30 lat temu, kie­dy upa­dał komu­nizm,  ludzie przy­po­mnie­li sobie z histo­rii to, że od sys­te­mu nie­wol­ni­cze­go każ­dy następ­ny sys­tem po nim był bar­dziej wydol­ny eko­no­micz­nie ponie­waż przy­zna­wał jed­no­st­ce więk­szy zakres swobód.

Od sys­te­mu nie­wol­ni­cze­go bar­dziej wydol­nym eko­no­micz­nie sys­te­mem był sys­tem feudalny.

Po sys­te­mie feu­dal­nym, bar­dziej wydol­nym eko­no­micz­nie sys­te­mem jest kapitalizm.

Jed­nak agre­syw­ny kapi­ta­lizm wywo­łał bunt. Bun­tem prze­ciw­ko agre­syw­ne­mu  kapi­ta­li­zmo­wi był komu­nizm, któ­ry odbie­rał jed­no­st­ce dużo wol­no­ści, a przede wszyst­kim wol­no­ści twór­czej.  Komu­nizm oka­zał się sys­te­mem eko­no­micz­nie nie­wy­dol­nym. Postęp tech­nicz­ny któ­ry miał miej­sce w komu­ni­zmie, był wol­niej­szy od tego, któ­ry miał miej­sce w sys­te­mie kapi­ta­li­stycz­nym. Jeśli w nie­któ­rych sek­to­rach gospo­dar­ki komu­ni­stycz­nej postęp tech­nicz­ny był szyb­szy niż w sys­te­mie kapi­ta­li­stycz­nym to były to apli­ka­cje w sek­to­rze woj­sko­wym. Te apli­ka­cje jed­nak nie roz­sze­rza­ły się do sek­to­ra pry­wat­ne­go, nie wpły­nę­ły na poziom życia poszcze­gól­nych ludzi i rodzin.

Komu­nizm w zamian za ode­bra­nie wol­no­ści jed­no­st­ce miał zabez­pie­czać czło­wie­ka w jakieś mini­mum bez­pie­czeń­stwa socjal­ne­go. Nie dawał mu rów­nież i tego. W dłuż­szym okre­sie  komu­nizm prze­grał  ze zmo­dy­fi­ko­wa­nym, mniej agre­syw­nym sys­te­mem kapi­ta­li­stycz­nym tak w gospo­dar­ce, jak i na pozio­mie życia jednostki.

W Pol­sce refor­mę orga­ni­za­cji gospo­dar­ki komu­ni­stycz­nej zapew­ni­ła tak zwa­na usta­wa Wilcz­ka. Ta usta­wa mówi­ła, że to co nie było zaka­za­ne było w gospo­dar­ce dozwo­lo­ne. Zakres swo­bód gospo­dar­czych i  oby­wa­tel­skich w pierw­szych latach dzie­więć­dzie­sią­tych był nie­po­rów­ny­wal­ny do tego, któ­ry był do roku 1989. Z bie­giem cza­su pań­stwo stop­nio­wo ogra­ni­cza­ło zakres swo­bód gospodarczych.

Przed epi­de­mią koro­na­wi­ru­sa część tak zwa­na budże­to­wa sza­cun­ko­wo sta­no­wi­ła jed­ną trze­cią wytwo­rzo­ne­go docho­du naro­do­we­go brut­to.  W mię­dzy­cza­sie nastą­pi­ły maso­we zwol­nie­nia z pra­cy w sek­to­rze pry­wat­nym. I dzi­siaj moż­na zadać sobie pyta­nie o to, jaki w tej chwi­li jest sto­su­nek tego co wytwa­rza się w sfe­rze budże­to­wej do cało­ści wytwa­rza­ne­go docho­du naro­do­we­go brutto?

