Goniec

Register Login

czwartek, 14 luty 2019 15:29

Czy Polska jest bezpieczna?

Napisane przez

farmusNa jesieni 2016 pisałam o tym, że w Niemczech wprowadzony latem tegoż roku program samoobrony zalecał, aby Niemcy robili zapasy żywności i wody na 10 dni na osobę.

W tym samym roku w październiku Putin wydał rozkaz swoim obywatelom przebywającym poza Rosją, aby w trybie natychmiastowym wracali do Rosji. Kto jeszcze o tym pamięta?

czwartek, 14 luty 2019 15:27

Konferencja monachijska w Warszawie

Napisane przez

michalkiewiczWielkie święto dziś u Gucia! Do „małego żydowskiego miasteczka na niemieckim pograniczu” - jak Stanisław Cat-Mackiewicz nazywał Warszawę – przyjechał sam wiceprezydent USA Mike Pence, ale to nie wszystko – bo oprócz niego pojawił się tu sam premier Izraela Beniamin Netanjahu, którego właściwie powinno wymienić się na pierwszym miejscu, zważywszy na sytuację, że ogon wywija psem, to znaczy – że Izrael owinął sobie wszystkich amerykańskich twardzieli dookoła palca i na każde jego skinienie skaczą oni przed nim z gałęzi na gałąź.

Mniejsza jednak o sprawy protokolarne, bo czy tak, czy owak, to postawieni na czele naszego bantustanu uczestnicy politycznej ekspozytury Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego już nie wiedzą, jak nadskakiwać Dostojnym Gościom, którzy spróbują stworzyć w Warszawie pozory legalności i moralnego uzasadnienia do rozprawienia się ze złowrogim Iranem, który bezcennemu Izraelowi od dawna jest solą w oku.

Tedy pretekstem konferencji w Warszawie jest pragnienie ustanowienia pokoju na Bliskim Wschodzie. Obawiam się jednak, że uczestnicy konferencji wiedzą, że zauważenie słonia w menażerii mają surowo zakazane, więc pewnie żaden z nich się nie zająknie, że niepokoje na Bliskim Wschodzie, układające się w stan permanentnej wojny, pojawiły się wraz z zainstalowaniem tam bezcennego Izraela. Przeciwnie – przestawiciel Naszego Najważniejszego Sojusznika Rudolf Giuliani właśnie oskarżył irański reżym, że ma „więcej krwi na rękach, niż jakiekolwiek inne państwo”, a takiej sytuacji miłujące pokój narody, których przedstawiciele albo zjechali, albo zapowiedzieli swój przyjazd do Warszawy, na pewno nie będą tolerowały.

Bo do Warszawy przybyli przedstawiciele Naszego Najważniejszego Sojusznika oraz bezcennego Izraela i to właściwie wystarczyłoby do podjęcia decyzji, co zrobić ze złowrogim Iranem – ale w demokracji, jak to w demokracji – im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja. Toteż do Warszawy posłusznie przygalopowali pomniejsi sojusznicy, jak np. przedstawiciele miłującej pokój Arabii Saudyjskiej, czy Omanu Traktatowego. Ale na tym nie koniec, bo przyjechali też przedstawiciele Kuwejtu, Kataru, Jemenu, Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz „przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej”. Co to za „przedstawiciele” - tego niezależne media głównego nurtu nie podają, więc chyba nie są to przedstawiciele najwyższej rangi. Może nie portierzy z pałaców tamtejszych prezydentów, czy rezydencji premierów – bo to byłaby zbyt wielka ostentacja i afront wobec Naszego Największego Sojusznika – ale z drugiej strony najwyraźniej musiały uznać, że skoro już muszą się trochę połajdaczyć, to zrobią to dyskretnie tym bardziej, że łajdaczyć się trzeba będzie za darmo. Inaczej Umiłowani Przywódcy naszego bantustanu. Oni muszą łajdaczyć się na każde skinienie, bo właśnie dlatego przy okazji podmianki na tubylczej scenie politycznej w roku 2015, zostali umieszczeni na pozycji lidera, luzując na tym stanowisku ekspozyturę Stronnictwa Pruskiego.

