Za Defense One

Po największym od dziesięcioleci nagromadzeniu okrętów wojennych i samolotów na Bliskim Wschodzie, 28 lutego 2026 roku amerykańskie i izraelskie siły zbrojne rozpoczęły zmasowany atak na Iran. Prezydent Donald Trump nazwał ataki „operacjami” i wezwał do zmiany reżimu w Teheranie. Aby lepiej zrozumieć, co to oznacza dla USA i Iranu, Alfonso Serrano, redaktor działu politycznego USA w The Conversation, przeprowadził wywiad z Donaldem Heflinem, doświadczonym dyplomatą, który obecnie wykłada w Fletcher School na Uniwersytecie Tufts.

W całym Iranie odnotowano masowe ataki, będące następstwem tygodniowej koncentracji sił zbrojnych USA w regionie. Co mówi ci skala tych ataków?

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Myślę, że Trump i jego administracja dążą do zmiany reżimu tymi masowymi atakami, obecnością statków i żołnierzy w tym rejonie. Myślę, że ataki potrwają jeszcze kilka dni. Zaczną od sprawdzonej strategii ataku na to, co nazywa się dowodzeniem i kontrolą, czyli centralne ośrodki kontroli irańskiej armii. Z doniesień medialnych wiemy już, że zaatakowano rezydencję Najwyższego Przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego .

Jaka jest w tym przypadku strategiczna gra końcowa USA?

Zmiana reżimu będzie trudna. Słyszeliśmy dziś, jak Trump wzywał Irańczyków do obalenia rządu. Po pierwsze, to trudne. Ludziom bez broni trudno jest obalić bardzo ściśle kontrolowany reżim, który ma mnóstwo broni.

Po drugie, historia Stanów Zjednoczonych w tym regionie świata nie jest w tym względzie łaskawa. Możecie pamiętać, że podczas wojny w Zatoce Perskiej w latach 1990-1991 Stany Zjednoczone zasadniczo zachęcały Irakijczyków do powstania, a następnie same podjęły decyzję o nieatakowaniu Bagdadu i zaprzestaniu działań. I nie zapomniano o tym w Iraku ani w sąsiednich krajach. Byłbym zaskoczony, gdybyśmy byli świadkami powstania ludowego w Iranie, które rzeczywiście miałoby szansę obalić reżim.

Czy widzi Pan możliwość obecności wojsk amerykańskich w samym Iranie w celu zmiany reżimu?

Zaryzykuję i powiem, że to się nie wydarzy. To znaczy, mogą zostać wysłane jakieś małe siły specjalne. Przez jakiś czas będzie to trzymane w tajemnicy. Ale jeśli chodzi o dużą liczbę żołnierzy amerykańskich, nie, nie sądzę, żeby to się wydarzyło.

Dwa powody. Po pierwsze, każdy prezydent uznałby to za niezwykle ryzykowne. Iran to duży kraj z potężnym wojskiem . Ryzyko, jakie byś podjął, to duża liczba ofiar i możliwość, że nie uda ci się osiągnąć tego, co próbujesz.

Ale Trump, w szczególności, pomimo ataku militarnego na Iran i Wenezuelę , nie jest wielkim zwolennikiem wielkich interwencji militarnych i wojny. To człowiek, który wyśle ​​myśliwce i małe jednostki sił specjalnych, ale nie 10 000 czy 20 000 żołnierzy.

A powodem tego jest to, że przez całą swoją karierę dobrze radzi sobie z odrobiną chaosu. Nie przeszkadza mu tworzenie chaosu i szukanie sposobów na zysk z jego drugiej strony. Wojna to zbyt wiele chaosu. Naprawdę trudno przewidzieć, jaki będzie wynik, jakie będą wszystkie konsekwencje. Przez całą swoją pierwszą kadencję i pierwszy rok drugiej kadencji nie wykazywał chęci wysyłania wojsk lądowych gdziekolwiek.

Skoro mowa o prezydencie Trumpie, jakie ryzyko mu grozi?

