Goniec

Register Login

piątek, 28 październik 2016 20:57

Lexus IS 200t

Przyznam szczerze, że nie wiem co zrobić w tym roku, bo mam na kołach kupione latem opony całoroczne, a na stalowych felgach znoszone już „zimówki”. Lepiej jeździć na nowych całorocznych czy starych zimowych? - oto jest pytanie.
No przede wszystkim nie należy jeździć na starych „starych”, zwłaszcza, jeśli przechowujemy opony w pomieszczeniu o wysokiej temperaturze, lub na słońcu. Starzenie jest wówczas bardzo przyspieszone. Generalna zasada jest taka, by po 6 latach wymieniać. O tym jak się dowiedzieć, kiedy opona została wyprodukowana już pisałem - cała informacja jest zawarta w numeracji odbitej na boku opony.
Jeśli chodzi o głębokość bieżnika, to poniżej 4 mm powinniśmy się zastanawiać nad wymianą na nowe. Bieżnik to jednak podstawa, choć nie tylko, bo głównym impulsem do posiadania zestawu opon zimowych jest guma. Ta nie twardniejąca tak szybko w niskich temperaturach, przez co zapewniająca lepszą przyczepność.
Mam więc twardy orzech do zgryzienia, wszystko jednak wskazuje na to, że gdy się zrobi trochę cieplej sam wymienię koła. Jest to wysiłek „kontrolny”, jeśli chodzi o człowieka w moim wieku, a poza tym pozwalający zaoszczędzić nawet i 50 dolarów, które można ciekawiej wydać.


***


lexus22Dostałem właśnie zaproszenie na losowanie lexusa przez GoWest, dlatego dzisiaj coś o tym aucie - jak pewnie Państwo zdążyli zauważyć o luksusowych autach nieczęsto piszę, a jeśli już, to o starszych, w tym jednak wypadku zrobię wyjątek.
Lexus to luksusowa Toyota czyli niezawodność i japońska precyzja zaklęta w samochodowych blachach. IS 200t to także samochód dla tych, którzy lubią szybką i zrywną jazdę. Nowy, turbodoładowany silnik czterocylindrowy uzyskuje maksimum momentu zamachowego już przy 1650 obr./min co pozwala rozpędzić się do setki w czasie 6,9 sekundy. Silnik ma 241 KM, automatyczna ośmiobiegowa przekładnia umożliwia oszczędną jazdę i precyzyjną dystrybucję mocy. Turbo działa bez zarzutu, moment angażowania jest trudny do zauważenia.
Ta automatyczna skrzynia biegów w IS 200t to japońska odpowiedź na zarzuty purystów, którym wszędzie brakuje ręcznej przekładni. Czas zmiany biegów wynosi w niej 0,1 sekundy i jest krótszy niż to, co jakikolwiek kierowca jest w stanie „wymachać” lewarkiem. Dla niepocieszonych, po włączeniu opcji „M” - manualnej - można zmieniać biegi klapkami przy kierownicy. Dwulitrowy silnik pali po mieście 10,6 litra na sto kilometrów, a na autostradzie 7,2 litra na sto. W jeździe mieszanej daje to ok. 10,2 litra na sto kilometrów, czyli wielkość średnią dla tej klasy aut.
Wyciszona, solidnie zbudowana i ładnie wykończona kabina plus LED-owe reflektory i cała gama „zwykłych” gadżetów uzupełniają „rączą” charakterystykę tego pojazdu. Do tego dochodzą, dwustrefowa kontrola temperatury, start na przycisk, siedmiocalowy wyświetlacz... Minusem może być brak w wersji standardowej kamery biegu wstecznego, czy podgrzewania kierownicy, no ale nie dajmy się zwariować. Jako minus można też wymienić brak opcji z napędem na wszystkie koła. Ta osiągalna jest dopiero w modelu IS 300 AWD, ale za kilka tysięcy więcej. Jako plus warto zaś docenić pojemny 306-litrowy bagażnik oraz fakt, że widoczność z siedzenia kierowcy jest znakomita.
Słowem, porządne szybkie, zrywne i niezawodne japońskie auto, które z pewnością ucieszy tych do których w niedzielę 6 listopada uśmiechnie się los.

O czym zapewnia Wasz Sobiesław

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 21 październik 2016 17:57

Elantra GT 2017, czyli górą hatchbacki

Kocham Hyundaia! Dlaczego? Bo lubię patrzeć, jak się myśl rodzi; jak z brzydkiego kaczątka powstaje jedno z najlepszych aut świata. Koreańczycy przeszli bardzo interesującą drogę i dzisiaj konkurują z najmocniejszymi markami na rynku – hondą civic czy golfem. Właśnie z golfem oraz fordem focusem konkurować ma najnowsza elantra GT 2017 pokazana pod koniec września podczas paryskiego salonu jako hyundai i30. Po tej stronie Atlantyku ma być znana jako elantra GT.

Elantra sama w sobie to wielki sukces koncernu. Na całym świecie sprzedano aż 10 mln egzemplarzy modelu. Przyznać trzeba, że jest to superauto napakowane różnymi opcjami, a do tego tanie.

i30 to nowy projekt. Co prawda, zrodzony w Europie przypomina sedana, ale oprócz tego, że hatchback, wyróżnia go też kratownica o nowym kształcie. Na początek i30 w przyszłym roku trafi na rynek europejski, gdzie będzie można go kupić z silnikami benzynowymi 1,4 i 1,6 litra, a także 1,6-litrowym dieslem – wszystkie rzędowe, z bezpośrednim wtryskiem i turbodoładowane. Firma planuje uzupełnić tę ofertę o rzędową turbodoładowaną trójkę. W Europie dostępne będą 6- i 7-biegowe skrzynie, odpowiednio, ręczna i automatyczna z podwójnym sprzęgłem (nowa zaprojektowana przez Hyundaia).

Elantra i30 testowana była w fazie projektowej na kultowym torze Nürburgring w RFN, m.in. po to by karoseria była bardzo spójna w każdych warunkach, nawet ekstremalnej jazdy. Hyundai stosuje w niej 53 proc. stali o wysokiej wytrzymałości. To pozwala odchudzić konstrukcję, ale waga pojazdu nie uległa jednak zmianie, a to z uwagi na dodatkowe wyposażenie i wyciszanie. W środku mamy funkcjonalny rozkład lewarków i przycisków oraz 5- lub 8-calowy wyświetlacz.

Wszystko sprawia czyste, eleganckie wrażenie. Jak to dzisiaj bywa, w elantrze mamy do dyspozycji szereg nowoczesnych technologii wspomagających kierowcę; od inteligentnego systemu cruise control po bezprzewodowe ładowanie telefonu komórkowego.

Jak tłumaczy szef biura projektowe Hyundaia Peter Schreyer, tworzymy samochód dla każdego, mając na uwadze szeroką gamę bardzo różnych osób.

Nowy model ma 4340 mm długości i jest trochę dłuższy i szerszy od wozu, który zastępuje. Pojemność bagażnika to 395 litrów – ok. 15 litrów więcej niż u golfa. Wymienione silniki dają w najlepszej wersji 134 KM mocy na wale. Producent planuje również wersję usportowioną RN30, z silnikiem dającym ponad 250 KM mocy.

W Ameryce elantra prawdopodobnie będzie sprzedawana z dwulitrowym 173-konnym motorem.

W porównaniu ze zwykłą elantrą GT ma inne zawieszenie tyłu.

W każdym razie z pewnością będzie to radość dla kogoś, kto szuka zbornego, w miarę zrywnego samochodu za niewielkie pieniądze. I30 to globalna platforma projektowa Hyundaia i w oparciu o nią powstanie nie tylko model GT.

Nowe i30 powinny być w sprzedaży w Europie już na wiosnę przyszłego roku, kiedy pojawią się w Ameryce i jak skrojone – nie wiadomo.

