„Nieważne jaki dzień, jaką pogodą wita, ważne by uśmiechać się i w serce go chwytać!”

W cudownie słoneczny lipcowy poranek wyruszył kompletnie wypełniony po brzegi  autobus, na kolejną wycieczkę zorganizowaną przez ‘Koło Pań Nadzieja” działającego przy Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów  Nr 20. W tym roku minęło już 14 lat istnienia tej prężnej charytatywnej organizacji, powszechnie znanej w gronie Polonii, a rozgłoszonej w prasie, radiu i telewizji polonijnej.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Członkinie tego koła  nie tylko działają charytatywnie pomagając ludziom, a w szczególności biednym dzieciom, rodzinom w potrzebie, ale uczestniczą aktywnie w życiu Polonii  oraz we  wszelkich polskich patriotycznych obchodach i religijnych uroczystościach. Panie z „Koła PańNadzieja” są do „tańca i do różańca” – wiara, patriotyzm znaczy dla nich wiele, ale też uwielbiają „wino, zabawę i śmiech”.

Dlatego też obchodzą wspólnie swoje urodziny (w bydynku SPK),  na które zapraszają również swych znajomych do świętowania i śpiewania, uczestniczą w piknikach polonijnych – wszędzie są widoczne ich zielone chusty. Kolor nadziei…

„Nadzieja? To wschód słońca każdego poranka. Rozjaśnia wszystkie drogi, siada promieniem na ramieniu i mówi, że nie wolno się poddawać..

Mieć nadzieję znaczy oczekiwać, że dobro jest możliwe.”

Wycieczki pełnią bardzo ważną funkcję w życiu koła: to nie tylko sposób na zbieranie funduszy na ich działalność ale i też chęć bycia razem i przeżywanie wspólnie cudownych chwil. Promowanie dobra i radości życia, serdeczności, wiary, pomocy bliźnim, szczerego patriotyzmu nadaje temu gronu  szczególne wartości i szlachetność.  Podczas wyjazdów zawierają też nowe przyjaźnie (a ja osobiście poznałam tutaj mojego duchowego przewodnika i mojego Ziemskiego Anioła), a inni uczestnicy także mają szansę stać się podczas wycieczki częścią tego wspaniałego grona.

Każdy z uczestników wycieczek staje się również DARCZYŃCĄ!!  Jadąc z wycieczkami z biur podroży, wspomagamy obcych, wspomagamy czysto zyskowne instytucje, a jadąc z „Nadzieją” wspomagamy biednych i czynimy wspaniały uczynek, wypełniając wolę naszego największego Polaka i wielkiego człowieka:

„Bogatym nie jest ten kto posiada, lecz ten, kto daje” – Św.Jan Paweł II

A oto ciekawostki, fakty z wycieczki:

Zarząd Organizacji: (kto był na tej wycieczce): mieliśmy zaszczyt gościć naszą prezes, Anielę Gańczak, która nie zawsze ma wolną chwilę, żeby z nami podróżować: pani prezes wciąż pracuje zawodowo-sprawuje pieczę nad wszystkimi wolontariuszami w Domu Kopernika, prezesuje naszej ponad 100-osobowej organizacji, ale najważniejszą chyba funkcją w jej życiu jest: bycie babcią dla 3-ech wnusiów! Bo wiemy, że Bóg nie mógł być wszędzie, więc stworzył babcię! Pani prezes dużo informowała o działalności naszej organizacji (w drodze powrotnej), pomagała mnie w prowadzeniu tej wycieczki i swoim szczerym uśmiechem ozdobiła cały autobus! Pani Prezes tak pięknie nas wszystkich „ogarnia”, jak swoich wnuków…

• Pani Stefa Wojtowicz i pani Jasia Januszyk – jedne z najstarszych stażem członkinie naszej organizacji są  jej wielkimi filarami i patronami i przez wiele lat pracują z poświęceniem, za kulisami, skromnie i prawie nigdy nie są za to wyróżniane, nawet skąpymi  pochwałami.

