Goniec

Register Login

        Kontynuując wycieczki nieopodal domu, w niedzielę wybraliśmy się z córką Julką starym szlakiem, czyli w górę rzeki Credit od Port Credit. 

        Wodowanie kajaka jest trochę utrudnione, dlatego że po podniesionym stanie wody nie założono ponownie pomostów publicznych i zostaje tylko rampa do wodowania z parkingu przy latarni morskiej. 

        Pobliski wygodny parking na trawce też jest zamknięty aż do odwołania, bo aż tam stała woda. Poziom wrócił już jednak do normy, ale pomostów nikt nie założył.

        Tymczasem po Credit River idą w górę łososie, ale w niedzielę rzeka jeszcze nie śmierdziała, czyli nie ma w niej jeszcze rybich trupów. Zwodowaliśmy się więc wprost, podwijając nogawki, i niespiesznie powiosłowaliśmy aż za autostradę QEW. 

Rzeka Credit

 

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProIdafec3c098e

        Tam właśnie rozpościera się przyjemne i piękne rozlewisko (patrz zdjęcie z drona), na którym zobaczyć można mnóstwo różnego ptactwa; kaczki, gęsi, czaple, no i oczywiście mewy. Rzeka jednak wypłyca się i o ile poprzednim razem mogliśmy dotrzeć aż w głąb pola golfowego, bo było głębiej, ale ze względu na nurt w pewnym momencie musieliśmy zawrócić, bo staliśmy w miejscu. Tym razem, podobnie jak latem ubiegłego roku, już jakieś 200 – 300 m od mostu zaczęliśmy szorować dnem po kamieniach i trzeba było zawracać.         

        Nie zmienia to faktu, że jest to piękna okolica i świetny cel niedzielnej czy sobotniej wycieczki. Warto się tam przepłynąć, a niestety nie ma wypożyczalni. W Port Credit jest tylko klub kajakowy i zdaje się, że jego członkowie niezbyt przychylnie patrzą na „prywatnych” kajakarzy, traktując rzekę jako własną. Często można spotkać na tym akwenie szybkie dwójki czy jedynki, w których wiosłuje się tyłem. Trzeba na tych ludzi uważać, no bo nie patrzą za siebie. 

        Podsumowując, warto więc zabrać dobry aparat i sfotografować kwiatki, ptaki, lasy, wodę; przyrodę, do czego namawiam, zachęcając jak zawsze do kupna dmuchanego kajaka, taniego, a dającego mnóstwo satysfakcji.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 08 wrzesień 2017 10:24

Na wózku inwalidzkim w świat

Szanowna Polonio,
z całego serca dziękuję za wsparcie mojej tegorocznej wycieczki po Paryżu i Londynie.
Dzięki Państwa ofiarności, miałem okazję zobaczyć w życiu dwa nowe miasta w Europie.
Pobyt był bardzo udany i owocny, bez żadnych komplikacji. Leciałem samolotem po raz pierwszy w życiu, więc było to dla mnie miłe, nowe doświadczenie.
Poznałem również miłych, sympatycznych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt przez Internet.
Jeszcze raz dziękuję społeczności polonijnej za realizację mojego marzenia, wspomnienia z wyprawy zostaną we mnie do końca życia.
Z wyrazami szacunku,
Michał Sydorko


