Goniec

Register Login

czwartek, 10 styczeń 2019 10:05

Trzej Królowie u nas

Napisane przez

RatajewskaDzisiaj  2 stycznia roku już 2019 -  zrobiliśmy sobie piękny spacer. Byliśmy nadal w centrum miasta, a przeszliśmy od jednego jeziora do drugiego. Dobrze, że miałam dłuższą, czarna kurtkę, więc mogłam usiąść na zimnej metalowej ławce - zbudowanej z aluminiowych pręcików. Mąż usiadł na swoich zimowych rękawiczkach.  Chwilę świeciło  cudownie  słońce, jakiego dawno nie było, bo wciąż mroczno i wilgotno. Śnieżku trochę napadało. 

czwartek, 10 styczeń 2019 10:01

W Warszawie (2/2019)

Napisane przez

pruszynskiW Warszawie

Jestem tu już 10 dni i poprawiam książkę o Tacie. Wreszcie nadeszła to zima, choć jak wiecie Czytelnicy zapowiadano ostrą zimę już we wrześniu.

        Co ciekawe, tu też „wszyscy” chodzą w kurtkach nie sięgających kolan jak w Mińsku.

czwartek, 10 styczeń 2019 09:58

Wojna (nie tylko) ceł 101

Napisane przez

farmusDla niewtajemniczonych w kanadyjski system edukacyjny, wyjaśniam, że kurs określany ‘101’ jest z reguły kursem podstawowym, zaczynającym wdrażanie w arkana jakiejś dziedziny. 

        Z reguły jest on podstawą do podjęcia dalszej edukacji, czyli jest warunkiem wstępnym (prerequisite) do dalszych studiów. W wyjątkowych sytuacjach można z niego być zwolnionym na podstawie doświadczenia, albo po zdaniu odpowiedniego testu dokumentującego znajomość rzeczy na poziomie podstawowym.  

czwartek, 10 styczeń 2019 09:55

Nasza Złota naciska cyngiel?

Napisane przez

michalkiewicz        Wiadomo, że nie ma rzeczy ważniejszej, jak demokracja. Kiedy tylko okazało się,  że demokracja powoduje zagrożenie dla demokracji, poruszone zostały Moce ziemskie i piekielne, z panem Mateuszem Kijowskim na fasadzie. Kiedy jednak obrona demokracji spaliła na panewce, okazało się, że nie ma rzeczy ważniejszej nad praworządność. Toteż w obronie praworządności zostały poruszone Jeszcze Większe Moce – również w postaci Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu – i wydaje się, że praworządności może stać się zadość.

starzynski-t        Wybuch I wojny światowej wzbudził w Polakach rozsianych na całym świecie wielkie nadzieje na odzyskanie niepodległości. Przygotowywali się do tego wydarzenia historycznego od zawsze, od momentu utraty niepodległości. Każde pokolenie miało swój udział w tej walce, każde popełniało błędy i miało własną wizję przyszłości. Można jednak śmiało stwierdzić, że wykorzystanie sprzyjającego momentu historycznego, było możliwe dzięki współdziałaniu wybitnych przywódców, ich przywódczych talentów, poświęceniu i patriotyzmowi i świadomości wszystkich grup społecznych. O najwybitniejszych liderach tego czasu, Paderewskim, Dmowskim, Smulskim już pisaliśmy. 

Dziś chcielibyśmy przypomnieć sylwetkę Teofila Antoniego Starzyńskiego – twórcę i architekta sokolstwa polskiego w Ameryce, lekarza, żołnierza Błękitnej Armii i Twórcę Stowarzyszenia Weteranów Polskich w Ameryce- SWAP.

        Teofil Antoni Starzyński urodził się  14 kwietnia 1878 w Osówcu, w powiecie mogilnickim na Kujawach w patriotycznej rodzinie zubożałego szlachcica, który po nieudanej próbie  uczestnictwa w powstaniu styczniowym, zajmował się zarządzaniem dóbr ziemskich rodziny Mlickich w Osówcu. Antoni był najmłodszym z siedmiorga rodzeństwa. W 1883 roku jego starszy brat, Andrzej, aby uniknąć służby w wojsku pruskim, uciekł do Ameryki i osiedlił się w Pittsburghu. W jego ślady poszli kolejni bracia – w 1885 r. dołączył do niego Marcin z żoną, w 1886 Ignacy, a za synami wyemigrowała matka z córką Franciszką, Szczepanem i ośmioletnim Teofilem. W 1889 dołączył do nich ostatni z braci – Stanisław.  

