Goniec

Switch to desktop Register Login

czwartek, 21 wrzesień 2017 22:27

Naprawa Rzeczpospolitej

pruszynski        Imć Duda chce przez referendum zmienić konstytucję. Mało jednak kto zrozumie, o co tu chodzi, bo zapewne będzie miała ze 150 paragrafów.

        Uzdrowienie Polski, mym nieskromnym zdaniem, może nastąpić dopiero po zmianie ordynacji wyborczej. Jak już pisałem nie raz, trzeba przeprowadzić referendum i przez nie trzeba zmniejszyć liczbę posłów z 460 do 300. Z tego 250 wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, 40 proporcjonalnie do liczby głosów, jakie zdobyły poszczególne partie, z tym że do Sejmu wejdą z każdej partii ci kandydaci, którzy w swych okręgach nie zwyciężyli, ale zdobyli w skali danej partii najwięcej głosów, oraz 10 posłów pochodzących z „zamorskich okręgów” wyborczych. 

piątek, 15 wrzesień 2017 00:26

Ćma Bartłomiej

ligeza        Nowy rok szkolny, zatem stare przepychanki w temacie podstawy programowej i kanonu lektur. Mówiąc redaktorem Rachoniem: „Jedziemy!”. 

        W spisie obowiązkowych lektur dla liceum i technikum, tym razem miejsca zabrakło między innymi dla Schulza, Miłosza oraz Iwaszkiewicza, natomiast wróciły do łask takie pozycje, jak „Legenda o świętym Aleksym”, z autorów zaś Gall Anonim, Piotr Skarga („Kazania sejmowe”) oraz Henryk Sienkiewicz, ten ostatni z „Potopem” pod pachą. Czyli, w tym ostatnim przypadku, autor, przez przedstawicieli bardzo współczesnych i bardzo światłych gremiów europejskich uznany za twórcę zarażającego Europę nienawiścią, mało tego, usiłującego „nienawiścią nacjonalistyczną” wręcz zatopić Stary Kontynent. Dokładniej niż Harvey zatopił Teksas i prędzej niż Irmina zdewastowała Karaiby? Czy tam Irma? Więc. 

Opublikowano w Teksty
piątek, 15 wrzesień 2017 00:21

Śmiercionośne zabawki

pruszynski        W zeszłym tygodniu odbyły się w Kielcach doroczne targi uzbrojenia nazywane grzeczniej Targami Sprzętu Obronnego.

        Na olbrzymim terenie 28 tysięcy metrów, 616 wystawców z 67 krajów, nawet z Australii i Korei Południowej, z której było dziewięciu wystawców, zgromadzono moc sprzętu. Było wiele różnych czołgów, transporterów opancerzonych, wszelkiego typu pojazdów dla wojska oraz dronów, czyli bezzałogowych samolocików, i sprzętu do ich likwidacji. W tym modele polskich dronów pionowego startu opracowanych w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych. Oczywiście moc elektroniki, w tym radarów. Było wiele broni strzeleckiej – polskiej, izraelskiej, i optyki do niej, bo teraz prawie każdy strzelec ma mieć na swym automacie lornetkę. Było sporo techniki amerykańskiej oraz mundurów rozmaitych krojów, z zasady łaciatych, czyli kamuflażowych.

czwartek, 07 wrzesień 2017 21:38

We własnych dłoniach

ligezaRosną siły – w Europie – potencjalnie eksplozywne, nad którymi po detonacji nie zapanuje nikt. Może poza indywiduami z trupią główką na czapkach. Czy tam na pagonach.

Nikogo w podobne buty, to jest w mundury, tym bardziej w takie z trupią główką, nie odziewam na siłę, wszelako Martin Schulz, aspirujący do kanclerskiego fotela kontrkandydat Angeli Merkel, znany dobrze Polakom z aroganckich i butnych wypowiedzi mających w zamyśle dyscyplinować Polskę i Polaków, deklaruje, iż po ewentualnym zwycięstwie wyborczym SPD, eksmituje z RFN amerykańską broń jądrową. Co oznacza, iż śni mu się niezależność militarna, oficjalnie przykrywana pustosłowiem o „innych niż armia” priorytetach Niemiec.

