Wca­le mi się to nie podo­ba, że Pol­ska z wej­ściem do Unii Euro­pej­skiej zobo­wią­za­ła się, co praw­da nie­ter­mi­no­wo, na przy­ję­cie walu­ty unii euro.

W trak­ta­cie akce­syj­nym zgo­dzi­li­śmy się do przy­ję­cie euro, ale bez okre­ślo­ne­go ter­mi­nu. Janusz Szew­czak – głów­ny eko­no­mi­sta SKOK-ów, i publi­cy­sta finan­so­wy (mój ulu­bio­ny), autor ksią­żek z tego zakre­su, uwa­ża wręcz, że wspól­na euro­pej­ska walu­ta ponio­sła poraż­kę powo­du­jąc olbrzy­mie roz­war­stwie­nie mająt­ko­we, zamiast obie­ca­nej har­mo­nii, dobro­by­tu i szyb­kie­go roz­wo­ju. Bene­fi­ty wej­ścia do sfe­ry euro brzmia­ły dobrze, aż za dobrze. I oka­za­ło się, że to dobrze to tyl­ko dla niektórych.

Dzię­ki wspól­nej walu­cie boga­ci, sta­li się jesz­cze bogat­si.  Nic tutaj nowego.

Pola­cy,  bazu­jąc na złych doświad­cze­niach innych kra­jów, oba­wia­ją się wpro­wa­dze­nia euro. Sądząc, że jest to zwią­za­ne ze wzro­stem cen i zmiej­sze­niem zarob­ków, tak jak to było w innych kra­jach takich jak na przy­kład Por­tu­ga­lia, czy Hisz­pa­nia. Tam wpro­wa­dze­nie euro było suk­ce­sem głów­nie poli­tycz­nym. Wyni­ki gospo­dar­cze po przy­ję­ciu euro, nie­ste­ty były gor­sze, niż przed przy­ję­ciem euro.


Gre­cja jest przy­kła­dem zawa­le­nia się całe­go sys­te­mu fiskal­ne­go pań­stwa po przy­ję­ciu euro.

Kto sko­rzy­stał?

Jak zwy­kle duże gospo­dar­ki, opie­ra­ją­ce się głów­nie na eks­por­cie swo­ich pro­duk­tów do kra­jów pery­fe­ryj­nych. Dla przy­kła­du, grec­ka oli­wa z oli­wek jest sprze­da­wa­na do Nie­miec, tam prze­twa­rza­na, i wra­ca do Gre­cji jako pro­dukt nie­miec­ki po nie­bo­tycz­nej cenie. Kto na tym korzy­sta nie­trud­no zgad­nąć. Czy tego chce­my dla Polski?

Poza tym jest coraz więk­sze glo­bal­ne zaufa­nie do zło­te­go, któ­ry oka­zał się walu­tą bar­dzo sta­bil­ną. Poza tym w tym roku nasz zło­ty obcho­dzi 100 lat. A my jeste­śmy sen­ty­men­tal­ni. Zbyt czę­sto narzu­ca­no nam róż­ne feni­gi, reń­skie, ruble, itp. I po pro­stu kocha­my nasze­go złotego.

Pol­ska posłu­gu­ją­ca się pol­ską walu­tą wyro­sła na lide­ra Euro­py jeśli cho­dzi o rów­no­wa­gę eko­no­micz­ną. Ta rów­no­wa­ga eko­no­micz­na nie jest dzie­łem przy­pad­ku, i posia­da­nie wła­snej walu­ty umoż­li­wia Pol­sce pro­wa­dze­nie nie­za­leż­nej poli­ty­ki pie­nięż­nej. Pre­zes Naro­do­we­go Ban­ku Pol­skie­go prof. Adam Gla­piń­ski twier­dzi, że obec­nie nie ma żad­nych dobrych argu­men­tów za wstą­pie­niem Pol­ski do stre­fy euro.

Uff! Ode­tchnę­łam. Wyjeż­dżam do Hisz­pa­nii, i wymie­nia­jąc pie­nią­dze w kan­to­rze na Blo­orze przy Run­ny­me­de, zapy­ta­no mnie, czy potrze­bu­ję też euro do Pol­ski. Też coś!  Jak mogli. Sta­now­czo i z dumą odpo­wie­dzia­łam, że do Pol­ski kupu­ję zło­te, i kupi­łam, choć wca­le mi tym razem nie były potrzeb­ne. Do Pol­ski jadę dopie­ro na jesie­ni. Ale nie mogę sobie wyobra­zić, że moja uko­cha­na zło­tów­ka (jaka by ona była, to jed­nak jest nasza) zosta­nie w koń­cu zastą­pio­na przez jakieś bez­pł­cio­we euro. Pozo­sta­nie na sta­łe ze zło­tym pol­skim jako walu­tą wią­za­ło­by się ze zmia­ną trak­ta­tów zało­ży­ciel­skich wej­ścia Pol­ski do Unii, co wca­le nie jest pro­ste. No nic, może się Unia do tego cza­su roz­wa­li, albo euro cał­kiem zawa­li? To by ura­to­wa­ło nasze­go uko­cha­ne­go złotego.