        Cała rodzina osiedliła się w Pittsburghu i tutaj rozpoczęła budowę swojej emigracyjnej egzystencji. Teofil rozpoczął naukę w szkole parafialnej, później kontynuował w publicznej. W wieku czternastu lat przerwał naukę i rozpoczął pracę zarobkowa jako goniec i ładowacz, a następnie pracował w polskiej aptece, której właścicielem był Stanisław Szarzyński. Tutaj zetknął się po raz pierwszy z ideami sokolstwa. Warto w tym miejscu przypomnieć te idee, bo z nimi Teofil Starzyński zwiąże swoje życie, im podporządkuje i poświęci wszystko.  

        Idea sokola wyrosła na glebie uczuć narodowych i polskich dążeń niepodległościowych a na jej kształt miały także wpływ wielkie prądy kulturalne i społeczne ówczesnej Europy: romantyzm, pozytywizm i demokratyzm, a nade wszystko umiłowanie wolności i ziemi ojczystej, zespolonej nierozerwalnie z kulturą łacińsko-chrześcijańską. 

        Sokolstwo powstało z potrzeby serca i ducha, w wyniku głębokich przemyśleń i rachunku wszystkich błędów popełnionych w tragicznie zakończonym powstaniu styczniowym.

Tragiczną sytuację rodaków pogorszyło materialne, biologiczne i duchowe wyniszczanie narodu polskiego poprzez konfiskaty majątków ziemskich, masowe zsyłki na Sybir, więzienia i egzekucje niepokornych, niszczenie dorobku narodowego, jego kultury, szkolnictwa i historii.

W takich, groźnych politycznie warunkach – zaledwie w trzy lata po klęsce Powstania Styczniowego – grupa młodych akademików, lwowskich patriotów, wsparta pomocną dłonią byłych powstańców, postanowiła przerwać zaczarowany krąg powszechnie panującej niemocy i przygnębienia, kładąc podwaliny pod przyszłą, szeroko zakrojoną pracę z młodzieżą, aby podnieść jej sprawność fizyczną i poczucie duchowej wartości. Była to zupełnie nowa forma, aczkolwiek czerpiąca wzorce z antycznej tradycji greckich gimnazjonów, w których doceniano wartość harmonijnego rozwoju człowieka. „Mens sana in corpore sano” – „W zdrowym ciele zdrowy duch” było pierwszym hasłem SOKOŁA, powołanego w 1862 roku przez Czechów, a w 5 lat później przystosowanego do rodzimych potrzeb przez Polaków we Lwowie. 

        SOKÓŁ miał być tym uniwersalnym spoiwem, łączącym w czas niewoli zalety umysłu i wolę rodaków w monolit, zdolny we właściwej chwili walczyć o niepodległość a po jej zdobyciu, umieć ją zachować.  Tylko w idealnym zespoleniu myśli i czynu można osiągnąć upragniony cel. Orzeł jako symbol narodowy nie miał prawa istnienia. Dalekowzroczny sokół, w tradycji słowiańskiej był kojarzony z wolnością, sprawnością, wytrwałością i siłą oraz- z niezawodnością ataku. 

        Rycerski etos SOKOŁA rodził się wraz z jego symbolami, oznakami, hasłami i wymogami natury etycznej, zawartymi w statucie, regulaminach jak też w katechizmie i przykazaniach sokolich. Wielkie znaczenie miała wymowa munduru, związana z żołnierską, powstańczą tradycją i pozdrowienie – CZOŁEM i hasło określające dobitnie charakter SOKOŁA: „CZOŁEM OJCZYŹNIE, SZPONEM WROGOWI”. 

        Były to też cnoty rycerskie, jakie wpajano i pielęgnowano w sokolich gniazdach, przyjmujących na swoich duchowych patronów sławnych Polaków – żołnierzy. Bez wątpienia pierwszym wśród nich był naczelnik Tadeusz Kościuszko. Do wielu cnót, obowiązujących w SOKOLE, takich jak: uczciwość, punktualność, odpowiedzialność, wytrwałość, obowiązkowość i odwaga, należy też braterstwo stawiające w karnym, wojskowym szyku sokolich druhów, niezależnie od ich statusu społecznego i majątkowego. 

        Pod sokolim sztandarem, w jednym szeregu zgodnie stawali przedstawiciele inteligencji, rzemieślnicy, arystokraci, robotnicy, oświeceni mieszczanie i włościanie. Wszystkie bez wyjątku stany bezinteresownym zaangażowaniem zaznaczały swą służbę w sokolim zakonie, pomnażając jego zbiorową siłę w dążeniu do wolności. 