REAKCJA HISTERYCZNA
Z drugiej wszelako strony, nie ma to, tamto: Schulz jest socjalistą, więc do socjalizmu narodowego i nazizmu nie więcej mu niż krok. Czy tam dwa kroki. No nie chce być inaczej. Zresztą na jego twarz sami popatrzcie.
Wracając do potencjalnych eksplozji, weźmy, przykładowo, półtora miliona Turków, posiadających niemieckie obywatelstwo i mieszkających na terenie Republiki Federalnej Niemiec. Prezydent Erdogan, zapewniwszy sobie uprzednio we własnym państwie władzę niemal sułtańską, wezwał niedawno do głosowania przeciwko partiom rządzącym w Niemczech (wybory do Bundestagu odbędą się 24 września). Półtora miliona głosów to nie byle co, więc łącza na linii Berlin-Ankara zagotowały się natychmiast, zaś „atmosfera współpracy dla dobra”, ble, ble, ble..., natychmiast ochłodła poniżej temperatury lodowca. Przy czym opinia światowa nie reakcję Ankary, lecz Berlina obwołała „histeryczną”. W każdym razie słowom o ingerencji w wewnętrzne sprawy Niemiec („bezprecedensowa ingerencja w suwerenność”) do dziś nie ma końca.

Opublikowano w Krzysztof Ligęza
czwartek, 07 wrzesień 2017 21:29

Skala nieprzewidywalna

Sądząc po wypowiedziach brukselskich biurokratów, Unia Europejska dawno zdecydowała o ostatecznym odrzuceniu tradycyjnie rozumianej europejskości.

Z tej perspektywy patrząc, cokolwiek wydarza się, a także cokolwiek jeszcze wydarzy się w Europie Zachodniej, będą to konsekwencje lub didaskalia. W dyskursie publicznym te pierwsze owija się starannie szeleszczącym pozłotkiem nowomowy, te drugie stanowić mają gumę do żucia dla oczu i umysłów Europejczyków. Innymi słowami: kiedyś postanowiono zrealizować projekt laicyzacji wspólnot europejskich, a teraz realizowany jest projekt multikulti.
Bez złudzeń: żadne okoliczności, żadne fakty, od paru dobrych lat wręcz rzucające się do oczu ludziom przyzwoitym, planów tych nie zmienią. Najwyraźniej unijni decydenci nie ogarnęli, czy raczej ogarnąć nie chcieli, że żadna europejskość, rozumiana inaczej niż tradycyjnie, po prostu nie istnieje.
Ale w powyższym kontekście zasadnicze pytanie, do którego winniśmy odnieść się czym prędzej, brzmi: dlaczego mamy godzić się na nową odsłonę szaleństwa i dyktat marksistowskiego Golema, wersja 2.0, czyli tego czegoś, co z Unią, do jakiej wstępowaliśmy, ma dziś niewiele wspólnego, a co już jutro dla Cywilizacji Białego Człowieka nie tylko stanie się czymś absolutnie obcym, ale i wrogim?
Oczywiście można pytać bez końca, dlaczego Europa przestała rozumieć pojęcie normotypu kulturowo-cywilizacyjnego oraz wskazywać skutki tego rodzaju deficytów intelektualnych w wymiarze wspólnot i jednostek, ale po co mielibyśmy poświęcać temu czas, skoro dziś nie wiadomo nawet, czym właściwie Europa jest?
„PiS wyprowadza Polskę z Europy!” – krzyczą ci i owi. Ale to przekaz do przyjęcia wyłącznie przez ludzi zbudowanych z Agory i TVN-u, innymi słowami dla Wytresowańców, zaczadzonych ideami wykoncypowanymi przez rozmaitych Gramscich czy Spinellich. Natomiast człowiek przytomny na umyśle widzi: to nie Polska zamierza wyjść z Europy, to Unia odrzuciła europejskość.
Powtarzajmy najgłośniej, jak potrafimy. Powtarzajmy sobie, bliźnim i światu: UNIA EUROPEJSKA ODRZUCIŁA EUROPEJSKOŚĆ. W konsekwencji nie powinniśmy akceptować kolejnego szaleństwa w historii Europy, a tym bardziej nie możemy godzić się na podporządkowanie Golemowi, którego dyktat uparli się stręczyć ludziom normalnym kulturowi marksiści, przekonani, że ten ich semantyczny oset, służący człowiekowatym o tożsamych poglądach do objaśniania otaczającego ich świata dzięki zamienianiu rzeczywistości w łgarstwo, całe to ich lewackie popapraństwo światopoglądowe, to coś w rodzaju atrakcyjnej, pluszowej przytulanki. Dajmy na to: misia.
Rzecz w tym, że marksizm kulturowy to nie jest byle misiowa przytulanka. Czy tam pluszowa. My zaś musimy to wiedzieć – w przeciwnym razie pozwolimy sobie tego „misia” wcisnąć głęboko w gardła. Europejczycy z zachodu już na to pozwalają, dławiąc się pod naporem imigranckiego tsunami, co może oznaczać klęskę na skalę nieprzewidywalną. Mało klęskę, skoro może to oznaczać rzeź Europejczyków w kolejnej europejskiej hekatombie.

