Goniec

Switch to desktop Register Login

czwartek, 28 wrzesień 2017 22:45

Grona gniewu

Napisane przez

PanNikt3917And then you rock…:

https://www.youtube.com/watch?v=O3dtyXJeCLQ

„Uczyniłem cię światłem ponad narodami, niosącym zbawienie aż do krańców świata.” Dziś, 2700 lat odkąd  Izajasz wypowiedział te profetyczne słowa, Izrael staje się rosnącą potęgą jaśniejącą ponad  kontynentami, niosącą nadzieję i zbawienie aż po krańce ziemi.” -

Premier Benjamin Netanyahu, przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego  ONZ, 19.09.2017r.

http://www.pmo.gov.il/English/MediaCenter/Speeches/Pages/speechun190917.aspx

Po zawarciu przez Polskę z Anglią 7 kwietnia 1939 r. dwustronnej deklaracji o gwarancjach wzajemnych, opartej na podsuniętym  Beckowi schematycznym projekcie brytyjskim, zmienia się w Londynie opinia nt. polskiego ministra spraw zagranicznych i Polski. Znikają tezy białych londyńskich sahibów o „samolubnej polityce Becka”, a zastąpił je podziw w stosunku do niego i Polaków – „tego wielkiego męskiego narodu” – jak raczył nas określić premier Chamberlain. Alexander Cadogan z Foreign Office po rozmowach z Beckiem 4 kwietnia 1939r. określił je jako: „całkiem zadowalające, ale okaże się, czy wykona ruch w razie ataku na Holandię, Belgię i Szwajcarię.” Z kolei William Strang w liście do angielskiego ambasadora w Warszawie pisał: „Beck jest cennym czynnikiem bezpieczeństwa w nowej sytuacji, w której obecnie się znajdujemy.” Harold Nicolson, angielski dyplomata, historyk, w swoim dzienniku pod datą 23 kwietnia 1939r. notował: „Nie rozumieliśmy Becka, kiedy uważaliśmy go za nierozumnego. Jest prawdą, że dawniej był zmuszony prowadzić „politykę wahadłową,” ale to wszystko jest skończone. ON BĘDZIE WALCZYŁ W DOBREJ SPRAWIE.”

 

Na lokalnym podwórku ludzie Ziobry na zlecenie nacialnika właśnie zaczęli czochrać jakiegoś z kapelusza wyciągniętego prawnika- przydupasa pana prezydenta, a panowie z SKW zaczęli „ujawniać” mroczne fakty z przeszłości  pana z BBN, co jest wyraźnym ostrzeżeniem dla Dudy, że jego zdrada i podwieszenie się pod ludzi z WSI, u których prezydent znalazł kryszę i na zlecenie których uwalił najważniejsze ustawy pisowskie dotyczące architektury legislacyjnej w Polsce (czyli kto swoich ludzi wsadzi tam, gdzie trzeba w sądach i trybunałach), nie została i nie zostanie zapomniana.

Ważniejszą rzeczą, z którą okoniem staje nasz Forrest Gump z pałacu namiestnikowskiego, a co skreśla go podwójnie na Nowogrodzkiej, jest jego opór wobec działań Macierewicza wokół armii (walka Niemiec przeciw USA przy czujnym i „troskliwym” współudziale żydowskim w obu frakcjach).  Obie strony będą musiały zawrzeć jakiś kompromis, aby wyjść z klinczu z twarzą. Moim zdaniem to się nie uda. Każda ze stron szachuje się eksponowaniem, kto ma większego i mocniejszego patrona zewnętrznego (czego operetkowe przykłady widzieliśmy właśnie podczas wizyt polskich oficjeli w USA), a co poza poczuciem głębokiego zażenowania, daje nam możliwość po raz kolejny uświadomienia sobie, jacy ludzie nami rządzą. Czy Duda będzie miał poparcie PiS w kolejnych wyborach prezydenckich, czy właśnie zaczął się proces dyskredytowania Forresta Gumpa, jaki układ wygra w obozie władzy (Ziobry?), to są wszystko typowo bantustanowe w swojej wadze kwestie. Szkoda na ich rozważanie czasu. Przejdźmy zatem do konkretów.

czwartek, 28 wrzesień 2017 22:42

CZY TURCJA PÓJDZIE NA WOJNĘ?

Napisane przez

        Owszem, pójdzie, jeśli Turkmeni w Iraku będą atakowani przez Kurdów. Oficjalnie. Turcja natomiast, to NATO. 

        Nieoficjalnie Turcja na wojnę również pójdzie, ponieważ prezydent Erdogan jest przywódcą poważnym i odpowiedzialnym, zatem nie można się dziwić, gdy uznaje słusznie, że niepodległy Kurdystan stanowi realne zagrożenie dla integralności terytorialnej państwa tureckiego. Realne, a na domiar złego radykalne. 

        W tych okolicznościach fakt, iż w irackim Kurdystanie w miniony poniedziałek zakończyło się referendum niepodległościowe, to jedno. 

zura23Ściśle tajne

PARAFRAZA SZYFROGRAMU Nr. 178/57

z dnia 08.02.57 r. z Ottawy

        1. Martin odwiedził Nortona 1-go lutego. Spotkanie było krótkie i nie dało oczekiwanych rezultatów. Martinowi Norton powiedział że gdy będzie w Ottawie w najbliższym czasie to porozmawia z nim dłużej.