        Siłę SOKOŁA tak określił prezes tego związku w zaborze austriackim Tadeusz Romanowicz na zlocie z okazji 25-lecia Sokolstwa Polskiego we Lwowie 12 maja 1892 roku:

        My nie chcemy siły przed prawem ani nad prawem – my chcemy siły na usługę prawa i sprawiedliwości, (…) my jej chcemy ku temu, aby wyższe cele i dążenia ducha narodowego do swego urzeczywistnienia realną znalazły podstawę.

        W tę chwalebną misję zaangażowało się tysiące szlachetnych Polaków i poetów, którzy wypełniali romantyczną rolę przewodników duchowych narodu. Byli wśród nich: Adam Asnyk, Jan Kasprowicz, Mieczysław Romanowski, Maria Konopnicka, Henryk Sienkiewicz, Michał Bałucki, Wacław Gąsiorowski, Karol Bunsch i inni. Warto pamiętać, że to właśnie dla braci sokolej, na obchody 500-lecia bitwy pod Grunwaldem Maria Konopnicka napisała słowa „Roty”. A na zamówienie władz sokolego związku Feliks Nowowiejski skomponował do nich muzykę? 

        Pieśni tej uczono we wszystkich sokolich gniazdach, w kraju i na obczyźnie, tam, gdzie w niestrudzonym locie dotarł SOKÓŁ, by zagarnąć pod swe skrzydła nowe rzesze Polaków.

„Rota” stała się sztandarową pieśnią Grunwaldzkiego Zlotu SOKOŁA, na który przybyli Sokoli w liczbie 8 000 druhen i druhów, dając w dniach 14 i 15 lipca 1910 roku, w Krakowie niewidziany dotąd popis sprawności fizycznej, karności i dyscypliny wojskowej. A „Rota” od tej chwili stała się drugim hymnem narodowym…

        Ale SOKÓŁ – mimo wielu przeszkód – niezmiennie losy swoje łączył z losami narodu. Dlatego zawsze sokolnie, w których zbierała się młodzież na ćwiczenia i inne zajęcia programowe pełne były narodowych pamiątek.  Dla działaczy tego ruchu, ćwiczenia cielesne (dziś kulturą fizyczną zwane) były tylko jednym z wielu, nieodzownych elementów dla osiągnięcia celu ostatecznego. Tym wielkim celem było zmartwychwstanie Polski!

        Dziewiętnastoletni Teofil Starzyński, zafascynowany tak szczytnymi ideami, w 1897 roku z pomocą właściciela sklepu wędliniarskiego założył w Pittsburghu gniazdo Sokoła.  Od tego roku zaczął studiować farmację, którą ukończył w 1901 roku. Otworzył wtedy własną aptekę, a w czasie epidemii ospy (1903 r.) prowadził w polskich dzielnicach szczepienia ochronne. Kontynuował naukę i jako pierwszy Polak w 1904 roku ukończył studia medyczne na uniwersytecie Pittsburghu.  

        Obok pracy zawodowej Teofil Starzyński całym sercem zaangażował się w pracę w Sokolstwie. Rozumiał, że sokolstwo było w stanie walczyć z bronią w ręku i przygotować kadry dla wyzwolonego państwa polskiego. Na pierwszym zebraniu gniazda został jego wiceprezesem. Szybko awansował w strukturach organizacji. Na czwartym Zjeździe Związku Sokolstwa Polskiego w Ameryce, który odbył się w Buffalo w lipcu 1899 roku przewodniczył komisji obrad i został wybrany na wiceprezesa Wydziału Głównego ZSP. W styczniu 1890 roku doprowadził do zakupu dla sokoła w Pittsburghu budynku, który wyposażył w przyrządy gimnastyczne. Był jednym z najaktywniejszych działaczy nurtu niepodległościowego tzw Wolnego Sokolstwa. Na nadzwyczajnym zjeździe sokolstwa w 1912 roku, opowiedział się za zjednoczeniem Sokolstwa w niezależną organizację o charakterze niepodległościowym. Został wybrany na prezesa Zjednoczonego Związku Sokolstwa Polskiego. Sokolstwo jako pierwsza organizacja rozpoczęło przygotowania militarne do walki o wolną Polskę.