(mig)

Opublikowano w Teksty
czwartek, 07 wrzesień 2017 21:22

Zanim strzelą rakietę

„Smok olbrzymi od morza
do morza się wije
Nocą widzą go w ogniu
najśmielsi lotnicy
Czarny łopoce w miastach
i na trwogę bije
Sygnał strzelił rakietę
znad pruskiej granicy.”


michalkiewiczW naszym nieszczęśliwym kraju zapanował nastrój wyczekiwania. Najwyraźniej początek tegorocznej kampanii wrześniowej Nasza Złota Pani Adolfina wyznaczyła na 25 września, a więc już następnego dnia po wyborach, w których zamierza pokonać swego rywala Martina Schulza i objąć urząd kanclerza, który sprawuje nieprzerwanie od 2005 roku. Rzeczywiście – najpierw musi wyjaśnić się sytuacja w metropolii, żeby wszyscy wiedzieli, w jaki sposób mają robić porządek w peryferyjnych bantustanach.
O ich roli przypomniał pupil Pani Wychowawczyni, którego podejrzewam, iż jest wydmuszką francuskiego wywiadu, wymyśloną gwoli zagrodzenia Marynie Le Pen drogi na fotel prezydenta Republiki Francuskiej. Pupil powiedział, że „Polska” nie będzie „definiować Europy jutra”. Skoro już dziś znalazła się „na marginesie”, to „jutro” może nawet zostać zepchnięta w słynne „ciemności zewnętrzne”, skąd dobiega „płacz i zgrzytanie zębów”. Nasza Złota Pani Adolfina nigdy by tak szczerze tego nie wyraziła, ale prezydent Macron dopiero niedawno zaczął grać rolę prezydenta, więc jeszcze co na sercu, to i na języku. Tymczasem Nasza Złota Pani Adolfina powiedziała tylko, że w obliczu bezecnych prowokacji polskiego rządu „dłużej milczeć nie może” i przywołała do siebie niemieckiego owczarka w osobie Jana Klaudiusza Junckera, piastującego godność przewodniczącego Komisji Europejskiej. Tedy Jan Klaudiusz Juncker wyznaczył specjalne posiedzenie Komisji na 25 września, kiedy to nadejdzie czas, by z Polską zrobić porządek. Pretekstów jest kilka; po pierwsze – sprawa „relokacji” tak zwanych uchodźców, którzy napłynęli i napływają do Europy w następstwie operacji pokojowych, misji stabilizacyjnych, wojen o pokój i demokrację, a także – jaśminowych rewolucji. Wszystkie te szlachetne przedsięwzięcia wtrąciły w krwawy chaos kraje Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej, uważane za potencjalne zagrożenie dla bezcennego Izraela. Wśród tych „uchodźców” dominują mężczyźni przed 30. rokiem życia, a więc – zdolni do walki. Ogołocenie tych obszarów z miliona, a może nawet już 2 milionów takich mężczyzn, zagrożenie dla bezcennego Izraela dodatkowo

