Więk­szość ludzi prę­dzej umrze niż pomy­śli — traf­nie zauwa­żył bry­tyj­ski nobli­sta, ponie­waż obser­wu­jąc obec­ne zja­wi­ska, z jaki­mi zma­ga się świat trud­no odmó­wić racji temu spo­strze­że­niu. Ruch Black Lives Mat­ter (BLM), któ­ry szcze­gól­nie w ostat­nich tygo­dniach nabrał roz­pę­du w Sta­nach Zjed­no­czo­nych po śmier­ci czar­no­skó­re­go George’a Floy­da nie­prze­rwa­nie i aktyw­nie mobi­li­zu­je wszel­kiej maści poży­tecz­nych idio­tów, któ­rzy teo­re­tycz­nie, jak powszech­nie wia­do­mo, chcą poło­żyć kres rasi­zmo­wi i bru­tal­no­ści poli­cji, ale oka­zu­je się jed­nak, że lista pro­ble­mów, któ­re pla­nu­je roz­wią­zać jest nie tyl­ko znacz­nie dłuż­sza, ale rów­nież sza­le­nie absur­dal­na i wyjąt­ko­wo niebezpieczna.

War­to też zwró­cić uwa­gę na samą orga­ni­za­cję, jej korze­nie oraz zało­ży­cie­li, ponie­waż po nie­co głęb­szej ana­li­zie tego ruchu wyła­nia się obraz inny od tego, któ­ry w mediach, a przy­naj­mniej tych głów­ne­go ście­ku bywa oma­wia­ny. Otóż Patris­se Cul­lors — jed­na z trzech kobiet, któ­re zapo­cząt­ko­wa­ły ruch BLM otwar­cie przy­zna­je, iż zarów­no ona, jak i pozo­sta­łe dwie zało­ży­ciel­ki są ‘wytre­no­wa­ny­mi mark­sist­ka­mi’ świet­nie obe­zna­ny­mi w mark­si­stow­skiej ide­olo­gii politycznej.

Nie powin­ny nas zatem dzi­wić zja­wi­ska, jakie obser­wu­je­my w całych Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie łobu­ze­ria doma­ga się zaprze­sta­nia finan­so­wa­nia poli­cji, czy­li głów­ne­go orga­nu bez­pie­czeń­stwa a nawet cał­ko­wi­te­go jej roz­wią­za­nia i oba­le­nia, a to dla­te­go, że celem tego ruchu jest wywo­ła­nie i utrzy­ma­nie sta­nu anar­chii — powszech­ne­go cha­osu i nie­po­rząd­ku spo­łecz­ne­go, któ­ry osta­tecz­nie prze­kształ­cił­by się w ustrój komu­ni­stycz­ny. Orga­ni­za­cja nie ukry­wa też wca­le, że dąży do znisz­cze­nia pod­sta­wo­wej komór­ki rodzin­nej i tra­dy­cyj­nej for­my rodzi­ny, jest zde­cy­do­wa­nie anty­chrze­ści­jań­ska i sil­nie utwier­dzo­na w swych socja­li­stycz­nych korzeniach.
Bazu­jąc na śle­pym kon­for­mi­zmie, ruch BLM usi­łu­je stwo­rzyć pozo­ry powszech­ne­go współ­czu­cia i wspar­cia demon­stru­jąc głów­nie pod slo­ga­nem ‘czar­ne życie ma zna­cze­nie.’ Slo­gan ten, rzecz jasna ma wywo­łać emo­cjo­nal­ne impul­sy szcze­gól­nie wśród ćwierć­in­te­li­gen­tów, ludzi mniej świa­do­mych i tych mądrych ina­czej oraz zasi­lić sze­re­gi moż­li­we naj­więk­szą masą ludzi, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem pro­le­ta­ria­tu i war­stwy lud­no­ści sfru­stro­wa­nej obec­nym sta­nem rze­czy. Jed­nak dys­kret­nie i nie­po­zor­nie celem jest prze­pchnię­cie moż­li­wie naj­więk­szej licz­by swo­ich anar­chi­stycz­nych i destruk­cyj­nych celów mię­dzy inny­mi tych wspo­mnia­nych powyżej.

Co cie­ka­we, BLM jako orga­ni­za­cja nie jest zwol­nio­na z opo­dat­ko­wa­nia, ale uży­wa inne­go rów­nie tajem­ni­cze­go two­ru o nazwie ‘Tho­usand Cur­rents’ jako skar­bo­we­go spon­so­ra, któ­ry już z podat­ku jest zwol­nio­ny i według ofi­cjal­nej infor­ma­cji real­nie poma­ga BLM speł­niać jej okre­ślo­ną misje.

War­to krót­ko przy­bli­żyć i tę for­ma­cję, bo już na pierw­szy rzut oka widać, że na przy­kład wice­prze­wod­ni­czą­cą orga­ni­za­cji jest pani Susan Rosen­berg — ska­za­na ter­ro­ryst­ka, była człon­ki­ni Orga­ni­za­cji Komu­ni­stycz­nej 19 Maja, któ­ra jest skraj­nie lewi­co­wą gru­pą ter­ro­ry­stycz­ną, zało­żo­ną i ści­śle powią­za­ną z innym ruchem o nazwie ‘Weather­men.’ Głów­nym jej celem, szcze­gól­nie za cza­sów naj­więk­szej aktyw­no­ści w latach 70 było oba­le­nie rzą­du fede­ral­ne­go i wpro­wa­dze­nie komu­ni­zmu na tere­nie Sta­nów Zjednoczonych.

