Wycieczka z  “Kołem  Pań Nadzieja”, przy SPK # 20, do stołecznej Ottawy i do kwitnących, festiwalowo, tulipanów –  Maj 17-19, 2019

261

Sezon wycieczkowy rozpoczęty! W piątek, 17 maja, 2019  podniecona grupa  członkiń i  przyjaciół, zwolenników  oraz  miłośników podróży, wyruszyła  na kolejną wycieczkę zorganizowaną przez ‘Koło Pań Nadzieja” działające przy Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów  Nr 20.

W tym roku minęło  już 14  lat od założenia tej prężnej organizacji charytatywnej, powszechnie znanej w kręgach polonijnych. Członkinie koła  nie tylko działają charytatywnie, pomagając ludziom w potrzebie, a w szczególności dzieciom i ich matkom, ale uczestniczą też aktywnie we  wszelkich polskich obchodach patriotycznych.

Wycieczki pełnią bardzo ważną funkcję w życiu koła: to nie tylko sposób na zbieranie funduszy na ich działalność, ale i też chęć bycia razem i przeżywanie  wspólnie cudownych chwil.

A to było na powitanie: Piąteczek mamy i ślicznie się witamy. Cieplutko pozdrawiamy, szeroko uśmiechamy, bo na wycieczkę zapraszamy!!

Podniecone, uśmiechnięte i żądne nowych przygód uczestniczki powitała pani prezes Aniela Gańczak życząc pięknych wrażeń, wspaniałych klimatów, niezapomnianych widoków. Zarząd organizacji godnie reprezentowały: p. Jasia Januszyk i  p. Stefania Wojtowicz – dwa wielkie filary, patronki i zarazem członkinie, należące do organizacji od samych początków, p. Bogusia Wziętek, nasza urocza księgowa, p. Bożena Poczyniak, organizatorka tej i wielu innych wycieczek dla naszego koła oraz rzecznik prasowy i tym razem również, przewodnik grupy, p. Mariola Prokopowicz.

– Pozytywne myślenie krzepi bardziej niż dobre jedzenie!  I pod tym hasłem zaczęłyśmy nasze wycieczkowanie…

Nasze serca biją szybciej, mamy uśmiech na twarzy i cieszymy się niesamowicie z tej następnej  wspólnej trzydniowej przygody! Nasze emocje decydują o odbieraniu danego miejsca i bardzo ważne jest towarzystwo! A nasze panie – są piękne! I goście również, i z bliska i z daleka, bo nawet z Polski i paru „rodzynków” – interesujących panów…

Jak zwykle zaczynamy od porannej modlitwy, przez Jasię Januszyk (pięknie i pobożnie), wspólny śpiew: „Kiedy ranne wstają zorze”, i moje poranne ciche błogosławieństwo. I ogłoszenie, że zostałyśmy „obdarzone” o wiele lepszym hotelem – my opiekujemy się potrzebującymi już od tylu lat, nami opiekuje się Bóg. Radosne rozpoczęcie wycieczki!!

A teraz, chcielibyśmy się podzielić z  Wami wrażeniami, ciekawostkami, gdyż to wyjątkowe miasto kryje w sobie niesamowite obrazy :

Ottawa – to wciąż atmosfera małego, europejskiego miasteczka i jest niewiarygodnie czysta, (4-ta  spośród 300 największych miast na świecie).Jest w całości ogarnięta lasami; jest tu 800 parków, plus 300 zaraz w granicznym Gatineau (byliśmy tam, tzn. już w Quebecu!) i w samym sercu Ottawy jest farma rolnicza!!

Jest młodym miastem (połowa ludności nie ukończyła 35-tego roku życia) i jest tutaj  najwięcej wykształconych ludzi na mieszkańca w całej Kanadzie!! Jest centrum rolniczym wschodniej części Ontario i posiada więcej gruntów rolnych niż jakiekolwiek inne miasto w Kanadzie. Ale  jest 7-mą najzimniejszą stolicą świata…

Festiwal tulipanow – Dow’s Lake: to był najzimniejszy maj w Ottawie, od 51 lat!!! Tydzień wcześniej, tylko 10% tulipanów było rozwiniętych, a teraz tylko 70%! Ale i tak „powaliły” nas z nóg. Cuda, cudeńka, eksplozja kolorów i wyglądały tak dorodnie, takie pełne, ”pierzyste”, prawie jak piwonie!!

