Andrzej Olender rozmawia z polskim pięściarzem z Brooklynu Adamem “Babyface” Kownackim – o emigracji , walkach i polskości.
Adam Kownacki (ur. 27 marca 1989 w Łomży) – polski pięściarz wagi ciężkiej.

Jak jesteś dobrze trafiony, to tego nie oszukasz

Andrzej Olender: Byłeś kiedyś w Kanadzie?

Adam Kownacki: Tak, mój wujek tam mieszka, więc byłem parę razy w Mississaudze i Oakville, tam ma rodzinę.

– Rodzina też jest z Łomżyńskiego?

– Tak.

– Jak się czujesz teraz z tą sytuacją z koronawirusem?

-Siedzę w domu, starałem się unikać spotkań, mam kilka rzeczy w domu, gdzie mogę trenować.

– Niedługo po raz pierwszy będziesz obchodził Dzień Ojca, jak się czujesz, czy życie się zmieniło?

– 100% tak,  mamy teraz trzecią osobę,  o którą muszę dbać, taka jest moja odpowiedzialność więc to jest bardzo miłe. Ma na imię Kazimierz po dziadku. Niedawno była właśnie rocznica śmierci.

– A jak się młody chowa?

– Super, rośnie zdrowy, jest więc wszystko, o co można prosić.

– Twój tata wygrał zieloną kartę na loterii, a kto był pomysłodawcą wyjazdu? Mama czy ojciec?

– Ogólnie wszyscy; każdy wie, że za komuny życie w Łomży nie było najlepsze, było trudno się utrzymać, więc każdy wyjeżdżał zagranicę, żeby sobie poprawić życie i akurat każdy w mojej rodzinie składał o zieloną kartę, w ostatni dzień tata złożył z mamą no i parę miesięcy później przysłali, że nas wylosowali, więc naprawdę fajnie.

        – Wyjechałeś z Polski, gdy miałeś raptem 7 lat, tak? Co pamiętasz?

Znam wiele z opowiadań; rodzice wspominają, czy bracia, starsi kuzyni.

        – Masz obywatelstwo polskie?

– Tak, mam podwójne.

        –  Zapraszają Cię ludzie, różne organizacje, polonijne na obchody, święta polskie, chodzisz tam?

– Staram się, jak mam czas, myślę że jako Polacy tutaj musimy pamiętać, skąd się pochodzi, to jest strasznie ważne.

        –  A jak Polonia w Nowym Jorku jest zorganizowana? Jak to wygląda?

– Kiedyś było dużo łatwiej, bo każdy mieszkał na Greenpoincie, później – wiadomo – Greenpoint stał się trochę droższy,  gdzie dużo takich yuppies, jak to się mówi,  Amerykanów, którzy mają dobrą pracę, zaczęło się sprowadzać, bo jest łatwy dostęp do Manhattanu i ceny rentu poszły strasznie do góry. I jak Polak z Polski przyjechał, to nie było go stać na taki rent  i dużo ludzi wyprowadziło się,  na przykład, w stronę Queens czy New Jersey.

        – Ale ty mieszkasz w okolicy, kupiłeś dom?

– Kupiliśmy jednorodzinny dom.

        –  Przyjechałeś tu wprost do szkoły; długo Ci zajęło z angielskim, czy to było błyskawicznie?

– Wiadomo, że było ciężko, bo w domu się nie rozmawiało po angielsku, ale później, jak poszedłem do szkoły, to zaraz się nauczyłem.

        – Jakie przedmioty lubiłeś?

– Matematykę i historię.

        – A sport?

– Koszykówka, a później, jak byłem w high school to zaraz na pierwszym roku high school zacząłem boksować i chodzić na futbol amerykański  no i wybrałem boks; okazało się teraz że to był dobry wybór .  Zawsze byłem najwyższy w klasie.

         – Studiowałeś management, biznes, a jednak teraz z perspektywy czasu wolałbyś być specjalistą od wychowania fizycznego, jak to wygląda? Dasz radę skończyć tę szkołę, którą zacząłeś?

– Uczę się non stop. Staram się uczyć, czytać dużo książek, słuchać dużo książek i uczyć się bardziej w taki sposób niż chodząc na  tradycyjne studia. Myślę, że tradycyjne studia nie zawsze mają taki sens, jak kiedyś.

