(w odpo­wie­dzi redak­cji “Do Rzeczy”)

W wyda­niu “Do Rze­czy” z 18–24 maja br, uka­zał się arty­kuł Łuka­sza Warze­chy o tytu­le “Szy­mon Hołow­nia — Tymiń­ski 2.0?”. Autor stwo­rzył tam ana­lo­gię mię­dzy kan­dy­du­ją­cym na pre­zy­den­ta w obec­nych wybo­rach Szy­mo­nem Hołow­nią, a kan­dy­da­tem na pre­zy­den­ta w wybo­rach w 1990 roku sprzed 30 lat Sta­ni­sła­wem Tymiń­skim. Ta ana­lo­gia opi­su­je jego zda­niem powta­rza­ją­cy się sche­mat wybor­czy, w któ­rym nie­zna­ny wcze­śniej na are­nie poli­tycz­nej kan­dy­dat — “natursz­czyk”, robi nagłą karie­rę jako kan­dy­dat na pre­zy­den­ta, po czym jego gwiaz­da poli­tycz­na szyb­ko gaśnie. Ta ana­lo­gia jest fun­da­men­tal­nie błęd­na, i to podwój­nie. Co do wybo­rów, i co do kandydata.

Histo­rycz­na staw­ka wybo­rów w 1990 roku

reklama

Przede wszyst­kim nie ma ana­lo­gii mię­dzy sytu­acją wybo­rów pre­zy­denc­kich w 1990 roku, a wybo­ra­mi pre­zy­denc­ki­mi roku 2020. Wybo­ry pre­zy­denc­kie w 1990 roku były pierw­szy­mi wol­ny­mi wybo­ra­mi pre­zy­denc­ki­mi nie tyl­ko w Pol­sce, ale i w całym byłym, choć jesz­cze roz­pa­da­ją­cym się impe­rium radziec­kim. Ich waga dla Pol­ski była podwój­nie waż­ka. Po pierw­sze były to pierw­sze wol­ne wybo­ry, będą­ce testem na moż­li­wość demo­kra­tycz­nych prze­mian w Pol­sce, acz i w całym byłym tzw. radziec­kim blo­ku wschodnim.

Po dru­gie wszak­że, były to wybo­ry, któ­re prze­są­dzić mia­ły, i tak się sta­ło, o osta­tecz­nej kon­ty­nu­acji roz­po­czę­tej w 1990 roku szo­ko­wej trans­for­ma­cji Pol­ski Ludo­wej w ramach pla­nu miliar­de­ra z Wall Stre­et i świa­to­we­go spe­ku­lan­ta Geo­r­ga Soro­sa i jego pseu­do­nau­ko­we­go współ­pra­cow­ni­ka Jef­freya Sach­sa. Ich plan, aby ukryć jego zagra­nicz­ny rodo­wód, nazwa­no tzw. pla­nem Bal­ce­ro­wi­cza. Był to plan zaak­cep­to­wa­ny pier­wot­nie przez komu­ni­stycz­ny rząd pre­mie­ra Mie­czy­sła­wa Rakow­skie­go już na wio­snę 1989 roku. Spek­ta­ku­lar­na wszak­że poraż­ka komu­ni­stów w hybry­do­wych wybo­rach 4 czerw­ca 1989 roku, wymu­si­ła mody­fi­ka­cję jego wdra­ża­nia. Plan Soro­sa-Sach­sa został osta­tecz­nie wdro­żo­ny przez pierw­szy tzw. nie­ko­mu­ni­stycz­ny rząd Tade­usza Mazo­wiec­kie­go z dniem 1 stycz­nia 1990 roku. Prze­są­dził on na deka­dy o prze­kształ­ce­niu pol­skiej gospo­dar­ki w obszar nie­ogra­ni­czo­nej eks­plo­ata­cji eko­no­micz­nej przez kra­je kapi­ta­li­stycz­ne­go cen­trum świa­to­wej gospo­dar­ki. Dopro­wa­dził osta­tecz­nie do fak­tycz­ne­go roz­bio­ru gospo­dar­cze­go pol­skie­go prze­my­słu i ban­ko­wo­ści w posta­ci pry­wa­ty­za­cyj­nej jego wyprze­da­ży w ręce zagra­nicz­ne­go kapi­ta­łu bli­sko 50% prze­my­słu i 75% ban­ko­wo­ści. Plan ten, nazy­wa­ny “pla­nem Bal­ce­ro­wi­cza”, choć wdra­ża­ją­cy go w latach 1989–1991 wice­pre­mier i mini­ster finan­sów Leszek Bal­ce­ro­wicz nie miał nic wspól­ne­go z jego powsta­niem, był wdro­że­niem neo­li­be­ral­nej dok­try­ny tzw. Kon­sen­su­su Waszyngtońskiego.

Szo­ko­wa trans­for­ma­cja dla dre­na­żu ekonomicznego

Neo­li­be­ral­ne zasa­dy tego Kon­sen­su­su w posta­ci prio­ry­te­tu wal­ki z infla­cją, dere­gu­la­cji gospo­dar­ki, pry­wa­ty­za­cji wła­sno­ści publicz­nej i rady­kal­nych cięć w wydat­ków socjal­nych, narzu­ca­ne przez MFW i Bank Świa­to­wy przy peł­nym wspar­ciu rzą­du USA, a zwłasz­cza jego dyplo­ma­cji, umoż­li­wia­ły eks­pan­sję finan­so­wą i kapi­ta­ło­wą kor­po­ra­cji i ban­ków państw kapi­ta­li­stycz­ne­go cen­trum oraz pod­po­rząd­ko­wy­wa­nie eko­no­micz­ne i poli­tycz­ne kra­jów takich jak Pol­ska, dla ich mak­sy­mal­ne­go dre­na­żu eko­no­micz­ne­go i swo­bod­nej eks­plo­ata­cji gospodarczej.

Rząd Mazo­wiec­kie­go-Bal­ce­ro­wi­cza zdu­sił wła­sną gospo­dar­kę, dzię­ki dra­stycz­ne­mu ogra­ni­cza­nia wypła­cal­ne­go popy­tu w ramach wal­ki z kosz­to­wą hiper­in­fla­cją korek­cyj­ną. Ta korek­cyj­na hiper­in­fla­cja zosta­ła wywo­ła­na uwol­nie­niem przez Bal­ce­ro­wi­cza, acz i Rakow­skie­go, rzą­do­wej kon­tro­li więk­szo­ści cen. Zwal­cza­no kosz­to­wą hiper­in­fla­cję spo­wo­do­wa­ną pod­nie­sie­niem cen, meto­da­mi wal­ki z hiper­in­fla­cją popy­to­wą, powo­do­wa­ną nad­mia­rem wypła­cal­ne­go popy­tu. Sztucz­nie zdu­szo­no gospo­dar­kę, dusząc popyt wewnętrz­ny. Rów­no­cze­śnie zaci­śnię­to pętlę zadłu­że­nia na szyi pań­stwo­wych przed­się­biorstw, gdy opro­cen­to­wa­nie kre­dy­tów wzro­sło od lip­ca 1989 roku do grud­nia 1990 o ponad 2200%. Kon­se­kwen­cją tzw. pla­nu Bal­ce­ro­wi­cza był spa­dek pro­duk­cji w latach 1990–1991 o 33,6%, czy­li tyle ile w cza­sie Wiel­kiej Depre­sji lat 1929–1933 w Pol­sce mię­dzy­wo­jen­nej. Znisz­czo­no eko­no­micz­nie w cią­gu zale­d­wie dwóch lat 1/3 pro­duk­cji prze­my­sło­wej, a de fac­to ze wzglę­du na zadłu­że­nie rów­nież i 1/3 przemysłu.

