Goniec

Register Login

czwartek, 09 listopad 2017 22:16

Na śmierć zaniemataczeni

ligeza        Szczepionki mogą szkodzić, ale mowy nie ma, by wynikiem szczepień była zapadalność na choroby przewlekłe. To przytoczenie niedosłowne, ale dobrze oddaje sens pewnej mocno idiotycznej wypowiedzi. 

        Dlaczego nie ma mowy? Ponieważ nie ma dowodów, że szczepionki wywołują choroby przewlekłe. A dowody, że nie wywołują takich chorób, są? Nie, takich dowodów również nie ma. I mimo to zmusza się nas do zaszczepiania dzieci? Licząc, przepraszam, na co? 

        Nie można powiedzieć, że ludzie, tacy jak autor przywołanej wypowiedzi o szczepionkach, mataczą czy wprowadzają w błąd. Nie można, ponieważ oni mataczą bardzo niekonkretnie. Czy raczej: oni swoje niemataczenie owijają, moim zdaniem celowo, w pozłotko nadmiaru słów. Co z kolei uważam za niezwykle skuteczną metoda matactwa, poprzez niemataczenie werbalne. To wyższa szkoła jazdy manipulacyjnej: niemataczenie metodą odpowiednio szeroko rozlanej werbalizacji. 

Opublikowano w Teksty

        Goniec: Po co ten portal? Jaki jest cel? Kresy można skojarzyć z częścią polskiej duszy, bo te ziemie przez wieki stanowiły o tym, jaka jest Polska.

 

        Tomasz Kwaśnicki, redaktor naczelny portalu Kresy.pl, absolwent archeologii UJ, studiował też historię i teologię, członek Rady Klubu Jagiellońskiego: Nie jestem dobry w mówieniu o Kresach w sposób sentymentalny, prawdziwy, ale sentymentalny sposób. Bo to wszystko, co mówi się o Kresach, że to jest część polskiej duszy, można nawet wymieniać liczby, można mówić, że 70 proc. twórców tej wysokiej polskiej kultury pochodziło z Kresów, albo mieszkało na Kresach, albo tworzyło na Kresach. 

        Niektórzy mówią, że polska mentalność to jest krajobraz, a polski krajobraz to jest krajobraz kresowy.

        Niektórzy tak mówią, ale ja podchodzę do Kresów może nie tyle emocjonalnie, co pryncypialnie. Nie jestem wyzbyty emocji, więc emocje w tym wszystkim istnieją, ale dla mnie Kresy to jest przede wszystkim zagadnienie polityczne. Kresy to jest klucz do zrozumienia polskiej słabości. Nie pamiętam, kto to powiedział w rozmowach nagrywanych u „Sowy i Przyjaciół”, czy to był Sienkiewicz, czy to był Sikorski, ale któryś z nich użył tej słynnej frazy, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie. 

        Uważam, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, dlatego że naród polski istnieje tylko teoretycznie. A naród polski istnieje tylko teoretycznie ponieważ my jesteśmy politycznie zdemoralizowani. 

Opublikowano w Wywiady
piątek, 03 listopad 2017 07:20

Myślowo skróceni

ligeza        Coraz lepiej i coraz jaśniej w naszym europejskim tunelu. Czy tam w domu. Aż chciałoby się, w cichości, gdzieś na boku, zaonomatopeić sobie radośnie: „Ufff...”. Ktoś nie wierzy, że coraz jaśniej? Naprawdę. Zapytajcie pana Sorosa. 

        Macherzy, oplatający Stary Kontynent szatańską siecią powiązań gospodarczych i przeinaczeń ideologicznych sprytnie ukrytych za niedopowiedzeniami, stekiem wyrafinowanych bzdur oraz zwyczajnych łgarstw, przez lata oferowali swoim poddanym głupotę za bezdurno, a następnie ten sam towar wciskali, wreszcie sprzedawali, ludziom należycie ogłupionym i do głupoty odpowiednio wytresowanym. 

Opublikowano w Teksty
piątek, 03 listopad 2017 07:20

W Mińsku (44/2017)

pruszynskiW Mińsku

        Nocnym pociągiem za 40 dolarów z Kijowa dotarłem do ośnieżonego pierwszy raz w tym roku Mińska. W nocy na granicy mocno przeszukiwali manele białoruscy celnicy, czyli Kołchoźnik czuje pismo nosem, że i u nas może coś się stać.

piątek, 03 listopad 2017 07:17

Stare kiejkuty się okopują

michalkiewicz        „Mamusia przekaże obowiązku synkowi” – tak poseł Klubu Kukiz’15, pan Jakubiak, skomentował deklarację przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny, że kandydatem nie tylko PO, ale i całej „zjednoczonej opozycji” na prezydenta Warszawy będzie pan Rafał Trzaskowski. 

