.


Jak Pan Bóg dopełni historii Zbawienia?

Wykład ks. prof. Tadeusza Guza: połączony z promocją arcyciekawej książki nawróconego na katolicyzm Żyda, prof. Harvardu, Roya Schoemanna pt. „Zbawienie bierze początek od Żydów” wydanej przez siostry loretanki.

Autor książki należy do coraz liczniejszego grona Żydów z USA, którzy nawrócili się na wiarę katolicką. Odsłania, historię własnego nawrócenia, związki polityki ze zwyrodniałą seksualnością, eugeniką, rasizmem.

Zasadniczo nic nowego bo istnieją liczne grupy nawróconych dawno Żydów i organizacja „Jews for Jezus”.

Najciekawsza była dyskusja gdzie zadawano profesorowi pytania i tam powiedział, że najważniejsze by rodziny odkładały pewną ilość czasu na rozmowy i nie był to czas przypadkowy, jak np przy wspólnym posiłku. Dalej twierdził, że konieczne jest kształcenie narodu, by był on świadomy swych celów, by wiedział co oznacza Bóg i jest to znaczenie ważniejsze niż dążenie do dobrobytu.


Odwalcie się

Żydzi przypuścili nowy atak na Polaków. 19 maja 2018 papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kardynała. To nie spodobało się Komitetowi Żydów Amerykańskich (AJC), który wystosował list do kardynała Kurta Kocha, przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Stosunków Religijnych z Żydami.

Kontynuowanie procesu beatyfikacyjnego kardynała Hlonda „będzie postrzegane w społeczności żydowskiej i poza nią jako wyraz aprobaty dla niezwykle negatywnego podejścia kard. Hlonda do społeczności żydowskiej” – napisał rabbi David Rosen, dyrektor ds. Międzynarodowych Związków Międzyreligijnych AJC.

Wydaje się Żydom, że mają monopol na ocenianie co i kto jest OK, a kto nie. Tym samym kreują nowych antysemitów, bo każda akcje automatycznie tworzy reakcje. Chciałbym powiedzieć więcej, ale „nie wypada”.


Pewna droga do sławy i…

Kopanie Polaków. Burmistrz miasta w New Jersey nie tylko dostał sporo pochlebstw od mediów, ale prezydent Duda temu bucowi dał prezent.
Nie do wiary.

Dr hab. Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami, ostatnio obwieścił, że Polacy powinni przeprosić Żydów za Bermana i Różańskiego, ponieważ „obaj zdecydowanie identyfikowali się jako Polacy, a wprowadzali z gruntu antysemicki system władzy”. Ciekawe jacy to byli „Polacy”, jeśli Berman nawet prosił członków BP PPR by mógł wziąć ślub w bożnicy.

 

„Demokraci”

Celem przeciwników demokracji, nazistów czy komunistów, było wykluczenie z dyskursu politycznego swoich przeciwników. Naziści czy komuniści odbierali swoim przeciwnikom politycznym prawa polityczne i wolności obywatelskie, prawo do działalności politycznej, prawo do głoszenia swoich poglądów, prawo do publicznego manifestowania swoich przekonań.

Dziś lewica choć werbalnie potępia nazizm, tak jak naziści czy naziści, dąży do odebrania praw politycznych i wolności obywatelskich, swoim przeciwnikom z środowisk patriotycznych.


Najstarszy dziennikarz

W Chicago mieszka nadal były redaktor naczelny Dziennika Związkowego pan Jan Krawiec (na zdj.), który w lipcu kończy 99 lat i jest najstarszym żyjącym dziennikarzem polonijnym.

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 01 czerwiec 2018 07:41

Między-Epoka

ligezaRyby milczą, krowy ryczą, nieloty skrzeczą, orły polują. Dobrze pamiętam? Może rozłóżmy zatem skrzydła, by raz i drugi wrzasnąć sobie za orlim przykładem? Na dobry początek.

Dla otuchy sobie wrzaśnijmy, boć pora po temu najwyższa. Albo, albo. Albo my ducha odzyskamy, polując, albo wrogowie nasi, nas uprzednio upolowawszy, wezmą i zjedzą kawałek po kawałku. Czy tam łykną w całości od tak zwanej ręki. Włochy pożerane są właśnie teraz. Notabene: ktoś z tego powodu płacze? Jakoś nie słyszę.

 

ŁZY FIDIASZA

Znający temat utrzymują, że na przestrzeni ostatnich paru dziesięcioleci, Niemcy zainwestowały we włoski półwysep około stu miliardów euro. W kawał solidnego buta zainwestowały, można powiedzieć. Bilans odrobinę kaleczą imigranci, ubogacający Włochów na siłę, ale to się w końcu załata. Programy integracyjne czynią cuda, zwłaszcza gdy integrowanych traktuje się kolczastym drutem.

Swoją drogą: jak to możliwe, by państwo kilkadziesiąt lat po przegranej wojnie, zyskało w Europie pozycję hegemona? Mówię o Niemczech. Ale o tym przy innej okazji, bo w związku w ostatnimi wydarzeniami nasuwa się dość oczywiste pytanie: czy we współczesnych okolicznościach przyrody Włochy mogą powtórzyć manewr brytyjski i wyjść z Unii? Odpowiedź brzmi: bez wojny nie mogą, jednakowoż spróbują, bowiem z tego rodzaju haka uzależniającego każde rozsądne państwo spróbowałoby się urwać. I dlatego wojna w Europie wciąż jest możliwa. Niekoniecznie tradycyjna zresztą. Kto, spoglądając na kolebkę cywilizacji europejskiej, powie, że to państwo pobite, podbite, wykupione, a następnie zniewolone trwale, do ostatniej kolumny Partenonu można powiedzieć? Chyba Fidiasz, szlochający do spółki z Kallikratesem.