Śledzę te wszystkie wypadki z Nowej Zelandii, która, jak wiadomo, leży jakby na uboczu świata, ale nawet i stąd można się dowiedzieć, że obszar Warszawy wyłączony z ruchu jest co najmniej taki sam, jak bywał podczas gospodarskich wizyt Leonida Breżniewa. Inaczej zresztą chyba być nie może, bo kiedyś na lotnisku Okęcie widziałem odprawę pasażerów lecących do Izraela samolotem linii El Al. Część hali, w której odbywała się odprawa, odgrodzona była od reszty taśmami, a na zewnątrz tej wydzielonej części stali wojskowi ze Staży Granicznej z długą bronią. Czyż to nie charakterystyczne, że zarówno opresja, jak i triumf przybiera postać getta?

Charakterystyczny jest i termin tej konferencji. Otóż rozpoczyna się ona 14 lutego, kiedy to cały miłujący pokój świat obchodzi tak zwane „Walentynki”, to znaczy – święto rui i porubstwa. Ciekawe, czy termin został wyznaczony przypadkowo, czy też Nasz Najważniejszy Sojusznik oraz bezcenny Izrael chcieli w ten sposób dać jej uczestnikom do zrozumienia, w jaki sposób ich operują. Wszystko bowiem jest możliwe, również i przypadek, ale jeśli nawet, to „byłby to przypadek rzadki, a czy w ogóle są przypadki?” - zastanawiał się poeta.

Za drugą możliwością przemawia okoliczność, że w naszym nieszczęśliwym kraju złowrogi Iran znalazł grono przyjaciół. To znaczy, nie tyle złowrogi Iran, co Iran „Wolny”. Największym przyjacielem Wolnego Iranu jest pan Marcin Święcicki, ongiś sekretarz KC PZPR. Życzy on rządowi irańskiemu by jak najszybciej upadł i mógł stać się demokratycznym krajem. Z pewnością takim, jak za czasów szacha Rezy Pahlaviego, kiedy to Iran był najukochańszą duszeńką naszego Obecnego Najważniejszego Sojusznika i kupował od niego tyle broni, ile mógł zarobić na eksporcie ropy. Niestety w 1978 roku obalił go nienawistny ajatollah Chomeini i od tamtej pory świat wstrząsany jest paroksyzmami, a najwięcej – bezcenny Izrael.

W tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak zrobienie w nienawistnym Iranie porządku, by jak najszybciej dołączył on do grona państw miłujących pokój – i monachijska konferencja w Warszawie jest na tej drodze jeśli nawet nie pierwszym, to ważnym krokiem. Nie ulega wątpliwości, że za nim pójdą inne, zwłaszcza gdy sekretarz stanu USA Mike Pompeo złoży tamtejszemu Kongresowi sprawozdanie, jak Polska wykonuje postanowienia ustawy nr 447. Gdyby, co nie daj Boże, okazało się, że Polska się miga, to już tam Kongres obmyśli dla nas jakieś środki dopingujące, być może nawet podobne do tych, jakie po warszawskiej konferencji zostaną zastosowane wobec złowrogiego Iranu. Zatem nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo przysłuchując się temu, co na konferencji będą uradzali starsi i mądrzejsi, będziemy mogli wydedukować, co w najbliższej przyszłości czekać może nas, zwłaszcza gdyby Stany Zjednoczone po raz kolejny zresetowały swoje stosunki z miłującą przecież pokój Rosją.