        2. Brol zaproponował aby przed Kobzą postawić zadanie zakupu drogą półlegalną aparatu lotniczego do robienia zdjęć w nocy. Przed dokonaniem zakupu Kobza dostarczy prospekty i ceny. Tą propozycję Brol podawał w poprzednim raporcie. Następne spotkanie Kobzy z Brolem odbędzie się 11-go lutego. Proszę powiadomić mnie o Waszej decyzji w tej sprawie.

        3. 30 stycznia za pośrednictwem redaktora kroniki Dutkiewicza zapoznałem byłego pułkownika przedwojennego Bobrowskiego. Pracuje on w domu towarowym „Eatona” w Toronto. Jest przychylnie ustosunkowany do Polski. W ostatnim czasie przesłał list przez byłego kierownika placówki do ministra Rapackiego, dawnego znajomego z obozu jenieckiego. Bobrowski chciałby pracować w oddziale P.K.O. w Toronto. Posiada on duże znajomości wśród Polonii i gdyby pracował w P.K.O. miałbym do niego łatwy dostęp. Posiadam możliwość nieoficjalnego poparcia jego kandydatury. Proszę o waszą decyzję w tej sprawie.

czwartek, 28 wrzesień 2017 22:09

Czym nas karmią

Napisał

kumorszary        Jak możemy podzielić doniesienia agencyjne? Jak wszystko – na równe i „równiejsze”; takie, które są lansowanej, i takie, które mają duży opór propagacyjny. 

        Niedawny przykład takiej „równiejszej” informacji to tragiczny zamach na kościół w Stanach Zjednoczonych, gdzie imigrant z Sudanu, zamaskowany, zastrzelił kobietę, a następnie wszedł do kościoła i zranił kilka innych osób.

        Gdyby to był biały supremasista, który ostrzelałby jakiś kościół pełen Murzynów, no to mielibyśmy całodzienne panele w CNN, a że akurat parafia, gdzie miało miejsce zdarzenie, jest przeważnie biała, a sprawca – Murzyn, jako dziecko nielegalnie przyjechał z Sudanu, no to na telewizyjnym pobąkiwaniu się skończyło.


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

czwartek, 28 wrzesień 2017 22:07

TYLE CO NIC

Napisane przez

        Jeśli to ustawka polityczna pod tak zwaną publikę, całe to zamieszanie z prezydentem, ustawami o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz nowelizacją Konstytucji – to dobrze.

        Dobrze, albowiem „realizacja ma być zrealizowana”. Jeśli natomiast działania prezydenta nie mają przełożenia praktycznego na idee wprowadzone we wspólnotową przestrzeń pod sztandarem obozu prawicy, to Jarosław Kaczyński, namaszczając w roku 2015 Andrzeja Dudę, raczej pokaleczył palce, sobie i Polsce, niż przygotował osinowy kołek do wbicia w serce III RP. Pożyjemy – zobaczymy. 

poniedziałek, 25 wrzesień 2017 23:30

Na bieżąco: Krótki kurs geopolityki stosowanej

Napisał

Żydowski projekt, przemodelowania Bliskiego Wschodu, poprzez arabską wiosnę i instalację "demokratycznych" reżimów w państwach tradycyjnie wrogich Izraelowi spalił na panewce ze względu na interwencję Władimira Putina w Syrii. Kreml odczytał to przedsięwzięcie, jako próbę wyparcia z dotychczasowej strefy wpływów.
Wytworzyło to problem, bo rosyjskie operacje w Syrii umocniły oś Moskwa-Iran-Syria-Hezbollah, której _Żydzi nie mogą strawić, i której wprost się boją.
Stąd próba otwarcia nowego frontu, tym razem w Kurdystanie, a raczej na północy Iraku. Było raczej oczywiste, że Kurdowie, największy na świecie naród bez państwa w referendum opowiedzą się za niepodległością;, było oczywiste, że obecne sekciarskie władze w Bagdadzie na takie coś się nie zgodzą; nie zgodzi się również Turcja, która obawia się oderwania przez Kurdów sporego kawałka własnego terenu. 


Pojawiło się więc nowe rozdanie i nikt nie wstaje od stolika. Trzecia wojna światowa czeka nadal na swą decydującą fazę.
Tymczasem problem Pacyfiku nie przestaje spędzać snu z powiek prezydenta Trumpa, USA jak na razie okazują się jedynie silne w gębie, huczne zapowiedzi fajerwerków nad Północną Koreą, zaowocowały "zakazem podróży". Jest oczywiste, że to doprowadzi północnokoreańską turystykę do upadku, a Kim Jong-un przeprosi i poda rękę...