Magiczne, zaczarowane, kolorowe widoki rozradowały nasze dusze…

Największe piękno świata, przekazał nam Pan Bóg w kwiatach…Kwiaty to uśmiech Aniołów..

To nie Holandia, lecz Ottawa staje się każdego roku światową stolicą tulipanów. To jest największy tego typu festiwal na świecie – prezentuje się na nim ponad 2 miliony tulipanów.Tulipany w Kanadzie symbolizują wdzięczność Holandii za opiekę i schronienie udzielone holenderskiej rodzinie królewskiej podczas II wojny oraz hołd dla żołnierzy kanadyjskich, którzy się przyczynili do wyzwolenia tego kraju. Tu, w Kanadzie,  urodziła się też księżniczka Margriet (19.01. 1943 roku) i Ottawa w tym dniu stała się terenem eksterytorialnym, żeby  mogła ona się urodzić jako obywatelka Holandii, a nie Kanady, bo wtedy nie mogla być księżniczką, według holenderskiego prawa.

Holenderskie Królewskie Stowarzyszenie Hodowców tulipanów wyhodowało specjalne odmiany tulipanów na 150 lat Kanady (biały z czerwonymi płatkami) reprezentujące flagę kanadyjską i w 2010 roku, na cześć ówczesnego kanadyjskiego gubernatora Michaelle Jean. Tulipan to symbol kanadyjskiej pomocy i holenderskiej wdzięczności…

Parlament Hill – Niewiele kanadyjskich symboli jest tak dobrze znanych jak budynki Parlamentu (neogotycki zespół budynków). Mimo, że blok centralny jest w remoncie (przez następne 10 lat) i nie można zwiedzać słynnej biblioteki parlamentarnej, to mogliśmy zobaczyć Izbę Gmin.

Kontrola bezpieczeństwa dla nas wszystkich, była gorsza niż przed wejściem na samolot: prześwietlane było wszystko i wszyscy… A przecież nie wyglądaliśmy na terrorystów??

Sala Izby Gmin jest tradycyjnie w kolorze zielonym, tak jak w brytyjskiej Izbie Gmin; trwały tam nawet małe obrady/posiedzenie. Choć budynki te tętnią życiem współczesnych debat parlamentarnych, to jednak unosi się w nich także duch osobistości i czasów dawno minionych – przedstawiają one fascynującą mieszaninę majestatu i pełni życia. Przewodnik pokazał nam drzwi wejściowe do pracy, używane przez Justina Trudeau i gdzie lubi robić „selfies” z przechodniami…

Mennica – Podczas gdy mennica nie produkuje już monet obiegowych Kanady, placówka Ottawy tworzy starannie wykonane medale, monety okolicznościowe i dla kolekcjonerów. Powstają tutaj też medale olympijskie. Wycieczka była fascynująca, bo mogliśmy oglądać hale produkcyjne, wprawdzie puste, bo zwiedzanie było w sobotę, ale przewodnik poinformował nas o całym procesie produkcji srebrnych i złotych monet i medali. Katalog usług mennicy obejmuje również rafinerię złota i srebra oraz usługi testowe. Mennica produkuje monety dla ok. 80 innych krajów, jak: Singapur, Dominikana, Islandia, Kuba, Hongkong, Norwegia…To było wspaniałe doświadczenie edukacyjne i coś bardzo wyjątkowego, bo byliśmy otoczeni złotem, srebrem; ogromnym bogactwem. W uroczym sklepiku, z pamiątkami, mogliśmy nawet dotknąć wystawioną sztabę złota o wartości ponad 600 tys. dolarow… A przystojny strażnik pilnujący tego klejnotu… okazał się Polakiem!!


Art Gallery – wznosi się w budynku zaprojektowanym przez Moshe Safdie, izraelsko-kanadyjskiego architekta, który nadzorował przebudowę Montrealu w czasie przygotowań do Expo 1967. Sam budynek to konstrukcja z granitu i ze szkła, ultranowoczesny obiekt. Przed wejściem do galerii jest olbrzymia rzeźba z brązu „Maman” – ogromny pająk (ponad 9 m wysokości i o wadze ponad 6000 kg!!) o wartości 3.2 mln dolarów! Jest tych pająków 6 na świecie, m.in. w Japonii, Hiszpanii, Korei Południowej. Nacisk w galerii położono na dzieła kanadyjskich artystów, od grupy Siedmiu po Emily Carr. Mnie bardzo zaciekawiła wystawa biało-czarnej fotografii – Dawida Heath, który nazywany jest geniuszem dokumentacji ludzkiego życia, serca i duszy. Zdjęcia są silnie nastrojowe i oddają ducha panującego w latach 50-tych w USA, w epoce tzw. ”bitnikow”. Galerię było warto zobaczyć, by zauroczyć nasze dusze rożnymi dziedzinami sztuki. Sklepik z pamiątkami był fantastycznie zaopatrzony, a i ceny były umiarkowane. Fajny był też lunch w tamtejszej kafeterii zaopatrzonej nawet w zimne piwo i dobre wino!

