Goniec

Switch to desktop Register Login

piątek, 13 październik 2017 07:51

W zniczach jest wiara i nasza artystyczna polska dusza

Napisane przez

Ratajewska        Siedzieliśmy przy śniadaniu niedzielnym, właściwie siedziała już tylko babcia, gdy w  okno coś uderzyło. Myślałam, że to może sąsiad coś z góry rzucił, ale wydawało się to dziwne, bo przy oknie jest balkon, więc musiałby coś rzucić łukiem. Wydawało się to dziwne, bo słychać było jakie takie mocne – pac! Wyszłam na balkon, patrzę, a tu leży ptaszek, jakby sikorka, bo kolorowy. Na pewno nie wróbel i na pewno nie jaskółka czy czyżyk, bo mój mąż  rozróżnia jeszcze czyżyki, które są podobne do jaskółek. 

         Mąż zawsze wszystko wie z biologii, w szkole zakwalifikował się do wyższego konkursu biologicznego, z jakąś dziewczyną. Wymóg był jednak taki, aby przedtem hodować jakieś zwierzątko i opisywać jego rozwój. Rodzice męża nie zgadzali się, aby w ich M-4 o powierzchni 46 metrów kwadratowych przyjąć jeszcze jakiegoś kota chociażby, więc mąż nie przystąpił do tego konkursu. Tymczasem koleżanka z innej klasy, która się też zakwalifikowała, hodowała dżdżownicę i mąż potem żałował, że na to nie wpadł. 

zura23        Przedstawiamy poniżej teczkę rozpracowanie cudzoziemca w PRL dokonywane przez polski kontrwywiad przy pomocy tajnych współpracowników działających na terenie British Council w Warszawie. Wszystkie instytucje i przedstawicielstwa zagraniczne w PRL były ściśle inwigilowane przez polskie służby. Na uwagę zasługuje fakt podstawiania inwigilowanym „figurantom” polskich agentek w roli kochanek.

WATSON w dn. 2.05.79 r. ok. godz. 14 jedzie do Jabłonny.

„Mirek”

Omówienie

        Na osobną uwagę zasługuje wymiana studencka i młodzieżowa pomiędzy Polską a W. Brytanią /obozy językowe, wyjazdy grup zorganizowanych, wyjazdy indywidualne/. W 1978 r. korzystając z różnych form pomocy finansowej BC, wyjechało z Polski do W. Brytanii 137 osób, a do naszego kraju przyjechało 177 ob. brytyjskich /dane BC/.

        W dn. 26.04. przyjechał do BC w W-wie nowy english language officer nazwiskiem SHORTER /brak bliższych danych/. Zastąpi on na tym stanowisku p. PROWSE, który wyjechał z Polski 28.04.br. SHORTER wyjeżdża w pierwszych dniach maja do W. Brytanii, skąd powróci dopiero w końcu lipca. Podczas nieobecności SHORTERA sprawy związane z zakresem jego kompetencji, załatwiał będzie bibliotekarz J. SALTER.

piątek, 13 październik 2017 07:35

Zobaczyło, hen przepadło

Napisane przez

ligeza        Zobaczyło tłumy z różańcami w dłoniach, modlitwę usłyszało, zawyło, buchnęło ogniem, parą strzyknęło raz i drugi, wreszcie przekleństwem prychnęło spod ogona – i przepadło. 

         Miło było posłuchać, popatrzeć, współuczestniczyć – wszelako wielu nie rozumie, co działo się na granicach Rzeczypospolitej w sobotę, 7 października, w święto Matki Bożej Różańcowej. Wielu nie rozumie, wielu nie zrozumie nigdy. Dla przykładu: modlitwę „Do granic naszych możliwości, naszych lęków, naszych pragnień, poza granicę komfortu, codzienności i przyzwyczajeń”, znana nam skądinąd Dominika Wielowieyska podsumowała słowami: „Źle się stało, że różaniec zaplątano w politykę i sianie niechęci wobec innych kultur i religii”. Co z kolei Michał Szułdrzyński skomentował nadzwyczaj celnie: „Tolerować można inne religie i rozmaite punkty widzenia, ale własny, polski katolicyzm jest, jak się okazało, zbyt obciachowy. Otwartość, owszem, ale na wszystko inne”. 

