Część 1

Shanghai

Jeśli tylko chcesz.. to słowa znanej piosenki o naszych marzeniach.
Wielu z nas marzy o rozmaitych podróżach zagranicznych np. do Japonii.

Niestety Coronavirus nasze marzenia turystyczne sprowadził brutalnie na ziemię. Szczytem marzeń jest obecnie grill na ogródku i to o ile liczba biesiadników nie przekroczy nowej magicznej liczby 5 .
Jednak trzeba wierzyć , że złowrogi wirus da nam w końcu spokój.

Zasadniczo w dzisiejszych czasach nie ma miejsca na ziemi, gdzie nie moglibyśmy polecieć. Jak to mówią kanadyjscy górale, “sky is the limit”.
Oczywiście są miejsca droższe i tańsze, ale gdy odrobimy nasz “homework” w internecie to na pewno znajdziemy rozwiązanie niejednej zagadki turystycznej.
Może się okazać, że początkowy okres normalizacji przyniesie niespotykane dotąd możliwości czyli tak zwane deale. Miejsca dotąd poza naszym zasięgiem mogą stać się niewiarygodnie przystępne.

Dochodzi jedna fundamentalna rzecz. Jeżeli uda się nam zrealizować samemu ” wyprawę życia” bez pomocy osób trzecich to będzie nam procentować w dalszym życiu jak samoodnawialny nawóz pozytywnej energii na przyszłość i to bez cienia przesady. Pewności siebie nigdy nadto. Ciekawa rzecz, że Amerykanie biją Polaków pod tym względem na głowę.

Niech naszym natchnieniem (w granicach rozsądku) będzie piosenka Haliny Frąckowiak… “Bądź gotowy dziś do drogi, drogi którą dobrze znam, bądź gotowy, poprowadzę cię tam. Weź podróżny stary worek i butelki coli dwie, jutro lub we wtorek wezmę cię tam”.

Załóżmy, że podjęliśmy już decyzję.
Lecimy do Japonii, ale polecimy ze “stop over” w Chinach. Dlaczego?
Bo tak wyjdzie nam dużo taniej i uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Koncepcja wyjazdu indywidualnego bez przewodnika do Chin może wydawać się trochę ponad siły, w końcu to inny świat, język itd.

Zastanówmy się nad tym.
Zdecydowanie wyjazd grupowy do Chin jest doskonałą opcją.
Ceny są i zapewne będą jeszcze jakiś czas bardzo atrakcyjne. Widać wyraźnie,że rząd Chin nie szczędzi środków by ściągnąć jak największą liczbę turystów. Ponoć już są 4 tym (63 miliony) najbardziej odwiedzanym krajem na świecie po Francji (89 milionów turystów rocznie).
Z biurem podróży będzie może mniej stresu, poprowadzą nas za rączkę wszystko pokażą. Jednak to co dla jednych jest zaletą, dra drugich będzie wadą. Ciągłe pilnowanie grupy, często nadmierny pośpiech itd.

To jedno, plus gdy chcemy Chiny zobaczyć tylko po drodze do Japonii czy też np. do Tajlandii to sprawa wyglądać będzie inaczej. Shanghai czy Hong Kong są doskonałym miejsce tranzytowym w wiele innych miejsc np do Australii. Dochodzi również sprawa wizy do Chin.

Na dzień dzisiejszy podróż w więcej niż jedno miejsce w Chinach wymaga wizy. Koszt około $170 od osoby w zależności od biura podróży, które będzie to załatwiać. Przy podróży w jedno miejsce z podróżą gdzieś dalej można na lotnisku uzyskać darmową wizę tranzytową. Wiza jest na 144 godzin, więcej niż nam będzie potrzeba.

Bilet do Shanghai będzie super ekonomiczną opcją.

Air Canada czy Air China oferują bilety w cenie około $750.
Ale trzeba się poważnie zastanowić czy wersja ekonomiczna będzie nam odpowiadać ponieważ nie jest to trzygodzinny lot na Kubę, ale 14-godzinny powietrzny maraton (ponad Syberią). Warto poważnie rozważyć czy dopłata do miejsca z “extra leg room” pozwoli nam lepiej znieść trudy lotu. $250 extra w obydwie strony dobrze się odpłaci. Jeszcze w domu staramy się załadować do telefonu mapy Shanghai i Metra. Są dostępne różnego rodzaju aplikacje. Trzeba pamiętać że Google Maps nie ma w Chinach. Wi-fi jest wszędzie dostępne, także mając offline mapę i plan Metra nie zgubimy się. GPS sygnał będzie bardzo pomocny.

Shanghai to miasto położone w delcie rzeki Jangcy.