 

Wszystkie felietony Andrzeja Kumora


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany wtorek, 26 wrzesień 2017 14:53
niedziela, 24 wrzesień 2017 21:27

Na bieżąco: Merkel czyli post-Niemcy

Napisał

Józek Drewniok z Monachium, mój kolega z lat młodości, prawdziwy polski Ślązak, który na Uniwersytecie Jagiellońskim studiował po okresie pracy w kopalni; człowiek, który kocha Polskę mimo że bardzo często było to uczucie bez wzajemności, przyznał się dzisiaj, że głosował na AfD;

cytuję "Merkel całkowicie mnie zawiodła, nie tylko chodzi o tak zwanych uchodźców, ale też małżeństwa homoseksualne - to przelało czarę goryczy". Niemcy są wiodącym krajem Europy, niektórzy mówią że po odejściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w zasadzie Europa jest niemiecka.

Można się jedynie domyślać projektów jakie mają na uwadze ci, którzy rozpętali masową imigrację Afrykańczyków i Azjatów do Europy. Fakt, że obecny rząd w Berlinie temu nie przeciwdziała, a przeciwnie - uczestniczy - daje do myślenia.

Czy na Merkel ktoś nacisnął, że na oścież otworzyła Festung Europa, no bo chyba nie zrobiła tego sama z siebie; kiedyś Jarosław Kaczyński dawał do zrozumienia że Merkel ma coś enerdowskiego za uszami. Mimo tego wszystkiego Niemcy są nadal hardkorowym państwem, w którym kołacą resztki dumy; państwem, które de facto zorganizowało Europäische Gesellschaft, ciągnie z niego zyski, państwem, któremu do szczęścia potrzebne jest jedynie wyparcie Stanów Zjednoczonych z własnego podwórka.

Czy rozpoczęcie nowej migracji było prezentem globalnych elit dla tych w Niemczech, którym marzyło się zdyskontowanie obecnej pozycji gospodarczej tego kraju? Efekt taki, że stare Niemcy są skończone i decyduje o tym prosty demograficzny rachunek. Zwycięstwo Angeli Merkel pokazuje jedynie, że choć wiele osób w Niemczech ma wielką ochotę na sanację, to jednak nic już nie można zrobić. Dobre notowania AFD pozostaną jedynie kwiatkiem przypiętym do kożucha.


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany niedziela, 24 wrzesień 2017 22:35

Przyzwyczaiłem się już, że programy aktualizują się same - przestałem z tym walczyć. Skype i Windows traktują swoje oprogramowanie - jak własne. Stary model, w którym kupowało się oprogramowanie montowało we własnym komputerze i traktowało jako coś stałego i nabytego to przeszłość - Ostatnio uderzyło mnie jednak, że wszystko postępuje w kierunku dalszego ubezwłasnowolnienia użytkownika i przejmowania pełnej kontroli przez producenta oprogramowania. Po aktualizacji Windows 10 Anniversary nie można wyłączyć korzystającej z mikrofonu i głośników komputera Cortany mającej nam ułatwiać przeszukiwanie. Niby można, ale trzeba to zrobić przez modyfikację Registry, drogą niewykonalną dla większości zwykłych użytkowników. Co robi Cortana? Słucha, co chcemy powiedzieć, a zatem sami fundujemy sobie codzienną audycję "przy otwartym mikrofonie". 

https://www.pcworld.com/article/3100358/windows/you-cant-turn-off-cortana-in-the-windows-10-anniversary-update.html

Apple, który od dłuższego czasu, (podobnie jak MIcrosoft od zawsze) traktuje użytkowników jak debili, zaoferował ostatnio rozpoznawanie twarzy do otwierania smartfonu - Ponieważ telefon jest non stop w sieci stosowni hackerzy oraz "czynniki wyższe" będą mieli na bieżąco wgląd do wszystkich plików z konterfektami obywateli, przez co maszyny podłączone do kamer będą mogły łatwiej wyławiać ludzi z tłumu (na przykład idących na lotnisko).

Na dodatek Apple przestał umożliwiać wyłączanie wi-fi i Bluetooth. To znaczy nadal możemy sobie tam kliknąć czy przesunąć na ekranie, dzięki czemu teoretycznie wyłączamy wspomniane rzeczy, ale tylko… "na niby" w rzeczywistości działają one w tle, aby "poprawić funkcjonalność naszego telefonu i dostarczać producentowi oprogramowania różne dane. Powiem szczerze że to nadaje się do sądu!
http://www.hindustantimes.com/tech/ios-11-switching-off-wi-fi-bluetooth-from-control-centre-doesn-t-actually-turn-them-off/story-uDMZzpMp7bOD53kA1SPqjI.html

Starzy czekiści w ważnych sytuacjach zawsze "zapominają" telefonu. Nam pozostaje zgrzytanie zębami i wybieranie z oferty, tych, które jeszcze nas nie podglądają. Jeśli nie podniecania nas ekshibicjonizm dobrym obyczajem jest też zaklejanie oczka kamery czy mikrofonu. A jeśli nie uzależniliśmy się jeszcze od smartfonu, może warto rozważyć powrót do poczciwej starej nokii bez wyświetlacza.
Andrzej Kumor


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

czwartek, 21 wrzesień 2017 23:07

Korespondencja z dżungli od „Dzikiego Mietka”

Napisane przez

phoca thumb l Natasha i Misiasio        Około miesiąca temu zjawił się rodak z Nowego Jorku. Teraz, gdy zgodził się, abym to opisał, prosił mnie, abym nie podawał jego danych ze względu na przykrości, jakie go spotkały po powrocie do USA – naśmiewanie się kolegów, dziwna reakcja lekarzy, no i wywalenie z ubezpieczenia za korzystanie ze średniowiecznych metod. Po wielu poszukiwaniach znalazł co prawda inne ubezpieczenie, ale 2,5 razy droższe i do tego z ograniczeniem, że pierwsze 48 godzin w szpitalu wszystko sam pokrywa. Znam to, bo sam to miałem podobnie.

