Goniec

Register Login

poniedziałek, 28 maj 2018 16:15

Dodge, który rozpędza się sam

Fiat Chrysler wycofuje ponad 5,3 miliona pojazdów sprzedanych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie z powodu problemów z wyłączaniem tempomatu (cruise control). Producent radzi kierowcom, by nie korzystali z tej funkcji do czasu wgrania nowego oprogramowania. Teraz gdy funkcja tempomatu jest włączona, podczas przyspieszania może wystąpić błąd. Wtedy samochód nie reaguje na wciskanie pedału hamulca, nie można też wyłączyć funkcji cruise control przyciskiem. Pomaga tylko zmiana biegu na „Park”. Żeby zatrzymać auto trzeba przełączyć bieg na neutralny i hamować na siłę. Problem wykryto podczas sprawdzania komputerów pokładowych w samochodach.

Nie ma żadnych doniesień o wypadkach spowodowanych usterką. Fiat Chrysler przeprowadził przegląd skarg składanych przez klientów i znalazł jedną, w której chodziło o wadliwe działanie tempomatu. Skarga wpłynęła do National Highway Traffic Safety Administration od kierowcy z Olathe, Kansas, który jechał wypozyczonym dodge’em journey z 2017 roku. Miał na liczniku około 70 mil na godzinę, gdy nagle wycieraczki same się włączyły. Samochód przyspieszał i nie mógł przestać, a tempomatu nie dało się wyłączyć. Kierowca hamował z całej siły, mówi, że hamulce się paliły, i udało mu się w końcu jakoś zjechać na pobocze. Przełączył wtedy bieg na parkowanie.

Do naprawy wycofanych jest 15 modeli jeepa, dodge’a i ram z sześciu lat, z silnikami benzynowymi i automatyczną skrzynią biegów. 4,8 miliona zostało sprzedanych w USA, 490 000 w Kanadzie i nieznana liczba w Meksyku. Klienci mają dostać powiadomienia. Modele, w których mogą występować usterki to: Ram 1500 (model 2014-19), Ram 2500, 3500, 4500 i 5500 (modele z lat 2014-18); Chrysler 200 (model 2015-17), Chrysler 300 (model 2014-18), Chrysler Pacifica (2017, 2018); Dodge Challenger (2014-18), Dodge Charger, Journey i Durango (modele z lat 2014-18); Jeep Cherokee i Grand Cherokee (2014-18) i Jeep Wrangler z 2018.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
piątek, 25 maj 2018 07:51

Chevrolet Bolt EV 2018

Jeśli „elektryk”, to wcale nie tesla. Chevrolet bolt jest dużo tańszy i „poręczniejszy”.

Coraz więcej mamy samochodów elektrycznych na drogach. Spotkałem jakiś czas temu kolegę, który opowiadał, że jego sąsiad kupił za 10.000 dol.  elektrycznego fiata 500 ze Stanów Zjednoczonych i nie może się nachwalić; przede wszystkim tego, że jeździ prawie za darmo. Niedługo zaś potem kolega elektryk przyszedł z propozycją ogłoszenia; instaluje powiem ładowarki do samochodów elektrycznych na 240 V – to te drugiego stopnia, które ładują o wiele szybciej niż normalne gniazdko. Mówi, że zapotrzebowanie na nie jest olbrzymie, tym bardziej że można dostać dofinansowanie od rządu. 

        Od rządu Ontario można też dostać dofinansowanie na same samochody elektryczne. Od tego roku wygląda ono trochę inaczej niż do tej pory; mianowicie my – podatnicy – przestajemy już dofinansowywać elektryczne samochodu kosztujące ponad 75.000 dol., dawniej musieliśmy się dokładać do tych luksusowych aut. Tak więc dofinansowanie w Ontario maksymalnie wynosi 14.000 dol. do ceny samochodu. Zależne jest od liczby pasażerów, jakich zdolny jest przewieźć dany samochód, oraz tego czy jest całkowicie elektryczny i jak daleko na prądzie jest w stanie przejechać, czyli od zasięgu. 

        Najbardziej popularnym w Ameryce samochodem elektrycznym – uwaga, uwaga – nie jest wcale tesla. 

        Najbardziej rozsądnie kupimy bowiem chevroleta bolta. Bolt w Ontario kosztuje od 44.000 dol., ale można właśnie wykorzystać program rządowy i dostać z powrotem 14.000, co oznacza że płacimy 30.000 za samochód, który przewozi 5 osób, ma pojemny bagażnik, jest zgrabnym hatchbackiem i ma maksymalny zasięg w granicach 400 km. Producent podaje 380 km na jednym ładowaniu. 300 km jest więc osiągalne w każdych warunkach, zaś wspomnianą ładowarką naładujemy bolta w 9,5 h, czyli przez noc. Ontario oferuje program dofinansowania instalacji i zakupu stacji ładowania – 50% kosztów zakupu do kwoty 500 dol.  plus 50% kosztów instalacji do kwoty również 500 dol. Dotyczy to stacji ładowania tak zwanego poziomu drugiego, czyli 220 V. Bolt ponadto jest całkiem zrywny; ma silniki elektryczne napędzający przednią oś o mocy 200 KM, co oznacza, że do 96 kilometrów na godzinę rozpędza się w 6,5 sekundy. Kabina jest obszerna, choć dosyć plastikowa. Nie jest to przecież auto z wyższej półki, lecz po prostu elektryczny samochód o bardzo dużych bateriach. Podobnie jak nissan leaf, bolta prowadzi się jednym pedałem, choć mamy też pedał hamulca. Wygląda to tak że musimy przycisnąć pedał do pewnej pozycji, po której samochód rusza, a następnie jeżeli od tej pozycji pedał puszczamy, auto samo zaczyna nam zwalniać, jednocześnie zamieniające energię ruchu na ładowanie bakterii. Hamowanie takie odzyskuje nam trochę energii elektrycznej; oczywiście przy ostrym hamowaniu musimy użyć tradycyjnego hamulca. 

        Jeśli chodzi o ładowanie, musimy zdawać sobie sprawę, że kosztuje ono inaczej w różnych miejscach; w domu jest najtańsze, a w publicznych najdroższe, zwłaszcza w tych umożliwiających szybkie załadowanie samochodowych baterii. Bolt ma ładowanie uzależnione od lokalizacji, co pozwala wykorzystać nocne ceny za prąd.