        Pan Rafał Trzaskowski tak naprawdę nie jest „synkiem” Hanny Gronkiewicz-Waltz, tylko muzyka Andrzeja Trzaskowskiego, o którym Wojciech Młynarski śpiewał w jednej ze swoich piosenek: „Gdy marny los dorwie kogoś biednego, niechaj ktoś taki co w piersiach tchu pędzi Radiową Orkiestrę pod dyrekcją Andrzeja Trzaskowskiego, by na pociechę zagrała mu Słodkie Tango Retro, serc niewieścich wstrząs, co damskim korrrkom i męskim getrom tak posuwisty nadaje pląs”. 

Opublikowano w Stanisław Michalkiewicz
piątek, 03 listopad 2017 07:18

UWIĄD SPRAWIEDLIWOŚCI

        Zasada numer jeden: nigdy nie zrozumiemy wszystkiego, choćbyśmy na równe ćwiartki Księżyc przecięli. Mało tego. Czas na wszystko, co od razu zrozumieć moglibyśmy, zawsze nadchodzi zbyt późno. 

        Anomia etyczna, degrengolada moralna – i co dalej? I dalej nic. W życiu na ziemi udział wzięli – i wystarczy. Do piachu. W każdym razie wystarczy treserom i nadzorcom treserów. Na naszych oczach świat przewraca się do góry nogami, na potęgę doceniając to, co złe, brzydkie i niepoważne. A zaludnia ów świat banda pitekantropów, niepotrafiących dokonać podstawowej analizy – ani dotyczącej siebie, ani otoczenia. Nie wspominając o analizie relacji między jednym a drugim. Sedno zaś naszego europejskiego nieszczęścia polega na tym, że większość antropologicznych dysfunkcji wspólnot odpowiednio nowoczesnych i należycie postępowych, zaczynając od poziomu rodziny, a kończąc na poziomie kulturowym Cywilizacji Białego Człowieka, każdą z tych dysfunkcji, powtarzam, dostrzec można jedynie z poziomu zewnętrznego obserwatora. 

Opublikowano w Teksty
czwartek, 26 październik 2017 19:23

RZUT BERETEM

        Za siedmioma górami, za pięcioma dolinami, za trzema rzekami... Proszę? No może rzeczywiście w tej bajce rzek tyle samo co dolin. W każdym razie jeśli chodzi o rzeki, to na pewno rzecz dzieje się za rzeką Odrą. Więc. 

        Więc za tymi i za tamtymi, pomińmy ilości, stoi sobie fabryka. Piękna. Ogromna. I proch z niej spływa. Czy raczej proszek, żeby uniknąć skojarzeń militarnych. I nie tyle z niej spływa, co wydobywa się. I nie w sensie prac górniczych, czyli kopania dołów w ziemi, tylko w znaczeniu produkcji masowej. Proszek, no tak, bo to jest fabryka proszku do prania. Niby czym miałaby handlować fabryka proszku do prania, przecież nie maślanką? 

 Idźmy dalej i dopowiedzmy co należy. Otóż wzmiankowana fabryka stoi sobie w Niemczech. Czy to bajka, czy nie bajka, żadne to czary, że właśnie tam stoi. Tam ją zbudowano i tam siedzibę ma właściciel fabryki. Co prawda za czasów słusznie minionych powiedzielibyśmy, że ów właściciel nie ma narodowości, ale Balcerowicz dawno musiał odejść, i odszedł, i dzisiaj wiemy swoje: właściciel potrafi mieć narodowość, a kapitał właścicielski, bywa, tym bardziej narodowość posiada. Polacy zaś co i rusz przekraczają granicę polsko-niemiecką, podróżując kilometrami do owej fabryki – a to w tym celu, by od wspomnianego właściciela nabyć proszek do prania. 

        Ktoś powie, że sensu żadnego w tym nie ma, takie udawanie się, albowiem proszek do prania tej samej marki nabyć się daje bez konieczności organizowania wycieczek zagranicznych. Mianowicie ta sama fabryka tegoż samego niemieckiego właściciela, sprzedaje swój proszek w setkach punktów handlowych, zlokalizowanych tuż-tuż, powiedzieć można: tuż przy polskich pralkach, a w każdym razie tak blisko pralek, że nawet beretem wyjętym z kosza z bielizną rzucać nie trzeba. Otwieramy pralkę, beret do pralki, proszek do pralki, woda do pralki – i poszło. I gotowe. 

