Goniec

Register Login

poniedziałek, 29 styczeń 2018 22:18

Młodzi Kanadyjczycy bezbronni wobec inflacji

Analitycy zastanawiają się, czy młode pokolenie Kanadyjczyków jest gotowe na starcie z… inflacją. Młodzi tak naprawdę nigdy nie doświadczyli, czym jest rzeczywistość stale rosnących cen, i nie wierzą, że coś takiego jest możliwe. Gdy ceny zaczną rosnąć, ich reakcja może być nadmierna, co popchnie inflację na jeszcze wyższy poziom, mówi Luba Petersen, specjalistka zajmująca się badaniem zachowań konsumenckich. Przewodniczący rady dyrektorów szwajcarskiego przedsiębiorstwa finansowego UBS, były szef niemieckiego banku centralnego, Axel Weber podczas zeszłotygodniowego forum w Davos stwierdził, że inflacja może być niespodzianką 2018 roku.
Wzrost inflacji pociąga za sobą wzrost stóp procentowych, a tym samym – spadek wartości obligacji. Wydawałoby się, że w Kanadzie nie ma się czym martwić. Oficjalna inflacja w skali rocznej spadła z 2,1 do 1,9 proc. Ważny jest jednak nie ogólny wynik, ale inflacja bazowa, czyli inflacja obrazująca trendy długofalowe, do obliczania której nie uwzględnia się składników szybko i często zmieniających się (np. cen żywności czy energii). Główny ekonomista BMO Doug Porter podkreśla, że dwa z jej wskaźników rosną, trzeci jest w miarę stały. Kanadyjski bank centralny i inne banki krajowe podejmując decyzje biorą pod uwagę właśnie inflację bazową, a nie wskaźnik cen konsumenckich CPI.
Na inflację inaczej patrzą konsumenci borykający się ze spłatami kredytów, a inaczej ekonomiści. Ci drudzy nie uważają jej za coś negatywnego. Wręcz przeciwnie – inflacja jest dla nich narzędziem kierowania gospodarką. Gospodarka, w której inflacja wynosi mniej niż 3-4 proc. uznawana jest za stabilną i zdrową.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie


Jeżeli ktoś nadal uważa że standardy kanadyjskiej polityki są o wiele lepsze niż na przykład indyjskiej albo peruwiańskiej polecam sprawę która znalazła w swój finał w piątkowym wyroku sądu prowincji Ontario. Po wielu manewrach politycznych sąd uznał za winnego byłego szefa gabinetu premiera Ontario Daltona McGuinty'ego Davida Livingstone'a; kara zostanie wyznaczona 26 lutego. Wielu komentatorów uważa, że wyrok ten może wpłynąć na przebieg kampanii wyborczej w prowincji, wyborach jakie odbędą się w czerwcu 2018 r.
O co w tym wszystkim chodzi? Oczywiście o pieniądze! Tuż przed wyborami do legislatury rząd premiera McGuintyego, w obliczu przegranej w okręgach gdzie zlokalizował wcześniej dwie elektrownie gazowe (w Mississaudze i w Oakville) postanowił wstrzymać rozpoczęte już budowy i przenieść je daleko od miasta. Dlaczego tego nie zrobiono wcześniej, dlaczego wydano zgodę na budowę? Dobre pytania! Koszt relokacji wyniósł 1,1 mld dol. licząc konserwatywnie. Czyli ktoś nam wyciągnął z kieszeni ponad 1100 milionów i wyrzucił w błoto (dosłownie). Pieniądze te będziemy teraz spłacać w podwyższonych kosztach energii elektrycznej. Wszystko po to, by liberałowie mogli uzyskać większość legislaturze. Oczywiście to przekręt grubymi nićmi szyty. Spodziewając się najgorszego malwersanci zaczęli zacierać ślady. Zupełnie tak sam z siebie przez nikogo nieproszony szef gabinetu premiera David Livingston oraz jego zastępczyni pani Laura Miller postanowili dokładnie wyczyścić dyski komputerów w gabinecie premiera. Do tego celu wynajęto specjalistę IT, prywatnie konkubenta pani Miller, a Livingstone wystarał się o hasło administratora co znacząco ułatwiło całą procedurę. Konkubent za fatygę dostał 10 000 dol; żeby było ciekawiej, nie od rządu, a od klubu parlamentarnego Partii Liberalnej. Mimo tych wszystkich skandali Partia Liberalna nadal wygrała wybory uzyskując większość .
Czy widzieliście państwo kiedyś strzyżenie owiec? Polecam można sobie wyguglować na YouTubie. Niewiele się od nich różnimy; strzegą nas równo i nawet nikt nie beknie.
Andrzej Kumor

