Radny Anthony Perruzza (z okręgu 7) złożył wniosek o uruchomienie pilotażowego programu czterech miejskich sklepów spożywczych – po jednym w każdym okręgu rady miasta. Sklepy miałyby być non-profit (niezarobkowe), prowadzone bezpośrednio przez miasto, a ich głównym celem byłoby oferowanie żywności jak najtaniej, bez typowych marż prywatnych sieci.

Ceny żywności w Toronto (i w całej Kanadzie) mocno poszły w górę w ostatnich latach, a wizyty w bankach żywności osiągnęły rekordowe poziomy. Wiele dzielnic, zwłaszcza tych uboższych, to tzw. food deserts – brakuje tam tanich, świeżych produktów, a dominują drogie sieci lub fast foody. Perruzza uważa, że miasto powinno wejść w biznes spożywczy ale bez presji zysku dla akcjonariuszy. Dzięki temu ceny mogłyby być bliższe rzeczywistym kosztom produkcji i transportu.

Model non-profit → zyski (jeśli będą) reinwestowane w niższe ceny lub rozszerzanie programu. Miasto korzystałoby ze swojej skali zakupów (podobnie jak już robi to przy programie posiłków szkolnych, za który niedawno dostało dużą nagrodę od Bloomberg Philanthropies). To nie jest jeszcze uchwała – to dopiero wniosek radnego, który ma być głosowany lub dalej opracowywany.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Toronto już wcześniej eksperymentowało z dostępem do taniej zdrowej żywności – np. przez mobilne targi w starych autobusach (Mobile Good Food Market) czy masowe zakupy dla szkół.