Goniec

Register Login

piątek, 24 marzec 2017 07:24

Motylowe zoo - urok przepoczwarzania się

        Motyle są piękne. Nie ma dwóch zdań – i dają powód do zastanowienia się, co takiego może wyrosnąć z brzydkiego robala.

        W ubiegłym roku byliśmy z córką w motylarni koło Cambridge i wówczas ktoś mnie zapytał, czy byłem w tej w Niagarze.

        No, nie byłem, więc pojechaliśmy w niedzielę. W dzień wolny od ruchu drogowego nie jest to daleko – bo tylko nieco ponad godzinę drogi – praktycznie cały czas jedziemy autostradą QEW, by na koniec zjechać ostatnim zjazdem w Kanadzie z 405. Nieco denerwuje fakt pobierania 5-dolarowej opłaty za parking, no ale mówi się trudno. Samo wejście kosztuje 14,55 dol. od osoby dorosłej i 9,45 dol. od dziecka – plus podatek.

        Niagara Parks Butterfly Conservatory – bo tak oficjalnie nazywa się motylowe zoo – leży przy urokliwej drodze z Niagara-on-the-Lake do Niagara Falls, 10 min drogi od wodospadów.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 17 marzec 2017 15:24

Jedzie pociąg z daleka…

        Częściej jednak jedzie z bliska niż z daleka – z lotniska Pearsona na stację Union lub w przeciwnym kierunku. W dni powszednie dwa razy na godzinę trafi się pociąg GO lub prawdziwa perełka w postaci pociągu Via Rail.

        Całkiem niedawno odkryłam nową rozrywkę dla dzieci, jaką jest obserwowanie przejeżdżających pociągów. Ania rośnie i jest już w stanie przejść 5 kilometrów. To rozszerzyło nasze horyzonty o całkiem elegancką kładkę nad torami między Dundas St. W. i Wallace Ave. (przy stacji GO Bloor i niedaleko metra Dundas West). Wdrapujemy się więc po schodach i wlepiamy wzrok w tory pod nami. Przeważnie staramy się wybrać po 10, tak by być na miejscu o 10:40. Ruch jest wtedy spory, właściwie co 5-10 minut przejeżdża pociąg. Warto patrzeć na sygnalizację, bo wtedy wiadomo, z której strony i na którym torze można się czegoś spodziewać.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 10 marzec 2017 14:14

Za darmo do parków narodowych Kanady

        Właśnie poczta dostarczyła nam opatrzoną symbolem bobra kartę dziennego wstępu do wszystkich parków narodowych Kanady na cały 2017 rok. To prezent od rządu federalnego dla obywateli i rezydentów na obchodzone w tym roku 150-lecie kanadyjskiej konfederacji. Przesyłka zawierała także mapkę ze wszystkimi miejscami w Kanadzie, do których darmowego zwiedzenia karta upoważnia. Jest tego sporo, bo oprócz parków narodowych, można bezpłatnie zobaczyć tereny chronione na wodzie oraz narodowe miejsca historyczne. Dla kogoś planującego zwiedzanie Kanady w wakacje, to wielka gratka.

        W Ontario w przyzwoitej odległości od Toronto parków narodowych nie mamy za wiele, to: Thousand Islands, Georgian Bay Islands, Point Pelee i Pukaskwa oraz Bruce Peninsula, za to dużo miejsc i obiektów historycznych, jak np. HMCS „Haida”, Beausoleil Island, Fort George, Fort Wellington czy Kingston Fortifications. Pełną listę znajdą Państwo w Internecie na stronie www.parkscanada.gc.ca, tam też można wypełnić podanie o kartę. Wystarczy jeden Free 2017 Parks Canada Discovery Pass dla wszystkich osób w samochodzie do darmowego wstępu do parku narodowego, i jeden dla wszystkich osób, które przyjechały w grupie zwiedzać national marine conservation area lub miejsca historyczne.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-6.html#sigProId68f8bd94b7

        To nie koniec atrakcji przygotowanych dla nas przez rząd federalny. Na wyżej podanej stronie można wziąć udział w konkursie Discover Canada. Wystarczy się tylko zarejestrować. Do wygrania są warte tej krótkiej czynności fanty.