        Samochód wyposażony jest w kamery, które w wersji premier oferują dookolną widoczność. Bolt jako drugie auto w rodzinie to bardzo dobry wybór. O ile bowiem jazda na Kaszuby może być na granicy zasięgu, a do Montrealu wymaga koniecznej przerwy na doładowanie, o tyle jeżdżenie po mieście do pracy i z pracy nie przedstawia żadnych problemów. Zwłaszcza jeżeli mamy zamontowaną w domu stację szybkiego ładowania baterii 

        Baterie mają pojemność 60 kWh i dlatego właśnie bolt może dojechać prawie 400 km. Cały ten zestaw objęty jest ośmioletnią gwarancją (lub 160.000 km) O ile więc tesla przypomina elegancki samochód dobrej klasy, to bold jest po prostu takim elektrycznym aveo.

        W konsoli znajdziemy dwa wyświetlacze, jeden 8-calowy, nad kolumną kierownicy, który wyświetla stan baterii, naładowanie, dystans, jaki jesteśmy w stanie przejechać, prędkość i tym podobne rzeczy – oczywiście można tutaj to wszystko zmieniać przyciskami na kierownicy. Po prawej stronie znajduje się duży wyświetlacz, ponad 10-calowy, w którym również dostępna jest nawigacja, muzyka, gdzie możemy podłączyć nasz telefon. 

        Jak na elektryczny samochód przystało, chevrolet bolt ma gadżety coraz bardziej standardowe, czyli automatyczne hamowanie przed przechodniem, ostrzeżenie przed opuszczeniem pasa ruchu czy ostrzeżenie przed samochodem jadącym w martwym punkcie. Auto wyposażone jest w dziesięć poduszek powietrznych i zbudowane na bazie wysokowytrzymałej stali.

        Podsumowując, bolt jest jedną z najbardziej rozsądnych opcji zakupu samochodu elektrycznego w Ontario. Pewnie że nie będziemy nim tak zwracać uwagi, jak posiadacze tesli, i nasz zasięg będzie odrobinę mniejszy, ale zapłacimy dużo, dużo mniej, a dostaniemy całkiem zgrabny i dostosowany do elektrycznego napędu samochód. 

        A mnie tak na koniec tak całkiem „po polsku” przychodzi  myśl, czy nie można sobie dokupić zewnętrznych baterii – tak jak możemy dokupić zewnętrzną baterię do ładowania różnych elektronicznych gadżetów. Jeśli mamy, na przykład, pojechać do takiego Montrealu w jedną czy dwie osoby, to zupełnie spokojnie moglibyśmy zabrać do bagażnika baterię akumulatorów i gdyby dało się je zespolić i łatwo podłączyć do tych głównych – mielibyśmy zapasowy „bak”. W ten sposób naprawdę moglibyśmy uczynić z bolta bardzo użyteczne auto na co dzień. Zachęcam, by jakaś złota rączka o tym pomyślała. Jest interes do zrobienia. W końcu baterie są ogólnie dostępne i jeśli w bagażniku mamy miejsce, moglibyśmy mieć ich o wiele więcej, a wówczas może nawet zasięg 700 km byłby całkiem osiągalny. Dla bezpieczeństwa można by też było wozić po prostu zestaw zapasowy, który gdyby nieopatrznie skończył się nam prąd w głównych bateriach, podłączalibyśmy i jechali dalej. Tyle z mojej strony o samochodach, do których przekonuje mi się dosyć trudno. Wychowałem się w czasach ładnie grających motorów i ręcznych przekładni ze sprzęgłem. Nowoczesności sypać piasku w tryby jednak nie warto,                

o czym zapewnia Wasz Sobiesław 

Opublikowano w Moto-Goniec

Szanowni Państwo, dzisiaj znów o Syrenie Meluzynie, a to dlatego, że p. Arek Kamiński nie ustaje w boju o restytucję polskiej marki samochodu. Jego pasja jest godna podziwu –

o czym z zapewnia Wasz Sobiesław.

Firma AK Motor Polska przedstawia technologię, na której będzie oparta elektryczna Syrena.

        AK Motor Sp. z o.o., oficjalnie zaangażowana w proces wskrzeszenia samochodu Syrena, uchyla rąbka tajemnicy na temat technologii, jaką zastosuje w nowych  autach. 

        Spółka zdecydowała, aby w swoim modelu biznesowym nie koncentrować się na tworzeniu od podstaw własnej technologii, lecz by skorzystać z oferty firm, które specjalizują się w tej dziedzinie. Chce stworzyć sieć partnerską, która pozwoli na efektywną współpracę w celu realizacji tak wielkiego przedsięwzięcia, jakim jest reaktywacja polskiej marki samochodowej Syrena.  Osiągnięcie tego celu jest możliwe tylko dzięki zastosowaniu kluczowych kompetencji każdego z partnerów biznesowych. W przypadku technologii, na jakiej oparta będzie budowa elektrycznych Syren, AK Motor wybrała do współpracy profesjonalistów, dysponujących wiedzą i doświadczeniem, którzy gwarantują innowacyjność, a przy tym niezawodność auta.  W ten sposób firma AK Motor umożliwia rozwój wyspecjalizowanym polskim spółkom.

         Ludzie pytają nas, jak duża jest nasza firma? Odpowiedź jest prosta, „mała, lecz wielka”. Chcę, aby AK Motor rozwijała się jako firma „sieciowa”.  Jest to rozwiązanie przyszłości.  Każdemu zależy na sukcesie Syreny, byłem o tym całkowicie przekonany i wiedziałem, że ten fakt przyciągnie do tego projektu najlepszych partnerów w każdej dziedzinie, która nas interesuje. Jako firma sieciowa, AK Motor jest „ciałem centralnym”, dookoła którego obracają się satelitarne firmy partnerskie w naszym konsorcjum. Ponadto, uważam, że wiele polskich firm może tylko skorzystać, współpracując z nami nad Syreną. Paradoksalnie, przy współpracy sieciowej  w konsorcjum z naszymi lojalnymi partnerami technologicznymi, rozwojowymi i produkcyjnymi, nasz cały zespół tworzy potężny polski koncern samochodowy, koncern z największym doświadczeniem w produkcji polskich samochodów. Mogę zdradzić, że pewien podmiot polskiego rządu uznał ostatnio, że technologia, którą chcemy zastosować w naszych Syrenach, jest najlepsza w kraju do polskiego samochodu elektrycznego – powiedział Arkadiusz Kamiński, prezes AK Motor Polska Sp. z o.o.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/samochody.html#sigProIdff388c1ade