Z sama panią Rosen­berg też spra­wa jest cie­ka­wa, bo o ile ska­za­na zosta­ła na 58 lat pozba­wie­nia wol­no­ści za posia­da­nie ponad 330 kilo­gra­mów dyna­mi­tu i bro­ni, to w wię­zie­niu spę­dzi­ła jedy­nie lat 16 uła­ska­wio­na przez pre­zy­den­ta Bill’a Clin­to­na. Co praw­da, orga­ni­za­cja Tho­usand Cur­rents usu­nę­ła już ze swo­jej stro­ny infor­ma­cje doty­czą­cą człon­ków zarzą­du, ale całe szczę­ście bezec­ny Inter­net zacho­wu­je jesz­cze wer­sje archi­wal­ne, a więc wszyst­ko pozo­sta­je do wglądu.

Daro­wi­zny, jakie wpły­wa­ją na poczet ruchu BLM idą w pierw­szej kolej­no­ści wła­śnie do orga­ni­za­cji Tho­usand Cur­rents. To od niej naj­praw­do­po­dob­niej zale­ży też czy, gdzie i ile dokład­nie pie­nię­dzy pozo­sta­nie póź­niej przy­dzie­la­ne poszcze­gól­nym kan­tor­kom BLM roz­lo­ko­wa­nym na tere­nie USA. Kwe­stię tę war­to roz­wa­żyć zwłasz­cza dla­te­go, że w ostat­nich mie­sią­cach milio­ny dola­rów wpły­wa­ją na poczet tej organizacji.
Open Socie­ty Foun­da­tion, na któ­rej cze­le stoi Geo­r­ge Soros, zna­ny ze spon­so­ro­wa­nia lewi­co­wych przed­się­wzięć rów­nież i w naszym kra­ju, zasi­lił wła­śnie czar­ne spo­łecz­no­ści i orga­ni­za­cje kwo­tą ponad 220 milio­nów dolarów.
Patrząc więc na BLM pod nie­co innym kątem, w świe­tle powyż­szych fak­tów widać wyraź­nie, że cały ten ruch i tłusz­cza, któ­ra uczest­ni­czy w demon­stra­cjach pod tym zna­kiem może być znacz­nie groź­niej­szym wiru­sem niż ten, z któ­rym obec­nie i bez­u­stan­nie sta­ra­my się walczyć.
Na pozór ta komu­ni­stycz­na rewo­lu­cja doty­ka obec­nie Sta­ny Zjed­no­czo­ne, ale war­to przy­po­mnieć, że fale podob­nych, jed­nak znacz­nie skrom­niej­szych demon­stra­cji roz­la­ły się na wie­le innych kra­jów. W Pol­sce demon­stran­ci z bane­ra­mi ‘czar­ne życie ma znacz­nie’ w rękach, kła­dli się twa­rzą do zie­mi, inni z kolei doma­ga­li się, aby zaprze­stać uży­wa­nia sło­wa ‘murzyn’ i nawet Murzy­nek Bam­bo któ­ry w wier­szu Julia­na Tuwi­ma ‘pso­ci i figlu­je,’ cho­ciaż zde­cy­do­wa­nie skrom­niej niż wspo­mnia­na wyżej łobu­ze­ria w Ame­ry­ce, dostał repry­men­dę i tyl­ko patrzeć, kie­dy opi­sa­ne przez Orwel­la Mini­ster­stwo Praw­dy zaj­mie się wier­szem oraz jego wyko­rze­nie­niem. Jeże­li nie całym, to z pew­no­ścią kil­ku jego frag­men­tów na przy­kład tego, w któ­rym mat­ka każe mu się wyką­pać, a on boi się, że się wybie­li albo ostat­nią jego czę­ścią, w któ­rej autor pisze: “szko­da, że Bam­bo czar­ny, weso­ły, nie cho­dzi razem z nami do szkoły.”

BLM w Sta­nach Zjed­no­czo­nych odniósł już nawet kil­ka suk­ce­sów pod tym wzglę­dem, na przy­kład fir­ma kosme­tycz­na L’Oréal posta­no­wi­ła wyco­fać sło­wa “bia­ły” czy “wybie­la­ją­cy” z opi­sów swo­ich pro­duk­tów, ponie­waż jak to argu­men­tu­je, sło­wa te uzna­ne mogą być za rasi­stow­skie. Sło­wo ‘czar­ny’ tym samym też zosta­ło pod­da­ne w wątpliwość.
Mał­go­rza­ta Sój­ka z Cen­trum Wie­lo­kul­tu­ro­we­go w War­sza­wie suge­ru­je nawet że jakie­kol­wiek alter­na­ty­wy dla sło­wa “murzyn” czy “czar­ny” nie są nam w ogó­le potrzeb­ne, bo prze­cież zamiast “czar­na oso­ba z dru­gie­go pię­tra” moż­na powie­dzieć “sąsiad spod 14”!
Widać wyraź­nie, że czer­wo­ne dorob­ki lewi­cy, nowo­mo­wa, czy wal­ka z mową nie­na­wi­ści robią przej­mu­ją­cy postęp. Będzie­my, zda­je się w coraz szyb­szym tem­pie uszczu­plać słow­nic­two a każ­dą reduk­cję trak­to­wać musie­li jako korzyst­ną, ponie­waż “im mniej­szy wybór, tym mniej­sza poku­sa myślenia.”

Syl­we­ster Szymaszek