Czy będzie w stanie konkurować z golfem – królem szos tego segmentu? Prawdopodobnie tak. Hyundai lubi zaskakiwać. Na plus.

Wasz Sobiesław

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 14 październik 2016 14:46

Starsze, przyjemniejsze i nie rozpraszające

        OK – nigdy tego nie ukrywałem, że jestem zwolennikiem kupowania starych aut. Stare są jare – czyli generalnie rzecz biorąc, na rynku motoryzacyjnym postęp nie jest aż tak szalony, by samochód 6-letni bardzo różnił się od sprzedawanego dzisiaj w salonie. Znacznie różni się natomiast ceną. Fluktuacje cenowe modeli to bardzo pouczająca krzywa. Pewne jest jednak to, że największym kosztem posiadania samochodu jest tzw. deprecjacja, czyli ubytek jego wartości. W przeciwieństwie do nieruchomości, samochody tracą wartość, a najbardziej właśnie te nowe. Na dodatek kupując przechodzone auto, można mieć satysfakcję, gdy się coś naprawdę wartościowego upoluje. Ponadto w przypadku starszych samochodów mamy już informacje, jak się dany model zachowuje, z czym miał problemy i na co zwracać uwagę przy zakupie. Ponadto – last but not least – kupując prywatnie samochody z drugiej ręki, poznajemy ludzi. No bo jeśli rzeczywiście chcemy zrobić dobry deal – zakup prywatny jest najbardziej wskazany.

        Piszę o tych starszych samochodach bo mi na nie zeszła myśl, czytając informacje, że właśnie nasze kochane władze zarobiły miliony dolarów z mandatów dla kierowców używających nielegalnie różnych gadżetów podczas jazdy, a liczba rozproszonych kierowców wcale się nie zmniejsza.

        Pomijając sam fakt przepisów, paradoksalne jest to, że te starsze auta o wiele mniej nas właśnie rozpraszały, zmuszały do większej uwagi i samodzielności. Dzisiaj prowadzą nas jakieś radary, co chwila coś nam tam pika czy dzwoni, np. gdy wyjeżdżamy z pasa ruchu, a nawigacja mówi do nas nie zawsze najmądrzejszym głosem. Każdy kij ma dwa końce i te wszystkie gadżetowe wynalazki, które mają kierowcy pomagać, bardzo często po prostu go rozpraszają. Dawniej, żeby zrobić w samochodzie cieplej, przesuwaliśmy suwakiem albo przekręcaliśmy pokrętło na czerwony zakres, dzisiaj podkręcamy temperaturę i zastanawiamy się, czy ustawić na 22, czy może na 19  stopni.  To tylko jeden z wielu przykładów. Bo nie jest straszną rzeczą fakt trzymania telefonu przy uchu, lecz ogólnie rzecz biorąc, rozmawianie, denerwowanie się i odpływanie myślowe w trakcie jazdy. To, czy akurat następuje to podczas trzymania słuchawki, czy wydzierania się do zestawu „głośno mówiącego”, nie ma akurat znaczenia. Oczywiście pomijam tak ekstremalne sytuacje, jak tekstowanie podczas jazdy, bo to już graniczy z samobójstwem. Jestem nawet za tym, by tę funkcję telefoniczną w każdym samochodzie wyłączał jakiś zagłuszacz.

        Tak czy owak, tablice rozdzielcze samochodów rozjarzone niczym choinki niczemu dobremu nie służą (prócz napędzaniu sprzedaży), dostarczają za to mnóstwo niepotrzebnych informacji. To tyle w kwestii zakazywania rozpraszania się podczas jazdy.

        Jeśli zaś zdecydujemy się na stare auto, to mamy do wyboru cały kosmos, dlatego rzeczą rozsądną jest ograniczenie się do modelu i rocznika, który nam się podoba i którego zakres cenowy pokrywa się z kwotą, jaką chcemy przeznaczyć na zakup. Przy prywatnym kupnie mamy wiele możliwości sprawdzania ofert i choć nie zawsze dostaniemy auto w kolorze, który lubimy ,to jednak w ostatecznym rozrachunku będziemy jeździć samochodem lepszym i tańszym niż kupiony w salonie.