Staw­ką wybo­rów pre­zy­denc­kich w 1990 roku była moż­li­wość kon­ty­nu­owa­nia tzw. pla­nu Bal­ce­ro­wi­cza. To Tymiń­ski tę staw­kę usta­lił. To była olbrzy­mia staw­ka. O jej zna­cze­niu świad­czy fakt przy­jaz­du w szczy­to­wym momen­cie kam­pa­nii wybor­czej posta­ci nr 3 w admi­ni­stra­cji USA, mini­stra obro­ny Dic­ka Che­neya. Po raz pierw­szy w histo­rii mini­ster obro­ny USA przy­je­chał do pań­stwa Ukła­du War­szaw­skie­go, gdzie sta­cjo­no­wa­ły woj­ska radziec­kie z bro­nią ato­mo­wą. Takie waż­ne dla rzą­du USA były wyni­ki tych wybo­rów. Che­ney przy­je­chał do Pol­ski, i to tuż przed ata­kiem wojen­nym USA na Irak, aby inge­ro­wać w wybo­ry pre­zy­denc­kie, udzie­la­jąc jed­no­znacz­ne­go publicz­ne­go popar­cia Lecho­wi Wałę­sie, prze­ciw­ko Sta­no­wi Tymiń­skie­go. Nie cho­dzi­ło o wpływ na samych wybor­ców, ale o nacisk na ówcze­sne­go pre­zy­den­ta Woj­cie­cha Jaru­zel­skie­go i jego woj­sko­wą eki­pę. Wałę­sa gwa­ran­to­wał bowiem reali­za­cję neo­li­be­ral­nych zasad Kon­sen­su­su Waszyng­toń­skie­go i wasa­li­za­cję eko­no­micz­ną i poli­tycz­ną Pol­ski,  a Tymiń­ski był tego zagrożeniem.

Brak staw­ki ustro­jo­wej wybo­rów pre­zy­denc­kich 2020

Dzi­siej­sze wybo­ry nie są wybo­ra­mi roz­strzy­ga­ją­cy­mi o tak wiel­kiej staw­ce. Nie są, gdyż nikt tej staw­ki tak wyso­ko nie pod­bił. To są wybo­ry, któ­re zde­cy­du­ją o moż­li­wo­ści kon­ty­nu­owa­nia poli­ty­ki rzą­dów PiS. I jest to poli­ty­ka kon­ty­nu­acji III RP zarów­no w sfe­rze ustro­ju poli­tycz­ne­go, jak i ustro­ju gospo­dar­cze­go, choć przy korek­cie naj­bar­dziej dra­stycz­nych pato­lo­gii gospo­dar­czych i politycznych.

Jest to poli­ty­ka kon­ty­nu­acji ustro­ju poli­tycz­ne­go par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej, opar­tej na pro­por­cjo­nal­nej ordy­na­cji wybor­czej, pozba­wia­ją­cej oby­wa­te­li bier­ne­go pra­wa wybor­cze­go, a z czyn­ne­go two­rzą­ca jego fasa­do­wą fik­cję. To ta ordy­na­cja repro­du­ku­je nega­tyw­ną selek­cję pol­skich elit wła­dzy i to ona dopro­wa­dzi­ła do domi­na­cji poli­tycz­nej mier­no­ty, a czę­sto i hoło­ty na pol­skiej sce­nie poli­tycz­nej. Jest to rów­no­cze­śnie poli­ty­ka kon­ty­nu­acji ustro­ju gospo­dar­cze­go o pół­pe­ry­fe­ryj­nej i zależ­nej eko­no­micz­nie struk­tu­rze, a jej osta­tecz­nym efek­tem jest ofi­cjal­ny corocz­ny wywóz za gra­ni­cę oko­ło 60–70 mld zł z tytu­łu obcej wła­sno­ści, a ukry­ty wywóz tego same­go rzę­du ponad 60 mld zł. Razem — oko­ło 120–130 mld zł rocz­nie. Neo­li­be­ral­na zaś w isto­cie poli­ty­ka rzą­du Mate­usza Mora­wiec­kie­go, przy hybry­dzie poli­ty­ki socjal­nej, repro­du­ku­je struk­tu­ry nie­do­ro­zwo­ju gospo­dar­cze­go, a zwłasz­cza struk­tu­ral­ne zaco­fa­nie prze­my­słu Pol­ski. I będzie ją repro­du­ko­wać przez kolej­ne lata.

Staw­ka tych wybo­rów jest niska, gdyż żaden z obec­nych kan­dy­da­tów na pre­zy­den­ta nie zamie­rza tego ustro­ju poli­tycz­ne­go i gospo­dar­cze­go nawet kory­go­wać, nie mówiąc o jego zmianie.