Teraz trochę o samej technologii:

         Syrena Meluzyna E3 – to konfiguracja 3-drzwiowa w stylu hatchback.  W aucie jest 5 miejsc siedzących.  Jest też więcej miejsca nad głową dla pasażerów z tyłu niż w dwudrzwiowej Syrenie Meluzynie. Pojemność bagażnika samochodu z tylnymi rozłożonymi siedzeniami wynosi około 1153L, a z siedzeniami złożonymi (w pionie) 550L. Masa pojazdu gotowego do jazdy to 1500 kg (w tym akumulatory trakcyjne 320 kg). Podzespoły elektryczne do Syreny Meluzyny E3 nie istnieją jedynie w teorii, są gotowe do użycia.  Aktualnie, firmy współpracujące z AK Motor przy projekcie Syreny dostosowują wszystkie podzespoły do wymagań elektrycznej Syreny Meluzyny (firmy te pochodzą z Polski). Syrena Meluzyna E3 będzie posiadać wysokoobrotowy silnik klatkowy z przekładnią planetarną redukcyjną o prędkości 24000 obrotów na minutę.  Maksymalna ciągła moc znamionowa jest na poziomie 52 kW, z chwilową mocą do 120 kW (przez 30 sekund). Napęd jest chłodzony płynem. Zastosowana została jedna, przednia oś napędowa. W planach jest też wersja terenowa z napędem na cztery koła, przy użyciu dwóch silników elektrycznych. Moc falownika znamionowa wynosi 150 kW, z napięciem maksymalnym zasilania o 800 VDC.  Samochód będzie wyposażony w modułowe akumulatory trakcyjne o pojemności 20 kWh, 30 kWh lub 40 kWh, w zależności od wersji pojazdu. Zaoferowanie samochodu w kilku wersjach pozwoli na optymalizację ceny zakupu, a co za tym idzie, jego większą dostępność dla potencjalnych klientów. Akumulatory będą skonstruowane z uwzględnieniem bezpieczeństwa zderzeniowego, jak i elektrycznego użytkowników. Masa akumulatorów będzie wynosić, w zależności od pojemności odpowiednio: 200 kg, 300 kg i 400 kg.

        W samochodzie przewidziano dwa systemy ładowania akumulatorów:

        A) z wykorzystaniem jednofazowego gniazda elektrycznego i wbudowanej ładowarki.

        B) z wykorzystaniem złącza CCS Combo 2 i dedykowanej szybkiej ładowarki zewnętrznej z wykorzystaniem prądu stałego (50 kW). 

        Zastosowanie zewnętrznej, szybkiej ładowarki ma wiele zalet, takich jak: skrócenie czasu ładowania, wykorzystanie tej samej ładowarki przez wielu użytkowników, optymalizacja wykorzystania przyłącza energetycznego. Złącze typu CCS Combo 2 zostało określone jako wymagane w przypadku punktów ładownia prądem stałym przez Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/94/UE. Typowe ładowarki zewnętrzne w standardzie CCS Combo 2 mają moc równą 50 kW (choć standard przewiduje większe moce). W związku z tym czas szybkiego ładowania do 80% SOC, zależnie od pojemności akumulatorów, będzie wynosił od 20 min do 40 min, natomiast czas ładowania akumulatorów do 100% SOC wyniesie od 24 min do 48 min. Możliwe jest dalsze skrócenie czasu ładowania, jednak typowe rozwiązania rynkowe dostępnych ładowarek oferują właśnie moc na poziomie 50 kW. W przypadku domowego punktu ładowania (jednofazowy o mocy 7,4 kW) czas ładowania będzie wynosił od 5 do 9 godzin.

Wymiary Syreny Meluzyny E3: (mm) Rozstaw Osi - 2508 Rozstaw kół - przód - 1530  Rozstaw kół - tył - 1530  Długość - 4063  Szerokość - 1800  Wysokość - 1493  Prześwit pod samochodem z przodu – 170 Opony - 225/50R17

        Syrena Meluzyna RE – Sport wciąż pozostaje bliskim tematem dla AK Motor, jest spójna z wizerunkiem firmy i idealnie wpisuje się kierunek rozwoju marki Syrena.  Pod koniec 2015 roku AK Motor Polska przedstawiła Syrenę Meluzynę R, jako pierwszy nowy samochód pod marką Syrena, który był dostępny na rynku od roku 1983, w serii limitowanej do 25 sztuk. Aktualnie, pozostało jeszcze 20 sztuk Syreny Meluzyny R do zamówienia i chociaż ostatecznie firma, podążając za trendami przyszłości, zgodnie z wyznaczonym kierunkiem, dotyczącym motoryzacji w Polsce, zdecydowała się na samochody elektryczne (co spowodowało, że promocja na spalinowe auta wyścigowe została ograniczona), firma AK Motor chętnie wyprodukuje pozostałe auta na potrzeby wyścigowców, jeśli będą dalsze zamówienia. Ta oferta jest ciągle aktualna. W niedalekiej przyszłości podane zostaną również informacje dotyczące elektrycznego samochodu wyścigowego pod nazwą Syrena Meluzyna RE. Od zawsze, sport wyścigowy był najlepszym sposobem na przetestowanie nowych technologii i w tym kierunku będzie podążała również marka Syrena. 

Źródło: AK Motor Polska Sp. z o.o.                    

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. www.newsyrena.com,  

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 13 kwiecień 2018 07:31

Toyota 4runner

        Gdyby toyota 4runner miała jeszcze silnik wysokoprężny, można byłoby ją spokojnie wziąć na wojnę…

Miejmy nadzieję, że wiosna jest już za rogiem i niebawem będzie całkiem ciepło, a zatem pora na przynajmniej pobieżny przegląd naszego samochodu po zimie. 

        Trudno to przecenić, ale najważniejsze są płyny; oczywiście zaczynamy od  oleju silnikowego – wypada więc, żebyśmy sprawdzili patykiem, ile go jest i w jakim kolorze, lepsze samochody mają elektroniczne sprawdzanie poziomu, więc tych posiadaczy aut to nie dotyczy.

        Druga rzecz to płyn chłodzący i tu warto wiedzieć, jaki jest używany w naszym samochodzie – czerwony, jak w wielu autach General Motors, czy zielony, uzupełniamy NA ZIMNYM SILNIKU do właściwego poziomu, a jeśli brakuje bardzo dużo, sprawdzamy, czy gdzieś nam nie wycieka, czasem wyciek potrafi być bardzo mały, ale w ciągu kilku miesięcy poziom  znacząco się obniża. 

