Goniec

Switch to desktop Register Login

piątek, 04 sierpień 2017 07:22

Pozdrowienia ze Lwowa (31/2017)

Napisane przez

mariapyz 01        Witaj, drogi Czytelniku! 

        W te upalne dni chciałabym każdego pozdrowić bardzo gorąco z najpiękniejszego miasta na świecie – czyli ze Lwowa. I mówiąc wprost po lwowsku „ta joj”, czyli cześć, chciałabym opowiedzieć troszkę więcej o tym, co obecnie dzieje się we Lwowie i o tym, jak tutaj żyją Polacy.

        Prawdę mówiąc, wiele się nie pozmieniało, poza tym, że przyjeżdża do Lwowa coraz więcej delegacji rządowych, oczywiście polskich. Minister za ministrem, sekretarz stanu, podsekretarz, wiceminister, ambasador i tak dalej. Ostatnio mam wrażenie, że we Lwowie są częściej niż u siebie na placówkach. Jak zwykle, Polacy ze Lwowa proszą, zwracają się, piszą listy, ale przeważnie nic z tego.

piątek, 04 sierpień 2017 07:19

Nadzieja dla Europy

Napisane przez

ligeza        „Nie wspominaj o Sorosie, to Żyd!” – mówią mi. „Owszem, Soros to Żyd” – odpowiadam natychmiast, by dodać asekuracyjnie: „Ale przecież nie za to go czcimy”. 

        Czy istnieje sposób, by zamknąć opinię o Sorosie w paru zwięzłych zdaniach? Spróbuję: chociaż człowiek powinien żyć tylko tak długo, jak długo żyje jego rozum, to przecież ten i ów wciąż próbuje, zwykle przy tym wychodząc na bęcwała. I niechby sobie wychodził na co chce, na zdrowie. Jednakowoż pan Soros, z pochodzenia węgierski Żyd, dysponuje pieniędzmi – a wtedy znacznie wzrasta ryzyko, że na bęcwałów wyjść mogą wszyscy inni. W każdym razie, przynajmniej jak dotąd, na bęcwałów wychodzą. Konkludując: starzec opętany kulturowym fiksum-dyrdum, umierający w czarciej jamie pod górą banknotów, bywa dla bliźnich groźniejszy niż atak roju szerszeni. Dlaczego? Bo atak szerszeni niekiedy udaje się przeżyć. 

piątek, 04 sierpień 2017 07:16

1 sierpnia (31/2017)

Napisane przez

pruszynski        1 sierpnia

        Jak co roku czcimy tych, co poszli w bój po latach niewoli. W niedzielę była msza na placu pod Muzeum Powstania Warszawskiego, a w poniedziałek, 31, była msza i większa uroczystość od pomnikiem Powstania z prezydentem, który miał mowę, i licznymi notablami. Był apel poległych, salwa honorowa i składanie mnóstwa wieńców.

        1 sierpnia są uroczystości na cmentarzu Wojskowym i składanie wieńców pod pomnikiem Gloria Victis.

piątek, 04 sierpień 2017 07:16

Prezes Kaczyński wznawia II wojnę?

Napisane przez

michalkiewicz        Wprawdzie Umiłowani Przywódcy porozjeżdżali się na urlopy, ale obowiązek wzmożonej czujności nie został z tego powodu bynajmniej odwołany. Ponieważ niemiecki owczarek w służbie europejskiej, czyli zastępca Jana Klaudiusza Junckera na stanowisku wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, Franciszek Timmermans, wystosował wobec polskiego rządu miesięczne ultimatum na ostateczne rozwiązanie kwestii praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju, to znaczy, że na przełom sierpnia i września wszyscy folksdojcze muszą osiągnąć stan gotowości bojowej. 

        Przypomniał im o tym Grzegorz Schetyna – z tym jednak, że jeszcze chyba nie zapadła decyzja, kto zostanie rzucony do pierwszego rzutu natarcia. 

piątek, 28 lipiec 2017 08:07

Zrywaliśmy czarne porzeczki, wcześniej były tam PGR-y

Napisane przez

Ratajewska        24 lipca, coś w Polsce się dzieje. Już od dawna się dzieje... poczekam, aż się wyjaśni, rozświetli. Oby wyszło to Polsce na dobre. Ale Polska dla jednych ma być inna, dla innych znów ma być całkiem inna. Walka o Polskę jest między Polakami, ale wiemy o zmienianych nazwiskach, więc nie jesteśmy tego pewni. Polska teraz nie wie, kto jest kto, kto jest kim.

        Byliśmy na wsi, zrywaliśmy czarne porzeczki. Przerobiłam je, są już w małych i dużych słoikach, a mąż zaniósł je do plastykowego pojemnika, pod naszym nowym łóżkiem. Nie daję ich do piwnicy, bo nie lubię jej, dawno w niej nie byłam, niech jedzenie będzie w domu. Piwnica jest długa, pełno w niej piwnic lokatorów tego długiego budynku. Wprowadziliśmy się tu jako ostatni, gdy reszta pozajmowała już piwnice. Mniejsze mieszkania powinny mieć mniej piwnic, a tak nie jest. Jednej nocy ukradziono nam dwa rowery, a były lata 90. i rowery były bardzo, bardzo drogie. Były zawsze marzeniem dziecka komunijnego i czasami wszystkie prezenty komunijne nie starczały na zakup takiego roweru. Najgorsze było rozdrabnianie się gości na inne prezenty, podczas gdy dziecko chciało roweru i tylko roweru. 

piątek, 28 lipiec 2017 07:49

Wszystkie ręce na pokład

Napisał

kumorszary        Niezależnie od tego, czy zagranie wetem przez prezydenta RP jest częścią większego, strategicznego planu Jarosława Kaczyńskiego – jak chcą zwolennicy teorii spiskowych, którzy wszystko usiłują tłumaczyć genialnością prezesa – czy jest po prostu ordynarną kłótnią w rodzinie – pewne jest, że polska partia rządząca wydaje się nie wierzyć we własną propagandę. 

        Bo jeśli się uznaje – całkiem słusznie – że Polska jest obsiądnięta przez układ WSI-owy, wspierany przez zastępy „staliniątek”; układ, który wziął dla siebie pokaźne kawały gospodarki oraz zmonopolizował megakorupcję, jak szaber gruntów warszawskich; jeśli się uznaje, że realnie rządzi podskórna mafia, która instytucji państwowych używa do ugruntowania materialnej pozycji nowej polskiej „arystokracji”, to trzeba zdawać sobie sprawę, że tego rodzaju ośmiornicy przy pomocy prostych chwytów demokratycznego państwa, czyli na drodze ustaw i przepisów, nie można wyczepić z ofiary. 

Przeciwnik (o ile dla PiS rzeczywiście jest to przeciwnik) jest po prostu zbytnio ukorzeniony.

        Grupa Kaczyńskiego, czyli główni taktycy PiS, uznała, że przy pomocy wsparcia administracji amerykańskiej jest w stanie uderzyć:

        A – w stare wpływy Niemiec i Rosji, czyli w podporządkowane im lokalne siły polityczne, 

        B – w interesy ludzi starych służb (z których wielu notabene jest na kontakcie USA – bo przecież to przez nich CIA załatwiała sobie Klewki).

        Losy państw czy narodów uczą, że jest to zawsze historia konkretnych ludzi, ich powiązań rodzinnych, znajomości, fobii, bohaterstwa, zdrady. 

        Polska ma to nieszczęście, że katastrofalna polityka elit międzywojennych doprowadziła do anihilacji warstw wyższych. Józef Stalin i Adolf Hitler doskonale zdawali sobie sprawę, że Polska się nie odrodzi, jeśli obetnie się głowę. Po wejściu na polskie tereny Stalin rozpoczął przeflancowywanie polskojęzycznego elementu, który miał ubrać się w buty poprzedniej elity i zasiedlić jej mieszkania; rozpoczął nicowanie polskiego społeczeństwa. Doskonale do tego nadawała się ideologia komunistyczna, która z zasady rugowała stary porządek. 

        Wyludnioną przez Niemców Warszawę zasiedlono więc nowym aparatem, wśród którego prominentną rolę pełnili urodzeni na terenach polskich Żydzi, doskonale znający tubylcze realia, bez cienia sentymentu do „sanacyjnej” Polski. Po lekturze akt IPN arcyciekawymi życiorysami można tu sypać jak z rękawa. Oczywiście, PRL budowali nie tylko oni. 

        Kluczem do rozumienia historii PRL jest optyka konfliktu puławian z natolińczykami, czyli wojskówki stworzonej z polskich bandytów i tej z żydowskich.  

        Zmagania te nie ustały w roku 1968, kiedy to realizując globalne zapotrzebowanie Moskwy, Warszawa odcięła część żydowskiego aparatu, ekspediując go do Izraela i na Zachód (co dało jednocześnie izraelskim i zachodnim wywiadom doskonałą agenturę do poznania wysokich eszelonów polskiego aparatu władzy). Obie grupy pykały się do końca PRL-u, by ostatecznie zacząć wspólnie kręcić lody, jak przy operacji irackiej z Amerykanami czy operacji MOST.  

        Transformacja, przygotowana i przeprowadzona przez peerelowskie służby specjalne, uczyniła z tej grupy, z ich  rodzin, kumpli i towarzystwa, największych beneficjentów „przyłączenia Polski do  rodziny demokratycznych i wolnych narodów”.  To właśnie ta grupa odcina do dzisiaj kupony od swego uprzywilejowanego położenia. To środowisko obstawiające większość znaczących stanowisk państwowych i przeważające w dużym polskim biznesie, to jest polski UKŁAD.

        Nikt nie oddaje za darmo złotej rybki. Podjęte przez PiS reformy nagle przenosiły konkretną kontrolę nad benefitami polskiego państwa. Ukrócenie przekrętów VAT-u, wysiudanie dotychczasowych pośredników z kontraktów rządowych i inwestycji realizowanych z europejskich funduszy, a wreszcie próba zahamowania szabru gruntów i kamienic w wielkich polskich miastach – wszystko to zapaliło w oczach systemu czerwone światło.

        Wymiana elit nie jest możliwa bez wojny terroru lub innych gwałtownych metod; na pewno zaś nie jest możliwa przy pomocy kartki do głosowania. Aby w Polsce przeprowadzić taką akcję, trzeba mieć potężną maszynę polityczną i resortową, złożoną z dynamicznych młodych ludzi, którzy nie uczestniczą w obecnym podziale korzyści; trzeba mieć za sobą wojsko i policję. A i to jest jeszcze mało; trzeba mieć bowiem skonsolidowany i umotywowany własny aparat polityczny. Jednym z pierwszych kierunków obrony przez układ jest klinowanie i dzielenie napastnika. Czy PiS to ma? Nie znam na tyle polskiego rynku, by to stwierdzić. Można jednak odnieść wrażenie, że nie bardzo.

        Co ma druga strona? Co ma UKŁAD? Poprzez kanały liberalne, rodzinne żydowskie, masońskie i inne środowiskowe, dociera do podobnych liberalnych elit Zachodu i USA, z łatwością uzyskuje korzystny dla siebie przekaz propagandowy. Słowem, ma skuteczne tuby nagłaśniające i jest w stanie głośno kwiczeć w obronie własnych interesów finansowych.

        Polskie sądownictwo od czasu „transformacji” stało na straży systemu władzy. Przechlupnięci bez zmian z PRL-u sędziowie wydawali tak karkołomne decyzje, jak w przypadku Romana Kluski, to oni odpędzali i rujnowali wszystkich tych, którzy usiłowali zagrozić interesom nowej elity. Uznawanie pełnomocnictwa podpisywanego przez 140-letnich spadkobierców to tylko jeden z wielu przykładów bezczelności i bezkarności polskich prawników. Po prostu, przeginali, czuli się panami kraju, są  jednym z  istotnych elementów pilnowania ukradzionej schedy. Dlatego dzisiaj w walce o ich „niezależność” rzucono wszystkie siły; od krakowskiej masonerii po liberalną międzynarodówkę żydowską.

        Zobaczymy więc wkrótce, czy Polacy potrafią przeciwstawić się takiej nawale i z jakiej broni będą strzelać.

Andrzej Kumor


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany piątek, 04 sierpień 2017 17:25
piątek, 28 lipiec 2017 07:41

Czarcie gnidowisko

Napisane przez

        Po jakiego czarta ludziom konstytucje? Czy aby na pewno społeczeństwa piszą je dla ochrony praw tak w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym?  

        Większość odpowie „tak, właśnie po to”. Czyli odpowie błędnie. Bo konstytucja to tylko litery poukładane w słowa i zapisane w formie zdań, prawo zaś to po prostu interpretacja tychże zdań, autorstwa sędziów, zwanych przez niektórych kuglarzami. Jak to ujmował niegdysiejszy minister sprawiedliwości: między Odrą a Bugiem w dowolnej sprawie można uzyskać dowolną interpretację prawną. W tym kontekście o sprawiedliwości możemy mówić dopiero wtedy, gdy interpretacja zdań zapisanych w tej czy innej konstytucji jest tą właściwą. 

Ale sięgnijmy jeszcze dalej w tym samym kierunku, próbując związać kontekst „właściwej interpretacji” zapisów konstytucyjnych z próbą odpowiedzi na pytanie fundamentalne w charakterze, mianowicie czy działalność polityczna powinna być moralna. Bo że nie jest, co do tego nikt sprzeczał się nie będzie (najlepszym przykładem kondycja nadwiślańskiego wymiaru niesprawiedliwości). Już wyjaśniam: jedynie bandyci, złodzieje i oszuści, którym zależy, by ludzie legitymizowali ich bandyctwo, oszustwo i złodziejstwo, mogą utrzymywać, że skuteczna polityka nie musi być etyczna. Człowiek rozumny i przyzwoity natychmiast zauważy, do jakich konsekwencji prowadzi rugowanie moralności z tego czy innego obszaru ludzkiej działalności oraz jak bardzo taka postawa ów obszar dewastuje, dewastując zarazem człowieka. I jak prędko. Dla przykładu: czy podział wspólnotowych pieniędzy może odbywać się z wyłączeniem kwestii etycznych? Bez zakorzenienia w moralności? Jak poza etyką rozstrzygać, co w proponowanym podziale środków byłoby godnym pochwały działaniem podejmowanym dla budowania dobra wspólnego, a co oznaczałoby oszustwo, złodziejstwo, a generalnie: wspieranie zła? I tak dalej, i tak dalej. 

        Zauważmy: w nadwiślańskim, czarcim gnidowisku, zapadają w anomię biznesmeni, politycy, dziennikarze, lekarze, profesorowie Polskiej Akademii Nauk i rektorzy wyższych uczelni, krawat w krawat. Oraz sędziowie – toga w togę. Cóż stycznego z działaniem na rzecz dobra wspólnego mogą mieć do kości robaczywi etycznie sędziowie? 

        Stąd właśnie bierze się gorzkie pytanie: jak leczyć, jak do wielkości przywracać, jak skutecznie zrywać łańcuchy tresury narodu, którym przez wiele dekad kierowało stado fałszywców? Przecież to, w czym tkwimy dziś, cała ta nasza skomplikowana i chora teraźniejszość, to tylko konsekwencje zdarzeń minionych. Zarówno tych, na które wcale nie mieliśmy wpływu, jak i takich, które wydarzyły się w wyniku naszej obojętności i naszych zaniechań. 

(mig)

piątek, 28 lipiec 2017 07:38

Jak rozpoznać podstawionego agenta?

Napisane przez

zura23        Szanowni Państwo, kontynuujemy nasz cykl ujawniania materiałów rezydentury wywiadu PRL w Kanadzie. Część z nich pochodzi z niedawno odtajnionego zbioru zastrzeżonego. Materiały te są pozyskiwane w ramach prowadzonego przez nasz tygodnik programu badawczego w IPN „Polonia i jej korzenie”. Zachowano oryginalną pisownię.

WARSZAWA, 1988.01.12

T A J N E

Egz. pojed.

ŁąCZNIK DO INSTRUKCJI NR 2/K/88 z 1988/02/15 dla „Wisana” 

w Ottawie

        Dotyczy: wybranych problemów podstawiania agentury przez Amerykańskie Służby Specjalne

        Jak pokazuje dotychczasowa praktyka operacyjna, jedną z podstawowych metod działania Amerykańskich Służb Specjalnych w zakresie rozpracowywania oficerów obcego wywiadu, jest podstawianie agentury. W tym celu wykorzystywane są szczegółowo opracowane przedsięwzięcia i kombinacje operacyjne z wykorzystaniem faktycznie istniejących oraz fikcyjnych firm i organizacji. Jednocześnie, pomimo dużej precyzji swoich działań, przeciwnik popełnia błędy, które pozwalają na ujawnienie podstawionej agentury lub kadrowego pracownika ASS. Poniżej przedstawione zostały niektóre z ostatnich doświadczeń wywiadu radzieckiego odnośnie tej problematyki, przy czym rozważania te dotyczą zarówno terenu USA jak i innych państw NATO.

        1. Jednym z podstawowych elementów dot. powyższego zagadnienia jest sposób w jaki ASS organizują pierwszy kontakt podstawionego agenta z pracownikiem operacyjnym.

piątek, 28 lipiec 2017 07:37

Uszlachetniacze

Napisał

ligeza        Żarło, żarło i zdechło. Poleżało zdechnięte dzień czy dwa i teraz cuchnie już niemożebnie, siejąc smrodem dookoła. Znaczy, zdrada trzyma się świetnie, a zdrajcy rosną w siłę? 

        Takie pytania padają na mieście. Między blokami. Tak się mówi. Na wsi nie mówi się i nie pyta, na wsi żywizną zajmować się trzeba i robota w polu czeka. Tak, że ten, tego. Zresztą kto przekonał kogo czym, do czego, kto jakich argumentów wobec kogo użył, za czyje ogony ciągnięto w tej sprawie i jak mocno – tego dowiemy się nieprędko lub nigdy. 

piątek, 28 lipiec 2017 07:34

...i kto szablę mógł utrzymać

Napisane przez

pruszynski...i kto szablę mógł utrzymać

        W niedzielę, w setną rocznicę dekretu prezydenta Francji o tworzeniu tam polskiej armii, pod pomnikiem żołnierzy, którzy przyszli pod dowództwem gen. Hallera z Francji wiosną 1919 r., odbyła się oficjalna impreza z udziałem ministra Macierewicza.

        Tu trzeba dodać sporo szczegółów, o których mówcy nie wspomnieli. Gdy rozpoczęła się Wielka Wojna, jak ją wtedy zwano, do Legionów Piłsudskiego przybyło jeszcze w 1914 r. sporo młodych rodaków z USA. Nawet takiego poznałem w New Haven w Connecticut w 1986 r. Wspominał, że tym samym statkiem co on płynęli do Sztokholmu Rosjanie walczyć o swoją ojczyznę. Po wylądowaniu okazało się, że Polacy nie mieli zamiaru płynąć dalej do Rosji, a przez Kopenhagę dobić do Legionów Piłsudskiego walczących u boku państw centralnych, czyli Niemiec i Austrii.