Goniec

Register Login

piątek, 12 październik 2018 08:25

Nieznośna lekkość katastrof samolotowych

Napisane przez

farmus         Oczywiście Katastrofa Smoleńska już przeszła do historii jako ewenement zaprzeczenia  wszystkich reguł. Przeszła jako katastrofa wciskania ludziom w oczy kitu. Jako przykład tego, co się dziać nie powinno. Taka nasza tradycja. 

        Generała Władysława Sikorskiego też sprzątnięto w okolicznościach katastrofy lotniczej, choć wszystko wskazuje, że zamordowano go już wcześniej. Jako naczelnik Polskich Sił Zbrojnych i Premier był bardzo politycznie niewygodny. Dla Aliantów, szczególnie dla Churchilla, jak i dla Sowietów. Przede wszystkim nie miał zamiaru (bo też i nie mógł) udawać, że nie było Mordu Katyńskiego na polskich oficerach. Sowieci twierdzili, że gdzieś te tysiące polskich oficerów „zaginęło”, i robili wszystko, aby winę zwalić na Niemców. Niemcy już pomni swoich zbrodni bronili się jak mogli. I tak to trwało przez następne dekady. A my jako naród niedojrzały szybko ucichliśmy po tych morderstwach: i tym w Katyniu, i tym generała Sikorskiego. Nie nazwane i nie ukarane zbrodnie rozzuchwalają. Ten mordy rozzuchwaliły naszych oprawców. Uszło płazem jeden raz, ujdzie i drugi. I następny. 

        Uszła płazem katastrofa wojskowego samolotu CASA C-295 która wydarzyła się 23 stycznia 2008, podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku wojskowym w Mirosławcu. Śmierć w tej katastrofie poniosło 20 oficerów, asów polskiego lotnictwa, prawie wszyscy już szkolni w USA w ramach NATO. Przyczyny? Pilot się pomylił, albo coś takiego. Tak jak złamana brzoza, albo coś takiego. Nieważne, cokolwiek. Najlepiej winę zwalić na nieżyjącego pilota: był pijany - choć nie pił, albo był niedouczony i nie umiał latać - choć był asem sił powietrznych, albo dostał rozkaz – choć nie ma tego na nagraniach z czarnych skrzynek. Ale nie ma i czarnych skrzynek. Zaraz, zaraz, są przecież przekazane przez Rosjan nagrania z czarnych skrzynek, Jest ich nawet kilka wersji. Cokolwiek, byle zwalić jak najdalej od przyczyny. A potem po kolei eliminować świadków, którzy za dużo wiedzą, bo mogą zaświadczyć o prawdzie. 

Chodzi o to aby ucichło 

        Jeśli ucichnie, to daliście się ponownie omamić. Jeśli droga wolna to powtórzymy jeszcze bardziej boleśnie. A potem ta niby światła elita (w której nie wiadomo czemu brylują niektórzy aktorzy) wyśmiewa tych co ku pamięci zapalają znicze. Tym razem nie zapomnimy. Choć do dzisiaj pałętają się wyznawcy sekty złamanej brzozy. Zapomniano, że grupy i narody podlegają procesowi rozwoju, także upadku. Już podnieśliśmy głowę, już jej nie schylimy. A tu proszę, aktorzy (uznający się za nową samozwańczą światłą elitę) wyszydzają nas i Katastrofę Smoleńską. A my niepomni, walimy jak barany na ich przedstawienia. Powiecie mi, że co ma sztuka do Katastrofy Smoleńskiej? No właśnie. To i po co ci światli aktorzy występują, nawet bez wywoływanki, przed szereg obrażając nas? 

        A jeśli te detale do Polonii nie dotarły, i dalej jak muchy do lepu łazicie na łachmytów aktorskich, to wasza sprawa, ale i wasz wstyd. Katastrofa Smoleńska pokazała, że potrafimy niestrudzenie dochodzić swego ponad wyszydzającą nas sektę złamanej brzozy. Szydzili z nas i o to, że zapalamy znicze i pamiętamy. I za to, że mieszkaliśmy w bloku (ci szczęśliwcy), i za to, że nasze mamy, babcie i ciocie chodziły do kościoła w beretach, jak przystało pięknie wyczesanych moherkach. No i co w tym złego? Czyż jest to powód do frontalnych ataków nienawiści i szydzenia? Zadajcie sobie pytanie, kto z nas szydzi i dlaczego?

Rosyjski samolot zwiadowczy spadł nad Syrią 

        18-go września zestrzelono nad Syrią zwiadowczy samolot rosyjski, tzw ‘intelligence flight’. Zginęło 15 Rosjan. Zestrzeliła samolot obrona przeciwlotnicza Syrii, która celowała w izraelskie samoloty bombardujące magazyny. Żydzi posłużyli się rosyjskim samolotem jako zasłoną w bombardowaniu, dlatego Rosja oskarża Izrael. Izrael zaprzecza, że to oni, a jeśli nawet oni to tak niechcący. Rosja ma z Izraelem umowę zobowiązującą do powiadomień o lotach zwiadowczych. Tylko, że Izrael powiadamia Rosję tylko o niektórych swoich lotach. Na ponad 200 lotów i bombardowań nad Syrią, powiadomiono zalewie o 20%. O tym wszystkim można sobie poczytać w żydowskiej gazecie po angielsku ‘Haaretz’.  Izrael wydaje dla swoich gazetę po angielsku, podobnie jak i Gazeta Wyborcza jest gazetą po polsku dla globalistycznych lewaków i diaspory żydowskiej. To wyjaśnia dlaczego w GW jest tyle anytpolonizmów. 

        Kolejna śmierć w katastrofie lotniczej

        4 października, br. w katastrofie lotniczej w obwodzie kostromskim zginął Saak Karapetjan, zastępca Prokuratora Generalnego Rosji, który przekazał Polakom dokumentację dotyczącą Mordu Katyńskiego w 2010 roku (20 tomów), a później Katastrofy Smoleńskiej. Zginęły jeszcze trzy osoby. Przyczyną wypadku miał być błąd pilota, albo złe warunki pogodowe, albo i jedno i drugie. Zaraz, zaraz, skąd my to znamy? To jak coraz bardziej gęstniejąca mgła w komunikatach z 10-go kwietnia 2010 roku. A potem była wina pijanego (choć nie pił) pilota, złamana brzoza, i kilka wersji nagrań z czarnych skrzynek. Kawałki puzzla składajcie sobie sami.

Alicja Farmus 

piątek, 12 październik 2018 08:25

Złota jesień w Warszawie (41/2018)

Napisane przez

pruszynskiZłota jesień w Warszawie

Słonecznie i ciepło. jeszcze czynne są „ogródki” n trasie Królewskiej a tu  już miały być mrozy i śnieg.


Popis

Papież, podkreślając cierpienia, jakie dotykały Litwinów ze wschodu i z zachodu, powiedział: „Kiedy pomyśli się o wschodzie, jest tam wasza trudna historia. Ale część tej tragicznej historii przyszła z Zachodu, od Niemców, od Polaków, ale przede wszystkim od nazizmu”. A kto rozstrzeliwał Polaków w Ponarach? Czy odezwie się episkopat ???


USA, wojna domowa

        Senat Yankesów pod długiej, a kosztownej rozróbce, wbrew demokratom zatwierdził kandydata pana Kavanaugh na sędziego Sądu Najwyższego. Nie tyle chodziło o zablokowanie katolika i konserwatysty na to stanowisko co danie kopniaka Prezydentowi. Obecnie cokolwiek chce Trump jest zwalczane przez demokratów z niesamowitym uporem.

        Lewaczka dr Ford, która pana Kavanaugh oskarżała o molestwopżanie 35 lat temu nie bardo wiedziała ile wtedy miała lat, gdzie się to stało, i w jakim miesiącu, choć jeśli to było w jej życiu wielkim wydarzeniem to powinna było coś z tych rzeczy pamiętać.

        Dalej jej rodzice stracili dom, a sprawę tę sądziła matka kandydata na sędziego Sądu Najwyższego czyli dr Ford miała okazję się zrewanżować za decyzje jego matki.

