Goniec

Switch to desktop Register Login

piątek, 01 grudzień 2017 07:37

Schizofrenia kluczem do poznania

Napisał

kumorszary        Kanadyjski premier federalny Justin Trudeau przeprosił w imieniu rządu kolejną pokrzywdzoną w myśl dzisiejszej wrażliwości grupę, tym razem homoseksualistów w służbie publicznej, którym to robiono prawne i służbowe przykrości. 

        Generalnie rzecz biorąc, państwo kanadyjskie chce im wynagrodzić te złe czasy, umilając starość naszymi pieniędzmi – premier zafundował tymże ludziom 100 mln dolarów. Ten świąteczny podarek nie wiadomo jeszcze, jak zostanie rozpakowany, ale mogę się założyć, że gros otrzymają sprytni profesjonalni znawcy prawa, którzy zawsze przy tego rodzaju imprezach muszą wziąć działkę. 

 Przy okazji jednak nie obeszło się bez tego co zwykle, Trudeau w swej politycznej sprawności przekracza bowiem często barierę dźwięku i choć grzmot jest duży, to jednak większość „ludzi mediów” kładzie uszy po sobie, żeby się nie narażać na nieprzyjemności. Otóż pod koniec swej tyrady premier... zwrócił się do dzieci, które słuchają go po domach (ciekawym, ile dzieci przedłożyło sprawozdanie parlamentarne nad tele-cartoons?), a pośród których „są i takie, które boją się odrzucenia ze względu na swoją orientację seksualną, tożsamość płciową i jej wyrażanie”, a także „wszystkich tych, którzy są podenerwowani, zalęknieni, ale może również podekscytowani tym, co niesie przyszłość”. 

        – Mam dla was przesłanie miłości oraz szacunku – powiedział  premier – niezależnie od tego czy odkryjecie prawdę o sobie w wieku lat 6, czy 16, czy 60, jesteście ważni dla nas! 

        Odkrywanie prawdy seksualnej o sobie przez sześcioletnie dzieci  może się wydać jednak przesadne. Tymczasem nasza własna Julka zademonstrowała przywiązanie do płci, stwierdzając stanowczo podczas próby jasełek, że jest archaniołem Gabrielą, a nie żadnym Archaniołem Gabrielem... 

        I nie mam pewności, czy w obecnej sytuacji powinienem się z nią wykłócać...

        Przy okazji tych politycznie poprawnych inscenizacji w kanadyjskiej Izbie Gmin, podobnie jak kiedyś w sowieckiej Radzie Deputowanych Ludowych, dochodzi do scen komicznych. Otóż podczas wspomnianego wystąpienia zakończonego owacją posłów na stojąco (również z Partii Konserwatywnej) okazało się, że jeden, David Tilson, nie wstał. Usprawiedliwiał się później nerwowo, że miał skręconą nogę w kostce. Osobiście uznałbym to za zbyt błahy powód, aby wymigiwać się od tak ważnej rzeczy... 

        Jak widzimy, atmosfera polityczna w naszym kraju jest ciepła i przyjemna. 

 Ten świąteczny nastrój trochę jednak koliduje z doniesieniami prasowymi, jakoby  rząd ostatnio zaczął sobie szukać bunkra przeciwatomowego. Podczas okresowych narad przyznano, że „gdyby Ottawa stała się miastem niezdatnym do zamieszkania”, potrzebny jest jakiś atomowy schron. Dwa takie zostały wyznaczone i odkurzone z zimnowojennej patyny. Jak widać, nasi przywódcy potrafią jednak myśleć konkretnie i zdroworozsądkowo, zerkając z niepokojem na Koreę Północną i rozważając możliwe reperkusje ewentualnej wojny. 

        Chociaż moim zdaniem, „nawet północni Koreańczycy kochają Kanadę” i jeśli u nas spadnie jakiś atom, to tylko przez to, że czegoś nie doczytali w przekazywanych im dokumentach, oczywiście tych technicznych, a nie dyplomatycznych. 