 

NIE DO ZAAKCEPTOWANIA

Sąsiedzi Grecji z lewej strony mapy, czyli zza Adriatyku, Włosi znaczy, nie mogą powołać rządu, czy raczej rządu powołać im nie wolno, albowiem włoskiego ekonomistę, kandydata na stanowisko ministra finansów, prof. Paolo Savone’a, obwołano “wrogiem publicznym nr 1” – nie tylko Niemiec, ale i Komisji Europejskiej. Gość pragnie powrotu do waluty narodowej, naród pragnie gościa, i co im zrobisz? No coś przecież uczynić trzeba, nikt normalny nie wtapia w interes stu miliardów, a potem darowuje, bo jakimś Włochom uroiła się ekonomiczna niepodległość. Żadne takie.
W konsekwencji prezydent Włoch odmówił uznania wyboru koalicji partii, które wygrały wybory parlamentarne, po czym zadecydował o powołaniu “rządu technicznego”. Co z kolei oprotestowali zwycięzcy wyborów. Tymczasem sytuacja, w jakiej nie Włochy decydują o tym, jaki kształt ma przyjąć rząd w ich kraju, wydaje się nie do zaakceptowania dla kogokolwiek poza Brukselą i Berlinem. I może jeszcze poza Paryżem. Tak czy siak, twarda i bezwstydna zarazem ingerencja we włoską scenę polityczną, dowodzi, że w Unii Europejskiej nie ma już miejsca na suwerenność innych państw członkowskich niż Niemcy i Francja.

 

TAK DZIAŁA ŚWIAT

Właściciele Europy wyznaczyli się sami. Sami sobie nadali przywileje, owinięte w pozłotko zwane wciąż demokracją, przy czym rozziew między elitami a obywatelami staje się nie do pokonania inaczej, niż z uwzględnieniem rozlewu krwi.

Przejdźmy teraz do uogólnień. Otóż indywidualnie wyrastamy z dzieła naszych rodziców i dziadów, ale nasza kultura, kultura Europy, zwana “kulturą białego człowieka” (symbolicznie, symbolicznie), również z czegoś wyrasta i tylko ktoś nie ogarniający problemu zapyta, z czego mianowicie konkretnie (właśnie o tego rodzaju deficytach wiedzy mówię).

Zapominając o jednym i drugim, znaczy o dziele rodziców i dziadów, oraz o źródłach i fundamentach rodzimej kultury, zapominamy nie tylko o bliźnich i wspólnocie ludzkiej jako takiej. Zapominamy też o sobie. Tak działa świat. Niedługo potem prymat przejmuje zasada wzajemności, więc nasze wartości zapominają o nas – i jest już pozamiatane. Pozamiatane po nas, po cywilizacji białego człowieka, generalnie po świecie, jaki znaliśmy. Jeden z możliwych wniosków brzmi: wkraczamy w między-epokę i Bóg jeden wie, jak bardzo poobijani z niej wyjdziemy. O ile w ogóle nam się to wyjście powiedzie.

 

***

Internet chwali przemówienie naszego pana prezydenta, czy tam prezydenta, naszego pana, wygłoszone w Zielonej Górze przy okazji 58. rocznicy Wydarzeń Zielonogórskich (walki uliczne 30 maja 1960 roku w obronie likwidowanego “Domu Katolickiego”, kiedy na ulice wyszedł co dziesiąty Zielonogórzanin).

“Władza usiłowała wycisnąć odejście od tradycji, pamięci i wiary, czyli od wartości wpisanych w Polskość od chrztu Polski. To się jednak nie udało. Nie udało się nawet tu, tak daleko od ojcowizny, gdzie byli ludzie wyrwani ze swoich korzeni. Nie udało się dzięki Bogu, dzięki wam, waszym pradziadkom i ojcom.

Dziękuję wam dziś za to bohaterstwo. Dzięki temu pokolenie moje i mojej córki mogą żyć w wolnym kraju” – rzekł prezydent, a ja nie zdzierżyłem, pytając Dudę Andrzeja wprost: “Co też pan mówi, panie prezydencie?” i słysząc w odpowiedzi szczere i brutalne do krwi: “Słowa, słowa, słowa”.

Czy to możliwe, by Duda Andrzej mógł zareagować tak po szekspirowsku cynicznie? Nie wiem, nie było mnie tam. Ale głowy, że nie mógłby, w zakład nie zaoferowałbym. Już nie.

Krzysztof Ligęza
Kontakt z autorem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Teksty
piątek, 01 czerwiec 2018 07:40

O wyższości teorii spiskowej

michalkiewiczMości panowie, proroctwa mnie wspierały – chciałbym zawołać za panem Zagłobą na wieść, że w ubiegłą niedzielę energiczne mamy młodych inwalidów w jednej chwili spakowały się i zakończyły ponad 40-dniowy protest, który część sejmowych korytarzy przekształcił w rodzaj polowego lazaretu na zapleczu frontu wschodniego i to w fazie odwrotu na z góry upatrzone pozycje.

Pisałem bowiem, że surdyna, jaka pojawiła się 23 maja zarówno w mediach rządowych, jak i nierządnych, musiała mieć zagadkową przyczynę – a wyobraźnia podsunęła mi obraz rozmowy telefonicznej dyżurnego generała okupujących Polskę starych kiejkutów z przedstawicielem Departamentu Stanu, a jeśli nawet nie z nim, to z rezydentem CIA na Polskę.

Wspominam o tym między innymi dlatego, że pryncypialni przeciwnicy teorii spiskowych czynią mi gorzkie wyrzuty, jakobym „wszystko” tłumaczył intrygami starych kiejkutów, których poza tym już przecież „nie ma” - ewentualnie intrygami Żydów, czy „cyklistów”. Ci „cykliści” to dla większego szyderstwa, bo wiadomo, że ani starych kiejkutów, ani Żydów, nie mówiąc już o „cyklistach” przecież „nie ma”.

