Dla Kanadyjczyków o poglądach prawicowych i centroprawicowych najgorszą możliwą opcją po wyborach federalnych byłby liberalny rząd mniejszościowy. Jeśli konserwatyści zdobędą najwięcej mandatów, ale niewystarczająco, by stworzyć rząd większościowy, nie będą mogli liczyć na poparcie NDP. Lider NDP Jagmeet Singh nie wyklucza jednak koalicji z liberałami. Pozostaje pytanie, za jaką cenę, i czy NDP i liberałowie mieliby wtedy większość. Liderka Zielonych Elizabeth May mówi, że liberałów nie poprze, chyba że rząd obieca utrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie poniżej 1,5 stopnia Celsjusza. W przeciwnym razie jest gotowa na rozwiązanie parlamentu i powtórne wybory.

Według ostatnich badań Mainstreet Research 56 proc. Kanadyjczyków podejrzewa, że po październikowych wyborach będziemy mieć rząd mniejszościowy. Warto przeanalizować, co mieliby do zaoferowania liberałowie do spółki z NDP.

Justin Trudeau jest najbardziej lewicowym premierem od czasów swojego ojca. Raczej nie należy po nim oczekiwać ograniczania wydatków. Najpewniej dalej będzie chciał walczyć z ociepleniem klimatu i przemysłem energetycznym. Singh z kolei zapowiada rozszerzenie programu opieki medycznej o refundację leków, badań wzroku, słuchu, usług dentystycznych i ochronę zdrowia psychicznego. Popiera bezpłatną edukację policealną. Obiecuje odejście od energetyki związanej z emisją węgla do 2030 roku i wprowadzenie systemu federalnych zachęt do kupowania samochodów elektrycznych. Jest przeciwnikiem rurociągu Trans Mountain. Proponuje program pilotażowy minimalnego dochodu gwarantowanego I budowę tanich mieszkań spółdzielczych. Nie ujawnia tylko, jakie będą koszty takich programów. Wiadomo tylko, że nie cofnie się przed podniesieniem podatków od przedsiębiorców oraz opodatkowania najbogatszych.

Zieloni ze swojej strony mówią o wyeliminowaniu paliw kopalnych do połowy wieku, odejściu od energetyki jądrowej, zakończeniu eksportu węgla, zablokowaniu budowy rurociągu Trans Mountain i wszystkich innych. Zapowiadają zniesienie czesnego za naukę i szkolenia, wprowadzenie Guaranteed Livable Income, codzienną dostawę poczty pod każdy adres oraz zmianę ordynacji wyborczej na proporcjonalną (dającą większe szanse rządom mniejszościowym).

Koalicja oznacza więc dla Kanadyjczyków podwyżki podatków, rosnący deficyt budżetowy i spadek gospodarczy i możliwość narastania konfliktów między prowincjami.