Goniec

Register Login

Takiej zimy w południowym Ontario najstarsi górale nie pamiętają. Połowa lutego,

a śniegu ani widu, ani słychu. A jak już się pojawiał, to topiła go natychmiast wiosenna temperatura siegająca 15 stopni plus. Większość tras na biegówki wokół Toronto nieczynna, wokół Toronto, tzn. do 250 km od niego, jedynie Park Prowincyjny Arrowhead ogłaszał, że jakość śniegu jest excellent, co zdaje się nie było prawdą, bo Algonquin, leżące tuż obok, informowało o bardzo złym stanie swoich tras.

Gdy wreszcie w długi weekend przyszła zima, to zafundowała nam temperaturę taką,
że przez dwa dni nie chciało się wychodzić z domu, a co dopiero jechać na narty. W poniedziałek, w Family Day, nie wytrzymaliśmy i pojechaliśmy na biegówki do Wasaga Beach. O 10 rano byliśmy pierwszymi gośćmi, park mieliśmy dla siebie, było cieplej, niż oczekiwaliśmy, wszystko pięknie przykryte świeżym śniegiem. Jechaliśmy dopiero co zrobionym śladem. O 12 w południe zaczęło się ocieplać i pojawiło się więcej ludzi, chociaż nigdy nie ma tu tłumów. Widzieliśmy ślady jeleni, dzięcioła, który korzystał z parkowego karmnika, orła, wymieniliśmy parę uwag z ludźmi na trasie o dziwnej tegorocznej zimie, i z miłą grupą przy ognisku, gdzie można upiec kiełbaskę i gdzie toczy się życie towarzyskie.

Co nowego w parku? Jak wszędzie, wzrosła cena biletów, kosztują teraz 13 dol. dla dorosłych za dzień. Pojawiły się tablice na trasach ze współrzędnymi do GPS. Chyba mało przydatne, wokół parku są osiedla, cywilizacja. Postawiono także nowe piękne słupki z oznaczeniami tras. Hm, no ładnie, i pewnie drogo, stąd i ceny rosną.

Pisaliśmy już o Wasaga Beach, tekst można znaleźć w archiwum Gońca w dziale turystyka. Dla tych, którzy go nie znają, króciutki opis. Prowincyjny Park Wasaga Beach to 800 hektarów wydm, na których utworzono Wasaga Nordic Centre i trasy do nart śladowych – numer dwa na naszej liście najatrakcyjniejszych miejsc na biegówki. W zimie Wasaga Nordic Centre oferuje 30 kilometrów świetnie maszynowo przygotowanych tras, tym przyjemniejszych, że na tych łatwiejszych są zazwyczaj podwójne ślady, można jechać obok siebie, w tym 8 kilometrów tras do kroku łyżwowego. Prowadzą przez bukowe, jodłowe, ale w większości sosnowe lasy, dlatego tak tu pięknie zimą, zielone igły zwykle pokryte są czapami śniegu, tworząc bajkowy krajobraz.

Większość tras jest bardzo łatwa, dla początkujących i dla dzieci, ale polecamy trudniejszy szlak – Monument Hill i High Dune Trail, razem około 12 km. Wspinają się na grzbiety wydm, schodzą w dolinki, można tu szusować długimi zjazdami, a z góry jest przepiękny widok na okolicę, choć nie widać jeziora Huron. Są tu dwa miejsca, oznaczone ostrzeżeniami, gdzie koniecznie trzeba zdjąć narty i zejść na nogach bokiem trasy.

Główna baza mieści się w domku przy parkingu, tam kupuje się bilety, można po przystępnych cenach wypożyczyć narty dla dorosłych i dzieci, są szafki na buty i łazienki, mała jadalnia, gdzie można zjeść własny prowiant lub zakupić kanapki i napoje, a także zaopatrzyć się w smary do nart czy zapomniane rękawiczki. Jak ktoś chce się ogrzać w bardziej nastrojowych okolicznościach, w szopie obok są drewniane stoły i stale palący się ogień w żeliwnym piecu, a także specjalny stojak do smarowania nart.

Wasaga Nordic Centre czynne jest od grudnia do marca w godz. 9.00-17.00. Centrum oferuje niewygórowane ceny za wypożyczenie sprzętu, po informacje i w sprawie warunków na trasie proszę dzwonić bezpośrednio do Wasaga Nordic Centre, tel. 705-429-0943.