Ja rozumiem, że oświeceni mikrocefale chcą jak najlepiej, ale czy w swoim potępieniu teorii spiskowych nie posuwają się aby za daleko? Chodzi mi oczywiście o antysemitismus, bo czy można sobie wyobrazić gorszy przejaw antysemitismusa, jak negowanie istnienia narodu żydowskiego? Ten karygodny przypadek pokazuje, w jaki sposób przedsionek piekła może być wybrukowany dobrymi chęciami. Ale nie tylko to – bo oświecone przez Michnika mikrocefale tłumaczą z kolei rozmaite wydarzenia spontanem i odlotem – niczym w Wielkiej Orkiestrze „Jurka Owsiaka”. Wydaje mi się jednak, że moja ulubiona teoria spiskowa jednak lepiej wyjaśnia rozmaite zagadki, niż „spontany i odloty”, nad którymi, mówiąc nawiasem, „Jurek Owsiak” musi nieźle się nauwijać.

Tymczasem teoria spiskowa wyjaśnia nie tylko różne zagadki, ale i fenomen „Jurka Owsiaka”. Jakże bowiem wytłumaczyć wielkie zaangażowanie po stronie Orkiestry nierządnej stacji TVN, którą podejrzewam, że została założona za pieniądze ukradzione przez starych kiejkutów z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego? Przypomnę, że na nielegalną operację wykupienia polskich długów na międzynarodowym rynku finansowym PRL wyłożyła 1700 mln dolarów, podczas gdy na wykupienie długów poszło tylko 60 milionów, zaś reszta, czyli 1640 mln dolarów, „gdzieś” się rozeszła, a potem pojawiły się takie fenomeny, jak TVN, w którym gwiazdą pierwszej wielkości jest pani Justyna Pochanke – córka Renaty Pochanke, sekretarki Janiny Chim, zastępczyni dyrektora generalnego FOZZ, która – chociaż oskarżona w tej sprawie razem z Grzegorzem Żemkiem – podobnie jak i on, nie puściła farby?

Dzięki temu wyszła na wolność przed terminem, dzięki życzliwości niezawisłego sądu w Tarnobrzegu, który najwyraźniej „powinność swej służby zrozumiał”.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że w TVN znalazła przystań również resortowa „Stokrotka”, surowo swoich gości przesłuchująca. Ostatnio przesłuchując Wielce Czcigodnego Rafała Trzaskowskiego, wysuwanego na prezydenta Warszawy gwoli rozciągnięcia zasłony tajemnicy nad wyczynami pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, „Stokrotka” ostro zwróciła mu uwagę, żeby odpowiadając na pytania, patrzył na nią, a nie na podgląd gdzieś z tyłu, czy z boku.

Pamiętam, że kapitan Kłak, który przesłuchiwał mnie w maju 1982 roku, też domagał się, bym patrzył mu w oczy, więc widać, że musieli przejść to samo szkolenie, dzięki czemu „Stokrotka”, mimo transformacji ustrojowej, przoduje nie tylko w pracy operacyjnej, ale i w wyszkoleniu bojowym i politycznym.
Tylko na gruncie ulubionej teorii spiskowej można wyjaśnić przyczynę, dla której prokuratura w Gdańsku podjęła tak zwane „energiczne kroki” w sprawie Amber Gold dopiero wtedy, kiedy forsa została wyprowadzona w nieznanym kierunku, a przesłuchiwani przed sejmową komisją delikwenci, również w randze generałów, nawet na pytanie o nazwisko, odpowiadają: „nie wiem, nie pamiętam”, ewentualnie, że udzielenie takiej odpowiedzi mogłoby ich narazić na odpowiedzialność karną.

Podobnie tylko na gruncie ulubionej teorii spiskowej można wyjaśnić, dlaczego w sprawie tak zwanej „reprywatyzacji” kamienic w Warszawie niezawisłe sądy przechodziły do porządku nad pełnomocnictwami wystawianymi przez osoby 150-letnie, albo – dlaczego w słynącym z niezawisłości gdańskim okręgu sądowym, niezawisły sąd właśnie wypuścił notariuszy zatrzymanych pod zarzutem uczestnictwa w wyłudzaniu nieruchomości przez lichwiarzy.
Jak inaczej wyjaśnić fenomen dwóch kongresów sędziów polskich, na które przybywał, kto chciał, albo – kto musiał, albo wreszcie pogląd prezydenta Andrzeja Dudy, że Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego w naszym bantustanie musi być pani Małgorzata Gersdorf? Przypomnę, że jej przetrwanie na tym stanowisku stanowi jeden z warunków trzypunktowego ultimatum, które niedawno przedstawił Polsce niemiecki owczarek Franciszek Timmermans, uplasowany na stanowisku zastępcy przewodniczącego Komisji Europejskiej.

„Nikt nie jest zadowolony ze swojej fortuny, każdy – ze swego rozumu” - twierdził XVII-wieczny francuski aforysta Franciszek książę de La Rochefoucauld. Ze swego rozumu zadowoleni są zwłaszcza mikrocefale – absolwenci wyższych szkół gotowania na gazie, albo akademii pierwszomajowych. Tych ani nikt nie przekona, ani nawet nie przegada.

Tymczasem w przypadku nagłego zwinięcia 40-dniowego protestu w Sejmie nie tylko wyobraźnia mnie wspierała, bo okazało się, że protestujących inwalidów dyskretnie „wspiera” sam pan generał Gromosław Czempiński, który również żywo „interesuje się” rozwojem sytuacji. To była ta wisienka na torcie, spinająca puzzle teorii spiskowej, jako że pan generał Czempiński, który z niejednego komina wygartywał, razem z ostatnim (?) szefem Wojskowych Służb Informacyjnych, generałem Markiem Dukaczewskim, wzywany jest przez resortową „Stokrotkę” do TVN, kiedy tylko coś się w naszym nieszczęśliwym kraju dzieje i mówią tam, nie tylko „jak jest”, ale również - „jak będzie”.

