Pierwszy turniej z cyklu Grand Slam 2026 mamy za sobą.
Ten turniej charakteryzuje się często niespodziankami, bo jest to taka prawdziwa rozgrzewka do całego sezonu.
Nie inaczej było w tym roku.
Zacznę od kobiecego tenisa.
Zwyciężczynią została Elena Rybakina.
Elena reprezentuje Kazachstan, ale jest rodowita Rosjanką mieszkającą na stałe w Moskwie.
Polityczne i sportowe zawirowania spowodowały to, że przyjęła kazachskie obywatelstwo, bo oferta prezydenta tego kraju była nie do odrzucenia.
W finale pokonała 100-procentową faworytkę, obecnie światową jedynkę, Białorusinkę Arynę Sabalankę.
By to wspaniały pojedynek i kibice tenisa przeżyli spodziewanych emocji z potężną nawiązką.
Przypomnę, że Rybakina pokonała w ćwierćfinale Igę Świątek, a półfinale – Amerykankę Jessicę Pegulę, półfinałową niespodziankę zresztą.
Sabalenka pokonała w półfinale Ukrainkę Elene Switolinę.
Jak zwykle, przy okazji spotkań Ukrainek z Rosjankami czy Białorusinkami, doszło do nieprzyjemnych momentów przed i po meczu. Chodzi o polityczne sprawy, które na korcie nie zostaną rozwiązane.
Jestem przeciwnikiem mieszania polityki ze sportem, ale tak to już było, jest i będzie.
Iga Świątek wygrała już wszystkie turnieje z cyklu Grand Slam z wyjątkiem tego jednego, australijskiego.
Pewnie będzie musiała jeszcze poczekać, aż do momentu, kiedy poprawi swoje podanie (po polski) lub serwis (po angielsku).
Tak czy owak – wygląda on sztucznie i do momentu jest decyzji o zmianie – nic się nie zmieni.
Ona decyduje o wszystkim,
Po stronie męskiej doszło moim zdaniem do sensacji.
Murowane typy na dwóch faworytów, Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza działały bez zarzutu aż do półfinałów, gdzie doszło do raczej dramatycznych spotkań.
Sasza Zverev miał już na widelcu Alcaraza, ale ten w jakiś przebiegły sposób zdołał się uratować. Przebiegły? Mam na myśli używanie przerw medycznych. Można powiedzieć – nadużywanie.
Z kolei Sinner trafił na 39- letniego mistrza nad mistrze – Novaka Djokovica, który znalazł w swoim bogatym dorobku sportowym sposób na pokonanie młodego mistrza.
Była to potężna niespodzianka, jeśli nie powiedzieć – sensacja.
W finale już do sensacji nie doszło.
Carlos Alcaraz pokonał Novaka Djokovica w 4 setach.
Mecz był fantastycznie zacięty i ciekawy.
Novak Djokovic skończy za kilka miesięcy 39 lat.
39 lat – w sporcie to wieczność, szczególnie w tak wymagającym jak tenis.
Jego najwięksi rywale już dawno powiesili rakiety na kołkach, a on dalej próbuje wygrać swój 25-ty turniej z kategorii Grand Slam.
Mówiąc o wieku zawodnika: anegdota.
Po przegranym finale Novak wzruszył publiczność. Na trybunach dostrzegł Rafaela Nadala, który jeszcze niedawno był jego wielkim rywalem.
Powiedział: „Dziwnie jest widzieć cię na trybunach, a nie na korcie. Chcę tylko powiedzieć, że dzielenie z tobą kortu było zaszczytem. To zaszczyt, że przyszedłeś na finał z moim udziałem. To dziwne uczucie. Dziękuję, że jesteś tu z nami.”.
Słowa te wywołały wyraźną reakcję na trybunach. Publiczność była jednocześnie poruszona i rozbawiona, a sam Nadal zareagował uśmiechem. Moment ten stał się symbolicznym podsumowaniem wieloletniej rywalizacji dwóch legend światowego tenisa.
Have a Great Day!
Bogdan

























