Opublikowano w Andrzej Kumor
piątek, 03 listopad 2017 16:56

Na szybko: Drugi odlot Julii Payette

Nowo mianowana gubernator generalna Kanady Julie Payette błysnęła wiedzą na konferencji kanadyjskiej polityki naukowej w Ottawie plasując się tym samym w awangardzie postępu i walki z zabobonem.

Pani gubernator szydziła w swym przemówieniu z ludzi, którzy nie wierzą w powodowaną przez człowieka zmianę klimatu, używają alternatywnej medycyny, a także uznają życie za przejaw Bożej interwencji.


Dla pani Payette są to zagadnienia nie pozostawiające żadnych wątpliwości, bo przecież nauka dawno już wszystko to udowodniła, co wie po kursach dla kosmonautów.

Przypomina mi to wszystko anegdotę o sowieckim Gagarinie, który podobnie, jak pani Payette dał się kiedyś wystrzelić "do nieba" i stwierdził "Boga nie ma". Tak przynajmniej tłumaczyły dzieciom sowieckie czytanki.

Czy naprawdę w Kanadzie nie można było znaleźć na ziemi kogoś o szerszych horyzontach? Czy naprawdę trzeba było szukać aż w kosmosie?

Opublikowano w Andrzej Kumor
sobota, 28 październik 2017 08:07

Trzysta tysięcy rocznie albo więcej

Ottawa Były przewodniczący kongresu somalijskiego w Kanadzie, Ahmed Hussen, obecnie minister imigracji w rządzie Justina Trudeau, poinformował Izbę Gmin, że rząd federalny nie zamierza obniżać tegorocznego poziomu przyjmowania nowych imigrantów i 300 000 to jest "nasza nowa norma". Możliwe że imigrantów będzie jeszcze więcej, bo, jak stwierdził Hussen, nie zamykamy drzwi....
Rząd zwiększył tegoroczny limit imigracyjny do 300 tys., aby pomóc nowym rodzinom w sprowadzeniu krewnych. Hussen dodał również, że pracodawcy proszą rząd, aby zwiększyć liczbę nowych przybyszów, gdyż chcieliby w większym stopniu wykorzystywać imigrantów. Dodał że większość nowych imigrantów należeć będzie do tak zwanej klasy ekonomicznej, gdzie są największe potrzeby, następna grupa to łączenia rodzin, a trzecia pod względem wielkości to będą uchodźcy. Opublikowane w środę dane kanadyjskiego urzędu statystycznego pokazują że liczba imigrantów w Kanadzie osiągnęła poziom niespotykany od stulecia.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
piątek, 27 październik 2017 19:50

Bonnie Crombie po raz drugi?

57-letnia burmistrz Mississaugi Bonnie Crombie poinformowała w piątek rano na twitterze, że będzie ponownie ubiegać się o ten urząd w wyborach w 2018 r. które odbędą się 22 października.


- 3 lata temu, jako wielki zaszczyt i honor z pokorą przyjęłam wybór mieszkańców Mississaugi, którzy postanowili dać mi szansę służenia temu wspaniałemu miastu - napisała, Crombie, która w 2014. roku objęła urząd burmistrza po 92- letniej wówczas Hazel McCallion. To właśnie poparcie odchodzącej burmistrz sprawiło że Crombie otrzymała aż 63% głosów.

