Goniec

Register Login

Prywatna firma zarządzająca autostradą 407, 407 Express Toll Route (407 ETR), podała, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy w jej biurach skradziono dane dotyczące 60 000 osób. 407 ETR uspokaja, że chodzi „tylko” o nazwy kont klientów i numery telefonów, a nie o informacje dotyczące kart kredytowych i dane bankowe. Incydent jest traktowany jako „wewnętrzna kradzież danych”. Do systemu nie włamał się nikt z zewnątrz. O kradzieży danych poinformowano policję, biuro federalnego komisarza ds. ochrony prywatności i prowincyjne ministerstwo transportu.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
czwartek, 17 maj 2018 00:40

Trudeau niepokorny wobec Izraela

Justin Trudeau domaga się wszczęcia dochodzenia po tym, jak kanadyjski lekarz został postrzelony podczas niesienia pomocy w Strefie Gazy. W wydanym oświadczeniu Trudeau stwierdził, że użycie nadmiernej siły jest niewybaczalne. Przypomniał, że w poniedziałek zginęli cywile, dzieci, ratownicy medyczni i wysłannicy mediów. Powiedział, że Kanada prowadzi rozmowy z przedstawicielami Izraela, chcąc poznać dokładne okoliczności wydarzeń.

W środę wieczorem rzecznik prasowy ambasady Izraela w Ottawie powiedział, że stanowisko jego kraju w sprawie Hamasu jest jasne. Dodał, że poprosił Jerozolimę o instrukcje, ponieważ chodzi o sprawę, w którą zaangażowany jest premier.

Wśród krajów, które domagają się przeprowadzenia śledztwa są Niemcy, Belgia, Irlandii i kilku członków Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Poniedziałkowe demonstracje i zamieszki wybuchły po tym, jak Stany Zjednoczone otworzyły swoją ambasadę w Jerozolimie. Miały miejsce w odległości kilkunastu kilometrów od nowej ambasady. Izrael i Stany Zjednoczone twierdzą, że to Hamas namawiał cywilów ze Strefy Gazy do protestów. Tak samo mówi Centre for Israel and Jewish Affairs w Kanadzie, wyrażając przy tym swoje rozczarowanie postawą kanadyjskiego premiera, który najwidoczniej ignoruje odpowiedzialność Hamasu. Jego przewodniczący dodał, że taka postawa jest sprzeczna z wieloletnim stanowiskiem kanadyjskiego rządu. Izrael zawsze mógł liczyć na Kanadę, jeśli jego bezpieczeństwo było zagrożone. Hamas używa cywilów jako żywych tarcz i nie pozostawia Izraelowi wyboru. Izraelscy żołnierze musza odpowiadać siłą, by bronić tysięcy Żydów mieszkających w sąsiedztwie Strefy Gazy.

Inne żydowskie ugrupowanie działające w Kanadzie, Friends of Simon Wiesenthal Center, także zganiło Trudeau za „mocne i niewyważone komentarze”. Przewodniczący centrum powiedział, że Kanada powinna „ostro potępić Hamas za podżeganie do przemocy i próby wkraczania do suwerennego kraju w celu dokonywania aktów terroryzmu”.

Kanada nie popiera przeniesienia ambasady USA z Tel Awiwu. Ottawa uważa, że przyszłość Jerozolimy powinna być przedmiotem negocjacji i porozumienia między Żydami i Palestyńczykami.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
środa, 16 maj 2018 23:36

Dokąd na fajewerki

W Victoria Day setki Kanadyjczyków wzniosą oczy ku niebu, jako że w planach są pokazy fajerwerków. I to nie tylko w poniedziałek. Dokąd należy się udać, by je obejrzeć na terenie GTA?

W poniedziałek 21 maja wieczorem ponad 2000 fajerwerków zostanie wystrzelonych podczas pokazu w Ashbridge's Bay w Toronto. Kto szuka rozrywki na cały dzień, powinien rozważyć uroczystości Nobleton's Victoria Day w King Township w regionie York (Hwy 27 i King Road). Organizatorzy oprócz pokazu fajerwerków przygotowują też paradę.