        Ale wracając do sprawy, któregoś dnia pod wieczór zjawia się ktoś mówiący po polsku, powołujący się na wspólnych znajomych. Co prawda nie bardzo kojarzę, ale od słowa do słowa dowiaduję się, że czytał sporo na mój temat na Facebooku i że ma problem z POCHP (przewlekła obturacyjna choroba płuc). Na początku nie bardzo wiedziałem, o co chodzi, dopiero przypomniałem sobie, że kolega Rychu z Kanady kiedyś mi wysłał link na ten temat, więc go odszukałem i się z tym zapoznałem.

        Powiedziałem mu, że nazwiemy go np. Jurek i że może u nas przenocować, a rano czegoś poszukamy.  Oczywiście przy kieliszkach tutejszej nalewki przegadaliśmy sporo godzin. Okazało się, że ma trochę ponad 40 lat, przed 50-tką, ma rodzinę, małe dzieci, pracuje przy wyburzeniach, głównie spalonych domów, nie zawsze w masce, pali sporo, za kołnierz też nie wylewa. Pracował trochę jako ochotnik przy oczyszczaniu strefy 0 po 9-11, ale tylko tydzień. Teraz się okazuje, że ma 60-75 proc. prawie nieczynnych płuc i musi spać z tlenem, a czasem w niektóre dni też go używać.

        Ale dość tego. Rano chciałem z nim pojechać do lekarza, ale odmówił, mówiąc, że już wielu odwiedził z miernym skutkiem. Szukał szamana albo dobrego zielarza. Więc go zaprowadziłem do zielarza na targu – tam jest ich kilku w każdą sobotę – ten go obejrzał, kazał mu napluć do szklanki z wodą, co mnie nawet przeraziło, bo to było gęste, czarne i z krwią. Pyta się, jak długo pluje krwią, mówię, że tak z przerwami od dwóch lat, raz mniej, raz więcej. Ten mu poradził, aby najpierw spróbował się szybko oczyścić, najlepiej by to była ayahuasca, ale najbliżej to w Pucallpa albo Porto Ocopa, ale mówi, że tu na targu, trochę wyżej, zielarka sprzedaje san pedro. To też dobre, choć działa wolniej, i aby przez miesiąc nie jadł mięsa, a zwłaszcza wołowiny i wieprzowiny, nie pił piwa, kawy i herbaty, może pić ziołowe, ponadto może czasem wypić sobie trochę nalewki ziołowej. Powinien unikać wszelkich napojów gazowanych, soków gotowych z kartonu itp., ma jeść sporo warzyw z rana, a po południu owoce, pić soki świeżo robione, kupić sobie uno de gato, ale świeże, tak samo noni spady albo mocno dojrzałe i pić rano uno de gato, a wieczorem noni, w południe jeść owoce lub sok z guanabany i robić sobie inhalacje z asmachilcy, jeść nawet po 3-5 żółtek dziennie, ale nieściętych. Jak lubi, to nawet surowych, ale od kur co biegają po działkach. I to wszystko. Za poradę chciał 20 soli, ten z rozpędu dał 50 i nie chciał reszty. Znalazłem mu zakwaterowanie blisko rynku, żeby nie musiał dojeżdżać od nas do miasta – wszak to 6 km – no i właścicielka zgodziła się mu za dodatkową opłatą to wszystko przygotowywać. Po tygodniu już przestał pluć krwią, choć przez trzy dni to strasznie dużo wydzieliny wydalał. Już mógł odbywać dłuższe spacery nad rzeką, po trzech tygodniach wydajność płuc wzrosła z 1,2 litra do ponad 3 litrów i już nawet mógł trochę biegać. Po 4 tygodniach plwociny stały się już żółte albo jasne i było ich coraz mniej.

        Po powrocie do Nowego Jorku, gdy poszedł na badania, to nie chcieli wierzyć, wszak to niby choroba nieuleczalna. W tak zaawansowanym stadium wszak mu dawali góra 6 miesięcy życia. Lekarz, jak się dowiedział, jak się leczył, to powiedział, że mamy 21. wiek, a on stosuje średniowieczne metody. Wyśmiał go i chyba zadzwonił do ubezpieczalni, bo tydzień później dostał list, że nie przedłużą mu ubezpieczenia. Większość jego znajomych kpi z niego, że do Trzeciego Świata jeździ do zielarzy itp. Tyle tej przydługiej opowieści. 

        Długo się zastanawiałem, czy to opisać, ale znajomi i ten niby Jurek prosili, abym to zrobił. Że są inne metody, może średniowieczne, ale jednak skuteczne. 