        Gdy zaś już sobie tak mówimy o sprawach tego świata geopolitycznie ważnych, jedną z rzeczy również przypominających okres sowieckiej propagandy jest stosowana dziś powszechnie zasada reductio ad Putinum – cokolwiek nam się nie podoba, jest nie tak, to winien jest przeciwnik miłujących wolność narodów, imperialny rewanżysta Władimir Putin. 

        On ingeruje we wszystkie sprawy tego świata, rzucając nam kłody pod nogi, i to co złe się dzieje, od niego pochodzi.

        Taka jest mniej więcej zasada wyjaśniająca bieg wypadków, a niedługo również klęski żywiołowe mogą być w ten sposób tłumaczone. Pamiętam, jak w PRL wszystko co złe tłumaczono Reaganem, a mój oddziałowy, przekazując mi w więzieniu paczkę żywnościową, przy każdym wyjmowanym artykule krzyczał „Reagan”; patrz Gienek, Reagan mu przysyła...

        Dzisiaj zasada ta stosowana jest z powodzeniem w coraz bardziej psychiatrycznej debacie polskiej polityki, gdzie trudno nie spotkać ludzi, którzy nie byliby agentami Putina. Totalna opozycja, Tusk, „Gazeta Wyborcza” o bycie agenturą oskarża rząd PiS-u. PiS oskarża o to samo opozycję i wszystko, co jest na prawo od niego, posługując się przy tym różnego rodzaju mniejszymi pudłami rezonansowymi. 

        Tak więc wydaje się, że jednak coś wisi w powietrzu, bo jak tak dalej pójdzie, to bez leczenia się nie obejdzie. 

        Na razie żyjemy świętami, trudno ich nie zauważyć, skoro zaczęły się już w listopadzie, co jest o tyle denerwujące, że robienie zakupów żywnościowych w Walmarcie przy dźwiękach „dżingle bells” i miłej jesiennej listopadowej pogodzie stwarza wrażenie schizofrenii, ale być może to właśnie schizofrenia jest kluczem do poznania naszego dzisiejszego świata. 

Andrzej Kumor


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany niedziela, 10 grudzień 2017 21:44

zura23        Szanowni Państwo, kontynuujemy nasz cykl ujawniania materiałów rezydentury wywiadu PRL w Kanadzie. Część z nich pochodzi z niedawno odtajnionego zbioru zastrzeżonego. Materiały te są pozyskiwane w ramach prowadzonego przez nasz tygodnik programu badawczego w IPN „Polonia i jej korzenie”. Zachowano oryginalną pisownię.

Warszawa, 1988.09.02

TAJNE SPEC.ZNACZENIA

Egz. pojedynczy

„ZATWIERDZAM”

Z-ca DYREKTORA

DEPARTAMENTU I MSW

płk mgr Bronisław Zych

88.09.12

PLAN PRACY Rezydentury w Ottawie na lata 1988–1990

I. Sytuacja wywiadowcza na terenie Kanady i jej wpływ na warunki pracy operacyjno-informacyjnej

        1. Zwycięstwo Partii Postępowo-Konserwatywnej w wyborach parlamentarnych w Kanadzie w 1984 r. doprowadziło do istotnych zmian zarówno w polityce zagranicznej, jak i sytuacji wewnątrzpolitycznej tego kraju, wywierając w konsekwencji wpływ  na całokształt sytuacji wywiadowczej terenu.

        Już w początkowym etapie rządów konserwatystów zaznaczyły się charakterystyczne tendencje, wśród których najważniejsze to:

– proamerykański kurs polityki zagranicznej;

– rozwój potencjału militarnego;

– umocnienie infrastruktury bezpieczeństwa państwowego.

piątek, 01 grudzień 2017 07:28

Kielce - miasto Legionów

Napisane przez

        Szanowny Czytelniku! Od 30 października do 19 listopada 2017 roku przebywałem w Polsce, a moja podróż związana była z postacią Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego 150. rocznicę urodzin będziemy obchodzić 5 grudnia 2017 r.         

