Goniec

Register Login

Prezydent Andrzej Duda poinformował w piątek, że odmawia podpisania ustawy o pozbawieniu stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu i kieruje ją do ponownego rozpatrzenia.


- Odmawiam podpisania tej ustawy i kieruję tę ustawę do ponownego rozpoznania przez Sejm, czyli krótko mówiąc wetuję tę ustawę – mówiąc popularnie. Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, bo chciałbym, żeby te sprawy zostały załatwione i wierzę w symboliczny wymiar tego typu ustawy, symboliczny wymiar dla polskiego wojska, w symboliczny wymiar dla zamknięcia rozdziału tamtych czasów i zarazem odcięcia się od tamtych czasów – powiedział Andrzej Duda. - Ale nie w ten sposób - dodał.


W opinii Prezydenta, ta ustawa jest niesprawiedliwa. – Nie możemy w Polsce przywracać sprawiedliwości, jednocześnie wprowadzając niesprawiedliwe rozwiązania – podkreślił.


Prezydent zapowiedział też, że po świętach zaprosi na spotkanie m.in. szefa MON i przedstawicieli organizacji kombatanckich. Jak dodał, chciałby, aby powstała taka ustawa, która będzie przyjęta przez społeczeństwo ze zrozumieniem, a przede wszystkim nie będzie niesprawiedliwa.

(KG  prezydent.pl

Opublikowano w Goniec Poleca
czwartek, 29 marzec 2018 07:42

Sto lat Białorusi

pruszynskiSto lat Białorusi

        Sto lat temu, 25 marca, podczas okupacji Białorusi przez wojska Cesarstwa Niemieckiego, Białoruska Rada Narodowa wydała deklarację niepodległości państwa. Ta deklaracja spowodowała, że potem komuniści też musieli proklamować niepodległą Białoruś.

        Miłościwie panujący Aleksander Mniejszy i podległe mu instytucje, jak parlament, Senat czy rząd, nie uważały za stosowne uczcić tej historycznej daty. Zezwolono tylko na koncert przed budynkiem Opery w Mińsku, gdzie zgromadziło się do 20 000 rodaków z flagami biało-czerwono-białymi na wysokich kijach oraz co najmniej drugie tyle młodych miało te flagi na swych plecach. Było też kilka flag Ukrainy i Litwy, ale  nie widać było ani jednej, dosłownie ani jednej, zielono-czerwonej z biało-czerwoną wyszywanką, oficjalnej flagi dzisiejszej Białorusi. Na placu poety Jakuba Kołosa, prawdziwe nazwisko Konstanty Mickiewicz, zgromadziło się kilkuset opozycjonistów, których policja rozpędziła i aresztowała z sześćdziesięciu.


        Kto to zrobił?

        Cały świat trąbi o otruciu eksagenta Rosji w Anglii, ale nikt się nie zastanawia, komu było to na rękę??? Wielu mówi, że nie... Rosji, a ta trucizna była dostępna dla wielu. Janusz Korwin-Mikke twierdzi w tygodniku „Najwyższy Czas”, że to CIA. Nie jestem przekonany, choć to nie aniołki. Mym nieskromnym zdaniem, zrobili to Chińczycy, by popsuć stosunki Zachodu z Rosją, żeby jak uderzą na Rosję, ta miała mało przyjaciół. Hitler kilka lat przed napadem na ZSRS podrzucił przez durnia Benesza materiały, że wojsko chce zrobić pucz przeciw Stalinowi, i wymordowali z 30.000 oficerów w wielkiej czystce. Tak, przygotowując się do wojny, chcą Chińczycy osłabić Rosję.


        Błąd Piłsudskiego

        Właśnie minęła 80. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między II RP a Litwą Kowieńską, jak przed wojną nazywano Litwę rządzoną przez litewskich polakożerców.

        Do nawiązania stosunków doszło po kolejnym zastrzeleniu na granicy przez policję litewską żołnierza KOP-u Stanisława Serafina, a jak potem ustalono, było to po to, by odwrócić uwagę strony polskiej od przemycania się z tego kraju do Polski ukraińskiego terrorysty. Władze Polski wykorzystały to do postawienia Litwinom ultimatum: albo nawiązanie normalnych stosunków dyplomatycznych, komunikacyjnych i handlowych, albo wojna. Podczas posiedzenia rady ministrów Litwy poszczególni ministrowie krzyczeli, by się nie ugiąć. Wreszcie zabrał głos minister wojny i powiedział, że nie mają żadnych szans w walce z postawionymi już na granicy z Litwą wojskami polskimi. Litwini ustąpili, tylko zażądali, by przy składaniu listów uwierzytelniających polskiego posła nie był obecny polski attache wojskowy pułkownik Mitkiewicz. Od tego momentu stosunki poprawiały się stale, ale nie na tyle były dobre, by Polska obroniła Litwę przed odebraniem jej przez Hitlera Kłajpedy, gdzie Niemcy przejęli drewno gotowe do wysyłki do Anglii, i tak Litwa straciła  5 milionów dolarów.

        Piszący o tej sprawie zapominają, że stosunki między naszymi państwami były tak złe, że Marszałek Piłsudski pojechał w 1927 r. do Genewy na sesję Ligi Narodów i tam zadał przedstawicielowi Litwy krótkie pytanie: wojna czy pokój? Przedstawiciel Litwy powiedział pokój i na to Marszałek powiedział: teraz już mogę jechać do domu. Niestety, powinien powiedzieć wtedy: pokój to nawiązanie normalnych stosunków dyplomatycznych, komunikacyjnych i handlowych. Na takie dictum przedstawiciel Litwy musiałby się zgodzić i po jakichś pertraktacjach sprawa byłaby pozytywnie dla obu krajów zakończona, ale Marszałek tego nie powiedział i trzeba było czekać 11 lat, by to się stało. Litwini dzisiaj ujadają na to, że Polska na nich wymusiła zbrojnie nawiązanie stosunków dyplomatycznych, ale zapominają, że ich minister spraw zagranicznych proponował na tajnym posiedzeniu rządu, by to zrobić, już w 1935 roku, mówiąc, że lepiej walczyć o utrzymanie Kłajpedy, którą się ma, niż walczyć o Wilno, którego się nie ma, ale go zakrzyczano. W traktacie ryskim endecy oddali na rzeź do miliona Polaków. Choć dziś za Bugiem nie grozi Polakom holokaust, toby mieli to, co powinni mieć, to czego dla swych rodaków domagają się Węgrzy, a co jest bardzo a bardzo daleko. Dodam jeszcze jedno, jakiś historyk miał napisać, że Litwa w 1939 r. powinna była wypowiedzieć wojnę Niemcom. Może wtedy by ją co najmniej częściowo Niemcy zajęli, mniej Litwinów by pojechało na Sybir i byłaby automatycznie w obozie antyhitlerowskim.