Propozycje na niedzielę to pokaz po zmierzchu w Canada's Wonderland w Vaughan (6000 fajerwerków; wstęp bezpłatny dla tych, którzy zapłacili za wejście do parku), a także przy Ballantrae Community Centre w Stouffville (godz. 9:30, wstęp wolny). W sobotę na fajerwerki będzie można popatrzeć podczas SpeedFest w Canadian Tire Motorsport Park w Clarington (wstęp bezpłatny dla tych, którzy zapłacili za wejście do parku) oraz na torze Mohawk Raceway w Campbellville (o godz. 10:30, parking i wstęp bezpłatne, choć za udział w niektórych atrakcjach może być pobierana opłata).

Przez wszystkie trzy wieczory pokazy fajerwerków będą się odbywać w Milton na Milton Fairgrounds w ramach Kaboomfest.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
środa, 16 maj 2018 14:47

Zniechęcić do palenia

Ottawa uchwaliła ustawę, która formalnie zalegalizuje i ureguluje papierosy elektroniczne oraz umożliwi federalnej agencji zdrowia wprowadzenie wymogu pakowania produktów tytoniowych w jednolite i standaryzowane opakowania. Ustawa S-5 oznacza więc rewolucję w Tobacco Act. Zapoczątkowuje zmiany, którym przez lata sprzeciwiali się najwięksi producenci papierosów, a także właściciele sklepów.

W ustawie nie zapisano, jak miałoby wyglądać nowe jednolite opakowanie. Health Canada będzie więc miało wiele możliwości, zdecyduje o kolorze paczek, obecności znaków firmowych producentów i zakazie haseł promocyjnych. Rzecznik prasowy agencji zdrowia nie określił, kiedy nowe przepisy wejdą w życie, ale zaznaczył, że w takich przypadkach najczęściej jest to 180 dni po opracowaniu ich przez departament. Obecnie mniej więcej trzy czwarte powierzchni opakowania papierosów pokrywają ostrzeżenia o szkodliwości palenia.

Obrońcy ustawy podkreślają, że chodzi przede wszystkim o zniechęcanie do palenia i ochronę zdrowia. Z rządowych danych wynika, że palenie tytoniu jest przyczyną 45 000 zgonów rocznie.

Ustawa S-5 odnosi się też do papierosów elektronicznych. Wiele przepisów, które do tej pory odnosiły się do tradycyjnych produktów tytoniowy, będzie stosowanych także do urządzeń inhalacyjnych. Ponadto ustawa zakazuje sprzedaży papierosów elektronicznych nieletnim, stosowania określonych smaków (np. marihuany lub napojów energetycznych), a także ogranicza możliwości reklamowania tego rodzaju produktów i stosowania argumentu o tym, że e-papierosy są zdrowsze od tradycyjnych.

Przeciwnicy zmian uważają, że ustawa przyczyni się do rozkwitu papierosowej kontrabandy. Powtarzają, że osoby, które zaczynają palić, nie zwracają uwagi na wygląd opakowania. Imperial Tobacco, producent m.in. papierosów du Maurier, Pall Mall, Peter Jackson czy Player's, grozi procesem o naruszenie praw własności intelektualnej, jeśli Health Canada nakaże stosowanie jednolitych opakowań.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie

Podróżni z Tajwanu mogą zacząć bojkot linii Air Canada po tym, jak kanadyjski przewoźnik na swojej stronie internetowej podpiął stolicę Tajwanu pod miasta obsługiwane w Chinach. O możliwym bojkocie mówił przewodniczący tajwańskiej izby handlowej w Kolumbii Brytyjskiej Charles Chang. „Jeśli Air Canada w taki sposób traktuje Tajwańczyków, trudno się dziwić, że zaczną oni wybierać innych przewoźników”.

Linia zaczęła latać z Vancouveru do Taipei w czerwcu ubiegłego roku. Chang podkreślił, że jest zdziwiony tym, jak Air Canada odnosi się do Tajwanu. Obiecał, że napisze do linii list w tej sprawie.

Chiński urząd lotnictwa cywilnego zażądał wprowadzenia zmian od 36 zagranicznych linii lotniczych, wśród których znalazło się kilku amerykańskich przewoźników. Chang uważa, że Air Canada przystała na prośbę Chińczyków, ponieważ zależy jej na otwieraniu nowych połączeń z Chinami. Prowadzi obecnie rozmowy z Air China.