        Kolejna rzecz to płyn hamulcowy i pozostałe.

        Oczywiście od czasu do czasu płyny powinniśmy wymieniać; to wszystko zależy od tego, ile kilometrów przejeżdżamy i w jakich warunkach – mówią o tym instrukcje. I do nich powinniśmy się stosować. (Jeśli nie mamy ich do naszego auta, można ściągnąć z Internetu.)

        Wielu z nas, posiadaczy starszych samochodów, ogranicza się do wymiany wyłącznie oleju, a tymczasem wymiana płynów to jedna z tych rzeczy, które wydatnie przedłużają żywotność naszego auta. Warto wiedzieć, kiedy płyn był wymieniany ostatnio – to ważne jest, zwłaszcza jeżeli kupujemy samochód z drugiej ręki.

        Jeśli mamy automatyczną skrzynię biegów, to również powinniśmy sprawdzić poziom i wyczyścić filtry. Tak więc oczywiście bez przesady, ale racjonalnie i z głową podejść powinniśmy do właściwego serwisowania wszystkich tych systemów, w których coś tam płynie. 

        To tak na początek, dzisiaj bowiem chciałbym wrócić do samochodu, który już „napocząłem”, a mianowicie toyoty 4runner, czyli prawdziwego SUV-a o właściwościach terenowych. 

        4runner nie wszystkim będzie się podobał, zwłaszcza nie tym, którzy kochają miękką jazdę, ale jest to samochód, który spokojnie można wziąć na wojnę. Co prawda, w środku, jak na auto, którego cena zaczyna się od 45.000 dol., razić mogą tanie plastiki, ale nie o wygląd w tym SUV-ie chodzi. Jest to autentyczny samochód terenowy, którym podróżować może wygodnie do 7 osób, przestronny i silny, ma możliwy do zablokowania tylny dyferencjał, automatycznie rozłączany, osłonową płytę pod silnikiem, kontrolę zjeżdżania z góry na cztery koła i wiele różnych elektronicznych udogodnień; oczywiście zintegrowaną nawigację na ponad 6-calowym ekranie z kamerą tylną. 

        Napędzany jest przez 270-konny sześciocylindrowy silnik czterolitrowy, który pali 12 l w jeździe autostradowej i ponad 14 l w jeździe miejskiej, można tym autem holować do 2268 kg, więc możemy pojechać na wczasy z całkiem niezłą przyczepą; do tego dochodzi wiele systemów poprawiających bezpieczeństwo – 8 poduszek powietrznych i przestrzenie absorbujące energię zderzenia. Jeśli powiem jeszcze, że jest to auto na tradycyjnej ramie z zespołem napędowym jak w pick-upie, to dopełni obraz tego naprawdę nieudającego niczego samochodu. 

        Oczywiście nie jest to pojazd dla kogoś, kto szuka przestronnego crossovera, którego miło prowadzi się po mieście i który ma charakterystykę jazdy przypominającą samochód osobowy; to jest prawdziwa terenówka, która dobrze czuje się na szutrowych i błotnistych drogach, a nawet leśnych duktach. Pozytywne jest też to, że można toyotę 4runner konfigurować na wiele różnych sposobów, od czego zależy cena. 

        4runner ma bardzo dobre oceny i użytkowników oraz opinię niezawodności, którą Toyota wypracowała niemal wszystkimi swoimi modelami. 

        Tak więc, jeśli chcemy mieć pojazd, w którym będziemy się czuć pewnie, niezawodny, zdolny do omijania dróg, to jest to SUV dla nas. 

        Jedyne, co można dodać, od czego tego rodzaju samochód zyskałby bardzo wiele, to gdyby był napędzany silnikiem Diesla; silnik wysokoprężny to jest to, co rzeczywiście pozwalałoby to auto wziąć na wojnę 

o czym zapewnia Wasz Sobiesław

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 06 kwiecień 2018 07:46

Nowa corolla nas odmłodzi

        Znajomy miał kiedyś toyotę corollę. Zaczął się bać, że wcześniej umrze, niż jego toyota się zepsuje...

        Przez 12 lat po prostu lał benzynę i wymieniał olej. Auto było nie do zdarcia, mogło się jedynie znudzić.

        Podczas tegorocznego międzynarodowego salonu samochodowego w Nowym Jorku Toyota pokazała właśnie nową corollę, ale hatchback, model 2019. 

        Tak więc od przyszłego roku będzie można w Kanadzie kupić małą zwinną sportową corollę, która w założeniu zastąpić ma toyotę iM. Nowa toyota jest niższa, szersza i dłuższa. Model iM był niedopasiony – za mało mocy, za mało synchronizacji i podłączeń medialnych. 

        Corolla hatchback 2019 ma mieć nowy dwulitrowy rzędowy silnik czterocylindrowy o mocy jeszcze nieogłoszonej, połączony z kołami albo przez sekwencjonowaną dziesięciostopniową przekładnię CVT (czyli bezbiegową z modelu iM), albo nową sześciobiegową ręczną IMT (czyli Intelligent Manual Transmission). Dlaczego „inteligentną”? Dzisiaj coraz częściej również te „ręczne” skrzynie biegów są częściowo zautomatyzowane i same sobie dobierają obroty przy redukcji biegów, czyli odpada ta część umiejętności ręcznej zmiany biegów, którą najtrudniej opanować bez szarpnięcia – synchronizacji obrotów silnika z nowym przełożeniem biegów. 

        W przypadku tej inteligentnej skrzyni odbywa się automatycznie. 

        Oczywiście dzisiaj w samochodach króluje elektronika, a więc corolla hatchback, której jak to się brzydko mówi, targetem sprzedaży są ludzie młodzi, w przedziale wieku 20-30 lat, oferuje integrację wielu różnych innych aplikacji smartfonowych, ma też 8-calowy wyświetlacz, port USB 2, a także rozpoznawanie głosu, podawane głosem informacje o ruchu i pogodzie... 

        Co ciekawe, wspomniana skrzynia biegów IMT została zbudowana specjalnie z myślą o nowej małej toyocie, chodzi o to, że tego rodzaju ręczną skrzynią biegów dość łatwo się nauczyć posługiwać, a daje ona wszystkie przyjemności wynikające  z własnoręcznego przekładania biegów, dzięki temu nowi młodzi kierowcy nie będą się frustrować, zgrzytając zębatkami, co może poszerzyć grono zainteresowanych kupnem.