        W Wilnie i Szczecinie

        Co roku w rocznicę śmierci królewicza Kazimierza, patrona Litwy, odbywają się targi – Kaziuki – w Wilnie. W tegorocznych targach w dniach 2-4 marca brało udział z 3000 wystawców prezentujących wyroby z drewna, ceramiki, metalu, różnych tkanin oraz moc smakołyków.

        Ponieważ wielu wilniuków przeniosło się do Szczecina, tam są w tym czasie organizowane Dni Kresowe.


        Ciekawy portal

        Bardzo polecam portal Mirosława Dakowskiego – dakowski.pl – gdzie można przeczytać wiele informacji gdzie indziej niedostępnych. Gorąco polecam.


        Bohater czy…?

        Od trzech tygodni namawiam Marszałka Senatu  Stanisława Karczewskiego, by zorganizował „okrągły stół” polsko-żydowski, zapraszając z jednej strony szefów Żydowskiego Instytutu Historycznego, Muzeum Historii Żydów Polskich oraz Instytutu Filozofii i Socjologii, gdzie jest sekcja badania zagłady Żydów w Polsce, z drugiej strony by przybyli tacy ludzie, jak prof. J.R. Nowak, dr Ewa Kurek, Stanisław Michalkiewicz i niżej podpisany.

        No i czy do niego dojdzie?


        Czego się nie robi dla chwały?

        Pewien już nie tak młody Polak, by dodać sobie splendoru, przypomniał sobie, że ojciec, oficer AK, zastrzelił Żydówkę. Teraz bardzo nad tym boleje i bolejącego Żydzi go tu i tam pokazują. Sprawa zaś przypomina kawały Radia Erewań z lat Breżniewa. Ojca, oficera AK, przyszło aresztować kilku uzbrojonych Żydów i Polaków z UB. Reakcjonista, jak przystało na prawdziwego antysemitę, zamiast zastrzelić ubowca Polaka, zastrzelił powabną... Żydówkę.


        Z Internetu

        „Wczoraj poczułam się opluta i upokorzona. Jeżeli mój prezydent prosi o wybaczenie kanalie pokroju Stefana Michnika i Heleny Wolińskiej, to nie jest już moim prezydentem. I nie przyjmuję żadnych tłumaczeń, że dyplomacja-sracja. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla prezydenta, który rozpacza, że część żydowskich komunistów wyjechała z Polski. Byłam przygotowana na wiele, ale nie na to, że prezydent Duda przeprosi za Gomułkę i zapłacze nad losem Michnika i Wolińskiej. Szkoda, że razem z nimi nie wyjechała cała ta komunistyczna banda zainstalowana w Polsce dzięki sowieckim tankom i zdradzie Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych. Jakoś dotąd nie słyszałam, by Polskę za tę zdradę przeprosił angielski lub amerykański rząd. A jest za co.”


        Różnica

        W Radiu Maryja była dyskusja o odzyskaniu niepodległości. Wtedy nie było „niczego”. Kraj był zrujnowany, poza Galicją nie było polskich szkół, moc ludzi zginęła i była epidemia. Ale była elita, która odbudowała kraj. W 1989 r. było państwo, była administracja, szkoły, wojsko itd., ale nie było naprawdę polskiej elity, a jakaś „piana”, która dała Polskę rozkraść.


        A co na to Ministerstwo Oświaty?

        Z Muzeum „Polin” ostatnio nauczyciele otrzymują zestaw materiałów pt. „Przemoc antyżydowska w Polsce w latach 1944–1949” przeznaczony dla uczniów IV klasy. Jaki jest cel zajęć?

        „1. Opisuje skalę i przejawy antyżydowskiej przemocy w powojennej Polsce. 2. Zabiera głos w dyskusji o jej przyczynach, używając logicznych argumentów. 3. Potrafi opisać, na czym polegał indywidualny, ludzki wymiar cierpienia spowodowanego nienawiścią ze względu na pochodzenie. 4. Podaje przykłady agresji w reakcji na inność występujące współcześnie.”

 Aleksander Pruszyński

Opublikowano w Teksty

W kilkunastu kanadyjskich miastach zorganizowano w sobotę marsze i wiece dla poparcia wprowadzenia bardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących kontroli dostępu do broni palnej. Ma to związek z niedawnymi zamachami na szkoły w Stanach Zjednoczonych.

W Toronto protestowało kilkaset osób dla poparcia wiecu "Marsz na rzecz naszego życia" w Waszyngtonie zorganizowanego przez  organizacje domagające się ograniczenia dostępu obywateli do uzbrojenia. W Montrealu kilkuset demonstrantów przemaszerowało przed konsulatem USA. W Kanadzie przepisy dotyczące broni palnej są o wiele bardzo restrykcyjne niż w USA, a ostatnio zostały jeszcze bardziej zaostrzone. W Stanach Zjednoczonych prawoy do noszenia broni palnej uważane za prawo wolnego człowieka i zapisane w konstytucji. Jeszcze do niedawna było to przekonanie powszechne w wielu innych krajach kultury zachodniej.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
piątek, 23 marzec 2018 07:52

Nie współczuję

pruszynskiNie współczuję

        Na portalu Money.pl jest analiza sytuacji finansowej koncernu Agora, wydawcy „Gazety Koszernej”. W roku 2017 zakończyła ona się stratą 83,5 mln zł i była ona cztery razy, tak, cztery razy wyższa niż w roku 2016, gdy wyniosła 16,6 mln zł. 

        Kto pokryje tę stratę, bo czytelnictwo spada?


        Moczar

        Główna postać Marca, oryginalnie Demko. Był synem rosyjskiego policjanta w Łodzi. Podczas wojny w AL, a po wojnie w bezpiece, komendant UB w Łodzi. Był przywódcą skrzydła „polskiego” w PZPR i umiejętnie udawał polskiego patriotę, walcząc z Żydami o stołki i dochody. Przez rozmaite kroki w stosunku do byłych akowców, których przygarniał do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, zdobywał ich zaufanie. 

        Jest pomawiany o ostry antysemityzm, bo ponoć z konkurencyjnego oddziału AL Żyda Kasmana wysłano do jego oddziału człowieka, który miał go zabić. Ten jednak miał się przekonać, że oddział Moczara walczy z Niemcami, a nie tylko grabi lokalną ludność, i wyjawił swą misję. Potem Moczar poinformował Gomułkę, że z polecenia Moskwy, Kasmana ludzie mają go zabić, i tym wkupił się w jego prawie dozgonną przyjaźń.

        W 1968 roku po flircie z „syjonistami” stanął mocno za Gomułką. Doprowadził do usunięcia 12 generałów i 200 pułkowników Żydów z poważnych stanowisk w wojsku i partii oraz umożliwienia im opuszczenia kraju, czego nie mogli wówczas robić Polacy. Po przejęciu władzy przez Gierka, ten chciał go wykopać, ale Gierka uprzedzili Moskale. Za karę przestał być członkiem KC i objął mało znaczącą funkcję szefa Najwyższej Komisji Kontroli Państwa. Podsunięto mu „cud” Żydówkę, rozwiódł się z gojką i się z nią ożenił, a na jego ślubie był świadkiem... gen. Jaruzelski. Odtąd przestał „prześladować” Żydów, a na łożu śmierci miał powiedzieć Albinowi Siwakowi, że żona go otruła.

