Perła wśród miast i miasteczek w całej Kanadzie Niagara on the Lake przypomina bardziej śpiącą królewnę niż tętniące życiem, zazwyczaj o tej porze roku, centrum turystyczne (Niagara Falls też wygląda jak ghost town).

Centrum miasta puste, nieliczni przeważnie starsi mieszkańcy, bardzo mocno zamaskowani, omijający nas szerokim łukiem jakbyśmy byli trędowaci. U nas też tak było, ale na początku pandemii, widać że tam czas stanął w miejscu. Są też na szczęście oznaki zbliżającego się obudzenia miasta i mieszkańców. Służby miejskie porządkują i tak już na wzór japoński czyste miasto. Piękne kwiaty czekają na uśmiechnięte twarze turystów z całego świata.

Można zgadywać, że otwarcie miasta nastąpi na Canada Day.

Ławki na razie odstraszają potencjalnych spacerowiczów od relaksu. Liczne znaki ostrzegają o trzymaniu social distance, a posiadaczy psów uświadamiają, że social distance obowiązuje również nasze czworonogi. Perła miasta, zabytkowy Prince of Wales Hotel spogląda tęsknie za klientami. Liczne sklepy i butiki świecą pustkami. Jak długo mogą jeszcze tak funkcjonować?

Szukamy Value Mart, ba tam mamy nadzieję kupić zapałki aby zapalić przywieziony znicz.
Tak , bo nie przyjeżdżamy do Niagara on the Lake teraz by podziwiać uroki miasta, ale żeby uczcić tych “ Śpiących polskich rycerzy” Błękitnej Armii.
Taki nasz biało-czerwony obowiązek.

 

60. rocznica śmierci gen. Hallera

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here