“How Trudeau Liberals’ DEI obsession helped kill Canadian culture” to tekst autorstwa Richarda Stursberga, byłego dyrektora wykonawczego CBC (Canadian Broadcasting Corporation), opublikowany w National Post, który analizuje, w jaki sposób obsesja rządu Justina Trudeau i Partii Liberalnej na punkcie polityk DEI (Diversity, Equity, and Inclusion – Różnorodność, Równość i Włączenie) przyczyniła się do upadku kanadyjskiej kultury.

Stursberg argumentuje, że rząd Trudeau odziedziczył już osłabioną dziedzinę kultury po konserwatystach Stephena Harpera, ale zamiast wprowadzić strukturalne reformy, jedynie pompował w nią pieniądze, jednocześnie narzucając ideologiczne wymogi DEI.

To połączenie doprowadziło do “śmierci” kanadyjskiej kultury poprzez “narracyjne samobójstwo” i celową ignorancję. DEI, które miało wzmacniać głosy marginalizowane, stało się narzędziem ideologicznej czystości, hamując swobodę wyrazu, promując autocenzurę i przesuwając nacisk z narodowej tożsamości na politykę tożsamościową.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

W efekcie Kanadyjczycy coraz mniej konsumują rodzimą kulturę – newsy, komedie, książki, dokumenty czy opinie – na rzecz zagranicznych platform cyfrowych.

Rząd Trudeau uczynił DEI priorytetem we wszystkich dziedzinach, w tym w kulturze. Instytucje takie jak CBC, Canada Council for the Arts czy Telefilm Canada musiały składać szczegółowe raporty na temat udziału osób BIPOC (Black, Indigenous, People of Color) w projektach. Projekty były odrzucane, jeśli nie spełniały kwot różnorodności, co przedkładało ideologiczną zgodność nad jakość czy relewancję. Stursberg podkreśla, że Trudeau zaczął od “feministycznego” podejścia – np. słynne zdanie o składzie gabinetu: “Ponieważ jest 2015 rok” – które przeniknęło do wszystkich budżetów rządowych. Jednak nie rozwiązano kluczowych problemów, jak erozja kanadyjskiego rynku medialnego na rzecz gigantów cyfrowych z zagranicy (np. Netflix, Amazon). Zamiast tego, DEI stało się narzędziem kontroli, co pogłębiło kryzys.

Chłodny klimat dla wolności wyrazu i artystycznej odwagi: DEI stworzyło atmosferę strachu przed obrażaniem, co prowadzi do autocenzury. Autor przytacza przykład Wendy Mesley, dziennikarki CBC, która została zwolniona za odniesienie do francuskiego tekstu zawierającego słowo “nègre” (uważane za obraźliwe). Cytuje Anne Applebaum z “The Atlantic”: “Można spotkać ludzi, którzy stracili wszystko – pracę, pieniądze, przyjaciół, kolegów – po naruszeniu żadnych praw… Zamiast tego, naruszyli (lub zostali oskarżeni o naruszenie) kodeksy społeczne dotyczące rasy, płci, zachowania osobistego czy akceptowalnego humoru”. To sprawia, że artyści unikają kontrowersyjnych tematów, co czyni mało prawdopodobnym powstanie dzieł takich jak kontynuacje “Opowieści podręcznej” Margaret Atwood czy prowokacyjna powieść “Beautiful Losers” Leonarda Cohena. Kultura staje się mdła i niekontrowersyjna.

Nastąpiło przesunięcie od narodowej tożsamości do polityki tożsamościowej i erozja dumy narodowej. Pod rządami Trudeau dokonano historycznych rozliczeń, w tym przeprosin za szkoły rezydencjalne dla rdzennych mieszkańców, incydent Komagata Maru, traktowanie Włochów, Żydów (odmowa przyjęcia statku MS St. Louis), Inuitów czy Czarnych żołnierzy z Number 2 Construction Battalion. Obalono pomniki Sir Johna A. Macdonalda, co – zdaniem autora – choć potrzebne do wyjaśnienia relacji z rdzennymi ludami, doprowadziło do narodowego wstydu. Duma z bycia Kanadyjczykiem spadła z 80% w 1985 r. do 34% w 2024 r.