        Wkrótce do hatchbacka dołączy też sedan – oba samochody na tej samej modularnej platformie Toyoty TNGA (na niej jest również camry i prius).

O czym z ciekawością informuje Wasz Sobiesław

        Filmową relację można znaleźć na stronach YT GoniecTv Toronto.

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 02 marzec 2018 07:45

ZGRABNY - Całkiem nowy hyundai kona

        Opowiadając o wystawie motoryzacyjnej, zapowiedziałem, że kona robi wrażenie i jest to auto, któremu poświęcę cały odcinek. Kona troszkę odstaje z tłumu. Podobnie jak kiedyś Honda wprowadziła CRV, który zmienił sposób patrzenia na SUV-y i wyznaczył pewnego rodzaju standard, tak chyba coś podobnego usiłuje zrobić Hyundai. Oczywiście, trudno tutaj o jakieś rewolucje, ścieżka jest utarta, a segment SUV i CUV zatłoczony. 

        Tak więc w salonach Hyundaia od kwietnia będą kony. Skąd taka nazwa? Ta akurat pochodzi od największej wyspy Hawajów, nie wiem, co to ma wspólnego z Hyundaiem, ale każda nazwa jest dobra, jeśli intryguje. Hyundai od 1999 roku, od santa fe, nazywa swoje modele od miejsc geograficznych. Zamykając sprawę nazwy, warto dodać, że jest to region, w którym uprawia się doskonałą kawę. Ponoć właśnie z tą nazwą związana jest kolorystyka samochodu, który na wystawie motoryzacyjnej był prezentowany w zielonkawo-kanarkowym kolorze. Mnie tam kolor nie przykuwa uwagi, ale dla mojej żony to główny wyznacznik tego, czy samochód jest pożądany czy niepożądany. Tu warto dodać, że jednym z głównych „targetów” kony są panie. 

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 26 styczeń 2018 08:09

Nie tylko o nowej jettcie

        Wadliwa poduszka powietrzna to naprawdę duże niebezpieczeństwo. 

        Statystyki mówią, że w wyniku eksplozji nieprawidłowo złożonych poduszek powietrznych w Stanach Zjednoczonych zginęło 11 osób, a 184 odniosły rany; szczęśliwie w Kanadzie nie odnotowano przypadków śmiertelnych.

        Feler ten dotyczy ona 42 mln samochodów modeli od 2002 - 2015. W Kanadzie wezwano do naprawy 5,3 mln pojazdów. Niestety mimo że na początku zainteresowanie było dosyć duże, to łącznie wymieniono poduszki jedynie w 16 proc. samochodów. Jest to  operacja łatwa i krótkotrwała; wymaga jedynie umówienia się. Wiem bo akurat sam dałem wymienić poduszki w moim starym BMW. Mimo, że auto ma 18 lat wezwanie otrzymałem na podstawie numeru VIN. Obawiałem się nawet, że mechanicy BMW nie będą chcieli pracować z autem ponieważ pod siedzeniem zrobiony mam bypass poduszki; po to żeby była ona włączona non stop a to z powodu awarii maty ważącej pasażera. Nic takiego nie miało miejsca oddano mi umyty samochód z nową poduszką powietrzną. Tak więc, nie ma się czego bać a jest to sprawa bezpieczeństwa. 

Opublikowano w Moto-Goniec
poniedziałek, 15 styczeń 2018 10:37

Mały, zwarty, gotowy

Przed nami ponoć najbardziej depresyjne miesiące – mało słońca, słota, pół biedy, jeśli będzie biało i rześko, dlatego dzisiaj coś ożywczego, czyli mały uśpiony gigant – golf R 2018.

Ten lekko odświeżony stylistycznie i dopracowany wewnętrznie model – to już siódma generacja golfa. 

R znaczy racing, czyli jest to golf wyścigowy, choć prędkość maksymalna, jak to we wszystkich niemieckich autach bywa, jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h.

Golf to połączenie najlepszych rzeczy ważnych dla przeciętnego właściciela – świetnie zaprojektowana kabina, ergonomika pracy kierowcy, piękne wyważenie, superzawieszenie i... pojemny bagażnik. Dlatego też od lat golfy plasują się w pierwszej dziesiątce najlepszych aut osobowych.

Platforma golfa pozwala też na zmontowanie świetnego auta sportowego. Bo jeśli włożyć w to nadwozie trzystukonny silnik i siedmiobiegową dwusprzęgłową skrzynię, dostaniemy auto, które do 120 km/h rozpędza się w 4,6 sekundy, a są to przyspieszenia niczym w promie kosmicznym.

I to wszystko „za jedyne” 42 000 dol. Owszem, to dużo pieniędzy jak na samochód osobowy, ale „R” to jest prawdziwy „śpioch”; samochód, który na zewnątrz nie sprawia żadnego przypakowanego wrażenia; który wyróżniają ze zwykłej masy „standardowych” golfów jedynie znaczki, koła i inne delikatne elementy, a który, jeśli chodzi o przyspieszenie, porównywalny jest z autami torowymi.

Niemcom udało się do użytecznego samochodu, którym można jechać na co dzień po zakupy, wpakować wyrafinowany „środek”, którego pozazdrościłby nawet Pan Samochodzik. Mamy w nim całą paletę współczesnych gadżetów; deska rozdzielcza jest całkowicie cyfrowa, system nagłośnienia nie pozostawia niczego do życzenia, a integracja z Iphone Play czy Android Auto jest bezszelestna. Wszystko zrobione po niemiecku bez lipy. 

Do tego golf trzyma się drogi na zakrętach jak gokart, dwulitrowy turbodoładowany czterocylindrowy silnik w połączeniu z przekładnią DSG Direkt-Schalt-Getriebe pracuje bez wysiłku (skrzynia DSG ma dwa sprzęgła – jedno dla biegów parzystych, drugie dla nieparzystych. Jej praca polega na wykorzystaniu dwóch przekładni. Pozwala to na minimalizację czasu zmiany przełożenia. Może pracować w trybie automatycznym /komfort i sport/ oraz w trybie sekwencyjnym. Maksymalne osiągi i właściwości silnika pozwala wykorzystać tryb sportowy, mimo że zmiana biegu następuje automatycznie.) 