Obecnie istnieje ryzyko, że Irańczycy będą mieli szczęście lub będą sprytni i uda im się zaatakować naprawdę dobry cel, zabijając wielu ludzi, na przykład w Jerozolimie, Tel Awiwie lub amerykańskiej bazie wojskowej.

Drugim ryzykiem jest to, że ataki się nie powiodą, najwyższy przywódca i ktokolwiek inny, kto jest uważany za polityczne przywódcę Iranu, przeżyje, a USA doznają strat.

Trzecie ryzyko polega na tym, że dekapitacja działa do pewnego stopnia. Eliminujesz najważniejsze osoby, ale kto potem je zastąpi? Spójrzmy na Wenezuelę. Większość ludzi myślałaby, że ostatecznie wygra szef opozycji. Ale ostatecznie wygrała wiceprezydent starego reżimu, Delcy Rodríguez .

Widzę podobny scenariusz w Iranie, gdyby Chamenei i kilku innych przywódców zostali odsunięci. Ale jedyną instytucją w Iranie wystarczająco silną, by ich zastąpić, jest armia, a w szczególności Gwardia Narodowa . Czy to byłaby poprawa dla USA? To zależy od ich postawy. Takiej samej, jaką przyjął wiceprezydent Wenezueli, czyli: „ Słuchajcie , to jest fakt. Lepiej będzie, jeśli ponegocjujemy z Amerykanami i znajdziemy jakieś rozwiązanie, z którym oboje będziemy mogli żyć”.

Ale ci goście to naprawdę zagorzali rewolucjoniści. Przecież Iran jest pod rządami rewolucji od 47 lat . Wszyscy ci ludzie to wierni wyznawcy. Nie wiem, czy będziemy w stanie z nimi współpracować.

Jakieś końcowe przemyślenia?

Myślę, że moment jest interesujący. Jeśli cofniemy się do zeszłego roku, Trump, po krótkim okresie urzędowania i obserwowaniu sytuacji między Izraelem a Strefą Gazy, dostał szansę, gdy premier Izraela Netanjahu zaatakował Katar. Wiele konserwatywnych reżimów, które nie miały wielkiego problemu z Izraelem, w zasadzie stwierdziło: „To za dalekie posunięcie”. A Trump mógł to wykorzystać jako wymówkę. Mógł w zasadzie powiedzieć: „Dobra, posunęliście się za daleko. Naprawdę ryzykujecie pokój na świecie. Wszyscy usiądą do stołu”.

Myślę, że u nas dzieje się to samo. Wierzę, że wiele krajów chciałoby zobaczyć zmianę reżimu w Iranie. Ale nie można pojechać do kraju i powiedzieć: „Nie podoba nam się, że wybierają przywódców politycznych. Pozbędziemy się ich za was”. W takiej sytuacji często zdarza się, że ludzie zaczynają gromadzić się wokół flagi. Zaczynają gromadzić się wokół rządu, gdy zaczynają spadać bomby.

Ale w ciągu ostatnich kilku miesięcy byliśmy świadkami masowych represji w Iranie. Być może nigdy nie dowiemy się, ile osób irański reżim zabił w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale 10 000 do 15 000 protestujących wydaje się minimum.

To jest wymówka, której Trump może użyć. Można to wcisnąć Irańczykom i powiedzieć: „Słuchajcie, zabijają was na ulicach. Zapomnijcie o waszych problemach z Izraelem, USA i całą resztą. Oni są prawdziwi, ale wy giniecie na ulicach i dlatego interweniujemy”. To trochę jak listek figowy.

Jak już wcześniej wspomniałem, problem z tym jest taki, że jeśli twoja następna linijka brzmi: „Wiesz, naprawdę zmiękczymy ten reżim bombami; teraz nadszedł czas, żebyś wyszedł na ulice i obalił ten reżim”. Mogę się z tym pogodzić, ale nie sądzę, żeby to się stało. Reżim jest po prostu zbyt silny, żeby go obalić gołymi rękami.

Niniejszy artykuł został przedrukowany z The Conversation na licencji Creative Commons. Przeczytaj pierwotny artykuł.