Kanada wyczerpała opcje. Lata szkód w eksporcie produktów rolnych sprawiły, że dalsze opóźnienie stało się luksusem, na który Kanada nie mogła sobie pozwolić.

Spór handlowy między Kanadą a Chinami w końcu   znajduje swoje dawno spóźnione rozwiązanie.
Zerwanie relacji rozpoczęło się w 2018 roku od aresztowania Meng Wanzhou, starszego dyrektora Huawei, w Vancouver. To, co nastąpiło, nie było jedynie sporem dyplomatycznym, ale wyrachowaną reakcją ekonomiczną.
Chiny uzbroiły handel, a kanadyjskie rolnictwo stało się uboczną stratą. Rzepak, wieprzowina, homary i inne produkty rolno-spożywcze przez lata borykały się z karnymi taryfami i nieformalnymi barierami.

Przed sporem Chiny były jednym z największych kanadyjskich rynków eksportowych dla rzepaku i innych produktów rolno-spożywczych, co sprawiło, że skutki były natychmiastowe  i poważne.

Komunikat z tego tygodnia potwierdził to, co wielu w sektorze rolno-spożywczym już rozumiało; Kanada nie mogła sobie pozwolić na dalsze przedłużanie się impasu.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Na mocy nowego porozumienia Chiny obniżyły cła na kanadyjski rzepak do 15% i zawiesiły cła na olej rzepakowy, homary i inne produkty. W zamian Kanada zezwoli na import 49 000 chińskich pojazdów elektrycznych z sześcioprocentowym cłem. Zmiany wchodzą w życie 1 marca. Nie jest to umowa idealna, ale jest funkcjonalna.

Niedawne odniesienie premiera Marka Carneya do „nowego porządku świata” było czymś więcej niż retorycznym chwytem. Zasygnalizowało ono, że Ottawa przygotowuje się na przyszłość, w której CUSMA, czyli Umowa Kanada–Stany Zjednoczone–Meksyk, która zastąpiła NAFTA w 2020 roku i reguluje większość handlu północnoamerykańskiego, może dobiec końca. Prezydent USA Donald Trump dał jasno do zrozumienia, że ​​postrzega umowy handlowe nie jako instytucje, lecz jako narzędzia transakcyjne, jednorazowe, o ile są politycznie niewygodne.

W tym kontekście ekspozycja Kanady jest asymetryczna. W przypadku żywności większość ceł między Kanadą a USA jest już minimalna lub nieistniejąca. Niezależnie od tego, czy CUSMA istnieje, czy nie, handel produktami rolnymi będzie kontynuowany, napędzany geografią, integracją i koniecznością. Prawdziwa podatność leży gdzie indziej. Nadmierne uzależnienie Kanady od jednego partnera handlowego jest coraz bardziej ryzykowne w świecie, w którym słabnie przewidywalność.
Dlatego Ottawa musiała działać szybko.

Krytycy, szczególnie w Ontario, przedstawiają ustępstwo w sprawie pojazdów elektrycznych jako pomyłkę strategiczną. W końcu cła na chińskie pojazdy elektryczne wprowadzone w październiku 2024 roku miały na celu zbliżenie Kanady z USA i ochronę krajowych ambicji budowy ekosystemu pojazdów elektrycznych i akumulatorów. Cła te były częścią szerszej polityki przemysłowej mającej na celu wspieranie krajowej produkcji pojazdów elektrycznych, która nadal ma duże szanse powodzenia. Teoretycznie ta polityka przemysłowa miała sens. W praktyce jednak legła w gruzach.

Podczas gdy Kanada czekała na zmianę w produkcji pojazdów elektrycznych, która jeszcze się nie zmaterializowała, chińskie cła aktywnie karały sektor, który już istnieje, eksportuje i zapewnia dziesiątki tysięcy miejsc pracy – rolnictwo. Ogłoszenie firmy Stellantis, że skoncentruje większość swoich przyszłych inwestycji w USA, podkreśla przygnębiającą rzeczywistość. Marzenia o rozwoju przemysłu nie rekompensują rolnikom utraconych rynków zbytu.

Bezpieczeństwa żywnościowego, w przeciwieństwie do strategii dotyczącej pojazdów elektrycznych, nie można odłożyć na później.

Ten moment uwydatnia również, jak bardzo zmieniło się otoczenie polityczne. Kiedy były premier Jean Chrétie dekady temu podróżował do Chin z dziesiątkami kanadyjskich dyrektorów, umowy warte miliardy dolarów świętowano bez większego publicznego niepokoju. Dziś relacje są o wiele bardziej skomplikowane. Kanadyjczycy słusznie obawiają się  cyberbezpieczeństwa, ingerencji zagranicznej, różnic w zarządzaniu i wskazują na kwestię praw człowieka Chiny pozostają państwem komunistycznym, a zaufanie jest ograniczone. Ale polityka handlowa to nie dyplomacja prowadzona innymi środkami: to zarządzanie ryzykiem.

Ta umowa nie jest oznaką naiwności. Jest oznaką konieczności. Kanadyjscy rolnicy nie mogą być zmuszani do bezterminowego znoszenia napięć geopolitycznych, podczas gdy Ottawa czeka na materializację strategii przemysłowych. Rynki mają znaczenie, a dostęp do nich jest jeszcze ważniejszy.

Stany Zjednoczone będą nadal marginalizować Kanadę, gdy będzie to zgodne z ich interesami. Jednak biorąc pod uwagę wydarzenia w Pekinie w tym tygodniu, Ottawa przewidziała tę reakcję i mimo to podjęła działania.

Dla kanadyjskiego sektora rolno-spożywczego nie chodziło o wybór Chin zamiast USA. Chodziło o wybór rzeczywistości zamiast ideologii. A w dzisiejszej rozbitej gospodarce globalnej może to być najbardziej odpowiedzialny wybór ze wszystkich.

Dr Sylvain Charlebois jest kanadyjskim profesorem i badaczem zajmującym się dystrybucją żywności i polityką żywnościową. Jest starszym dyrektorem Agri-Food Analytics Lab na Uniwersytecie Dalhousie i współprowadzącym podcast The Food Professor. Jest często cytowany w mediach za swoje spostrzeżenia na temat cen żywności, trendów w rolnictwie i globalnego łańcucha dostaw żywności.

 

Autor: Sylvain Charlebois

— 21 stycznia 2026

@Troy Media