Wśród swoich zasług Bonnie Crombie, która ma polskie pochodzenie, wymienia między innymi projekt budowy szybkiego tramwaju wzdłuż ulicy Hurontario, a także projekty zagospodarowania wybrzeża oraz wprowadzenie rejestracji głosowań Rady Miasta.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
środa, 25 październik 2017 16:08

Na szybko: Jesteśmy eksperymentem.

Według podanych właśnie rezultatów spisu powszechnego (ujawniane są w miarę opracowywania) jest nas imigrantów 22 proc. to znaczy tyle Kanadyjczyków urodziło się w Kanadzie. W takich okolicach jak nasza - Toronto, Mississauga, urodzonych poza granicami jest ponad połowa. Coraz więcej też nas tu mieszkających nie ma europejskich korzeni i należy do tzw. widocznych mniejszości - 22 proc. I znów w takich okolicach, jak moja jest to o wiele większy odsetek. Sam mieszkam w bardzo "niebiałej" okolicy, na poziomie wieku szkolnego białe dzieci należą do "widocznych mniejszości".

Czym się to wszystko objawia - po pierwsze niebezpieczeństwem gettoizacji, zwłaszcza członków religii i kultur uważających siebie, za wyższą czy lepszą jak muzułmanie (oczywiście nie wszyscy, ale bardzo wielu), po drugie widoczną zmianą obyczajów "społecznych" dawna Kanada to: uśmiech, luz i grzeczna pomoc, obecna - niepewność, rubaszność, chamstwo, wymuszenia (w kolejce, w ruchu drogowym) podejrzliwość.


Co to jest kanadyjska kultura?

Do czego nowi przybysze mają się asymilować?

Jakie instytucje obejmą najgłębsze zmiany?


Są to pytania bardzo zasadne, ponieważ

a - imigracja z nieueropejskich rejonów będzie się zwiększać, a b - imigranci w pierwszym pokoleniu mają o wiele więcej dzieci od autochtonów, a więc ich przewaga demograficzna będzie się powiększać.


Jedno jest pewne, jesteśmy jednym wielkim eksperymentem na żywych ludziach.

Opublikowano w Andrzej Kumor
poniedziałek, 23 październik 2017 21:22

Na szybko: Miękkie trąby kanadyjskich negocjatorów

Wydaje się że kanadyjskim negocjatorom - którzy wspólnie z Amerykanami i Meksykanami mają zmodernizować albo złożyć do grobu układ wolnocłowy Nafta - zmiękły trąby. Bo tak na dobrą sprawę, to Stany Zjednoczone są w stanie narzucić wszystkie warunki jakiegokolwiek porozumienia. One stanowią największy rynek, one mają najwięcej inwestycji w krajach negocjujących; one pochłaniają najwięcej eksportu tych krajów i tak na dobrą sprawę niewiele od nich potrzebują.
Kiedy negocjowano "pierwszą" NAFTę Kanada była krajem, który mógł Amerykanom zaoferować energetyczną suwerenność, dostęp do złóż gazu, ropy naftowej i wielu innych bogactw naturalnych. Dzisiaj Stany Zjednoczone są praktycznie rzecz biorąc energetycznie samowystarczalne.
Na dodatek, kanadyjski robotnik fabryczny uzwiązkowiony i nieelastyczny stał się ofiarą meksykańskiego rynku pracy.
Jaka więc będzie nowa NAFTA? Taka jaką prezydent Trump uzna za najbardziej korzystną dla Stanów Zjednoczonych.
Miny jakie stroją premier Trudeau czy jego minister spraw zagranicznych pani Freeland niczego tutaj nie zmienią. Gdyby Kanada miała zręczne władze mogłaby zsynchronizować się z obecną linią amerykańską. Niestety nie ma i my wszyscy odczujemy to na własnej skórze