        Na przypomnienie postaci Marszałka wybrałem miasto Kielce. W dniach 8-9 i 14 listopada byłem w Kielcach z moim przyjacielem i koordynatorem podróży po Polsce i Litwie Wojciechem Tomkielem. Przewodnikami po Kielcach byli panowie Eugeniusz Tyszner, prezes Związku Sybiraków w Kielcach, i Krzysztof Witkowski, przedstawiciel Stowarzyszenia Pamięci Narodowej „Czwartak”, który historię Kielc ma w przysłowiowym małym palcu. Nie sądziłem, że Kielce odegrały tak ważną rolę w odzyskaniu niepodległości przez naszą Ojczyznę. Wiemy z historii, że 6 sierpnia 1914 r. na rozkaz Komendanta Józefa Piłsudskiego z krakowskich Oleandrów wyszła Pierwsza Kompania Kadrowa, która 12 sierpnia 1914 r. wkroczyła do Kielc. 

        Jednym z wielu miejsce, które odwiedziłem w Kielcach, był Wojewódzki Dom Kultury, tzw. WDK. Powstał on z inicjatywy Stowarzyszenia pod nazwą „Dom Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego im. Józefa Piłsudskiego w Kielcach”, nazywanego potocznie Domem Żołnierza. Przewodniczącym Stowarzyszenia został gen. Juliusz Zalauf, członkami zarządu byli prezydent Kielc Stefan Artwiński, płk Jan Witold Bigo i płk Bolesław Ostrowski. 28 stycznia 1933 r. Stowarzyszenie zostało wpisane przez wojewodę kieleckiego Jerzego Paciorkowskiego do wojewódzkiego rejestru stowarzyszeń i związków. 12 czerwca 1933 r. nastąpiło poświęcenie kamienia węgielnego i podpisanie aktu erekcyjnego. W uroczystości wziął udział Ignacy Mościcki – prezydent RP. 

piątek, 01 grudzień 2017 07:25

Zemsta kurczaków

Napisane przez

ligeza        Tłuszcz radośnie popryskuje znad patelni, rozgrzane powietrze kłębi się gęsto, nikt już złowrogiego dżina z powrotem nie wepchnie do słoika. 

        Czy tam do amfory. Czy do butelki. Mówię przez to, że podsmaża się zachodnia flanka Starego Kontynentu i żadnej rady na to nie ma. Kto nie odsunie się na czas, tego dosięgnie zemsta kurczaków – Bóg jeden wie, jakie traumy ściągając na bliskich durnia i na jego samego. 

piątek, 01 grudzień 2017 07:18

Coś o Lutrze

Napisane przez

pruszynskiCoś o Lutrze

        Poznanie prawdy o wydarzeniu i o osobie jego sprawcy to prawdziwe oczyszczenie umysłu z mitów, które propaganda antykatolicka ukuła na rzecz ideologizacji Europy i świata herezją luterańską.

Ubaw i...

        Syn królowej zaręczył się ze starszą od niego o dwa lata aktorką, którą ponad rok emablował. Prasa ma idealny temat, a londyńscy sklepikarze i chińscy producenci gadżetów zacierają ręce, bo na rynku pojawi się moc suvenirów dotyczących tej pary. 

        Królowa pokazała gest i ślub będzie na jej koszt, ale ochrona ma kosztować obywateli coś 20 mln funtów. Ktoś słusznie zaznaczył, że na szczęście narzeczona, która jest pół-Murzynką, ma jasną cerę. Dlatego jej kandydatura do wejście do rodziny panującej nie spotkała się z wetem Najjaśniejszej Pani. 

