— Panie Janu­szu, ludzie zaczy­na­ją się nie­po­ko­ić, byłem nie­daw­no u Tymek­sa i sły­sza­łem taką histo­rię, że przy­cho­dzi czło­wiek wyku­pu­je ileś tam sło­ików kiszo­nej kapu­sty i inne prze­two­ry, bo zaczy­na robić zapa­sy, czy mamy się bać?

- Czy­li jed­nym sło­wem koro­na­wi­rus wpły­wa na popie­ra­nie pol­skie­go biz­ne­su, tak?

        — No miej­my nadzie­ję, że taki tyl­ko będzie tego efekt, chy­ba jed­nak ludzie robią jakieś zapa­sy; ostat­nio sły­sza­łem pew­ną panią w tele­wi­zji, któ­ra powie­dzia­ła że trze­ba mieć zapa­sy w domu przy­naj­mniej na tydzień.

- Zachwa­la­my więc kiszo­ną kapu­stę, ogór­ki od  Tym­ka,  ja tam zawsze kupuję.

        — Poważ­nie mówiąc, czy nie czu­je pan jakie­goś dyso­nan­su, z jed­nej stro­ny mamy jakieś  kwa­ran­tan­ny i dra­koń­skie środ­ki zapo­bie­gaw­cze w Chi­nach; podob­ne środ­ki zapo­bie­gaw­cze wpro­wa­dza­ją kra­je w Euro­pie,  Wło­chy też sto­su­ją kwa­ran­tan­nę, a u nas to jest raczej takie bar­dziej łagod­ne, samo-izo­la­cja, a prze­cież my jeste­śmy tym kra­jem, w któ­rym ludzie są zewsząd i podró­żu­ją do nie­go zewsząd; sły­szy się że jed­na pani przy­wio­zła wirus z Ira­nu, mamy tutaj Chi­na­town, co Pan o tym sądzi, czy Kana­da nie powin­na być bar­dziej ostrożna?

- Dla mnie to jest feno­men, dla­te­go że w sumie na świe­cie zmar­ło bli­sko 3000 osób.

Lata temu zetkną­łem się z ludź­mi cho­ry­mi na HIV. Wte­dy, ponad 10 lat temu była taka sytu­acja że oso­ba, któ­rą zna­łem zara­bia­ła 35000 dol. rocz­nie, a jej leki kosz­to­wa­ły 33000 dol. rocz­nie. Więc jak on to mógł udźwi­gnąć? 90% kosz­tów tych leków zwra­ca­ła mu orga­ni­za­cja cha­ry­ta­tyw­na, 10%, któ­re zosta­wa­ło mógł sobie odpi­sać od podat­ków czy­li zno­wuż zszedł następ­ne 30% od tego kosz­tu; czy­li razem pła­cił mniej niż 10% kosz­tów leków. Zaczą­łem patrzeć się na tę orga­ni­za­cję cha­ry­ta­tyw­ną, któ­ra finan­so­wa­ła te leki w Onta­rio; 90% docho­dów tej orga­ni­za­cji pocho­dzi­ło z dota­cji pro­win­cji Onta­rio. I nikt o tym nie mówi, jak olbrzy­mie kosz­ty Onta­rio pono­si z tytu­łu lecze­nia cho­rób tego typu jak AIDS.

Nie wiem czy pan pamię­ta jakie kło­po­ty mia­ła pani Mar­ga­ret May żeby wydo­być dodat­ko­we pie­nią­dze na dzie­ci cho­re na padacz­kę nikt nie chciał słu­chać mimo tego, że ona robi­ła róż­ne akcje.

A tutaj było ina­czej po cichu olbrzy­mie pieniądze.

        — Czy­li są cho­ro­by bar­dziej mod­ne i mniej modne.

- Oczy­wi­ście, uwa­żam że pew­ne rze­czy są koniecz­ne, ale myślę że jest taki spin poli­tycz­ny, jak to pań­stwo „czu­wa nad oby­wa­te­la­mi”, a tym­cza­sem pań­stwo zwięk­sza kon­tro­lę nad oby­wa­te­la­mi; wpro­wa­dza róż­ne for­my kon­tro­li elektronicznej.

I to może być furt­ka do tego żeby nas jesz­cze bar­dziej kon­tro­lo­wać, gdzie my cho­dzi­my, gdzie wyjeż­dża­my i tak dalej, a sam koro­na­wi­rus jest tyl­ko wymówką.

        — Uwa­ża pan, że wirus nie jest aż tak groź­ny? Nie boi się pan epi­de­mii, że to nam zro­bi coś złe­go, no bo na razie to ryn­ki siadają…

- Wie pan, mój tato mi taką aneg­do­tę opo­wia­dał, że w latach 50., w okre­sie Sta­li­na, jak był w woj­sku, było bar­dzo dużo pla­ka­tów o zagro­że­niu impe­ria­li­stycz­nym, ame­ry­kań­skiej ston­ce ziem­nia­cza­nej, a póź­niej pod koniec życia Sta­li­na zaczę­to też wal­czyć z alko­ho­lem. I był taki napis koło bra­my wyj­ścio­wej do jed­nost­ki woj­sko­wej, „żoł­nie­rzu, uwa­żaj alko­hol zabi­ja”, Jakiś dow­cip­niś dopi­sał w nocy „żoł­nierz śmier­ci się nie boi”. Tak że podejdź­my do tego koro­na­wi­ru­sa na pewien dystans.

        — Ale ludzie wyku­pu­ją rze­czy,  ludzie się boją.

- Dopó­ki kupu­ją w pol­skich skle­pach to jest zdrowe.

        — No wła­śnie czy nie cho­dzi tutaj o łań­cu­chy dostaw, nie sądzi pan że w jed­nym z pośred­nich efek­tów tej całej epi­de­mii będzie to, że te łań­cu­chy dostaw, któ­re w tym momen­cie idą przez Azję, zosta­ną roz­dzie­lo­ne, zosta­ną prze­su­nię­te do Ameryki?

- To jest dru­ga wymów­ka, żeby pro­du­ko­wać w Kana­dzie, Sta­nach Zjed­no­czo­nych, że nie może­my się tak uza­leż­niać od Chin, że kosz­ty pro­duk­cji muszą być wyż­sze, a my musi­my wię­cej pła­cić i żyć skromniej.

        — Jed­nym sło­wem, wie­rzy pan w teo­rie spiskowe?

- Uwa­żam że to w tym kie­run­ku idzie,  bar­dzo dobrze pan zauwa­żył że inne jest podej­ście w Euro­pie do spra­wy koro­na­wi­ru­sa, inne w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, myślę że pod­sta­wą tego jest to, że oni już tutaj mają kon­tro­lę nad nami. Elek­tro­nicz­ną kontrolę.