Mateusz Morawiecki nie odszedł z PiS i oficjalnie nie zapowiedział odejścia, ale w ostatnich dniach wybuchła bardzo głośna fala spekulacji na ten temat.
Portal zero.pl (Jacek Prusinowski) podał informację, że otoczenie Morawieckiego od kilku miesięcy sonduje nastroje w terenie, zbiera deklaracje lojalności od działaczy i buduje zaplecze social-mediowe – cel; być gotowym do samodzielnego startu za ok. pół roku, zyli mniej więcej w okresie tworzenia list wyborczych na 2027 r..
Informatorzy mówią wprost: „Za pół roku będziemy gotowi do wyjścia z PiS”
Główny powód konfliktu – frakcja Morawieckiego (tzw. „harcerze”) czuje się marginalizowana na rzecz ludzi związanych z dawną Solidarną Polską (tzw. „maślarze”)
Jarosław Kaczyński niedawno ogłosił, że już wybrał kandydata PiS na premiera w 2027 i Morawiecki nie jest na tej liście
Bliscy współpracownicy Morawieckiego zaprzeczają, że planuje wyjście. Twierdzą, że to spin jego wrogów wewnątrz partii, a on myśli długofalowo i chce kiedyś być prezesem PiS – ale nic wbrew Kaczyńskiemu. Część publicystów uważa, że to klasyczna gra pozycyjna – Morawiecki buduje sobie „opcję B”, żeby mieć mocniejszy argument w negocjacjach wewnątrz PiS (listy, wpływy, program)
Najbardziej prawdopodobne scenariusz to, że Morawiecki nie odejdzie w najbliższych miesiącach – wykorzystuje plotki jako kartę przetargową w walce o wpływy w PiS
Przygotowuje grunt pod rozłam → ale realnie wyjdzie dopiero w 2027. jeśli nie dostanie satysfakcjonującej pozycji na listach partii. Napięcie w PiS jest największe od co najmniej roku i wiele wskazuje, że coś w końcu pęknie.


































