        Był kawał, czemu Moczar tak się nazywa? A co, miał się nazywać czar Mo!?


        Czystka marcowa

        Według  Ziemkiewicza, „na fali odżydzania” PZPR wypędzono zarówno licznych stalinowskich zbrodniarzy pokroju Stefana Michnika, którzy uniknęli dzięki temu odpowiedzialności i dożyli swych dni w spokoju i dostatku, jak i załapało się też na wyjazd trochę farciarzy, którym żydowskie pochodzenie pozwoliło wyrwać się ze szmalem, bo dostawali 1500 dolców odprawy, o czym etniczni Polacy mogli tylko marzyć.

        Dziś marzec został zredukowany do cierpień żydokomuny oderwanej od koryta, a o antykomunistycznym proteście młodzieży zapomniano. Marzec wykorzystywany jest też przez postkomunę do walki z PiS. Wedle postkomuny, marzec jest to „mityczny wybuch nienawiści Polaków do Żydów”. W rzeczywistości część komuchów Polaków „wypędzała” swoich  dawnych szefów i towarzyszy. 

        Rocznica buntu „urodzonych w niewoli, okutych w powiciu” staje się w ten sposób dla odstawionych po latach od władzy nad Polską byłych elit okazją do utwierdzania w nienawiści i pogardzie do „polskiego ciemnogrodu” oraz nagonki przeciwko Polakom całego świata. Co jednak ciekawe, najgorsze szuje, jak Berman i Minc... pozostały.


        Wystawić rachunek

        Od kilku miesięcy policja musi obstawiać tzw. miesięcznice smoleńskie” kiedy po Mszy św. rodacy idą pod Pałac Prezydenta.

        Nikt nie liczył, ilu policjantów w mundurach i w cywilu tam jest, by powstrzymać „patriotów” spędzonych tam z białymi różami, za pieniądze Sorosa, protestujących przeciw innym rodakom, idącym z śpiewem i modlącym się, ale jest ich moc.

        Uważam, że jak Soros im funduje te wycieczki na pl. Zamkowy, to też niech pokryje koszt ochrony tam porządku.


        Co film, to skandal

        Od 6 kwietnia w kinach w Polsce będzie nowa orgia nienawiści do Polaków i katolików – film „Twarz”. Reżyserką filmu jest Małgorzata Szumowska. Koproducentem filmu jest  – czemu nie należy się dziwić – TVN i instytucja podległa Ministerstwu Kultury.

        Film „Twarz” kreuje negatywny wizerunek Polaków i życia Polaków na prowincji jako mieszaninę katolickich frazesów, antysemickiej i rasistowskiej nienawiści, okrutnego zarzynania zwierząt oraz alkoholu. Katolickie święta Polaków są okazją do pokazania pijaństwa i rasistowskich żartów. 

        To kolejny dowód na to, że należy zlikwidować finansowanie sztuki współczesnej polegającej głównie na szerzeniu nienawiści do Polaków oraz katolików. Pytanie, czy Episkopat zabierze w tej sprawie głos?


        Dialogi... 

        Modne są dialogi między Polakami a Niemcami, między Polakami a Litwinami, między Polakami a Rosjanami i między Polakami a Ukraińcami. I co z nich wynika? G... w proszku, bo nasi partnerzy bronią tylko swych łajdaków, więc po cholerę te imprezy?


        Brodawki

        Kto ich nie miał, szczególnie w młodości. Opowiadano mi o metodzie pewnego Żyda. Brał pióro z atramentem i dotykał kolejno brodawek i je liczył. Potem pisał ich liczbę na papierze i papier spalał. Ponoć znikały bez śladu.

        Moje doświadczenie, przekazane mi przez mą Babcię, jest inne. Trzeba zrobić kulkę z pajęczyny, położyć ją na brodawce i z góry zapalić. Przypalać, aż się poczuje się ból. Wtedy przestać, a brodawka sama odpada i nie odrasta. Jeśli za długo się przypala, to powstanie bąbel z brodawką, który trzeba przeciąć i zrobić opatrunek. Potem już brodawka się nie odradza, a nawet jak odradza, to sama... znika.


        Przy okazji...

        Na portalu Town Hall ukazał się tekst związany z 8 marca omawiający, jak kobiety były maltretowane i spędzały lata w więzieniach Castro, który dla lewackich „dam inaczej”, jak Jane Fonda, był bohaterem nad bohaterami.


        Kto ich teraz obroni?

        Lata temu kraje europejskie, USA i Kanada doprowadziły do zlikwidowania apartheidu, czyli dyskryminacji czarnych w RPA. Teraz tam idzie nie tylko prześladowanie białych, ale co gorsza, mordowanie białych farmerów.

        Nowy wódz tego kraju zapowiedział konfiskatę ziemi białym, a ich apele o pomoc do Trumpa nic nie dają.


        Kto winien?

        Prasa trąbi o próbie zatrucia eksagenta Rosji w Anglii i oczywiście winna Rosja. Ja mogę się mylić,  ale interes w pogorszeniu stosunków Rosji z Zachodem mają... Chiny. Prawo karne Rzymu twierdziło, że przestępstwa winien ten, co z niego skorzysta.


        Nowa gwiazda lewicy

        W związku z degradacją jej ojca Monika Jaruzelska zaczęła się pokazywać w mediach bez okropnych czarnych okularów. Ma znane nazwisko, jedną książkę na koncie, kilkunastoletniego syna z warszawskim chirurgiem i deklaruje, że będzie ubiegać się o mandat radnego z listy SLD w Warszawie, a czy jest mądra, to się jeszcze okaże.


        Nowa TV

        Od kilku dni działa francuska odmiana RT, czyli Rosyjskiej Telewizji. Odmienne programy, bardzo europejskie, w przeciwieństwie do RT angielskiej, nastawionej na obsługę amerykańskich słuchaczy. Pokazują filmy dokumentalne, jakie ta druga RT pokazywała, między innymi o kopaniu węgla w Indiach. 


        Lubnauer

        Szefowa Nowoczesnej, pani o niemiecko brzmiącym nazwisku, zrobi wszystko co w jej mocy, żeby zaszkodzić interesowi narodowemu. Będzie broniła Żydów, Niemców, Francuzów i jak trzeba będzie, to jeszcze Islandczyków, gdyby jakiś konflikt dyplomatyczny powstał. 

        Ciekaw jestem, jak wyglądałoby jej rządzenie, i obawiam się, że już w pierwszym miesiącu złożyłaby hołd lenny zza Odrą.