        Pozdrawiam 

Mitch Sobczak

        Klimat się jednak chyba zmienia, bo dwa miesiące suszy z dwoma małymi deszczami, a teraz podobnie jak w porze po głównej deszczowej, czyli marzec – kwiecień. Tego przedtem nie było, przeważnie do grudnia rzadko padało. Ale nie o tym. Co prawda pora deszczowa się jednak nie zaczęła, ale pada co drugi dzień mały kapuśniaczek. Rośliny chyba wyczuły zmianę, bo wypuściły świeże liście, a kawa zakwitła na biało. No i rozsadzamy papaję i banany. Mam pomocnika, Jorge zasuwa trzy razy szybciej ode mnie. Gdy ja wykopię jeden dołek, to on trzy. Dołki mają 80-90 cm średnicy i 65-70 głębokości. Co prawda jest tylko 15 lat starszy, w listopadzie kończy dopiero 85 lat. Urodził i wychował się w okolicach Tarmy. W młodości przechodził ospę, świnkę i odrę, a później, jak miał 73 lata, już na naszym terenie, gdy niósł worek ananasów, poślizgnął się i spadł jakieś 120 m. Złamał dwa żebra i się pokaleczył i posiniaczył, ale worka nie puścił. Syn go chciał zawieźć do szpitala, ale on stwierdził, że w szpitalu więcej ludzi umiera niż w domu i jak raz się zacznie z lekarzami, to później trudno się od nich odczepić, a zwłaszcza od pigułek i zastrzyków. Nazrywali liści selva con selva, przyłożył na miejsce złamania kawałki bambusa, owinął lianami, miejsca krwawiące posmarował sangro de drago, a na noc na siniaki przyłożył matico i rano poszedł do roboty. 

        Rano chciałem, aby coś zjadł, wszak już od 6 pracuje, ale on stwierdził, że wypił kubek wody z solą, aby się nie pocić, a teraz żuje liście koki, aby jeść się nie chciało. Jada raz dziennie i raczej owoce, a czasem zupę warzywną, a co drugi dzień pije jajka albo smaży, ale aby żółtka się nie ścięły. Do mnie przyjeżdża rowerem około 10 km na działkę, swoją ma jeszcze 8 km i też tylko na rowerze niezależenie od pogody. Deszczu się nie boi, chyba że duży, to przeczeka. My porozsadzaliśmy ogórki, pomidory, marchew, kulantro i kapustę oraz sałatę. Wszystko się przyjęło. Jajka mamy swoje i sporo, choć nie takie piękne i dorodne jak wasze, nasze takie jakieś archaiczne, każde inny kolor i wielkość, ale jak kolega stwierdził, smakują dużo lepiej. Może prawda, bo smak waszych już zapomniałem. Kapusta się kisi, a teraz robię salceson, bo kupiłem łeb świński, parę serc, nerki, wszystko po S/2 sole, tylko golonka po S/5 soli. 

        Pozdrawiamy z La Merced.

        Jestem Polakiem, wiernym synem Ojczyzny. Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej, była i jest treścią mego istnienia.  

        15 września 2017 roku minęła 200. rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki – bohatera dwóch narodów – polskiego i amerykańskiego. Obchody tej rocznicy są preludium do wielkich uroczystości związanych z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. W realizacji tego dzieła rola Polonii jest niedoceniona. Polaków z Ojcowizny wypędzały prześladowania zaborców i bieda, ale wierni zasadom moralnym, zawartym w haśle: BÓG, HONOR, OJCZYZNA, wszyscy gotowi byli „na skinienie dla ojczyzny przelać krew”. Polscy emigranci, pracując ciężko dla państwa, które udzielało im gościny, wspierali materialnie swoje rodziny w kraju i tworzyli grunt do odrodzenia się państwa polskiego. Wielkie nadzieje na odzyskanie niepodległości wiązali z wybuchem I wojny światowej. Na ziemiach polskich i na emigracji istniała, jako rezultat pracy organicznej, gęsta sieć polskich parafii, towarzystw kulturalnych, organizacji społecznych i paramilitarnych. Rozwijała się emigracyjno-polonijna prasa, powstawały pierwsze organizacje finansowe. Polacy liczyli się w świecie kultury, sięgnęli po Nagrody Nobla. Wszyscy żyli wtedy nadzieją, że nadejdzie dogodny moment do odzyskania tak upragnionej niepodległości. 

  Na zjeździe w Buffalo we wrześniu 1914 roku Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” (Polish Falcons Gymnastic Society) opublikowało memoriał, w którym stwierdziło: „W imieniu czteromilionowego Wychodźstwa polskiego osiadłego w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej – my – Sokolstwo Polskie jako ‘przednia straż’, zebrani na Walnym Zjeździe w Buffalo N. Y. w dniu 10 września 1914 roku, mocą jednomyślnie zapadłej uchwały stawiamy niniejszym na forum cywilizowanych ludów SPRAWĘ POLSKĄ. Czynimy zaś to w zastępstwie dwudziestokilkumilionowego narodu, który na odwiecznych swych siedzibach od stu pięćdziesięciu blisko lat rozdarty na trzy zabory, co drugie pokolenie krwią i męczarnią swych najszlachetniejszych synów stwierdza przed światem, prawa nieprzedawnione Polski do bytu samoistnego i politycznego, a dziś, gdy niebywała w dziejach świata rozgorzała walka i milionowe armie zaborców na ziemi polskiej krwawo regulują swe rachunki – spłaca w bratobójczej walce ostatnią śmiertelną daninę, aby wobec monstrualności tej zbrodni Kainowej, do której zmusza nas dola niewolna, sprawa polska stała się KWESTIĄ EUROPEJSKĄ”