        Jak ktoś napisał w internecie te oskarżenia w normalnym sądzie nie byłyby uznane jako dowód, by oskarżonego skazać, ale nie chodziło tyle o skazanie co obsr… kandydata, a dalej samego Prezydenta.

        Ponad 800 studentów Harvardu protestowało przeciw panu Kavanaugh krzycząc, że poszkodowane mają prawo być wysłuchane. Prawda, ale czy oskarżeni nie mają prawa do obrony? Czy tacy przyszli kandydacie na sędziów powinni być uznani za właściwych na takie stanowisko ?

        Dalej już w historii USA były trzy wypadki gdy kobiety bezpodstawnie kogoś oskarżały o gwałt.

        Teraz tylko pytanie czy ta rozróbka zaszkodzi Trumpowi? Daj Boże zaszkodzi tym wszystkim lewakom.


Co się bardziej opłaci?

        Sporo ludzi  jest zachwyconych ewentualnym osadzeniem brygady US Army na wschodnich rubieżach Polski.

        Pytanie czy nie lepiej stworzyć własną dobrze uzbrojoną brygadę pancerną, która by nie podlegała komuś z Washingtonu?


Kler

        Doskonale grany antykatolicki film pod takim tytułem robi furorę. Widziało go już z 2 mln Polaków, ale czy film oddaje prawdę? Może jej fragment, ale nie słyszałem, by w nim były pokazane jakieś pozytywni księża. Czy jednak z tej krytyki episkopat wyciągnie wnioski ?


Marsz „Wolności”

        Partia zwolenników Janusza Korwin-Mikkego zrobiła w  sobotę Warszawie pochód od pl Trzech Krzyży do placu Zamkowego. Było z 500 osób głównie młodych, ale chyba z 200 policjantów.


W Holandii

        – Najnowsze badania pokazują, iż młodzi tureccy i marokańscy muzułmanie stają się coraz bardziej ortodoksyjni – mówi profesor z tego kraju

        – Ci młodzi coraz bardziej dystansują się od holenderskiego społeczeństwa. Te dwie społeczności żyją w jednym kraju, ale osobno, bo przybysze się nie integrują.


O co tu chodzi

        Stale pojawiają się tu i ówdzie teksty wykazujące błędy czy nawet przestępstwa ekipy rządzącej Polską w XX-leciu i nie można powiedzieć, że autorzy kłamią choć często piszą nie całą prawdę.

        Ale mym zdaniem, nie tylko nimi pogania niechęć tych, co przegrali  piedestał historii ale co gorsza, chęć wybielenia na tym tle PRL-u i jego władców i sługusów.

        Co gorsza, zamiast uwypuklać skandale tego co się dzieje w dzisiejszej Polsce właśnie zajmują się tą przeszłością, a teraźniejszość jest, co tu mówić, podła. Ba, wielki przedwojenny jasnowidz Ossendowski powiedział w sierpniu 1939 r., że po komunistach będą rządzili - szuje i złodzieje - i bardzo boleję - chyba miał racje. Jedyna nadzieje, jak powiedział wtedy potem będzie Polska większa niż w 1939 r. Oby szybko Amen.


A co z naszymi...

        W sejmie w dużej sali 2.X. br były pokazane zdjęcia dawnych cmentarzy żydowskich, ale jakoś nie słyszałem by zajęto się ukazywaniem zniszczonych dawnych polskich cmentarzy za Bugiem


Co daje seks po sześćdziesiątce?

- lepiej śpisz

- opóźnia starzenie

- polepsza stosunki

- zmniejsza bóle głowy

-zwiększa szczęśliwość


Wspaniałe życie

        Znany murzyński aktor Bill Cosby, mym zdaniem poskąpił i nie zaspokoił żądań poszkodowanej więc teraz poszedł siedzieć na trzy lata za gwałt. Dowiadujemy się, w jakich warunkach, gdzie można go odwiedzać, kogo zaakceptuje straż, no i jakie jadło.

        Myślę, że będzie mu nie gorzej niż wielu emerytom, jedyna różnica, że chyba tam nie ma takiego parku, jaki by on sobie życzył.


Środek na ubóstwo

        Bill Gates, najbogatszy człowiek świat radzi biedakom hodowanie kur, bo one jedzą co tylko znajdą.

        Znajoma rodzina w Rembertowie ma niewielki ogródek i tam ma bodaj siedem kur, które karmi głównie odpadkami stołowymi i ma stale smaczne jajka. Nie wiem czy to tu i tam wolno robić ale…

        Ktoś inny twierdzi, że nie boi się bezrobocia bo wie jak hodować króliki. Zresztą stryjeczny brat mej matki ksiądz infułat Meysztowicz wspomagał swą dietę w Watykanie podczas wojny też w  ten sposób.

piątek, 12 październik 2018 08:17

UPAćKANIE

Napisane przez

ligeza        Mówią, że Produkt Krajowy Brutto rośnie. Mówią, że portfele nadwiślańskie pęcznieją. Mówią, że bezrobocie spada. Strach otworzyć butelkę wody gazowanej, by do głowy nie uderzyła. 

        Premier Morawiecki obiecuje, termomodernizuje, oddymia, segreguje, i w ogóle wznosi wszystko i wszędzie, nie bacząc na chmury, coraz wyżej wznosi i wyżej, zapewne ku potędze. Czy tam ku słońcu. W tym zbożnym dziele, naszemu dzielnemu Ikarowi pomagają Ukraińcy, Uzbecy, Hindusi, Filipińczycy. Czy tam kto tam jeszcze. A co. A czemu nie. Radujmy się, bo dobrze jest, psia krew, a kto powie, że nie, tego w mordę – bo nie cieszyć się z osiągnięć Dobrej Zamiany potrafi tylko suka Connie agresywnego Władymira, nieznanego imienia dachowiec prorosyjskiego Wiktora czy tam inny szczur z berlińskiego zoologu Angeli. Cała reszta docenia. 

        Swoją drogą: kto miałby premierowi pomagać, jak nie obcokrajowcy, skoro tylko w ostatniej dekadzie za granicę wyniosło się dwa czy dwa i pół miliona Polaków? I nawet termin “wyniosło się” to, nota bene, eufemizm. Ich do roboty na obczyźnie dosłownie wydmuchano, w imię ekonomii i “zasad wolnego rynku”. Teraz okazało się, że milion czy dwa Ukraińców to za mało jak na ambicje pana Produktu Krajowego, należy zatem podeprzeć fundamenty gospodarcze siłą najemną. Stąd czy stamtąd, nieważne. Skądkolwiek. 

        “Wielka, silna, solidarna, szczęśliwa i zwycięska Polska!” – mówią nam, a mnie ciarki wędrują wzdłuż kręgosłupa, widzę bowiem, że maszerujemy wzdłuż krawędzi. Niczym po ostrzu ostrza. Wiem, że wybory samorządowe, kampania – i tak dalej, i tak dalej. Ale po gierkowsku egzaltowany ton głosu premiera przeraża. Mnie w każdym razie. Zwłaszcza, iż rząd tak rozpędził się w spełnianiu obietnic, że dziś spełnia również te obietnice, których obiecywał nie spełniać. 

        I w tym miejscu powtórzmy sobie dla zapamiętania: rząd Dobrej Zamiany “zwiększa działania mające zapobiec załamaniu gospodarczemu, które w świetle obecnych statystyk jest nieuniknione z powodu braku rąk do pracy”, niemniej okoliczność, że spoza tych działań wyłaniają się imigranci w ilości, która zmieni Polskę podobnie jak zmieniła kraje Europy Zachodniej, choć zwali się na nas konsekwencjami później, niż nastąpiło to na zachód od Odry i na północ od Bałtyku, obchodzi, zdaje się, niewielu. Zapamiętajmy sobie i to, zapamiętajmy koniecznie: opieranie nadziei wzrostu gospodarczego na przedstawicielach nacji obcych kulturowo w roli gastarbeiterów, zamiast nakłaniania do powrotu Polaków wydmuchanych i wciąż wydmuchiwanych w świat, to dobrze dla gospodarki dziś. W perspektywie wieloletniej to dramat. To powtarzanie błędów Zachodu. Śmiertelnych, jak się okazało po latach. Nawet kilkuset tysięcy, a tym bardziej milionów ludzi, obcych kulturowo, nie sposób zintegrować z kulturą kraju przybycia, bo ludzie ci będą woleli odtworzyć relacje znane sobie z krajów pochodzenia. Więc. 