        Przykład?

        Volkswagen golf hatchback  2012 czterodrzwiowy – ok. 14 tys. dol., 2,5-litrowy pięciocylindrowy silnik, ręczna lub automatyczna przekładnia biegów – 6. pokolenie golfów – zrywny, super się prowadzi, przestronny. Nowy kosztuje ponad 25 tys.

        Inny hatchback:

        Ten sam rocznik co golf, mazda3 sport GS, też czterodrzwiowa – drugie pokolenie (roczniki 2009–2014), cena ok. 13 tys., oszczędna w mieście, 6-biegowa skrzynia ręczna lub automatyczna, 155-konny silnik z bezpośrednim wtryskiem. I znów fajnie się jeździ, dobrze wchodzi w zakręty, samochód zborny, przyjemny i wygodny. W tej grupie można też trafić na usportowioną mazdę speed3 – z 2,3-litrowym silnikiem o mocy 263 KM, ale to jest już zupełnie inna para kaloszy. Mazda ma też więcej niż przeciętną niezawodność, choć niektórzy narzekają, że jest głośna na autostradzie, co mi akurat nie przeszkadza.

        Tak czy owak, piękne samochody – być może z mniejszą zawartością elektronicznych wodotrysków, ale za to pozwalające skoncentrować się na tym, co w prowadzeniu istotne. Bo nie ma przecież większej przyjemności niż samochód, który niczym wierna suka wie, o co tak naprawdę chodzi nam na drodze.

        O czym z pewną satysfakcją zawiadamia
Wasz Sobiesław.

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 23 wrzesień 2016 15:34

Samochód przyszłych kilku lat

        Jeszcze jesienią tego roku do salonów Hondy zawita oczekiwany od dawna model civic hatchback 2017.

        Opracowana od nowa i już kultowa honda, najpopularniejsze auto osobowe w Kanadzie, samochód, którego projekt i jakość wykonania wyznaczają nowe standardy.

        Nowy wygląd i uniwersalność pięciodrzwiowego wnętrza plus ta sama platforma co 10. generacji civiki sedan i coupe, plus rzędowy czterocylindrowy silnik z turbodoładowaniem o mocy 174-180 KM z pewnością zapewnią hatchbackowi wielką popularność. W wersjach sport i sport touring silnik jest właśnie podrasowany do 180 KM, a do tego wydech montowany jest centralnie.

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 03 czerwiec 2016 14:47

Pali i lubi się taplać, ale jest kochany

        Lato przyszło wcześniej, marzą się  już wakacje, a cóż lepszego na wakacje niż dżip?

        Jeep wrangler sport to samochód o kultowym statusie, który trzyma cenę i propaguje we wszystkich kierunkach wizerunek surwajwalowca, człowieka lubiącego prowadzić auto tam, gdzie kończą się drogi, i zdolnego dojechać na drugi koniec globusa.

        Oczywiście, na co dzień człowiek taki  kursuje z biura do domu i z powrotem, jednak co wizerunek, to wizerunek, o czym przekonają zazdrosne spojrzenia w autostradowych korkach.

        Jeep wrangler sport to dżip, który nie udaje niczego i rzeczywiście jest w stanie daleko odjechać od ubitej drogi. Dlatego też fakt, że na asfalcie nie będzie nas pieścił, a pasażerowie z tyłu krzyczą na brak miejsca, nie ma tutaj większego znaczenia. To, co się liczy, to 6 cylindrów pod maską.

        Prawdziwy charakter podkreśla również to, że nie jest to wagon kolejowy na ogumionych kołach, lecz krótki samochodzik o niezbyt narzucającej się posturze. Jazdę latem dodatkowo uatrakcyjnia składany w kilku etapach dach.