Stanisław Michalkiewicz

środa, 13 luty 2019 11:07

Smutny los politycznej metresy

Napisał

Nadwiślańskim Polakom z wielkim trudem przychodzi wybudzanie się ze snu o Ameryce; odrzucenie proamerykańskich stereotypów i majaków, nie mogą uwierzyć że przedstawiciele administracji amerykańskiej, którzy ustami prezydenta Trumpa jeszcze 2 lata temu klepali ich po plecach szepcąc miłe słówka o Powstaniu Warszawskim, dzisiaj powielają brutalną żydowską, antypolską narrację.
Doniesienia o wypowiedzi sekretarza stanu USA, Pompeo, rządowe środki przekazu zatytułowały „wpadka”! Otóż, sekretarz Pompeo chwaląc w Warszawie ducha polskiego „oporu wobec nazizmu”, który był świadectwem „siły ducha polskiego narodu i amerykańskich ideałów wolności” wymienił stalinowskiego zbrodniarza Franka Blajchmana zmarłego niedawno w Nowym Jorku żołnierza Armii Ludowej, towarzysza broni Salomona Morela oraz funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa, mordercę polskich patriotów przeciwstawiających się narzuconej sowieckiej władzy.
W ubiegłym tygodniu pisałem że jesteśmy świadkami, jak żydowska polityka historyczna podaje sobie ręce z rosyjską (czy post sowiecką) dzisiaj okazuje się, że są one również uzgodnione z amerykańską, narracją historyczną kraju, który był naszym sojusznikiem w II wojnie światowej.
Polacy po prostu nie mogą w to uwierzyć i jest to nasz największy problem, bo człowiek który nie potrafi wydobyć się z głupoty sam jest sobie winien.
Na dodatek, jak czytam w polskich mediach, Pompeo „zaliczył skandaliczną wypowiedź”, czyli przypomniał o niezałatwionych roszczeniach żydowskich wobec Polski. I znów, żaden w tym skandal, lecz zaznaczenie oficjalnego stanowiska Waszyngtonu w tej sprawie. Ustawa 447 podpisana przez prezydenta Trumpa właśnie do tego zobowiązuje sekretarza stanu jak również wszystkich urzędników departamentu stanu.
Najwyraźniej Polski umysł jest impregnowany na doniesienia z USA i nie chce zniszczyć swojej własnej bajki. Amerykanie i Żydzi przyjechali do Warszawy na konferencję „irańską”, żeby załatwić sobie poparcie Polski dla bliskowschodniej polityki Izraela i USA, co oznacza ni mniej ni więcej, tylko możliwość wzięcia polskiego żołnierza do działań w tamtym terenie. Możliwość taka wisiała w powietrzu od dawna, znane były wypowiedzi ministra Macierewicza na ten temat; jak to, jeśli będziemy mieli amerykańskie gwarancje i amerykański wojsko w Polsce to będziemy mogli „pomóc” walczyć o pokój w innych rejonach świata. Jest to głupota granicząca ze zdradą. Wojska amerykańskie w Polsce, podobnie jak polskie na Bliskim Wschodzie nie będą podlegać polskim władzom!
Amerykanie rzucą Polaków na pożarcie komu tam będzie trzeba, w swoich rozgrywkach.Na razie Polska rzucona jest - jak widać po wypowiedziach Pompeo - na pożarcie w rozgrywkach żydowskich, ale może przyjść czas, że zapłaci się nią Rosji czy komukolwiek innemu. Taki to już smutny los politycznej metresy, która najwyraźniej nie chce się wybudzić ze snu o amerykańskim księciu z bajki.
Polacy zamiast wziąć kraj we własne ręce, budować siłę militarną własnego wojska i prowadzić polską politykę narodową frymarczą przyszłością swych dzieci i wnuków.
Tymczasem kombinując, jak koń pod górkę, narodową politykę wydaje się prowadzić Viktor Orban tylko że on ma poparcie części własnego aparatu siłowego, własnych służb. Niestety polskie służby nie dorosły do takiej pozycji. Być może nie mogły, bo jak to mi ktoś „mądrzejszy” kiedyś powiedział Polska to za duży kraj, by go zostawić samemu sobie.
No i w ten sposób mamy w przededniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, - ludzi którzy, o Polską niepodległość walczyli ze stalinowskimi oprawcami, - lansowaną nową wersję polskiej historii. Być może niedługo już obowiązującą w polskich szkołach, bo wszystko wskazuje na to, że kończy się resurs obecnego rozdania politycznego w Warszawie i tamtejszy rząd zostanie wymieniony na bardziej odpowiadający bieżącemu zapotrzebowaniu. W tej nowej wersji Franek Blajchman będzie wzorowym Polakiem walczącym z nazimem, bohaterem każdej polskiej czytanki szkolnej.
Stare amerykańskie przysłowie mówi, gdy ktoś oszuka cię raz, powinien się wstydzić; jeżeli dałeś się oszukać drugi raz to sam się wstydź.
Ile razy oszukiwano Polaków?