Notre-Dame Cathedral  – usytuowana dokładnie naprzeciwko Art Gallery, przeszliśmy tam piechotą.Bazylika została konsekrowana w 1846 roku przez papieża Piusa IX, pod wezwaniem Najświętszej Maryi, Matki Jezusa.To największy i najstarszy kościół w Ottawie, w stylu neogotyckim, ze znamionami stylu neoklasycznego. Jest wpisany na listę „National Historic Sites of Canada”, jako narodowy pomnik historyczny.Wnętrze jest bogate w ornamenty gotyckie, dzieła ikonograficzne oraz rzeźby z motywami religijnymi. W nawach bocznych znajdują się ołtarze wyrzeźbione z drewna, które są pokryte złotem i ozdobione drogocennymi kamieniami. Kolumny kościelne wyglądają, jak z marmuru, ale faktycznie są one drewniane i puste w środku: drewno było jedynym materiałem dostępnym w tamtejszych, niezbyt bogatych, czasach na budowę kościołów.Uczestniczyliśmy nawet w niedzielnej Mszy św.; czysta uczta duchowa dla nas wszystkich, w tak pięknej bazylice, wypełnionej po brzegi wiernymi i turystami. Ta budowla sakralna bardzo nas zachwyciła, tak jak i cała Ottawa!!

Bayward Market, Rideau Hall i okolice, ulice z wszystkimi ambasadami świata, rezydencja  ambasadora USA, najbogatsze okolice Ottawy – to ważniejsze miejsca, które było nam dane zobaczyć. Na terenach parku Rideau Hall, między 170 zasadzonymi drzewami przez prezydentów, królów różnych państw, nawet znalazło się tam  drzewo zasadzone w 1994 roku przez Lecha Wałęsę! W Bayward Market, w Tucker’s Market, nasi wycieczkowicze zjedli lunch, a przejeżdżając koło francuskiej piekarni „Le Moulin de Provence” dowiedzieliśmy się, że prezydent Obama, w 2009 zakupił tam ciastka, które zostały nazwane na jego cześć „Obama Cookies” i są sprzedawane, w absurdalnych ilościach do dzisiaj…

Dowiedzieliśmy się też, że 24 Susses Drive, oficjalna rezydencja premiera Kanady jest niezamieszkała, bo wymaga ogromnego remontu (lub zburzenia), a kosztuje jej utrzymanie 15 tysięcy dolarów miesięcznie!!!

Muzykowanie – autobus. Tereska Mazurek i Mariola Frąckowiak zagrywały nam i umilały nastrój w naszym wycieczkowym autobusie. „Czym jest muzyka? Może po prostu niebem, z nutami zamiast gwiazd?”

Tereska i Mariola to duet pasjonatów wspólnego muzykowania, które swoim graniem przekazują radość i entuzjazm, który ogarnia ludzi podczas wspólnej muzyki i śpiewania! Skrzypeczki i fujarka grały smyczkami po naszych sercach… Były też toasty imieninowe, śpiewane i szklane a śpiewom, uśmiechom i radościom nie było końca! Ukłony dla naszych wycieczkowych muzyków!!!

Są chwile, które się mile wspomina i są ludzie, których się nigdy nie zapomina… Wszystkim wam razem i każdemu z osobna moje wielkie podziękowania za podnoszenie mnie na duchu, za waszą aprobatę, uśmiech i „dodawanie mi skrzydeł” w moim pierwszym prowadzeniu wycieczki..

Można tak pisać, pisać i opowiadać i zachwycać się. Ale tam trzeba być.Mamy wspomnienia, których nie zapomnimy, z pewnością do końca życia.

„Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podrożuj. Śnij .Odkrywaj.” (Mark Twain)

Mariola Prokopowicz, Rzecznik Prasowy „Koła Pań Nadzieja”i jednocześnie przewodnik tej wycieczki