        Wszystko zmierza więc w kierunku jedynie słusznym. Rząd powiększa zasoby złota składowane w Banku Anglii, totalsi opozycyjni uderzają w Mateusza Morawieckiego, przypominając jego słowa sprzed paru lat – o kopaniu i zasypywaniu rowów, o miskach ryżu, o tym między innymi, że wojna wszystko resetuje – ja zaś zaczytuję się w Oriany Fallaci “Kapeluszu całym w czereśniach”, by co kilkanaście stron ze zdumieniem konkludować jedno i to samo. Że, mianowicie, jesteśmy wspólnotą ze zdewastowanym systemem korzeniowym jak żadna inna. Że co w tym wszystkim najgorsze to fakt, iż degeneracja kulturowa jest procesem wielodekadowym i tutaj nawet sto lat to niewiele. Chociaż więc przesłanek ku rozstrzygnięciu mamy być może już dziś już bez liku, dopiero nadchodzące ćwierćwiecze jak sądzę (może dwa), pokażą, czy polskość poddana takiemu eksperymentowi jak w przypadku narodu polskiego, to jest przeniesiona 600 km na zachód od grobów swoich Przodków oraz centrów dziedzictwa kulturowego, czy polskość poddana temu eksperymentowi, powtarzam, w ogóle może przetrwać w stanie innym niż karłowaty – czy też wcześniej czy później zwiędnie, ze szczętem upaćkana w krótkoterminowy koniunkturalizm. 

        Swoją drogą, karłowacenie bez wątpienia zaczyna się w głowie. I wcale nie mam na myśli przypadłości zwanej karłowatością przysadkową, wywołaną awarią w przednim płacie przysadki mózgowej, czyli w miejscu wytwarzania hormonu wzrostu. Karłowacenie, czy tam skarłowacenie, to stan umysłu – gdy ekonomia chciwości i skuteczności przejmuje prym nad ekonomią wartości. Konsekwencje nadejdą, ponieważ anomia wspólnotę niszczy zaś aksjologia zawsze upomina się o swoje. Więc. 

        Więc PiS czy PiC? Prawo i Sprawiedliwość czy Pycha i Chciwość? Może nawet PiS, czyli Propaganda i Syjonizm? Gdyby przed rokiem ktoś zacytował powyższe wątpliwości, przypisując je mnie, parsknąłbym śmiechem. Dziś z tamtej, potencjalnej wesołości nie znalazłbym już w sobie nic. Najmniejszej kropli uśmiechu. Że o dobroduszności nie wspomnę. 

        Tak czy owak i to czy tamto, napięcie rośnie. Najciekawsze zaś dopiero przed nami. Boć można oszukiwać wielu ludzi bardzo długo, a niektórych z nich nawet przez cały czas, ale czy można oszukiwać bez przerwy tylu, żeby co cztery lata wygrywać wybory? Pytanie w charakterze szekspirowskie, rozstrzygniecie wkrótce. 

Krzysztof Ligęza 

Kontakt z autorem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 12 październik 2018 08:16

Anarchia w Polsce i Europie

Napisane przez

michalkiewicz        Anarchizacja naszego nieszczęśliwego kraju pogłębia się niemal z dnia na dzień. Nie wspominam już nawet o „taśmach prawdy”, nad którymi teraz wydziwiają rozmaite autorytety moralne, że oto przyłapały premiera Mateusza Morawieckiego na „kłamstwie”. 

        Te autorytety moralne, podobnie zresztą, jak rewidenci cnoty, których ostatnio namnożyło się, niczym krętków bladych u syfilityka, działają stadnie, atakując ofiarę wskazaną nieubłaganym palcem. Mnie na przykład, wskazała ogarom niemiecka gazeta dla Polaków pod redakcją pana red. Tomasza Lisa, no i mam teraz prawdziwy festiwal życzeń i ofert, przy czym epitet „frajerze” jest chyba najłagodniejszy. No ale ten repertuar jest przeznaczony do wykorzystania przez moralniackie masy, natomiast autorytety moralne przeznaczone do tak zwanych „rzecz wyższych”, działają subtelniej. 

        Przewielebny ojciec Grzegorz Kramer SJ wytknął mi nieubłaganym palcem zejście „poniżej poziomu człowieczeństwa”, a pan red. Tomasz Terlikowski, też zawodowy katolik, nabrał nawet podejrzeń, czy przypadkiem nie jestem przedstawicielem Antychrysta na Polskę. Dotychczas za ambasadora Belzebuba na Polskę, a w każdym razie – na województwo pomorskie uchodził pan Adam Darski, który nawet przybrał sobie pretensjonalny pseudonim „Nergal”, od jakiegoś mezopotamskiego diabła, ale pan red. Terlikowski też coś tam przecież musi wiedzieć, a któż może lepiej znać Antychrysta od niego?

        Powodem zaś było to, że nie wyraziłem świętego oburzenia wyczynami księdza-erotomana, tylko zwróciłem uwagę na konsekwencje odejścia od zasady indywidualizacji odpowiedzialności na rzecz odpowiedzialności zbiorowej, czego dokonała pani sędzia Anna Łosik. 

        Wydaje mi się tedy, że klangor został podniesiony nie bez kozery. Oto na naszych oczach, obok przemysłu holokaustu, który przeżywa okres niebywałej koniuntury, rodzi się przemysł molestowania, dla którego odejście od zasady indywidualizacji odpowiedzialności na rzecz odpowiedzialnosci zbiorowej jest warunkiem sine qua non, a ponieważ stary żydowski finansowy grandziarz przeznaczył na „społeczeństwo otwarte”, czyli na przerabianie tradycyjnych narodów na tak zwany „nawóz historii” aż 18 miliardów dolarów, to nic dziwnego, że rewidenci cnoty i moralni wrażliwcy mnożą się jak króliki, bo nawet za okruszki ze stołu pańskiego można żyć dostatniej, chociaż oczywiście Polska ot tego w żadną siłę nie urośnie. 

        Ale dość już o tej burzy w szklance wody, bo kiedy tabuny wrażliwców moralnych uwijają się wedle potępiania, z dnia na dzień narasta anarchizacja naszego nieszczęśliwego kraju. Jeszcze nie zdołaliśmy ochłonąć ze zdumienia po opublikowaniu fragmentów rozmów, jakie pan Mateusz Morawiecki prowadził w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, a tu Naczelny Sąd Administracyjny, oczywiście niezawisły, jak zresztą wszystkie inne, „wstrzymał” procedurę powoływania nowych członków Sądu Najwyższego wkrótce po tym, jak Sąd Najwyższy „zawiesił” moc obowiązującą ustaw o Sądzie Najwyższym. 

        Wprawdzie konstytucja stanowi, że sędziowie ustawom „podlegają”, ale kto by się przejmował takimi głupstwami, kiedy jest rozkaz, żeby je „zawiesić”? Nikt by się tym nie przejmował, więc nic też dziwnego, że skoro Sąd Najwyższy „zawiesił”, to Naczelny Sąd Administracyjny „wstrzymał”. Ale chociaż on „wstrzymał”, to z kolei pan prezydent Duda mianował nowych sędziów Sądu Najwyższego i to w liczbie aż 27. Jak powiedział pan sędzia Laskowski, decyzja ta jest „ostentacyjnym ignorowaniem orzeczeń sądów”, ale co z tego, skoro nowo mianowani sędziowie już nie mogą się doczekać momentu, kiedy zaczną „orzekać” i w ogóle. W tej zapamiętałości do pracy podobni są pani Małgorzacie Gersdorf, która przez pewien czas nie wiedziała, czy znajduje się w stanie spoczynku, czy nie, aż wreszcie czyjaś Mocna Ręka dała jej do zrozumienia, że ma pracować, jak jakiś stachanowiec i to aż do kwietnia 2020 roku. Najwyraźniej w 2020 roku musi wydarzyć się coś ważnego, co wymaga obecności pani Małgorzaty Gersdorf na stanowisku I Prezesa SN.  Nietrudno się domyślić, co to takiego. Otóż, w 2020 roku mają się w naszym nieszczęśliwym kraju odbyć wybory prezydenckie, w których, z poręki Naszej Złotej Pani, będzie kandydował pan Donald Tusk. Wprawdzie komisja powołana do liczenia głosów policzy je skrupulatnie, jak się należy (w latach 60-tych Beatlesi śpiewali piosenkę, że pewnego ranka w okolicy Glasgow pojawiło się w ziemi 5 tysięcy dziurek. „Policzono je wszystkie”), ale co to komu szkodzi, żeby ten wynik zatwierdziła właśnie pani Małgorzata Gersdorf? Naweet Adolf Hitler starał się o stworzenie pozorów legalności swoich poczynań i na przykład przed atakiem na Polskę przeprowadził tzw. „prowokację gliwicką”, więc cóż tu dopiero mówić o Naszej Złotej Pani, która świeci przykładem demokracji i praworządności?