W tej sytuacji rozmowa telefoniczna mogła odbyć się naprawdę, a kiedy do energicznych mam dotarły stosowne rozkazy, to w jednej chwili zaczęły pakować manatki, bo zrozumiały, że tym razem to nie jest żadne PiS-owskie safandulstwo.

Toteż, chociaż oczywiście protest zakończył się „zwycięstwem”, no bo jakże inaczej – to zaprawionym goryczą, bo nieprzejednana opozycja, która nie szczędziła inwalidom wyrazów serdeczności, w podpisanym w ostatniej chwili „Pakcie Solidarnościowym” jednak 500 złotych miesięcznie na głowę w gotówce też nie obiecała – w przecież na tyle właśnie wyceniona została „godność”. Oczywiście tylko w przypadku inwalidów, bo w przypadku naszego bantustanu godność kosztuje znacznie więcej – mniej więcej tyle, ile trzeba wydać na sprowadzenie i utrzymanie amerykańskiej dywizji – bo taka właśnie konkluzja objawiła się w rezultacie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Warszawie, które protest na sejmowych korytarzach zdmuchnęło, niczym tornado.

Stanisław Michalkiewicz

Opublikowano w Stanisław Michalkiewicz
czwartek, 31 maj 2018 22:26

Polski narodowiec zamordowany w lesie

Za Krzysztof Bosak: W lesie pod Głogowem martwy został znaleziony nasz kolega Paweł Chruszcz, radny Głogowa, społecznik i narodowiec, brat posła Sylwestra Chruszcza. Poznałem Pawła jako maturzysta 2 maja 2001 r., jadąc na moją pierwszą manifestację narodową. Zapamiętalem to dobrze bo Paweł był wśród pierwszych trzech osób ze środowiska narodowego z którymi rozmawiałem. Paweł był zaangażowany, pełen pomysłów, koleżeński i zawsze uśmiechnięty. Takim go zapamiętam jak na poniższym zdjęciu.Paweł miał 42 lata, osierocił dwójkę dzieci. Kiedyś działał w Młodzieży Wszechpolskiej i Lidze Polskich Rodzin, w ostatnich latach w środowiskach samorządowych i stowarzyszeniu Endecja. Był zaangażowany w ujawnianie różnych nieprawidłowości. Zaginął wczoraj, dziś go znaleziono martwego. Nie zdążył przekazać CBA informacji o jednej z afer, którą wykrył. Istnieje podejrzenie, że z tego powodu go zamordowano, pozorując jego samobójstwo.Wyrazy współczucia dla rodziny Pawła! Proszę, pomódlcie się dziś za jego duszę oraz o uczciwość i sprawiedliwość w naszej Ojczyźnie!

 

Komentarze:

Konrad Górny: Witold Gadowski już kilka miesięcy temu mówił że na Dolnym Śląsku mamy mafię która działa także w Zagłębiu Miedzowym. Zresztą....czy Rafał Wojcikowski też przed śmiercią aby nie trafił na aferę w położonym niedaleko Głogowa, Lubinie?

Opublikowano w Goniec Poleca
piątek, 18 maj 2018 08:11

Pospolite ruszenie

pruszynskiWeszła w życie uchwała Senatu USA nr 447, która upoważnia władze amerykańskie do popierania żądań żydowskich, czyli rozpocznie się najazd Żydów na Polskę. MSZ twierdzi, że nic nam nie grozi, ale Stanisław Michalkiewicz pisze, że to dopiero jest przegrana Polski.

W tej sytuacji trzeba zrobić POSPOLITE RUSZENIE wszystkich, nie tylko polskich świętych oraz POSPOLITE RUSZENIE PATRIOTóW. Dobrze by było zrobić w tej intencji pielgrzymkę w Polsce do sanktuarium Matki Boskiej na Jasnej Górze, w USA pielgrzymkę do Amerykańskiej Częstochowy, a w Kanadzie do Midland i do innych centrów duchowych, powiedzmy już 26 maja.

        Oczywiście taką ideę będą zwalczać nie tylko główne media, ale też mało patriotyczne władze. Co najgorsze, to poszczególnie ludzie bez wsparcia Episkopatu będą prowadzili rodaków do boju. Z Żydami mieli problem Islandczycy, więc wprowadzili bojkot ich firm i pomogło. Polacy mogą zacząć od bojkotu drogerii Rossmana, by dać znać Żydom, co ich może spotkać.


        Już lato w Polsce

        Praktycznie nigdy tak nie było ciepło w maju jak teraz, i to nieprzerwanie od 1 maja. W Warszawie ogródki na Trasie Królewskiej od Nowego Światu po Staromiejski Rynek pełne ludzi, a panie roznegliżowane i już często w powiewnych długich kieckach.

 

        Brygada Świętokrzyska

        Była częścią Narodowych Sił Zbrojnych, które nie podporządkowały się w 1944 r. AK i stacjonowały w Górach Świętokrzyskich, a od września 1944 r. nie podejmowały żadnej akcji przeciwko Niemcom.

        W chwili rozpoczęcia styczniowej ofensywy Armii Czerwonej, między oddziałami niemieckimi zaczęła się wycofywać na Zachód i ostatecznie znalazła się pod Pragą czeską. Tam wyzwoliła obóz kobiecy, uwalniając do 1000 kobiet, w tym 200 Żydówek, które były w dwóch barakach otoczonych beczkami z benzyną, a które miała być podpalone z chwilą podejścia Amerykanów. Wśród tych uwolnionych Żydówek nie znalazła się dotąd jedna jedyna „sprawiedliwa”, która by złożyła wniosek o nadanie Brygadzie zbiorowego medalu Sprawiedliwych z Yad Vashem, jaki dostał np. Batalion „Zośka”, który uwolnił 200 węgierskich Żydów z obozu podczas powstania warszawskiego.