DEI zastąpiło narodową tożsamość polityką tożsamościową, celebrując głosy marginalizowane, ale demonizując narracje założycielskie Kanady. Murray Sinclair, przewodniczący Komisji Prawdy i Pojednania, zaznacza: “Pojednanie nie polegało na obalaniu pomników Johna A. Macdonalda, ale na wznoszeniu pomników Big Beara… Zakłada, że ludzie są wystarczająco inteligentnie, by mieć dwie myśli w głowie jednocześnie”.

Spowodowało to upadek kanadyjskiej treści w mediach, sztuce i wydawnictwach. Kanadyjczycy porzucają rodzime media na rzecz zagranicznych. W wydawnictwach międzynarodowe koncerny jak Penguin Random House preferują bestsellery z USA/UK. Dan Wells z Biblioasis szacuje, że spośród 250-300 kanadyjskich książek wydawanych co sześć miesięcy przez trzy korporacje, tylko 4-5 to historia lub nonfiction oparty na badaniach.

Canada Council promuje “dekolonizację”, faworyzując osobiste narracje nad historią czy polityką, co prowadzi do eksplozji pamiętników (np. traumy rdzennych mieszkańców, Czarnych czy LGBTQ+).

Charlotte Gray, historyk, zauważa: “Lista finalistów Governor General’s Award za nonfiction w 2018 r. zawierała pięć memoirów; w 2019 dominowały osobiste historie; wszystkie pięć nominacji w 2020 były memoirami”.

Bestsellery jak “American War” Omara El Akkada (akcja w przyszłościowej USA) czy kryminały Shari Lapeny (w Nowym Jorku) unikają kanadyjskich tematów. Tylko nieliczne, jak “The Break” Katherine Vermette (w Manitobie), osadzają się w Kanadzie.

Nagrody literackie pokazują, że dwie trzecie zwycięzców to kobiety, a biali mężczyźni są rzadkością.  Serial “Schitt’s Creek” celowo uniknął kanadyjskich akcentów, by wydawać się uniwersalny, co przyniosło Emmy, ale wymazało kanadyjską tożsamość. Głosy rdzenne, jak Richard Wagamese czy Tanya Talaga (“Seven Fallen Feathers” o systemowym rasizmie), wzbogaciły kulturę, ale ogólnie biali mężczyźni są wykluczani.

Połączenie DEI, dominacji międzynarodowych korporacji i historycznych rozliczeń wzmocniło indywidualizm kosztem wspólnoty. Stephen Marche pisze: “Nigdy nie było gorszego czasu na opowiadanie kanadyjskiej historii… Zniknięcie Kanady… byłoby śmiercią przez celowe zaniechanie”.

Stursberg konkluduje, że DEI miało wzmacniać stłumione głosy, a nie narzucać karzącą ideologiczną czystość, ale pod Trudeau stało się politycznym narzędziem, czyniąc instytucje jak Canada Council narzędziem cenzury podobnym do sowieckiego “socjalistycznego realizmu”.

To zawęża dyskurs, wyklucza głosy i ogranicza wolność, bo kary za naruszenia prowadzą do ostrożności i unikania ryzyka. Wzywa do rekalibracji DEI, by skupić się na walce z rasizmem poprzez prawdę i edukację, nie zemstę, zakładając dobrą wolę Kanadyjczyków. Bez reform agencje kulturalne  pogłębią upadek.

Artykuł w National Post jest fragmentem książki Stursberga Lament for a Literature: The Collapse of Canadian Book Publishing, która ukaże się 27 stycznia.
nationalpost.com