        Aresztowania

        Przed 100. rocznicą deklaracji niepodległościowej Białoruskiej Rady Narodowej, 25 marca 1918 r. władze aresztowały kilku głównych opozycjonistów, w tym kandydata na prezydenta, pana Niklajewa. W Mińsku 24 odbędzie się Msza Święta za dusze członków rady w kościele św. Szymona, a 25 pod teatrem Opery odbędzie się koncert.

Aleksander Pruszyński

piątek, 23 marzec 2018 07:52

Na przepustce

ligeza        Pomoc oferowana Żydom w czasach niemieckiej okupacji ziem polskich była przejawem niekłamanego heroizmu. Z drugiej strony, oskarżanie o niedostatek heroizmu tych, którzy nie zdecydowali się szafować życiem swoim i swoich bliskich, jest dziś nikczemnością. 

        Nikczemnością, powtórzę, niczym innym. Ale to samo można zapisać równie twardo na wiele rozmaitych sposobów, przywołując wiele różnych słów i konstruując z nich pokaźny las przypomnień. Weźmy poniższe. 

 

        HISTORIA JAKICH WIELE 

        W połowie marca 1944 roku (dokładnie 12 marca), do zamieszkałego we wsi Kotłówka, 33-letniego Stefana Kapczyńskiego dotarł jego znajomy, 28-letni Jan Celej. Miał pecha: Kapczyński ukrywał u siebie Terkę Holtzhandler, Żydówkę z pobliskiego Żelechowa, a Niemcy właśnie kończyli przeszukiwać gospodarstwo. Przybyłego dołączono do Holtzhander i Kapczyńskiego, całą trójkę przepędzono przez wieś, a na jej skraju zastrzelono, zakazując mieszkańcom wsi pochówku ciał zamordowanych. 

        Zaiste, historia jakich wiele. Ale włóżmy teraz dłoń do gniazda szerszeni i przyznajmy: gdyby Kapczyński nie pomógł potrzebującej, być może obaj mężczyźni przeżyliby wojnę. Rzecz w tym, że dziś nazywano by ich antysemitami, zarzucając niedostatek nie tylko heroizmu, ale wręcz niedostatek przyzwoitości. Wiemy tymczasem, i wcale nietrudno to zrozumieć, że wielu nie pomagało bliźnim wyznania mojżeszowego, nie chcąc szafować życiem swoim i swoich rodzin. Dziś nazywanie takich postaw „obojętnością” to właśnie nic innego, jak nikczemność. A mówię przez to, że Umarłym należy się cześć za Ich heroizm, a tym wszystkim, którzy dziś wymagają od ówczesnych Polaków nieustraszoności, należy się czarna karta, napiętnowanie i nakaz wyjazdu z Polski. Niechby z Dworca Gdańskiego. Byle prędko i raz na zawsze. 

 

        REGUŁA POWSZECHNIE OBOWIĄZUJĄCA 

        Nic innego jak postawy Polaków pochodzenia żydowskiego, a precyzyjniej: uaktywnione w przestrzeni publicznej po 17 września 1939 roku prosowieckie wybory tych ludzi, podniosły nadwiślańską wersję niechęci okazywanej Żydom przed II wojną światową do rangi patriotycznego obowiązku. Wiem, jak to brzmi. Notabene, to samo można powiedzieć mocniej, uogólniając w regułę obowiązującą powszechnie rzecz taką oto: gdy wspólnotę dotyka „genocidum atrox”, odwet bywa uzasadniony, jeśli nie konieczny, zaś odstąpienie od niego często daje się opisać gorszącym terminem współuczestnictwa w zbrodni. 

        Poważnie. Zapytajcie Ofiary rzezi wołyńskiej. Gdyby mogli, mężczyźni wstawaliby z grobów i odpłacali prześladowcom – pięknym za nadobne. Wiedzieliby albowiem wszystko to, z czym dostatecznie nowoczesny oraz należycie postępowy człowiek nie potrafi już chyba dojść do porozumienia: jeśli wybaczamy sprawcom, odrzucając chrześcijańskie „sine qua non” wybaczenia, to znaczy skruchę, wyznanie win oraz zadośćuczynienie, narażamy siebie, swoich bliskich i swoich następców na krwawą powtórkę z historii. Historia bowiem nie skończyła się, bo tak orzekł jakiś jajogłowy mądrala, i nieodmiennie lubi powtarzać się. Pasjami, można powiedzieć. 

 

        CIĄGNĄC ZA OGON 

        Naprawdę tak myślę i poważnie proszę, by w tej kwestii nie sprzeczać się ze mną, zaś zasadność swych opinii i ich sedno ująłbym w ten sposób: kalosze to kalosze, a nie sandały; szambo to zbiornik z fekaliami, a nie basen kąpielowy; gdy pada deszcz, to deszcz na pewno pada, a gdy szumi morze, to na pewno morze szumi, a nie tylko „może” szumieć. Mówię przez to, że nie kwestionuje się faktów, że o fakty opieramy się i w oparciu o nie budujemy właściwie interpretacje rzeczywistości. Więc. 

        Więc, powtórzmy, to nic innego jak uaktywnione w przestrzeni publicznej po 17 września 1939 roku prosowieckie wybory Polaków pochodzenia żydowskiego, czy też wyznania mojżeszowego, podniosły nadwiślańską wersję niechęci okazywanej Żydom przed II wojną światową do rangi patriotycznego obowiązku. Ale póki co dajmy temu spokój, bo tymczasem nadwiślański Sąd Najwyższy ciągnie za ogon wciąż dychającego (dychającego mimo wszystko, chciałoby się rzec) suwerena, a to poprzez mizianie po czuprynce, czy tam po tupeciku, słynnego prokuratora z Kielc, przyłapanego na jeździe „po jednym głębszym”. Sąd Najwyższy mianowicie uznaje, że nieszczęśnik... mógł nie wiedzieć, że krew sobie zalkoholizował. 

 

        ZABICI NA ŚMIERĆ 

        Nie wiedział biedaczek (precyzyjniej: „mógł nie wiedzieć”), że ma alkohol we krwi, i to jest bardzo, bardzo dobre wytłumaczenie. Gdyby wiedział, wtedy musiałby okazać się roztargnięty, czy tam roztargniony. Roztargnięcie zaś, czy tam roztargnienie, to od czasu owego sędziego, którego kieszeń wsiorbała przypadkiem cudze „pisiąt” złotych, to już karta zabita na śmierć. Tak, że ten, tego. Dzieje się. 

        Prawdę rzekłem, rzeczywiście się dzieje, zaś aktywność nadzwyczajną mogliśmy zaobserwować wśród działaczek „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”, zarzucających opresję Kościołowi: „W bólu mamy żyć, rodzić i umierać. Dość tego!” – napisały. Najwyraźniej działaczki OSK to jakieś wariatki na przepustce z wariatkowa. Ale powiem im tak: jeśli cenimy życie ludzkie, robimy wszystko, by ocalić każde. Jeśli nie sposób uratować wszystkich, ratujemy tylu, ilu zdołamy. Jeśli wielu ocalić się nie da, chronimy jedno. Tak działa świat ludzi przyzwoitych i daj Boże, by tak pozostało. 