        Ze cztery lata temu wręczyłem sekretarzowi ambasady Izraela materiały drukowane na temat uwolnienia tych Żydówek z tego obozu i ZERO. Nawet te „gentelmeny” mi nie odpowiedziały na mój wniosek. Ostatnim aktem bojowym Brygady było pokonanie 22. Dywizji niemieckiej i w jakimś stopniu uniemożliwienie Niemcom zdławienia powstania w Pradze. Potem Brygada przeszła do amerykańskiej strefy okupacyjnej, została rozbrojona i przekształcona w bataliony wartownicze przy armii USA, a część jej członków dostała stypendium i poszła na studia w Niemczech. Pierwsza dotąd wystawa na temat Brygady znajduje się w Warszawie na Rakowieckiej 2A, a nie w jakimś miejscu otwartym.

 

        Gdzie zwycięstwa?

        W dziale historia portalu Prawy.pl znalazłem wspomnienia o polskich patriotach, którzy zginęli, ale gdzie o patriotach, którzy zwyciężali, i gdzie o zwycięskich bitwach?

 

        Problem bez opiekunów

        Coraz więcej jest w Polsce Ukraińców i niestety nikt się nimi w zorganizowany sposób nie zajmuje, a mógłby to zlecić Episkopat księżom w miastach, gdzie jest ich mrowie.

 

        Kolejna bzdura

        Zmarł nagle mój, dwadzieścia lat młodszy, stryjeczny brat i był wielki pogrzeb na Powązkach w Warszawie. Ludzie, co go znali, wydali w sumie co najmniej 30.000 złotych na kwiaty, ale boleję, bo zapewne mało kto z nich zamówił Mszę Świętą za zmarłego.

        Wśród odprowadzających go była też jego ostatnia, od 20 lat, towarzyszka, z którą nawet nie miał ślubu cywilnego. Teraz nie wiem, co po nim uzyska, a nie jestem pewien, czy zostawił testament. Więc czytelniczki, jak nie możecie brać ślubu kościelnego, nie idźcie za modą i jakoś załatwiajcie prawnie swój stosunek, bo inaczej po śmierci lubego pójdziecie z torbami. 

 

        Msza gregoriańska 

        Żyjący w VI w. św. Grzegorz Wielki, późniejszy papież, w swym dziele opowiada historię mnicha o imieniu Justyn, który pełnił funkcję lekarza. Kiedyś przyjął pewną sumę w złocie, co było grzechem ciężkim, bo ślubował ubóstwo. Został przez swego opata ekskomunikowany i bardzo bolał, ale przed śmiercią wyspowiadał się i odszedł pojednany z Bogiem. Ale Grzegorz opat nie uwolnił go od ekskomuniki i kazał pogrzebać tam, gdzie zrzucano śmiecie, by zakonnikom wpoić bojaźń przed łamaniem ślubów zakonnych. Kilka lat potem św. Grzegorz był z tego powodu nieszczęśliwy i  wezwał jednego z zakonników, by zaczął odprawiać msze za nieszczęśnika. Gdy odprawił 30 mszy, ukazał mu się ten mnich i powiedział, że już wyszedł z czyśćca, i dziękował za modlitwy.

        Od tego czasu przyjął się zwyczaj odprawiania codziennie przez 30 kolejnych dni mszy za duszę danego zmarłego i po nich dusza opuszcza czyściec, co zostało potwierdzone wieloma objawieniami, i taka ofiara za wstawiennictwem św. Grzegorza jest przyjmowana w szczególny sposób przez Pana Boga. Rzadko jakiś ksiądz w parafii może przyjąć zamówienie na 30 mszy i przyjmują je z zasady klasztory. Ja zamawiałem ostatnio aż 3 takie 30-dniowe msze poprzez zaprzyjaźnione siostry karmelitanki w Katowicach – Kilińskiego 15. Kosztuje to 2000 złotych, czyli około 800 kanadyjskich dolarów. Nic innego tak zmarłemu nie pomoże, więc z całego serca polecam.

 

        9 maja

        Jak co roku w Warszawie w dniu oficjalnego zakończenia wojny na cmentarzu sowieckich żołnierzy przy ulicy Żwirki i Wigury odbyła się uroczystość składania wieńców. Przybyło co najmniej 500 osób, w tym cały zestaw osobowy ambasady wraz z rodzinami. Wielu z nich niosło powiększone fotografie swych bliskich, którzy służyli w Armii Czerwonej. Było kilku emerytowanych oficerów Ludowego Wojska Polskiego oraz zwolennicy ruchów solidarności Słowian.

 

        Problemy

        Wybieram się do Chicago na wizytę Pana Prezydenta i mam kolejny raz kłopoty z akredytacją. Nie dostałem się na imprezę w pałacu 2 maja, choć walczyłem o to tydzień, a teraz znów dziesięć dni walczę i chyba zginąłem jak mrówka. Taka to demokracja u pana prezydenta Dudy, proszę drogich czytelników.

 

        Kiedy oprzytomnieje MSZ???

        Żydowska Agencja Telegraficzna (Jewish Telegraphic Agency) puściła w świat informację sugerującą, że „grubo ponad pół miliona żydowskich ofiar holokaustu zginęło na skutek działań Polaków”. Informację powtórzyły „Jerusalem Post” i „The Times of Israel”. W jaki sposób spreparowano to absurdalne oskarżenie? JTA odwołuje się do najnowszej książki pod redakcją Jana Grabowskiego i Barbary Engelking.


Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 18 maj 2018 08:07

Niemowlęta po kąpieli

ligezaZło, nawet jeśli niematerialne, zawsze zostawia materialne ślady. Na papierze, dajmy na to. Dla odmiany, szczęście przemija bezpowrotnie wraz z chwilą, która je przyniosła.

