Jeśli wam się wydaje, że antypolonizmy zdarzają się przez przypadek i bez braku złej woli, bo ktoś na przykład nie zna historii, albo nas nie lubi, albo robi to przez pomyłkę to jesteście w błędzie. Proszę natychmiast zrewidować te naiwne poglądy.
Antypolonizmy się nie ‘zdarzają’, tylko są celowymi działaniami. Mają na celu stworzenie i utrwalenie bardzo nieprzychylnej wizji i Polaka i naszej historii. Po co? Nie tylko po to, aby samemu się wywyższyć, ale także (a może przede wszystkim) po to, aby nas obwinić za swoje przewinienia. Łatwo jest obarczyć winą kogoś, komu wcześniej utworzono, za pomocą mass mediów i zorganizowanej bardzo kosztownej machiny skutecznej propagandy negatywny profil.
Ktoś inny ma wizję tego kim jesteśmy i jaką rolę mamy odgrywać w zaplanowanej grze wielkich mocarstw. A my najczęściej nawet nie dostrzegamy jakim pionkiem w grze wielkich jesteśmy, i jak nas ogrywają.
A przecież.
Wiemy kim jesteśmy, więc najwyższy czas aby tę naszą wizję włączyć w sieć informacji o nas. Tak na to potrzebny jest budżet, strategia i plany. Żądajmy tego od wybieranych przez nas polityków, organizujmy się sami. Na całe szczęście mamy się od kogo uczyć, bo inni skutecznie zrobili to przed nami (często naszym kosztem).
Niektórzy powiedzą, że jesteśmy przewrażliwieni. Uważam, że jesteśmy nie dość uwrażliwieni.
Ostatnio w rozmowie o poezji śpiewanej przekonywająco zwrócono mi uwagę, że poezja, nie tylko ta śpiewana, jest w prostej linii odzwierciedleniem odczuć odbiorcy, nie zaś koniecznie autora. Przykład? Przez całe lata, nie tylko ja zresztą, podziwiałam piosenkę ‘Modlitwa o wschodzie słońca’, do której muzykę skomponował Jacek Kaczmarski. Któż z mojego pokolenia nie śpiewał piosenek tego barda Solidarności? Słowa napisał Natan Tenenbaum, który wyjechał do Szwecji po roku 1968. I wszyscy mu (i jemu podobnym) wtedy zazdrościliśmy, bo nam paszportów nie dawano. Nawet wkładek turystycznych do dowodu osobistego do demoludów też często nie. Wkładki to było pozwolenia (w postaci książeczek, a potem zezwolenie w dowodzie osobistym), na wyjazd do ZSRR, NRD, Czechosłowacja, Bułgaria, Węgry, Rumunia. Kraje te potocznie były zwane „demoludami”. Dlaczego? Paradoksalnie, bo te kraje rządzone żelazną ręką sowietów, miały być demokratyczne, w odróżnieniu od kapitalistycznego Zachodu, który był okropny, zapluty i brzydki, a na pewno nie demokratyczny. Tak nas po prostu przekonano. Niektórzy się dali przekonać, bo niczego innego nie znali, inni dali się przekonać, bo coś za to dostawali (prawdziwy paszport, mieszkanie, talon na szynkę) , a jeszcze inni po prostu z głupoty. Dlatego dąży się do zniszczenia rodziny, bo w rodzinie przekazuje się wartości niezgodne z tworzeniem nowego człowieka, i zwalcza się Kościół – z tego samego powodu. Model chrześcijanina jest trwały i uniwersalny.
Więc zazdrościliśmy tym co te paszporty na wyjazd na Zachód otrzymali. A ci sami, którym się udało wyjechać, ronili potem krokodyle łzy, że zostali wyrzuceni. Naprawdę? Mogli przecież przyjechać na Śląsk i pracować w kopalni, tak jak mój ojciec – repatriant z Francji. I potem ci sami mówili nam, że żadna praca nie hańbi – ale nie hańbi tylko nas. Ich tak. Tylko białe kołnierzyki, kultura, bezpieka, wymiar sprawiedliwości. Niesforny lud trzeba utrzymać w ryzach. Dajcie im więcej kiełbasy i cukru, to się uspokoją. Więc wtedy, kiedy rodziła się (kontrolowana przez Bolków przecież) Solidarność z Matką Boską jako opiekunką, powstały słowa (piękne) modlitwy o wschodzie słońca. Jak sam Kaczmarski wspominał, tekst został mu przesłany ze Sztokholmu przez Natana w czasie pierwszych zrywów Solidarności polskiej. Śpiewamy tę modlitwę do dziś. Jako chrześcijanie prosimy Boga, aby nas uchronił przed naszą własną pogardą (dla innych), i nienawiścią dla innych. Tak to interpretujemy. I ciągle śpiewamy. A chodziło o coś zupełnie innego. W modlitwie tej chodziło o ochronę Boga przed pogardą ze strony innych, nienawiścią ze strony innych. Tymi innymi byliśmy my? Zgodnie z tą drugą interpretacją jest to modlitwa antypolska, bo zakładająca naszą nienawiść, naszą pogardę. W stosunku do kogo? Do Bolków.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I jeśli się uważniej zaczniemy przypatrywać, to takie antypolonizmy znajdujemy na każdym kroku. Ciche, zakamuflowane, ale skuteczne. My się modlimy, aby nie pogardzać i nie nienawidzić. Ktoś inny zakłada, że to my będziemy pogardzać i my będziemy nienawidzić tych Bolków. I powinniśmy. Tylko zacznijmy w końcu o tym mówić, Tylko nie między sobą u po cichu, a we wszystkich językach świata. Ujawniamy naszą prawdę innym – dajmy im szansę, jeśli już nic z tego nie wyjdzie (skuteczna propaganda kosztuje), to przynajmniej kogoś zezłościmy, a sami ocalimy swoją narodową godność. To wiele.