Krzysztof Ligęza 

Kontakt z autorem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Teksty

Na szybko: Przedstawiona przez rządzących liberałów Mowa od Tronu zapowiada, nową/starą linię polityczną coraz bardziej przesuniętej na pozycje populizmu socjalizmu wielokulturowego. Premier Kathleen Wynne usiłuje kupić sobie kolejną kadencję płacąc nam za to naszymi własnymi pieniędzmi. Jak zwykle, rozdawnictwo rządowe wygląda z wierzchu cudownie, pod pokrywką sprowadza się jednak do łupienia "średniaków" i wypłaceniu "tantiem" "krewnym i znajomym królika" - wygląda to tak: najbogatsi i tak uciekną z pieniędzmi dostaną korporacyjny "welfare" etc.; w końcu to oni finansują partie polityczne i mają politycznych przyjaciół tam, gdzie trzeba. Najbiedniejszym też coś skapnie ze stołu - nowe daniny pod różnymi postaciami dobiją natomiast tych co zawsze - klasę średnią, no i pozwolą na zwiększenie zatrudnienia w sektorze państwowym - będzie można wynagrodzić kogo trzeba.
A prowincja stoczy się dalej...

Kupowanie wyborców za ich własne pieniądze jest znanym manewrem praktykowanym od momentu kiedy demokratyczna fasada zaczęła legitymizować rządy tej czy tamtej elity. Kończy się tak samo.

Zabieg ten - niestety - nie tylko ma długofalowe i bolesne skutki ekonomiczne, ale również polaryzuje społeczeństwo, wzmagając napięcia.

Tak więc podążamy "sprawdzoną" drogą. Wiadomo, że prowadzi do zubożenia i budowy zbiurokratyzowanego mało wydajnego systemu gospodarczego, za który zapłacimy już my sami na starość, a nasze dzieci z całą pewnością.

Tak to jest gdy neomarksiści cynicznie przy pomocy kartki wyborczej usiłują przeforsować swoją rewolucję. Tak to jest gdy ogłupienie wyborcy przekroczy pewną "masę krytyczną" i pozbawiając go zdrowych odruchów i możliwości wyrabiania sobie zdania, a politykę sprowadzając do manipulacji emocjami.

A tymczasem znana nam tutaj Natalia Kusendova będzie się ubiegać o nominację na kandydatkę partii konserwatywnej w Mississauga Center - Obok Kingi Surmy byłaby to druga kandydatka "polska" w ontaryjskich wyborach 7 czerwca.

Nie dość, że Polki to jeszcze obydwie są po "dobrej stronie mocy" w partii Douga Forda!
PS. Wywiad z Kingą Surmą w najbliższym numerze "Gońca"

Opublikowano w Andrzej Kumor
piątek, 16 marzec 2018 13:15

Haggada potrzebna

ligeza        Reagowanie w sytuacji rażącej nierównowagi sił nie zawsze oznacza klęskę ostateczną, wszelako fiasko prognozuje zawsze. W każdym razie z ogromnym prawdopodobieństwem zapowiada spory niefart. 

        Wniosek: reaktywność wydaje się niewskazana, to raczej przeciwnika należy przymuszać do reakcji, przemyślanymi starannie działaniami, a następnie skutecznie chwasty pielić, wybrawszy grządkę konfrontacji. Nasi wrogowie to wiedzą, wielu Polkom i Polakom niestety wyrwano z serc wspomniane oczywistości, podobnie jak równie wielu rozum wykarczowano z rozsądku – a to wszystko dekadami tresury medialnej (dziś zwanej przeze mnie tresurą podtrzymującą). 

        O deficytach tożsamości narodowej nie wspomnę. O tym Ryszard Legutko („Esej o duszy polskiej”, Tadeusz Korzeniewski („Do Wyoming”), Andrzej Zybertowicz („Kulisy systemu”) oraz Andrzej Nowak („Pierwsza zdrada Zachodu”) na ten temat napisali wszystko, co napisać na ten temat należało. 

 

        NIE DO WYTRZYMANIA 

        W powyższym kontekście wielce frapujące – choć wyłącznie w sensie intelektualnym – wydaje się oczekiwanie, kiedy oba szalejące tu i ówdzie pożary, ten antysemityzmu, i ten polonofobii, splotą się w uścisku śmiertelnym, spopielając doszczętnie osiem wieków otwarcia obywateli Rzeczypospolitej na obcych i prześladowanych. No tak. Bo Żydzi amerykańscy uważają, że bycie Żydem w Polsce piętnuje, Polacy zaś, że piętnuje bycie Polakiem wśród Żydów amerykańskich (chasydzi to w Polsce cepeliada, folklor zanikający, dopowiem: niestety), ja natomiast uważam, że trzeba koniecznie rozumieć, skąd bierze się przytłaczająca większość uwag o „polskim antysemityzmie”, Otóż wynikają one wprost ze wzbierającej, ostatnio bardziej niż zazwyczaj, fali wspomnianej wyżej polonofobii. Rośniemy albowiem, co tych i owych nie może nie boleć. Ba! Tamtych i owamtych boli to już w stopniu nie do wytrzymania. Zatem gdy uwagi tego rodzaju rejestruję, przyglądam się im uważnie i, muszę powtórzyć, jedynie niewielką część odrzucam. Z powodu całej reszty puchnę z dumy, a serce moje rośnie.

 

        POZYCJE WŁAŚCIWE 

        Bezsprzecznie Żydzi to mądry naród i bezsprzecznie naśladowanie jego mądrości dobrze zrobi na każde durne myszygene kopf. Czy na jakoś podobnie. W takim razie jeszcze lepiej, gdy państwo aspirujące od dwóch lat do zmądrzenia, naśladować zechce te już zmądrzałe. Żeby nie było to, tamto: nie postuluję, by naśladować państwa przemądrzałe. Naśladowanie przez naród polski narodów przemądrzałych możliwe będzie jutro. Czy tam pojutrze. Dziś naśladujmy narody zmądrzałe, ergo, naśladujmy państwo Izrael. Więc. 

        Więc skoro Norman Filkenstein dostał 10 lat zakazu wjazdu do Izraela za pisanie prawdy o Żydach, niech Polska na lat dziesięć zakaże wjazdu do Polski panu Grossowi za rozpowszechnienie łgarstw o Polakach. Zresztą Filkenstein Filkensteinem, Gross Grossem, ale generalnie chodzi o to, że zasada wzajemności stosowana w praktyce wręcz rewelacyjnie ustawia relacje między narodami na właściwych pozycjach. 

