Na początku tego eseju konieczne jest wyjaśnienie pojęcia „mimesis”, które pochodzi z języka greckiego i wywodzi się od czasownika mimeisthai, oznaczającego naśladowanie, odtwarzanie i przedstawianie, natomiast rzeczownik mimesis znaczył pierwotnie naśladownictwo lub przedstawienie rzeczywistości.

Zawsze wracam do jednej z najważniejszych zasad myślenia o sztuce sformułowanej przez Arystotelesa: „Sztuka naśladuje naturę”. Zasada ta pojawia się już w jego wczesnym dziele “Zachęta do filozofii “ i nie jest dla mnie jedynie historycznym cytatem czy martwą teorią. Jest punktem odniesienia, bez którego sztuka traci sens, a twórczość staje się pustą grą form, oderwaną od rzeczywistości, pozbawioną kontaktu z tym, co istotne i prawdziwe.     Dziś pojęcie naśladowania zostało często sprowadzone do prostego kopiowania, a natura do świata materialnego, pozbawionego znaczenia. To uproszczenie, szczególnie utrwalone w XIX wieku, jest moim zdaniem poważnym błędem nowoczesnej estetyki. Tak rozumiane mimesis nie ma nic wspólnego ani z myślą Arystotelesa, ani z klasyczną, realistyczną tradycją sztuki.

Co więcej, bliższe jest to Platonowi niż Arystotelesowi. Platon uważał, że mimesis to jedynie udawanie i kopiowanie, tworzenie lustrzanego odbicia rzeczywistości, która sama była cieniem idei. Dzieło sztuki stawało się więc cieniem cienia pozbawionym prawdy i realności. Z tego powodu Platon traktował artystów z nieufnością a nawet wrogością, uznając ich działalność za niepoważną i potencjalnie niebezpieczną. To właśnie to platońskie nieporozumienie wciąż obciąża współczesne rozumienie sztuki, w którym często myli się naśladowanie z prostym powielaniem zmysłowych obrazów.

Dla Arystotelesa mimesis nigdy nie była czymś negatywnym. Była pojęciem głęboko związanym z jego metafizyką natury. Natura nie jest tylko zbiorem rzeczy materialnych. Jest wewnętrzną istotą bytu, zasadą ruchu i spoczynku, nośnikiem formy i celu. Natura działa celowo. Wszystko, co powstaje zgodnie z jej prawami, powstaje właściwie i staje się piękne. To, co sprzeczne z naturą, traci sens i piękno. Dlatego naśladowanie natury przez sztukę nie oznacza kopiowania jej wyglądu, lecz naśladowanie jej sposobu działania. Sztuka, podobnie jak natura, powinna działać celowo. Dzieło sztuki nie jest tylko zbiorem efektów czy estetyczną prowokacją. Jest bytem z własnym porządkiem, sensem i formą. To rozumienie pogłębiła dla mnie myśl św. Tomasza z Akwinu. Natura ma swoją istotę i przyporządkowane operacje. Istota bytu pokazuje trwały porządek istnienia, a przyporządkowanie relacje między bytami. Nic nie istnieje w izolacji. Wszystko jest ze sobą powiązane i współdziała w ramach większego porządku. Dlatego przyjmuję tomaszową zasadę sztuka naśladuje naturę w swoich działaniach. Nie chodzi o kopiowanie, lecz o sposób działania. Sztuka nie zastępuje natury ani z nią nie rywalizuje. Natura jako dzieło Boże jest doskonalsza od ludzkich wytworów. Sztuka może się od niej uczyć, ale nigdy jej nie przewyższy.

Z tej perspektywy rozumiem krytykę iluzjonizmu. Jacques Maritain słusznie twierdził, że malarstwo, które stara się oszukać oko, zawiera w sobie kłamstwo. Celem sztuki nie jest udawanie rzeczywistości, lecz wydobycie sensu, ukazanie jej głębszej prawdy. Podobnie Roman Ingarden sprzeciwiał się utożsamianiu mimesis z kopiowaniem, uznając to za błąd nowożytnej interpretacji, który zrodził się w estetyce neoklasycznej. Dla mnie, wraz z chrześcijaństwem, mimesis stała się jeszcze głębszym aktem duchowym. Jeśli natura jest dziełem Boga, jej naśladowanie oznacza podporządkowanie się porządkowi stworzenia. Odrzucenie mimesis nie jest więc niewinną decyzją estetyczną, lecz zerwaniem więzi z bytem, prawdą i ze Stwórcą.
Nowoczesna sztuka, odrzucając mimesis, nie wyzwoliła się, lecz utraciła grunt. Autonomia sztuki stała się iluzją wolności, prowadzącą do pustki. Sztuka, która niczego nie naśladuje, nie ma już czego słuchać mówi tylko sama do siebie. Władysław Tatarkiewicz słusznie zauważył, że przez ponad dwa tysiące lat mimesis była fundamentem sztuki. Od kopiowania, przez wydobywanie cech istotnych, po wybór i uszlachetnianie natury zawsze istniało przekonanie, że świat posiada porządek, który warto kontemplować. Dopiero nowoczesność zerwała tę więź, zastępując naśladowanie ekspresją i konstrukcją. Dla mnie kryzys mimesis to jeden z najgłębszych wymiarów kryzysu współczesnej sztuki. To kryzys sensu, nie stylu ani techniki. Sztuka, która przestaje naśladować naturę w jej działaniu, przestaje prowadzić ku prawdzie. Staje się systemem znaków, krążących wokół własnej pustki.
Powrót do sztuki, która odzwierciedla porządek natury, nie jest powrotem do przeszłości. Jest aktem sprzeciwu wobec duchowej jałowości naszych czasów. Jest próbą przywrócenia sztuce jej pierwotnego zadania, bycia miejscem spotkania człowieka z porządkiem istnienia, z prawdą i transcendencją.


Jacques Maritain (1882–1973) – francuski filozof, jeden z najważniejszych myślicieli XX wieku, przedstawiciel neotomizmu i kluczowa postać w refleksji nad sztuką, prawdą i duchowością. 
Roman Ingarden (1893–1970) – polski filozof, jeden z najważniejszych przedstawicieli fenomenologii, uczeń Edmunda Husserla, a zarazem oryginalny myśliciel estetyki mówiącej  tym, co istnieje i w jaki sposób istnieje dzieło sztuki. 
Święty Tomasz z Akwinu (1225–1274) – włoski filozof i teolog, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli filozofii, którego myśl łączy wiarę i rozum gdzie natura nie jest przypadkowa  jest odzwierciedleniem porządku Bożego. 
Władysław Tatarkiewicz (1886–1980) – jeden z najwybitniejszych polskich filozofów XX wieku, znany przede wszystkim z prac z zakresu estetyki, historii filozofii i etyki.

Zenon Burdy