   Co prawda, od każdej zasady trafiają się wyjątki, toteż i Nasza Złota Pani, wbrew ustaleniom z Schengen, nie tylko kazała wydać wizę pani Ludmile Kozłowskiej, ale w dodatku urządziła jej w Bundestagu prawdziwy festiwal, podczas którego pani Ludmiła masakrowała nieszczęsną „Polszę”, a na widok krzywdy, jaka ją spotkała ze strony zbrodniczego polskiego reżymu, grono folksdojczów, to znaczy – pardon – nie żadnych tam „folksdojczów”, tylko polskojęzycznych płomiennych szermierzy praworządności z Parlamentu Europejskiego zawiązało nawet coś w rodzaju „komitetu obrony” pani Ludmiły. Uskrzydlona takim poparciem pani Ludmiła skwapliwie skorzystała z zaproszenia Guya (nigdy nie wiem, jak wymawiać to imię; czy przez „g”, czy przez „h” nieme) Verhofstadta do Brukseli, gdzie opowiedziała „o tym, co wyprawia PiS” - jak to relacjonuje lewicowy portal „Na temat”. 

        Bawiła też w Wielkiej Brytanii, chociaż zgodnie z porozumieniem z Schengen, deportowanie obcego obywatela z jednego państwa uczestniczącego w tym porozumieniu oznacza zakaz wstępu na obszar wszystkich państw Strefy. Ale – co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie – więc kto by się tam liczył ze stanowiskiem władz naszego bantustanu?

   Tymczasem sama Ukraina, której Polska od lat notorycznie się nadstawia, zabrała się za panią Ludmiłę. Oto tamtejsza Służba Bezpieki Ukrainy wszczęła przeciwko niej dochodzenie z powodu podejrzenia o próbę „naruszenia integralności Ukrainy” oraz „zdradę stanu”. 

        W tej sytuacji komitet obrony pani Ludmiły, złożony z polskojęzycznych folksdojczów, to znaczy – pardon – nie żadnych tam „folksdojczów”, tylko płomiennych szermierzy praworządności, może mieć potężny dysonans poznawczy, bo z jednej strony Nasza Złota Pani, która ma względem banderowców swoje plany, surowo przykazuje służyć Ukrainie, ale z drugiej – jakże służyć, a jednocześnie popierać panią Ludmiłę Kozłowską?

Stanisław Michalkiewicz

piątek, 12 październik 2018 08:11

Fort Trump

Napisane przez

ostojan        Władza Putina słabnie. Musi się ratować okazując swoją siłę. Jak daleko się może posunąć? It is a question. 

        Nie trzeba być zawodowym politykiem ani uczonym w piśmie historykiem, żeby wiedzieć i widzieć, że od dawna głównym troublemakerem w polityce jest Rosja. Nazwana jakże celnie przez prezydenta Reagana “Imperium zła”. Republikanin potrafił ją właściwie krótko ocenić. Gorbaczow i Jelcyn byli realistami i doskonale rozumieli język siły. Nie trwało to jednak długo. Następnym prezydentom USA zabrakło ikry. Błędnie mniemali, że z dyktatorem można się dogadać. Do absurdu posunął się Murzynek Bambo. Obama “robił” reset z Rosją naiwnie traktując ją, jak normalny kraj (!). Żadnych baz amerykańskich nad Wisłą nie będzie (ale były już poprzednio wstępnie uzgadniane) żeby nie drażnić euro-azjatyckiej potęgi. On “wielki polityk” przejdzie do historii przez reset z Rosją! Co za naiwność! Dyktatorzy rozumieją tylko język siły. Każda ugodowość uważają za słabość i natychmiast wykorzystują. Zawsze imperialistyczna otoczona przez wrogów “sziroka strana”, nie pragnie przecież niczego innego tylko ułożenia dobrych stosunków z sąsiadami. A że najlepiej przez ich podbój – cóż podbici na pewno dobrymi sąsiadami będą. Poza tym autokrata, aby się we władzy umacniać, musi pokazywać poddanym swą siłę. Wbrew pozorom interes rządzącego/rządzących, często generalnie nie jest zgodny z interesem kraju. Dlatego wynaleziono demokrację – vox populi. Żeby pozostać przy łacinie dodam – dura lex sed lex. Prawo przyjęte demokratycznie, nawet kiedy wydaje się zbyt twarde, musi być przestrzegane. Zmieniane może być tylko przez wyrażającą wolę takich zmian większość narodu w demokratycznych wyborach. 

        Niestety od 3 lat w Polsce politycy opozycji mający pełne usta haseł demokratycznych, sami sobie cynicznie zaprzeczają. Będąc w wyraźnej mniejszości chcą narzucać swoją wolę większości. Na jakiej podstawie? To przecież takie oczywiste i całkiem proste – oni po prostu wiedzą lepiej! Mówiąc kolokwialnie – rżną głupa! 

        Od 2015 roku zjednoczona prawica realizuje wolę obywateli, którzy jej władzę powierzyli. Tego chcieli uważając, że to jest dla nich dobre, dobre dla kraju. 

        Inne zgoła podejście do tych spraw ma opozycja, sama siebie nazywająca totalną. Ona trzyma się zasady, że dobro kraju nie jest sprawą priorytetową. Główną (jedyną?) siłą w obozie totalniaków jest Platforma Obywatelska i to jej dobro liczy się przede wszystkim. Ulica, zagranica, donosy do obcych na własny kraj nie służą Polsce. Są wręcz szkodliwe. To wydaje się nie stanowić żadnego problemu dla “Potwornej” Obywatelskiej. Te działania mają osłabić obecny rząd, szczególnie znienawidzony PiS, a wzmacniać jedynie słuszną, bezgrzeszną, namaszczoną (przez kogo?) do władzy P.O. Czyli tak zwane pobożne życzenia. 

        Polska rozwija się w rekordowym tempie odkąd 3 lata temu pozbyła się z woli obywateli sitw pomagdalenkowych. Temu nigdy rozsądny zaprzeczyć nie może. Czy to cieszy totalniaków? Ależ skąd! To cementuje porażkę ich partii. Dlatego chcą i celowo sypią piasek w tryby jak się da i gdzie się da. A mają tego piasku pełne garście. To przede wszystkim media opłacane przez Niemców. 

        Nasz zachodni, potężny ekonomicznie sąsiad chce z nas zrobić tani rezerwat siły roboczej i przestrzeń do rozwoju swoich firm. Coraz bogatsza i silniejsza Polska wcale im nie odpowiada. W polityce “niet sientimientow”, że zacytuję Stalina(!), a interesy niemieckie są sprzeczne z naszymi. Czy totalniacy tego nie widzą? Widzą doskonale, ale jeszcze raz powtórzę, że nie dobro kraju, ale jedynie dobro ich partii się liczy. 

        Psy szczekają (i skomlą) do obcych, a karawana postępu i rozwoju idzie naprzód. Targowica jest coraz bardziej nerwowa, nieobliczalna. Przykłady? Koń jaki jest każdy – kto chce – widzi. Polska nigdy nie była tak podzielona! To chwyt propagandowy opozycji. Nie jest podzielona – to tylko pranie mózgów obywateli przez wspomniane media. A kto próbuje dzielić (ulica i zagranica)? Kto bezustannie jątrzy? Na pewno nie władza, której zależy na spokoju. Wzywają do porozumienia, do jedności narodu. Ale to groch o ścianę. Mąciciele, cynicy i pożyteczni idioci niestety krzyczą – Łapaj złodzieja! To klasyk divide et impera! Dziel,  może w ten sposób uda się powrócić do władzy – czyli do koryta – bo już ryje bardzo głodne! 

        Szkodliwość zakłamanej propagandy totalniaków jest niewątpliwa. Ale jeden jej element jest szczególnie groźny. To podważanie działań rządu w dążeniu do zapewnienia nam tak krwawo wywalczonej niepodległości. 

        Nie ma takiej ceny, której wszyscy Polacy (czyżby z wyjątkiem totalniaków?) gotowi byliby zapłacić za niepodległość. Dowodzą tego od dawna. Szczególnie od czasów niesławnej targowicy, gdzie interesy grupy zdrajców okazały się ważniejsze od interesów Ojczyzny. Czy to coś przypomina? Bądźmy realistami. “Takova je doba”, że jedynym i najpewniejszym gwarantem naszej niepodległości są potężne Stany Zjednoczone. Nigdy za dużo starań, żeby USA chciało bronić Polski (daleko ona!) przed ewentualną agresją “Imperium Zła”. I żeby widziały w tym również własny interes. O to na wszelkie sposoby obecny rząd zabiega. A totalniacy? Ileż złośliwych podśmiechujek i “rzeczowej krytyki” towarzyszy tym zabiegom! To jakbym słyszał Obamę. Po co Polsce amerykańskie bazy? Nie drażnić ruskiego niedźwiedzia! Jeśli ktoś myśli, że USA wypowiedzą wojnę Putinowi, kiedy jakieś zielone ludziki spróbują otworzyć z zaskoczenia korytarz - Przesmyk Suwalski - by połączyć “odwiecznie rosyjski” okręg kaliningradzki z “macierzą” – jeżeli ktoś tak myśli, to jest mocno przesadnym optymistą. Jaki Przesmyk, gdzie to jest? Jeżeli, to sprawa będzie oddana NATO Bundeswehra ruszy “na odsiecz”. Z zachodu wkroczą do nas Niemcy, ze wschodu Rosjanie. To już przerabialiśmy. Nikt przecież nie chce jakiejś niekontrolowanej eskalacji (atomu?). Sprawę się wyciszy i zaklepie. Niemcy się ze swoich dawnych terenów nie wycofają, zapewniając “bezpieczeństwo”, a Rosja uroczyście oświadczy i wszystko co trzeba podpisze, że ona niczego więcej nie chce, tylko ten, powiedzmy mały przesmyczek, do którego oczywiście ma prawo! Nikt nie chce „umierać za Gdańsk”. 

        Jedna czy dwie dywizje amerykańskie nas przed wielomilionową armią rosyjską nie obronią! Ani wyśmiewany Fort Trump (zaproponowane zresztą półżartem). Udało się Putinowi w Abchazji, Czeczenii i na Krymie. Nieporozumienie towarzyskie – raz, dwa, trzy – i po wszystkim. Spokój i pokój! 

        Ale jest jedno poważne “ale”. Polska to nie Ukraina. Na pewno podejmiemy walkę. Zielone ludziki nie wystarczą. Ruszy broń pancerna i lotnictwo. Nie uchronią się od ostrzału napastnika te dwie dywizje amerykańskie i Fort Trump(!) jeżeli tam będą, to już będzie zupełnie inna dla USA okoliczność. Rosjanie bombardują i zabijają tam naszych boys z Teksasu i Kolorado! Nie można tego zostawić bezkarnie, bo inaczej wszystkie bazy amerykańskie mogą być bezkarnie atakowane. To już nie sprawa dalekiego, nieznanego przesmyku. Czy ktoś znający polski patriotyzm i historię może zaprzeczyć, że tak się sprawy potoczą? Na pewno nie. I wie też o tym dobrze Włodzimierz Putin. Dlatego nigdy z powodu przesmyku nie zaatakuje terenu, na którym są bazy amerykańskie. Zna historię i wie że Hitler kiedyś też chciał terytoria do Prus Wschodnich. Nie z Polakami takie numery! 

        A targowiczanie? “Potworna” Obywatelska? Oni wszak tylko chcą dołożyć PiS-owi za umizgiwanie się do USA. (Każdy pretekst wszak dobry dla popaprańców). Dalej swego nosa nie patrzą. Krytyka PiSu to wszystko co potrafią. Może to i dobrze, bo gdyby wrócili do władzy – to Polacy musieliby się zadowalać ciepłą wodą w kranie i cieszyć się, że mogą pracować w niemieckich firmach i czytać polskojęzyczne niemieckie gazety. Ale totalniacy! Pamiętajcie, że Polacy to “buntowszcziki” (że znów hahaha – zacytuję Stalina). Raz wam pomógł złotousty Tusk pustosłowy wygrać wybory i to wystarczy! Poczekać musicie aż wasze rządy – afery - ludzie zapomną.  Amen.

Październik 2018
Ostojan

        P.S. Nie chcę popadać w dumę narodową, ale obecna amerykańska polityka podąża krok w krok za naszą polską. Każdy chwyt opozycji i tu i tam jest dobry! Trump mianuje sędziego SN, a opozycja zarzuca mu (sędziemu), że kiedyś, pół wieku, temu złapał koleżankę w szkole za - przepraszam -  cycki (jeśli już wtedy miała) Teraz sobie o tym przypomniała, bo demokratka, a Demokraci mają pamięć wybiórczą. Może będąc w przedszkolu sędzina Gersdorf podglądała chłopców? Na emeryturę ją! 

sobota, 06 październik 2018 23:39

Jak Churchill w Fulton

Napisał

Wysłuchałem przemówienia wiceprezydenta USA Mike'a Pence'a na forum Hudson Institute, przemówienia, które można porównać do słynnej mowy Churchilla w Fulton o tym, jak to zapadła Żelazna Kurtyna...

Idziemy na zwarcie to widać, słychać i czuć od dłuższego czasu. Jest to też jedyna droga, jaka pozostaje amerykańskiej hegemonii ukształtowanej w Azji przez zwycięstwo nad Japonią. Ameryka się szarpie, Chińczycy realizują spokojnie plan, ten sam od początku lat dziewięćdziesiątych a może i jeszcze od czasów samego Mao i Nixona. Chiny prowadzą wojny inaczej niż Zachód, prowadzą je, według starych przepisów. Generał Sun Tzu mówił, że wojna jest bardzo kosztowna należy jej unikać, albo prowadzić w taki sposób, żeby przeciwnik, w momencie gdy dowie się, że jest wojna, nie miał już żadnego ruchu.

Wesprzyj nasze wydawnictwo!


 

Wydaje się, że USA mają jeszcze trochę pola manewru, choć sytuacja jest bardzo trudna; modernizują na gwałt swoje siły zbrojne i zamykają  gospodarkę, usiłując w ostatniej chwili uniezależnić się od chińskiej produkcji. Jest to o tyle trudne, że Chiny produkują  od dawna więcej niż USA i coraz trudniej też jest  Amerykanom bez tej produkcji się obejść - zwłaszcza high-tech.

Jest również trudne, bo Chińczycy przenikają tkankę amerykańskiego społeczeństwa, a Amerykanie nie przenikają tkanki społeczeństwa chińskiego, które jednocześnie nie zapomniało jeszcze co to znaczy głód, wyrzeczenia i co militarna mobilizacja. Na amerykańskich uniwersytetach studiuje dzisiaj blisko 500 tys. Chińczyków z ChRL wysłanych tam za pieniądze Pekinu. Mnóstwo amerykańskich firm zostało wykupionych przez chińskie, a amerykańscy inwestorzy skuszeni olbrzymimi zyskami wynikającymi z niskich kosztów dobrze zorganizowanej i wysoko wydajnej pracy przynieśli Pekinowi w zębach amerykańskie wysoko zaawansowane technologie. To przecież w Stanach Zjednoczonych administracja prezydenta Clintona wyraziła zgodę na transfer technologii stabilizacji rakiet w pierwszej fazie lotu przez co Chińczycy mogli udoskonalić swoje pociski balistyczne. Po co? Po to by Chińczycy mogli zaoferować tanio wynoszenie amerykańskich satelitów na orbitę (sic!).

Od dawna było widać że Chińczycy wzięli sobie do serca leninowski pomysł, jak to kapitaliści sprzedadzą komunistom sznurek, na którym się ich powiesi. Chciwość jest głównym elementem gry zachodnich korporacji i Chińczycy potrafili ten element fantastycznie wykorzystać dla własnego rozwoju.

Niedawno Bloomberg doniósł, że Stany Zjednoczone borykają się od 2015 r. z całkowitą infiltracją sieci elektronicznych przez Chińczyków przy pomocy szpiegowskiego czipa wielkości ziarnka ryżu dodawanego do montowanych w Chinach płyt głównych  serwerów pozwalających na szybką kompresję i przesył danych, w tym obrazu, a używanych przez amerykańskie agencje bezpieczeństwa i wojsko. Chińczykom prawdopodobnie umożliwiło to dostęp do wszystkiego, o czym Amerykanie mówili, a także do najnowszych projektów wojskowych.

Ameryka budzi się późno; Steve Bannon, zwolniony z grona doradców prezydenta Trumpa, twierdził, że już jest za późno i USA stać  dziś jedynie na podrygi.

Oczywiście Chińska alternatywa degenerującego się Zachodu nie wygląda zbyt przyjaźnie. Zwłaszcza, jeżeli weźmie się pod uwagę takie pomysły jak ocena każdego obywatela pod kątem zaangażowania społecznego i wspierania linii partii, ocena wydawana przez algorytmy sztucznej inteligencji na podstawie informacji dostarczanych przez aplikacje w telefonie komórkowym; ocena różnicująca możliwości działania obywateli, w tym, możliwość przemieszczania się i podróżowania pociągiem. Chiny stworzyły państwo totalnej inwigilacji i kontroli również życia rodzinnego i rozrodczości obywateli. Uczyniły to przy pomocy firm takich jak Google.

Na koniec można się zastanowić kto tu z kim walczy? Bo chiński model wcale nie jest tak bardzo odległy od wizji zachodnich globalistów. Oni widzą w Chinach przyszłość zarządzania planetą. I pewnie takie "modernizowanie się" a la China mogłoby być do zaakceptowania dla Zachodu gdyby nie jedno "ale"; Chińczycy nie akceptują żydowskiego przywództwa; nie akceptują hegemonii Ameryki i Zachodu stworzonej między innymi przez współczesny globalny system finansowy.

Wojna będzie więc między chińską Azją, a "żydowskim" Zachodem; żydowskim w sensie skonstruowanego przez żydowskie rody systemu kontroli pieniądza i kredytu zarządzanego z Nowego Jorku. To właśnie ten układ światowy podważa obecnie wschodząca chińska hegemonia. Oczywiście Mike Pence o tym w ogóle nie wspomniał, mówił za to dużo o "naszych" liberalnych wartościach, o wolności i tym podobnych hasłach. Niestety elity Zachodu same przestały je poważnie traktować. Dlatego Chiny mają przewagę nie tylko w liczbach...


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Ostatnio zmieniany niedziela, 07 październik 2018 01:15
piątek, 05 październik 2018 16:20

Na imieninach u cioci…

Napisał

Lech Wałęsa obchodził 70. urodziny i z tego powodu zjechała na imprezę cała śmietanka nawet „z Europy”. Pofatygował się z Brukseli sam Donald Tusk, a z Warszawy Georgette Mosbacher. Słowem podkreślono, że legenda „Bolka”, jest wiecznie żywym fundamentem III RP i żaden wyrok IPN jej nie zniszczy.

Bo przecież „nasz Lechu” dał ludzką twarz całemu procesowi tak zwanej transformacji, czyli przepoczwarzenia się funkcjonariuszy i żołnierzy aparatu bezpieczeństwa wojskowego i cywilnego PRL w kapitalistów - generalnie rzecz biorąc, podżyrował szaber nowej oligarchii. Takich rzeczy się nie zapomina, bo Lech Wałęsa pełnił będzie dla tego środowiska dozgonną rolę papy-doca. Po to wykreowana została jego międzynarodowa persona. Transformacja nie była przecież wyłącznie wytworem polskich bezpieczniaków, lecz akcją przygotowaną i kontrolowaną przez Stany Zjednoczone. Lech Wałęsa był operacyjnym „asetem” Waszyngtonu, stąd też obecność przymilnej nowej ambasador p. Mosbacher.

 

jeśli czytasz nasze teksty regularnie, wesprzyj nas

Juble takie jak ten pouczają nas, że te wszystkie przekomarzania lustracyjne to po prostu taki pic i fotomontaż - teatrzyk na użytek tych co to myśleli, że rewolucja nie jest na niby. Dlaczegóż to mielibyśmy tajnym współpracownikom coś tam niegrzecznie wypominać? Przecież z dzisiejszej perspektywy to przecież chyba dobrze że współpracowali, bo dzięki temu byli jedną z nóg Okrągłego Stołu, przy którym pułkownicy dogadali się z własną agenturą.

Jakże teraz wyrzucać takiemu Lechowi Wałęsie współpracę z milicją, SB i co tam jeszcze komuniści mieli, skoro dzięki temu wszyscy ładnie odegrali rozpisane role? Tak więc dzisiaj na urodzinach u ojca chrzestnego dzisiejszego układu rządzącego Polską wszyscy sobie sprawnie mogli plecy oklepać. Oczywiście, mówiąc, „układ rządzący Polską”, nie mam na myśli, broń Boże, PiS-u, bo Polską rządzi się tak naprawdę zupełnie gdzie indziej.

Ludzie obcych służb, komunistycznego wywiadu i bezpieczeństwa oraz ich agenturalne pacynki stworzyli nam nową polską arystokrację i miło popatrzeć, jak się państwo bawią. W drugim pokoleniu to może nawet jakichś manier nabiorą. Tylko nieładnym zgrzytem był brak podpisu premiera Orbana na urodzinowej laurce. No, ale wiadomo, że z niego to jest putinowy agent...


Dalsza część artykułu dostępna po wykupieniu subskrypcji. Kup tutaj!

Ostatnio zmieniany piątek, 05 październik 2018 21:35
piątek, 05 październik 2018 16:20

Dajcie już sobie spokój z tym ‘po polsku’

Napisane przez

Moja koleżanka zazwyczaj prowadzi auto, a mąż siedzący obok, na tak zwanym siedzeniu żony, czyta, albo gazety polskie, albo książki jak droga dłuższa. Tak się jakoś u nich utarło, i nawet nie pytam dlaczego, bo co mi do tego? A to siedzenie żony, to też ma swoją historię. Pewnie wielu z was przeszło przez wiele wizyt (zazwyczaj niełatwych i stanowczo za długich) krewnych z Polski. Ja też przez nie przeszłam, moje małżeństwo nie. Otóż, nieuchronnie taka wizytująca osoby, szczególnie ze strony rodziny współmałżonka, bezpardonowo pakuje się na siedzenie z przodu, przy kierowcy.

Tak z tytułu. A ja co, bez tytułu? Dla mnie marsz tam gdzie twoje miejsce, czyli do tyłu. Tak mnie widzieli – jako kurę do dziobania przy korycie. Kiedyś powiedziałam ‘dość’, stanowczo oznajmiając, że z przodu to jest miejsce żony, a goście proszę bardzo, do szeregu drugiego. Miny wszystkim zrzedły, nawet dzieciom, a mąż był wyraźnie przestraszony. Ale i tak i tak uważali, że jestem zołza, co im auta (całego i nowego) nie chcę dać w prezencie do Polski, to co mi tam.

jeśli czytasz nasze teksty regularnie, wesprzyj nas

Więc ten znajomy jeździ z przodu, na siedzeniu żony, a żona prowadzi. Jak powiedziałam, ich sprawa i nic mi do tego.

Podwoziłam koleżankę do domu z zebrania, i mi wyznała, że jak miała ciężki ból głowy, to mąż chciał ją w prowadzeniu wyręczyć.

To ładnie z jego strony – skomentowałam.

Ale gdzie tam – zripostowała. - Głowa zaczęła mnie jeszcze bardziej boleć jak zaczął jechać po polsku.