 

        Z INNYCH KOŃCÓW 

        Teraz z dwóch innych końców, że je oba jakże zręcznie ujmę w dłonie. Koniec pierwszy: Żydzi Żydami, Izrael Izraelem, Jerozolima i te rzeczy, tymczasem Sąd Najwyższy czule pieści czuprynę prokuratora z Kielc, przyłapanego na jeździe po „jednym głębszym”, uznawszy, że nieszczęśnik nie wiedział, że spożywał alkohol. A skoro tak, to nie wiedział, biedaczek, a precyzyjniej: „mógł nie wiedzieć”, że ma alkohol we krwi. I to jest bardzo dobre wytłumaczenie. Gdyby wiedział, wtedy musiałby być mocno roztargnięty. Czy tam roztargniony. Zaś roztargnięcie to od czasu sędziego, którego kieszeń wzięła i wsiorbała cudze „pisiąt” złotych, to już karta zabita na śmierć. 

        I koniec drugi: dziennik „Rzeczpospolita” donosi, że, uwaga, uwaga: „Borelioza niebezpieczniejsza niż sądzono”. Niżej podpisany pyta: nowa partia szczepionek mija Słubice? Czy tam Kołbaskowo? Czy może tym razem szczepionki wjeżdżają do nas od strony Zgorzelca? Bo tylko ten kontekst wydaje się godzien uwagi, a nie to, że „borelioza zabija”. 

 

        PO HEBRAJSKU 

        Alkohol zabija, papierosy zabijają, cukier zabija – i tak dalej, i tak dalej – tymczasem nic tak cudownie nie uzdrawia stanów fiskalnych koncernów farmaceutycznych, co sprzedaż dziesięciu tirów tej czy innej nikomu niepotrzebnej szczepionki. Czy tam tirów piętnastu. Tym bardziej w sytuacji, gdy odległe wieloletnie skutki uboczne podawania tejże szczepionki nie są znane i kiedykolwiek by się nie ujawniły, nie ujawnią się prędko. 

        Natomiast co do „od zaraz potrzebnej” haggady, klamrującej nasze dzisiejsze spotkanie, powiem tak: niniejsza haggada – uwrażliwionych na wulgaryzmy o wybaczenie proszę – wygląda tak: „Był rok 1968, gdy Adam wyzywał mnie od nie-Polaków, oczerniając publicznie. Miałem dwadzieścia trzy lata. Krzyczałem: »Łżesz, chuju!« i obijałem bydlakowi ryj. Wtedy przestawał. Dziękuję wam, Muzeum Polin. Dziś znowu czuję się młody. A mówię przez to, że podżeganie do antysemityzmu winno być karane łbem na pniu, zaś Muzeum Historii Żydów Polskich świętą krową nie jest, więc własną głowę chronić powinno. Proszę to sobie gdzieś zapisać, możliwie wielkimi literami. Może być po hebrajsku”. 

Krzysztof Ligęza 

Kontakt z autorem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Opublikowano w Teksty
piątek, 16 marzec 2018 13:12

Białoruska Joanna d’Arc

pruszynski        Tak, tak! Białorusini mają swoją Dziewicę Orleańską. Co prawda nie całkiem orleańską, ale słucką, niemniej jednak kolejna emancypowana białoruska księżniczka zasługuje na uwagę. Historia zachowała niewiele pewnych faktów z biografii Anastazji Słuckiej, jednak Białoruś może pochwalić się piękną legendą.

        Młodziutką Anastazję ożeniono z księciem na Słucku i Kopylu Siemionem Olelkowiczem na początku lat 90. XV wieku. Młoda para niedługo mogła cieszyć się życiem rodzinnym. Kniaź cały czas musiał odpierać najazdy wojowniczych Tatarów, którzy zaczęli atakować miasto w 1502 roku. Spustoszone księstwo osłabło do tego stopnia, że Słuck stracił prawo magdeburskie. W 1505 roku książę Siemion mocno zachorował i pożegnał się z tym światem, pozostawiając młodą księżną, dzieci i państwo bez opieki. Silna Anastazja staje się regentką niepełnoletniego syna Jerzego i bierze ster księstwa w swoje ręce. Kniahini zaczyna umacniać miasto. Za jej panowania odbudowano dolny i górny zamek. Na miejscu drewnianej, kobieta stawia kamienną cerkiew Świętej Trójcy – ofiarę za pomyślną obronę przed Tatarami i na pamiątkę poległych. Po śmierci męża księżna sama zajmuje się obroną księstwa i staje na czele słuckiego wojska. Nie wiadomo, czy Anastazja brała miecz do ręki, ale skoro już tworzymy legendę, to możemy trochę ją podkoloryzować. Wyobraźcie sobie średniowieczną zbroję. Żelazny pancerz wraz z kolczugą ważył od 20 do 50 kilogramów. Plus ciężki miecz, którym trzeba było z wprawą machać. Do tego niewiarygodna siła i odwaga kobiety, która się na to zdecydowała.

        Piękna legenda o białoruskiej Joannie d’Arc została uwieczniona w świetnym filmie z 2003 roku, który tak też się nazywa – „Anastazja Słucka”. Ta pełna akcji kinowa opowieść o białoruskiej wojowniczce, urzekającej swoją mądrością i urodą (której użyczyła aktorka Swietłana Zielankouska), nie odsłania pełni biografii Anastazji. Wydawać by się mogło: Tatarów odparli, legenda się rodzi, syn dorasta – dajcie kobiecie spokojnie pożyć! Ale nie. Była zbyt łakomym kąskiem, by uniknąć zalotów rozochoconych kniaziów, z których jeden był największym awanturnikiem w białoruskiej historii. Czort jeden wie, kiedy Anastazja poznała Michała Glińskiego, ale jeden z polskich historyków uważa nawet, że księżna przez jakiś czas miała z nim romans. Historia miłosna trwała w najlepsze, ale gdy książę przyjechał się swatać, odprawiła go z kwitkiem.