Ukłon w stronę Chin zrobiły też inne linie, m.in. Malaysia Airlines, Lufthansa i British Airlines. W ich wyszukiwarkach Taipei figuruje jako port lotniczy w Chinach. Z kolei Qantas Airways, United Airlines, American, Qatar Airways i Emirates Airline nie łączą stolicy Tajwanu z Chinami.

Delta Air Lines, sieć hoteli Marriott, producent odzież Zara i wiele innych firm przepraszało Chiny za uznawanie w swoich materiałach promocyjnych Tajwanu, Hong Kongu i Tybetu za osobne państwa. We wtorek przeprosiny musiał wystosować Gap, który sprzedawał podkoszulki z mapą Chin, na których nie było Tajwanu.

Biały Dom zganił Chiny za próby narzucania amerykańskim liniom lotniczym sposobu okreśalnia Tajwanu, Hong Kongu i Makau. Stwierdził, że narzucanie im chińskich standardów zakrawa na „orwellowski nonsens”. Chiny odpowiedziały, że firmy, które chcą działać na ich terenie, muszą szanować ich suwerenność.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie

Tarek Loubani, lekarz z London, Ont., został w poniedziałek późnym rankiem postrzelony w nogę w strefie Gazy. Rannych zostało wówczas 19 członków służb medycznych wysłanych na pomoc poszkodowanym w Strefie Gazy. Zdaniem Loubaniego atak był zamierzony.

Loubani mówi, że wszystko działo się podczas protestu. Wraz z grupą lekarzy i sanitariuszy stał w odległości około 25 metrów od demonstrantów. Nigdzie nie było dymu ani ognia, aczkolwiek ratownicy stali z zakresie strzałów trzech snajperów. Nagle lekarz usłyszał wystrzał i po chwili już leżał na ziemi z krwawiąca nogą. Kula przeszła przez lewe udo i prawe kolano. Na pomoc przyszedł mu kolega, ratownik Musa Abuhassanin, który zaczął opatrywać jego nogę. Jakąś godzinę później Abuhassanin został zabity, gdy niósł pomoc innej osobie. Loubani ocenia, że został trafiony zwykłą kulą, a nie taką, która eksploduje w ciele ofiary. Został przewieziony do szpitala. Wyszedł niedługo po tym, gdy badanie rentgenowskie nie wykazało uszkodzenia kości.

Loubani podsumowuje, że w poniedziałek strzelano do 19 członków służb medycznych. Tego dnia siły izraelskie zabiły też 59 Palestyńczyków i raniły 2700 osób. Ministerstwo zdrowia Strefy Gazy podało, że 130 osób znajduje się w stanie krytycznym.

Kanadyjski lekarz mówi, że do personelu medycznego z zasady nikt nie strzela. Lekarze i sanitariusze nie stoją po czyjejś stronie. Zawsze starają się podkreślać swoim wyglądem, że są po to, by nieść pomoc medyczną. W poniedziałek Loubani nosił zielone szpitalne ubranie, ratownicy medyczni też ubierają się w jaskrawe kolory – wszystko po to, by snajperzy wiedzieli, że należą do służb medycznych. Opowiada, że wszyscy byli łatwo rozpoznawalni i nikt z ekipy medycznej nie popełnił błędu. Stąd wniosek, że snajperzy musieli celować do lekarzy.

Thomas Woodley, przewodniczący Canadians for Justice and Peace in the Middle East, mówi, że strzelanie do personelu medycznego jest zakazane przez konwencję genewską. Rzecznik prasowy kanadyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych przyznał, że rząd jest zaniepokojony i rozczarowany z powodu poniedziałkowych wydarzeń. Nie znajduje żadnego wytłumaczenia dla strzelania do lekarzy, ratowników, cywilów, dzieci i przedstawicieli mediów – a osoby z tych grup znalazły się wśród ofiar.

Loubani chce zostać w Strefie Gazy, ale ze względu na obrażenia nie będzie mógł teraz pracować na pierwszej linii. W Kanadzie współpracuje z London Health Sciences Centre i Schulich School of Medicine and Dentistry. Zajmuje się projektowaniem urządzeń medycznych wytwarzanych na drukarkach 3D. Jego ostatni pomysł to drukowana w 3D opaska uciskowa stosowana do tamowania krwotoków z ran postrzałowych. Opaski są używane w Strefie Gazy. Gdy Loubani sam został postrzelony, kolega zaproponował mu założenie opaski uciskowej, ale lekarz wolał, by oszczędzono ją dla kogoś innego. Rannych było wielu, a sprzętu mało, tłumaczy.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie

Władze Toronto obstają przy swojej decyzji o otwarciu tymczasowego schroniska dla bezdomnych w rejonie Don Mills Road i Lawrence Avenue East mimo sprzeciwu części mieszkańców. Zdaniem burmistrza Johna Tory’ego ratusz podjął właściwą decyzję. Hala Don Mills Civitan latem i tak stoi pusta, podkreśla Tory. Mówi, że na szczęście nie musimy odwoływać żanych obozów ani letnich programów dla dzieci i młodzieży, co byłoby konieczne, gdyby miasto musiało wykorzystać któreś z działających centrów kultury. Taylor Cameron, która mieszka w okolicy, skarży się, że miasto nie przeprowadziło absolutnie żadnych konsultacji. Przytacza nawet nazwisko urzędniczki Mary-Anne Bédard, która podobno twardo powiedziała, że ratusz nie musi się konsultować z mieszkańcami. Cameron rozprowadza wśród mieszkańców okolicy plakaty z hasłem „Say no”. Zwraca jeszcze uwagę na to, że w okolicy są same domy i mała plaza, więc bezdomni śpiący w schronisku w dzień nie będą mieli co robić.

CityNews rozmawiało z Bédard, która powtórzyła, że ratusz nie jest zobligowany do prowadzenia konsultacji, jeśli chodzi o schronisko tymczasowe, a nie stałe. W przypadku ośrodków stałych konsultacje czasami są prowadzone. W przypadkach takich jak ten z halą Don Mills Civitan decyzję podejmują urzędnicy. Biorą pod uwagę, jakie obiekty są akurat dostępne. Mieszkańcy zarzucali Bédard, że miejscowe szkoły nie były powiadomione o powstającym schronisku. Urzędniczka poinformowała, że nie mieści się to w miejskich standardach. Dodała, że wielu mieszkańców zaraz zakłada, że z sąsiedztwa schroniska wynikają same problemy i ma negatyne nastawienie.

Schronisko w Don Mills będzie otwarte 21 maja. Drugie funkcjonuje już w Lambton Arena. Korzysta z niego średnio 90-100 osób na noc.

Wiosną miasto zamknęło dwa schroniska. Zostaną one ponownie otwarte za około 4 miesiące. Znajdą się w nich miejsca dla 120 osób.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
wtorek, 15 maj 2018 14:29

Pszczelarze liczą straty po zimie

Kanadyjscy pszczelarze martwią się, że długa i mroźna zima poczyniła spustoszenia w ich pasiekach. Przewodniczący Ontario Beekeepers’ Association, Jim Coneybeare, przyznaje, że wszyscy są załamani liczbą martwych pszczół. Orgazniacja przeprowadził ankietę wśród swoich członków i wynika z niej, że 70 proc. z prawie 900 ontaryjskich pszczelarzy ocenia swoje straty na takie, których nie da się łatwo odbudować.

Mniej pszczół to też kłopot dla rolników uprawiających warzywa i owoce. Wiele roślin jest przecież zapylanych przez pszczoły, jeśli więc pszczół jest mniej, to i plony będą niższe. Do tego drzewa normalnie pylą na przełomie marca i kwietnia, a w tym roku – o miesiąc później. Czyli też pszczół jest mniej, bo nie mają co jeść. Pyłek i nektar pojawiają się, gdyż temperatury sięgną 25 stopni Celsjusza. Coneybeare ocenia, że ceny miodu raczej nie wzrosną, co innego z warzywami i owocami.

Stowarzyszenie pszczelarzy poprosiło rząd prowincji o pomoc finansową.

W podobnej sytuacji są pszczelarze z Alberty i Quebeku. Najwięcej pszczelich kolonii żyje w Albercie – 300 000. Quebec ma ich 50 000.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie
wtorek, 15 maj 2018 14:12

Niełatwy los zadłużonego

Wyższe stopy procentowe i zaostrzone zasady udzielania kredytów hipotecznych dają się we znaki nie tylko tym, którzy marzą o własnych czterech ścianach. Poszkodowani są również ci, którzy już mają dom, ale ciągle jeszcze spłacają kredyt.