        – W wywiadach uderzyło mnie, że często powtarzasz, że długo nikt w Ciebie nie wierzył, tak rzeczywiście było? Długo to  trwało? Bo ja tego tak nie kojarzę; od tego momentu kiedy jesteś znany tutaj, w Kanadzie, to wzbudziłeś od razu szczerą sympatię i bardzo dużo masz wiernych kibiców do dzisiaj. Jak to było?

– Dużo ludzi znało mnie prywatnie zwłaszcza na Greenpoincie, gdzie była duża Polonia, oni we mnie wierzyli i nadal wierzą; normalni ludzie, bo sam jestem zwykłym człowiekiem i myślę, że to właśnie do ludzi trafia, że jednak tak samo, jak ja się wychowałem, przyjechałem z rodzicami i z braćmi, nic nie mieliśmy i nagle jesteśmy coś w stanie osiągnąć i myślę że to do ludzi trafia i dlatego dużo ludzi mi kibicuje albo chce, żeby mi się udało.

Pamiętam walkę ze Szpilką, gdzie nie byłem faworytem, nikt nie myślał, że wygram, ale każdy miał taką nadzieję. Ja głęboko w siebie wierzyłem i wygrałem. Więc, właśnie myślę, że dużo ludzi  chciało, żeby mi dobrze poszło, ale nie myśleli, że aż tyle osiągnę, co osiągnąłem.

        – Jako 17-latek zacząłeś boksować, zostałeś mistrzem jakiejś tam kategorii, potem szkoły i tak dalej, później widzę, że masz 21 lat, walka z Damonem Clementem w 2010 roku i potem jest 3 lata przerwy. Dlaczego?

– Miałem kontuzję ręki,  pojechałem na obóz i zerwałem biceps i musiałem   kontuzję wyleczyć, potem dużo wagi mi przybyło, ciężko było.

Na cztery walki cztery razy znokautowałem, nadchodzi, jak gdyby nowa nadzieja Polonii – mówili; Andrzej Gołota, później Tomasz Adamek i miał być Adam Kownacki, a tu przez jedną małą głupotę 4 lata przerwy. Myślę że trochę nie zadbałem o tę kontuzję; nie miałem akurat insurancu, żeby pójść do dobrych lekarzy, potem źle zrobiłem terapię. Dużo rzeczy się nie złożyło razem.

        – Ty jesteś teraz zawodowym bokserem, jak na przykład, u Ciebie wygląda ubezpieczenie medyczne, czy musisz sam płacić?

– Żona pracuje, więc mamy od żony ubezpieczenie.

        – A jak pójdziesz na jakieś specjalistyczne badania na twoim kierunku, no bo Ty jesteś jednak zawodowy sportowiec, to też pokrywa?

– Ile pokryje, tyle pokryje, a reszta musi wyjść z kieszeni więc nie jest to najłatwiej. Unikam niektórych spraw medycznych przy badaniach klinicznych dalej bo jednak to są bardzo duże koszta, żeby iść do dobrego zawodowca, który naprawdę cię dobrze pokieruje, zamiast iść do pierwszej lepszej osoby, która ci powie, że nic się nie stało.

        – A masz jakąś stałą opiekę medyczną, kogoś, kto Cię prowadzi cały czas?

– Staram się sam uczyć, czytać, czytam dużo na Internecie, rzeczy, które są wiarygodne, staram się uczyć od ludzi, którzy mają doświadczenie, czytać książki.

        – Ale medycyna sportowa zrobiła niesamowity postęp, bo to widzę w innych dyscyplinach, na przykład, w piłce nożnej.

– Tam są duże organizacje czy kluby, które mają pieniądze i je wkładają w to, niestety w boksie jest bardziej wolnoamerykanka, że każdy musi dbać o siebie i nie jest to tak prosto.

        – Kiedy uwierzyłeś, że ten boks to jest jednak to; że Ci to wyjdzie?

– Zawsze w to wierzyłem, ale kiedy była walka z Charles Ellis to był taki moment, że wchodzę w to  na sto procent, albo będę to robił bardziej, jako hobby będę starał się dorobić sobie ekstra parę dolarów na życie ale bym musiał pracować na budowie czy na bramkach, żeby jednak się utrzymać.

        – Powiedz, kto wpadł, żeby nazwać Cię Babyface?

– Dużo osób właściwie od młodości  mówiło na mnie Babyface – super ksywa i tak się to przyjęło i zostało.

        – Większość walk, które miałeś do tej pory są w New Jersey i Nowym Jorku, jedna  była w Mississippi  w jakimś kasynie.

– Tak, to była moja trzecia walka zawodowa.

        – Nigdy, nikt nie wychodził z takim pomysłem, że może w Kanadzie byś zawalczył,jak to się odbywa?

– Może w przyszłości, na razie jednak to w Nowym Jorku mam bardzo dużo kibiców, jest to centrum świata można powiedzieć, łatwo tu dojechać, tutaj się wychowałem.

        – Powoli Cię namawiają, żebyś w Polsce coś zorganizował?

– Tak, miałem walczyć, to było Euro, chyba 2016 r. jednak do tego nie doszło, miałem walczyć w Krakowie. W przyszłości, jak najbardziej chciałbym zawalczyć w Polsce.

        – Jak Andrzej Gołota walczył z Bowe pierwszą walkę to Ty chyba miałaś wtedy 7 czy 8  lat pamiętałeś coś z tego, czy dopiero tę drugą walkę

emocjonalnie przeżyłeś jakoś?

– Z Grantem była pierwsza walka, którą obejrzałem sam, z Bowe to bardziej słuchałem od ludzi, co mówili i jak kibicowali, bo było o tym strasznie głośno,  a później walka ze Bowe  to cała Polonia poszła, wtedy z Andrzejem i wtedy te walki zrobiły z niego tą wielką osobę w boksie, którą jest.

–        Z perspektywy czasu inaczej pewne rzeczy się ocenia, bo możnaby Andrzeja przecież krytykować; „miał szansę, nie wykorzystał, ale mnie się wydaje, że on nie ma się czego wstydzić, w karierze zrobił, co mógł, tak się ułożyło, ale to był największy wynik, jakby nie było Polaka w boksie zawodowym. Jak ty to teraz widzisz?

– No pewnie, myślę że Adamek w wadze papierowej więcej osiągnął, był mistrzem wagi lekkiej, ale jednak waga ciężka to jest królewska waga i to Andrzej naprawdę walczył z najlepszymi Lewisem, czy Bowem czy Tysonem, pokazał Polonii, że Polak potrafi i on naprawdę dużo zrobił; ja też widziałem, jak Andrzej boksuje, bardzo mi się to podobało i dzięki niemu w tym sporcie się zakochałem.

        – Popatrz, jak potrzebna jest inspiracja.  Ostatnio widziałem, że byłeś na spacerze z dwoma pieskami, to tak jak Rocky?

– Akurat te pieski to jest mama i córka. Mamę znalazłem kiedyś na budowie, była strasznie wychudzona, więc wziąłem do domu no i została z nami. Teraz akurat jest u rodziców, bo trochę się boimy jakąś alergię złapałem do psów, nigdy nie miałem, teraz jakoś   jak się z nim trochę bardziej bawiłem to miałem jakby dużo więcej alergii.

        – Nikt do Ciebie ostatnio nie podchodzi z jakimiś komercyjnymi historiami, że tutaj „Mike Tyson wraca” i szuka dobrego partnera.

– Ja tego poważnie nie biorę.

        –  Ale byłaby możliwość finansowa.

– Na razie w boksie nic się nie dzieje, to jest taki click bite, żeby było o czym dużo gadać, a Tyson budzi jeszcze jakieś zainteresowanie.

        – A jak to jest, ludzie zaczynają już trenować? Bokserzy?

– W domu mam bieżnię, mam worek, mam parę ketli, więc robię to codziennie z rana  i po południu, a tak to poza tym jednak na siłowni jeszcze nie byłem, bo to jest pozamykane.

        – A ty nigdy nie należałeś do jakiegoś klubu bokserskiego, to wszystko są indywidualne treningi? W Polsce, jak bokser się rozwijał, to było bardzo dużo klubów bokserskich, mecze ligowe, liga była, tutaj nigdy czegoś takiego chyba nie było w Ameryce, nie?

– Są kluby, jakby prywatne i tam się wpisujesz i później jakby ten klub reprezentujesz. Tam są prywatni trenerzy i tam musiałem jakoś to ogarniać.

 

        – Od ostatniej walki z Heleniusem minęło też parę miesięcy, jak się psychicznie czujesz, jesteś ok? Czy to tylko źle wyglądało w telewizji, a na drugi dzień byłeś już OK?

– Byłem OK, myślę że bardziej duma mi ucierpiała niż cokolwiek, myślę że tę  walkę mogłem wygrać, ale przez małą głupotę, że za bardzo ostro się ruszyłem, dostałem strzała. Potem w nowej sytuacji ciężko było się odnaleźć i poszedłem za ciosem, zamiast wziąć może troszkę do tyłu, odświeżyć się. No dobrze mnie trafił i skończył. To tak można na to patrzeć.