        Był rok 1508. W swoim czasie Michał Gliński, przodek naszego ministra kultury, był jedną z najważniejszych osób w Rzeczypospolitej – piastował posadę marszałka, faktycznie władając państwem, ale po śmierci króla Aleksandra Jagiellończyka utracił swój autorytet. I nie może to dziwić, bo ambitny magnat miał wielu wrogów i konkurentów, z których jeden nakłonił nowego króla – Zygmunta (potem nazwanego Starym) do zdjęcia go ze stanowiska. Pokrzywdzony szlachcic zaczyna intrygę prowadzącą do obalenia króla. Wszczął nawet swojego rodzaju wojnę informacyjną – rozpuszcza plotki, że Zygmunt planuje mocno ograniczyć prawa prawosławnych mieszkańców Rzeczypospolitej. Glińskiemu udaje się przeciągnąć na swoją stronę bogatych krewnych i otrzymać wsparcie kniazia moskiewskiego Wasyla III. Były marszałek rozpoczyna prawdziwą wojnę hybrydową w stylu XVI wieku. By odzyskać władzę, stara się podzielić Wielkie Księstwo Litewskie i stworzyć samodzielne księstwo kijowskie pod protektoratem Moskwy. Coś to przypomina…

        Ziemia słucka i kopylska były świetnym dodatkiem do nowego księstwa. Może właśnie to skłoniło młodego magnata do smolenia cholewek do również młodej i zamożnej księżnej. Ta jednak nie godzi się na ślub. Dla jednego z najbogatszych i najbardziej żądnych władzy mężczyzn w kraju był to cios poniżej pasa. Michał Gliński dwukrotnie próbuje zdobyć Słuck zbrojnie, by siłą doprowadzić kniahinię przed ołtarz. Ale napadł na niewłaściwą kobietę! Dwa razy Anastazja broni siebie i miasta, a awanturnik z pustymi rękoma ucieka do księstwa moskiewskiego. Dlaczego Anastazja, która rzekomo miała romans z Glińskim, odmówiła mu? Możemy jedynie zgadywać. Możliwe, że bała się o spadek syna. Możliwe też, że była na tyle wierna królowi i państwu, że nie chciała jego podziału. A może Gliński zwyczajnie okazał się złym kochankiem. Ale to, że księżna umiała zadbać o siebie i swoich poddanych, nie ulega wątpliwości. Gdy kniaź Jurij stał się pełnoletni, mądra i niezłomna Anastazja przekazała władzę synowi, sama zaś zmarła w sędziwym wieku. We wrześniu ubiegłego roku w Słucku stanął jej pomnik.

        Ciekawa historia, związana z męstwem i wyborem moralnym, wydarzyła się i w naszych czasach. Plan zdjęciowy „Anastazji Słuckiej” odwiedził Aleksander Łukaszenka. Wszystko było przygotowane tak, by „obłaskawić” prezydenta. Wojownicza Anastazja w kolczudze miała podjechać na koniu i wręczyć Łukaszence… kwiatki. Ciekawe, że podczas spotkania ochrona nie zarekwirowała wszystkich mieczy i ostrych przedmiotów. Swietłana Zielankouskaja, grająca rolę Anastazji, na przekór wszystkim, którzy liczyli na pochwałę z góry (ministra i wiceministra kultury, reżysera), zdecydowała, że nie przywita przywódcy. Czy na nieugiętą postawę Swietłany wpłynęła historia Anastazji, która umiała powiedzieć „Nie!”? W czasie, gdy wszyscy na nią naciskali, aktorka zasłoniła oczy rękoma i odmówiła. A przywódca kraju pozostał bez kwiatów. („Białoruska Joanna d’Arc”, Paulina Walisz, Bielsat)

        I osobiste moje spotkanie na premierze filmu w Mińsku, niemające żadnego związku z Polską, a w końcu były, gdy podszedłem do aktorki ze znaczkiem wolnej Białorusi w klapie, ta powitała mnie  „Żywiet Białoruś”, czyli hasłem opozycji.


        Jak się to wszystko skończy?

        Kaczyński, który w końcu rządzi  Polską, ugnie się przed Żydami. Prawdopodobnie nastąpi to pod pretekstem decyzji Trybunału Konstytucyjnego, że to coś tam w poprawce jest niezgodne z Konstytucją. Doprowadzi to do totalnego upadku prestiżu władców Polski. Może pokaże się nowy przywódca, który skupi wokół siebie moc narodu, zwłaszcza że przebudzi się pod wpływem szeregowych księży Episkopat.

        Ostatecznie PiS wprowadzi stan wojenny, który będzie nieudaną próbą zlikwidowania napięcia, po którym PiS będzie musiał zejść z piedestału jak PZPR.


        Kto w końcu winien?

        Pisze się teraz moc o kolaborantach z różnych krajów, a nawet trochę o żydowskich, ale w końcu kto tym wszystkim dowodził – Niemcy i jeszcze raz Niemcy.

        Czy „polskie” MSZ może pochwalić się od 1990 do 2015 roku jakąś rzeczową publikacja po angielsku o ratowaniu Żydów w Polsce? – Nie.

        A wystarczyło przejąć zapas książki angielskiej pana Zajączkowskiego z Waszyngtonu „Martyrs of Charity”… czego nie zrobiono.

        Można było rozprowadzać angielską książkę płk. Iranka-Osmeckiego czy książki angielskie dr Ewy Kurek lub wydaną przez mnie książkę śp. Szymona Datnera „Polish heroes”. Tego nie zrobiono, a za to powinien ktoś siedzieć już DAWNO. Jeśli kogoś trzeba w pierwszej kolejności skazywać za obojętność, to „polskie” MSZ. 

        A Episkopat co w sumie zrobił? Odwiedził Polin – Muzeum Historii Żydów Polskich i niczego o nim złego nie powiedział, a jest wiele. Prawda, ks. prof. W. Chrostowski wydał książkę pt. „Kościół, Żydzi, Polska”, a ks. Rytel-Adrianik książkę pt. „Dam im imię na wieki”, ale to były ich osobiste działania. Akcja o. Rydzyka upamiętnienia zamordowanych Polaków za ratowanie Żydów nie była mocno poparta przez naszą hierarchię. Czy Episkopat nie powinien był wydać dobrego dzieła o roli księży i biskupów w ratowaniu Żydów i na przykład dać jakąś nagrodę dr Ewie Kurek za jej książkę o dzieciach żydowskich uratowanych w klasztorach?


        Rabusie

        Zbyt mało mówi się, że funkcjonariusze UB od najwyższego szczebla do dołu byli nie tylko prześladowcami Polaków, ale też pospolitymi złodziejaszkami, okradając przy okazji rewizji i innych okazji, kogo się dało.

        Gdy aresztowano pułkownika hr. Grocholskiego, z domu zginęło sporo biżuterii. Kilka miesięcy potem u swego fryzjera jego żona zobaczyła na sukni siedzącej tam kobiety swą broszkę i zapytała, skąd ma tę broszkę.

        – Co to panią obchodzi – odpowiedziała zapytana. 

        – Po prostu to moja broszka – powiedziała hrabina, wyrwała ją i wyszła z zakładu.

        Kilka dni potem przyszła znów i zapytała fryzjera, czy wie, kto to była ta kobieta.

        – To znana aktorka, żona premiera Cyrankiewicza – odparł fryzjer. – Pytała, czy znam panią – ciągnął dalej fryzjer – ale odpowiedziałem, że pierwszy raz panią hrabinę widziałem.

        Podobnie było z płk. Światłą. Amerykanie chcieli ustalić, kto to, i wreszcie znaleźli człowieka, którego Światło przesłuchiwał.

        – Tak – ten powiedział – to Światło – i dodał – zapewne ma na ręku mój złoty zegarek, który mi skradziono podczas rewizji.

        Gdy opowiedziałem o tych ewenementach na spotkaniu w IPN-ie, to dowiedziałem się, że po aresztowaniu I Komendy WIN-u bezpieka dowiedziała się, gdzie jest ich kasa. Po nią pojechało kilku funkcjonariuszy z wiceministrem MBP Romanem Romkowskim – oryginalnie Natanem Grinszpaumem-Kinkielem, i pułkownikiem Józefem Czaplickim – oryginalnie Izydorem Kurcem. Odkopano walizkę, gdzie między innymi było pełno złotych monet. Po powrocie do Warszawy rozdzielili je między siebie, odkładając część dla Gomułki. Sprawa wyszła na jaw dopiero po 1956 r. Inna sprawa, to co się stało z tzw. Złotym FON-em, czyli złotymi przedmiotami z Funduszu Obrony Narodowej, jakie wróciły z Londynu.


        Święto Kobiet

        8 marca nadal jest dniem świątecznym na Białorusi i już dwa dni przed nim miasta zapełniają się stoiskami z kwiatami, głównie tulipanami. Są one jednak dwa razy droższe niż w Warszawie.


        Komu rządy III RP służą?

        Prof. Andrzej Zapałowski, specjalista od bezpieczeństwa państwa, mówi: – Przez ostatnie prawie trzy dekady trudno byłoby szukać gestów solidarności politycznej i gospodarczej ze strony Ukrainy do Polski. Od lat mamy tylko absolutnie asymetryczną politykę Warszawy na naszą niekorzyść w stosunku do Kijowa. A jak rządy realizowały nasze interesy w stosunku do Niemiec, Białorusi, Rosji, USA itd.? 

        Na świecie nie szanuje się państw, które nie dbają o swoje interesy i ich jasno nie artykułują. To trąci już absolutną naiwnością gospodarczą i polityczną, ale to mamy już od lat.


        Poseł Winnicki w Sejmie 

        „Nie ma tam mowy (w uchwale Sejmu o Marcu), że te wydarzenia były skutkiem m.in. walki frakcji w łonie PZPR; że to był jeden z głównych powodów, dla których wydarzył się Marzec ’68. Jego opis nie jest prawdziwy, jeśli nie powiemy o tym, że wtedy wyjechało z Polski ponad tysiąc stalinistów, UB-eków, morderców sądowych, wysokich oficerów Ludowego Wojska Polskiego; że wyjechał Stefan Michnik, Helena Wolińska. Bez powiedzenia tej prawdy ta uchwała jest po prostu nieprawdziwa, dlatego w imieniu Ruchu Narodowego domagam się prawdy o Marcu ’68. Nie twórzmy mitologii na temat Marca ’68, który jest jednym z mitów założycielskich III RP.”


        Znów będą nas… doić

        Podczas konferencji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów premier Morawiecki poinformował o utworzeniu Muzeum Getta Warszawskiego. Na dyrektora nowej placówki minister Gliński powołał Alberta Stankowskiego, szczecińskiego historyka i byłego pracownika Muzeum Polin.


        Jak zarabiać i mieć frajdę

        Sporo czytelników mieszka poza śródmieściem Toronto czy Mississaugi i sporo jest już na emeryturze. Jest nie najgorzej, ale mogłoby być lepiej. Okazuje się, że można nieźle zarobić, hodując... psy. Można sprowadzić sobie ładną szczenną sukę z wszelkimi dokumentami, a potem sprzedawać szczenięta. Potem znaleźć tu samca i co pół roku mieć „urodzaj”.

        Widziałem w Krakowie bardzo ładne psy rasy czarne rosyjskie spaniele. W Internecie ceny ich szczeniaków w USA to 2000 amerykańskich zielonych.


        Z dyskusji w Internecie

        W Polsce jest moc wykształconych, a mało... mądrych.


        Problem Pierwszej Damy

        Imć Dera z Kancelarii JO Pana Prezydenta twierdzi, że jest tragedia, bo pani Duda-Kornhauzer musi żyć na konto męża. Powolutku, czy JO mąż tak źle zarabia, że nie może na dobrym poziomie utrzymywać żony? Zamiast boleć, trzeba było wprowadzić do listy cywilnej dla niej pensję np. wiceministra. Więc rodacy, może zrobimy składkę na panią prezydentową na Ronceswólce i na Krakowskim Przedmieściu?

Aleksander Pruszyński

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump niebawem spotka się z liderem Północnej Korei czerwonym kacykiem z dynastii Kim Ir Sena Kim Jong-un rozwój sytuacji pokazuje jaka dyplomacja się opłaca. Trzeba podbijać stawkę po to, by siadając do stolika mieć duże atuty. Korea Północna na razie obiecała wstrzymać testy nuklearne do czasu spotkania z prezydentem USA. Jednym słowem po tym jak kraj ten ogłosił że posiada zdolność odwetowego ataku na terytorium Stanów zjednoczonych, Stany Zjednoczone uznały go za partnera do rozmów. Poprzednio starały się jedynie zdusić sankcjami. Zobaczymy ile północna Korea zdoła ugrać.

Jest to oczywisty przykład że w polityce liczą się silni posiadający atuty. Wchodzenie do tyłka komukolwiek jest zdradę interesów narodowych. Widać to na przykładzie Polski ulegającej naciskom amerykańskim w sprawach, które Amerykanów nie powinny obchodzić,  obchodzą jedynie dlatego że robią przysługę swoim żydowskim ober-partnerom Proszę teraz popatrzeć jak chińska szkoła dyplomacji w wydaniu Północno Koreańskim skutecznie ogrywa hegemona. Cymes palce lizać! Tymczasem Polsce grożą palcem sprowadzając do parteru jakieś amerykańskie kmiotki. Żal serce ściska.

Opublikowano w Andrzej Kumor

Jak podaje portal Kresy.pl  Polak., który rozklejał w Olsztynie antybanderowskie wlepki, został oskarżony o nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym. Śledczy bez żadnej ekspertyzy uznali, że wlepki miały charakter antyukraiński. Sprawa trafiła do sądu. Zajmujący się sprawą prokurator wcześniej odmówił wszczęcia postępowania ws. probanderowskich książek w polskiej szkole dla Ukraińców.

W październiku 2016 roku Pan Robert D. z Olsztyna został zatrzymany przez policję po tym, jak wcześniej rozklejał w swojej okolicy tzw. wlepki z antybanderowskimi motywami, które kupił legalnie przez internet. Pierwsza przedstawiała przekreśloną podobiznę lidera OUN, Stepana Bandery. Na drugiej widać było grafikę z płonącymi wiejskimi zabudowaniami i napisem „UPA. Ukraińscy mordercy”.

 

https://kresy.pl/wydarzenia/mieszkaniec-olsztyna-oskarzony-za-antybanderowskie-wlepki-sledczy-uznali-je-za-antyukrainskie/

Opublikowano w Goniec Poleca