Opublikowano w Andrzej Kumor
piątek, 01 wrzesień 2017 16:08

Kiedy zrównamy logikę z faszyzmem

kumorszary

Szczerze mówiąc, coraz większego wysiłku wymaga posługiwanie się zdrowym rozsądkiem. Logika coraz częściej odpływa w odmęty postępującego skretynienia. Coraz częściej jesteśmy świadkami stosowania logiki Kalego, rzymskie zasady prawne czy cywilizacyjne ustępują pod ciosami nowoczesnego trybalizmu. Jesteśmy tego świadkami na każdym kroku, tym bardziej że „w miarę postępów rewolucji walka klasowa zaostrza się”.
Stoimy więc w obliczu coraz mniej dyskretnego przepisywania historii, tak aby uczynić ją „bardziej inkluzywną”; nieważne bowiem, jak było, ważne to co dzisiaj ludzie myślą o tym, jak było. W matriksie fake newsów nie ma zresztą żadnego znaczenia, jak było naprawdę. Skoro każdy ma swoją prawdę, to znaczy, że tego, „jak było”, nie da się ustalić.


Nie ma też jednej miary do podobnych rzeczy; przemoc zamaskowanych bandytów Antify jest w naszej „demokracji” zrozumiała i łatwa do usprawiedliwienia, przemoc w obronie życia – zrównana z terroryzmem… Wychodząc z takiego założenia, możemy zajść bardzo daleko. Przypadki zidiocenia funkcjonują na różnych poziomach i w różnych środowiskach. W zależności od tego, czy dana rzecz jest „postępowa”, czytaj „politycznie poprawna”, czy też nie, jest „dobra” lub „zła”.

Rada miasta Toronto, z wielkim oburzeniem debatuje nad wyeliminowaniem z przestrzeni publicznej drastycznych zdjęć ludzkich płodów pokazywanych przez obrońców życia, jednocześnie za wskazane uznaje się umieszczanie na pudełkach papierosów drastycznych fotografii chorych na raka palaczy. Podobno w tym wypadku drastyczność środków jest uzasadniona troską o ocalenie życia…
Brak logiki można wytłumaczyć postępującym upadkiem wykształcenia, coraz więcej ludzi wokół nas potrafi błyskawicznie śmigać kciukiem po ekranach smartfonów, ale ma problemy z podstawowymi wiadomościami z geografii, historii, o matematyce, fizyce czy chemii nie wspominając. Odrzucając rozum, zaczynamy bełkotać.


Dzisiaj, kiedy wolność słowa, z kamienia węgielnego nowoczesnej demokracji staje się oznaką “rasizmu” i białego supremasizmu (cokolwiek by to oznaczało); kiedy nauczanie historii cywilizacji bywa postrzegane jako objaw „faszyzmu”, przejawianie zdrowego rozsądku wymaga wysiłku i odwagi. Gdy profesor uniwersytetu z powagą stwierdza, że w Stanach Zjednoczonych „w rodzinach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci”…, a inny dostrzega w karabinie fallusa, rzeczywistość zastępuje kabaret. Uczona głupota rozpruwa podstawowe instytucje cywilizacyjne w szwach. Wygląda na to, że nasz kawałek świata stracił wolę przetrwania. Nawet jeśli przyjdzie otrzeźwienie, będzie spóźnione; sprawy zaszły za daleko. Tutaj, w naszej części świata, popełniliśmy kulturowe samobójstwo i nie chcemy nawet tego dostrzec. Politycznie poprawnym wrzaskiem rozstrzeliwujemy na miejscu wszystkich, którzy pokazują przepaść, do której pędzimy. Głupi wybierają i awansują głupich. Niedouczeni, boją się, że na stanowiskach zastąpi ich ktoś z rozleglejszą wiedzą, system zaczął polegać na negatywnej selekcji.