W styczniu weszły w życie zmiany procedur udzielania kredytów. Obecnie każdy, kto chce pożyczyć pieniądze z banku, jest sprawdzany, czy będzie w stanie płacić wyższe raty. Podczas testu badana jest zdolność do płacenia rat, jeśli oprocentowanie będzie takie, jakie w danym momencie oferują banki lub o 2 proc. wyższe niż to, które udało się wynegocjować w przypadku konkretnej pożyczki. Jeśli klient nie przejdzie testu, żaden pożyczkodawca podlegający regulacjom federalnym nie może udzielić mu kredytu. W tej sytuacji klient może zdecydować się na tańszy dom, poczekać albo poszukać pożyczkodawcy, który nie zależy od decyzji Ottawy (takimi są np. unie kredytowe).

W innej sytuacji są osoby, które już zaciągnęły kredyt w jednym z dużych banków i muszą go odnowić. Nowe zasady nie pozwalają tak łatwo rozstać się z pożyczkodawcą. A w pismach przypominających o odnowieniu kredytu wysyłanych przez banki podawane jest oprocentowanie o 0,2 – 0,5 proc. wyższe od zawartego z poprzedniej umowie. W przypadku kredytu na 300 000 dol. oznacza to dodatkowe 4000. Kto się zadłużył na 1 milion, zapłaci o 13 000 dol. więcej.

To efekt podwyżki stóp procentowych. Do tego w zeszłym tygodniu cena obligacji emitowanych przez kanadyjski rząd osiągnęła poziom najwyższy od siedmiu lat. Oznacza to wzrost kosztów własnych ponoszonych przez banki. Nie ma co się dziwić, że wkrótce tymi kosztami będą obarczeni klienci.

Osoby, które muszą odnowić kredyt, nie przechodzą testu z wypłacalności. Ocena zdolności spłaty rat jest jednak wymagana, gdy dany klient chce zmienić pożyczkodawcę. Dlatego klientowi zmiana nie zawsze się opłaca, a banki wiedzą, że do pewnego stopnia mogą to wykorzystać i podnieść raty.

Według banku centralnego w ciągu najbliższych 12 miesięcy do odnowienia będą kredyty hipoteczne na łączną kwotę 700 milionów dolarów. 86 proc. klientów nie zmienia pożyczkodawcy.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie

Arcybiskup Ottawy Terrence Prendergast powiedział, że kanadyjscy chrześcijanie, którzy odmawiają podpisywania proaborcyjnego oświadczenia wymaganego podczas składania wniosków o granty w ramach programu pracy wakacyjnej, dźwigają krzyż Chrystusa. Członkowie ruchów pro-life są dziś głosem sumienia. To normalna rzecz, która wynika ze rozumienia znaczenia chrystusowego krzyża i poświęcenia. Powinniśmy go naśladować i nie bać się.

Podczas Marszu dla Życia arcybiskup był pytany, czego ruch pro-life może się uczyć od pierwszych chrześcijan, którzy oddawali życie za wiarę. Prendergast powiedział, że w Kanadzie chrześcijańskie poświęcenie przybiera formę niezgody na politykę rządu. Rząd grozi, że osoby, które nie podpiszą oświadczenia o popieraniu aborcji, stracą pieniądze i prestiż – i na taki los spotyka wszystkich, którzy opowiadają się za ochroną życia. Zdaniem arcybiskupa wkrótce inni ludzie zaczną to zauważać i popierać.

W tym tygodniu na twitterze abp Prendergast napisał, że wymuszanie oświadczenia to „rządowy bullying”. Wcześniej w Ottawa Sun tłumaczył, że wbrew temu, co mówi Trudeau, Karta Praw i Swobód nie wspomina o żadnych „prawach i wolnościach reprodukcyjnych”. Każdy obywatel może wyszukać w internecie treść Karty i to sprawdzić. Arcybiskup odnosił się także do katolicyzmu Trudeau pisząc, że to „logicznie niemożliwe”, by być katolikiem i opowiadac się za aborcją.

W tym roku Service Canada odrzuciło 1561 wniosków złożonych w ramach programu Canada Summer Job. W zeszłym odrzucono tylko 126. Kilkadziesiąt organizacji katolickich otrzymało w tym roku finansowanie. Portal LifeSiteNews kontaktuje się z nimi i pyta, czy rozumieją, co oznacza podpisanie oświadczenia i czy zamierzają zwracać pieniądze.

Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie