82. rok bolesnych wspomnień, łez i modlitw za  mieszkańców wsi Kaniūkai, którzy zginęli. Zapłacili wysoką cenę za stawianie oporu atakom sowieckich partyzantów.

Obchody rozpoczęły się od wizyty w domu Stanisławy Woronis, która przeżyła masakrę we wsi. Władze gminy przeprowadziły serdeczną rozmowę ze staruszką o wydarzeniach ze stycznia 1944 roku, jej życiu po tragedii i pracy w kołchozie. Stuletnia Stanisława Woronis, która pamięta wydarzenia z 28-29 stycznia 1944 roku, wciąż modli się za młodego mężczyznę, który pomógł jej się uratować. „Biegnij nad rzekę, tam cię uratują” – te słowa powtarza dziś i wspomina, jak biegła w nieznane z córeczką na rękach. „Pochodzili z tamtego lasu” – mówi staruszka, wskazując w kierunku. Teraz przez jej okno widać miejsce, skąd przyszli kaci.

Podczas wizyty przedstawicieli gminy powiedziała, że ​​nie wszyscy zmarli mieszkańcy zostali pochowani na cmentarzu we wsi Kaniūkai, po prostu nie było już nikogo, kto by ich pochował, więc pogrzebami zajęli się krewni z innych wsi. Niektórzy spoczęli w Beniakowach (obecnie Białoruś), Butrymonach, Solecznikach. Ocalała staruszka najpierw zamieszkała z krewnymi we wsi Janonias, później w Beniakowach, ale nawet w czasie wojny zaczęła odbudowywać swój dom. Dziś pani Stanisława wciąż mocno trzyma różaniec w dłoni i modli się za zmarłych sąsiadów, za mieszkańców, którzy przeżyli, i za tych, którzy im pomogli. Mówi o stojącym na cmentarzu krzyżu pamiątkowym, że jest on potrzebny do modlitwy, która jest wieczna.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Na uroczystość pod krzyżem cmentarnym w Kaniūkai przybyli: burmistrz rejonu solecznickiego Zdzislav Palevič, minister pełnomocny Ambasady RP w Polsce – konsul generalny Dariusz Wiśniewski, minister sprawiedliwości Rita Tamašunienė, poseł na Sejm Republiki Litewskiej Jaroslav Narkevič, wiceburmistrzowie Josif Rybak i Valdemar Sliževski, proboszcz parafii Butrimoniai – ksiądz Juzef Aškelovič, starosta Gerviškiai – Pavel Kazarin oraz mieszkańcy miasta. W wydarzeniu wzięła udział młodzież z Solecznik J. Śniadeckich, Jašiūnai M. Balinskis i „Aušra”, Baltosija Vokė E. Ožeškova i „Šila”, Dieveniškiai A. Mickevičius i „Rytas”, Butrimoniai A. Krepštul, Turgeliai Fr. P. K. Bžostovskis, uczniowie Solecznikowego Polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz członkowie Solecznikowego Stowarzyszenia Starszych Ludzi.

Masakra spokojnych mieszkańców wsi Kaniūkai to brutalna zbrodnia II wojny światowej, o której szeroko dyskutowano trzy dekady temu, kiedy Polski Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo. Potrzeba uczczenia pamięci poległych zbiegła się z potrzebą wzniesienia pomnika. Krzyż został wzniesiony w 2004 roku. Głównym celem było wskrzeszenie prawdy, że zbrodnia nie została popełniona przez Niemców podczas niemieckiej okupacji. W 1944 roku, w nocy z 28 na 29 stycznia, grupa sowieckich partyzantów otoczyła wieś. Atak trwał dwie godziny: podpalano domy, a uciekających z nich mieszkańców rozstrzeliwano. Wieś, licząca około 60 budynków mieszkalnych i 300 mieszkańców, została wyludniona.