Pewnie niejednego zdziwi, że konkluduję powyższe, a czynię to, bowiem kilka obszarów współczesności drażni mnie ponadprzeciętnie. Przynajmniej ostatnio. W każdym razie najbardziej ostatnio, boć ostatnio to rzeczywiście drażni mnie wszystko. Najbardziej działania pana prezydenta naszego, Dudy. Czy tam pana naszego, prezydenta. 

 

        PEDOLOGIA I PEDOFILIA 

        Ponadprzeciętnie drażni mnie zwłaszcza ta część współczesności – tu dodam nie od rzeczy, że systematyka współczesności to temat iście arcyciekawy, ale to wyjaśnię przy innej okazji, tak? – zwłaszcza ta część współczesności drażni mnie ponadprzeciętnie, która ostatnio puchnie odrażająco, a w której zanurzeni ludzie człowiekowaci nie odróżniają pedologii od pedofilii. 

        Proszę? Że to za trudne? No to potrzeby od konieczności nie odróżniają, dajmy na to. Czy tam tolerancji od akceptacji. Czy tam vice versace. I tak dalej, i tak dalej. Generalizując: jeśli nie wiesz, jak jest naprawdę, albo jeśli coś naprawdę wygląda inaczej niż wydaje ci się, że wygląda, ty zaś, mimo wszystko, próbujesz temu czemuś zaradzić – niech brak efektów cię nie dziwi. Trzeba bowiem wiedzieć jak jest, z tym czymś, żeby spróbować z tym czymś dać sobie radę. Trzeba wiedzieć, jak jest naprawdę – dopiero potem dłoń można przykładać do zmian, aby z tego, co jest, uczynić to, co być powinno. 

 

        PRZEDSIĘWZIĘCIE SZEMRANE 

        Ja wiem oczywiście, że każda noc zaczyna się od wieczora, a każdy dzień kończy się półmrokiem. To prawda. Niemniej człowiek nie może dokonywać wyborów o charakterze życiowym, jeśli pogrążyć go w szarościach, w oparciu o same szarości. Innymi słowami: nie da się funkcjonować właściwie bez apriorycznego oddzielania światła od ciemności. Problem w tym, że najpierw trzeba wiedzieć, co jest czym. Najkrócej: co jest dobrem, a co złem. Co prawdą, a co kłamstwem. Wreszcie, co dobrą wolą, a co szemranym przedsięwzięciem, podejmowanym w zamiarze oszustwa na wielką skalę. 

        Konieczność dokonywania wyborów tego rodzaju nie musi od razu oznaczać popadnięcia w stupor decyzyjny. Mówię przez to, że radzimy sobie, niemniej kto radzić sobie próbuje, ten wie: lekko nie jest. I nie dziwota. Trudno cały dzień brodzić w bagnie, a wieczorem kłaść się do łóżka czystym lilijnie. Jak, dajmy na to, noworodek. Czy tam niemowlę po kąpieli. Zresztą kąpiel nie ma tu nic do rzeczy. Brudnej duszy i pumeksem nie wyczyścisz. 

 

        WITKI BRZOZOWE 

        A propos tego, jak jest: oto unijny komisarz, uwaga, uwaga: „do spraw budżetu i zasobów ludzkich”, niejaki Guenther Oettinger, głosi, że wypłaty z kolejnego budżetu UE zależne będę od „przestrzegania praworządności” przez państwa członkowskie Unii. W kontekście Polski, zdaniem Oettingera: „Istnienie niezależnego od rządu sądownictwa powinno stać się warunkiem koniecznym wypłat z unijnego budżetu w następnym okresie finansowym w latach 2021 – 2027”. To podobno bardzo dobra wiadomość dla Polski, albowiem jeszcze niedawno Komisja Europejska zamierzała warunkować wypłatę środków budżetowych od przestrzegania „wszystkich wartości unijnych”, nie tylko praworządności. Tak więc nie ma to, tamto: dobry, nadzwyczajnie dobry pan, cała ta Komisja. 

        Wniosek z tego fragmentu rzeczywistości: jeśli tylko któreś państwo pozwoli wejść sobie na głowę, nie ma dla niego ratunku. Niemcy i Francja łamały unijne prawo dziesiątki razy, zwłaszcza w obszarze budżetu – choćby przekraczając dopuszczalny deficyt – i co? I nico. Teraz zaś Oettinger chwyta za witki brzozowe, wołając, byśmy majtasy ściągali. Sami sobie ściągajcie, towarzyszu komisarzu. I bacz, co mówicie, grożąc. Skoro bracia Węgrzy poradzili sobie z Sorosem, to Polacy mogą poradzić sobie z Komisją. Co wtedy i dokąd będziecie wiać? 

*** 

        Cezary Kaźmierczak opisuje zaobserwowany na ulicach Warszawy wypadek samochodowy. Czy raczej pospolitą stłuczkę, bo na szczęście obyło się bez ofiar. Kaźmierczak: „No metropolia jednak. Na rogu Świętokrzyskiej i Kubusia Puchatka zderzył się Wietnamczyk z Hindusem”. 

        Boże mój. Rzeczywiście, metropolia. Dajmy na to w takich Maciążkach Górnych to nadal niemożliwe, takie zderzenie. I chwała Bogu.

Krzysztof Ligęza 
Kontakt z autorem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Teksty
piątek, 11 maj 2018 07:46

Trzeci Maja (19/2018)

pruszynski„W 1931 roku 48,86 procent Żydów posiadało dochód nieprzekraczający 50 zł na tydzień, 29,06 procent posiadało dochody pomiędzy 50 a 100 zł na tydzień. W 1929 roku 15-30 procent Żydów żyło poniżej poziomu nędzy.”