        Ale najważniejsze, moc ludzi zastanawia się, jak wsunąć się na listę gości. Dla mych czytelników nie tylko z Toronto mam radę. Zorganizować zbiórkę na ślubny prezent.  Przygotować dobry plan promocji tej imprezy, zaczynając od konferencji prasowej, rozpisać konkurs na wybór ciekawego a niebanalnego prezentu i jego sfinansowanie, to zaproszenie murowane. Nawet stawiam zakład o to, że pomysłodawca i wykonawca zostanie na fetę zaproszony.

piątek, 01 grudzień 2017 07:18

Potępieńcze swary

Napisane przez

michalkiewicz       Z powodu globalnego ocieplenia w Warszawie 29 listopada spadł śnieg. Jak informuje urząd od meteorologii, opady są „intensywne” i jeśli globalne ocieplenie będzie kontynuowane, to tylko patrzeć, jak ściśnie mróz i dopiero zaczną się problemy. Wprawdzie dobra zmiana problemów się nie boi i każdemu „da radę”, jak nie w tej, to w którejś z następnych kadencji, ale warto zauważyć, że mimo dobrych i coraz lepszych zmian, pewne tradycje się utrzymują, zwłaszcza te świeckie. Starsi ludzie pamiętają chyba, jak to było za pierwsze, komuny. Otóż za pierwszej komuny nasz nieszczęśliwy kraj regularnie nawiedzały dwie klęski i cztery kataklizmy. Jedna to była klęska urodzaju, a druga – nieurodzaju. Jak był urodzaj, to nie można było go zagospodarować, bo centralny plan doprowadzony do każdego stanowiska pracy, takich ekscesów nie przewidywał. 

sobota, 25 listopad 2017 11:24

Na szybko: Przyjdzie walec i wyrówna

Napisał

Żyjemy w przedsionku totalu. Jeszcze nie zdajemy sobie z tego całkiem sprawy; jeszcze są pewne ogniska oporu, ale totalitaryzm rozlewa się już tam gdzie powinny być ostatnie bastiony - na uniwersytetach, w "kuźniach młodych talentów", gdzie w założeniu powinno się uczyć ludzi kwestionować wszystko i wszystkich, badać idee i być otwartym na świat.

Tymczasem uniwersytety produkują umysłowych kastratów, konformistów. Wyprodukowane  "jednostki"   stają się oficerami politycznymi fundowanego nam w tempie stachanowskim nowego wspaniałego świata.

Oto przykład, na uniwersytecie w Waterloo przełożeni dali po łapach nauczycielce akademickiej, która podczas zajęć z gramatyki języka angielskiego, aby zilustrować tezę iż gramatyka czasem stwarza polityczne problemy, przytoczyła nagranie wideo z rozmowy, jaką w telewizji publicznej Ontario przeprowadzono z profesorem UofT Jordanem Petersonem. Peterson sprzeciwia się używaniu tak zwanych zaimków neutralnych płciowo - jednej z polit-poprawnych głupot narzucanych przez władze jego macierzystej uczelni. Idzie o to, aby do osób "trans", które "nie czują się ani mężczyzną ani kobietą" zwracać się przez zaimki bezpłciowe (ve, xe, ze and hir, ze zir, zie hir).

W każdym razie profesor Peterson postanowił że nie da się zwariować i uniwersytet usiłował dać mu za to deską po głowie.

Pani Lindsay Shepherd z Wilfrid Laurier University nie zajęła nawet stanowiska w  sporze, po prostu pokazała na lekcji nagranie z debaty "dla ilustracji" i za to została przez swoją szkołę ukarana. Jak stwierdzono, stworzyła "toksyczne" środowisko, co stanowi "przemoc wobec studentów transgenderowych". Powiedziano jej że w ten sposób złamała prawo (co nie jest prawdą).

Przypomina to mroczne czasy niemieckiego hitleryzmu, czasy stalinowskich opresji, kiedy za podważanie linii partii wysyłano do obozów, kiedy to panowała jednomyślność politycznie narzucona przez dyktaturę.
To wszystko dzieje się na naszych oczach dzisiaj jeszcze wzbudzając jakieś protesty, jeszcze dzisiaj nie ma wywożenia na północ do obozów reedukacyjnych, choć powstały już Centra Reedukacyjne. Premier Trudeau zapowiada przystosowywanie w nich "do życia w społeczeństwie" weteranów państwa islamskiego powracających z syryjskiej wojny ale być może wkrótce trafimy tam my, ludzie starej daty, którzy jeszcze wierzgają przed kulturowym marksizmem.

