Ołeksandr Ałfiorow to urodzony w 1983 roku ukraiński historyk, dziennikarz i major rezerwy Sił Zbrojnych Ukrainy. Od czerwca 2025 roku pełni funkcję szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), co jest odpowiednikiem polskiego IPN. Przed nominacją pracował m.in. w Instytucie Historii Ukrainy Narodowej Akademii Nauk, prowadził programy radiowe o historii i wydał kilkanaście książek o tematyce historyczne. W czasie rosyjskiej inwazji w 2022 roku służył w jednostce wywodzącej się z pułku Azow (jako oficer ds. wsparcia psychologicznego i informacyjnego), a także kierował grupą ekspercką ds. derusyfikacji w Kijowie – czyli zmianą nazw ulic i usuwaniem symboli związanych z Rosją i ZSRR.

W wywiadzie dla portalu Ukraińska Prawda z lutego 2026 roku – opublikowanym w kontekście 83. rocznicy rzezi wołyńskiej – Ałfiorow odniósł się do tematu zbrodni dokonanych przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945. Nazwał to “jednym z państwowotwórczych mitów Polski”.. Podkreślił, że dla większości Ukraińców jest to jedynie “lokalny epizod historii”. Zasugerował też, że liczby ofiar podawane przez stronę polską (ok. 100–150 tys. zamordowanych Polaków) są “zawyżone dwukrotnie” i że nie ma dowodów na planowy charakter zbrodni jako ludobójstwa. Zamiast tego użył terminu “tragedia wołyńska”, podkreślając wzajemne ofiary po obu stronach.

Ałfiorow skrytykował też “demonizowanie Bandery” (Stepana Bandery, lidera OUN), twierdząc, że to element politycznej manipulacji, a Bandera i Roman Szuchewycz (dowódca UPA) powinni być uznani za bohaterów ukraińskiej walki o niepodległość, walczących z okupacją niemiecką i sowiecką.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Ta wypowiedź nie jest odosobniona – Ałfiorow wcześniej (w sierpniu 2025) w rozmowie z PAP deklarował poparcie dla ekshumacji polskich ofiar na Ukrainie (i ukraińskich w Polsce), ale pod warunkiem, że będzie to proces wzajemny i bez “upokarzania” Ukraińców. Podkreślił potrzebę formuły przeprosin, ale bez oskarżania UPA o zbrodnie wojenne.  Ukraińscy historycy, w tym Ałfiorow, wskazują na wcześniejsze wydarzenia, jak polska “okupacja” zachodniej Ukrainy po 1918 roku, traktat ryski (1921) czy akcję “Wisła” (1947), jako kontekst wzajemnych krzywd.

Wypowiedź wywołała oburzenie w polskich mediach i środowiskach kresowych. Portal Kresy.pl nazwał ją “negowaniem ludobójstwa”, podkreślając, że to relatywizacja zbrodni uznanej przez polski Sejm za ludobójstwo  w 2016 roku. Krytycy wskazują na powiązania Ałfiorowa z Azowem i nacjonalizmem, widząc w tym kontynuację gloryfikacji UPA i Bandery na Ukrainie.

W ukraińskich mediach i wśród historyków wypowiedź jest odbierana jako obrona narodowej narracji przed “polskim egoizmem historycznym”. Ałfiorow w innych wywiadach (np. dla Radia Swoboda) podkreśla, że Polska powinna skupić się na wspólnej walce z Rosją, a nie na przeszłości. Ukraińcy wskazują, że oni też mają żale (np. do Armii Krajowej za akcje odwetowe), ale priorytetem jest zwycięstwo nad Moskwą. Część ukraińskich intelektualistów ostrzega jednak, że takie relatywizowanie może pogorszyć relacje z Polską.