Dojazd: ok. dwóch godzin na północ od Toronto, alternatywne trasy Airport Rd. lub Hwy 400. W Wasaga jechać River Rd. West, skręcić w Blueberry Trail na południe, Nordic Ski Centre znajduje się po lewej stronie drogi, wyraźnie oznaczony. Współrzędne do GPS: 44.50697 –80.01489.

Polecamy stronę Ontario Parks zawierającą aktualne raporty o stanie tras narciarskich w parkach prowincyjnych Ontario – www.parkreports.com/skireport/.

View the embedded image gallery online at:
http://www.goniec.net/tag/turystyka/Page-9.html#sigProId7193c6fa6b

Tekst i zdjęcia
Joanna Wasilewska/Andrzej Jasiński
Mississauga

Opublikowano w Turystyka

Region Niagary to nie tylko wodospad. Nieustannie zachwyca mnie turkusowy kolor rzeki Niagara i jej pęd. Kolor rzeka zawdzięcza swojej sile – w każdej minucie niesie około 60 ton rozpuszczonych minerałów, które wymywa ze skał na dnie i brzegach. Warto przejechać się w górę rzeki, ulicą Niagara Parkway na północ od Niagara Falls, i skorzystać z okazji podziwiania potęgi przyrody bez towarzyszącego jej kiczu i tłumu. Proponuję zatrzymać się w trzech miejscach.

Pierwszy przystanek robimy 4,1 kilometra od wodospadu Niagara, zaraz za mostem Whirlpool Rapids Bridge. Dzika rzeka Niagara płynie tu w wąskim wąwozie. Wzdłuż brzegu poprowadzono chodnik długości 305 metrów. Zjeżdżamy do niego windą (70 metrów), a następnie idziemy 73-metrowym tunelem wydrążonym w skale. Poza dwoma małymi tarasami widokowymi chodnik jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 23 październik 2015 13:41

700 kilometrów do jesieni

W tym roku jesieni szukaliśmy dość daleko, bo w Parku Prowincyjnym Aiguebelle w Quebecu. Park znajduje się w regionie Abitibi-Temiscamingue, 700 kilometrów od Toronto, praktycznie w linii prostej na północ. Najbliższe miasta to Rouyn-Noranda, Amos i Val d'Or. Ma prawie 270 kilometrów kwadratowych, jego obszar obejmuje wzgórza Abijevis z najwyższym szczytem Mont Dominant (570 m n.p.m.).

Przez Aiguebelle przebiega wododział (rozdziela wody spływające do Zatoki Hudsona i do Oceanu Atlantyckiego przez Rzekę Św. Wawrzyńca). Znajduje się tu ponad 80 jezior. Na terenie parku występują prekambryjskie formacje skalne, których wiek szacuje się na 2,7 miliarda lat. Kiedyś w większości bazaltowe skały stanowiły dno prehistorycznego oceanu.

Dla nas w Aiguebelle jest wszystko, czego potrzebujemy: niewielkie wzniesienia, dużo widokowych szlaków pieszych długości 2-3 kilometrów (czyli w sam raz dla Jacka, żeby wybrać się na jeden rano, a na drugi po południu), i do tego jeziora z możliwością pływania na canoe. Niestety, popływać nam się nie udało.

Opublikowano w Turystyka
czwartek, 18 czerwiec 2015 22:37

Na piaszczystym brzegu

Szukając inspiracji na sobotni wyjazd, przypomnieliśmy sobie o artykule typu "5 wycieczek wokół Toronto", na który kilka tygodni temu natknął się mój mąż. Pierwszą lokatę przyznano parkowi prowincyjnemu Sandbanks. Jakkolwiek by patrzeć, to kawałek od nas – 220 kilometrów (rzeczywiście "wokół Toronto") – ale postanowiliśmy spróbować.

Wyruszyliśmy dość późno, tak że na miejscu byliśmy nieco po 15.00. Za bilet wstępu zapłaciliśmy niecałe 12 dolarów. Na początku zatrzymaliśmy się przy jednej z trzech plaż – przy Outlet Beach. Biorąc pod uwagę liczbę miejsc kempingowych i domów letniskowych w mijanych miejscowościach oraz wielkość plaż, podejrzewam, że w pełni sezonu jest dość gęsto. Teraz na szczęście nie ma tego problemu. A że letnie upały dopiero przed nami, to i piasek przyjemnie chłodny. Do tego dzień wcześniej padał deszcz, więc żeby budować z Jackiem babki i zamki, nie musieliśmy kopać pół metra w głąb.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 12 czerwiec 2015 15:22

Szlak z widokiem

Do Grimsby planowaliśmy wybrać się już w styczniu. Wtedy jednak pogoda pokrzyżowała nam plany, ominęliśmy zjazd z autostrady i zdecydowaliśmy się na przejażdżkę wzdłuż kanału Welland, czyli zwiedzanie z samochodu. Teraz uznaliśmy, że najwyższy czas na drugie podejście.

Z QEW skręcamy w pierwszy zjazd w Grimsby, Casablanca Blvd. Jedziemy do końca, potem w lewo w Main St. W. i w pierwszą w prawo – Woolverton Rd.
Droga skręca pod kątem ostrym i od razu zaczyna się wspinać do góry. Po obu stronach las, już mi się podoba. Pod koniec maja liście są soczyście zielone. Na zdjęciach wyglądają aż nienaturalnie. Po prawej stronie mijamy poszerzone pobocze – niewielki parking – w miejscu, gdzie ulicę przecina Bruce Trail. Chcemy się tu zatrzymać w drodze powrotnej, teraz jednak jedziemy dalej.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 29 maj 2015 15:59

Piękna nasza Mississauga cała...

O to, czy Mississauga jest piękna, można się spierać, jednak z pewnością powiedzieć można, że mamy w niej wiele pięknych tras rowerowych. Jednym z urokliwych szlaków jest Culham Trail biegnący wzdłuż Credit River czy odchodzący od niego Sawmill Trail, wzdłuż potoku Sawmill. 

Te ścieżki biegną w lasach, "w pięknych okolicznościach przyrody", spacer czy jazda nimi to prawdziwy odpoczynek nie tylko dla ciała, ale dla ducha.

Oczywiście, jeśli ktoś chce, może również jeździć nad jeziorem, gdzie w Port Credit u ujścia Credit River mamy deptak i molo, na którym można się pokazać. Tam jednak jazda, zwłaszcza weekendy, to jest slalom wśród psów, matek z dziećmi i zakochanych.

Pętla po Sawmill Trail jest trasą zróżnicowaną o średnim stopniu trudności, jest trochę wzniesień. Jeśli ktoś chce zobaczyć, jak się tam jeździ, zapraszam na naszą stronę w YouTube – GoniecTv.

Na szlak najlepiej wjechać od ulicy Burnhamthorpe, jadąc w kierunku zachodnim, przed mostem na Credit skręcamy w prawo i natychmiast w lewo zjeżdżając na parking przy parku, następnie wzdłuż rzeki jedziemy do kładki dla pieszych nad Credit River i stamtąd w górę ścieżka poprowadzi nas do Mississauga Rd., którą przekraczamy i jedziemy w lewą stronę Collegeway, by zaraz skręcić w lewo w asfaltową ścieżkę, zresztą proszę sobie to prześledzić na mapie.

Udanego pedałowania! (ak)

Opublikowano w Turystyka

Pożegnania wcale nie muszą być smutne. Opuszczamy Góry Skaliste syci wrażeń, za miasteczkiem Estates Park jeszcze trochę na otarcie łez jadąc przez piękny wąski górski wąwóz, i potem jak najkrótszą drogą, już po płaskim terenie, omijając Denver, w kierunku Ontario, znowu zatrzymując w pamięci tylko skrawki mijanego świata.

W Nebrasce prowadzić nas będzie już międzystanowa 80-tka, przez dużą część stanu wzdłuż rzeki Platte. W punkcie informacyjnym w Nebrasce, kotów na chwilę odpoczynku wypuścić nie można, bo jest ostrzeżenie o jadowitych wężach, a pod jedynym drzewem dającym cień samochód i napis "tylko dla dyrektora". Nie wiadomo, żart to czy na poważnie. Zlew w łazience niedomyty, a nad nim sześciopunktowa instrukcja mycia rąk. Ale panie obsługujące jedynych turystów, czyli nas, wyjątkowo miłe. Wokół po horyzont pustka prerii, krowy skubią wyschniętą trawę. Mijamy punkt spędu bydła na rzeź. Nieszczęśniki ściśnięte stoją w błocie w potwornym smrodzie. Smutne miejsce. Pola nawadniane są tu olbrzymimi zraszaczami na kołach. Im bardziej na wschód, tym robi się bardziej zielono.

Opublikowano w Turystyka

Rzeka Kolorado. Będzie nam towarzyszyć, a właściwie my jej, w górę jej biegu, aż do samych źródeł na przełęczy La Poudre na wysokości ponad 3 tys. metrów w Górach Skalistych. Międzystanową autostradą nr 70 opuszczamy kempingu nad Green River w stanie Utah, jej największym dopływem. Przed nami 592 km do Rocky Mountain National Park w stanie Kolorado.

Rzeka, potężna w Arizonie, im bardziej na wschód, w górę jej biegu, robi się coraz węższa. Przejeżdżamy przez miasto Grand Junction, w którym Kolorado łączy się z Gunnison River, stąd "Junction" w nazwie. Nazwy miast i rzek w Polsce giną w mrokach dziejów, tu odzwierciedlają rzeczywistość, z jaką spotkali się pionierzy, łatwo doszukać się ich źródeł. Kilkanaście kilometrów stąd znajduje się Colorado National Monument ze słynnym olbrzymim Monument Canyon wyrzeźbionym w piaskowcu. Wokół ciągle pustynia. Dojeżdżamy do Glenwood Canyon, który zamknął wody Kolorado między wysokimi ścianami. Przy szosie jest centrum turystyczne, rzeka ma górski charakter, kanionem spływają ludzie na pontonach. Trafiają się i na dętkach, co nie wydaje nam się bezpieczne. Stąd do jednego z najsłynniejszych kurortów narciarskich na świecie, Aspen, jest niecała godzina jazdy.

Opublikowano w Turystyka

Nad rzeką Kolorado w stanie Utah, 6 kilometrów na północ od miasta Moab, na 360 kilometrach kwadratowych "wyrosło" 2000 naturalnych skalnych łuków z piaskowca, wielkości od metra do stumetrowych, z najsłynniejszym na świecie Delicate Arch.

Choć łuki stanowią największą atrakcję, to w Arches National Park znajduje się wiele innych przedziwnych formacji, jak tzw. okna, mosty, hoodoo, mury, wieże…

Napisaliśmy "wyrosło", chociaż powstawanie łuków było raczej zjawiskiem odwrotnym. W bardzo wielkim skrócie, bo proces jest złożony, w wyniku naprężeń pokładów soli, w wielosetmetrowej grubości położonych na nich warstwach piaskowca powstawały głębokie spękania, a reszty dopełniał przez sto milionów lat proces erozji, co powodowało wykruszanie się płytek piaskowca. Początkowo od dołu powstawały zagłębienia, potem pojawiało się okno, a na końcu łuk. Są jakieś fachowe definicje, czym okno różni się od łuku, ale ma to znaczenie chyba tylko dla pasjonatów geologii. Zwykłego turystę zadziwi bogactwo skalnych form i intensywność kolorów, łososiowego, ciemnorudego, żółtawego, które nadają im piaskowce Navajo i Entrada.

Opublikowano w Turystyka
piątek, 17 kwiecień 2015 16:23

Szlakami bobra: Przez pustynię - w stanie Utah

Opuszczamy Bryce National Park, jadąc highway nr 12 na północny wschód. Nie na darmo nosi ona miano scenic road, drogi krajobrazowej. Zwą ją też drogą umożliwiającą podróż w czasie. Ma prawie 200 km, kończy się przy Capitol Reef National Park. Na trasie mnóstwo cudów, na których obejrzenie nie starczy nawet kilka dni, a tych nie mamy, a i często, żeby do nich dotrzeć, potrzebny jest terenowy samochód.

Zaraz za Bryce po prawej mijamy Grand Staircase-Escalante National Monument. Wijąca się szosa wygląda jak wstążka rozłożona na rudo-białych wzgórzach, łagodnie falując wraz z ich kształtem. Gdzieś tam w głębi są piękne kaniony, skalne łuki, wodospady, Park Stanowy Kodachrome Basin z pionowymi słupami z piaskowca w niesamowitych kolorach. Ale sam przejazd przez góry, rozpadliny, dziwne formacje dostarcza wielu wrażeń. Potem 12-tka wspina się na trzy tysiące metrów, prowadzi grzbietami gór, na horyzoncie jeszcze wyższe szczyty parku Capitol Reef. Na takiej wysokości zadziwiają nas pasące się przy drodze w sosnowym lesie krowy, choć żadnej ludzkiej siedziby nie widać.

Opublikowano w Turystyka