Opublikowano w Stanisław Michalkiewicz
czwartek, 07 wrzesień 2017 21:19

O Sztuce Alternatywnej, feministkach i cenzurze

pluta1Po zamieszczeniu na fejsbukowej stronie Sztuki Alternatywnej, zdjęcia obrazu pt. „Oddam córkę feministkę za dopłatą. Transport gratis”, oburzyły się bardzo samice uważające się za feministki, a nawet jeden osobnik twierdzący, że jest feministą. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Prędzej spodziewałbym się zobaczyć kurczaka o pięciu nogach albo cielaka o trzech głowach niż feministę!
„Ma swastykę w galerii, można zgłaszać” – napisała jedna, mniejsza o nazwisko, bo nie jest ono tutaj istotne. I najwyraźniej, zgodnie ze starą gestapowską tradycją, postanowiły donieść, tym razem nie na Gestapo, tylko do innych władz, które obecnie wymierzają kary za nieprzestrzegania cenzury, na dziełko „Europejska swastyka”, przedstawiające żółtą swastykę w białym kole umieszczonym na niebieskim tle, bo cenzorzy zdjęcie tej właśnie pracy usunęli z Facebooka. Gdyby to było podczas II wojny światowej, to pewnie ta dzielna donosicielka byłaby szmalcownikiem i informowałaby Niemców, którzy Polacy ukrywają Żydów. Gdyby to było za Stalina, to pewnie wskazywałaby ubekom, którzy chłopi dopuścili się „nielegalnego uboju” świni. A gdyby to było w latach osiemdziesiątych, to najpewniej donosiłaby Służbie Bezpieczeństwa, kto drukuje bibułę. Ale mniejsza z nią.

Opublikowano w Teksty
piątek, 01 wrzesień 2017 14:48

Widnokręgi: Ucinanie łbów

ligezaŻyjemy w świecie, w którym każdy człowiek może zmądrzeć dosłownie z dnia na dzień. A przecież większość dzień po dniu głupieje. To jest dopiero zagadka.

Głosujemy, by następnie utrzymywać wybrańców, dających słowo, że – między innymi – dbać będą o wolność Polek i Polaków. Dlaczego tym samym ludziom powtarzać musimy co rusz, w tym właśnie kontekście, że nie ma mowy o wolności i uczestniczeniu we wspólnocie polskiej bez akceptacji etycznego fundamentu polskości? Bo zapominają? Bo od początku pamiętać nie chcą? Bo nas oszukują? Nie wiem. Naprawdę nie wiem, choć wiedzieć chciałbym, choć wiedzieć to powinniśmy. Zanim jeszcze wybierzemy, musimy wiedzieć, kto jest oszustem i na czym polega oszustwo.

SPOSÓB NA BŁAZNA
Musimy wiedzieć, albowiem nie sposób podejmować racjonalnych decyzji, jeśli jest się nieustannie oszukiwanym i wprowadzanym w błąd. Tym samym proces wyborczy, w którym elektorat warunkowany jest przez media do takich czy innych rozwiązań, staje się parodią odpowiedzialnego wyboru. Prezydent Lech Kaczyński na jednym z seminariów w Lucieniu opisał problem krótko i treściwie: „Elementarny mechanizm demokratyczny nie może funkcjonować przynajmniej w miarę sprawnie, jeżeli rozeznanie potoczne – bo to z punktu widzenia mechanizmu demokratycznego jest najistotniejsze – tak bardzo odbiega od rzeczywistości”.

Opublikowano w Krzysztof Ligęza
czwartek, 31 sierpień 2017 21:24

Harcownicy wyszli w pole

michalkiewiczAch, jak ta historia się powtarza! Właśnie dobiega końca wakacyjna pieriedyszka, niczym w końcówce sierpnia 1939 roku, i podobnie jak wtedy, postępowanie Polski, a już szczególnie – polskiego rządu – oceniane jest w Berlinie bardzo krytycznie. Nasza Złota Pani Adolfina nie tylko została zmuszona do przerwania milczenia, ale w dodatku spotkała się ze swoim najważniejszym owczarkiem, czyli przewodniczącym Komisji Europejskiej Janem Klaudiuszem Junckerem, by przekazać mu harmonogram godzinowy do kombinacji operacyjnej „Fall Weiss”. W tej kombinacji operacyjnej Jan Klaudiusz Juncker, wespół ze swoim kolegą, wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Franciszkiem Timmermansem („niech pan słucha, Timmermans”), który w roli owczarka niemieckiego nadzwyczajnie sobie upodobał, mają Polskę wytarmosić, a nawet – boleśnie pokąsać pozbawieniem głosu i sankcjami.
Jednocześnie w naszym nieszczęśliwym kraju niemiecka BND uruchomi wszystkie swoje narzędzia zarówno w postaci starych kiejkutów, co to za napiwek sprzedadzą nawet własną matkę, a cóż dopiero – naszą biedną Ojczyznę, którzy z kolei uruchomią folksdojczów, a za folksdojczami pociągną pożyteczni idioci, co to myślą, że z tą praworządnością i demokracją to wszystko naprawdę. Stare kiejkuty bowiem żadnego sentymentu do naszej biednej ojczyzny nie mają, po pierwsze dlatego, że jako potomkowie polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, wyznają pogląd, że „ubi bene, ibi patria” (gdzie dobrze, tam ojczyzna), a po drugie – że podzielają pogląd Mieczysława Moczara, który tak naprawdę nazywał się Mikołaj Diomko, iż „dla nas, partyjniaków, prawdziwą ojczyzną jest Związek Radziecki”, z tym uzupełnieniem, że Związek Radziecki zmienia położenie; raz jest na Wschodzie, ale innym razem – na Zachodzie – ale stare kiejkuty, kierując się nieomylnym tropizmem, tym samym, który słonecznikowi nakazuje obracać kwiat zawsze w stronę słońca, w każdym położeniu Związek Radziecki wyczuwają i w podskokach mu służą.

