Pytanie o to kto rządzi z pewnością wiele wyjaśnia, ale niewiele zmienia możliwości naszego działania.

Kilka dni temu ujawniono kolejne dokumenty związane z procesem Jeffreya Epsteina. Mimo, że można z nich wnioskować o licznych przestępstwach, jakich mogli/dopuścili się możni tego świata, których Epstein zapraszał na na swą wyspę, to prokuratura nie wszczęła żadnego nowego śledztwa.

Elity coraz bardziej bezczelnie kryją swoich, coraz bardziej widoczny jest dualizm standardów – jedne dla tych wielkich i zupełnie inne dla nas, zwykłych ludzi. Można też jedynie domyślać się, że naświetlanie takich działań jak Epsteina jest częścią rozgrywek – „tam na górze”. W przypadku jednych, próby gwałtu prowadzą do upadku – jak to było w przypadku szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominika Strauss-Kahna, którego oskarżono o molestowanie pokojówki, innym mimo gorszych rzeczy, uchodzą na sucho. Notabene Strauss-Kahn słynął ze swego temperamentu i akurat właśnie wówczas we wspomnianym wypadku prawo zadziałało z całą mocą. Dlaczego? Nie wiemy.
Przeglądając dokumenty i emailowe komunikaty epsteinowych „wyspiarzy” podejrzewać można, że choć są to ludzie możni i bardzo majętni to jednak – to nie oni rządzą. U władzy są raczej ci, którzy im te okazje do zabawy „nakręcili”; którzy ich w tym umoczyli i którzy stworzyli z nich przestępczą komeraderię, której członkowie wiedzą, że jeśli nie będą posłuszni, zostaną rzuceni na pożarcie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Kompromaty – stara gra wywiadów i realnej władzy. Odbywa się na wielu poziomach, nie tylko tak wysoko, jak działał Epstein. Z opowieści ludzi z korporacji czy świata biznesu wnosić można – jak to pod moim videokomentarzem napisał „babmroz”, to jest cała metodologia wciągania w brudny proceder, by później ich trzymać w garści i wykorzystywać do swoich celów. Najpierw jest typowanie osób, pomoc finansowa, etc. by pięły się w górę, później wciąga się ich do tego burdelu deprawacji. Jeżeli odmówisz jesteś bankrutem; albo w to wchodzisz – dają ci władzę, pozycję, pieniądze, lecz nie za darmo. Przychodzi czas zapłaty. Jesteś ich na zawsze. Czyste zło, satanizm. Tak to wygląda. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

No właśnie, kandydatów do takiego uwodzenia identyfikuje się bardzo wcześniej – na poziomie szkolnym, uniwersyteckim. Udział  w przestępstwie  spaja grupę niczym sławne „zbrodnie założycielskie”, gdzie wspólna tajemnica, zmowa milczenia, stanowi fundament systemu. Stąd bierze się solidarność uczestników i zaciekła obrona oficjalnego kłamstwa, które zbrodnię ukrywa.
W dzisiejszych czasach wielkiej transformacji elity są coraz bardziej bezczelne i otwarte w swym odrzucaniu parawanu „równości wobec prawa”, podporządkowania się demokratycznym instytucjom, zachowania pozorów głoszonych zasad systemowych. Coraz częściej mówią wprost, że ci, którzy są ważni dla systemu powinni być „równiejsi”, a wprowadzone przez rewolucję francuską idee równości i sprawiedliwości nie przystają do naszych postindustrialnych czasów.

Tak uważają wyznawcy czarnego oświecenia. Ich zdaniem, wolność, równość, demokracja, prawa człowieka  to katastrofalny błąd, który niszczy cywilizację zachodnią. Demokracja to rządy tłumu, które prowadzą do degeneracji, korupcji i chaosu. Twierdzenie, że wszyscy ludzie są równi jest kłamstwem, bo ludzie różnią się biologicznie, rasowo, intelektualnie i różnice te powinny być podstawą hierarchii społecznej, co uzasadnia powrót  hierarchicznych rządów nowej arystokracji  – superinteligentnych elit technicznych, nie ograniczonych prawem ani tradycyjną moralnością.
Coraz częściej słyszymy, że elita, aby sprostać wyzwaniom nie może mieć ograniczeń instytucjonalnych w stylu liberalnym. Tradycyjny podział władzy uważany jest za „demokratyczne złudzenie” i władca nie musi się tłumaczyć przed wyborcami, parlamentem, trybunałami.
Czasem wspomina się o tajnej radzie z kluczem kryptograficznym zdolnym zablokować władcę.
Taka wizja to zachodnia reakcja intelektualna na sukces chińskiej wersji dyktatury komunistycznej, o wiele efektywniej rozwiązującej problem sukcesji władzy i politycznej sprawczości.

Kto zatem i jak będzie kontrolował to, co zostanie z Zachodu? Czy najinteligentniejsi ograją pozostałych? A może zostaną ograni przez bardziej bezwzględnych i szybszych w działaniu? A może władza będzie zogniskowana w rękach tych, którzy będą mieli największą świadomość sytuacyjną, najlepsze informacje i najlepszą sztuczną inteligencję do dyspozycji? Kto, komu będzie musiał się podporządkować i dlaczego, jak działać będą prawdziwe mechanizmy władzy? Czy system będzie całkowicie domknięty, czy też można będzie się wyemancypować i z niego uciec?

Gdyby nie byłoby to trywialne, powiedziałbym, że żyjemy w czasach ostatecznych. Świat, który znaliśmy zostanie przenicowany. Ten proces odbywa się na naszych oczach.
Odrzuciliśmy chrześcijaństwo, a obecnie zaczynamy odrzucać zasady, które ono położyło w fundamentach naszych instytucji; przede wszystkim przekonanie o duchowej równości ludzi  i przynależnej im immanentnie godności w oczach Boga. Zastąpi je wybraństwo najwyższych kapłanów. Komu będą służyć? Ja nie mam co do tego wątpliwości. On lubi ofiary z dzieci.

Andrzej Kumor