Pobyt w Paryżu i Londynie był niesamowitym przeżyciem w moim życiu. Również ze względu na moją niepełnosprawność, ponieważ musiałem mierzyć się z zupełnie nowymi doświadczeniami.
Przede wszystkim pierwszy raz leciałem samolotem. Obsługa lotniska we Wrocławiu (oraz w Londynie, przy samolocie powrotnym do Polski) była bardzo miła i pomogła mi aż do zajęcia miejsca na pokładzie samolotu. Tutaj nie ma żadnych przeszkód w podróżowaniu dla osoby niepełnosprawnej, tylko przy rezerwacji biletu należy zaznaczyć opcję, że potrzebuje się pomocy.
W Paryżu byłem zafascynowany pięknem starych, zadbanych kamienic. Byłem wzruszony, móc oddać cześć największemu kompozytorowi, Chopinowi, przy jego grobie w największej paryskiej nekropolii, Père-Lachaise. Transport publiczny jest częściowo dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Metro było budowane w XIX wieku, więc praktycznie wszystkie stacje są niedostępne dla wózkowiczów. Najlepszym transportem są autobusy, nimi można dojechać wszędzie, do każdego ważnego miejsca w Paryżu.
Londyn zachwyca wielkością oraz różnorodnością atrakcji. Dla każdego coś miłego, nie ma miejsca na nudy. Cieszę się, że miałem okazję wysłuchać na żywo bicia dzwonu w Big Benie, ponieważ teraz „zamilkł” aż na cztery lata. Byłem również przed siedzibą brytyjskiej królowej (Buckingham Palace), niestety nie było jej w środku pałacu podczas mojej wizyty, więc nie załapałem się na popołudniową herbatkę u niej. Londyn jest niesamowicie wielkim miastem, o wiele większym od Paryża. Pełnym turystów z całego świata oraz oczywiście mieszkańców.
Z komunikacją z innymi ludźmi nie było problemów. Osobiście dość dobrze potrafię posługiwać się językiem angielskim. Paryżanie, wbrew powszechnym stereotypom, są w stanie komunikować się po angielsku, jednak z drugiej strony, wypada znać kilka zwrotów po francusku.
Na swojej drodze życiowej poznałem wielu miłych, sympatycznych ludzi z całego świata, z którymi utrzymuję teraz kontakt przez Internet. Między innymi z Japonii, Grecji czy z USA.
Oczywiście spotkałem również Polaków, którzy byli tak jak ja turystami albo wiele lat żyją we wspomnianych miastach, więc mogłem zawsze liczyć na ich uprzejmość oraz dobrą radę.
Gorąco polecam Państwu wizytę w tych miastach któregoś dnia. Najlepiej na początku sierpnia, wtedy paryżanie wyjeżdżają na wypoczynek i praktycznie sami turyści są w stolicy Francji. Natomiast w Londynie każdego dnia jest wszędzie pełno ludzi.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProIdb1402e1fc0


Opublikowano w Turystyka
czwartek, 31 sierpień 2017 20:30

Esnagami 2017 (cz. 5) Wonderland

wonderland-1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Henryk Wywiał podczas przeprawy z Esnagami Lake na Wonderland, który położony jest o zaledwie kilka minut drogi łodzią od Esnagami Lodge. Stojące wody Wonderland zasilane są źródłami artezyjskimi.

wonderland-3Waldemar Weselak w drodze na Wonderland

Opublikowano w Wędkarstwo

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProId4cd0553113

    Od dawna mnie korciło, żeby zobaczyć, co teraz słychać w Ontario Place. Bryła pozostaje ta sama, z ulicy widać, że niewiele się zmieniło, no ale od kilku ładnych lat jest to nieczynne. Podobno wszystko zostało sprzedane i niedługo będzie śliczny park i nowe szklane domy.

        Wybrałem się więc kajakiem – żeby było trudniej – co wszystkim Państwu polecam, tak jak polecam sam kajak za niewiele ponad 100 dol., dmuchany, chińskiej produkcji, łatwy w składowaniu, całkiem szybki i niezawodny. W każdym razie, popłynąłem otwartym jeziorem Ontario z mariny przy Lakeshore i już po godzinie wiosłowania byłem na miejscu. Pływanie na wiosłach po otwartej wodzie może być co prawda męczące, ale daje wiele filozoficznych wrażeń i zmusza do zastanawiania się nad mitręgą ludzkiego losu, bo przez cały czas wydaje się, że stoimy w miejscu. Oczywiście, zachęcam do zaopatrzenia się w kamizelkę ratunkową oraz inne wymagane prawem przedmioty, ze swej strony polecam trąbkę na sprężone powietrze, którą można bronić się przed rozjechaniem przez osoby na skuterach wodnych i innych łodziach.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 04 sierpień 2017 08:14

Wyskok na Giant’s Tomb - Wakacje w mieście

        Tym razem nie „wakacje w mieście”, ale wakacje trochę poza miastem, czyli w Parku Prowincyjnym Awenda, a dokładnie nie w samym parku, tylko na wyspie Giant’s Tomb, znanej wszystkim polonijnym żeglarzom z Penetanguishene i Midland. W rzeczy samej plażę tam polecił mi nasz zaprzyjaźniony sprzedawca nieruchomości Andrzej Siemiginowski, który niegdyś trzymał w Penetangu łódkę. Giant’s Tomb wiąże się zresztą z ciekawą indiańską legendą.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProId1462538ca1

        Wyspa ma piaszczyste plaże i nie ma na nich dużo ludzi – oprócz tych z łodzi i jachtów. Można się dostać na nią wpław, ale odległość 3 km odstrasza nawet dobrych pływaków.