– Ofiary nie potrzebują zemsty, ale prawdy, sprawiedliwości i modlitwy. Pamięć pomaga nam wyjaśnić, dlaczego do tego doszło i wyciągnąć wnioski, aby to się nie powtórzyło. Dlatego jesteśmy tutaj i dajemy świadectwo prawdzie o masakrach. Prawda była ukrywana przez 60 lat. Pamięć jednak była żywa i zachowała prawdę. Nasze pokolenie, usłyszawszy od dziadków i rodziców opowieści o popełnionej zbrodni, zbudowało ten pomnik. Teraz mówimy głośno o Kaniūkach, aby ostrzegać, bo pamięć jest przestrogą. Niech to nasze tradycyjne spotkanie będzie światłem i moralną odpowiedzialnością płynącą z serca. Mówię młodym ludziom: czytajcie, interesujcie się naszą historią. Dobrą i dzielącą, ale pouczającą – powiedział mer Zdzislav Palevič.

Minister sprawiedliwości Rita Tamašunienė podziękowała mieszkańcom ziemi solecznickiej, którzy nie pozwolili, by tragedia wsi Kaniūkai została wymazana z historii, a poseł na Sejm Republiki Litewskiej Jaroslav Narkiewicz uznał, że takie spotkania świadczą o silnej pamięci, która pozwala na właściwą interpretację historii i zapobiega złu i kłamstwu.

Po modlitwie uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty i zapalili znicze przy pomniku, oddając hołd pamięci poległych i prawdzie historycznej.

powyższy tekst za https://salcininkai.lt

W nocy z 28 na 29 stycznia 1944 roku sowieccy i żydowscy partyzanci dokonali brutalnej pacyfikacji wsi Koniuchy. Dzięki śledztwom i świadectwom żyjących świadków nikt nie ma wątpliwości, że była to zbrodnia przeciwko ludności. Tymczasem krótko po wojnie sprawcy przedstawiali to jako „bitwęa z Niemcami”.   W Koniuchach zginęli cywile — głównie kobiety, dzieci i osoby starsze. Wieś została spalona, a sprawcy nigdy nie ponieśli odpowiedzialności. Niektórzy nawet zostali uhonorowani.

Około godziny piątej rano, 29 stycznia 1944 r., 120-150 partyzantów sowieckich w dużej części narodowości żydowskiej, otoczyło polską wieś Koniuchy w dzisiejszym rejonie solecznickim. Atak przeprowadzono z trzech stron, odcinając jedyny most na rzece i uniemożliwiając mieszkańcom ucieczkę. Zabudowania podpalano pochodniami, a do wybiegających z domów ludzi strzelano.

Zginęło co najmniej 38 osób, według niektórych źródeł — ponad 100. Ofiarami byli wyłącznie cywile: kobiety, dzieci, osoby starsze. Kilkanaście osób zostało rannych. Wieś, licząca ok. 60 zabudowań i ponad 300 mieszkańców, została niemal całkowicie spalona.

Mieszkańcy Koniuchów, wielokrotnie napadani przez partyzantkę sowiecką, utworzyli oddział samoobrony. Jego celem była ochrona przed rabunkami i przemocą. Te działania stały się pretekstem do oskarżenia mieszkańców o współpracę z Niemcami i przeprowadzenia „akcji karnej”.

Masakrę przeżyła m.in. Stanisława Woronis, która w nocy uciekała z dzieckiem na rękach. „Spotkany partyzant nie zrobił mi krzywdy, tylko powiedział, żebym uciekała w stronę rzeki” — wspominała niejednokrotnie kobieta.

Przez dziesięciolecia sowieckiej okupacji o zbrodni w Koniuchach nie wolno było mówić. Odkrycie prawdy po tylu latach było trudne nawet w czasie niepodległej Litwy. Dopiero w 2001 roku, na wniosek Kongresu Polonii Kanadyjskiej, Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo. Przesłuchano świadków i przeanalizowano archiwa. Śledztwo umorzono 21 maja 2020 r. z powodu śmierci sprawców i niemożności ustalenia pozostałych.

W 2004 roku, w 60. rocznicę tragedii, na skraju wsi postawiono krzyż z 34 nazwiskami zamordowanych. Inicjatorami byli Solecznicki Oddział Rejonowy Związku Polaków na Litwie oraz Samorząd Rejonu Solecznickiego.

Masakra w Koniuchach była pogromem ludności cywilnej.

W samym polskim portalu IPN nie ma nic o rocznicy ani zbrodni … I to pomimo śledztwa, jakie było prowadzone w tej sprawie na wniosek Kongresu Polonii Kanadyjskiej

Poniżej nasze nagranie rozmowy ze świadkiem tej zbrodni Edwardem Tubinem: