Raport Kongresu USA (House Judiciary Committee – Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów), który został opublikowany na początku lutego 2026 roku pt. „The Foreign Censorship Threat, Part II: Europe’s Decade-Long Campaign to Censor the Global Internet and How It Harms American Speech” (ok. „Zagrożenie cenzurą zagraniczną, część II: Dekada kampanii Europy na rzecz cenzury globalnego internetu i jak to szkodzi amerykańskiej wolności słowa”).
To raport oparty na tysiącach stron wewnętrznych dokumentów Big Tech (Meta, Google, TikTok, X itp.), uzyskanych na podstawie wezwań sądowych (subpoena).
Raport poświęca Rumunii bardzo dużo miejsca (113 wzmianek) i przedstawia ją jako jeden z najmocniejszych przykładów ingerencji UE. Wynika z niego, że unieważnienie wyborów prezydenckich 2024 – pierwsza tura, wygrana Călina Georgescu – nie było spowodowane rosyjską ingerencją, tylko presją UE i krajowych elit.
TikTok poinformował Komisję Europejską, że „nie znalazł ani nie otrzymał żadnych dowodów” na skoordynowaną kampanię 25 000 kont powiązanych z Rosją – to była główna teza rumuńskich służb i uzasadnienie unieważnienia przez Sąd Konstytucyjny. Raport stwierdza, że rzekoma „rosyjska ingerencja” była pretekstem – w rzeczywistości finansowanie kampanii Georgescu pochodziło z krajowych źródeł (co potwierdziły późniejsze doniesienia rumuńskiej administracji podatkowej).
Wybory unieważniono, a potem powtórzono w maju 2025 – wygrał wtedy kandydat establishmentu (Nicușor Dan), co raport przedstawia jako efekt cenzury populistycznych głosów. Komisja Europejska wywierała presję na platformy (w tym TikToka), by zaostrzyły moderację treści przed wyborami w Rumunii i w co najmniej 7–8 innych krajach Słowacja, Holandia, Francja, Mołdawia, Irlandia itd., co miało dysproporcjonalnie szkodzić konserwatystom i populistom.
Raport twierdzi, że to wszystko dzieje się w ramach Digital Services Act (DSA) – unijnego prawa o usługach cyfrowych. DSA jest przedstawiane jako narzędzie globalnej cenzury, które zmusza platformy do usuwania treści politycznych (w tym satyry, memów, krytyki imigracji czy rządu), pod pretekstem walki z „dezinformacją” i „mową nienawiści”.
Autorzy raportu oskarżają KE o dekadę kampanii cenzorskiej (już od ok. 2016), w tym naciski na platformy, by usuwały treści o szczepionkach COVID, podważające oficjalną narrację o zmianach klimatu czy polityce migracyjnej. UE ingeruje nawet w amerykańską wolność słowa (np. poprzez wywieranie presji na globalne polityki moderacji treści).
Wskazuje na spotkania KE z platformami przed wyborami w wielu krajach UE, w tym zamknięte warsztaty i „najlepsze praktyki” cenzury.
Unia Europejska odrzuciła zarzuty jako „czystą bzdurę”, „całkowicie bezpodstawne” i „absurdalne” i podkreśla, że chroni demokrację przed manipulacją. Raport jest dostępny publicznie na stronie House Judiciary Committee (ok. 160 stron).























































.gif)