Nie­za­leż­ny kan­dy­dat Stan Tymiński

Kan­dy­dat na pre­zy­den­ta w wybo­rach 1990 roku, Sta­ni­sław Tymiń­ski, Stan — jak mówio­no na nie­go w Kana­dzie, był kan­dy­da­tem w peł­ni nie­za­leż­nym. Był nie­za­leż­nym nade wszyst­ko myślo­wo i poli­tycz­nie. Jako jeden z pierw­szych i nie­licz­nych poli­ty­ków nazwał układ Okrą­głe­go Sto­łu z 1989 roku “hań­bą” i żądał jak naj­szyb­sze­go prze­pro­wa­dze­nia wol­nych wybo­rów par­la­men­tar­nych. Był też cał­ko­wi­cie nie­za­leż­ny i finan­so­wo, i orga­ni­za­cyj­nie. Kam­pa­nię sfi­nan­so­wał ze swo­ich pry­wat­nych pie­nię­dzy, a zaple­czem orga­ni­za­cyj­nym byli zwy­kli oby­wa­te­le, któ­rzy samo­rzut­nie two­rzy­li jego lokal­ne szta­by wybor­cze. Nie był zależ­ny od jakich­kol­wiek sił poli­tycz­nych i finan­so­wych, tak w Pol­sce, jak i za granicą.

Kan­dy­dat na pre­zy­den­ta Stan Tymiń­ski miał nade wszyst­ko peł­ną świa­do­mość staw­ki o jaką toczy się poli­tycz­na gra w Pol­sce. Ten pol­ski emi­grant był prze­my­słow­cem kana­dyj­skim, któ­ry znał świat kapi­ta­li­stycz­ny. Znał też dodat­ko­wo realia gospo­dar­ki Peru, z jej dre­na­żem eko­no­micz­nym i repro­duk­cją zaco­fa­nia gospo­dar­cze­go. W napi­sa­nej tuż przed wybo­ra­mi swo­jej książ­ce “Świę­te psy”, zawarł swój pro­gram poli­tycz­ny i gospo­dar­czy. Ta liczą­ca 260 stron książ­ka for­ma­tu zeszy­tu szkol­ne­go, któ­ra roze­szła się w olbrzy­mim jak na Pol­skę nakła­dzie 330 tys. egzem­pla­rzy, była jego pro­gra­mem wybor­czym. Ta książ­ka była przede wszyst­kim wiel­kim ostrze­że­niem Pola­ków przed utra­tą suwe­ren­no­ści gospo­dar­czej, w któ­rą wpy­chał ją tzw. plan Bal­ce­ro­wi­cza. Takim bez­po­śred­nim i pro­stym języ­kiem nie mówił żaden z ówcze­snych pol­skich poli­ty­ków. Takich zagro­żeń żaden z nich też nie dostrzegał.

Bal­ce­ro­wicz musi odejść!

Tymiń­ski, zna­ją­cy real­ny świat kapi­ta­li­zmu, był prze­ra­żo­ny naiw­no­ścią poli­tycz­ną i gospo­dar­czą Pola­ków. “Dla­te­go mam pra­wo, a tak­że obo­wią­zek — pisał Tymiń­ski — zwró­cić uwa­gę moim roda­kom na nie­bez­pie­czeń­stwo, któ­re nam zagra­ża, a mia­no­wi­cie na dąże­nie współ­cze­snych sił mię­dzy­na­ro­do­wych na stwo­rze­nie z Pol­ski enkla­wy bia­łych murzy­nów Euro­py”.  W trak­cie I tury wybo­rów Tymiń­ski po zapo­zna­niu się z przy­go­to­wa­ny­mi przez rząd Mazo­wiec­kie­go pla­na­mi pry­wa­ty­za­cji przed­się­biorstw pań­stwo­wych, oskar­żył go publicz­nie o “zdra­dę naro­du”. Ten przy­go­to­wa­ny usta­wo­wo i roz­po­czę­ty przez rząd Mazo­wiec­kie­go pro­ces pry­wa­ty­za­cji dopro­wa­dził do 2004 roku, jak to osza­co­wał prof. Kazi­mierz Poznań­ski, do fak­tycz­ne­go prze­ka­za­nia w ręce zagra­nicz­ne­go kapi­ta­łu rów­no­war­to­ści 218 mld dola­rów, dzię­ki sprze­da­ży przed­się­biorstw i ban­ków za 4,5 do 5% ich war­to­ści odtworzeniowej.