        Wcale nie jest jakimś mankamentem, że tej czynność nie można przeprowadzić od A do Z za naciśnięciem jednego guzika. Im bardziej skomplikowany proces składania dachu, tym bardziej kierowca czuje się potrzebny i związany ze swym samochodem, nieprawdaż? Mówię to, jako były właściciel kabrioletu, w którym dach był ręcznie składany i chowany.

        Można też we wranglerze sport – czyli dwudrzwiowym – wyjąć drzwi i zostawić w garażu, co dodaje iście militarnego sznytu.

        Szczerze mówiąc, jest to jedyny dzisiaj dżip, który gdzieś tam jeszcze niesie wiernie te wartości, które ponad  70 lat temu legły u fundamentów konstrukcji willysa MB.

        Na brak mocy nie można narzekać – dostarcza ją 3,6-litrowy aluminiowy silnik Pentastar, który daje nam pod rękę 285 koni mechanicznych zaprzężonych do sześciobiegowej ręcznej skrzyni biegów i 260 stopofuntów momentu zamachowego. Gdyby komuś nie podobała się skrzynia standardowa, może zamówić za dodatkową opłatą 5-biegowy automat. Oczywiście automat ma sens w mieście, jeśli próbować będziemy ciągać wranglera na błotach, nic nie zastąpi zwykłej „biegówki”.

        Do tej zabawy zarówno jeden, jak i drugi model mają blokadę dyferencjału. Za moc trzeba zapłacić, więc trudno oczekiwać, by sześciocylindrowy pojazd sączył będzie paliwo przez słomkę – spalanie po mieście to ok. 15 litrów benzyny na 100 km.

        Będąc wiernym tradycji, Wrangler nie ma do zaoferowania wielu tradycyjnych dziś gadżetów, ale za to duże w nim pokłady prawdziwie amerykańskiego charakteru i nostalgii.

        Jeśli więc chcemy mieć coś słodziutkiego i miękkiego, nie dajmy się zwieść przystojnemu wyglądowi jeepa wranglera. To auto na autostradzie czuje się jak ryba wyciągnięta z wody. Za to po lasach chlapać się będziemy bez większych problemów. W dodatku, auto, które wyjściowo kosztuje nas już 25 600 dol., waży jedynie 1403 kg, co dodatkowo poprawia stosunek mocy.

        Nie narzekajmy więc, że znosi nas i zarzuca na zakrętach (zwłaszcza na mokrej nawierzchni), że droga hamowania wydaje się nie mieć końca i że czasem musimy zwolnić do tego stopnia, iż ludzie za nami potrafią nerwowo wychodzić z siebie. Dżip nie jest od tego, by śmigać po asfalcie, ale nadaje się do poważnego off-roadu. Stąd też jego popularność – w kręgach – nazwijmy to – wojskowopodobnych. O czym zapewnia

Wasz Sobiesław

Opublikowano w Moto-Goniec

Lato podobno będzie gorące, a cóż lepszego w gorące lato niż wypad „w piękne okoliczności przyrody”.

Dla ludzi w pewnym wieku namiot stanowi dość bolesną alternatywę turystyczną; człowiek budzi się obolały i coraz bardziej tęsknym wzrokiem spogląda na przyczepy oraz samochody kempingowe. Te niestety nie są tanie. A nawet dwutygodniowe wypożyczenie to wydatek rzędu kilku tysięcy dolarów.

Jest jednak tańszy sposób - własnoręczna przeróbka zwykłego vana na turystyczny dom na kołach. Wiele rzeczy można zrobić samemu, przy odrobinie umiejętności majsterkowania.

Opublikowano w Moto-Goniec
czwartek, 05 maj 2016 23:34

Pojazd na odyseję - Honda odyssey 2016

        Do odysei potrzebny jest niezły korab. Prawdopodobnie dlatego projektanci hondy odyssey zaprojektowali samochód, prawie samowystarczalny, w którym na upartego dałoby się wygodnie mieszkać.