To najbardziej rozwinięty gospodarczo region Chin. Ruch statków w rejonie przypomina bardziej autostradę samochodową w Kanadzie niż cokolwiek co znaliśmy do tej pory.
Mimo, że w Chinach mówi się, że władza i pieniądze są w Beijing, to jednak Shanghai jest centrum finansowym kraju.
Shanghai jak w soczewce skupia w sobie wszystko to co Chiny mają najlepszego i najgorszego do pokazania.
Najgorsze, to zdecydowanie jakość powietrza, wody i przeludnienie. To jednak nie przysłania, do tej pory przynajmniej, atrakcji miasta.
Pozornie historia Shanghai, z naszego punktu widzenia, nie jest spektakularna, w szczególności na bazie info z internetowych encyklopedii, ale gdy się zagłębimy trochę mocniej to ukażą się nam historie nieprawdopodobne, zahaczające nawet o zapomnianych polskich bohaterów, jak Tadeusz Romer. Czy ktoś z nas słyszał o ghetto żydowskim w Szanghaju w czasie drugiej wojny światowej?
Co miał wspólnego z Shanghai rzeźnik Warszawy, morderca z Palmir Josef Meisinger? Zbrodniarz tak straszny i skorumpowany, że same dowództwo niemieckie wysłało go do… Tokyo.

https://sprawiedliwi.org.pl/en/stories-of-rescue/story-tadeusz-and-zofia-romer

http://romer.conference.mcgill.ca/

https://natemat.pl/175835,rzeznik-warszawy-mial-na-sumieniu-tysiace-zyc-to-on-wydawal-rozkazy-mordowania-polakow-i-zydow-w-palmirach

Lotnisko w Szanghaju nowoczesne i funkcjonalne, bardzo podobne do Toronto.
Kolejki do odprawy potężne. Odprawa to odciski palców i face recognition machine. Paszport, pieczątka, żadnych pytań. Zdziwimy się bardzo, że odprawa graniczna w Japonii będzie tak samo wyglądać z tą różnicą że w Japonii używają maszyny kontrolującej temperaturę.
Niewykluczone, że w Chinach teraz będzie tak samo.
Urzędnicy służby granicznej bardzo porządnie ubrani, nienaganny wygląd.

W Shanghai z lotniska Pudong do centrum mamy kilka opcji.

W okolice Nanjing rd. Taksówka to około $50.
Nie tak źle, bo jest to kawałek drogi. Opcją atrakcyjniejszą jest przejazd Maglevem, bo to atrakcja turystyczna sama w sobie (Magnetic Levitation).

Tak się nazywa ultra szybka kolej z top speed 430 km/ godzinę. Prawdopodobna szybkość będzie około 330 km/h co w zupełności zaspokoi naszą ciekawość. Koszt 40 Yuan (około $8).
A propos pieniędzy, to wymieniamy je w Kanadzie. Nie będzie z tym nigdzie problemów. Plaza Wisła będzie dobrym wyborem. Japońskie jeny też tam dostaniemy.

Maglevem podróż będzie krótka około 10 min do stacji Longyang rd.
Stamtad przesiadamy się do regularnego metra i linia zielona zawiezie nas do centrum.
Metro w Szanghaju to absolutnie klasa światowa. W porównaniu, nasze metro miejscowe to antyk przy nim.
Bilety, najlepiej wielokrotnego przejazdu, najlepiej kilkudniowe kupujemy w automacie. Patrzmy co inni robią. Nie ma obawy, sami nie będziemy na pewno. Bardzo szybko w Chinach przekonamy się że nasze rozumienie pojęcia “dużo ludzi” jest mało warte.
Jadąc metrem patrząc na ludzi szybko zauważymy, że wszyscy wpatrzeni są tak jak u nas w telefony. Ludzie przyzwoicie ubrani i często patrzą na nas ciekawym wzrokiem. Jesteśmy dla nich atrakcją tak jak całe ich otoczenie jest atrakcją dla nas. Jak nas poproszą o zdjęcie razem fajnie się zgodzić, to dla nich duża atrakcja tak jak i dla nas.
Już w metro zauważymy bardzo wysokie standardy bezpieczeństwa. Bagaże są prześwietlane jak na lotnisku, ale wszystko idzie bardzo sprawnie.

Jeżeli wybraliśmy hotel w okolicy Nanjing Rd to wysiadamy na Nanjing Rd East . Wyjście #4.

Dlaczego Nanjing Rd ?
Bo to też atrakcja sama w sobie. Centrum handlowe Chin. Będzie to doskonałe miejsce wypadowe do zwiedzania Shanghai I okolicy. Metro będzie walking dystans co bardzo ważne.