To Tymiń­ski sfor­mu­ło­wał hasło “Bal­ce­ro­wicz musi odejść!”, któ­re potem prze­jął, a de fac­to ukradł wraz z pro­gra­mem zało­żo­nej po wybo­rach przez nie­go par­tii X, Andrzej Lep­per ze swo­ją “Samo­obro­ną”. Tymiń­ski ata­ko­wał Bal­ce­ro­wi­cza w ostrych sło­wach za dusze­nie pol­skiej gospo­dar­ki dzię­ki dusze­niu popy­tu poli­ty­ką zaci­ska­nia pasa i tak zbied­nia­łym i nie­za­moż­nym w swej masie Pola­kom. Ata­ko­wał go za utrzy­my­wa­nie podat­ku obro­to­we­go, któ­ry nisz­czył jaka­kol­wiek moż­li­wość racjo­nal­nej koope­ra­cji prze­my­sło­wej. Ata­ko­wał go za uprzy­wi­le­jo­wa­nie obce­go kapi­ta­łu, kosz­tem rodzi­mej przed­się­bior­czo­ści. Ata­ko­wał go za absur­dal­nie wyso­kie opro­cen­to­wa­nie kre­dy­tów, któ­re zaci­ska­ło pętlę zadłu­że­nia na szyi pol­skich przed­się­biorstw pań­stwo­wych. Ata­ko­wał go za sta­ły kurs dola­ra w warun­kach hiper­in­fla­cji, co pro­wa­dzi­ło do tego co nazy­wał “syfo­no­wa­niem” finan­sów Pol­ski, a co potem eks­plo­do­wa­ło tzw. afe­rą FOZZ z wypro­wa­dze­niem z pol­skiej gospo­dar­ki w latach 1990–1991 co naj­mniej kil­ku­na­stu miliar­dów dola­rów, jak sza­co­wał odkryw­ca tej afe­ry Michał T. Falzmann.

Ale Tymiń­ski nie tyl­ko ostrze­gał przed kon­se­kwen­cja­mi tzw. pla­nu Bal­ce­ro­wi­cza. Przed­sta­wił rów­nież swój pro­gram gospo­dar­czy i poli­tycz­ny. Jego pro­gram gospo­dar­czy opie­rał się na koniecz­no­ści sta­łe­go budze­nia aktyw­no­ści Pola­ków dla ich przed­się­bior­czo­ści, na two­rze­niu kon­ku­ren­cji na ryn­ku pra­cy dla umoż­li­wie­nia naj­zdol­niej­szym jed­nost­kom awan­su w struk­tu­rach zarzą­dza­nia gospo­dar­ki pań­stwo­wej, czy wresz­cie na koniecz­no­ści woj­ny ofen­syw­no-par­ty­zanc­kiej dla eks­por­to­wej inwa­zji na Zachód w opar­ciu o klu­czo­wą siłę eko­no­micz­ną Pol­ski — taniość siły robo­czej. Ale zmia­ny gospo­dar­cze wyma­ga­ły jego zda­niem wcze­śniej­szych zmian poli­tycz­nych.  Chciał nade wszyst­ko wol­nych wybo­rów w jed­no­man­da­to­wych okrę­gach wybor­czych władz usta­wo­daw­czych, wyko­naw­czych, ale i sądow­ni­czych. Chciał wybo­rów pre­zy­denc­kich na wzór USA.