        Główną nagrodą jest 7-dniowy pobyt dla 4 osób w zachodniej Nowej Fundlandii, w słynnym Gros Morne Park, włącznie z przelotem w obie strony do Deer Lake. W tym 5 nocy w namiocie oTENTiK w parku, 1 noc w miejscu historycznym L’Anse aux Meadows albo St. Anthony, przedpłacona karta VISA na 3000 dolarów z CIBC, gift card ze sklepu sportowego MEC na 1000 dol.,  1100 dol. w postaci prezentów od Parks Canada, a także 2018 Parks Canada Group Discovery Pass.

        Druga nagroda to 3-dniowy pobyt w parku narodowym w namiocie oTENTiK (2 noce), w tym karta do sklepu MEC na 1000 dol. i karta VISA na 500 dol., a także prezenty od Parks Canada.

        Jeśli nie poszczęści się nam z główną wygraną, możemy stać się posiadaczami losowanej co dwa tygodnie karty do parków narodowych Kanady na 2018 rok oraz prezentów od Parks Canada.

        Wprawdzie „Goniec” już o tym na początku roku informował, ale warto o Free 2017 Parks Canada Discovery Pass przypomnieć, żeby nie zostawiać załatwienia karty na ostatnią chwilę, bo czas oczekiwania jest dosyć długi, my czekaliśmy półtora miesiąca.

        Powodzenia w losowaniu i  udanych wypraw do kanadyjskich parków życzą

Joanna Wasilewska
Andrzej Jasiński

Opublikowano w Turystyka
piątek, 17 luty 2017 14:40

Turystyczny boom na Kubie

        Słoneczna i ciepła pogoda to wspaniałe lekarstwo na tegoroczne przeziębienia grasujące w niedopieszczonym słońcem Ontario. Okazuje się, że więcej osób tak myśli, bo tłok na wyspie jak nigdy wcześniej. Przylatują turyści z Europy, w tym z Polski, dużo częściej i liczniej niż w minionych latach. Całe grupy rodzinne, znajomych i przyjaciół z różnych miejsc na świecie spotykają się, aby odnowić bezpośrednie kontakty i odpocząć w bezpiecznym i pozbawionym zimowych zanieczyszczeń środowisku. Kąpiele w ciepłej wodzie, spacery, wędkowanie lub wygrzewanie się na plażach czy w spa, to miłe zajęcia w tej porze roku na wyspach karaibskich.

        Anna Milone, nasza rodaczka mieszkająca w wiosce Cardenas na półwyspie Camarioca graniczącym z Varadero, pomogła nam świetnie zaplanować czas i zorganizowała udaną wycieczkę do Hawany oraz wykwintną kolację z langustami i grillowanym mięsem. Sporym zaskoczeniem było odkrywanie współczesnej Hawany w towarzystwie polskojęzycznej przewodniczki, która z dużą znajomością naszych oczekiwań zaprezentowała kubańską stolicę zapełnioną turystami z całego świata.

        Przed kolacją pożegnalną w wiosce rybackiej taksówką konną objechaliśmy okoliczne plaże i uliczki. Po kolacji zabawa przy kapeli kubańskiej i świecącym księżycu na górnym tarasie willi z winem, rumem i cygarami – biesiadowanie w kubańskim stylu. W tle rozgwieżdżonego nieba można było oglądać płonący szyb wiertniczy zainstalowany przez Chińczyków. Wkrótce będzie zaczopowany w oczekiwaniu na eksploatację w nieokreślonej jeszcze przyszłości. Co ciekawe, nie ma w okolicy bezdomnych psów, w nocy cisza. Kubańczycy niewiele mogą zarobić, ale jakoś starają się, aby kapitalizm z „socjalistyczną twarzą” wprowadzać w coraz to dostatniejsze życie. Obecne przepisy pozwalają na wjazd bez zaproszenia i podawania miejsca zamieszkania, tak więc można sobie poszukać stosownego miejsca w zależności od posiadanego budżetu.