Opublikowano w Stanisław Michalkiewicz
piątek, 25 sierpień 2017 08:52

OST Front: Wiara

pruszynskiNajbardziej wierzący w Europie są Gruzini, 99 proc. z nich wierzy w Boga. Najmniej są Czesi, tylko 27 proc. Gruzinów 38 proc. modli się co dzień, a 9 proc. Czechów. Polacy w 84 proc. są wierzący, ale tylko 27 proc. modli się codziennie

Odessa
Z Kamieńca Podolskiego, by dostać się do głównego portu Ukrainy, trzeba było wrócić do Chmielnickiego. Tam okazało się, że biletów na pociąg do Odessy brakuje. Były autobusy jadące dłużej, droższe i mniej wygodne. Nauczony doświadczeniem z poprzedniego pobytu, udałem się do naczelniczki pociągu. Ta przekazała nas do podwładnych konduktorów poszczególnych wagonów. Ci odstąpili swe służbowe pomieszczenia za tyle, ile normalnie by kosztował autobus. Interes był przedni, bo mieliśmy miejsce do spania i byliśmy szybciej, choć spać było trudno.
Zamiast udać się do hotelu dworcowego, gdzie byłem dwa lata temu i cena była znośna, uparci towarzysze znaleźli hostel w śródmieściu w starym, kiedyś eleganckim domu, który był podły. W sali, w której dostaliśmy łóżka, nocowało 20 osób, było dużo gorzej niż podobne hostele w Krakowie, gdzie dość często bywam. Stare dwupiętrowe domy, a w śródmieściu wyższe, prawie wszystkie od rewolucji nieodnawiane. Co ciekawe, w podwórzu obskurnego domu jest kilka wcale nietanich nowych aut, w tym jedno porsche. Wiele okazałych budynków jest dziełem polskich architektów. Nie tylko z braku pieniędzy są nieodnowione, ale też dlatego, że króluje tu biurokracja, bo starych domów nie można odnowić bez zgody władz, czyli… łapówek.
Po drzemce zjedliśmy brunch i wyruszyliśmy pieszo na plażę, do której miało być 20 minut spaceru, a było z godzinę. Wyszliśmy na prawie milionowe miasto znane z masy kombinatorów, którego cechą zasadniczą jest, że nie ma ulicy bez dużych drzew. To miasto staje się latem kurortem, do którego przybywa do 250 tysięcy ludzi. Wreszcie przez park znaleźliśmy się nad morzem, przechodząc najpierw koło niedawno postawionych gigantycznych domów. W mieście i na plaży spiekota okropna, moc ludzi, bo teraz sierpień, czyli środek sezonu. Na ten miesiąc polecam bardziej Hel czy morze w obwodzie kaliningradzkim. Oczywiście tu znacznie przyjemniej we wrześniu, no i... taniej. Wszędzie słychać rosyjski, bo to główny język miasta i... turystów. Przyjeżdża więcej niż dawniej, bo na Krym niepatriotycznie i nie ma tam samolotów czy pociągów prosto z Kijowa czy ze Lwowa. Spotkałem też ludzi z Petersburga, którzy muszą przyjeżdżać tu przez Mińsk, bo bezpośrednich samolotów z Rosji nie ma.

Opublikowano w Teksty