        Rozwój towarzystwa „Sokół” szczególnie nasilił się w 1915 roku, ale do utworzenia we Francji Błękitnej Armii droga jeszcze była daleka. Powstały w 1914 roku w Ameryce Polski Centralny Komitet Ratunkowy będzie popierał Sokolstwo i nie zaprzestanie prac nad tworzeniem armii polskiej, ale rozumie, że najważniejszą sprawą jest natychmiastowa pomoc, aby ocalić biologiczne wartości narodu polskiego. Punktem zwrotnym w tej sprawie stał się słynny apel polskiego noblisty Henryka Sienkiewicza do narodów cywilizowanych opublikowany 29 marca 1915 roku na łamach „Dziennika Związkowego” w Chicago. Apel ten wywołał wielkie wrażenie. Brakowało jednak charyzmatycznego lidera, który mógł te wszystkie słowa wcielić w życie. 15 kwietnia 1915 roku do Stanów Zjednoczonych przybył współzałożyciel i drugi obok Sienkiewicza honorowy prezes Generalnego Komitetu Ratunkowego w Szwajcarii – Ignacy Jan Paderewski. 

        W Nowym Jorku witali go przedstawiciele wychodźstwa i duchowieństwa polskiego, wśród nich znany polski bankier, wydawca, polityk amerykański i polonijny Jan Franciszek Smulski, który wywarł na Paderewskim bardzo pozytywne wrażenie i sam był zafascynowany osobowością wielkiego artysty. Entuzjastycznie wyrażał się o nim w korespondencji do „Dziennika Związkowego”.  Paderewski ma czar niezwykły w mówieniu. Można go słuchać godzinami. (…) W każdym słowie Paderewskiego znać si;ę wiary, hart woli i oddanie się służbie publicznej i sprawie. (…) W dalszych relacjach ze spotkania z „mistrzem tonów” J.F. Smulski tak charakteryzuje rozmówcę: „Paderewski opowiadał o stosunkach, o już poczynionych zabiegach we Francyi i Anglji, o planach wreszcie odnośnie Ameryki. A o wszystkim mówił z taką znajomością psychologii ludzi i społeczeństw, z taką znajomością rzeczy politycznych, tak jasne i przekonywujące rzucał poglądy na tok spraw bieżących, że natychmiast zrozumiałem, że mam przed sobą nie tylko mistrza tonów, ale niezwykłego dyplomatę. To geniusz politycznej myśli polskiej, za którym się powinno iść i musi, gdyż poza wszystkim przebija w nim niezgłębiona miłość Polski i bezgraniczne poświecenie dla niej. Paderewski bowiem gotów jest rzucić na szalę przyszłości Polski nie tylko swoją fortunę, ale i samego siebie. On żyje tylko Polską i dla Polski. Dla niej gotów jest poświęcić całą swoją przyszłość, cały swój majątek”. „Niczego nie pragnę – mówił – tylko tego, aby moje zdrowie i mój majątek, jaki zebrałem, wystarczyły do dożycia chwili, w której się przekonam, że dopomogłem do uratowania Polski i postawienia Jej na należytym szczeblu wśród narodów świata. Niech zostanę wówczas bez centa. Wystarczy mi, gdy Polskę szczęśliwa oglądać będę.”     

        Smulski wprowadził Paderewskiego w środowiska amerykańskich bankierów, przedsiębiorców i polityków, a ten dzięki swojemu emocjonalnemu zaangażowaniu przekonywał ich do popierania sprawy polskiej. Pierwsze publiczne wystąpienie Paderewskiego miało miejsce 30 kwietnia 1915 roku, w Chicago, pod ufundowanym przez Polonię w 1886 roku, a odsłoniętym 11 września 1904 roku, pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Na wielką, patriotyczną manifestację przybyło ponad 100 tysięcy uczestników. Dla tych, którzy nie mogli być obecni, w przeddzień ogłoszono w prasie polsko-amerykańskiej płomienny apel. Oto fragmenty tego przemówienia: 

        RODACY, DRODZY BRACIA MOI!

        Witam Was, bracia, witam siostry kochane! Witam Was serca własnego uciechą i ojczyzny bólem; witam troską Narodu i cierpieniem, ale i całą jego wdzięcznością, ufnością i nadzieją. Witam i pokłon Wam składam uniżony; boście Polacy.