Ponad­to cho­dzi rów­nież o spra­wę  inno­wa­cji. Skur­cze­nie się obsza­ru gospo­dar­ki pry­wat­nej spo­wo­du­je zaha­mo­wa­nie inno­wa­cji. Gospo­dar­ka pań­stwo­wa zawsze była wol­niej­sza we wdro­że­niach inno­wa­cji i postę­pu orga­ni­za­cyj­ne­go w sto­sun­ku do sek­to­ra pry­wat­ne­go, zawsze spo­wal­nia­ła gospo­dar­kę jako całość.

Oso­by zwią­za­ne z obo­zem Kon­fe­de­ra­cji w swo­jej więk­szo­ści były za ogra­ni­cze­niem inge­ren­cji pań­stwa w sfe­rę gospo­dar­ki, były za tym, by pozo­sta­wić jed­no­st­ce jak naj­więk­szy zakres wol­no­ści i swo­bód oby­wa­tel­skich. W chwi­li pan­de­mii, w chwi­li two­rze­nia nowych prze­pi­sów doty­czą­cych roz­dzie­la­nia pań­stwo­wych fun­du­szy przez admi­ni­stra­cję pań­stwo­wą mię­dzy orga­ni­za­cje, mię­dzy rodzi­ny i oso­by pry­wat­ne par­tia rzą­dzą­ca sta­je się nie­chcą­cy par­tią socja­li­stycz­ną. Wśród jej człon­ków nastę­pu­ją zmia­ny w posta­wach ludzi.

Nowe przy­zwy­cza­je­nia spo­wo­do­wa­ne skut­ka­mi pan­de­mii powo­du­ją, że odcho­dzą oni od obro­ny wcze­śniej­szych celów PiS’u, któ­re były powią­za­ne z obro­ną wol­no­ści jednostki.

Nawet dzi­siaj już to widać w pew­nej nie­rów­no­wa­dze osób zapra­sza­nych do dys­ku­sji poli­tycz­nych w pro­gra­mach tele­wi­zji pań­stwo­wej.  Do pro­gra­mów poli­tycz­nych i publi­cy­stycz­nych zapra­sza­ne są przede wszyst­kim oso­by powią­za­ne z PiS’em, następ­nie oso­by powią­za­ne z PO, PSL i z SLD.

Przy­po­mnij­my, Plat­for­ma Oby­wa­tel­ska w kwe­stiach swo­bód eko­no­micz­nych, nomi­nal­nie zwo­len­nicz­ka ogra­ni­cza­nia pomo­cy pań­stwo­wej dla osób indy­wi­du­al­nych i rodzin, oraz zwo­len­nicz­ka wol­no­ści dla przed­się­bior­ców, wyro­bi­ła swo­iste podej­ście do sto­sun­ku osób zwią­za­nych z biz­ne­sem do pań­stwa. W skró­cie moż­na powie­dzieć, że biz­nes miał peł­ną swo­bo­dę na zara­bia­niu na wszel­kie­go rodza­ju kon­trak­tach pań­stwo­wych. Doszło do wyna­tu­rze­nia począt­ko­wych haseł gło­szo­nych przez PO. PO sta­ła się pro­pa­ga­tor­ką swo­istej wol­no­ści życia biz­ne­su na koszt państwa.

PO stwo­rzy­ło cały sys­tem prze­pi­sów pozwa­la­ją­cych zara­biać zwo­len­ni­kom PO w ramach całej sie­ci sztucz­nie stwo­rzo­nych licen­cji, limi­tów, i akcyz.

PSL to z kolei par­tia urzęd­ni­ków szcze­bla miej­sko-gmin­ne­go. To oni sta­no­wią pod­sta­wy orga­ni­za­cyj­ne tej par­tii. I oni rów­nież dzie­li­li przy­wi­le­je, miej­sca pra­cy, fun­du­sze,  wśród swo­ich zna­jom­ków, przy­ja­ciół i w koń­cu człon­ków swo­ich rodzin.