Zaciekawiona zapytałam, co to znaczy ‘jechać po polsku’. A ta mi na to, że jeszcze z garażu nie wyjechał, a już pomstował na innych kierowców i na różne inne rzeczy takie jak słabo i nierówno napompowane koła, na pałętających się jak barany przechodniów, na nią, że mu przeszkadza w lusterku. Aż mnie zatkało z nerwów.

To nie po polsku – mówię – tylko bardzo niegrzecznie.

Chciałam powiedzieć, że prowadził auto ‘po chamsku’, alem się w porę ugryzła w język, bo to tacy ‘ę i ą’, a ja to z tych prostych i gminnych, to muszę udawać, że mam klasę. No ale nic, jedziemy dalej, do jej domu, a ta mi mówi jak skręcałam do jej podjazdu:

Coś tak nie po polsku skręcasz.

Co to znaczy skręcać ‘nie po polsku’ – pytam. A ta mi wyjaśnia, że to takim szerokim zakolem z drugiego pasa. Wtedy nikt z dwóch pasów nie może przejechać i trąbią wściekli.

Też coś! - jęknęłam. - Nie, nie skręcam tak, a to skręcanie z dwóch pasów to wcale nie jest ‘polskie skręcanie’, tylko kasztańskie, od nacji niezależne.

Gee, dali by sobie spokój. To że inni nas wyszydzają, to jedno, ale żebyśmy się tak sami dołowali? To jakaś grupowa choroba masochistyczna. Ludzie! Miejcie trochę więcej szacunku dla samych siebie. Wtedy i dla innych będziecie go mieć więcej. A i ci inni z kolei dla nas. Co to jest z tym szydzeniem z siebie samych?

Istny obłęd jakiś, zbiorowa choroba samobiczowania. Po prostu prowadźcie samochód dobrze, bądźcie mili i grzeczni dla innych (i siebie), i nie psioczcie gdzie nie potrzeba. Pilnujcie, żeby z rana nie wstawać lewą nogą. Najlepiej zaczynając dzień od śpiewu pieśni Franciszka Karpińskiego ‘Kiedy ranne wstają zorze’. Ostatnia zwrotka jest dla tych co się jeszcze pobudzili, i samo to wystarcza do radości i miłości bliźniego, także tego na drodze. Szekspir w ‘Jak wam się podoba’ pisał, że zły to ptak co swoje gniazdo kala. Zastosujcie i nie kalajcie.

Michalinka

piątek, 05 październik 2018 15:32

Cicho sza na temat anatypolonizmów

Napisane przez

farmusW Nowym Jorku, na sesji ONZ-tu Prezydent Duda gruchał sobie miło z premierem Izraela Natenjahu o porozumieniu z czerwca bieżącego roku w sprawie ostrej ingerencji Izraela w nasze polskie ustawodawstwo i poprawkę do ustawy o IPN. W każdym innym kraju byłoby to nie do pomyślenia, żeby obcy kraj wtrącał się w ustawodawstwo innego państwa. A ci sobie gratulują wielkiego sukcesu. A to wstyd. Jakaś nowo-mowa, jak z powieści ‘1984’ Georga Orwella. Chyba, że to sukces uległości, że obce państwo pisze polskie ustawodawstwo.

Jakby tego jeszcze było mało, to na tym samym zgromadzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, nasz polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz walczy z antysemityzmem (sic!). A powinien z anytpolonizmem. Gdzie ten antysemityzm? W Polsce? Przecież raporty i statystyki (nie przez nas prowadzone) potwierdzają niską ilość incydentów antysemityzmu w Polsce. To może ten polski minister spraw zagranicznych walczy z anytsemityzmem w innym kraju, bo mu się pomyliło kogo reprezentuje. No kogo?

Przecież nie był nigdzie wybrany, tylko mianowany na wymiankę za Witolda Waszczykowskiego, który o Polskę zbyt wyraźnie, mężnie i widocznie walczył. To wstawiono pacynkę jeszcze z ekipy Bronisława Geremka. Gorliwość w zwalczaniu antysemityzmu przez polskiego ministra spraw zagranicznych zauważył nawet sam minister spraw zagranicznych Izreala. I pochwalił. Czyż polski minister spraw zagranicznych nie powinien reprezentować nas w pawilonie poświęconym zwalczaniu antypolonizmów w świecie? Niestety, takiego pawilonu nie było.

jeśli czytasz nasze teksty regularnie, wesprzyj nas

Dlaczego ma mnie obchodzić kim jest Jonny Daniels?

Ostatnimi czasy media polskie i polonijne zachłystują się niejakiem panem Jonny Danielsem z Izraela, i jego fundacją, i bardzo dociekają kimże to on jest? A to przecież wiadome, że oficerem izraelskich służb specjalnych, i on się z tym wcale nie kryje. Nawet niedawny numer ‘W Sieci’ (jeszcze prenumeruję) zamieścił na okładce ‘Kim pan jest panie Daniels’.

A to chodzi o to, nie kim on jest, tylko dlaczego ma takie wpływy w Polsce? Chciałabym także doczekać okładki ‘Kim pan jest panie Czaputowicz’, czy jakiejś takiej podobnej o innych ważnych nominowanych z jakiegoś powodu. Nikt ich nie wybrał, a zachowują się jakby kogoś reprezentowali. I zapewne reprezentują. Ale czy reprezentują nas i polską rację stanu – to już inna sprawa. A deklaracje? Cóż są tylko deklaracjami. Całkiem niedawno mamiono nas zieloną wyspą, a dziur w podatkach, którymi rabowano i państwo polskie i Polaków nikt (poza złodziejami, którzy z tych dziur wybierali) nie widział. I nie łudźcie się, ani ci, ani inni złodzieje (np. z FOZZ-u, czy Amber Gold) do ciupy nie pójdą. No, może jakimiś płotkami udobrucha się lud. Procesy będą się ciągnąć tak długo, aż nastąpi ich naturalny koniec, czyli któraś ze stron zemrze. Więc emocje kim jest pan Jonny Daniels są po prostu tematem zastępczym i służą odwróceniu uwagi od pytań istotnych.

Zjazd Polonii (jak zwykle) napawa otuchą

Dobrze chociaż, że Polonia nie spuszcza z tonu, i temat obrony dobrego imienia Polski i Polaka był na kolejnym zjeździe Polonii obecny i na czołowym miejscu. Tak jak zawsze, od samego początku bez względu na oficjalne stanowisko organizatorów, czyli Wspólnoty Polskiej. A może to też jest wspólnota, ale innych interesów? Raduje się dusza, gdy czytamy i oglądamy sprawozdania z tego zjazdu. Szczególnie podnoszące na duchu było wystąpienie Ojca Janusza Błażejaka, OMI, proboszcza parafii pod wezwaniem Maksymiliana Kolbe w Mississaudze. Zresztą, tradycyjnie kanadyjska reprezentacja była widoczna, aktywna i silna. Kilkanaście milionów Polaków mieszkających poza Polską musi mieć swój głos. I głos ten nieodmiennie mówi o konieczności obrony dobrego imienia Polaka i Polski. Bardzo liczyliśmy na to, że będzie to głos wspólny i Polonii i rządu polskiego, ale po kilku wspaniałych zrywach ze strony pojedynczych wystąpień przedstawicieli polskiej dyplomacji znów zrobiło się szaro. I znów zostaliśmy sami. Brak całościowej strategii, planu i budżetu. A już wiadomo, że tego pojedynczymi zrywami, nawet najsłuszniejszymi zrobić się nie da. Nasilającej się dobrze zorganizowanej antypolskiej propagandy nie da się wygrać metodą partyzancką. A to, że nie jest gorzej niż było wcale nie jest pociechą, bo źródła antypolonizmów przeszły do ataku na wyższym poziomie, i wymagają więcej dobrze zorganizowanych środków, aby z nimi skutecznie walczyć. I tego niestety, nikt poza strategicznym podejściem państwa polskiego nie zrobi. To musi być zmasowany, jednolity odpór, i propagowanie tego kim jesteśmy. Do tej pory próbujemy odbijać, tam gdzie nam przyłożą, a to stanowczo za mało. Potrzebna jest jednolita strategia, plan i znaczne środki na jego realizację.