        A właśnie że bo nie. Gotowe tylko z pozoru. Polacy swoje wyczaili i swoje wiedzą, dlatego po proszek jeżdżą do Niemiec. Ba! Co porobiło się z tym proszkiem, od niedawna wie również Komisja Europejska. Co takiego mianowicie? Mianowicie, że Niemcy oszczędzają na składnikach i byłym „demokracjom ludowym” wciskają byle szajs, to jest produkt gorszej jakości. I na nic wzburzenie, na nic narzekania. Dyrektor fabryki wartość swojego proszku zna, zna też swojego klienta, więc niczego w bawełnę owijać nie musi: „Jeżeli wymagania Polaków wzrosną, wtedy zaczniemy produkować taki sam proszek, jaki produkujemy dla Niemców”. 

        Co za buc. Aż trudno uwierzyć. Solidny kawał niemieckiego beretu. Czy tam betonu. Jak z bunkra pod Berlinem. Bez Armii Czerwonej ani rusz?                    

(mig)

Opublikowano w Teksty
czwartek, 26 październik 2017 19:13

INTERCEPTION

pannikt4317Wbrew zwątpieniu, wbrew temu, co napisano poniżej, zawsze pozostaje muzyka:

https://www.youtube.com/watch?v=KwJmhtDydfc

„Nieugięta postawa Polski wobec Niemiec uspokaja Moskwę, która ma teraz pewność, że uda się jej uzyskać doskonałą ochronę strategiczną i polityczną. Nie  przeszkadza to bynajmniej ZSRS w podejmowaniu prób, by podtrzymywać w obecnej sytuacji  napięcie polityczne, niezbędne do wdrożenia rewolucyjnego programu stalinowskiego.”  Z raportu wywiadu francuskiego Deuxiéme Bureau z 8 maja 1939 r. p.t. „Agissements de l’URSS eu territoire polonaise.”

Polski ambasador w Japonii Tadeusz Romer  w liście  z 26 czerwca 1939 r. do  podsekretarza stanu w MSZ Jana Szembeka : „Czy Niemcy nie poczują się na tyle  zagrożone przez politykę brytyjską, aby kosztem ideologii szukać zbliżenia z Rosją Sowiecką?”

W swoim raporcie  do MSZ  z 22 sierpnia 1939, ambasador francuski w Moskwie Paul-Émile Naggiar informował ministra Bonneta, iż Hitler nie będzie oczekiwał biernie na rozwój wydarzeń, „jak Beck uzbrojony w nasze gwarancje”, lecz przechodząc do porządku nad dawnymi doświadczeniami, gotów jest dojść do kompromisu w stosunkach z „nową Rosją” – „jak mocarstwo z mocarstwem”. Kiedy ambasador francuski w Warszawie- Noël- otrzymał kopię tego raportu, dopisał odręcznie na marginesie dokumentu: „Finis Poloniae.”

Józef Beck w przemówieniu radiowym z 3 września 1939r. „Polska, po wejściu Anglii do wojny, znalazła się w dobrym, przyzwoitym towarzystwie.” 