Sojusz Lewi­cy Demo­kra­tycz­nej to rów­nież par­tia żyją­ca na koszt pań­stwa. SLD jest w koń­cu dzie­dzicz­ką Pol­skiej Zjed­no­czo­nej Par­tii Robot­ni­czej, czy­li par­tii komu­ni­stycz­nej, któ­rej celem było od zawsze ogra­ni­cza­nie ist­nie­nia sek­to­ra pry­wat­ne­go i powięk­sza­nie sek­to­ra pań­stwo­we­go.  Par­tie komu­ni­stycz­ne zawsze postrze­ga­ły sek­tor pry­wat­ny jako coś wro­gie­go, coś na czym pań­stwo może żyć, może żero­wać, z cze­go może czer­pać soki.

Obok tych trzech par­tii: SLD, PO, PSL, któ­rych zamy­słem jest życie na koszt pań­stwa, lub powięk­sza­nie sek­to­ra pań­stwo­we­go funk­cjo­nu­je dziś rzą­dzą­ca par­tia Pra­wo i Spra­wie­dli­wość. PiS w okre­sie pan­de­mii sta­je się rów­nież par­tią two­rze­nia nowych pań­stwo­wych biur i insty­tu­cji zaj­mu­ją­cych się roz­dziel­nic­twem.  PiS sta­je się, może i nie­chcą­cy, ale jed­nak par­tią cen­tro­wo-lewi­co­wą, pomi­mo for­mal­nie gło­szo­nych przez sie­bie idei sprzy­ja­nia wol­no­ści w gospodarce.

Ponad­to przy olbrzy­mich zwol­nie­niach doko­na­nych w sek­to­rze pry­wat­nym zosta­ły zachwia­ne pro­por­cje  zatrud­nie­nia. Moż­na przy­pusz­czać że w tej chwi­li na jed­ne­go zatrud­nio­ne­go w sek­to­rze pry­wat­nym przy­pa­da jeden zatrud­nio­ny w tak zwa­nym sek­to­rze budże­to­wym. Mamy więc oprócz ele­men­tu wdra­ża­nia postę­pu tech­nicz­ne­go, któ­ry w sek­to­rze pry­wat­nym decy­du­je o kon­ku­ren­cji czy­li o prze­trwa­niu, tak­że czyn­nik ludz­ki. W sek­to­rze pry­wat­nym mamy zarob­ki mini­mal­ne, w sek­to­rze pań­stwo­wym takie­go poję­cia prak­tycz­nie nie ma. To two­rzy pro­ble­my moty­wa­cji do pra­cy i postrze­ga­nia tak zwa­nej spra­wie­dli­wo­ści społecznej.

W tak wykrzy­wio­nej struk­tu­rze zatrud­nie­nia i wła­sno­ści nastę­pu­ją zmia­ny poli­tycz­ne ponie­waż część spo­łe­czeń­stwa zatrud­nio­na w sek­to­rze budże­to­wym zaczy­na mieć prze­wa­gę polityczną.

Par­tia taka, jak PiS, któ­ra powsta­ła jako par­tia pra­wi­co­wa zosta­je zepchnię­ta do roli par­tii cen­tro­wo-lewi­co­wej. Być może jej kie­row­nic­two dostrze­ga potrze­bę bycia par­tią pra­wi­co­wą, żeby powró­cić do sta­nu sprzed epi­de­mii, ale zmie­nia się w mię­dzy­cza­sie struk­tu­ra jej poten­cjal­nych wybor­ców. Ponad­to moż­na odnieść wra­że­nie po tym kto do pro­gra­mów tele­wi­zji publicz­nej był zapra­sza­ny czę­ściej, że nie­ste­ty Kon­fe­de­ra­cja była i jest trak­to­wa­na gorzej.

Jest trak­to­wa­na jako ten jesz­cze gor­szy od par­tii libe­ral­no-lewi­co­wych przeciwnik.

