Goniec

Switch to desktop Register Login

czwartek, 21 wrzesień 2017 22:33

Ryje nowoczesności

Napisane przez

ligeza        Co za weekend, co za tydzień. Że o miesiącu słowa nie powiem. Co prawda mógłbym wspomnieć o roku, ale z tym poczekajmy. Bez obaw, zdążymy. Ów bowiem jeszcze da nam popalić. 

        W każdym razie – dzień, tydzień, miesiąc czy rok, z każdego coraz nachalniej wychodzi ryj postępu. Mało, że wychodzi (i że ryj), do tego wychodzi nowocześnie owrzodziały. Aż chce się krzyknąć: nie patrzcie, nie patrzcie! 

        Zresztą co tam, przeciwnie: patrzcie, obserwujcie, byle z należytą dystynkcją, to znaczy ostrożnie, jak Bolesław Wałęsa powtarzał, pokonując trap admiralskiej motorówki w sierpniu 1980 roku. To znaczy motorówki, kierowanej sprawną dłonią przyszłego admirała. Czy tam sterowanej. 

czwartek, 21 wrzesień 2017 22:27

Naprawa Rzeczpospolitej

Napisane przez

pruszynski        Imć Duda chce przez referendum zmienić konstytucję. Mało jednak kto zrozumie, o co tu chodzi, bo zapewne będzie miała ze 150 paragrafów.

        Uzdrowienie Polski, mym nieskromnym zdaniem, może nastąpić dopiero po zmianie ordynacji wyborczej. Jak już pisałem nie raz, trzeba przeprowadzić referendum i przez nie trzeba zmniejszyć liczbę posłów z 460 do 300. Z tego 250 wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, 40 proporcjonalnie do liczby głosów, jakie zdobyły poszczególne partie, z tym że do Sejmu wejdą z każdej partii ci kandydaci, którzy w swych okręgach nie zwyciężyli, ale zdobyli w skali danej partii najwięcej głosów, oraz 10 posłów pochodzących z „zamorskich okręgów” wyborczych. 

czwartek, 21 wrzesień 2017 22:27

Manowce walki o praworządność

Napisane przez

michalkiewicz        Batalia o praworządność w Polsce, w miarę przybliżania się decydującego starcia, coraz bardziej się komplikuje. Bo decydujące starcie nastąpi po wyborach w Niemczech, w następstwie których Nasza Złota Pani Adolfina zostanie kanclerzem na kolejną kadencję, pozostawiając w nieutulonym żalu swego rywala Martina Schulza, przy którym wygląda, jak gołębica pokoju. 

 

        Komplikowanie się batalii o praworządność w Polsce w miarę przybliżania się decydującego starcia wydaje się zgodne z rewolucyjną teorią, a zwłaszcza jej częścią, przedstawioną w spiżowych słowach przez Józefa Stalina, że w miarę postępów rewolucji zaostrza się walka klasowa. 

czwartek, 21 wrzesień 2017 22:13

W Pekinie lubią grać Chopina

Napisał

kumorszary        W dawnych, dobrych czasach w majętnych rodzinach przywiązywano w wychowaniu wielką wagę do poznawania realnego świata; czyli do wychodzenia z bąbla, jaki tworzą pozycja i pieniądze, aby zobaczyć, jak wygląda „prawdziwe życie”. 

        Młody człowiek – prócz tego, że dostawał w kość od guwernera – albo chodził do chamskiej szkoły z internatem w rodzaju Eton College, gdzie musiał starszym kolegom nosić wodę do porannej toalety – był wysyłany w świat. Dosłownie albo w przenośni. W przenośni, bo musiał na przykład pracować w majątku lub fabryce ojca jako zwykły robotnik, w cenie było również zaangażowanie w pomoc dla słabszych, by kształcone w ten sposób dziecię mogło poznać różne oblicza biedy.