Poli­tyk wyklęty

Na Tymiń­skie­go wyla­ła się rze­ka nie­wy­obra­żal­ne­go hej­tu medial­ne­go, przy któ­rym obec­ny jego poziom w Pol­sce to poziom ele­gan­cji. Robio­no z nie­go publicz­nie, za pośred­nic­twem rzą­do­wych i post­so­li­dar­no­ścio­wych mediów na cze­le z “Gaze­tą Wybor­czą”, czło­wie­ka cho­re­go psy­chicz­nie, agen­ta KGB, mię­dzy­na­ro­do­we­go han­dla­rza bro­nią, zło­dzie­ja cudzych pro­gra­mów infor­ma­cyj­nych, aż po biją­ce­go i gło­dzą­ce­go wła­sne dzie­ci i żonę opry­cha, co miał doku­men­to­wać spe­cjal­ny film TVP nada­ny w godzi­nach naj­więk­szej oglą­dal­no­ści na trzy dni przed II turą wyborów.

Dru­gą turę wybor­ców wygrał Wałę­sa, otrzy­mu­jąc ofi­cjal­nie 74% gło­sów, zaś Tymiń­ski 26%. “Ja sobie daję wiel­ką zasłu­gę — mówił po latach Tymiń­ski — za to, że się wte­dy wysta­wi­łem jako kan­dy­dat na pre­zy­den­ta. Męż­nie. I wyka­za­łem i obna­ży­łem wte­dy tę całą nicość. I kto chciał to zauwa­żył. A kto był śle­py — no to co ja zro­bię? … Zro­bi­łem co mogłem. I tu nie cho­dzi­ło o  sto­łek.  Cho­dzi­ło o wal­kę. Cho­dzi­ło o obna­że­nie tego wszyst­kie­go. Cho­dzi­ło o wol­ność eko­no­micz­ną dla Pol­ski. Cho­dzi­ło o ludzi. Cho­dzi­ło o Polaków”.

Zagro­że­nie szo­ko­wej trans­for­ma­cji przez Tymiń­skie­go zosta­ło zde­fi­nio­wa­ne jako zagro­że­nie istot­nych inte­re­sów poli­tycz­nych Sta­nów Zjed­no­czo­nych i Zacho­du w Pol­sce. Tak też musia­ło zostać ode­bra­ne przez fak­tycz­nie spra­wu­ją­ce­go wła­dzę gen. Jaru­zel­skie­go i jego woj­sko­wy ośro­dek pro­wa­dzą­cy szo­ko­wą trans­for­ma­cję od 1988 roku. Dla­te­go Tymiń­ski twier­dzi, powo­łu­jąc się na pry­wat­ne wypo­wie­dzi jed­ne­go z ówcze­snych zastęp­ców sze­fa Szta­bu Gene­ral­ne­go WP, a bli­skie­go współ­pra­cow­ni­ka Jaru­zel­skie­go, że wybo­ry w II turze zosta­ły sfał­szo­wa­ne, a fak­tycz­nym zwy­cięz­cą wybo­rów był on sam. “Wynik wybo­rów — twier­dzi Tymiń­ski — został dopa­so­wa­ny na korzyść Lecha Wałę­sy na pole­ce­nie Woj­ciech Jaru­zel­skie­go. Całą noc przed dniem gło­so­wa­nia w II turze  wypeł­nia­no kart­ki wybor­cze na korzyść Wałę­sy w eli­tar­nej jed­no­st­ce MSW w War­sza­wie przy ul. Żwir­ki i Wigu­ry. Rano samo­cho­dy cywil­ne wywio­zły te kart­ki wybor­cze do głów­nych miast woje­wódz­kich, gdzie jesz­cze dzia­łał sta­ry aktyw PZPR”. Dzi­siaj już nie spo­sób osta­tecz­nie zwe­ry­fi­ko­wać ska­li fał­szerstw i ich wpły­wu na osta­tecz­ny wynik wyborczy.