Z raportu powstałego na początku 1945r. autorstwa Rainharda Gehlena p.t. „Siły wojskowe i wywiadowcze w ogólnych ramach polskiego ruchu oporu.”: „Zainteresowanie Anglo-Amerykanów kwestią polską było i jest zasadniczo odmienne od zainteresowania nią ze strony sowiecko-rosyjskiej oraz niemieckiej, ponieważ nie wiążą oni z nią swoich interesów narodowych czy tez państwowych, lecz patrzą na Polskę jako na obszar politycznego wpływu.(…) Narody, których przestrzeń życiowa zakleszczona jest pomiędzy dwiema potęgami, nie mogą wobec obu z nich stosować radykalnego oporu, gdyż grozi im wówczas, że zostaną bezlitośnie zmiażdżone. Polska musi wybierać między Niemcami i Rosją, przeciw obu potęgom nie pomogą nawet najbardziej kuszące angielskie obietnice (podobnie jak w 1939r). Obecnie polski sprzeciw jest tak bardzo skupiony na oporze przeciw Niemcom, że strona polska jest niezdolna do zmiany kursu, pomimo, iż nieporównywalnie większe niebezpieczeństwo nie tylko zbliża się ze wschodu, ale stopniowo staje się doświadczalną rzeczywistością. (…) Jako pocieszenie za wszystkie rozczarowania Anglo-Amerykanie mieli dla narodu polskiego, obok wsparcia finansowego, jedynie słowa zachęty (…) Niezobowiązującym słowom zachęty, będącym drwiną z sojuszniczej lojalności, towarzyszy zdrada dyplomatyczna. Nie jest już żadną tajemnicą, że Anglia i Ameryka już dawno (tylko za jaką cenę?) sprzedały Polskę sowietom. Teraz chodzi już wyłącznie o realizację tego interesu. Polskie kierownictwo widzi to całkiem jasno. Przypadek Mikołajczyka jest w tej kwestii szkolnym zgoła przypadkiem. Mimo to (polskie kierownictwo) wydaje się nie dostrzegać ewidentnych faktów i można obserwować jego wzmożoną aktywność w apelowaniu do „sumienia świata”. Zamiast dać zdradzieckiej Anglii jedyną możliwą odpowiedź, ciągle jeszcze (Polacy) czepiają się coraz bardziej nierealnych nadziei i wciąż – wbrew dowodom – wierzą w mające przynieść korzystny zwrot polityczne, moralne i militarne wsparcie Anglo-Amerykanow, wciąż pracują i krwawią, ale nie dla realizacji swych ideałów, lecz dla ich grabarzy. (…) Zwiastun pewnego ogólnoeuropejskiego fenomenu: Anglia wydaje na pastwę bolszewizmu narody Europy, którym chciałaby przewodzić, a narody Europy, które miały nadzieję na „demokratyczną wolność” pod przewodem Anglii, przechodzą zewnętrznie i wewnętrznie pod jarzmo bolszewizmu. (…) Obecnie nadchodzą wydarzenia o skali światowej, które na nowo uformują i uporządkują Europę, popychając jej narody ku nieznanemu przeznaczeniu.”

„Always try to see what lies on the other side of the hill” – angielskie przysłowie.

Opublikowano w Teksty
czwartek, 26 październik 2017 19:05

Z Kijowa (43/2017)

pruszynski        We wtorek, 17 października, były wielkie demonstracja w Kijowie, które współorganizował były prezydent Gruzji, i zanosiło się na trzeci majdan. Więc już 19 października ze słonecznej i ciepłej Warszawy wyruszyłem i po 15 godzinach jazdy byłem w zimnym i pochmurnym Kijowie.

        Jak zwykle zagnieździłem się w niedrogim, niedawno odnowionym eleganckim hostelu na dworcu. Wziąłem prysznic, odespałem i ruszyłem na Majdan. Po 10 minutach metra, połowa czasu na zjazd w dół, a potem wjazd w górę, i znalazłem się na wzgórzu nad Majdanem, gdzie jest wielki Hotel Ukraina i wspaniały widok na Majdan 50 metrów niżej i przecinającą go ulicę Kreszczatik. Nie widać było namiotów, jakie były tam 3 lata temu, a tylko moc flag ukraińskich. Jest tam wielka wystawa fotografii stulecia walki o państwo ukraińskie w 1917 r. Niżej, na brzegu alei Kreszczatik, głównej ulicy miasta, było tylko kilku policjantów w strojach bojowych, czyli z hełmami i ochraniaczami nóg, których w normalnych dniach nie noszą. Ci, z którymi się spotkałem, przybyli aż ze... Lwowa.

czwartek, 19 październik 2017 22:28

Świnie, co chrumczą

ligeza        Kpina z godności ludzkiej. Represje. Odpowiedzialność zbiorowa. Zemsta i odwet. Nie robili nic złego, a teraz nie mają za co żyć i odbierają sobie życie – i tak dalej, i tak dalej. 

        Mówmy na to wszystko „sprawdzam”, mówmy koniecznie, ale wpierw rzucajmy im przed oczy pytanie równie konieczne, bo o charakterze kardynalnym. Mianowicie: czy tak zwaną dezubekizację można nazwać zemstą, odwetem czy represjami? A potem rzucajmy w twarze jedyną właściwą odpowiedź w brzmieniu: nie, nie można. Zemsta, odwet i represje to byłyby: aresztowanie, zerwanie paznokci, łamanie kości, strzał w tył głowy i ciupasem do dołu z wapnem – w wersji hard, zaś w wersji łagodniejszej pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Czy jakoś podobnie. 

        Tak że ten, tego. Nie chrumkajcie, nie warczcie, nie próbujcie kąsać, idźcie stąd precz, natychmiast. Wracajcie do mrocznych rynsztoków Mordoru, z którego wyciągnęli was przed laty wrogowie polskości, w ostateczności siusiajcie sobie pod swoje drzewka i tarmoście własne nogawki. W każdym razie nie wchodźcie nam w paradę. Dosyć! 

Opublikowano w Teksty