        Reagując na próbę zamiany roli kata i ofiary, Polska i Polacy powinni wystawić rachunek, o którym Niemcy (i Rosja) powinni wiedzieć, że może zostać im przedstawiony do uregulowania. Z rachunkiem tym należy zapoznać także inne nacje, aby osłabić oddziaływanie niemieckiej propagandy, oddziaływanie, którego nasilenie zaczyna być zauważalne.

        Oto mamy efekty 27-letniej polityki posypywania popiołem głów Polaków przez postkomunistycznych polityków. Niemcy, zachęcone ich postawą, prowadzą politykę historyczną, która ma przygotować Niemców i światową opinię do zmiany sądów i postawy wobec tego, co zdarzyło się w czasie i po zakończeniu II wojny światowej. W możliwym do przewidzenia czasie, Niemcy zapewne zażądają od swych ofiar odszkodowań (a i o Rosji można by tu napisać niemal dosłownie to samo).

piątek, 13 październik 2017 07:31

Pożegnania

Napisane przez

pruszynski        Po przyjeździe do Montrealu dowiedziałem się, że dwaj przyjaciele przenieśli się do kraju wiecznych i  owocnych łowów.

        Marka Rostworowskiego i jego żonę Clare znałem jeszcze z Polski, a w Kanadzie jeszcze bardziej się zbliżyliśmy. Bywałem u nich wiele razy, a dowiedziawszy się, że handluje nieruchomościami, poradziłem Mu, by pojechał do południowego Wietnamu i tam sprzedawał montrealskie nieruchomości. Marek, niestety, nie skorzystał z mej rady, a trochę podpadłem im, bo poderwałem opiekunkę ich syna Antosia, która została moją drugą żoną. Nie pamiętam, jak poznałem Bernarda Kmitę, który miał sklep z meblami na ulicy St. Lawrence i działał w Polonii. Jego idee fix było, by Polacy sprzedali kilka swych domów, a za zebrane pieniądze pobudowali jeden wielki w centrum miasta, który poza salami miałby jeszcze lokale handlowe na wynajem i był samowypłacający się, czego niestety się Mu nie udało zrealizować. Właśnie Bernard wciągnął mnie w życie Polonii i za to bardzo Mu dziękuję.

        Po powrocie na Białoruś nie omieszkam zamówić za obu mszy i wszystkim mym znajomym radzę, bo to jedyna rzecz, którą dla bliskich zmarłych możemy zrobić.

piątek, 13 październik 2017 07:29

Czy ktoś wie, jak jest naprawdę?

Napisane przez

michalkiewicz        Zakończyła się właśnie kolejna, październikowa miesięcznica smoleńska. Może nie byłoby powodu, by ją odnotowywać, gdyby nie deklaracja, a właściwie dwie deklaracje pana prezesa Kaczyńskiego. Otóż powiedział on, że kiedy już smoleńskie liturgie dobiegną końca – a nastąpi to po 96. miesięcznicy, czyli po 10 kwietnia przyszłego roku – to mamy dwie możliwości: albo poznamy prawdę o tej katastrofie, albo przeciwnie – nie tylko jej nie poznamy, ale dowiemy się, że jest to w ogóle niemożliwe. Wynika  z tego – po pierwsze – że tej prawdy nadal nie znamy, więc opowieści, jakoby w Smoleńsku był zamach, to tylko takie hipotezy, a po drugie – że pan prezes Kaczyński wyznaczył w ten sposób złowrogiemu ministrowi Macierewiczowi termin, do którego ma zakończyć żmudne „dochodzenie do prawdy”. Oczywiście musi to zakończyć się efektownie, toteż pan prezes Kaczyński poinformował, że tak czy owak „odniesiemy zwycięstwo”. 

piątek, 13 październik 2017 07:27

Globalizacja jako forma neokomunizmu

Napisane przez

czekajewski        Niektórzy uważają, że przyszłość ludzkości należy do całego świata rządzonego przez jeden globalny rząd. Tendencja do globalizacji sięga czasów zamierzchłych, czyli do Imperiów Perskiego, Rzymskiego i Chińskiego, oraz kilku imperiów czasów średniowiecznych i nowoczesnych.

Jedne trwały dłużej, a drugie krócej. Średniej długości imperia, takie które trwały kilkaset lat, to Imperium Otomańskie, Brytyjskie, Francuskie, Rosyjskie, no i krócej trwające Imperium Sowieckie i Hitlerowskie. Ostatnio imperialne ambicje przejęli niektórzy mędrcy amerykańscy, szczególnie po bankructwie Imperium Sowieckiego, deklarując, że wiek XX i XXI będzie należeć do Imperium Amerykańskiego. Nazywają się oni „neokonserwatystami”, mimo że ich teorie z rzeczywistym konserwatyzmem nic nie mają wspólnego. W  młodości  zostali oni zarażeni teorią Trockiego, że cały glob będzie kontrolowany z centrali w myśl zasad marksizmu-leninizmu. Kiedy ZSRS upadł, a Chiny zrezygnowały z zasad marksizmu, wybierając gospodarkę rynkową, „globaliści”, ktokolwiek nimi jest, zmienili front i nazwali się ludźmi postępowymi (progressive) i liberałami. Także buława armii globalistów przeszła z rąk trockistowskich „intelektualistów” do rąk bardziej praktycznych finansistów. Sumując, niezależnie jak globaliści wolą się nazywać, są oni niczym innym jak inną wersją komunizmu, który jak na razie ma „ludzką twarz”, czyli nie ucieka się do fizycznej opresji, jaką znaliśmy z okresu hitlerowskiego lub stalinowskiego.

piątek, 13 październik 2017 07:24

Ludzka komedia

Napisał

W związku z polską Akcją Różańcową odezwały się głosy różnych troglodytów kulturowych, różnych ciotek rewolucji, które na widok milionowych tłumów modlących się na widoku, a nie gdzieś tam pokątnie w kościołach, dostały palpitacji i obślinienia. 

        Bo jakże to „we współczesnym świecie” można być takim prymitywem, żeby ten różaniec obracać i te zdrowaśki tak klepać – lamentują podstarzałe zetemesówy – przecież nie potośmy w młodości z poświęceniem spaliły staniki, by naród dzisiaj wracał w okowy klerykalizmu i zabobonu!  Medytować joginowo na świeżym powietrzu – to nowoczesność, ba, nawet cadyków kiwających się na Brooklynie w kapeluszach do tej nowoczesności jakoś da się wkleić, ale młody Polak z różańcem? To zgroza!


