W poprzednim numerze opublikowaliśmy relację z konferencji ONZ w Nairobi tzw szczytu ludnościowego, dzisiaj głos urodzonego w Kenii Polaka Stanisława Baruy, absolwenta (podobnie jak prezydent tego państwa)  katolickiej szkoły St.Marys w Nairobi, na ten temat:

Nairobi-based op-ed writer Abigail Arunga calls opponents of the Nairobi pro-abortion, pro-contraception, pro-population-culling ICPD25 festival “Caucasian pseudo-Christians”.

She goes on to teach these “fake Christians” that the conference is actually about “stopping Female Genital Mutilation (FGM)”, “ending maternal mortality”, and “talking about sex”.

She goes on to highlight the activities of a “Pro-Choice” outfit whose apparently only reason for being is getting urban Kenyan youth “talking about sex” – Form Ni Gani self-styles itself a “movement by young creatives”, but whose large foreign (“Caucasian”?) funding she omits mentioning.

The ‘leading’ Kenyan newspaper (majority non-Christian and majority foreign-owned, by the way) promptly embellishes Ms. Arunga’s piece with the faces of Ms. Akech (South Sudanese model) and Ms. Kahiu (director of a film applauding lust and lesbianism – acclaimed in Cannes and banned in Kenya).

Ms. Arunga instructs “fake Christians” that “we all want the same thing – (…) autonomy of one’s body”.  That’s it?…

No – Abigail Arunga underscores that she “listen(s) to the tenet Jesus preached, which says, love one another, as you [sic] love yourself [sic] – with no addendums [sic].”                  One misread, misinterpreted, mangled, misleading “tenet” only?…          Who knew?!…

The Kenyan Catholic Bishops, the tens of thousands signed Kenyan opponents, the protesting Kenyan Christians of all ages and backgrounds, the Kenya Christian Professional Forum, the pro-life experts from around the world, including from C-FAM, Population Research Institute, Human Life International, and other trusted and respected Christians of different ethnic and racial heritage who were meeting at the “Vita et Familia” counter-conference in Nairobi, November 11-13th, obviously not only didn’t get Abigail Arunga’s instructions in time, get Daily Nation’s truthful mention, but were – in Ms. Arunga’s words: “demonizing things. (…)

Ironic isn’t it?”.

————————————

Teilhard de Chardin. Jezuita – mason i heretyk  

https://sklep.antyk.org.pl/f/Teilhard,t/

“Rzym posiada koncepcję świata całkowicie różną od mojej. Zdarza mi się odczuwać jak najprawdziwszą nienawiść do wszystkiego tego, co dziś reprezentuje sobą historyczna i rzeczywista instytucja Kościoła Chrystusowego” (Teilhard de Chardin)

30 czerwca 1962 roku, takie książki de Chardina jak “Nauka i Chrystus”, “Fenomen człowieka” i “Środowisko Boże” zostały przez Święte Oficjum potępione przy pomocy monitum, ponieważ – jak napisano – “zawierają tak wielkie dwuznaczności i błędy, iż uchybiają doktrynie katolickiej”.

Niestety, jeden z dokumentów II Soboru Watykańskiego przepojony jest ideologią tegoż jezuity masona – co przyznał sam kardynał Ratzinger w swej książce “Zasady Teologii Katolickiej” (1) – “Zasady Teologii Katolickiej”, Ignatius Press, San Francisco, 1987, str. 334 – a jest nim Konstytucja o Kościele w Świecie Współczesnym (Gaudium et Spes).



Towarzystwo Jezusowe, którego de Chardin był członkiem, pozbawiło go prawa do nauczania dyscyplin filozoficzno- teologicznych, a także zabroniło mu dalszych publikacji na podobne tematy. Jednakże, ideami rewolucji modernistycznej, zostało przesiąknięte sporo osób, tak autorów jak i hierarchów kościelnych.

Sam Paweł VI w roku 1966, podczas swego przemówienia dotyczącego relacji pomiędzy nauką i wiarą, mówił o Teilhardzie jako o naukowcu. 12 maja 1981 roku, również kardynał Agostino Casaroli w liście do mons. Paula Poupard’a, rektora paryskiego Instytutu Katolickiego zauważył, że “przenikliwe postrzeganie dynamizmu stworzenia” przez jezuitę oraz jego “rozległa wizja powstawania świata, łączą się z niezaprzeczalną żarliwością religijną”.

Gazeta L’Osservatore Romano, w numerze z 11 lipca tego samego roku, sprecyzowała, że ani list kardynała Casaroli nie powinien był być pojmowany jako rehabilitacja Teilharda de Chardina, ani też problematycznych aspektów jego ideologii nie należało uważać za wyjaśnione. Dlatego też możemy powiedzieć, że nawet abstrahując od wielu przyczyn chaosu (mających związek z naturą jego dzieł) oraz od dziwnego i skomplikowanego życia de Chardina, pozostaje faktem, iż jego dorobek – będąc jakby spowitym w mglisty i dwuznaczny pseudomistycyzm, uciekający od rzeczywistych problemów w równie dekadencką aurę poetycką – nie może uchodzić za akceptowalny ani pod względem naukowym, ani filozoficznym czy teologicznym.

26 wrześnie 1952 roku, w swym liście do Vialle’a, Teilhard wypowiedział się w następujący sposób: “W obliczu głębi i powszechności zachodzących właśnie przemian… uzewnętrznienia wszystkich form chrześcijańskich (katolickich i innych) – utworzone po to, by potwierdzić i przekonać, że aktualna wizja Chrystusa oraz Krzyża zachowała swe pierwotne znaczenie – sprawiają, że uśmiecham się z odrobiną smutku”.

Zapytajmy więc: Czyż Teilhardowi de Chardin udało się przedstawić serię dowodów prowadzących do wiary?

Czy jego syntezie intelektualnej powiodła się próba pogodzenia nauki ze współczesną wiarą?

Replika na to pytanie brzmi: nie, nie powiodła się, ponieważ twórczość Teilharda de Chardina była jedynie pokrętnością recept bez odpowiedzi, a zatem – podsumowując – możemy powiedzieć, że efemeryczna postać jezuity, wewnętrznie sprzeczna, pełna niepewności, okłamywania samego siebie, potknięć i bezsilności, skłania nas do stwierdzenia, że jego dylematy mogą być dziś widziane jako jak najprawdziwsze bankructwo.

“Nie mogę cofnąć się ani zatrzymać bez upadku… Wiem dobrze, iż wszyscy heretycy twierdzili to samo… Dlatego jestem zdecydowany kontynuować, to co robiłem do tej pory…” “Szukając już od dzieciństwa istoty materii, było rzeczą nieuniknioną, że pewnego dnia znalazłem się twarzą w twarz z kobiecością “. “Tak, jak żaden człowiek nie może żyć bez światła, tlenu czy witamin – podobnie nie może się on obyć bez kobiecości”. “  nic nie rozwinęło się we mnie jak nie pod okiem i wpływem kobiety”. “Czyż to nie kobiecość jest wrażliwością i żarliwością mojej egzystencji?” (Teilhard de Chardin)

Polecam uwadze Państwa także:

Szkoła ciemności. Zapiski z życia i konfliktu między dwoma wiarami https://sklep.antyk.org.pl Szko%C5%82a+ciemn,t/  W swojej książce pt.  Szkoła ciemności , wydawanej po raz pierwszy w Polsce, autorka ujawnia, w jaki sposób komuniści wykorzystywali Związek Nauczycieli oraz inne centrale związkowe do uzyskiwania wpływów politycznych. Pokazuje też, w jaki sposób, komuniści i socjaliści, za pomocą niszczenia Kościoła oraz doktryny LGBT, próbowali narzucić światu nowy porządek. Niebezpodstawne są analogie do bieżącej sytuacji politycznej w Polsce i w Unii Europejskiej.

Bella Visano Dodd (1904-1969), wpływowa funkcjonariuszka Komunistycznej Partii USA, w 1950 roku porzuciła komunizm i powróciła do Kościoła. Jej zeznania przed Komisją do spraw Działalności Antyamerykańskiej są ważnym źródłem w badaniu dziejów komunistycznej konspiracji na świecie.

Pozdrawiam serdecznie
Marcin Dybowski
509458438