Ale zanim to nastą­pi ciesz­my się zło­tym, tak jak i dolar­kiem kana­dyj­skim. Pomy­śl­cie sobie, że może ide­al­nie nie jest, ale pamię­ta­my znacz­nie gorzej.


Za to pamię­ta­my tak­że słyn­ne poża­ry w kon­su­la­tach i amba­sa­dach i pol­skich i rosyj­skich w 1989 roku, nie tyl­ko w Kana­dzie. Stra­ża­ków nie wpusz­cza­no. Co się pali­ło?  Przede wszyst­kim mate­ria­ły kom­pro­mi­tu­ją­ce, do dziś nie wia­do­mo kogo? Prze­cież o tych taj­nych (i płat­nych) dono­si­cie­lach to i tak wie­dzie­li­śmy, bo to łatwo było takie­go wred­ne­go typa roz­po­znać, cho­ciaż­by po cało­wa­niu klam­ki kon­su­la­tu. Ale nie tyl­ko. Taki płat­ny dono­si­ciel był po pro­stu wred­ny, i cuch­nę­ło tym od nie­go z dale­ka. A sło­dziuś­ki, a wszę­dzie obec­ny, a zaro­zu­mia­ły, a wszyst­kie rozu­my pozja­da­ją­cy, a obrzu­ca­ją­cy innych bło­tem, a roz­wa­la­ją­cy wszyst­ko – nie budu­ją­cy nic.

Potem po deka­dach co nie­co wycie­kło z mate­ria­łów IPN i się potwier­dzi­ło, to co i tak wie­dzie­li­śmy. Tro­chę za póź­no, i tro­chę za mało. Wie­le mate­ria­łów jest dalej zastrze­żo­nych, o wie­lu TW dalej nic nie moż­na pisać, bo są aktyw­ni (a ich to chy­ba wiek eme­ry­tal­ny nie obo­wią­zu­je), i coś tam jeszcze.

Nie na dar­mo to co w IPN nazy­wa­ne jest ‘popłu­czy­ny’. Ale nie kwę­kaj­my. Lep­sze to niż nic. Lep­sze póź­no niż wca­le. A teraz ist­na bom­ba, bo mate­ria­ły doty­czą­ce nasze­go kana­dyj­skie­go pre­mie­ra Pier­ra Tru­de­au (tatu­sia Justi­na) doty­czą­ce jego poli­tycz­nej dzia­łal­no­ści zosta­ły prze­mie­lo­ne w roku (też!) 1989, jako ‘nie­waż­ne’. Są to mate­ria­ły doty­czą­ce jego wizy­ty w Moskwie w latach 50-tych, a potem gorą­cej przy­jaź­ni z Fide­lem Castro, i wie­lo­krot­nych jego odwie­dzin na Kubie. Wszyst­ko w cza­sie kie­dy Sta­ny zerwa­ły sto­sun­ki z komu­ni­stycz­ną Kubą. Wyszło to teraz, bo po 20 latach od śmier­ci (a Pier­re Tru­de­au zmarł w roku 2000) bio­gra­fo­wie zażą­da­li dostę­pu do źró­deł. A tu źró­deł nie ma. Wypa­ro­wa­ły, zosta­ły prze­mie­lo­ne, czy coś takie­go. A ja po pro­stu nie wie­rzę, nie wie­rzę, nie wie­rzę.  Zbyt czę­sto kar­mi się nas baj­ka­mi na odczep­ne­go, żeby uspo­ko­ić tłum. Po pro­stu te mate­ria­ły są tak lewac­ko kom­pro­mi­tu­ją­ce, że lepiej dla dobra pań­stwa (Kana­dy) ich nie pokazywać.

A tak przy oka­zji, i cele­bru­jąc zwy­cię­stwo naszej dru­ży­ny koszy­ko­wej Rap­tors, jak czu­je się nasz pre­mier Justin Tru­de­au, któ­ry twier­dzi, że nie ma naro­du kana­dyj­skie­go, tyl­ko Kana­da jest pierw­szym ponad naro­do­wym pań­stwem. Lewac­ko ponadna­ro­do­wy to jest on sam, i naj­wyż­szy czas, żeby mu to powie­dzieć – a  wybo­ry tuż, tuż, na jesieni.

Ali­cja Farmus