        Oszczędzająca paliwo i mocna szóstka, wyciszona kabina i trzeci rząd foteli, które można złożyć lub wyjąć, a do tego zrywność i dobre prowadzenie się na zakrętach to zalety, których nie posiada wiele miniwanów. Dlatego honda odyssey rocznik 2016 błyszczy wśród plejady aut tej kategorii.

        Jedynym mankamentem jest ce-na plasująca się w wyższych strefach stanów średnich. Ale powiedzmy, że nie jest to najgorsza rzecz, ponieważ popularna „odyseja” trzyma cenę i wartość odsprzedaży jest również wysoka.

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 19 luty 2016 14:27

Zanim przyjadą Chińczycy...

    Na samochody można patrzeć na wiele sposobów; jako system komunikacji masowej, dzieło sztuki, wzornictwa przemysłowego, przyrząd do sportowego ścigania się, maszynę wykorzystującą wysoko zaawansowane technologie, czy wreszcie symbol statusu społecznego.

    Jest to jeden z najważniejszych artefaktów naszej cywilizacji. Kupa blachy, gumy i plastiku pozwalająca na szybkie przemieszczanie się po powierzchni planety, zmieniająca to, w jaki sposób żyjemy, z kim i kim jesteśmy; symbol wolności i uzależnienia, życia rodzinnego i wolnej miłości.

    Wszystkie te perspektywy przecinały się podczas torontońskiej wystawy motoryzacyjnej, wszystkie one eksploatowane są do marketingu.

    Jak można było się spodziewać, podczas ekspozycji tytuł kanadyjskiego samochodu roku dostała nowa honda civic. Naprawdę imponujący model, już na pierwszy rzut oka sprawiający wrażenie bardziej "wypasionego", niż wynikałoby to z norm segmentu, który reprezentuje.

    Zwiedzając pawilony Metro Toronto Convention Centre, jedni chcieli być czymś zaskoczeni, inni "wizualizowali się" i obfotografowywali w samochodach, na które ich nie stać, a jeszcze inni praktycznie zaglądali do kilku modeli, usiłując się rozeznać w tym, który byłby im najbardziej przydatny.

    Wystawa robi wrażenie do tego stopnia, że po kilku godzinach może nużyć. Dlatego warto było skupić się na kilku rodzynkach. Co tu bowiem dużo mówić, większość samochodów jest bardzo podobna do siebie, większość firm wykorzystuje tych samych dostawców części zamiennych i te same biura projektowe. Na wygląd samochodów jest moda, na ich silniki, na urządzenia zapewniające bezpieczeństwo – też.

    Powoli wszystko ścieka w dół; na początku oferowane w najbardziej luksusowych wozach, by ostatecznie stawać się standardem we wspomnianej hondzie civic, a jeszcze szybciej hyundaiu.

    Przyznać trzeba, że auta stają się coraz bardziej niezawodne, mimo wliczanej w ich budowę zawodności, która ma zwiększać obroty. Elektronika pozwala znacznie poprawić osiągi tak mocy, jak i spalania, pozwala też na natychmiastowe zmienianie trybów pracy silnika czy zawieszenia.

    Co zwróciło moją uwagę? Toyota U2 – wymawiana jako U do kwadratu – U square – na razie koncepcja samochodu dżipowatego, który po oparciu tylnej pokrywy o podłoże oferuje rampę wjazdową. Auto projektowane z myślą o młodych, którzy chętnie wprowadziliby do środka rower czy crossowy motor. Na razie można powiedzieć niewiele o tym, co w nim będzie, bo w sprzedaży U2 ma się znaleźć dopiero w przyszłym roku. Kierowane m.in. do tych, którym w życiu jest do czegoś potrzebna furgonetka, a więc właścicieli małych biznesów, którzy w mniejszym opakowaniu mogliby sobie zafundować coś odpowiadającego na te same potrzeby co van.

    U2 ma być solidny składany na bazie podzespołów pick-upa tundra. Nie wiadomo, ilu pasażerów i w jakiej konfiguracji zabierał będzie model produkowany seryjnie, i jakie będą jego jednostki napędowe.

