Clearview AI, kontrowersyjna amerykańska firma tworząca oprogramowanie do rozpoznawania twarzy, oferuje możliwość sprawdzenia, czy twarz danej osoby znajduje się w jej olbrzymiej bazie danych. W przeciwieństwie jednak do obywateli niektórych krajów, Kanadyjczycy nie mogą poprosić o skasowanie swoich wizerunków.

O Clearview AI zrobiło się głośno na początku roku, gdy firma podała, że pobrała z zasobów internetowych miliardy zdjęć, by testować swoją aplikację do rozpoznawania twarzy. Twierdziła, że aplikacja jest narzędziem stworzonym z myślą o policji i ma służyć identyfikacji przestępców i ofiar przestępstw. Okazuje się, że niektóre kanadyjskie siły policyjne, m.in. RCMP i policje z Toronto i Calgary, przez krótki czas korzystały z oprogramowania Clearview AI.

Zaczęto jednak kwestionować legalność aplikacji. Sprawą zainteresowały się federalne i prowincyjne biura ds. ochrony prywatności.

W zeszłym tygodniu dziennikarz CBC News wysłał do Clearview AI maila z pytaniem, czy jego twarz znajduje się w bazie danych firmy. Zapytanie może wysłać każdy na adres privacy-requests@clearview.ai, trzeba przy tym załączyć zdjęcie swojej twarzy, które będzie wykorzystane podczas przeszukiwania bazy. Dziennikarz CBC w zwrotnym mailu otrzymał 12 zdjęć, kilka się powtarzało. Wszystkie były zbliżeniami jego twarzy. Do tego dołączona była lista źródeł, z których pochodziły fotografie. Były na niej oficjalne strony CBC, twitter i różne serwisy zajmujące się prawdopodobnie pozyskiwaniem zdjęć z profili w mediach społecznościowych, np. strona “Insta Stalker”.

Twitter i Facebook, będący właścicielem Instagrama, zażądały od Clearview zaprzestania używania do rozpoznawania twarzy zdjęć znajdujących się na ich platformach.

Usunięcie zdjęć z bazy Clearview nie jest jednak proste. Polityka prywatności firmy zawiera zapis mówiący o tym, że można poprosić o skasowanie danych osobowych, ale tylko “pod określonymi warunkami”, w zależności od lokalnych przepisów o ochronie danych. Na stronie Clearview można znaleźć formularze dla mieszkańców niektórych jurysdykcji, w których funkcjonuje prawo o ochronie prywatności. Usunięcia zdjęć z bazy mogą się w ten sposób domagać mieszkańcy Kalifornii, Wielkiej Brytanii czy Unii Europejskiej.

Na pytania, czy Kanadyjczyk może domagać się usunięcia zdjęć, CEO firmy, Hoan Ton-That, odpowiedział jednym zdaniem: “Rozpatrujemy wnioski o rezygnację i dostęp do danych, które otrzymujemy od obywateli Kanady”. Z czego jednak można “zrezygnować”, nie sprecyzował.

Ontaryjski komisarz ds. informacji i ochrony prywatności, Brian Beamish, uważa, że firma powinna dawać Kanadyjczykom możliwość żądania skasowania zdjęć z bazy. Zwłaszcza że Clearview weszło w posiadanie owych zdjęć bez zgody osób, które przedstawiają.

Na to Clearview odpowiada, że pozyskuje zdjęcia tylko z powszechnie dostępnych źródeł i udostępnia je klientom z organów ścigania. W maju firma oświadczyła, że nie będzie więcej udostępniać swojej technologii podmiotom prywatnym, które nie są powiązane z organami ścigania.

Beamish mówi, że wie o co najmniej 15 oddziałach ontaryjskiej policji, które w przeszłości korzystały z technologii rozpoznawania twarzy.

Profesor prawa z University of Ottawa, Michael Geist, podsumowuje, że na tym przykładzie widać, jak Kanada zaniedbała swoje prawo o ochronie prywatności i nie dostosowała go do wyzwań XIX wieku.

Rzecznik prasowy biura komisarza ds. informacji i ochrony prywatności w Albercie przyznaje, że mieszkańcy Alberty nie mają prawa do “skasowania”, potocznie zwanego “prawem do bycia zapomnianym”, które to jest zawarte np. w prawie europejskim.