Hoteli w okolicy jest dużo.

Agoda jest dobrym miejscem w internecie do poszukiwań hoteli w Chinach i Japonii.
5 star hotel przy odrobinie szczęścia to tak około $120 za noc w dobrym standardzie. Wersja deluxe będzie odpowiednio drożej.
Zaopatrzenie lodówek hotelowych dobre, ale jak wszędzie drogie. Lepiej zakupić co potrzebujemy na mieście. Jak ktoś lubi piwo to nie ma problemów je kupić, ale z winem czy np. z koniakiem będzie dużo trudniej. Bardzo drogo i często w sklepie zamknięte na klucz. Takie realia życia w tym zakresie. Ale dla palaczy o dziwo, dalej bajka.

Jeżeli ktoś myśli że najlepsze sklepy są Toronto to Shanghai szybko to skoryguje. To jest tzw. ” shoppers paradise“.

Ogromną zaletą pięknych centrów sklepowych są restauracje . Każdego rodzaju, na pewno znajdziemy coś dla siebie.
Coś w końcu będziemy musieli zjeść, a street food w Chinach może być dla nas po prostu niebezpieczny w sensie rewolucji żołądkowych a na to nie mamy ani czasu ani ochoty. Trzeba jednak zaznaczyć że na froncie toaletowym Chińczycy trzymają się mocno. Nie będziemy mieli problemów w tym zakresie.
Śniadania w hotelach będą raczej drogie, niespecjalnie dobre, lepiej skorzystać z McDonald’s, raz że wiemy co jemy, kawa będzie ok, na dodatek łatwo zamówić.

Apropos bezpieczeństwa to raczej nie będzie problemów. Policjanci są wszędzie, to w końcu Chiny.
Zwróćmy uwagę na często zaparkowane pojazdy podobne do naszych przyczep kempingowych. Masa elektroniki na dachu i pełno jakiegoś sprzętu w środku , z tym że nikogo w środku nie zobaczymy. To coś w rodzaju bezzałogowych stacji obserwacyjno – policyjnych.

Po przylocie okaże się że zamiast dnia robi się już powoli wieczór. Różnica czasu jest ogromna i sprawi na początku trochę problemów ze spaniem. To że będziemy wstawać bardzo wcześnie pozwoli nam zobaczyć rzeczy i zjawiska niedostępne dla śpiochów.
Na głównych ulicach rano Chińczycy mają zwyczaj spotykać się grupach znajomych i .. tańczyć czy może gimnastykiwac się.

Czasem można natrafić na akcję w stylu “Armia obywatelom”. Nie zdziwimy się jak zobaczymy publiczne strzyżenie czy badanie ciśnienia tętniczego.
Na początku, przynajmniej, poruszamy się bardzo ostrożnie, nie dajmy się przejechać elektrycznym skuterem, które są wszędzie i otaczają nas jak komary na Kaszubach.
Ciekawe, że nie są tak powszechne i tolerowane w Japonii.

Aby wykorzystać odpowiednio czas, powinniśmy się do naszej podróży dobrze przygotować w domu.
Improwizacja się nie sprawdzi, bo narażać nas będzie na stratę czasu, który maksymalnie chcemy wykorzystać.
Musimy wiedzieć co chcemy robić i co zwiedzić.
Najlepiej mieć wszystko zapisane łącznie z budżetem na każdy dzień. Trzeba policzyć ile musimy wydać na posiłki, komunikację, bilety do atrakcji turystycznych itd.
Shanghai nie jest przesadnie drogi, na dwie osoby $100 na dzień powinno wystarczyć. Zresztą kogo stać na życie w Toronto ten wszędzie da sobie radę.

3 dni w Shanghai będzie w sam raz.
W internecie jest pełno różnych planów zwiedzania miasta. Świetny będzie również YouTube. Zobaczymy co nam potencjalnie będzie się podobać.
Raczej na pewno będzie to :

Nanjing Rd.

Dobrze od tego zacząć. Doskonała lokalizacja do początkowej eksploracji miasta. Na większej długości ulica jest zamknięta dla ruchu, dlatego świetnie się spaceruje. Ludzi bardzo dużo, często w maskach na twarzy co w Chinach czy Japonii było zachowaniem dość powszechnym na długo przed Coronavirus.

Gdyby się zdarzyło, że będziemy zapraszani na zakupy przez ulicznych naganiaczy to grzecznie dziękujemy. Przyjdzie czas na to później.
Nanjing Rd doprowadzi nas prosto do….

The Bund.

Symbol Shanghai.
Najlepsza promenada. Nieprawdopodobne tłumy wieczorem. Rano można spokojnie pospacerować.