Andrzej Kumor


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Ostatnio zmieniany sobota, 16 luty 2019 22:07
czwartek, 07 luty 2019 14:07

Przenicowanie

Napisał

Od czasu do czasu słucham Jordana Petersona “naszego” profesora z Uniwersytetu Torontońskiego, który stał się niesamowicie sławny po tym jak postawił się dyktatowi politycznej poprawności. Peterson, który ostatnio „wydał książkę o tym jak żyć”, mówi rzeczy oczywiste i banalne. Jednak, jak to kiedyś zauważył mój profesor od logiki, rzeczy banalne nie zawsze są trywialne, a więc Peterson mówi rzeczy, które nie są trywialne. Jednym z takich twierdzeń jest to, że to odpowiedzialność nadaje sens życiu; tymczasem nasza dzisiejsza kultura i ta masowa i ta oświatowa podkreśla przede wszystkim tak zwaną samorealizację, spełnienie się, czyli mamy sami siebie wynagradzać, mamy „mieć karierę” i przyjemności, po to żeby było nam dobrze; cały nacisk położony jest na nas samych. 


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

czwartek, 07 luty 2019 13:31

Chcecie to popatrzcie

Napisane przez

pruszynskiChcecie to popatrzcie

        Mając sporo czasu w czasie choroby obejrzałem moc filmów w Internecie. Jest tam bardzo wiele na tematy życia poza śmiercią, a teraz przeżywa kliniczną śmieć sporo ludzi.

        Opowiadają co widzieli, spotkania z Panem Jezusem, jak wygląda niebo i… piekło, które jest zastraszające.

        Pokażcie to niewierzącym rodakom może się nawrócą, a sami pomyślcie czy nie warto starać się być bardziej „dobrymi” i na piekło nie zasłużyć. Tam też słyszałem doskonałe powiedzenie: co to jest spowiedź - to winda do raju.

czwartek, 07 luty 2019 13:31

Uliczne kryterium uliczników

Napisane przez

michalkiewicz        Taktyka obozu zdrady i zaprzaństwa pod tytułem „Ulica i Zagranica” przynosi coraz ciekawsze efekty, uwalniając coraz silniejsze emocje obywateli politycznie zaangażowanych. 

        Sens tej taktyki polega na tym, by z jednej strony urządzać uliczne awantury przeciwko straszliwemu faszystowskiemu reżymowi, a z drugiej – oskarżać straszliwy reżym o łamanie praw człowieka i wszelkie inne zbrodnie przed „Zagranicą”, czyli przede wszystkim – dwoma niemieckimi owczarkami, postawionymi przez Naszą Złotą Panią na fasadzie Komisji Europejskiej. 

        Polskie rolnictwo jest niebezpieczne. Polska mogłaby wyżywić całą Europę, gdyby tylko jej rolnictwo pozostawić w spokoju i nie ingerować w jego strukturę. Natomiast samo województwo lubelskie byłoby w stanie wyżywić całą Polskę… Aktualnie dzięki staraniom „naszego rządu”, oraz przynależności do Unii Europejskiej straciliśmy już samowystarczalność żywieniową.

czwartek, 31 styczeń 2019 11:52

Zregionalizować, poszatkować i podzielić...

Napisał

Przy okazji pogrzebu zamordowanego prezydenta Gdańska gdzieś tam „po bokach” różni ludzie, którym nie podoba się zwierzchność „faszystowskich”, „nacjonalistycznych” władz w Warszawie,  przebąkiwali, że „tutaj w Gdańsku jest wolność”, i że to jest Wolne Miasto Gdańsk. Zresztą radni Gdańska już dawno temu nawiązując do przeszłości jedno z  rond właśnie tak nazwali „Rondo Wolnego Miasta Gdańska”. Nie wiem, czy jako Polacy akurat tę przeszłość powinniśmy upamiętniać, bo Wolne Miasto nadzwyczaj ochoczo poparło Hitlera, ale teoretycznie był to niezależny byt quasi-państwowy. 

 W czym jest problem? Otóż, w tym, że tak Bogiem a prawdą, to Gdańsk nie należy do Polski; nie ma żadnego umocowania traktatowego, które uznawałoby inkorporację tego terenu do państwa polskiego. Konferencja w Poczdamie przyznała co prawda Polsce prawo do administrowania tymi ziemiami na lat 40, uznając, że zostanie to następnie uregulowane na mocy traktatu pokojowego, ale tak się nie stało, a 40 lat się skończyło i obecnie Gdańsk jest w Polsce prawem kaduka.