A teraz ja będę to robić często. Bez ich wysiłku i bezinteresownej pracy, wycieczki by się nigdy nie odbywały… Czcijmy i hołdujmy tym, którzy od wielu lat poświęcają  bezinteresownie swój czas dla drugiego człowieka! Wielkie wyrazy uznania!

• Jasia Januszyk też zawsze modli się, na początku każdej wycieczki, o powodzenie, o opiekę Bożą, o opiekę św. Krzysztofa i jej piękny, kojący, cichy i przepełniony szczerością głos tworzy zawsze duchowy klimat.

Modlitwa pełna szczerości, ściąga na człowieka wszystkie Dary Boże… Bo droga bez Boga jest uboga…

• Pani Lodzia Wieczorek, też wieloletnia członkini i niezmordowana w swojej roli rożnych komisji gospodarczych, wycieczkowała z nami też! Pokłony za twą pracę i poświęcenie Lodziu! Szczere Bóg zapłać! Robisz dużo, już przez tyle lat!

• Pani Bożena Poczyniak, organizatorka tej wycieczki, ale także 16-tu innych, na Alaskę, Hawaje, w Góry Skaliste, Włochy, Islandię, rejs po Morzu Środziemnym, Karaiby etc.Bożena pracuje w turystyce już od 32 lat i ma swoje biuro podroży, które gorąco polecam wszystkim. Zamiast korzystać z obcych biur podroży, prosimy wspierać naszych.

• Wycieczkowała też z nami  utalentowana komediantka Zosia Więcek, z zarządu koła, która tak wspaniale mi pomagała w prowadzeniu wycieczki, rozbawiając całe towarzystwo!! A pani Bożena Korelin, która kronikuje nasze koło, uważnie rejestrowała wydarzenia i robiła zdjęcia, do naszej księgi wspomnień.


„To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia”

Ta wycieczka była wyjątkowa: nie tylko z powodu pięknej pogody, nowych i ciekawych miejsc do zobaczenia ale przede wszystkim, było nieziemskie towarzystwo!! Tyle nowych pań, nawet panów i atmosfera była fantastyczna i były nasze polskie klimaty. A nawet wspólne śpiewy się działy…

To była wycieczka na łono natury, powitanie lata, spotkania z przyjaciółmi, ucieczka od codziennych kłopotów i czas na weselenie duszy.My uwielbiamy spędzać czas na łonie natury, sam na sam z niebem, naturą i Bogiem. Bo NATURA potrafi ukoić każde cierpienie. A wyjazd nad wodę? Woda to jeden z pierwiastków tworzących WSZECHŚWIAT.Według greckiego filozofa, Talesa z Miletu, woda stanowi początek wszystkiego. Jest symbolem życia, odrodzenia, odnowienia. Woda ma na nas pozytywny wpływ, odcina nas od negatywnych emocji, uspokaja.Woda to życie.

GRAND RIVER – największa rzeka w południowym Ontario, ok.290 km. W 1994 roku Grand River została wpisana na listę „Canadian Heritage River” za unikatowe historyczne i kulturowe dziedzictwo, a w roku 2000 została uznana przez Australię za najlepiej zarządzaną rzekę na świecie.

Już ponad 10 tysięcy lat temu, rdzenna/pierwotna ludność Kanady zamieszkiwała tereny wzdłuż wybrzeży Grand River, polowali oni na bizony i mastodonty.

W 16-tym wieku zamieszkało tutaj 6 plemion indiańskich: Mohawk, Cayuga, Onondaga, Oneida, Seneca i Tuscarora. Irokezi (nazwa pochodzi od języka, którego używali) zasłynęli jako dzielni wojownicy, dzięki którym powstrzymany został marsz wojsk francuskich przeciwko Anglikom.

”Six Nations of the Grand River” jest jedynym, a zarazem największym rezerwatem w Kanadzie, gdzie zamieszkują razem reprezentanci 6 szczepów.

Ja przygotowałam i zaprezentowałam dość obszerny opis Grand River i najciekawszych faktów, więc nie będę się tutaj powtarzać. A od wieków ziemia wokół Grand River była bardzo urodzajna, flora i fauna bardzo bogata (żyje tu ponad 300 gatunków ptaków i ponad 90 gatunków ryb!) i stanowi ona ważną rolę w turystyce Ontario.

