Bloggerka pro-life, Patricia Maloney, uzyskała informację, że od 2016 roku grupy proaborcyjne otrzymały od rządu łaczną kwotę 152 471 526 dolarów. Z tego 23 miliony zostały przekazane organizacjom pro-choice w formie grantów rozdzielanych w ramach programu Canada Summer Jobs. Reszta do fundusze od rządu federalnego, rządów prowincji i władz lokalnych.

Maloney zwraca uwagę na reakcję aktywistki pro-choice, Joyce Arthur, ktora w zeszłym roku skarżyła się, że obrońcy życia dostali 1,8 miliona dolarów grantów CSJ. Czym jest 1,8 miliona wobec 152 milionów, pyta Mahoney. Podkreśla, że grupy pro-life nie dostają od rządu prawie nic, ale są dobrze zorganizowane i istnieją dzięki rzeczywistemu poparciu społecznemu. Tymczasem organizacje proaborcyjne bez rządowych subwencji właściwie nie miałyby racji bytu.

W lutym, gdy rząd federalny zmienił zasady przyznawania grantów CSJ (tak naprawdę zmiana byla tylko pozorna i nowe zasady dalej godzą w wolność słowa), Arthur napisała list otwarty z pochwałą rządu. Podpisało się pod nim 91 grup pro-choice, klinik aborcyjnych i schronisk dla ofiar. To zmotywowało Maloney, by dotrzeć do danych na temat grantów przekazanych sygnatariuszom listu.