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany niedziela, 24 wrzesień 2017 01:08

        Rano mówił ktoś w telewizji, ktoś ważny, może nawet jakiś minister. Trochę mnie denerwowało, że dziennikarz przerywał, a ja chciałam słuchać tego ministra. Mówił o mieszkaniach i 500 plus. Do tej pory obijało mi się to o uszy, myślałam, że to jakieś darowanie mieszkań, tak jak daruje się dzieciom 500 plus. Więc nie jest tak.

Na gruntach państwowych będą budowane mieszkania, bloki, dla ludzi, których nie stać na kredyt, ale stać na czynsz. Po 30 latach takiego czynszowania, mieszkanie będzie ich. Pierwszeństwo mają rodziny wielodzietne. Czytam, że nawet w moim mieście wybudują dwa bloki, na terenie poligonu wojskowego. Bo chcemy dogonić Europę. Chcemy, aby w Polsce było więcej mieszkań pod wynajem. W Polsce jest ich 4 proc., w Niemczech 48 proc., w Szwajcarii 55 proc. KZB – to Krajowy Zasób Nieruchomości. Będzie on dostarczał informacji, gospodarka się rozkręci, gdy będą budowane domy, młodzi ludzie znajdą pracę w Polsce, ojcowie rodzin nie będą musieli wyjeżdżać za chlebem. Ważne jest, że mali współwykonawcy dostaną pieniądze za swoją robotę. Nie tak jak przy budowie autostrad, że do tej pory włóczą się po sądach, bo im nie zapłacono. Tak nie będzie. 

piątek, 15 wrzesień 2017 00:55

Polityka jest grą

Napisał

kumorszary        Zarzucono mi herezję. No coś w tym rodzaju, bo jakże tak mogę postulować, aby w polityce międzynarodowej zrezygnować z uczciwości; podważać nasze wyszyte na sztandarach zawołania „Bóg, Honor Ojczyzna”, obruszać się na różnych pożytecznych idiotów, za to że wierzyli w podpisane traktatowe świstki? Przecież albo jest uczciwość, albo jej nie ma, albo wyznaje się wartości i do nich stosuje, albo nie – słowem, albo się jest porządnym człowiekiem, który dotrzymuje słowa, albo kłamcą, oszustem i gangsterem. 

        Wyszło więc na to, że popierając polityczny realizm, odszedłem od zakorzenionej w naszym katolickim wychowaniu tradycji… Ktoś mnie nawet wprost zapytał, jakiego ja jestem wyznania, czy czasem nie „handlowego”?

        Zacznijmy więc od podstaw. 

        Polityka jest grą. 

        Taką samą jak gra w szachy czy w pokera. W grach obowiązują zasady – gry, a nie zasady obowiązujące w życiu. 

Jeżeli ktoś w pokerze powie „pokaż karty”, to ja ich mu nie pokazuję, bo byłoby to sprzeczne z regułami gry. Dlatego on nawet nie pyta, bo się tego nie spodziewa; nie spodziewa się, że będę aż tak głupi.

        Podobnie jest w polityce, gdzie obowiązują kody. „Tak” w dyplomacji znaczy zupełnie co innego niż „tak”, jakie wygłaszamy przy ołtarzu w obliczu Boga Najwyższego. „Tak” w dyplomacji oznacza „dzisiaj tak, a jutro może też tak, ale to będzie zależało”. I wszyscy normalni ludzie to wiedzą. Wiedzą, że taki jest język tej gry. 

        Jest to gra interesów – wielorakich, narodowych, grupowych, gospodarczych – jeden wielki splot. To właśnie ułożenie tych interesów decyduje o tym, co jest realne, a co nie. 

        Ponieważ my, Polacy, nie mieliśmy okazji wykształcić w wieku XIX nowoczesnej myśli państwowej, ponieważ nie mieliśmy okazji uprawiać polskiej polityki państwowej, ponieważ dyplomaci polskiego pochodzenia, jak margrabia Wielopolski, działali na obcych dworach i łatwo było odsądzać ich od czci i wiary, nie mieliśmy jak i gdzie wpoić elitom zasad gier polityki zagranicznej. 