O 15.00 na placu Zamkowym Janek Pietrzak zorganizował udane tańce poloneza, a kilku narodowców wystąpiło z transparentami. Amerykanie uczcili 100. rocznicę polskiej niepodległości, przyjmując uchwałę 447, która promuje ograbienie Polski.


        Niemcy też

        Nie tylko Anglicy z Polakami i Francuzami złamali szyfr Niemiec, ale ci ostatni złamali system szyfrowania rozmów Churchilla z Rooseveltem. To były rozmowy na najwyższym szczeblu, ale taktycznych wiadomości nie odbierali. Był też problem, o kim mówili ci dwaj przywódcy – Uncle Joe – wreszcie zrozumieli, że to Stalin.

        Okazuje się jeszcze, że Niemcy w 1943 r. złamali szyfr polski, jakim posługiwała się Armia Krajowa w komunikacji z Londynem. O tym pisze superszpieg Zacharski.

 

        As wywiadu

        W kwietniu 1971 r. powrócił z Monachium Andrzej Czechowicz, który w 1964 roku uzyskał azyl polityczny w NRF, a w latach 1965–1971 pracował w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa i w tym czasie był agentem wywiadu PRL-u.

        Zorganizowano mu wielką konferencje prasową transmitowaną przez TV. Potem były następne i nie pamiętam szczegółów, ale z jakichś powodów stał się pośmiewiskiem większości Polaków.

        Był nawet kawał: Jakie są stopnie durnoty? Ostatni to „As wywiadu”.

        Potem wydał książkę o pracy w RWF, pracował w Ośrodku Studiów Wschód-Zachód, był konsulem w Ułan Bator i Rostoku, ale z horyzontu zainteresowań przeciętnego Polaka zniknął.

        Wiedziałem już rok temu, że przygotowuje książkę, i wreszcie się ukazał jej pierwszy tom mający prawie 500 stron, a za kilka tygodni drugi. Oba są wydane przez niego samego i nie wiem, czy w ogóle będą w księgarniach sprzedawane, a ja dostałem ją „spod lady” za 55 zł.

        Właśnie kończę wyrywkowo czytać to liczące 500 stron dzieło, które napisane jest doskonałą i barwną polszczyzną.

        Pierwsza uwaga – 112 stron poświęcone jest jego życiu w PRL-u, które mógł był sobie w większości darować.

        Dalej pisze, jak się znalazł na Zachodzie, jak przebiegały jego przesłuchania i jak biwakował w ośrodku dla azylantów, jak został członkiem Kompanii Wartowniczych przy Armii Brytyjskiej i wreszcie jak już miał dość tego „raju” i złożył podanie w Berlinie do przedstawicielstwa polskiego o powrót do kraju.

        Nim mu odpowiedziano, zaświeciło mu słońce. Dostał dobrze płatną posadę w RWE, ale wtedy dotarli doń ludzie wywiadu PRL- u i zaczął z nimi współpracować.

        W weekendy jeździł na spotkania z oficerem prowadzącym najpierw do Wiednia, który szkolił go w pracy agenta. To szkolenie jest dużo lepiej opisane niż szkolenie prowadzone w Starych Kiejkutach, gdzie była szkoła wywiadu opisana w książce pt. „Szkoła szpiegów”, o której niedawno pisałem.

 

        Bogactwo polskich Żydów?

        Antony Polansky podaje, że w II RP „1 milion z 3 milionów” Żydów polskich prawie w całości uzależnionych było od pomocy dobroczynnych organizacji. „W 1938 roku 50 proc. Żydów w Polsce nie było w stanie zapłacić 5 zł komunalnego podatku, 50 proc. reszty nie było stać na zapłacenie 10 zł”. 

        Jako źródło tych informacji Polansky wskazuje opracowanie prof. Oskara Janowskiego, który o przedwojennych polskich Żydach pisze tak: „75 proc. Żydów można sklasyfikować jako biedotę”. 

        Jeszcze jedna informacja podana przez prof. Yehudę Bauera: „W 1931 roku 48,86 proc. Żydów posiadało dochód nieprzekraczający 50 zł na tydzień, 29,06 proc. posiadało dochody pomiędzy 50 a 100 zł na tydzień. W 1929 roku 15-30 proc. Żydów żyło poniżej poziomu nędzy”.

        Te fakty też podważają tezę, że Żydzi płacili 40 proc. podatków w II RP.

        Jak więc ci biedni Żydzi mieli zostawić po sobie nieruchomości, których co najmniej 40 procent znajduje się dziś na Litwie, Białorusi i Ukrainie, warte 65, czy nawet 300 mld dolarów, nie mówiąc już, że przed wojną na gwałt brali pożyczki „pod hipotekę”, licząc, że po wojnie będzie dewaluacja złotego i spłacą swe zobowiązania znacznie taniej?


        Gdzie logika

        Niedawno podano w Onecie, że nasze polskie śmigłowce z Mielca latają w 40 krajach, a tu był skandal, że miano kupić śmigłowce dla wojska we Francji.

 

        Wiadomość

        Dziwi mnie często, co trafia na łamy prasy, a ostatnio na portale internetowe. Okazuje się, że para Polaków na Kubie znalazła zagłodzone psy, zaopiekowała się nimi i przywiozła je do Polski.

        Czy nie ma lepszych celów dla akcji dobroczynnych w Polsce?

Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty
piątek, 11 maj 2018 07:45

Świat znikający

ligezaMądry i zapobiegliwy wódz zawsze preferuje współplemieńców, pokornie przeżuwających karmę ofiarowywaną im przez starszyznę i dla tej wyżerki porzucających marzenia o samodzielnym polowaniu na prerii.

Dlaczego tak? Ponieważ samodzielne polowanie nie zawsze się udaje, a do tego członkowie plemienia marzący o polowaniu na prerii niezależnie od starszyzny, muszą zacząć myśleć. Ci zaś, którzy myśleć zaczynają, w końcu rozstrzygają, jak to z tym polowaniem jest naprawdę, po czym dochodzą do wniosku, że wcześniej bardzo ich krzywdzono. 

 

        JAK KIEDYŚ BYWAŁO 

        Wódz nie wódz, starszyzna nie starszyzna, osiągnięcia czy nie, taka świadomość wpierw oszałamia, a w dalszej kolejności prowadzi do gniewu. Często do nienawiści. W sumie nie ma wodza, którego władztwo mogłoby przeżyć tego rodzaju samouświadomienie członków plemienia bez uszczerbku równoznacznego z utratą przywództwa. Jak by to ująć: howgh. I wszyscy wiemy, do kogo piję. Nie wiemy? W takim razie prosimy się dowiedzieć. 

        Jak kiedyś z tym bywało? To znaczy z licencją na samodzielne polowanie? Tak samo jak dzisiaj, chociaż trochę inaczej. Dla przykładu bywało tak, jak wspomina przytaczany przez niejakiego W.H. Audena (pierwsza połowa XX wieku po Chrystusie), święty Cyprian (po Chrystusie pierwsza połowa wieku II): „Dzisiejszy świat mówi sam za siebie; dowody ogólnego rozprzężenia świadczą o jego rozpadzie. Ze wsi znikają rolnicy, z mórz znika handel, z obozów znikają żołnierze; wszelka uczciwość w biznesie, sprawiedliwość w sądach, solidarność w przyjaźni, wszelkie umiejętności w sztukach, czy wreszcie standardy moralne – wszystko to znika”. 

 

        FRĘDZLE U MARYNARY 

        „Starożytni i my. Eseje o przemijaniu i wieczności” – do tej książki nawiązuję, mówiąc, „jak to kiedyś bywało”. Auden zręcznie przemyka w niej między epokami, łopocząc marynarą z czerwonymi frędzlami. To znaczy nie dosłownie łopocząc, gdzieżby u Audena czerwone frędzle u marynary, prędzej inny jakowyś gadżet rodem z hiszpańskiej wojny domowej. No ale jak rodzice przypięli człowiekowi imiona Wystan i Hugh, to nawet frędzle mogą być. Nie ma co wydziwiać, mówię przez to tylko, że trudno było zbliżyć się mentalnie do człowieka komuś, kto czerwonych frędzli nie znosi. 

        O świętym Cyprianie opowiemy sobie przy innej okazji, zaś pana Audena scharakteryzujemy krótko jako rewolucjonistę nawróconego – bo wpierw uważanego za pozapartyjnego zwolennika i propagatora idei lewicowo-liberalnych, a po powrocie z hiszpańskiej wojny domowej konsekwentnie odcinającego się od komunistów i odmawiającego czy to udziału w wiecach, na które ustawicznie go zapraszano, czy to wygłaszania prelekcji, do czego go zachęcano. Naprawdę wiele ofiarować musiała Audenowi hiszpańska rewolucja, którą raczył się był z perspektywy czerwonych bandytów. No ale to już zupełnie inna historia. 

 

        PROJEKT AMAD 

        Zachowanie Polski w roli państwa przewodniczącego Radzie Bezpieczeństwa ONZ to również inna historia. Co prawda niestałym członkiem Rady pozostaniemy do końca roku 2019, ale naprawdę gorąco robi się już teraz, w połowie miesiąca, czyli za naszego przewodniczenia Radzie. Bo właśnie okazało się, że prezydent Trump unieważnił porozumienie między USA a Iranem z 2015 roku, w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Pewnie po tym, jak służby izraelskie dowiodły, że Iran realizował „Projekt Amad”, utrzymując na arenie międzynarodowej, że programu pozyskania broni jądrowej nie prowadzi. Myślałby kto, że z Izraela w sprawie programu jądrowego kraj, rzeklibyśmy: pierwszy wiarygodny. No ale nie rzekniemy, tak? 

        Premier Netanjahu: przywódcy Iranu bezczelnie okłamywali świat, a porozumienie z 2015 roku opiera się na irańskim oszustwie. Prezydent Trump: porozumienie z Iranem było katastrofalne dla Stanów Zjednoczonych. Szef irańskiej agencji atomowej: mam nadzieję, że Trump odzyska przytomność i nie zaprzestanie współpracy. Cóż, wygląda na to, że nie odzyskał. 

 

        GĘBY DŻENTELMENÓW 

        I tak dalej w podobnym tonie, z tym że coraz ostrzej, im bliżej do połowy miesiąca. Można powiedzieć: dżentelmeni wymieniają myśli pełną gębą. Czy tam pełną gębą dżentelmeni. Czy jakoś podobnie. 

        W tych okolicznościach przyrody zapodam panom dżentelmenom metodę na uzasadnienie. Czegokolwiek. Bo właśnie tak uzasadnia się światu i ludziom to, co uzasadnić światu i ludziom należy: „W związku z nadzwyczajną sytuacją, powstałą na Ukrainie, zagrożeniem życia obywateli Federacji Rosyjskiej, naszych rodaków, składu osobowego kontyngentu Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, stacjonującego zgodnie z międzynarodowym układem na terytorium Ukrainy (Republika Autonomiczna Krymu), na podstawie punktu g) części 1. artykułu 102. Konstytucji Federacji Rosyjskiej, przedkładam Radzie Federacji Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej wniosek o użycie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy do czasu normalizacji sytuacji społeczno-politycznej w tym kraju”. 

*** 

        Oto prawo i legalizacja postępowania zgodnego z prawem. Kto powyższego nie ogarnia, i nauczyć się ogarniać nie zechce, z tym zawsze będzie można postąpić zgodnie z prawem. 

Krzysztof Ligęza 

Kontakt z autorem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Teksty
Strona 1 z 128