Radosław Sikorski opublikował wpis na X cytując raport Institute for the Study of War (ISW). Raport informował o rosnącej skali wykorzystywania terminali Starlink przez Rosjan do przedłużania zasięgu dronów (m.in. BM-35, Shahed czy Molniya/Rubikon), co umożliwia ataki na cele w głębi terytorium Ukrainy (nawet do 500 km). Sikorski napisał bezpośrednio do Elona Muska (założyciela SpaceX):„Hey, big man, @elonmusk, why don’t you stop the Russians from using Starlinks to target Ukrainian cities. Making money on war crimes may damage your brand.”
(„Hej, wielki człowieku, @elonmusk, dlaczego nie powstrzymasz Rosjan przed używaniem Starlinków do atakowania ukraińskich miast. Zarabianie na zbrodniach wojennych może zaszkodzić Twojej marce.”)
Musk odpowiedział ostro w poście: „This drooling imbecile doesn’t even realize that Starlink is the backbone of Ukraine military communications” („Ten śliniący się imbecyl nie zdaje sobie nawet sprawy, że Starlink jest kręgosłupem ukraińskiej komunikacji wojskowej”). Podkreślił też, że Starlink to system cywilny komercyjny, którego regulamin nie pozwala na użycie ofensywne (choć w praktyce Ukraina korzysta z niego szeroko do komunikacji wojskowej).
To nie pierwsza taka konfrontacja – w marcu 2025 r. doszło do podobnego sporu, gdy Musk stwierdził, że bez Starlinka „cała linia frontu Ukrainy by się załamała”, Sikorski przypomniał, że Polska płaci ok. 50 mln USD rocznie za terminale dla Ukrainy (przez Ministerstwo Cyfryzacji) i zasugerował szukanie alternatyw w razie niestabilności dostawcy, a Musk odpisał m.in. „Be quiet, small man” („Bądź cicho, mały człowieku”). W tle pojawił się też ówczesny sekretarz stanu USA Marco Rubio.
Reakcja ukraińska była pragmatyczna i skupiona na rozwiązaniu problemu, a nie na publicznym sporze Sikorski–Musk. Minister Obrony Ukrainy Mychajło Fedorow poinformował, że resort obrony niezwłocznie skontaktował się ze SpaceX, przekazując propozycje konkretnych rozwiązań technicznych (m.in. blokady lub selektywnego wyłączania terminali). Podziękował prezydent SpaceX Gwynne Shotwell oraz osobiście Elonowi Muskowi za „szybką reakcję i natychmiastowe rozpoczęcie prac nad rozwiązaniem”. Ukraina podkreśla, że SpaceX już działa w tym kierunku. Musk odpowiedział Fedorowowi m.in. „You’re most welcome” („Nie ma za co”). Ukraina docenia historyczne wsparcie Starlinka od początku pełnoskalowej inwazji (Musk uruchomił system i dostarczył terminale w krytycznym momencie).
Temat rosyjskiego użycia Starlinka, pomimo sankcji i zapewnień SpaceX, jest monitorowany od dłuższego czasu przez ukraińskie i zachodnie źródła wywiadowcze.

Rosyjskie drony coraz częściej wykorzystują też sieci telefonii komórkowej, głównie 4G/LTE, sporadycznie wzmianki  5G, ale przede wszystkim do łączności, sterowania i transmisji wideo, a nie jako podstawowy system pozycjonowania.
W zmodyfikowanych Shahed-136/Geran znajdowano  modemy LTE z ukraińskimi kartami SIM (np. Kyivstar). Służą one głównie do transmisji telemetrycznej, korekty kursu w locie, strumieniowania wideo (FPV) lub śledzenia miejsca upadku wraków, żeby unikać obrony przeciwlotniczej w kolejnych atakach. Nie jest to precyzyjne pozycjonowanie, ale może dawać przybliżoną lokalizację poprzez triangulację wież komórkowych  – dokładność rzędu dziesiątek–setek metrów, daleko gorsza niż GNSS.
W przypadku małych dronów kamikadze operatorzy przejmują kontrolę poprzez ukraińską sieć LTE w strefach z dobrym zasięgiem 5–10 km od celu. Pozwala to na długodystansowe sterowanie (nawet dziesiątki km), omijanie zakłóceń wojskowych częstotliwości (2,4/5 GHz) i maskowanie sygnału w cywilnym ruchu sieciowym. Molniya przenosi takie FPV i wypuszcza je w strefach pokrycia 4G.
Nowe drony rozpoznawczo-uderzeniowe (ujawnione przez HUR/DIU Ukrainy w 2025) są wyposażone w dwa modemy LTE + kamera – do live video, zdalnej korekty trajektorii i FPV w trybie uderzeniowym. Nawigacja podstawowa pozostaje satelitarna – system z chińskimi modułami Allystar i antenami patch, odporny na zakłócenia.

Ukraina stosuje podobne taktyki np. operacja „Spider’s Web” w 2025 – FPV sterowane poprzez rosyjskie sieci LTE do ataków na bazy lotnicze. Rosja reaguje m.in. wyłączaniem nocą własnych sieci komórkowych. Pojawiają się też doniesienia o modyfikacji wież w Białorusi na „radiolatarnie” do tworzenia lokalnego systemu współrzędnych dla dronów.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

GLONASS (rosyjski system GNSS) nie wystarcza samodzielnie do precyzyjnego pozycjonowania dronów nad Ukrainą – jest masowo zakłócany i zagłuszany przez ukraińskie systemy walki elektronicznej (EW). Ukraina intensywnie jamuje i spoofuje sygnały GNSS (GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou) nad linią frontu, kluczowymi miastami i szlakami dronowymi. To powoduje dryf systemów inercyjnych (INS), błędy pozycji i uniemożliwia precyzyjne uderzenia.
Rosja też jamuje GPS m.in. w regionie bałtyckim, Morzu Czarnym, ale jej własne drony nad Ukrainą cierpią z powodu ukraińskiego EW.
GLONASS jest odporny na niektóre zakłócenia zachodnie, ale nie na lokalne, silne jammingi ukraińskie. Rosja stosuje odbiorniki multi-konstelacyjne (GLONASS + GPS + BeiDou + ewentualnie Galileo), anteny anty-jam (CRPA), kierunkowe i systemy INS + korekcja okresowa (np. wizyjna/terrain matching, AI optical navigation).
Alternatywą są  Inercja + wizja (neural networks), światłowodowe FPV (fiber-optic, brak sygnału radiowego), sporadycznie Starlink, czy właśnie pomocnicze dane z sieci komórkowych (niska precyzja, ale odporne na GNSS jamming).

Polska płaci   za 60 proc. terminali Starlink i ich abonament używanych na Ukrainie – finansuje to Ministerstwo Cyfryzacji ze środków Funduszu Pomocy na rzecz Ukrainy. Polska  jest największym pojedynczym sponsorem Starlinków dla Ukrainy (obok USA i innych sojuszników).  Polska wydała już ponad 400 mln zł  ,  co czyni ją kluczowym płatnikiem za tę infrastrukturę komunikacyjną na froncie i w zapleczu Ukrainy.