        My z Julką wybraliśmy się pontonem, czyli naszym dmuchanym kajakiem, kupionym za 124 dol., który wszystkim gorąco polecam.                 

        Wodowanie na plaży szło trochę opornie, a to ze względu na dość wysoką falę; ostatecznie zmoczeni odbiliśmy się jednak od brzegu i po godzinie i pół wiosłowania po dosyć wzburzonej wodzie, przecinając ruchliwy szlak komunikacji wodnej (przydała się nasza sygnałówka trąbka nakręcona na butelkę z płynnym gazem) dotarliśmy na plażę. 

        Oczywiście nie było tam żywego ducha. Plaża nad bardzo piękną czystą wodą – idzie się daleko w jezioro, dobre piaszczyste dno.  A także piękne miejsce na piknik – przywieźliśmy ze sobą parasol plażowy, zjedliśmy lunch, pobawiliśmy się nad wodą w piasku.

        W tym roku ze względu na wysoki poziom wody w Georgian Bay plaże są mniejsze, woda podchodzi pod las, a przy brzegu wystają z wody badyle, które po zalaniu uschły.

        Po kilku godzinach byczenia się wróciliśmy tą samą drogą na plażę do Awendy, tym razem fale były dosyć wysokie – półtora metra, ale nasz kajak na falach spisuje się bardzo dobrze, jest bezpieczny i nie przypomina zachowaniem zwykłego kajaka, a raczej ponton. Plaże po wschodniej stronie wyspy są zazwyczaj osłonięte od wiatru, więc tym razem z odbiciem nie było problemu; tak więc po godzinie wiosłowania znów byliśmy z powrotem w Awendzie. Po spuszczeniu powietrza, zapakowaniu do samochodu (parking opłaciliśmy płacąc za wjazd do parku), późnym popołudniem wyjechaliśmy w drogę powrotną do domu. 

        W sumie piękna, udana wycieczka, dużo sportu, dużo wrażeń i ładna plaża na wyspie Giant’s Tomb, „w pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnej”.

Opublikowano w Turystyka

        Wspominaliśmy tydzień temu, że w tym roku przypada setna rocznica śmierci Toma Thomsona (1877–1917), malarza ze słynnej kanadyjskiej Grupy Siedmiu, artystów uwieczniających kanadyjską przyrodę. Algonquin Park postanowił uczcić tę rocznicę, bo tu Thomson tworzył, pracował jako ranger i tu zginął 8 lipca 1917, na Canoe Lake, w tajemniczych okolicznościach, istnieją podejrzenia, że został zamordowany. Park przygotował liczne wystawy i ekspozycje, a my zapraszamy śladami Toma Thomsona do miejscowości Archay w Algonquin, gdzie jest wiele pamiątek związanych z artystą. O Archay pisaliśmy jakiś czas temu, ale warto je z tej okazji przypomnieć.

        Na terenie niewielkiego kempingu w Archay stoi kamienny domek z lat 30., w którym mieści się parkowy sklepik, dawniej będący główną kwaterą rangerów, a obok drewniana chata o nazwie „Out-Side-In”, będąca ich siedzibą w początkach XX wieku. W tej chacie latem 1916 roku mieszkał Tom Thomson. Teraz jest tam minimuzeum i archiwalne zdjęcia Thomsona. Zwykle pracował w zachodniej części parku, ale lato w Archay zaowocowało jednym z jego najsłynniejszych obrazów, „The Jack Pine”.  W latach 70., półtora kilometra od kempingu, odkryto sosnę, którą namalował. Sosny już nie ma, została pamiątkowa tablica.

Opublikowano w Turystyka

        Kleszcze rozprzestrzeniają się na całe Ontario. Podobno sprzyjają temu ciepłe zimy. Choć najczęściej można się na nie natknąć na północnych wybrzeżach jeziora Erie, Ontario i nad brzegami Rzeki św. Wawrzyńca, praktycznie nie ma już miejsca w prowincji, gdzie by się to nie mogło zdarzyć. Najczęściej występującym wśród wielu gatunków kleszczy w Ontario jest American Dog (Wood) Tick, który jednak nie jest nosicielem boreliozy (Lyme disease). Tą bakterią zarażony jest jedynie Blacklegged (Deer) Tick, Ixodes scapularis. Lubi lasy, wysokie trawy i krzewy, a przede wszystkim wilgotny teren. Obok tabela, która pomoże rozróżnić te dwa gatunki.