Pearl Tower.

Opłaci się nam zaplanować ten punkt tak, żeby zjeść dinner w restauracji na wieży. Najlepiej o zachodzie słońca bo widoki z wysokości 267 metrów będą niezapomniane. Prawdziwy widok przebija filmowy obraz Shanghai z filmu z serii 007- Skyfall. Wrażenie jest potęgowane przez fakt że jest to tzw. revolving restaurant, czyli obraca się dookoła.
Coraz bardziej odczuwamy potęgę Chin. Jest znacznie większa niż to nam się wydaje oglądając telewizję na kanapie w domu.

Huangpu River Cruise.

Widoki downtown zwłaszcza wieczorem absolutnie wyjątkowe. Nasze poglądy na temat co to znaczy duże miasto będą podlegały korekcie.

Yu Garden

Warto przybyć nieco wcześniej, bo potrafi być tam bardzo tłoczno.
W sumie Nanjing Rd , The Bund, You Garden to wszystko walking distance.
Trzeba być po prostu do takiej wyprawy dobrze przygotowanym kondycyjnie. Norma dzienna to 5 do 10 ciu kilometrów na nogach. Buty muszą być najwygodniejsze jakie mamy .

Jade Buddha Temple.

Bilet przy wejściu, nie drogo , około $4.
Nie dajmy się namówić na jakieś uroczyste ceremonie picia zielonej herbaty, chyba że wygraliśmy wcześniej w totolotka.

Xintiandi – French town i okolice.
Warto zatrzymać się na chwilę nad pochodzeniem tak zwanej French concession. Po przegranej ” wojnie o opium” w 1842 roku Chińczycy zostali zmuszeni do otwarcia swoich miast dla zachodu. W sumie to była taka wersja rozbiorów. Francuzi, Amerykanie, Anglicy i strefa międzynarodowa. Tak przez sto lat . Może to był pierwowzór Berlina po 2giej wojnie wraz z jego murem ?

Zapędzenie się w zakamarki małych
ulic pokaże nam Shanghai od zaplecza.

Ciekawi jak mieszkają Chińczycy?

Podróż do Szanghaju czy Chin w ogóle będzie niepełna bez zakupów na flea market. Ponoć najlepsze zakupy są w Hong Kongu.

Jeżeli chodzi o Shanghai to najbardziej znany market wśród turystów to na stacji metra lini 2 Science and Technology Museum. Wysiadamy z metra i już jesteśmy na zakupach. “Naganiaczy” czekających na nasz przyjazd będzie również bez liku. Zasada jest prosta , mówimy czego szukamy i będziemy tam zaprowadzeni. Nasz opiekun będzie podążał za nami przez czekały czas, tak tam to działa. Wybór towarów ogromny, nie zdziwmy się, że w sklepie z herbatą jakaś Pani zagada do nas po polsku. Naszych rodaków powinniśmy bez trudu spotkać na zakupach, chociaż nie wszyscy będą mieli ochotę na konwersacje z nami.
“Okazje” są niezłe ,chociaż w mniejszych marketach tego typu będzie taniej i spokojniej.
Przykładowo Shanghai Xing Pu Costume Market przy Tiantong Rd Metro Station będzie na pewno miał konkurencyjne ceny.

Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania i co najważniejsze trzeba umieć się targować co w sumie może być fantastyczną przygodą. Cena wywoławcza na dany towar nie ma nic wspólnego z ceną realną.
Między bajki należy włożyć pogląd o bardzo tanich zakupach. Widać wyraźnie, że w Chinach nastąpił bardzo mocny skok jakościowy, a to musiało pociągnąć za sobą wzrost cen.
Po towary z wyższej półki trzeba będzie się udać zapewne do sekretnych sklepów za “zamkniętymi” drzwiami. Trudno powiedzieć jaki jest cel utrzymywania takiej pół sekretnej metody zakupów skoro wszyscy o tym wiedzą. Jedno jest pewne, takiej atrakcji w Toronto nie będzie.

Po udanych zakupach warto pomyśleć o rozrywce. Tych w Shanghai nie powinno zabraknąć. Jedną z bardziej znanych rozrywek jest Shanghai Circus World z legendarnym przedstawieniem Era.
Reżyseria należy do znajomych “magików” z Cirque du Soleil. Wysoki poziom gwarantowany.

Po tych akrobatycznych emocjach trzeba będzie dobrze odpocząć przed dalszą częścią podróży…. Shanghai będzie nam się śnił długo i często, robi ogromne wrażenie i budzi respekt.

Ale teraz
Kierunek Tokyo…!