         Przyszliście pod stopy pomnika, przed którym w Polsce mówić nam nie dano. Zeszliście się tutaj w pobliżu pomnika jednego z największych synów przesławnej Ojczyzny, by w skupieniu ducha, chwalebnym tego kraju zwyczajem, hołd kwiecia waszego złożyć pamiętny, wdzięczny Jemu i tym wszystkim, którzy za wolność ludzką walczyli. Przybyliście w spokoju, powadze, niemal z pokorą, a jednak każdy z Was może śmiało podnieść czoło, każdy powinien z dumą patrzeć dokoła – boście Polacy. (…)

        A gdy spoglądając na Wasze zmęczone oblicza, na Wasze ręce zgrubiałe od twardej pracy, która niejednemu, nawet wrogowi przysporzyła dostatku, gdy spoglądając na Wasze skromne szaty, bogaci a pyszni, szczęśliwi a zazdrośni zapytać Was mogą o wasze prawa do tytułu, odpowiedzcie tylko, żeście Piastów, Chrobrego, Łokietka potomstwo, żeście Zawiszów, Warneńczyków spadkobiercy, żeście Czarneckich, Sobieskich synowie, żeście Dąbrowskiego, Pułaskiego, Kościuszki dzieci. Odpowiedzcie hardo: żeście Polacy.

        Przy wierze Ojców stoicie niewzruszenie, macierzystego nie zapominacie języka, boście świadomi, że nie ma na świecie piękniejszej mowy, ani bogatszej nad naszą, nad polską. Liczba i siłą stanowicie poniekąd czwartą nasza dzielnicę. Oświatą i dostatkiem, uzdolnieniem do zbiorowej pracy, doświadczeń w przeróżnych zdobytych zawodach stanęliście wysoko. Naród Polski dumny jest z tego, żeście krwią krwi Jego, kością Jego kości. (…)

        Jestem Wam bratem. Dla wszystkich, którzy tu jesteście, jednakie braterskie żywię uczucie, miłość gorącą serdeczną. Jestem Polakiem, wiernym synem Ojczyzny. Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej, była i jest treścią mego istnienia; urzeczywistnienie jej było jedynym celem mego życia. Choć większość lat przeżytych spędziłem wśród obcych, nie sprzeniewierzyłem się jej ani na chwilę i nie sprzeniewierzę nigdy.

        Nie należę do żadnego politycznego stronnictwa i nie przychodzę by Was pouczać, byście w tym lub innym poszli kierunku. Sprawę już rozstrzygnął Naród. Sprzyja on dobrym, nie wrogom, ufa w Boga i we własną moc. (…) Pójdźcie, jak serce Wam wskaże.

        Gdy nieszczęście minie, wrócicie do dawnych swych rozpraw, a tymczasem zapomnijcie uraz, połączcie się, podajcie sobie dłonie, jeżeli nie do trwałej zgody, to do wspólnej pracy, za którą Wam Polska na zawsze pozostanie wdzięczna.

        Wdzięczny brat Wasz i sługa.

                  I. J. Paderewski

        Wynikiem trzy letniej pracy Ignacego Paderewskiego w Stanach Zjednoczonych była rekrutacja ponad 20 000 ochotników do Armii Polskiej we Francji, tzw. Błękitnej Armii, dowodzonej przez gen. Józefa Hallera. Istotny jest także fakt, że Paderewski dysponował imponującą infrastrukturą społeczną. A mianowicie setkami działaczy polonijnych i organizacjami, które uznały autorytet „mistrza” i podporządkowały się jego przewodnictwu. Warto wymienić w tym miejscu chociaż niektórych z nich: dr. Teofila Starzyńskiego, Franciszka Dzioba, Jana Stykę czy Władysława Bendę. Paderewski stworzył wokół „polskiej sprawy” olbrzymie zaplecze intelektualne i finansowe. Wygłosił ponad 340 przemówień, własnoręcznie napisał tysiące listów do ważnych osobistości życia amerykańskiego. Ważnym faktem były zabiegi dyplomatyczne polskich organizacji, a przede wszystkim osobisty wpływ i przyjaźń Ignacego Jana Paderewskiego z prezydentem Stanów Zjednoczonych Wilsonem. Dzięki osobistemu zaangażowaniu Ignacego Jana Paderewskiego, prezydent Woodrow Wilson podpisał 5 października 1917 dekret zezwalający Polakom z USA formować swoją armię. Ponieważ prawo amerykańskie nie pozwalało na szkolenie obcej armii na swoim terytorium z pomocą przyszła Kanada, oddając do dyspozycji tereny pod miasteczkiem Niagara-on-the-Lake. Obóz otrzymał imię Tadeusza Kościuszki. 8 stycznia 1918 r. oficjalnie głos w spawie polskiej zabrały także Stany Zjednoczone. Amerykański prezydent Thomas Woodrow Wilson wygłosił wtedy orędzie do Kongresu USA, w którym stwierdził w 13. punkcie swego programu: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować traktatem międzynarodowym”. Francja i Anglia nie zajęły osobnego stanowiska w sprawie polskiej, lecz wyraziły swoją solidarność z Rosją. Podobne stanowisko prezentowano w wielu innych sytuacjach w Locarno, później w Monachium i w Jałcie.

        Spektakularne działania polskich patriotów w USA na czele z Ignacym Janem Paderewskim, doprowadziły do powstania Herbert Hoover and the Organization of the American Relief Effort in Poland (1919–1923). Ta amerykańska rządowa organizacja wraz z innymi organizacjami, takimi jak Polsko-Amerykański Komitet Pomocy Dzieciom, przekazała do Polski 250 milionów dolarów. Trzeba pamiętać, że wartość dolara w okresie przed depresją była astronomicznie wysoka. Pomoc finansowa dla Polski nie skończyła się z chwilą odzyskania niepodległości. W trakcie naszych dociekań udało się nam dotrzeć do wyliczeń dr. Aleksandra Rytla (słynnego założyciela Związku Lekarzy Polskich w Chicago) na temat innych zbiórek finansowych w pierwszych latach po uzyskaniu niepodległości.