        Szkolenia wojskowe – choć prowadzone najczęściej tajnie – od początku istnienia SOKOŁA – przebiegały równolegle do innych zajęć programowych. Do przekazywania informacji między gniazdami rozsianymi po świecie służyły specjalne szyfry wewnątrzorganizacyjne, z pomocą których koordynowano i aktualizowano plan działań. Intensywnym szkoleniem wojskowym objęte zostały wszystkie gniazda sokole. 

        Chwalebnym dziełem Sokołów zza oceanu było powołanie do życia Fundacji Kościuszkowskiej, realizującą do dziś swoją misję, a także organizowanie wielu kursów wojskowych i szkół podoficerskich, szkoleń służb sanitarnych oraz niesienie finansowej pomocy Polsce. 

        Kiedy I wojna światowa zaczęła zbierać śmiertelne żniwo, Sokolstwo Polskie w Ameryce wstrząśnięte losem rodaków zmuszonych przez zaborców do bratobójczej walki jako pierwsze złożyło na ręce prezydenta Wilsona memoriał, domagający się odbudowania Polski. 

        Delegacja SOKOŁA na czele z ówczesnym prezesem – Teofilem Starzyńskim została życzliwie przyjęta i zapewniona przez prezydenta Stanów Zjednoczonych o jego poparciu dla polskich dążeń niepodległościowych. Te prawdziwie braterskie czyny zostały wsparte ogromną daniną życia jaką sokolstwo zza oceanu złożyło swej macierzy dając Armii Polskiej 20 000 znakomicie wyszkolonych, sokolich żołnierzy i oficerów. 

        Armia Polska we Francji swoją potęgę zawdzięcza w dużej mierze sokolstwu dającemu jej liczebną siłę a także kadrę kierowniczo-organizacyjną. Dużą rolę w tym patriotycznym dziele odegrał płk dr Teofil Starzyński, W 1917 roku wraz z innymi działaczami, a szczególnie z wybitnym polskim pisarzem i oficerem Wacławem Gąsiorowskim doprowadził do otwarcia obozu w Niagara on the Lake, szkolącego ochotników do Błękitnej Armii. Wydał specjalny rozkaz do Sokołów o wstępowaniu do Polskiej Armii. Zabiegał o środki na jej wyposażenie i na pomoc głodującym rodakom w Polsce. Spełniwszy swoje obowiązki w komisji rekrutacyjnej sam wstąpił w szeregi Armii gen. Józefa Hallera i w stopniu majora został szefem służby medycznej. W 1919 roku przybył z Błękitną Armią do Polski i wziął udział w walkach na Ukrainie o ustalanie granic polskich na wschodzie.

        To dzięki takim ludziom jak dr T.A Starzyński zaistniała potężna Armia Polska, która utorowała Polsce drogę do równoprawnego uczestniczenia w konferencji zakończonej aktem podpisania Traktatu Wersalskiego. I nie jest przypadkiem, że uczynili to w imieniu niepodległej Polski dwaj wielcy znani i szanowani w świecie sokoli Ignacy Jan Paderewski i Roman Dmowski!? … 

        Sokoły! Wolności ptaki i Polski przednia straż 

        Wierniejszych dzieje nie znały, nie widział Naród nasz. 

        Kiedy stajemy społem przysięga brzmi jak spiżowy dzwon Tobie Ojczyzno – Czołem! Wrogowi – ostry szpon!…?

        Wielu sokołów poległo, wielu wróciło jako inwalidzi i bez środków do życia. I wtedy znowu dr. Starzyński stanął przy nich. W 1920 roku zajął się organizowaniem hallerczyków w Stanach Zjednoczonych. W rok później powstało SWAP, którego pierwszym prezesem był właśnie T. Starzyński. W 1925 roku ponownie zostaje prezesem Sokołów. Sprzeciwia się „amerykanizacji” tej organizacji, zabiega o kontakty z Macierzą. Utrzymuje aż do śmierci Mistrza, kontakt z Ignacym Paderewskim. 

        Podczas II wojny światowej zabiegał u Aliantów o pomoc dla Polski.  Był jednym z twórców i założycieli w 1944 roku Kongresu Polonii Amerykańskiej i jednym z jego wice prezesów. 

        Na Zlocie w Warszawie 15 sierpnia 1925 roku, minister Raczkiewicz udekorował sztandar Sokolstwa Polskiego w Ameryce Orderem Polonia Restituta. Sam Teofil Starzyński otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski w 1925. Wcześniej w 1922 roku rząd francuski udekorował go Legią Honorową. W 1961 roku w Szczecinie nazwano jedną z ulic jego imieniem. W 1962 mianowany pośmiertnie przez władze RP na uchodźstwie do stopnia generała brygady.