Na powitanie, zaraz po przyjeździe, uraczono nas kawką i lokalnymy wypiekami w pomieszczeniu „The Landing”.  A następnie, rozkoszowaliśmy się pięknym koncertem, w wykonaniu grupy „The Blazing Fiddles”. Coś dla duszy, coś dla ciała, coś dla serca. Pianino, skrzypki, wiolonczela grały nam smyczkami po duszy.

Fajne preludium do rejsu po rzece… Nasza łodź, którą popłynęliśmy nazywała się „Grand River Belle”, byliśmy tam sami, tylko w swoim towarzystwie. Lunch był bardzo smaczny (kuchnia tamtejsza jest znana z „roast beef), z deserem, a kto chciał, to zakupił sobie winko czy piwko, które to wybitnie smakowało, bo w przednim towarzystwie i w pięknych widokach, przecudnej zieleni, w szumie fal rzecznych.

Nasz Św. Jan Paweł II mawiał, że przyroda to film nakręcony przez Pana Boga i namawiał, by patrzyć na nią całym i szeroko otwartym sercem:

„ Ci, którzy patrzą sercem, piękno widzą wszędzie. Potrafią zachwycić się najmniejszym detalem, skromnością, prostotą, każdej mijającej chwili. W ich sposobie odbierania świata, wszystko jest cudem”

„Tylko serce jest w stanie pomieścić w sobie tyle wspomnień, chwil, miejsc, wydarzeń i osób, bez konieczności usuwania jednych, by zrobić miejsce kolejnym. I tylko ono im bardziej wypełnione, tym lepiej bije i pracuje…

♥Świętowanie – „Szmaragdowe Gody” – państwo Bury.

Pani Irena i pan Jan Bury są wielkimi patronami naszej organizacji i mimo, że do niej nie należą, to wycieczkują z nami zawsze i chyba byli na prawie wszystkich naszych wycieczkach.

Cieszą się oni u nas wielką sympatią i 5 lat temu obchodziliśmy, razem z nimi, ich 50 lat pożycia małżeńskiego. Na każdej wycieczce, w każdej prowincji, w każdym kraju i… przez cały rok!! We Włoszech, Turcji, Grecji i Chorwacji, w czasie rejsu śródziemnomorskiego, toastom i śpiewom nie było końca! Nawet kapitan włoskiego statku składał im serdeczne życzenia, były swawolne tańce, eleganckie drinki i szampany. Aż ktoś powiedział, że państwo Bury, to świętują jak   cesarze… No i tak, już zostało: pan cesarz i pani cesarzowa.

A teraz przypadło nam, na tej wycieczce celebrować 55 lat, czyli „szmaragdowe gody” państwa Burych!! Pani cesarzowa ubrana była w biały wianek z welonem (zasługa naszych członkiń) a pan cesarz w kapelusz kowbojski!! Ale było śmiechu, ale było życzeń, ale było zabawy!!

Po skończonym rejsie, na łonie natury, pod drzewkami, został otwarty bar i śpiewało się różne przyśpiewki weselne, łącznie z „gorzką wódką” i Kocik (bo tak pani Burowa cieplutko nazywa mężusia) nawet całował nie tylko Kocikową ale i nas wiele.

Nasi nowi goście spisali sie „na dziesiątkę”, (szczególnie państwo Semczyszyn!!) bo oni to śpiewali najwięcej i bawili się z nami przednio i klimaty były takie piękne, takie radosne, pełne szczerych życzeń, rozkoszowania się tym naszym pięknym życiem i niebieskim niebem, zielenią, słoneczkiem, szumem rzeki i imprezowaniem na świeżym powietrzu! Bo nie ma, jak to świętować z „Nadzieją”. A my upajaliśmy się pięknem tego Boskiego świata razem ze wszystkimi. Czyż to nie jest piękne celebrować 55 lat pożycia  w tak wspanialej grupie – 54 osobowej i na łonie natury!! Istna BIESIADA… I ubaw po pachy. Niezapomniane chwile dla „nowożeńcow” i nas.

Nasz niebiański lekarz zaleca nam śmiech jako terapię. Przynajmniej nie jest na receptę i nie jest drogi! A serce  jest najszczęśliwsze, gdy bije dla innych….