        U Ani za 30 euro dziennie osoba może mieć nocleg ze śniadaniem i obiadokolacją.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-6.html#sigProIdef6aa3ded1

Opublikowano w Turystyka
czwartek, 26 styczeń 2017 23:01

Indie, Bhutan i Andamany. Piękno kontrastów

        Na przełomie grudnia i stycznia 2017 roku, wraz z grupą innych podróżników, mieliśmy okazję odwiedzić dla nas nowe trzy kraje. Podróż, trwająca prawie trzy tygodnie, obejmowała Indie, Bhutan oraz Andaman Islands (wyspy w Zatoce Bengalskiej).

        Była to relatywnie krótka podróż i oczywiście, nie uzurpuję sobie prawa do dogłębnej oceny odwiedzonych krajów, ale pewne uwagi są zapewne godne podzielenia się nimi.

        Najpierw Indie. Ogromny kraj, powierzchniowo 10 razy większy niż Polska, ale 3 razy mniejszy niż Kanada. Populacja 1,25 miliarda, czyli 32 razy więcej niż Polska czy Kanada. I to się odczuwa w każdym miejscu. Kraj nieprawdopodobnych kontrastów. Średnie PKB na osobę to 1500 dol. na rok, z tym że z całą pewnością połowa społeczeństwa jest zdecydowanie poniżej tej sumy i żyje pewnie za dolara (o ile) dziennie. Miałem wrażenie, że przynajmniej 10 proc. (ponad 120 milionów) ludzi żyje na ulicy i nie ma kompletnie nic! Czyli brakuje im nie tylko dachu nad głową, mebli czy samochodu (to co my uznajemy za rzeczy oczywiste). „Nic” w tym wypadku oznacza, że żyją oni w najlepszym razie pod kawałkiem dykty z miską na ryż jako jedynym majątkiem i szmatą na plecach i głowie.

Opublikowano w Turystyka
czwartek, 06 wrzesień 2018 08:49

Warto jechać do Gruzji

Milion białych róż
Milion, million białych róż,
Z okna swego rankiem widzisz Ty…

        Taki jest refren znanej piosenki o malarzu gruzińskim Niko Pirosmanim, a naprawdę o Nikolozie Pirosmanaszwilim.  Żył w latach 1862–1918. Był bardzo ubogim artystą, często  bezdomnym, zarabiał na życie, malując obrazy na wystawach sklepowych. Po śmierci,  jak to często bywa, został uznany za jednego z najwybitniejszych prymitywistów na świecie.  Kolekcję jego dzieł posiada Muzeum Sztuk  Pięknych w Tbilisi. W piosence rozsławionej przez Ałłę Pugaczową,  a ostatnio przez Ani Lorak, sprzedał swój dom i kupił tysiące białych róż dla pięknej aktorki. Tacy potrafią być gruzińscy artyści i taka urzekająca pięknem i ciekawa  jest Gruzja.

        Kraj ten stał się ostatnio jednym z najczęściej odwiedzanych przez wycieczki z Polski ze względu na bogactwo zabytków historycznych, przepiękną kaukaską przyrodę i ciepły klimat. Polacy są tam drugą najliczniej przyjeżdżającą grupą turystów. Gruzja jest położona nad Morzem Czarnym, a za sąsiadów ma Rosję, Turcję, Armenię i Azerbejdżan oraz dawne obszary Abchazji i Osetii Południowej. Te wszystkie narodowości mają wpływ  na  różnorodność  kultury i architektury gruzińskiej.

Opublikowano w Turystyka
czwartek, 22 grudzień 2016 15:23

Szlakami bobra: Temagami - w cieniu starych drzew

        Za oknem śnieg, mróz, wyjść z domu się nie chce, zima dopiero się zaczyna i na letnie wojaże trzeba będzie czekać długie miesiące. Ale ten czas ma swoisty urok. Można przejrzeć zdjęcia z lata, na co nie było wcześniej czasu, powspominać, i – co jest równie przyjemne jak same wyprawy – rozłożyć mapę i planować wycieczki na następny sezon.