    Pewne jest natomiast jedno – jeśli będzie to auto o dużych możliwościach konfiguracji wnętrza, oferowane z całą gamą silników i skrzynek biegów – standardowej nie wykluczając, a do tego za rozsądne pieniądze, to wielu młodych ludzi się nań załapie. O ile w ogóle jeszcze naszą młodzież stać będzie na kupno nowego samochodu... No, ale skoro nie stać jej już na kupowanie domów, to może  będzie miała więcej do dyspozycji na samochody...

    Po nawet przelotnym obejrzeniu wystawianych modeli, można dostać oczopląsu, a w głowie kociokwiku.

    Gdzieś tam w zakamarkach tej imponującej ekspozycji czai się jednak lęk przed czymś dużym.

     Chiny – największy od 2008 roku producent samochodów na świecie – gdzie liczba wyprodukowanych aut przekracza łączną liczbę pojazdów opuszczających taśmy montażowe USA i Japonii, a w 2014 roku równa była 26 proc. wszystkich samochodów wytworzonych na świecie, nie są tu widoczne. O ile nie liczyć takich marek, jak Volvo, które Ford w 2010 roku sprzedał chińskiej Geely Automobile.

    Na razie cień chińskiego kolosa majaczy jedynie daleko od Toronto, bo gdy na nas padnie...

Sobiesław Kwaśnicki

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 22 styczeń 2016 15:31

Dla wybranych

    Bywają samochody nudne, ale bywają i intrygujące. Jeśli ktoś chce być pozytywnie zaskoczony w tym roku, powinien poczekać na forda focusa...

    Auto to niezwykłe. Oczywiście chodzi mi o wersję RS, czyli rallye-sport), wyposażoną w przeflancowany z mustanga 345-konny silnik EcoBoost o pojemności 2,3 litra. 39-konny wzrost mocy w porównaniu z mustangiem uzyskano przez lepsze głowice cylindrów, turbo, optymalizację zasysania powietrza i wydechu. Wszystko to pozwala RS rozpędzać się do 100 km/h w czasie 4,7 sekundy. Prędkość maksymalna na torze to 267 km/h, moment zamachowy – 350 stopo-funtów.

    W 2016 roku Ford zaoferuje fanom trzy modele high performance – oprócz RS również F-150 raptor i zaprojektowany od podstaw ford GT. RS jest jednym z 12 modeli "performance", które koncern chce do 2020 roku wprowadzić do salonów sprzedaży.

Opublikowano w Moto-Goniec
piątek, 11 grudzień 2015 18:26

"Kanadyjska" syrena już na żywo

Warszawa, 10 grudnia 2015 r. – AK Motor Polska, FSO i Proto Cars mają przyjemność zaprezentować pierwszy od 30 lat oficjalny samochód Syrena – AK Syrenę Meluzynę R (wersja wyścigowa).

Syrena zadebiutuje oficjalnie w Polsce 12 grudnia 2015 roku podczas 53. Rajdu Barbórka Warszawska w jeździe pokazowej na odcinku ulicy Karowej w Warszawie. Można powiedzieć, że jest to również pierwszy, całkowicie nowy samochód Syrena, od czasu kiedy to 30 lat temu ostatnie auto zjechało z linii produkcyjnej. Według założyciela firmy i jednocześnie projektanta nowej Syreny, Arkadiusza Kamińskiego (na zdjęciu), Polaka mieszkającego w Toronto, polska marka samochodowa Syrena właśnie powraca.

AK Syrena Meluzyna R jest w pełni funkcjonalnym prototypem, zbudowanym we współpracy z firmą Proto Cars z Nysy.;

Tutaj przeczytasz wywiad Gońca z pomysłodawcą projektu Arkadiuszem Kamińskim z Toronto

 press release:

AK Motor Polska Sp. z o.o., FSO S.A. i Proto Cars Sp. z o.o. zaprezentują po raz pierwszy, jeżdżący model AK

Syreny Meluzyny R podczas tegorocznego Rajdu Barbórka Warszawska w grudniu 2015 roku.

Warszawa, 10 grudnia 2015 r. – AK Motor Polska, FSO i Proto Cars mają przyjemność zaprezentować, pierwszy od

30 lat oficjalny samochód Syrena - AK Syrenę Meluzynę R (wersja wyścigowa).

Nowoczesna Syrena zadebiutuje oficjalnie w Polsce 12 grudnia 2015 roku podczas 53.Rajdu Barbórka Warszawska

w jeździe pokazowej na odcinku ulicy Karowej w Warszawie.

31 października 2013 roku, firma AK Motor Interntional Corporation ogłosiła, że integralną częścią reaktywacji

marki będzie jej powrót do motorsportu. AK Syrena Meluzyna R jest więc spełnieniem obietnicy, jaką złożyliśmy na

początku tworzenia firmy. Można powiedzieć, że jest to również pierwszy, całkowicie nowy samochód Syrena, od

czasu kiedy to 30 lat temu ostatnie auto zjechało z linii produkcyjnej. Według założyciela firmy i jednocześnie

projektanta nowej Syreny, Arkadiusza Kamińskiego, Polaka mieszkającego w Kanadzie, polska marka samochodowa

Syrena właśnie powraca.

AK Syrena Meluzyna R jest w pełni funkcjonalnym prototypem, zbudowanym we współpracy z firmą Proto Cars z

Nysy, przeznaczonym do jazdy na torach wyścigowych (nie do jazdy po drogach publicznych).

Już dziś umożliwiamy kierowcom wyścigowym składanie zamówień na Syrenę Meluzynę R. Każdy pojazd będzie

budowany ręcznie na ramie rurowej ze stali, z możliwością realizacji specjalnych, indywidulanych zamówień na

życzenie kierowcy. Zamówienia i zapytania ofertowe prosimy składać pod aderesm mailowym: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Poniżej specyfikacja techniczna AK Syreny Meluzyny R (w mm):

Rozstaw Osi - 2508

Rozstaw kół - przód - 1529

Rozstaw kół - tył - 1529

Długość - 4037

Szerokość - 1821

Wysokość - 1439

Prześwit pod samochodem - 120

Opony - Pirelli 225/650-18TLVA RE7

Struktura rurowa stalowa

Różne 4 cylindrowe, 4-suwowy,

Napęd na 4 koła,

Turboładowanie,

Ponad 400 koni mechanicznych

Informacja o AK Motor Polska Sp. z o.o.: Założona 14.02.2012 w Toronto, Kanada, AK Motor International Corporation jest

spółką zarządzającą własnością intelektualną w branży motoryzacyjnej. AK Motor specjalizuje się w zarządzaniu aktywami

marki, innowacjami technologicznymi i biznesowymi, jak również komercjalizacją i licencjonowaniem aktywów majątkowych. W

lutym 2013 r., AK Motor, w porozumieniu z FSO uzyskała prawa do stosowania znaku Syrena dla nowoprojektowanych

pojazdów. 9 lipca 2014 r. została założona w Warszawie, w Polsce, spółka AK Motor Polska Sp. z o.o., w celu kierowania

rozwojem pojazdów marki Syrena.

www.nowasyrena.pl,www.facebook.com/AK.Syrena

Informacja o FSO S.A.: Powstała 6 listopada 1951 r. w Warszawie, jest jednym z najbardziej znanych producentów samochodów

w Polsce. Fabryka Samochodów Osobowych odpowiada za stworzenie i rozwój wielu polskich marek pojazdów uznawanych za

klasyki, takich jak Warszawa, Syrena, Polonez i wiele innych. FSO obecnie świadczy usługi w zakresie produkcji części i

komponentów samochodowych na rzecz producentów oryginalnych części oraz posiada zdolność do wytwarzania gotowych

samochodów.

http://www.fso-sa.com.pl/pl-PL/, https://www.facebook.com/pages/Fabryka-SamochodowOsobowych/

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/samochody/Page-3.html#sigProIdad9dd70daa

Opublikowano w Moto-Goniec