Fundusz Narodowy – 3 000

zbiórki lokalne – 10 500

paczki żywnościowe – 624

przekazy pieniężne – 1 600

wpłaty przez konsulaty – 11 500

pieniądze przesłane przez banki – 200 000

papiery wartościowe – 49 000

polska 6-proc. pożyczka – 19 574

dolary przywiezione przez powracających emigrantów – 150 000

        Sumy – w milionach dolarów – przesłane do Polski na podstawie opracowania dr. Aleksandra Rytla.

        Pomoc finansowa Polonii dla Polski trwa do dziś. Idąc polskimi ulicami, nigdy się nie zastanawiamy, który dom powstał za pieniądze polskich emigrantów. 

        Polonia amerykańska w okresie II wojny światowej i w okresie komunizmu, przejęła na siebie ważny obowiązek reprezentowania prawdy historycznej oraz przechowania polskiej tożsamości narodowej. Za to była inwigilowana i skutecznie rozbijana przez komunistyczne służby. Po 1989 polskiej emigracji wpajano, aby trzymała się z dala od polityki, by raczej zajmowała się kulturą. Moralnym obowiązkiem Rzeczpospolitej wobec Polonii jest przeprowadzenie lustracji. Bez niej będzie się pogłębiać wyraźny upadek polonijnych organizacji, marnotrawienie dorobku patriotycznych założycieli tych organizacji i przeredagowywanie ich misji. 

        Przyglądając się polskiej debacie politycznej, skuteczności polskiej klasy politycznej, wygłaszania i powtarzania opinii, pozbawionych faktograficznych i statystycznych elementów, odnosi się wrażenie, że stopień profesjonalizacji polskich elit po jej częściowej eksterminacji w II wojnie światowej i w okresie komunizmu jest jeszcze ciągle niski. Mówi o tym prof. Marek Chodakiewicz w jednym ze swych ostatnich artykułów. W Polsce ważniejsze od prawdziwej jakości, wiedzy i umiejętności jest zatrudnianie na państwowe stanowiska „miernych, ale wiernych”. W wielu dziedzinach życia dominuje „polska niemoc”, charakteryzująca się przerostem administracji i unikania odpowiedzialności przed podejmowaniem decyzji. Od 1989 nie powstał realny, inkluzywny program integrowania emigracji w sprawy Polaków, a stwierdzenia „o podmiotowym traktowaniu Polonii” stały się kolejnym sloganem. Jako 20-milionowa diaspora, która stanowi 40 proc. wszystkich Polaków na świecie, mamy 1 reprezentanta w prezydenckiej Radzie i niezmordowaną senator Anders. Żadna gazeta, portal czy organizacja w Polsce nie interesują się sprawami polonijnymi. Na spotkaniach wymieniani i przedstawiani są tylko politycy z Polski. Liderów polonijnych nikt nie zna. Sprawy Polonii referowane są przez ludzi, którzy nigdy za granicą nie mieszkali. Na Forum Polonijnym w Krynicy o mediach polonijnych mówili polscy politycy. A gdzie byli przedstawiciele polonijnych mediów? W Polsce nikt nie zna żadnych tytułów prasy polonijnej. Wizerunek Polonii jest utrwalony poprzez 2 polskie filmy: „Nie ma mocnych” i „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Nie jest to dobry portret współtwórców niepodległej Polski. 

        II Rzeczpospolita powstała w dużej mierze dzięki wysiłkom emigracji, umiejętnościom ówczesnej klasy politycznej i współpracy ponad podziałami. Cyprian Kamil Norwid, poeta i myśliciel wielkiej emigracji we Francji, powiedział: OJCZYZNA TO WIELKI ZBIOROWY OBOWIąZEK. Nikt lepiej tej myśli nie urzeczywistnił niż Polonia w okresie I wojny światowej, w okresie kształtowania NIEPODLEGŁEJ.

        To właśnie dlatego przypominamy sylwetkę emigranta Jana Ignacego Paderewskiego jako niedoścignionego, wielkiego męża stanu, skutecznego polityka i lidera polskiej państwowości, który nie należał do żadnej partii. Jego misją była wolna, silna, wielka i suwerenna Polska. 

        Życzeniem autorów opracowujących ten materiał byłoby, aby przeczytali go wszyscy, którzy mają jakikolwiek, najmniejszy nawet, wpływ na decyzje dotyczące losów Polski, i pochylili się nad swoimi decyzjami z patriotyczną troską. Pozdrawiamy wszystkich Rodaków w kraju i za granicą.

        W artykule wykorzystano cytaty z „Czyn zbrojny Wychodźstwa Polskiego w Ameryce – zbiór dokumentów i materiałów historycznych” Jerzego Waltera, New York-Chicago, 1957.

Waldemar Biniecki, Fundacja Pax Polonica, Kansas, 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Katarzyna Murawska, Fundacja Pax Polonica, Wisconsin, 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.