        Zdaje sobie z tego sprawę wielu różnych „ziomków”, jak również dużo ludzi rozgarniętych po obu stronie politycznego równania; w Koblencji działa nawet Senat Wolnego Miasta Gdańska na uchodźstwie. Rozumowanie tych „rewanżystów” idzie tak, że miasto Gdańsk w 1939 roku zostało bezprawnie wcielone do III Rzeszy i dlatego jego status nie powinien być definiowany przez konferencję państw zwycięskich decydujących o pokonanych Niemczech. 

        Tak więc, jeśli wierzyć teoriom spiskowym, to Warszawa również jest tego świadoma, dlatego jakiś czas temu przeniosła różnego rodzaju obiekty wojskowe poza teren byłego Wolnego Miasta Gdańska, no bo status Gdańska zakładał że nie będzie tam żadnych instalacji wojskowych polskich. 

        Dzisiaj cała ta koncepcja może odżyć również za sprawą ochoty na jakiś teren wydzielony, „polski Hongkong”. Wiele osób mówi, że potrzebny jest obszar, na którym przepisy gospodarcze byłyby o wiele bardziej liberalne niż w pozostałej części kraju - tak, jak to ma miejsce w przypadku Hongkongu i Chin kontynentalnych. I tutaj status Wolnego Miasta Gdańska mógłby być pomocny. 

        Tak więc również wśród tych, którzy w Gdańsku nie lubią „władzy warszawskiej” uznając ją za „nacjonalistyczną” i „antyeuropejską” odżywają ciągotki do  samodzielnego administrowania.

        Zresztą jak tak popatrzymy na podgryzanie Polski jakiego jesteśmy świadkami z kilku kierunków, to jedną z dobrych metod jest właśnie osłabianie jurysdykcji centralnej. Ruch Autonomii Śląska? Proszę bardzo! Ale też proszę popatrzeć na poczynania władz wielkich polskich miast. Tam właśnie podważa się politykę centralną Warszawy i oferuje, na przykład, finansowanie in vitro, albo „nowoczesne” programy oświatowe „walki z mową nienawiści” - jak ostatnio w Warszawie. Mamy więc podgryzanie Polski przy pomocy organizacji pozarządowych, futrowanych z zagranicy hojną ręką różnych sorosowych wujów dobra rada, ale też finansowanych przez kanały żydowskie,  izraelskie, a nawet saudyjskie oraz  podgryzanie przez ruchy odśrodkowe, jak związki wielkich miast i tym podobne. 

        Chodzi o to, żeby obszar polski, obszar, który państwom z lewa i z prawa zawsze sprawiał kłopoty, zregionalizować, poszatkować i podzielić na różnego rodzaju twory i tworki, którymi łatwiej będzie manipulować; które łatwiej będzie zaprząc w jeden neokolonialny rydwan nowej Europy. 

        I taką właśnie rolę może mieć odgrzanie niezałatwionego po dziś dzień statusu Wolnego Miasta Gdańska. 

•••

        29 stycznia minęła 75. rocznica masakry ludności wsi Koniuchy; masakry dokonanej przez żydowską partyzantkę sowiecką w 44. O Koniuchach w Warszawie mówi się półgębkiem, bo to niepoprawne politycznie. O Koniuchach wiemy bardzo dużo nie tylko za sprawą relacji świadków -  sam osobiście z jednym z nich Edwarda Tubinem z Ottawy miałem honor rozmawiać, ale również wspomnień samych bandytów, którzy szczycili się mordem i chwalili w książkach jak to dali chłopom popalić. Mimo to, IPN po kilkunastu latach „umorzył śledztwo” rozpoczęte na wniosek Kongresu Polonii Kanadyjskiej. 

        Tu dotykamy samego sedna, bo w dzisiejszej antypolskiej nomenklaturze badań nad Holocaustem zapoczątkowanej przez Grossa, a dzisiaj coraz upowszechnionej ze względu na bieżące cele polityczne, dokonuje się ekstrakcji przeżyć Żydów z tamtych czasów pomijając kontekst historyczny i społeczny okupacji hitlerowskiej na polskich ziemiach. 

        Wyłuskuje się przypadki wydawania Żydów Niemcom przyprawiają polskim chłopom gębę morderców i złodziei ignorując cały kontekst brutalnej okupacji, podczas której polski chłop musiał zaopatrywać Niemców, wyżywić własną rodzinę, udzielić pomocy polskiemu wojsku z lasu i stawiać opór bandytom, których wałęsało się całe multum (w momencie upadku Polski otworzono więzienia). Do tego wśród Żydów działała rozwinięta agentura Gestapo. Wiele polskich rodzin zginęło dlatego że wydali je Niemcom schwytani Żydzi, którym Polacy udzielili pomocy.... 