        Patrzymy na mapę, gdzie nas jeszcze nie było, a gdzie dojechać z Toronto można na długi weekend lub na parę dni więcej. Pojawia się plan, to Wakimika Triangle, 25 kilometrów  kwadratowych lasu z podobno najstarszymi na świecie, mającymi prawie 400 lat czerwonymi i białymi sosnami, nad Obabika Lake w rejonie Temagami. Administracyjnie Temagami to gmina o powierzchni około 2000 kilometrów kwadratowych, z miasteczkiem o tej samie nazwie położonym na jeziorem również noszącym to imię, licząca około 1000 mieszkańców, odległa niecałe 500 kilometrów na północ od Toronto. Rozwój region zawdzięczał na początku otwarciu punktu Kompanii Hudsona, potem przemysłowi drzewnemu i odkrytym złożom złota, kobaltu, miedzi i srebra. Kopalnie są czynne do dnia dzisiejszego. Natomiast dla Kanadyjczyków Temagami współcześnie to pojęcie szersze, daleko wykraczające poza administracyjne granice, obejmujące kilkanaście parków prowincyjnych, dziesiątki jezior i rzek, 4 tysiące kilometrów tras canoe, dziką przyrodę i wakacje w letnich domkach.

Opublikowano w Turystyka

        Po dwóch już wyprawach do Meksyku, przyszła nam chęć na odwiedzenie jakiegoś dalszego kraju.

        Wybór padł na Peru, trzykrotnie większy od Polski kraj, kolebkę potężnego niegdyś imperium Inków. Kraj  to ogromny, o bardzo zróżnicowanym środowisku geograficznym, od niebosiężnych szczytów andyjskich i sąsiadujących z nimi pustynnych nadoceanicznych nizin po wysoko położone kotliny, graniczące od wschodu z yungay, czyli rozległą równiną górnego dorzecza Amazonki i jej dopływów.

        Nasza 3-osobowa grupka z Polonijnego Klubu Turystycznego „Koliba” w Toronto, siłą rzeczy skoncentrowała się na najważniejszych atrakcjach turystycznych Peru. Przebyliśmy ponad 5 tysięcy kilometrów, przemieszczając się autobusami renomowanej firmy Cruz del Sol, dwupoziomowymi, o standardzie nieustępującym liniowym samolotom.

Opublikowano w Turystyka

Takim hasłem reklamuje Kawartha Highlands parkowa gazetka. I nie ma w tym cienia przesady. Jeśli spojrzy się na mapę, park to maleństwo położone na południe od olbrzymiego pod względem powierzchni Algonquin, ale jednocześnie największy park prowincyjny w południowo-centralnym Ontario – 37 tysięcy hektarów pofałdowanego terenu z dziesiątkami jezior, małych jeziorek otoczonych skałami, bagien i lasów, a wszystko to dostępne w dwie godziny jazdy samochodem z zachodniej Mississaugi, a ze wschodniego Toronto tylko godzinę. Oczywiście zakładając, że nie przebijamy się przez Toronto w weekendowym szczycie. Ta bliskość Kawartha Highlands od torontońskiej metropolii umożliwia nawet jednodniowe wycieczki. Zachodnia część parku to duże jeziora, wschodnia to skaliste wzgórza i osadzone między nimi małe jeziorka. Jest także do spłynięcia 15 kilometrów piękną rzeką Mississagua, z 17 przenoskami, dość trudnej technicznie.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 21 październik 2016 17:32

Chile 2016: W ciągłym poszukiwaniu zimy

Narty w lecie to marzenie każdego narciarza. Niewiele jest takich miejsc, lodowiec w Alpach, w Nowej Zelandii, no i w Chile.

Od dawna planowałem taki wyjazd, ale ze względów głównie zawodowych nic nie wychodziło, aż tu pewnego dnia zmęczony tegorocznym upalnym latem dostałem e-mail z ofertą wyjazdu do Chile, cena odpowiednia, zastępstwo w pracy załatwione, no i najważniejsze, pozwolenie od żony – a więc jadę!

Opublikowano w Turystyka