Może gdybym jeszcze mógł sobie na coś pozwolić, on by się zmęczył, ja bym się zregenerowały i może by się inaczej skończyło.

Taki jest sport.

        – Mnie się wydaje, że ważne, że nie ma uszczerbku na zdrowiu, bo psychicznie jakoś dojdziesz.  Helenius to był facet bardzo wysoki, z 10 cm wyższy od Ciebie, czy w przyszłości jakbyś miał znowu takiego  zawodnika przeciwko sobie – bo to jednak jest człowiek, który ma duży zasięg ramion –   ty masz swój styl i teraz napotykasz na tego faceta, który jest dużo większy fizycznie i czy jesteś w stanie z nim walczyć tym twoim stylem czy jednak musi być jakaś zmiana taktyki?

– Myślę że mój styl jest jednak lepszy, tylko muszę więcej ruszać głową, żeby nie było tego lewego prostego, żeby uniknąć takich trafień. Tę walkę z Heleniusem wygrywałem, byłem do przodu na każdej karcie, byłem do przodu, tylko on mnie trafił.

Za bardzo byłem przekonany, że już go mam na widelcu, a okazało się, że on ma duże doświadczenie, zrobił tak jakby krok i trafił mnie niedobrze prawą ręką i to był początek końca; ale walkę wygrywałem.

Myślę, że mój styl jest dobry na takich właśnie dużych przeciwników, tylko muszę bardziej głową ruszać i  na nogach lepiej chodzić. Myślę, że to są tak naprawdę te dwa duże błędy, które muszę naprawić.

        – Dostałeś dużo wsparcia od kibiców, którzy mówili, „Adam, głowa do góry, nic się nie stało, jedziemy dalej, tak?

– Oczywiście. To jest sport, każdemu się zdarza, najlepsi przegrywali, Mike Tyson też przegrał z Busterem Douglasem, więc trzeba się czegoś teraz nauczyć, wiem jakie błędy popełniłem, na pewno przed następną walką pojadę gdzieś na obóz, żeby jednak skupić się na boksie, żeby nie było rzeczy prywatnych. Było dużo rzeczy, o których nie myślałem, że są kłopotami, a 1000 takich malutkich rzeczy miało efekt do tego, by ten cios mnie trafił.

        – Jak to faktycznie jest w tym Twoim środowisku, idziesz do przodu, masz 20 walk, nie przegrywasz żadnej, nagle przegrywasz tę jedną, jak daleko to Cię posuwa do tyłu?

Strasznie; każda większa federacja mnie z rankingu wyrzuciła, gdzie byłem numer 2. 3. 4. 5. w rankingach, nagle mnie w tych rankingach w ogóle nie ma.

        – Od czego to zależy, od promotorów?

– Od kolejnej walki. Staramy się razem z menedżerem o rewanż, myślę że do rewanżu dojdzie jakoś w grudniu, więc zapraszam już wszystkich kibiców w Kanadzie, żeby przyjechali mnie dopingować.

Myślę że tę walkę wygramy i każdy zobaczy, że to, co przegrałem, to się stało, jakby nieszczęście, że popełniłem wielki błąd, który kosztował mnie walkę i trzeba się nauczyć i żeby tego błędu znowu nie popełnić, myślę że byłem pewny siebie, że mam taką dobrą szczękę, że nikt mi nic nigdy nie zaszkodzi, a  się okazało, że jesteśmy wszyscy ludźmi, i jak jesteś dobrze trafiony, to tego nie oszukasz.

        – Czyli co, możemy liczyć, że walka będzie w grudniu i znowu w Barclays Center w Nowym Jorku?

– Zobaczymy, na razie jest jeszcze wszystko  pozamykane, ale mam nadzieję, że w grudniu wszystko będzie otwarte i do tego dojdzie.

– Masz jakichś idoli sportowych w innych dyscyplinach, kogo lubisz?

        –   Michael Jordan – na nim się wychowałem. Trenowałam koszykówkę, jak byłem młodszy, a obecnie to myślę, że Lewandowski pokazuje sport na światowym poziomie.

Myślę że naprawdę dobrze się prezentuje i jest jednym z najlepszych napastników na świecie i też fajnie się prowadzi; jest medialny.