Oczywiście, na nas historia się nie kończy, po nas przyjdą inni – ludzie Azji, po konfucjańsku imperialnie zmobilizowani, potrafiący ocenić i wykorzystać naszą degrengoladę.
Przegrywamy na własne życzenie, ignorując rzeczywistość, zajmując się sprawami bez znaczenia, nakładając sobie totalitarny kaganiec nieludzkiej ideologii. Wpuściliśmy do domu rewolucjonistów dziarsko nicujących świat i lepiących nowego człowieka. Rozleniwiliśmy się i zestrachali, oddając pola głupocie; dla świętego spokoju nie chce nam się walczyć o siebie i własne dzieci. Na własne życzenie rezygnujemy z piękna, jakie wypełniało naszą zachodnią kulturę, dajemy sobie burzyć świątynie, biernie patrząc na tłumy barbarzyńców, bez logiki, bez historii, bez znajomości podstawowych kodów cywilizacji naszego świata, ludzi bez właściwości. Być może sami już jesteśmy nowymi Wandalami.
Andrzej Kumor

Opublikowano w Andrzej Kumor

Torontońskie schroniska dla bezdomnych pomagają organizacjom zajmującym się uchodźcami. W styczniu z miejskich schronisk korzystało 810 osób – mężczyzn, kobiet i dzieci – które starają się o przyznanie statusu uchodźcy, podaje Shelter Support and Housing Administration (SSHA). To o 80 proc. więcej niż w styczniu 2016 roku. Pracownicy mówią, że wiele osób przybyłych np. z zachodniej Afryki, chciało jechać do Stanów, ale ostatecznie zmieniło zdanie. Gdy takie osoby przyjeżdżają do Toronto, mają dwie możliwości zakwaterowania – u kogoś ze swojej społeczności lub w schronisku. Toronto jawi się im jako miasto wielu możliwości.
Burmistrz Tory mówi, że miasto monitoruje sytuację i ma nadzieję na pomoc federalną.
Canada Border Services Agency podaje, ze rośnie liczba osób skąłdających wnioski o przyznanie statusu uchodźcy na przejściach granicznych w Niagara Falls, Fort Erie i Sarni. W styczniu przyjęto 433 wnioski. Jeśli tendencja się utrzyma, liczba złozónych wniosków w ciągu roku może wynieść prawie 5200. Dla porównania w 2016 wpłynęło 3865 podań, w 2015 – 2742.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie

Ottawa W zeszłym tygodniu nowa minister ds. statusu kobiet Maryam Monsef stwierdziła, że ograniczenia w dostępie do aborcji to przemoc wobec kobiet. Campaign Life Coalition stwierdziła, że Monsef, która pochodzi z afgańskiej rodziny, urodziła się w Teherania, a do Kanady przybyła jako uchodźca, próbuje swoich sił w proaborcyjnej retoryce liberałów i ONZ. 31-letnia pani minister ogłaszając przekazanie 285 000 dol. Planned Parenthood Ottawa na trzyletni projekt poprawiania dostępu do aborcji i antykoncepcji powiedziała: „W Kanadzie i na całym świecie prawa związane ze zdrowiem reprodukcyjnym są kluczowe dla rozwijania równości płci. Rząd zrobi wszystko, by kobiety i dziewczęta miały wybór – w przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z przemocą wobec kobiet”.
Następnego dnia Dave Krayden napisał w Ottawa Sun, że argument Monsef jest nielogiczny. Nigdy nie słyszał o przypadku, by aborcja dodała kobiecie pewności siebie ani by po zabiciu swojego dziecka jakaś kobieta czuła się bardziej równouprawniona. Na koniec dodał, że pani minister powinna odejść lub zostać zwolniona. Przypomniał, że w Kanadzie miliony kobiet opowiadają się za życiem i pani minister ich nie reprezentuje.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
Strona 1 z 2