        Dlatego tak często brali się za tę dziedzinę amatorzy, duże dzieci, które nie miały pojęcia o obowiązujących zasadach; nie wiedziały, że pewne przedsięwzięcia są na niby, że język polityki zagranicznej to po prostu język siły. 

        Dlatego w polskiej mentalności do dzisiaj pokutują różne stare nawyki, różne stereotypy, jak na przykład to, że „sprzedali nas w Jałcie”. 

No „sprzedali”, bo byliśmy jako elita polskiego narodu dupkami dzwącymi, bo daliśmy się sprzedać, nie potrafiliśmy zabezpieczyć własnych interesów, nie licytowaliśmy wystarczająco ostro, nie podbiliśmy stawki przy stoliku; nie zagroziliśmy wycofaniem czwartej co do wielkości armii alianckiej z frontu, nie wykorzystywaliśmy atutów, które jeszcze wtedy miały znaczenie, nie ogarnialiśmy powagi sytuacji i nie potrafiliśmy dostrzec piwotalnego momentu. 

        W politycznej grze, jeśli słabszy nie potrafi zablefować, jeśli nie potrafi się postawić, rzucany jest na pożarcie. 

        Takie są reguły. Trzeba je znać, jeśli siada się do stolika, zwłaszcza z takimi „gangsterami” jak Winston Churchill, którego wychowawcy uczyli pierwszych imperialnych chwytów, jeszcze kiedy jeszcze sikał w majtki.

        Zamiast uczyć się zasad, po to by nasze kolejne ekipy potrafiły grać skutecznie, my, jako naród, wymyśliliśmy racjonalizację własnej głupoty i politycznej naiwności. Zracjonalizowaliśmy brak wykształcenia politycznego wielorako zabarwionym mesjanizmem – jesteśmy wyjątkowi, jesteśmy predestynowani do bycia ofiarą, niczym Chrystus na krzyżu (cóż to za bluźnierstwo) cierpimy za inne narody. 

        To przeświadczenie o własnej wyjątkowości umiejętnie podsycane przez sprytnych pokerzystów z zagranicy sprawia, że pozwalamy się wpychać do cudzych gier, pozwalamy robić z siebie darmowych najemników, Don Kichotów; pozwalamy, żeby nas za darmo lub za czcze gadanie wykorzystywano, aby wysysano naszą krew.

        Polska to wielki naród o wspaniałej historii, niestety, aby wykorzystać nasz potencjał, aby skutecznie zabiegać o nasze interesy na tym „łez padole”, musimy nauczyć się nie tylko modlić, ale też skutecznie działać, Ora et labora, 

        Skuteczne działanie oznacza znajomość reguł prowadzonych gier, oznacza mądrość, wytrwałość i wysokie poczucie własnej wartości.

        Nasze polskie wartości mają olbrzymie znaczenie dla odrodzenia nie tylko Europy. Dzisiaj przychodzi nasz czas, dlatego wystarczy, że wyrwiemy się ze skundlenia, że otrzeźwiejemy na tyle, by nie pozwolić byle siksie zawracać nam głowy.

        Wyrosło nowe pokolenie pięknych Polaków, wykształconych, spostrzegawczych, wyrosła na polskiej ziemi nowa elita. Dlatego my, pokolenia zstępujące, powinniśmy ją pielęgnować, powinniśmy ją nauczyć twardych reguł gry, po to by jej dzieci mogły zawiadywać regionalnym mocarstwem, po to by Polska przejęła po Niemczech pałeczkę wiodącego kraju w Europie; po to by tym młodym Polakom nikt nie mógł już grać na kompleksach i kupować za perkal i paciorki, po to by wyburzanie przez Niemców Warszawy okazało się płonną nadzieją. 

        Nadszedł nasz czas, polski czas, czas, aby „Angela Merkel miała polski problem”.

Andrzej Kumor


Dostęp tylko dla użytkowników z subskrypcją. Kup teraz!

Ostatnio zmieniany piątek, 22 wrzesień 2017 08:36
piątek, 15 wrzesień 2017 00:45

Dziki Zachód

Napisane przez

ostojan„Tourist go home, 

refuges welcome.”