Dynamika jazdy i osiągi to zawsze była mocna strona golfów GTI i wyższych, ale 310 KM w połączeniu z tą skrzynią sprawia, że samochód chce lecieć. Tak więc jeśli nie jesteśmy pozerami i kupujemy auta nadrabiające wyglądem; jeżeli lubimy motoryzacyjne przeciążenie w fotelu, to czterdzieści dwa tysiące to nie jest dużo. Tym bardziej że możemy odwozić dzieci do szkoły, a na weekend mieć sportowy samochód, który na torze czuje się jak w domu. 

Golf R ma kultowy status właśnie dlatego, że jest świetnym sleeperem i że nie tylko niczego nie udaje, ale ukrywa to co najważniejsze. 

Niewielki mankament to znacznie wyższa cena niż za GTI. Na co dzień nie sądzę, byśmy mieli okazję wykorzystywać różnicę osiągów obu modeli. Tak czy owak, jeśli poważnie myślimy o prowadzeniu samochodów, powinniśmy się umówić na jazdę próbną, po to choćby, aby mieć z czym porównywać.

 O czym zapewnia Wasz Sobiesław

Opublikowano w Moto-Goniec
czwartek, 21 grudzień 2017 23:01

Lata lecą, świat się zmienia

        Muszę się przyznać, że do samochodów elektrycznych podchodzę jak do jeża. Wiem, że to przyszłość; wiem, że mają doskonałe przyspieszenia, ale jakoś ten brak warkotu motoru zraża mnie. 

        Co nie znaczy, że właśnie samochodom elektrycznym powinniśmy się w nowym roku przyjrzeć z dużą uwagą. I wcale nie dlatego, że coraz więcej tesli model 3 jeździ po naszych drogach. Samochód dzisiaj to raczej system komunikacji, a nie przedmiot.

        W dzisiejszych czasach samochód elektryczny ma sens jedynie jako „auto dojazdowe” w mieście, przy założeniu, że mamy w garażu drugi, benzynowy, albo też przy założeniu, że drugi benzynowy samochód do dłuższych wyjazdów pożyczamy w miarę potrzeby, co nie jest wcale takim głupim rozwiązaniem. Jeśli chodzi o jazdę długodystansową, to nawet tesla dostarczy nam dużo kłopotów i jednym z głównych problemów będzie to, gdzie się zatrzymać, żeby się podłączyć do kabla. W promieniu do 100-150 km od domu samochód elektryczny jest jednak rozsądnym i ciekawym rozwiązaniem. I to nie tylko latem, bo przecież latem możemy jeździć elektrycznym rowerem albo skuterem przy jeszcze większej przyjemności i oszczędności. 

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 08 grudzień 2017 08:01

Przeprojektowany Accord 2018

        Zawsze gdy wychodzi nowy model Hondy, rozmawiamy z naszym zaprzyjaźnionym konsultantem z salonu Marino’s Automotive Group, Sylwestrem Chylińskim, który od 15 lat sprzedaje nam hondy... Tym razem zainteresowała nas całkiem nowa zaprojektowana od początku honda accord 2018...

        – Miło znów się zobaczyć, czas leci, a Honda nadal się sprzedaje i wypuszcza nowe niesamowite samochody. Poprzednim razem rozmawialiśmy o zupełnie nowej hondzie civic, dzisiaj stoi tutaj w salonie u Ciebie nowiutka honda accord, całkowicie przeprojektowana. 

        Chciałem na początku zadać trudne pytanie, te samochody się tak bardzo poprawiają, że honda civic dzisiaj to prawie tak jak honda accord kiedyś. 

        – Zgadza się. 

        – Więc jaki jest sens, żeby jednak kupić accorda, a nie civic? 

        – Trochę w tym racji, bo civic jest właściwie już tej wielkości i ma takie osiągi jak kiedyś, w latach 90., miała accord. Taka jest tendencja na rynku, że te mniejsze samochody „rosną” i są lepiej doposażone. 

        – Czy nie pożerają tego wyższego segmentu? 

        – Moim zdaniem, sedany, te z wyższej półki, będą jednak traciły, dlatego że coraz częściej przesiadamy się na samochody typu SUV czy hatchback. Te małe i średnie CUV-y to jest północnoamerykańska odpowiedź na europejskie hatchbacki i one wypierają szczególnie te większe sedany, które w Ameryce były bardzo długo popularne i bardzo długo się trzymały. 

        Honda wróciła do hatchbacków, znowu mamy ich teraz kilka. Przez lata civic to były tylko dwudrzwiowy tzw. coupe  i  czterodrzwiowe sedany, i oczywiście te sedany cały czas dominują ten rynek. To już teraz jest 20. rok w Kanadzie, kiedy civic jest numerem jeden, jeśli chodzi o sprzedaż samochodów osobowych, teraz natomiast mamy w ofercie, wyobraź sobie, pięć rodzajów hondy civic: jest normalny, czterodrzwiowe sedan, jest dwudrzwiowy coupe, takie, jakie zawsze było, jest pięciodrzwiowy hatchback produkowany w Wielkiej Brytanii i jest także produkowany w Kanadzie i Stanach tzw. SI czterodrzwiówka i dwudrzwiówka z manualną skrzynią biegów, z innymi silnikami samochód o takim bardziej sportowym zacięciu. 

        – Bardziej dla młodych ludzi? 

        – Bardziej dla młodych, ale zasobnych, bo to są jednak droższe samochody np. od porównywalnych hyundai, ale są w stanie konkurować ze sportowym golfem, z tymi samochodami europejskimi, które miały bardziej sportowe zacięcie. Honda w ogóle znana jest z lepszego zawieszenia niż większość japońskich samochodów; teraz wracamy do tego tak zwanego double wishbones, czyli po polsku podwójne wahacze, to co mają niemieckie samochody. Japońskie samochody mają głównie, poza mazdą, tzw. belkę skrętną, to jest takie zwykłe zawieszenie, które nie daje tej przyjemności prowadzenia i braku przechyłów karoserii na zakrętach. Honda właściwie we wszystkich samochodach ma teraz te podwójne wahacze. Natomiast wracając do accorda... 

        – No właśnie, zareklamuj go.

        – Jest mi trudno reklamować, ponieważ ja go uwielbiam. Jeżdżę accordami już ponad osiem lat. Mam to szczęście, że tutaj mogę sobie wybierać właściwie, co chcę, ponieważ jestem już uznanym pracownikiem. Jeżdżę accordami i lubię accordy, dlatego że jest to samochód, który ma bardzo dobre osiągi, bardzo dobre przyspieszenie, a jednocześnie cichą, płynną jazdę. 

