Ruch na dwóch autostradach Nowej Szkocji został w czwartek wstrzymany po policyjnym nalocie na nielegalne punkty sprzedaży marihuany w społeczności indiańskiej. Wszczęto blokady w wyniku eskalacji napięć wywołanych represjami władz prowincji wobec sprzedawców nieuregulowanej marihuany.

Członkowie Pierwszego Narodu Sipekne’katik zablokowali część autostrady 102 w pobliżu Shubenacadie w Nowej Szkocji, około 50 kilometrów na północ od Halifaxu. W Cape Breton mieszkańcy Pierwszego Narodu Potlotek zablokowali autostradę 4, zmuszając funkcjonariuszy Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej (RCMP), którzy wcześniej tego dnia dokonali nalotu na sklep z marihuaną, do porzucenia pojazdów w okolicy i opuszczenia terenu pieszo.

Michelle Glasgow, przywódczyni Pierwszego Narodu Sipekne’katik, napisała w czwartek w mediach społecznościowych, że protest nie dotyczy bezpośrednio marihuany, lecz przejęcia przez prowincję jurysdykcji nad  ziemiami plemienia Mi’kmaq. W wiadomości e-mail wysłanej w czwartek po południu policja z Nowej Szkocji poinformowała, że ​​pojazdy policyjne nadal znajdują się w Potlotek.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

„Policja Konna Nowej Szkocji (RCMP) nadal angażuje się w sprawę i na bieżąco komunikuje się z liderami społeczności” – powiedziała rzeczniczka policji Cindy Bayers.

Jak poinformował Bayers, RCMP dokonała nalotu na sklep w Potlotek o godzinie 7:30 rano. „Funkcjonariusze bezpiecznie aresztowali dwóch mężczyzn na terenie sklepu w związku z federalną ustawą o konopiach indyjskich i skonfiskowali produkty z konopi”.

Czwartkowe wydarzenia to najnowsze z trwającego sporu między rządami Mikmaw a prowincją, który zaostrzył się, gdy prokurator generalny Scott Armstrong wydał w grudniu dyrektywę dla policji, nakazującą zaostrzenie ścigania łamania przepisów dotyczących marihuany. Armstrong napisał wówczas do 13 wodzów Mikmaków, prosząc ich o współpracę.

Od tego czasu policja przeprowadziła naloty w całej prowincji, wiele z nich w społecznościach rdzennych. W marcu rada plemienia Membertou w Cape Breton, pod przewodnictwem wodza Terry’ego Paula, przyjęła rezolucję stwierdzającą, że prowincja i RCMP nie mają prawa do przeprowadzania egzekucji na swoich terenach. Zgromadzenie Wodzów Mikmaw z Nowej Szkocji wydało oświadczenie, w którym stwierdziło, że naloty podważyły ​​pozytywne działania podejmowane w celu budowania relacji między plemieniem, policją i prowincją.

Jednak eskalacja napięć w czwartek wydawała się dotyczyć czegoś więcej niż tylko marihuany. Władze prowincji i przywódcy Mikmaków toczą również spór o finansowanie dotacji, zasady wydobycia surowców i protesty na terenach należących do Korony.

W czwartek po południu na drodze nr 102 za Halifaxem ponad 20 członków społeczności Sipekne’katik i ich zwolenników było obecnych na blokadzie, która ograniczyła ruch do jednego pasa. Ludzie trzymali transparenty, śpiewali i grali na bębnach.

Tara Henderson, która była wśród protestujących, powiedziała, że ​​trwające represje prowincji wobec plantacji konopi prowadzonych przez Pierwsze Narody zbiegły się w czasie z cięciami budżetowymi w programach wspierających społeczności Mikmaków, co jeszcze bardziej zaszkodziło relacjom między rdzennymi mieszkańcami Nowej Szkocji a rządem prowincji.

Houston oświadczył, że nielegalna marihuana stanowi poważne zagrożenie dla mieszkańców Nowej Szkocji. Prowincja zezwala na sprzedaż marihuany wyłącznie w punktach sprzedaży Nova Scotia Liquor Corp., należących do Korony, z których jeden znajduje się w społeczności Pierwszych Narodów.

Władze prowincji utrzymują, że liczne orzeczenia sądów odrzuciły tezę, jakoby sprzedaż marihuany była prawem traktatowym. Obecnie w sądzie prowincjonalnym toczą się inne sprawy dotyczące operatorów marihuany należących do rdzennej ludności.