        Jako nastolatek, a więc niedawno, lubiłem tak jak moi rówieśnicy książki, filmy i komiksy opisujące burzliwe życie osadników na Dzikim Zachodzie, na peryferiach rodzących się w huku wystrzałów – przyszłych Stanów Zjednoczonych. Biali, szlachetni zdobywcy walczyli z „dzikusami” o nowe tereny, gdzie mogliby zakładać farmy i spokojnie gospodarować. Indianie zresztą, znajdujący się wówczas na poziomie kultury łowieckiej, nie znali pojęcia własności ziemi. Poza tym na ogół przedstawiani byli jako okrutni rabusie mordujący całe rodziny i zbierający skalpy jako trofea. Wyższa cywilizacja wypierała bardziej prymitywną. To wydawało się oczywistą oczywistością także w kolonizowanych „kolorowych” krajach afrykańskich. 

piątek, 15 wrzesień 2017 00:34

Zasady obalania

Napisane przez

        Praworządność leży w interesie Rzeczypospolitej. Ale prawo powinno służyć dobru obywateli, a nie ograniczać polską rację stanu. Czy wręcz ją zwalczać. 

        Czego ostatnio próbuje ten i ów, a niedawno spróbował, dodajmy, że nie pierwszy raz, także Michał „TW Znak” Boni. „Dziękuję Panu, Panie Timmermans, za pańską cierpliwą gotowość do dialogu z rządem polskim i obiektywną ocenę systemowego zagrożenia praworządności. Nie jest Pan sam, są z Panem miliony Polaków, którzy myślą podobnie” – zanotowałem sobie tę wypowiedź i mimo upływu czasu wciąż nadziwić się nie mogę. Bo można być zdegenerowanym etycznie patafianem, skoro prawo tego nie zakazuje, ale nawet u tego rodzaju indywiduów nie występuje obowiązek deptania przyrodzonej każdemu człowiekowi przyzwoitości. Czy tam ich szczątków. 

piątek, 15 wrzesień 2017 00:32

Zmusić się nie dadzą

Napisane przez

         Ludzie, którzy uznają przeszłość za zbyt trudną dla teraźniejszości, swoim następcom przyszłości nie zbudują. Mogą ją za to skutecznie zatruć. Ale Wiktor Orban nie z takich. 

        Zacznijmy wszelako od tego, że przyśniła mi się Merkel Angela. Dodam: Merkel Angela z przyszłości. Taka w wersji mniej więcej za kilkanaście dni, już po wrześniowych wyborach do Bundestagu i ponownym objęciu stolca kanclerzycy. Do tego pani Merkel przyśniła mi się w doborowym towarzystwie. Mało nie umarłem. Dajcie spokój z takimi snami. 

piątek, 15 wrzesień 2017 00:28

Rezydentura w Toronto odpowiada Centrali

Napisane przez

zura23Dnia 1985.06.27

TAJNE spec. znaczenia

C Y R U S

P I S M O  N R  6b/85

        1. Kwituję odbiór pisma Centrali nr 6/85 wraz z załącznikami, które po zapoznaniu się zniszczyłem.

        2. Kwituję odbiór kwoty 2000 /słownie: dwa tysiące/ dolarów USA na uzupełnienie kasy operacyjnej.

        3. Zgodnie z poleceniem Centrali – pkt 5 pisma 6/85 – przysłany nam odbiornik SONY oddaliśmy do serwisu specjalistycznego tej firmy, gdyż nasz specjalista łączności nie mógł go uruchomić.

        4. Melduję, że w obydwóch naszych E (Konsulatach Generalnych) nie ma śladu nazwiska AK (Jarosław Onuszkanycz). Nazwisko to /imię John/ figuruje natomiast w aktualnej książce telefonicznej BC (Montrealu). Propozycje dalszego działania w stosunku do AK (Jarosława ONUSZKNACZA) przesłałem w notatce – zał. nr 1 do pisma 6a/85.