Ostatnio głośno jest o nowej książce Wojciecha Sumlińskiego i Ewy Kurek (listopad 2025) ‘Porozmawiajmy o Żydach. Zapowiedz’. Do niedawna książkę trudno było nabyć, bo praktycznie wiele księgarni nie chciało jej sprzedawać, albo ją wycofało. Dlaczego? Też zachodzę w głowę (ha, ha, ha). Kiedy byłam w listopadzie w Polsce, nie udało mi się jej dostać. W księgarniach odpowiadano mi, że jest na indeksie zakazanych. Heh? Na czyim Indeksie? Nie wiadomo. No ale wiadomo, że w Polsce nawet samo słowo żyd należy wymawiać po cichu. Bo co? Ktoś doniesie i spotkają nas represje? Za co? Przecież słowa Ukrainiec, Kanadyjczyk, czy Amerykanin nie wypowiadamy po cichu i ze strachem (o represje). W Kanadzie wcale nie jest lepiej. I zupełnie tego nie rozumiem. Rozumiem, że biedni i nieoświeceni wstydzą się siebie, swojego pochodzenia, swoich rodzin. Tak nas wychowano, że ci gorsi, mają się siebie wstydzić. Pamiętacie politykę wstydu, za to że jesteśmy Polakami? Czyż to nie czysty antypolonizm? I choć nowa książka Wojciecha Sumlińskiego i Ewa Kurek zachęca do rozmowy o Żydach, to jej myślą ukrytą jest wszech występujący antypolonizm. Zakamuflowany pod przykryciem celów wyższych, dostępu do informacji, wstydu z bycia tym kim się jest, z narzuconego i wyrobionego w nas poczucia winy (bo przecież wszyscy jesteśmy grzeszni). Wszyscy jesteśmy potencjalnie grzeszni, a więc jesteśmy grzeszni. A druga strona tylko na to liczy, że się uspokoimy, że się wyładujemy, że się w nocy wygadamy, uderzymy w piersi (bo wszyscy jesteśmy grzeszni) i wiele w obronie własnej i w obronie naszej zagrody nie zrobimy. Nie pozwólmy, aby zamykano nam usta. Musimy także zadbać, aby inni o naszej racji się dowiedzieli, w taki sposób, aby sami zobaczyli, że są to antypolonizmy celowe, systemowe i poniżające tych, którzy kłamią.
Wojciech Sumliński jest jednym z najbardziej cenionych i poczytnych dziennikarzy śledczych. Kilkakrotnie gościliśmy go w Toronto z wykładami. Ewa Kurek jest doktorem (KUL) specjalizującym się w tematyce II Wojny, ze specjalnym uwzględnieniem historii żydowskiej opartej na historycznych dokumentach. Każdy Polak powinien tę książkę przeczytać. To jest książka o systemowym antypolonizmie, na który nie sposób nie zareagować. Rozmawiajmy o tym, nalegajmy aby nasze organizacje polonijne, a przede wszystkim państwo polskie, którego jesteśmy właścicielami i suwerenami (podatki) służyło przede wszystkim interesom Polaków. I interesom Polski.
Alicja Farmus,
Toronto, 9 luty, 2026
Wytrwale starałam się o książkę Wojciecha Sumlińskiego i Ewy Kurek ‘Porozmawiajmy o Żydach. Zapowiedź’, w efekcie mam kilka egzemplarzy na zbyciu. Jeśli ktoś byłby zainteresowany to proszę o e-mail AlaFarmuska@gmail.com

























































.gif)