        – Życzę Tobie, żeby w swojej karierze przyszedł taki moment, że gdziekolwiek się pojedzie w jakikolwiek zakątek świata i powie, że jest się Polakiem, to się usłyszy… Adam Kownacki.

        Z perspektywy czasu, jaka była najlepsza Twoja walka, jak na przykład teraz chciałbym komuś polecić na YouTubie to jaką byś walkę wybrał?

–  Wybrałbym dwie, na pewno z Yohanem Banks to akurat było w Mississippi, bo był fajny nokaut, i Geraldem Washingtonem myślę, że to też była taka moja ulubiona walka, jak go pokonałem w drugiej rundzie, później pokazałem ten pas, a później powiedziałem, że moja żona jest w ciąży i że będę tatą.

To ta walka była naprawdę super.

        – W jednym z wywiadów któryś twój trener amerykański powiedział, że bokser nie może ograniczać się tylko do treningu i musi mieć zajęcie, czy jakąś pracę.

        Jak u Ciebie to teraz wygląda? Trenujesz rozumiem godzinę, dwie; ale co potem robisz  próbujesz pracować? Nie miałbyś nic przeciwko temu, iść teraz do pracy?

– Myślę może, żeby zacząć ludzi trenować trochę, ale jednak chcę się skupić w 100% na boksie. Mam firmę, która rośnie – AK – to są ciuchy, myślę co z tym zrobić, co to będzie za firma, czy to będą tylko ciuchy, czy coś innego, więc też AK, żeby to był Adam Kownacki, ale myślę żeby znaczyło coś większego, czyli Acquired Knowledge; żeby jakby łapać wiedzę co jest  strasznie ważne, żeby się człowiek rozwijał i był mądrzejszy, żeby te mądre rzeczy wcielał w swoje życie.

        – Adam, bardzo Ci serdecznie dziękuję, to na pewno będzie gratka dla kibiców, ja nie jestem wielkim znawcą boksu, ale staram się z ludźmi rozmawiać  tak pod kątem patriotyzmu, bo za każdym razem, jak wychodzisz na ring, reprezentujesz przede wszystkim Polskę.

– No pewnie, zawsze wychodzę w barwach biało-czerwonych, czuję się Polakiem, więc jestem Polakiem. Na pewno to jest coś przyjemnego, że mogę reprezentować nasze barwy na całym świecie, myślę że gdybym nie mieszkał w Stanach, to bym tyle nie osiągnął, niestety, i mam nadzieję, że w Polsce kiedyś będzie można mieszkać i że mój syn będzie mógł tam mieszkać i mieć firmę i normalnie żyć; że nie będzie musiał wyjeżdżać za granicę za pieniędzmi, żeby się utrzymać.

 – Ilu ludzi na otrzymaniu ma Firma Adam Kownacki?

– Na razie jestem sam, ale mam dużą pomoc od braci, od kolegów.

        – Jak się przygotowujesz to masz kontrakt z trenerem tylko na okres treningu czy na przykład masz na cały rok, jak to się odbywa?

– Mam trenerów, mam menedżerów, za walki dostaję pieniądze i za walki płacę. Trener wierzy, że to się mu jakby zwróci, bo też ma ludzi na utrzymaniu; wierzy we mnie, że jednak te pieniądze jemu się kiedyś zwrócą.

        – To jaki poziom w boksie zawodowym musisz osiągnąć, żebyś powiedział, dobra, to jest mój zawód,  jestem w stanie utrzymać siebie, rodzinę, zabezpieczyć przyszłość dzieciom, to musi być top ten?

– No raczej tak, ale później są też inne możliwości; ja na przykład, nie podpisałem kontraktu z żadnym menedżerem czy promotorem, który by mi  dawał pieniądze, żebym mógł się utrzymać, to mi się tak udało. Kiedyś miałem Mariusza Kołodzieja z Global Boxing on mi pomagał, dał mi stypendium i też mnie dużo uczył biznesu,  jak się robi i co mam robić, czego mam nie robić. I Ziggy Rozalski, on też był menedżerem Andrzeja Gołoty.

Oni dali mi parę dobrych wskazówek, jak prowadzić biznes, posłuchałem się i dlatego jednak nie chciałem, żeby ktoś mi płacił całą karierę. Staram się utrzymać  to wszystko idzie do mnie i ja każdemu rozdaję, zamiast, że promotor by wziął większość i on by mi coś dawał. Myślę, że jak w siebie wierzysz, to masz większą motywację, żeby ci się udało.

        – Trudno jest dostać dobrego sponsora?

-Mnie się udało fajnie, że akurat dużo firm polonijnych i tutaj był Jan Pszeniczny – zmarł niedawno – miał restaurację w Nowym Jorku   do niego dużo ludzi przychodziło, on mnie  bardzo promował, mówił, mam tu chłopaka, Polak, nasz, pomóżcie jemu i zawsze tam każdy jakieś pieniążki dał, żebym mógł sobie zawalczyć, żebym mógł pokryć jakieś koszta odżywek, czy jakieś pieniądze na benzynę, były więc koszulki, to robiliśmy z logo sponsorów na plecach. Zawsze jakaś tam  pomoc była.

        – Życzę Adam dużo zdrowia,  dojścia do mocnej psychicznej  formy zapraszamy do Toronto, żeby się spotkać.  

– Dziękuję, pozdrawiam Polaków z Toronto i okolic.

Rozmawiał Andrzej Olender

Za wikipedia:
Adam Kownacki wyemigrował z rodzicami z Łomży w Polsce do USA, mając 7 lat. Zamieszkali w polskiej dzielnicy Greenpoint na Brooklynie. Podjął studia w college’u La Guardia.
30 października 2009 w Yonkers w Nowym Jorku zadebiutował na zawodowym ringu, wygrywając przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie z Amerykaninem Carossee Auponte (0-2, 0 KO) w czterorundowej walce. 2 kwietnia 2010 w Brooklynie Kownacki wygrał przez techniczny nokaut z Tyyabe Beale’em (2-2, 1 KO ) w drugiej rundzie, a 22 maja 2010 w Tunica w stanie Mississippi z Yohanem Banksem (3-3-3) przez nokaut w czwartej rundzie. 16 sierpnia 2010 w Newarku w stanie New Jersey Kownacki znokautował Amerykanina Damona Clementa (0-2, 0 KO) w drugiej rundzie. 2 sierpnia 2014 w Atlantic City wygrał przez techniczny nokaut w piątej rundzie w sześciorundowej walce z Charlesem Ellisem (9-1-1, 8 KO). 1 listopada 2014 w Chicago w Illinois w ósmej walce na zawodowym ringu, pokonał przed czasem Amerykanina Jamala Woodsa (6-14-3, 6 KO), przez techniczny nokaut w czwartej rundzie w ośmiorundowym pojedynku. 25 kwietnia 2015 w Chester znokautował w pierwszej rundzie Amerykanina Randy’ego Eastona (3-7-1, 3 KO). 29 maja 2015 na Brooklynie pokonał jednogłośnie na punkty 80:72, 79:73 i 79:73 Ekwadorczyka Ytalo Perea (6-2-1, 4 KO). 1 sierpnia 2015 w Brooklynie znokautował w drugiej rundzie Amerykanina Maurenzo Smitha (12-10-3, 9 KO). 16 sierpnia 2015 w Barclays Center w Nowym Jorku pokonał na punkty Danny’ego Kelly’ego. 25 czerwca 2016 w Brooklynie pokonał przez techniczny nokaut Jesse Barboza (11-2-1, 7 KO). 14 stycznia 2017 w Brooklynie pokonał przed czasem, w drugiej rundzie Joshuę Tufte.

14 lipca 2017 w Nassau Coliseum w Nowym Jorku pokonał przez techniczny nokaut Artura Szpilkę.

20 stycznia 2018 w Barclays Center na Brooklynie pokonał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie Gruzina Iago Kiladze (26-1, 18 KO}.

8 września 2018 w Barclays Center na Brooklynie pokonał jednogłośnie na punkty 96:94, 96:94 i 96:94 byłego mistrza świata organizacji IBF Charlesa Martina (25-2-1, 23 KO).

26 stycznia 2019 w Barclays Center na Brooklynie pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Amerykanina Geralda Washingtona (19-3-1, 12 KO).

3 sierpnia 2019 w Barclays Center na Brooklynie pokonał jednogłośnie na punkty (118:110 i 117:111, 117:111) Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO) i zdobył wakujący, interkontynentalny pas IBF wagi ciężkiej. Serwis CompuBox poinformował, że obaj zawodnicy pobili dwa rekordy wagi ciężkiej: wyprowadzili najwięcej ciosów w historii walk wagi ciężkiej 2172 i trafień 667.

7 marca 2020 roku w Barclays Centre na Brooklynie nieoczekiwanie przegrał przez TKO w 4 rundzie z Finem Robertem Heleniusem (30-3, 19 KO).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here