Tak jak z tymi wyrokami za okradających Polaków i Polskę, już i tak czekamy za długo.

Alicja Farmus

piątek, 05 październik 2018 15:34

Jesień (40/2018)

Napisane przez

pruszynskiJesień

Jest w Mińsku jeszcze słonecznie, ale już chłodno i musiałem wyjść w czapce futrzanej i szaliku, a jutro pewnie w kurtce.


Wy to my tamto

Po zapowiedzi „Fortecy Trumpa”, czyli umieszczenie wojsk amerykański za polskie 2 mld dolarów na wschodzie Polski zareagowała Rosja wymagając od Łukaszenki zgody na ustanowienie nad granicą z Polską wojsk z nieokreślonym uzbrojeniem.

Decyzja Dudy jest nie tylko marnowaniem polskich pieniędzy, ale sprzeczna z umową między Rosją a NATO, że na terenie byłych państw socjalistycznych nie będzie stałych baz NATO.


Podwójnie smutne

Prasa w Mińsku informuje, że będą podatki od emerytur, jakie w końcu nie są takie wysokie. To mnie może dobrze uderzyć, a musi być bardzo źle, że nasz wódz decyduje się na to.


Sandhurst

W tej miejscowości o 2 godziny od Londynu mieści się stara brytyjska akademia wojskowa, którą z zasady kończą członkowie rodziny królewskiej. Ostatnio przy okazji ukończenie 44 tygodniowego kursu podano do wiadomości, że było tam 40 przedstawicieli różnych krajów świata w tym Ukrainy.

Próbowałem namówić dwóch mych wnuków do dostania się tam, ale napotkali kłopoty biurokratyczne.


Dwa zaproszenia

Prezydent Białorusi został zaproszony na trzy dni uroczystości 10-12 listopada do Paryża na obchody zakończenie I wojny światowej Prezydent Putin nie został zaproszony choć powinien być; straty rosyjskie w tamtej wojnie były olbrzymie, ba nawet był rosyjski Korpus Ekspedycyjny we Francji, z którego część Polaków zasiliła potem polską armię tam powstałą zwaną „armią błękitną” bo nosiła tego koloru mundury.

Ja zaś zamówiłem na 10 listopada mszę w mym kościele parafialnym w Miński za wszystkich poległych, na którą zaproszę ambasadorów państw biorących udział w tej wojnie.


Przekop przez Mierzeję Wiślaną

Kiedy po raz pierwszy podjęliśmy tę decyzję Rosjanie natychmiast ogłosili, że otwierają możliwość wpływania na Zalew Wiślany. Później się okazało, że ta możliwość jest za …pozwoleniem.

Przekop jest ważny ekonomicznie dla Elbląga i dla tej części województwa warmińsko-mazurskiego. To jest także demonstracja polskiej suwerenności - podkreślił Kaczyński.

Pokazanie, że czasy kiedy Rosjanie nam dyktowali, co my możemy, a czego nie możemy na naszym terytorium robić się skończyły”.

To jest ważne z punktu widzenia statusu Polski. Musimy zrzucić z siebie wszelkie pozostałości statusu państwa zależnego. Teraz różnego rodzaju siły odwołują się do ekologii”. - Wspomne o Nord Stream 1 i Nord Stream 2. No to jest dopiero naruszenie na Bałtyku bezpieczeństwa ekologicznego na ogromną skalę, a tu zagrożenia przy przekop żadnego nie ma - ocenił Jarosław Kaczyński

Ale chyba imć Kaczyński zapomniał o dyktacie Żydów co to szarogęsią się przednio w kraju za jego zgodą.


Powstanie Warszawskie

Himmler o powstania powiedział: „Walka ta jest najcięższą spośród tych, jakie prowadziliśmy od początku wojny. Można ją porównać z walką uliczną o Stalingrad. Wybrniemy z tego. A potem Warszawa – stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16, 17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona. Narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód. A wówczas historyczny problem polski nie będzie już ważnym problemem dla naszych dzieci. Wydałem rozkaz całkowitego zniszczenia Warszawy”.


Z internetu

Jeśli się ma coś wolnego czasu to warto „pogrzebać” w internecie. Znalazłem tam nie tylko filmik o budowie w Warszawie głębokiego metra za Bieruta, ale jeszcze coś o tym, że za Gierka w tajemnicy przed Sowietami na Wojskowej Akademii Technicznej robiono przymiarki do budowy własnej bomby atomowej. Podobno nawet przez Jaruzelskiego ta sprawa wyciekła do Moskwy.


Chryja o Iran

Trump gdzie się da walczy z Iranem a idzie głównie o to, że ten może zbudować bombę atomową a ta zagraża na prawdę tylko Izraelowi.

 

Targi Turystyczne w Mińsku

Właśnie odwiedziłem je w wielkim atrakcyjnym gmachu ale tylko z 40 % głównej hali było zapełnione. Spotkałem sympatycznego Polaka, Pawła Eismonta, który jest dyrektorem pensionatu-sanatorium RADUGA dokąd teraz bez wizy można na 30 dni dojechać, znajdującego się w lasach z 25 km od Lidy i Nowogródka, Który mnie bardzo zapraszał.

Pobyt z 5 posiłkami kosztuje 15 Euro a masaże od kanadyjskiego dolara do dwóch. Jego adres e mailowy jest Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Jak się tam wybiorę to opiszę
Oddajcie nam najpierw katedrę.

Po przepędzeniu muzułmanów z Kordoby w Hiszpanii ich piękny meczet zamieniono na kościół. Teraz po wiekach muzułmanie domagają się jego zwrotu.
Może zaproponować im, że dostaną go gdy oddadzą katedrę św. Zofii w Konstantynopolu zamienioną po zdobyciu miasta przez muzułmanów ma meczet.


Z ONZ

Ostatnio było tam stoisko „walki z antysemityzmem”. Pokazał się „nasz” minister i dal sfotografować. Oto komentarz - portalu - wprawo.pl:
Wygląda na to, że największym problemem współczesnego świata jest walka z antysemityzmem. Szerzony przez Żydów antypolonizm kwitnie w najlepsze, ale polski minister uważa za swój święty obowiązek stanąć z tabliczką „Zjednoczeni przeciw antysemityzmowi”.

Tak wyglądają priorytety polskiego rządu.

Jak minister Czaputowicz zamierza przekuwać w czyn deklarację z tabliczki, z którą pozował do zdjęcia?

Czy nadal będzie opowiadał o Polakach mordujących Żydów w Jedwabnem? A może wpadnie na jakiś kolejny błyskotliwy pomysł? Może w ramach walki z antysemityzmem obieca Żydom wypłatę 300 miliardów dolarów, których domaga się od Polski przemysłu Holokaustu? W końcu jak walka to walka. Straty muszą być. A że straci na tym Polska? Trudno. Ktoś przecież musi stracić, żeby ktoś mógł zarobić.

Od piszącego - czy wreszcie temu i podobnym „Polakom” ktoś da po ryju bo zapominają, że biorą nasze pieniądze.

Co gorzej dla Żydów właśnie działanie ich sługusów rozgrzewają antysemityzm ?


Modlitwa

Po raz wtóry przypominam modlitwę św Gertrudy, której odmówienie wyciąga ponoć tysiąc dusz z czyśćca. Polecam i sugeruje rozpowszechnianie jej gdzie się da.

Ojcze Przenajświętszy ofiarowuje Ci najświętszą Krew Syna Twego Jednorodzonego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, w połączeniu ze wszystkimi Mszami Świętymi dziś na całym świecie odprawionymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące, za umierających, za grzeszników na świecie, za grzeszników w Kościele Powszechnym, za grzeszników w mej rodzinie, a także w moim domu. Amen.

Oczywiście tę modlitwę trzeba odmawiać w należytym skupieniu. Polecam w internecie poczytać co się da o św. Gertrudzie, gdzie też jest ta modlitwa.


Pożegnanie

Nie wiem czemu mam przeczucie, że jest to moja ostatnia korespondencja. Jeśli tak będzie to śle pozdrowienia redakcji i Czytelnikom. Dziękuje, że to co pisałem w jakimś stopniu Was rozbawiło i doinformowało.

Aleksander Pruszyński