W zmie­nio­nych warun­kach, po pan­de­mii i po kry­zy­sie eko­no­micz­nym było­by bar­dzo dobrze dla par­tii cen­tro­wo-lewi­co­wej jaką siłą rze­czy, siłą iner­cji, naj­praw­do­po­dob­niej sta­nie się PiS, by miał on kogoś, jakąś par­tię na pra­wo od sie­bie z któ­rą mógł­by pro­wa­dzić roz­mo­wę na obsza­rze publi­cy­sty­ki, roz­mo­wę o wadze wol­no­ści w życiu gospo­dar­czym, w apli­ka­cji postę­pu tech­nicz­ne­go. Taka dys­ku­sja pomo­gła­by spro­wa­dzać PiS z powro­tem na tory par­tii prawicowej.

Przed Kon­fe­de­ra­cja poważ­ne wyzwa­nia zwią­za­ne z zaha­mo­wa­niem gospo­dar­ki przez pan­de­mię koronawirusa.

Ale Kon­fe­de­ra­cja jest takim zlep­kiem indy­wi­du­ali­stów; ludzi czę­sto o ponad­prze­cięt­nej inte­li­gen­cji, ale jed­nak indy­wi­du­ali­stów. Kon­fe­de­ra­cja powin­na jak naj­szyb­ciej stać się par­tią, czy­li orga­ni­za­cją. Na dzień dzi­siej­szy jed­nak jej nazwa naj­le­piej odzwier­cie­dla to czym Kon­fe­de­ra­cja jest, jest po pro­stu konfederacją.

W Kon­fe­de­ra­cji jest wie­le osób dzia­ła­ją­cych spon­ta­nicz­nie, o dużym entu­zja­zmie, ale nie­ste­ty nie czu­ją­cych potrze­by pod­po­rząd­ko­wa­nia się jed­ne­mu kie­row­ni­ko­wi. Widać to na przy­kła­dzie kam­pa­nii wybor­czej na pre­zy­den­ta gdzie człon­ko­wie Kon­fe­de­ra­cji mówi­li rze­czy bez jakiejś wza­jem­nej synchronizacji.

Na koniec Kon­fe­de­ra­cja w wie­lu przy­pad­kach gło­so­wa­ła w sej­mie iden­tycz­nie tak jak SLD, PO, czy PSL.

Z per­spek­ty­wy widza, widza nie­zbyt zorien­to­wa­ne­go w szcze­gó­łach poli­ty­ki, Kon­fe­de­ra­cja po takich gło­so­wa­niach mogła wywo­łać wra­że­nia bycia taką samą par­tią opo­zy­cyj­ną jak pozo­sta­łe par­tie libe­ral­no-lewi­co­we. A prze­cież nie zawsze ist­nia­ła ku temu potrze­ba. Wygra­na w tych wybo­rach pre­zy­denc­kich i tak według son­da­ży nale­ży do Andrze­ja Dudy. Logicz­nym więc było­by uży­cie tych wybo­rów jako pew­ne­go eta­pu, i na potrze­by roz­bu­do­wy elek­to­ra­tu Kon­fe­de­ra­cji, na potrze­by cza­sów któ­re przyj­dą po wywo­ła­nym przez pan­de­mie kry­zy­sie gospo­dar­czym. Jest sil­na potrze­ba, by Kon­fe­de­ra­cja prze­kształ­ci­ła się z kon­fe­de­ra­cji ludzi luź­no ze sobą powią­za­nych ide­ami wol­no­ścio­wy­mi, przy­wią­za­niem do wia­ry i patrio­ty­zmu, w spraw­ną i sil­ną organizację.

W prze­ciw­nym razie wol­ność jed­no­stek i przed­się­biorstw w Pol­sce będzie zagro­żo­na przez zbyt sil­ną obec­ność admi­ni­stra­cji pań­stwo­wej w jego życie i inge­ren­cję pań­stwa w gospodarkę.

To z kolei w dłuż­szym cza­sie odbi­je się na pozio­mie życia Pola­ków na pozio­mie życia rodzin.

Janusz Niem­czyk