        Oto lista miejsc, gdzie znaleziono zainfekowane kleszcze:

• Long Point Provincial Park na północno-zachodnim brzegu jez. Erie

• Turkey Point Provincial Park na północno-zachodnim brzegu jez. Erie

• Rondeau Provincial Park na północnym brzegu jez. Erie

• Point Pelee National Park Park na północnym brzegu jez. Erie

• Pinery Provincial Park na południowo-wschodnim brzegu jez. Huron

• Rouge Valley/Rouge Park wschodnia strona Greater Toronto Area

• Prince Edward Point National Wildlife Area północno-wschodni brzeg jez. Ontario

• Wainfleet Bog Conservation Area na Niagara Peninsula

• Rejon Rainy River w północno-zachodnim Ontario. 

        W razie ugryzienia, kleszcza trzeba dostarczyć do zbadania do lekarza domowego lub skontaktować się z najbliższą jednostką Public Health Ontario. Pracownicy każdego parku prowincyjnego w Ontario zostali przeszkoleni i wskażą Państwu najbliżej położony punkt. A jak się zabezpieczyć przed kleszczami i co robić w razie ugryzienia, proszę czytać na str. 30. 


Algonquin Park – Booth’s Rock Trail

        Algonquin jest coraz bardziej zatłoczone, więc chcielibyśmy polecić Państwu trochę mniej uczęszczany szlak, za to z jednym z najpiękniejszych widoków w parku. Mniej uczęszczany, bo do startu trzeba dojechać od drogi nr 60 8 kilometrów szutrem do kempingu nad Rock Lake. 

        Proszę jechać nie za szybko, zazwyczaj na tej drodze trafia się niedźwiedź, łoś albo, tak jak w naszym przypadku, przynajmniej żółw. Przekraczał drogę z pasażerem na gapę na skorupie w postaci pijawek, widać dopiero wylazł z wody. Przenieśliśmy go na drugą stronę drogi, ale wcale nie okazał wdzięczności, za to groźnie syczał. 

        Szlak zaczyna się u końca drogi kilometr za kempingiem. Mija dwa małe, urokliwe jeziorka, meandruje wśród pięknych starych jodeł i białych sosen, wspina się krętą ścieżką na stumetrowy klif, z którego rozciąga się panorama na jeziora Rock, Whitefish i okoliczne wzgórza. Szlak nie jest łatwy, tym bardziej że wysoki poziom wody spowodował zalanie niektórych fragmentów i trzeba przedzierać się bokiem. Może już trochę podeschło, my byliśmy tam na początku lipca. Ale z tą trudnością bez przesady, wystarczy mieć porządne buty, a do przejścia jest tylko trochę ponad 5 km. Z klifu schodzi się już wygodnie, po drewnianych schodach. 

        Można także odbić od trasy kawałek i obejrzeć pozostałości letniego domu sędziego Barclaya, który ostatni raz był zamieszkany w 1953 roku. Pozostał tylko dobrze widoczny kort tenisowy, fundamenty pomieszczeń gospodarczych i przystań, w taki krótkim czasie przyroda zatarła ślady człowieka. Na terenie dawnej rezydencji jest przepiękna malutka piaszczysta plaża, więc proszę wziąć kostiumy. Powrót do parkingu już po płaskim terenie, wzdłuż brzegu jeziora, dawnym torowiskiem kolei.

Joanna Wasilewska

Andrzej Jasiński


View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProId19b217e17e


Setna rocznica śmierci Toma Thomsona

        W tym roku zbiegły się dwie rocznice, 150. urodziny Kanady i 100. rocznica śmierci chyba najbardziej znanego malarza ze słynnej kanadyjskiej Grupy Siedmiu, obie ważne dla jednego z najstarszych parków prowincyjnych Ontario. 

        Tom Thomson zginął na Canoe Lake w Algonquin Park w wieku 39 lat w tajemniczych okolicznościach. Najpierw znaleziono canoe, po jakimś czasie jego ciało. Istnieją podejrzenia, że został zamordowany. Tom Thomson nie tylko uwieczniał pędzlem piękno Kanady, a w szczególności Algonquin, ale był także parkowym przewodnikiem i rangerem. 