        Natomiast rozumiem, że ludzie często teraz preferują, gdy siedzi się wyżej, jak w SUV-ie,  dlatego trochę te auta tracą, jeśli chodzi o liczbę sprzedanych samochodów, ale to wciąż jest lepszy samochód od civica. Accord ciągle jest lepszym samochodem, większym, mocniejszym, bardziej wyciszonym, jest też bardzo ekonomiczny. Między innymi dlatego że wprowadziliśmy całą gamę silników turbo...

        – To jest czwórka? 

        – Czwórka, ale z turbodoładowaniem. Mamy zapewnienia od najlepszych inżynierów z Hondy, że... 

        Jak wiesz, ja przez wiele lat byłem sceptyczny, jeśli chodzi o turbosprężarki w samochodach. Faktycznie turbo daje znaczne ograniczenie zużycia paliwa i podniesienie mocy, ale po około 100 – 140 tysiącach w większości, nawet w niemieckich samochodach, wychodziła bardzo poważna potrzeba serwisowania, siadały najczęściej łożyska; silnik pracuje w wyższej temperaturze,  obroty są wyższe; w turbosprężarkach występowały najczęściej problemy z łożyskami, z łopatkami, z ogólną wibracją i były problemy z systemem chłodzenia, dlatego po jakimś czasie wprowadzono tzw. intercoolery, które chłodzą to turbo. Nasi inżynierowie gwarantują, że to turbo jest bezobsługowe i ma wbudowany intercooler z taką automatyczną przepustnicą włącza się w miarę potrzeby. 

        Ja wierzę w Hondę, bo Honda jest jedyną firmą, która przez ostatnie 20 lat nie miała żadnych kłopotów finansowych. Taka firma nie zdecydowałaby się na tak drastyczną zmianę techniczną, jeśli chodzi o silniki, gdyby nie była pewna swego.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/samochody.html#sigProIdf16ddf4b0e

        Nasze silniki czterocylindrowe są jednymi z najlepszych na świecie masowo produkowane. Popatrz na te wszystkie urządzenia do koszenia trawy, pompy wodne, łodzie, to wszystko jest napędzane silnikami Hondy – ponieważ są bardzo solidne i niezawodne. Mamy bardzo dużo doświadczenia z silnikami czterocylindrowymi i benzynowymi. 

        Wchodzi oczywiście elektronika, wchodzą silniki elektryczne, ale na najbliższe lata normalne czterocylindrowe silniki z turbodoładowaniem będą się jednak na rynku utrzymywały. Są bardziej wydajne, bardziej ekonomiczne, bardziej sprawne. Mamy teraz małe silniki 1,5 l z pojedynczym turbo, one osiągają bardzo dobre wyniki.

        – Ile to ma mocy? 

        – Z podstawowym silnikiem sto dziewięćdziesiąt kilka. Więc jest bardzo duże przyspieszenie, a jednocześnie te nowe skrzynie biegów CVT...

        – O to też chciałem zapytać, bo to był zawsze problem, ludzie się skarżyli, że jednak jest to zawahanie po naciśnięciu pedału gazu. 

        – Ciągle jest trochę tego wahnięcia. Tak, jak już kiedyś mówiliśmy przy okazji civic czy CRV, że jest to kwestia czysto ekonomiczna, dlatego że te transmisje są o połowę lżejsze, o połowę tańsze jest wykonanie, są też sprawniejsze, jeśli chodzi o przekazywanie mocy i zużycie paliwa, i Honda oraz inni producenci twierdzą, że to będą bardzo wytrzymałe przekładnie. 

        Planuje się ich czas życia na pół miliona kilometrów, aczkolwiek masz rację, jest zauważalny taki moment bezwładności, szczególnie jak się rusza. Teraz to już trwa milisekundy, ale jest taka maleńka czkawka. Przy ręcznej przekładni, gdzie jest sztywne połączenie z kołami i z silnikiem, tego w ogóle nie ma, natomiast przy automatycznej mamy malutki poślizg. CVT, czyli continuously variable transmission, działa na bardzo prostej zasadzie dwóch kółek pasowych z jednym paskiem między nimi. Nie ma wtedy biegów; to jest stałe przełożenie, płynne przechodzenie od jednych obrotów do drugich bez biegów. 

        – Co się dzieje, gdy potrzebujemy więcej mocy na autostradzie i wciskamy pedał gazu?

        – Turbo daje nam doładowanie a jak już ta transmisja CVT jest w użyciu, w biegu, to przełączanie z tych wyższych na niższe obroty jest mechanicznie płynniejsze. Ja z tym jeżdżę i nie mam większych problemów. 

        – Jesteś zadowolony?

        – Jestem bardzo zadowolony, a poza tym na moje zadowolenie też bardzo znacząco wpływa bardzo niskie zużycie paliwa. Silnik accorda to ten sam silnik co w civic, tylko z innymi ustawieniami i przekładnią. Zużycie paliwa tego silnika jest trochę wyższe niż w civicu, ale na pewno w jeździe mieszanej będzie między 8 a 9 litrów na sto kilometrów. 

        Spodziewamy się, że przed świętami lub tuż po wejdzie accord z silnikiem 2,0 z turbodoładowaniem o mocy 252 KM, który zastępuje sławne jednostki napędowe hondy V6 trzy i pół litrowe, które sprzedawaliśmy przez minione 10 lat.

        Czyli Honda zupełnie odchodzi od tamtych silników na rzecz turbo przy relatywnie tańszych samochodach. 

        – Czy uważasz, że mamy teraz okres przejściowy do samochodów elektrycznych? Czy w dłuższej perspektywie samochody elektryczne zdominują rynek? Oczywiście przy odpowiedniej infrastrukturze, bo umówmy się, że na razie infrastruktura nie jest przygotowana do samochodów elektrycznych. Co by było, gdybyśmy wszyscy mieli auta elektryczne i codziennie włączali je do kontaktu...  

        – Oczywiście tę energię trzeba wyprodukować, to też obciąża środowisko, trzeba mieć te wszystkie połączenia, trzeba mieć sieć ładowania w całym kraju, nie tylko w dużych miastach.

        – Myślisz, że zmieni się struktura posiadania samochodu, że coraz więcej ludzi będzie korzystać z programów sharing tak jak z miejskimi rowerami i tam będą samochody elektryczne? 

        – Rozsądnie myślący ludzie tak powinni myśleć i tak powinno się działać, ludzie powinni jednak wracać do komunikacji miejskiej, wypożyczania małych aut elektrycznych bo w centrach miast nie ma dużych prędkości, nie ma ryzyka, nie wspominając już o środowisku. 

        Samochód to jednak jest narzędzie przemieszczania się. 

        – Z drugiej strony, wyprodukowanie samochodu to jest olbrzymie zanieczyszczenie, więc jeśli ktoś dba o samochód i ten samochód służy przez więcej lat, ma dłuższy czas życia, to efekt tego jest taki, że nie trzeba wyprodukować innego samochodu, a więc oszczędza się środowisko naturalne, bo gros zatrucia dokonuje się nie teraz na naszych oczach, ale podczas produkcji, w Chinach czy w Korei Południowej. 

        – To samo, gdy chodzi o produkcję samochodów elektrycznych, bo przecież na pewno wiesz, że wyprodukowanie baterii to jest straszne obciążenie środowiska naturalnego.

        – Wracając do hondy accord, to jest wspaniały samochód, aby go mieć na własność przez wiele, wiele lat... 

        – Wspaniały. Na pewno jest bardzo ekonomiczny i solidny. Dlatego bardzo zachęcam, żeby się accordowi przyjrzeć, szczególnie jeśli ktoś nie przewozi jakichś większych gabarytowo rzeczy, nie jeździ w trudnym terenie. Tutaj, w rejonie aglomeracji torontońskiej, ile razy będzie nam potrzebny na przykład napęd na cztery koła? Właśnie accord to samochód, który ma niskie zawieszenie, dobrze trzyma się drogi, którym się po prostu przyjemnie jeździ, a do tego, jeśli założymy zimowe opony, to na co dzień przy dojeżdżaniu tutaj do pracy, gdy to jest 5 km czy 15 km dziennie, to w sumie jest to najlepsze rozwiązanie, najwygodniejsze i przyjazne środowisku.   

        – Narzekaliśmy poprzednio na  gadżety, zapytam ponownie o Twoją opinię. Tesla pokazała, że można mieć w samochodzie autopilota, który za nas jedzie. Co sądzisz o tych wszystkich nowinkach typu wyłączanie silnika na światłach, trzymanie auta w pasie ruchu, automatyczne hamowanie awaryjne odczytywanie znaków drogowych i tak dalej?

        – Wskazuje to na automatyzację codziennego ruchu drogowego, element ludzki będzie eliminowany, może będą próbować budować pociągi samochodowe na autostradach, które pozwolą zwiększyć przepustowość.

        – Mój problem polega na tym, że im więcej tej automatyki w samochodzie, to człowiek tym bardziej odpuszcza sobie prowadzenie; mniej zwraca uwagę na okoliczności, ma tendencję do odpływania myślami, sądzi, że samochód wszystko za niego zrobi. Powiem szczerze, że czasem jestem przerażony, dlatego że nie wszystko można zaprojektować i zaprogramować, nie każdą sytuację można przewidzieć, czasem się zastanawiam, co będzie, kiedy takim wyposażonym we wszystkie systemy bezpieczeństwa samochodem będę chciał kogoś rozjechać, bo ten ktoś będzie zagrażał mojemu życiu, to czy mój samochód pozwoli mi to zrobić.

        – To już teraz jest. Nie pozwoli ci, mamy systemy, które obserwują ruch, ludzi na ulicy i reagują.

        – Druga rzecz, czy mój samochód, który będzie mnie wiózł, będzie przedkładał moje bezpieczeństwo nad życie przechodnia czy innych użytkowników drogi, czy nie? 

        – Trudno powiedzieć, w jakim kierunku to pójdzie, ale masz rację, to zabezpieczenie ruchu i osób postronnych na drodze będzie coraz większe. Jak to się wszystko skończy, trudno przewidzieć, ale to już jest w dużej mierze już dzisiaj obecne. 

        W standardowym wyposażeniu hondy accord dostajemy bardzo dużo elementów; dostajemy podgrzewane siedzenia,  kamerę wsteczną, dostajemy tzw. car play, który pozwala na bezprzewodowe zsynchronizowanie telefonu komórkowego. Mało tego, dzisiejsze samochody łącznie z naszym accordem pozwalają ci operować tym samochodem zdalnie w takim sensie, że można go przez Internet włączyć i wyłączyć, ustawić temperaturę wnętrza przez swój telefon komórkowy

        – To ja się w takim razie zaczynam już bać (śmiech). 

        – Nie mówiliśmy o bezpieczeństwie, ale oczywiście to jest superbezpieczny samochód. Honda używa wzmocnionej stali do zbudowania klatki chroniącej pasażerów i kierowcę. 

        – Powiedz na koniec tę najmniej przyjemną rzecz – ile to wszystko kosztuje? 

        – Cena waha się między 27 tys. w wersji podstawowej i dochodzi do 36 tys. Ta najdroższa to wersja z silnikiem 2.0 turbo ze skórami, ze wszystkim. 

        – Zawsze podkreślam, że mówiąc o cenie samochodu, trzeba brać pod uwagę deprecjację, patrzeć, ile ten samochód po iluś tam latach będzie kosztował, ile za ten samochód zapłacimy, a Honda jest jedną z tych marek, które trzymają cenę, w których ta deprecjacja nie jest duża. 

        – Zgadza się i dziękuję ci za tę uwagę, dlatego że to bardzo często wpływa na podejmowanie decyzji przez moich klientów. Dyskusja zaczyna się od tego, czy kupić używany, czy też nowy model, ponieważ deprecjacja przy nowym samochodzie jest trochę większa niż przy używanym. To wszystko zależy, jak długo się planuje ten samochód trzymać; jeśli ktoś planuje trzymać samochód przez długi okres,  to deprecjacja ma mniejsze znaczenie, a do tego honda ma tę deprecjację niską, bo wartość odsprzedaży jest dość wysoka. Do tego przy nowym samochodzie dochodzi zabezpieczenie gwarancjami i pełnego serwisu. Ten samochód przez pierwsze 3 – 4 lata w zasadzie nie wymaga żadnej większej uwagi. 

         A zatem jak ktoś chce mieć samochód większy niż civic, bardziej wygodny, wyciszony, dający poczucie większego bezpieczeństwa, mocniejszy, to moim zdaniem accord jest tutaj opcją numer jeden.

        – W tej sytuacji pozostaje nam jedynie zaprosić wszystkich naszych czytelników do Hondy. 

        – Bardzo mi będzie miło, zapraszam wszystkich.

Opublikowano w Moto-Goniec
Strona 1 z 8