A na poważnie? Na poważnie to my tutaj zajmujemy się głupotami, które wkrótce wybije nam z głowy azjatycki hegemon, pędząc "do roboty!". Zamiast kształcić elity z prawdziwego zdarzenia, wypuszczamy  dupków i konformistów po studiach.

 

Tutaj nagranie rozmowy dyscyplinującej nauczycielkę


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany sobota, 25 listopad 2017 11:37
piątek, 24 listopad 2017 13:36

Rezydentura przechodzi do UOP-u

Napisane przez

zura23        Szanowni Państwo, kontynuujemy nasz cykl ujawniania materiałów rezydentury wywiadu PRL w Kanadzie. Część z nich pochodzi z niedawno odtajnionego zbioru zastrzeżonego. Materiały te są pozyskiwane w ramach prowadzonego przez nasz tygodnik programu badawczego w IPN „Polonia i jej korzenie”. Zachowano oryginalną pisownię.

T A J N E

S Z Y F R O G R A M Nr 01406

Przyjęto w Wydziale Szyfrowym dn. 90.6.29 godz. 23.00

OTTAWA – „VARDAR”

NATYCHMIAST

tylko nie w nocy

        W związku z reorganizacją resortu i utworzenia UOP, Policji i cywilnego MSW, funkcjonariusze MSW zobowiązani są do złożenia wniosku /depeszą i pisemne potwierdzenie pocztą kurierską/ o przyjęcie do służby lub pracy w nowych strukturach. Funkcjonariusze, którzy nie złożą wniosku, będą zwolnieni ze służby z mocy prawa lub z urzędu z dniem zorganizowania nowych struktur. W stosunku do funkcjonariuszy na urlopach bezpłatnych /wychowawczych/ podjęto ogólną decyzję o rozwiązaniu stosunku służbowego. Osoby te po złożeniu aktualnie prośby o weryfikację mogą po powrocie do kraju ubiegać się o przyjęcie do służby lub  pracy.

piątek, 24 listopad 2017 13:37

ZABAWY W KUWECIE

Napisane przez

        Przypomnijmy, bo warto i należy: naród pozbawiony dziedzictwa przestaje być narodem, przeistaczając w tłum jednostek, czasowo zamieszkujących skrawek jakiegoś terytorium. 

        W naszym przypadku: skrawek Europy, ciśnięty nam niczym ochłap psu. Tu czy tam, co za różnica? Niech o kość gryzą się między sobą. Wszak tłum bez tożsamości można traktować wedle własnych potrzeb i urabiać niby plastelinę, do postaci dowolnej. 

        Tak jak zrobił to Jesse Lehrich, były doradca do spraw zagranicznych, byłej prezydent USA, Hillary Clinton, który dzień czy dwa po Marszu Niepodległości warknął, że oto: „Sześćdziesiąt tysięcy nazistów maszerowało w Warszawie”. Co uzupełnił Guy Verhofstadt: „Marsz ten miał miejsce 300 kilometrów od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie. Polski rząd oszalał”. 

piątek, 24 listopad 2017 13:35

TOMASZU, TOMASZU

Napisane przez

        Po paru dekadach konsekwentnego zadawania światu medialnej karmy w postaci antypolskich uprzedzeń, wydaje się, iż jedno, czego ów świat dziś oczekuje, to nieustanne potwierdzenia wdrukowanych sobie stereotypów. 

        Nie ma to, tamto, bo tak właśnie świat działa. W efekcie, gdy ludzie zmanipulowani bądź ludzie złej woli mogą powiedzieć coś kłamliwego o Polsce, mówią to. Co więcej, za dyfamacyjne wypowiedzi inni ludzie źli nieźle płacą, mocno potrząsając portfelami, więc trudno się dziwić, że tacy jak Gross Tomasz nie znajdują motywacji do odpoczynku na łonie natury. Weźmy w Tworkach pod Warszawą. Czy tam na oddziale w innej lokalizacji, gdzie leczy się kompulsywne zaburzenia tożsamości.