        Z tej okazji Algonquin Park zorganizował specjalne wystawy i wydarzenia. W lipcu i w sierpniu w Visitor Centre znajdującym się na 43. kilometrze drogi nr 60 przecinającej park można oglądać wystawę „Algonquin Park in the 1910s: A Tom Thomson Perspective”, a także historyczne prezentacje nad Tea Lake Dam, Canoe Lake, Joe Lake portage i w Logging Museum przy wschodniej bramie wjazdowej. Więcej informacji o zaplanowanych imprezach na stronie parku algonquinpark.on.ca.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 28 lipiec 2017 07:42

W górę Credit River

        Wody Credit River są wezbrane i dzięki temu można w górę rzeki dotrzeć kajakiem o wiele dalej niż normalnie, bo daleko za most QEW, w rejon klubu golfowego. Nurt jest tam jednak wartki i po jakiejś chwili trzeba zawracać, bo się stoi w miejscu. Przyroda obszaru na północ od QEW jest „jak w interiorze” – ptaki, ssaki i ryby na każdym kroku. Naprawdę można odpocząć, a to wszystko tuż obok cywilizacji, w środku miasta.

        Tym razem nasz dmuchany kajak zwodowaliśmy z chodnika przy restauracji Snug Harbour, po minięciu mostu kolejowego okazało się, że woda pełna jest dzieci na kajakach – bo w klubie na brzegu jest jakiś obóz. Zaraz za mostem wpadł na nas kajak z dwójką z rozchichotanych dziewcząt, które wiosłowały tyłem do kierunku jazdy. Szczęśliwie winyl naszego „banana” wytrzymuje zderzenie. Po dotarciu do mostu na QEW zaczyna się „prawdziwa” przyroda i spokój, tam klubowi kajakowicze już nie docierają...

        W sumie wspaniała wycieczka na 3 godziny – polecam gorąco, nie tylko na ryby. A dmuchany dwumiejscowy kajak można kupić na amazonie już za 120 CAD... A jest dopiero środek lata.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProId1c9b73ca49

Opublikowano w Turystyka
piątek, 21 lipiec 2017 14:07

A może by na... POW WOW

        Przyjechała rodzina z Polski, nie chcieli jechać na wieżę w Toronto, więc tak na szybko postanowiliśmy pojechać na pow wow, czyli nasze tutejsze uroczystości indiańskie. 

        Pow wowy, czyli doroczne zgromadzenia plemienne, dzielą się na całkowicie zamknięte dla bladych twarzy,  pośrednie, w których biali mogą uczestniczyć, choć nie wolno fotografować czy nagrywać wszystkich obrzędów, oraz takie cepeliowe, często na stadionach – robione całkowicie na pokaz i dla pieniędzy. 

        W minioną niedzielę był pow wow nad słynącym z rybności jeziorem Scugog u Mississaugas of Scugog Island First Nation – zaraz za kasynem znajdującym się na terenie rezerwatu. Część modlitw odbywała się w oryginalnym języku, co samo w sobie było ciekawe. Pogoda dopisała, choć zaraz po pierwszych tańcach, których nie wolno było fotografować, lunął deszcz. Szczęśliwie szybko się skończył. Było bardzo miło, tym bardziej że jedna pani Indianka – w której rodzinie też jest dziecko z Downem – podeszła do Julki i wzięła ją na jedną rundę tańca wokół budki z bębnami. W rezerwacie na Scugog mieszka obecnie 55 Indian.

        Nasi goście byli zadowoleni, bo zobaczyli autentycznych Indian, Julka była przejęta, czyli wszystko dobrze się udało. Pow wow dla Indian to okazja do spotkania się  rodziny, dla nas to okazja do kupienia sobie czegoś z indiańskich wyrobów, porozmawiania itd. Notabene na naszym pow wow spotkaliśmy panią Łucję Stec z Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie, która w pobliżu ma letniskowy trailer. 

        Jeśli Państwo nie widzieli, warto się wybrać na jakiś pow wow i warto pokazać kulturę naszych Algonquinów. 

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-4.html#sigProId2b0a210dd7

Opublikowano w Turystyka
piątek, 14 lipiec 2017 14:12

Rzeką Humber

        W sobotę rano wybraliśmy się z Julką z naszym dmuchanym kajakiem nad rzekę Humber w Toronto. Koło restauracji Old Mill w Etobicoke jest wygodny parking, na którym działa wypożyczalnia kajaków. Można tam wypożyczyć canoe albo kajak, jedynkę lub dwójkę, za 30 – 40 dol. za dwie godziny. Można też wziąć sobie lekcję wiosłowania. 

        My mamy własny kajak, dmuchany Intex Explorer kupiony za 124 dol. na Amazonie, który do tej pory spisuje się doskonale. Nadmuchanie zabiera około 20 minut, co akurat stanowi dobrą rozgrzewkę przed wiosłowaniem. 

Opublikowano w Turystyka