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Rada Policyjna Regionu Peel do którego należy Mississauga, przedstawiła raport na temat przestępstw motywowanych nienawiścią tak zwanych hate crimes. Mowa o drobnych wykroczeniach, zazwyczaj napisach na murach lub obraźliwych wypowiedziach, groźbach, a czasem rękoczynach kierowanych pod adresem różnych grup identyfikowanych ze względu na religię, rasę i inne cechy.
Szefowa policji regionalnej Jennifer Evans na początku roku opublikowała przesłanie na wideo, w którym wyrażała oburzenie w związku przestępczością motywowana nienawiścią.
I tak więc łącznie odnotowano w ubiegłym roku 59 przypadków tych przestępstw (rok wcześniej 63 przypadki). Raport policji wyszczególnia 5 grup przeciwko którym dokonano tych przestępstw.
Są to: muzułmanie - 5 przypadków, ludzie pochodzący z południowej Azji - 6 przypadków, społeczność homoseksualna LGBTQ - 7 przypadków, Murzyni - 17 przypadków, a na pierwszym miejscu wymienia się "wyznanie żydowskie". Policja swym raporcie z twierdzi że jest to grupa najbardziej dotknięta przez tego rodzaju przestępczość i jako przykład podaje…
Napis na ścianie katolickiego kościoła pw św. Katarzyny w Mississaudze. Incydent doskonale pamiętam, bo do tego kościoła chodziło na religię moje dziecko. Wszyscy byli bardzo przerażeni, kiedy pewien młody muzułmanin zniszczył figurę Chrystusa, obłamując jej ręce i zamalowując twarz czarną farbą, podarł książki przy ołtarzu, na ścianach wymalował obraźliwe napisy, w rodzaju "nie ma żydowskiego Boga". Sprawcę ujęto i osądzono, zeznał, że chciał napaść na księdza i był wściekły na "religię chrześcijańską", ale w trakcie rozprawy okazało się, że cierpi na schizofrenię i inne przypadłości więc nie ma mowy o jakiejkolwiek "zbrodni" nienawiści.

Mimo kilku incydentów ataków - głównie muzułmanów - na chrześcijan. jeden miał nawet miejsce w polskim kościele w Brampton, policja nie odnotowała w statystykach żadnego przypadku.
A już zupełnym absurdem jest zaliczenie jako incydentu antysemickiego, ataku na kościół katolicki, na dodatek uznanego przez sąd, za wydarzenie nie motywowane nienawiścią.
Najwyraźniej policyjna jednostka Peel powołana do ścigania hate crimes ma duże problemy z wynajdywaniem sobie zajęcia. Miejmy nadzieję, że zdeseperowane panie i panowie policjanci, aby uzasadnić swą przydatność nie będą brali przykładu z szalonych strażaków, którzy podpalają, żeby gasić.


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany czwartek, 12 październik 2017 07:44
piątek, 06 październik 2017 08:58

FEAR & LOATHING IN LAS VEGAS

Napisane przez

pannikt4017Od Las Vegas zaczynam swoją książkę „Smoleńsk”, yeah... Viva Las Vegas! https://www.youtube.com/watch?v=XT72CgEJQNQ Najbardziej przerażające jest to, że oni nie silą się na ściemę już nawet. Przecież, do k... n..., drobny research z p... odległego Powiśla, pozwala stwierdzić, ze tego gościa wrobiono (na miły Bóg!, przecież on nawet nie wygląda przekonująco, to taka powtórka z figury Lee Harvey Oswalda), jego biografia, background, intrygująca przeszłość jego ojca, na to wskazują; uzależniony od hazardu (na pewno?) biedak, który mógł, choćby z różnych względów (długi?) -  kropnąć sobie w głowę – a potem jego ciało post factum zostało wykorzystane do ustawki -  lub został przy innej okazji zdjęty przez mafię chroniącą jedno z kasyn, a wobec którego ten nieszczęśnik ustawił się nieodpowiednio. Wybór miasta, stanu jest też znaczący… daje pole do popisu interpretacyjnego.

Nie wiem na ile mocno rywalizacja miedzy kasynami grała tu rolę (należałoby sprawdzić, kto jest właścicielem Mandalay Bay, skąd strzelał, kto jego konkurentem, jakie są sitwy w Las Vegas), ale to tylko pochodna całości,  pamiętajmy bowiem, że rywalizacja miedzy kasynami, to rywalizacja miedzy razwiedką cywilną i wojskową -  zatem moim zdaniem ten case (który to już raz z rzędu!!! Marsylia, Berlin, Paryż! chaos poznawczy, informacyjny, cała ta przeżarta kłamstwem i nędzną obłudą fantazja, to podłe show), to wg mnie typowy przykład braku porozumienia wewnątrz koterii wywiadowczych w USA… Braku porozumienia, co do tego, jak ma to być ogrywane w mediach i przedstawione bydłu, jaka ma być wiodąca opowieść…