Na największym niemieckim lotnisku we Frankfurcie najdłuższe kolejki wcale nie ustawiają się do check-in czy do kontroli bezpieczeństwa. Najwięcej osób czeka przed nowoczesnym centrum wykonywania testów na COVID-19, Centogene, które powstało zaraz obok głównej hali przylotów. Pracownicy centrum w czerwonych koszulkach pilnują, by kolejka przesuwała się sprawnie. Dr Peter Bauer, neurolog i genetyk nadzorujący pobieranie próbek, mówi: „tu oddajemy ludziom trochę wolności”. Dodaje, że większość wyników jest negatywnych. Pozytywnych jest około 1 proc., choć w przypadku podróżnych z krajów wysokiego ryzyka (Kosowo, Chorwacja, Serbia, Ukraina, Rosja, USA) odsetek wykrytych zakażeń koronawirusem wzrasta nawet do 8 proc.

Centogene otwarto pod koniec czerwca i z szybkich testów na koronawirusa skorzystało już ponad 150 000 podróżnych.

Kanadyjscy przewoźnicy – Air Canada i WestJet – rozpoczęli ostatnio dobrowolne badania pod kątem COVID-19 na lotniskach w Toronto i Vancouver. Linie mają nadzieję, że w ten sposób przekonają rząd, że latanie jest bezpieczne. Krajowe stowarzyszenie największych przewoźników, National Airlines Council of Canada, chce przekonać Ottawę do zniesienia 14-dniowej kwarantanny dla przylatujących, jeśli wynik ich testu jest negatywny. Niemcy wprowadziły takie ułatwienie w wakacje. Mike McNaney, przewodniczący rady, mówi, że kwarantanna dla wszystkich, tak jak w marcu, obecnie nie ma większego sensu.

Frankfurt jest jednym z niewielu lotnisk w Europie, które oferują szybkie testy. Niektóre kraje wymagają przedstawienia negatywnego wyniku badania wykonanego w ciągu ostatnich 72 godzin. We Frankfurcie badanie mogą dobrowolnie wykonać zarówno pasażerowie przylatujący, jak i wylatujący. Test jest jednak obowiązkowy dla osób przybywających z rejonów wysokiego ryzyka, m.in. ze Stanów Zjednoczonych.

Pasażerowie najpierw muszą się zarejestrować przez internet, a następnie poczekać w kolejce, oczywiście zachowując dystans społeczny, na odbiór czerwonego pudełka z zestawem do wymazu. Następnie kolejka przesuwa się dalej, do miejsca, gdzie technicy pobierają wymaz z gardła. Potem jeden z sześciu lekarzy sprawdza podróżnego pod kątem typowych objawów COVID-19 (suchy kaszel, gorączka, krótki oddech). W tym czasie próbki trafiają do laboratorium i nawet po trzech godzinach podróżny dostaje wynik mailem.

Latem obywatele Niemiec mieli robiony test za darmo. Nie wiadomo jednak, czy zasady się nie zmienią. Podróżni w tranzycie, którzy potrzebują wyniku badania w kraju docelowym, muszą płacić 59 euro, czyli około 100 dol. kanadyjskich. Jeśli wynik ma być gotowy za 3 godziny, opłata jest podwójna.