PARIS – Ontario – w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w tym malowniczym miasteczku. Zostało ono uznane za „najurokliwsze małe miasteczko” w Ontario, a niektórzy twierdzą, że nawet całej Kanady! Są tu duże pokłady gipsu tzw. paryskiego, który został odkryty koło Paryża, we Francji i jest on również używany do produkcji nawozu.

W Brantford w 1874 roku, Aleksander Bell odkrył telefon i w 1876 roku pierwsza rozmowa telefoniczna odbyła się właśnie między Brantford i Paris! Wiele transmisji radiowych i telewizyjnych jest właśnie transmitowanych obecnie z tego miasteczka. Mieliśmy tutaj czas wolny, dla siebie i dla własnego zwiedzania, zakupów, spacerów i dla własnych przeżyć..

Zakupy są tutaj wyjątkowe, sklepiki stylu boutique, z kanadyjską modą i produkcją, takie nietuzinkowe, wyjątkowe. Choć ceny nie były niskie, to panie chętnie zaopatrzyły się w te cudeńka mody. Fajne sklepiki, udane zakupy i… najlepsze lody jakie do tej pory jadłam!! Widziałam, że prawie wszyscy sobie sprawili ten boski deser, niebo dla podniebienia i rozkosz dla ciała!!!

Ja osobiście chciałabym, żeby te nasze wycieczki były takie inne, takie wyjątkowe: ciekawe, pouczające, inspirujące, pełne czystej radości, bycia razem, uśmiechu, nowych znajomości, dobra i piękna tego świata wokół nas. Będę chciała coś ciekawego przytoczyć, czy zacytować, żebyśmy nie tylko przywieźli ze sobą piękno przyrody i świata, ale także fajne fakty i ciekawostki.

Tym razem podzieliłam się najnowszymi wiadomościami: W Bielsku Białej powstało pierwsze w Europie wino z konopi… Jest to pierwszy tego typu współcześnie wyprodukowany trunek w Polsce i w Europie i jego podstawą jest tradycyjna zielarska receptura. Zastosowanie ziół sprawia, że wino może być stosowane jako środek wspomagający organizm(??!!)  Ja kupuję, kupuję…

Druga wiadomość: mamy sanktuarium św. Rity w Nowym Sączu!! (Maj, 2019) Jest to jedyne sanktuarium w Polsce, któremu patronuje św. Rita! W czasie nabożeństw ku czci św. Rity kapłani święcą przyniesione przez wiernych róże (22 maja) których płatki służą ludziom do okładania ran, przynoszą ulgę w cierpieniu i chorobie. Rita dostała od Jezusa różę i ten kwiat jest jej przypisywany i mówi się, że poświęcony ma właściwości lecznicze…

Mam nadzieję, że te dwie nowiny z naszej Ojczyzny, ucieszyły, zadziwiły wszystkich uczestników wycieczki  w takim choćby stopniu, jak mnie??!!

A „Koło Pań Nadzieja” to szlachetna charytatywna organizacja, którą warto popierać, warto o niej głosić, a ja sama jestem taka dumna, że jestem częścią czegoś tak wielkiego i wspaniałego..

Już mamy termin naszej nowej wycieczki: 7 września gorąco zapraszamy na 1-dno dniową wycieczkę do krainy 1000 wysp i rejs wodny z Rockport, ON.  Woda – moje miejsce mocy, tam ładuję moje akumulatory i tam oddaje Matce Ziemi wszelkie zmartwienia. Będzie też wycieczka jesienna (powiadomimy o niej)  a  w pierwszy tydzień grudnia – Festiwal Świateł w Niagarze i  rewia/występy na lodzie! Będzie to po raz pierwszy i to dopiero będzie uczta dla ducha i piękne preludium do Świąt Bożego Narodzenia!! Zapraszamy, zapraszamy!!

„Świat jest książką i Ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę (Św.Augustyn).

Napisała: Mariola Prokopowicz, Rzecznik Prasowy „Koła Pań Nadzieja”i zarazem prowadząca tą wycieczkę

27 lipca 2019