        Czasy były brutalne i nieludzkie dlatego wymaganie dzisiaj od kogoś heroizmu polegającego na ryzykowaniu życiem własnej rodziny, by pomagać obcym jest rzeczą absurdalnie bezczelną. Zresztą gdyby odwrócić sytuację i zastanowić się ilu polskich Żydów pomogłoby Polakom zwłaszcza zupełnie obcym kulturowo i obyczajowo, jak to miało miejsce w przypadku Żydów ukrywanych przez Polaków Żydów ze sztetli, nie mówiących po polsku rozpoznawalnych na kilometr  - Żydom takiej pomocy zakazywała wprost ich religia.  Tymczasem Polaków do pomagania Żydom - mimo żywionej do nich niechęci - popychała ich religia - polski katolicyzm.

        Dzisiaj tym polskim chłopom, polskiemu narodowi, wytyka się że „za mało pomagał”, że „pozostał bierny”. I robią to ludzie, jak p. Abraham Foxman, którzy bardzo często są na świecie, dlatego że ich przodkom pomogli Polacy narażając życie własne i swych dzieci. Jest to po prostu hucpa i bezczelność! 

        Z drugiej strony, nie ma co się dziwić, jeżeli zastanowimy się kto taki schował się pod skrzydła syjonizmu i żydostwa. Wystarczy popatrzeć na obchody dnia zwycięstwa w Izraelu; iluż tam maszeruje dziarskich dziadków w mundurach NKWD. Dzisiaj w państwie żydowskim mieszkają miliony byłych sowieciarzy i trudno od nich wymagać, by walcząc w szeregach Armii Czerwonej mieli sentyment do „jaśniepańskiej Polski”. I w Izraelu, i w Ameryce, i w Europie Zachodniej jest  też mnóstwo byłych komunistów polskich i ich rodzin; wysokich rangą aparatczyków, których korzenie sięgają Międzynarodówki, a którzy Polaków - polskich chłopów nie wykluczając - traktowali jak „kontrrewolucyjne śmiecie”. 

        Żydzi mają bardzo ciekawe losy, ale rzadko są one wspólne z naszą polską martyrologią. Wiele razy podczas II wojny staliśmy po przeciwnej stronie barykady, jak w Koniuchach zrównanych z ziemią przez żydowską franczezę sowieckiej partyzantki. My, mieliśmy dwóch wrogów Niemców i Sowietów, Żydzi zaś zazwyczaj trzymali z Sowietami. Trudno więc mówić o wspólnocie losu. 

        Taka jest nasza polska historia pamiętajmy o niej, pamiętajmy o tamtych czasach, uczmy dzieci jak było, uczmy prawdy; nie dajmy się zastraszyć, kupić, skorumpować, nie dajmy sobie zamknąć ust, bo nie można być wolnym człowiekiem, kiedy przestaje się mówić prawdę.

        Andrzej Kumor 


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Ostatnio zmieniany niedziela, 10 luty 2019 16:14
czwartek, 31 styczeń 2019 11:42

Jeszcze zima, ptaki chudną, chudym ptakom głosu brak

Napisane przez

        To tekst piosenki Kasi Nosowskiej zanim została raperką. Ci z mojego podwórka znają tę piosenkę śpiewaną przez Marylę Rodowicz. Czy ptaki naprawdę chudną w zimie? Tak, jeśli nie mają co jeść. Możecie im pomóc i je odpowiednio dokarmiać. Umiejętnie, czyli ziarnem, a nie kartoflami, ani starym chlebem, i sprawdzając najpierw, czy w okolicy nie ma wałęsającego się kota.

czwartek, 31 styczeń 2019 11:11

Powrót monarchii?

Napisane przez

pruszynskiPowrót monarchii?

Prezydent Putin ma kłopot, za trzy lat już nie będzie mógł znów legalnie stawać w wyborach na prezydenta Rosji, a numer z Miedwiediewem już też nie może się powtórzyć.

        Ponoć by zmienić sytuację chce przez stworzenie nowego państwa połączonego z Białorusią, a w „nowym” państwie być jego głową.