        Zmarł 4 kwietnia 1952 roku w Pittsburghu, został pochowany na cmentarzu przy Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown. 

        Przez historyków legionowo-sanacyjnych w okresie II RP nie został właściwie doceniony olbrzymi udział SOKOŁA, jego twórcy i przewodnika w czynie niepodległościowym. 

        Podobna sytuacja ma miejsce w momencie obchodów 100 lecia odzyskania niepodległości. Nie było żadnego pośmiertnego orderu ani wspomnienia architekta naboru 20 tysięcy ochotników do Błękitnej Armii. 

        Istotą tożsamości Polonii Amerykańskiej powinna być szczególna troska o naszą polonijną historię. Trzeba pamiętać, że to nasi dziadowie z Milwaukee, Chicago, Nowego Yorku, Detroit i wielu innych miast pośpieszyli, aby na skinienie oddać krew dla Ojczyzny za ocean. Im należy się pamięć i właściwe miejsce w polskiej historii i ten etap jeszcze nie jest zakończony. Może polskie władze doceniłyby w końcu zapomnianych emigrantów i bohaterów Niepodległej. 

        Nigdy nie jest na to za późno.

Katarzyna Murawska, Waldemar Biniecki

Jedną z charakterystycznych cech naszego politycznego sąsiedztwa jest rozgardiasz amerykańskiej polityki. Prezydentowi Trumpowi do tej pory nie udało się sformować skutecznej administracji zdolnej do forsowania jego pomysłów. Liczba zmian kadrowych pokazuje że prezydent się miota; liczba zablokowanych decyzji świadczy, że Trump nie ma kim robić tego, co by chciał.

Czy ma mądre pomysły?

Pozostało do przeczytania 80 proc. tekstu


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Ostatnio zmieniany niedziela, 06 styczeń 2019 01:00
czwartek, 03 styczeń 2019 14:14

LUCYFERIADA 2019 CZYLI KROKI KOMANDORA

Napisane przez

ligeza“Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią” – zauważył niejaki Ajschylos. Pięknie powiedziane, na pięćset lat przed Chrystusem. Inna rzecz, skąd u greckiego poety tak celna opinia poświęcona działalności późniejszego o 2500 lat rządu Mateusza Morawieckiego.

“Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią” – powtórzmy sobie dla zapamiętania. Konkluzja, po której niczego dodawać nie należy, a to, by nie skisła wieloznaczna, a przez to kompletna zawartość. A jednak.

czwartek, 03 styczeń 2019 14:07

Zbiorowisko poświątecznych rzeczy zbędnych

Napisane przez

I znów mamy po świętach. Porządek zrobiony w opakowaniach po prezentach. Opakowania nadające się do ponownego użycia ładnie poskładane i odłożone. To nic, że odłożone tak dobrze, że w przyszłym roku i tak ich nie znajdziemy. Ale jak dobrze poszukamy, to znajdziemy zbiór innych starych, pożółkłych i nadgryzionych przez myszy torebek na prezenty i papierów z jakiegoś zaprzeszłego roku. No cóż, kultura biedy.

Zostało 85 proc. tekstu

czwartek, 03 styczeń 2019 13:53

Swięta i po świętach… (1/2019)

Napisane przez

pruszynskiSwięta i po świętach…

Jak co roku poszliśmy z księdzem Władysławem Zawalniukiem i dwustoma rodakami pod pomnik mistrza Adama gdzie na nas czekało siedmiu policjantów.
Śpiewaliśmy kolędy po polsku i białorusku, a te mało kto śpiewał oprócz kościelnego chóru. Przemawiało kilku mniejszego kalibru notabli z białoruskiej kultury i konsul RP. Dalej dzieliśmy się opłatkiem, składaliśmy sobie życzenia, karmiono nas kawą i dostarczone przez naszego proboszcza bułeczki.

czwartek, 03 styczeń 2019 13:58

Boże Narodzenie 2018 u nas

Napisane przez

Święta przejedliśmy, przegadaliśmy i przegraliśmy w DOBBLE. Grę te przywiózł mój syn, który z kolegami w nią gra. Brakuje mi teraz tej gry, ja chcę nadal w nią grać. Gra świetnie rusza rano umysł. Jest prościutka, a tylko spostrzegawczość jest ważna.