Tymiń­ski śmier­tel­nie wystra­szył swym suk­ce­sem wybor­czym zarów­no post­ko­mu­ni­stycz­ny, jak i post­so­li­dar­no­ścio­we ośrod­ki pro­wa­dzą­ce szo­ko­wą trans­for­ma­cję. Zmo­bi­li­zo­wa­nie przez nie­go czte­rech milio­nów ludzi w zale­d­wie kil­ka tygo­dni, a następ­nie co naj­mniej utrzy­ma­nie tej mobi­li­za­cji przez dwa tygo­dnie, mimo furii ata­ków pro­pa­gan­do­wych całe­go sys­te­mu medial­ne­go i poli­tycz­ne­go, zosta­ło ode­bra­ne jako śmier­tel­ne zagro­że­nie całe­go pol­skie­go esta­bli­sh­men­tu poli­tycz­ne­go wynie­sio­ne­go na sce­nę ukła­dem Okrą­głe­go Sto­łu. I dla­te­go Tymiń­ski został zde­fi­nio­wa­ny jako wróg poli­tycz­ny nr 1.

Dla kom­pra­dor­skich elit III RP stał się poli­ty­kiem wyklę­tym. Na 30 lat, po dziś dzień, jego nazwi­sko znik­nę­ło z prze­strze­ni publicz­nej. Wyklę­to go publicznie.

Tak jest po dziś dzień. Jego nazwi­sko bowiem, jego siła oso­bo­wo­ści poli­tycz­nej, jego oce­na szo­ko­wej trans­for­ma­cji, jego naro­do­wa wraż­li­wość i poczu­cie dumy naro­do­wej, jest obra­zą dla poli­ty­ków III RP. Zesta­wie­nie ich z Tymiń­skim poka­zu­je ich kom­pra­dor­skość, małość i mier­ność. Wręcz ich ośmie­sza za popie­ra­nie przez nich, i to w cało­ści, z wyjąt­kiem Lesz­ka Moczul­skie­go i jego KPN, tzw. pro­gra­mu Bal­ce­ro­wi­cza i wynie­sie­nie na pre­zy­den­ta kogoś takie­go jak Wałę­sa. Nazwi­sko Tymiń­skie­go dzia­ła na nich jak szcze­pion­ka na zaka­żo­ne­go — natych­miast gorącz­ku­ją. Dla­te­go go wyrzu­ca­ją z prze­strze­ni publicznej.

A Tymiń­ski jest po dziś dzień poli­ty­kiem, któ­ry w prze­ci­wień­stwie do poli­ty­ków III RP, łącz­nie z wszyst­ki­mi obec­ny­mi kan­dy­da­ta­mi na pre­zy­den­ta, od Andrze­ja Dudy, po Szy­mo­na Hołow­nię, ma pre­cy­zyj­nie roz­po­zna­ne przy­czy­ny repro­duk­cji struk­tur nie­do­ro­zwo­ju Pol­ski. “Sko­ro ja muszę gło­so­wać na kogoś, kogo już ktoś inny wybrał, to nie ma demo­kra­cji w Pol­sce — twier­dzi — Sko­ro ja sam nie mogę wystar­to­wać w wybo­rach, lecz muszę mieć zgo­dę mafio­sów par­tyj­nych, to nie ma demo­kra­cji w Pol­sce. Jest to fik­cja demo­kra­cji i fik­cja wybo­rów demo­kra­tycz­nych. Polak w dzi­siej­szej Pol­sce jest jak Murzyn ze sta­nu Mis­so­uri na połu­dniu Sta­nów Zjed­no­czo­nych w latach 50. XX wie­ku. Niby może gło­so­wać, ale nie ma swo­ich kan­dy­da­tów. A same­mu kan­dy­do­wać nie może”.

Przez 30 lat nie poja­wił się na pol­skiej sce­nie poli­tycz­nej poli­tyk, któ­ry rów­nie męż­nie i bez­kom­pro­mi­so­wo jak on w 1990 roku sta­nął­by do wal­ki o zmia­nę ustro­ju poli­tycz­ne­go i gospo­dar­cze­go, aby prze­ła­mać struk­tu­ry roz­wo­ju nie­do­ro­zwo­ju współ­cze­snej Polski.

PS. Wszyst­kie cyta­ty z wypo­wie­dzi Sta­na Tymiń­skie­go pocho­dzą z książ­ki: Woj­ciech Bła­siak, “Sie­dem dni ze Sta­nem Tymiń­skim. Codzien­ność z szo­ko­wą trans­for­ma­cją w tle”, Dąbro­wa Gór­ni­cza 2014.

 22.05.2020.

Woj­ciech Błasiak