Patrzę przez okno i ogar­nia mnie prze­ra­że­nie, ba! wpa­dam w stan pani­ki. Wierz­ba za oknem obsy­pu­je świat milio­nem żół­tych list­ków. Błysz­czą­ce w jesien­nym słoń­cu miria­dy rado­śnie tań­czą zanim osią­dą na zie­mi. Bar­dzo to jest pięk­ne. Powin­no być uspo­ka­ja­ją­ce. Więc dla­cze­go nie jest? Zapa­rzam ziół­ka meli­sy ogro­do­wej (lemon balm) na uspo­ko­je­nie. Popi­ja­jąc ziół­ka wiem: to oba­wa przed nad­cho­dzą­cą sze­ścio­mie­sięcz­ną zimą, w dodat­ku z covi­dem, zakłó­ca pięk­ny jesien­ny widok.  A przecież.

A prze­cież ‘po mro­ku przy­cho­dzi dzień, a po burzy spo­kój’ jak śpie­wał Krzysz­tof Cugow­ski z zespo­łu Bud­ka Sufle­ra do słów Ada­ma Sikor­skie­go i muzy­ki Romu­al­da Lip­ko. Banal­ne  wszyst­kim zna­ne przej­ście pór roku. Ta pio­sen­ka koi moje roz­dy­go­ta­nie. Pio­sen­ka powsta­ła w roku 1975. To już 45 lat temu — pra­wie pół wie­ku. Czu­ję się jak nasto­lat­ka, któ­rej cio­cia przy­mu­so­wo apli­ko­wa­ła  pio­sen­ki Zuli Pogo­rzel­skiej (sprzed II woj­ny). Dys­kret­nie zaty­ka­łam uszy i wychodziłam.

Nie­po­ro­zu­mie­nia międzypokolenowe?

Reklama

Z cio­cią nigdy się nie doga­da­ły­śmy. Ode­szła z tego świa­ta prze­ko­na­na, że mam bar­dzo zły gust (tak w ogó­le) i słu­cham złej muzy­ki. Ten zły gust i zła muzy­ka, prze­kła­da­ła się na to, że nie lubi­łam tego co ona, a tyl­ko to było dobre. Zosta­ły mi po niej  wbi­te w pamięć pio­sen­ki Zuli takie jak ‘Czy pani miesz­ka sama’, czy ‘Bo ja się boję utyć’.

A prze­cież musi być w tych zmia­nach kolo­rów roku, i w tych oczy­wi­stych praw­dach o wio­śnie przy­cho­dzą­cej po zimie, i o inno­ści gene­ra­cyj­nej coś bar­dziej uni­wer­sal­ne­go niż pio­sen­ki Zuli Pogo­rzel­skiej, czy zespo­łu Bud­ka Sufle­ra. Mam. Zna­la­złam. Jest taki psalm 74, ‘Nad gru­za­mi świą­ty­ni’, któ­re­go wers 17 mówi: ‘Ty usta­no­wi­łeś wszyst­kie gra­ni­ce zie­mi, Ty utwo­rzy­łeś lato i zimę’.  Tak­że w Biblii, w Sta­rym Testa­men­cie w Księ­dze Rodza­ju, Bóg zawarł przy­mie­rze z Noem po poto­pie.  ‘Noe zbu­do­wał ołtarz dla Pana i wziąw­szy ze wszyst­kich zwie­rząt czy­stych i z pta­ków czy­stych zło­żył je w ofie­rze cało­pal­nej na tym ołtarzu.(21). Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do sie­bie: «Nie będę już wię­cej zło­rze­czył zie­mi ze wzglę­du na ludzi, bo uspo­so­bie­nie czło­wie­ka jest złe już od mło­do­ści. Prze­to już nigdy nie zgła­dzę wszyst­kie­go, co żyje, jak to uczy­ni­łem. (22) Będą zatem ist­nia­ły, jak dłu­go trwać będzie zie­mia: siew i żni­wo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc’. I to jes to uni­wer­sal­ne prze­sła­nie, któ­re­go szu­ka­łam. Nie, nie jestem bada­czem pisma świę­te­go, ale korzy­sta­jąc z dostę­pu do wir­tu­al­nej for­my biblii, gdzie moż­na wyszu­ki­wać dowol­ne frag­men­ty, korzy­stam czę­ściej z mądro­ści zawar­tej w tej naj­bar­dziej poczyt­nej księ­dze na świe­cie. Takie wir­tu­al­ne wyszu­ki­wa­nie jest znacz­nie łatwiej­sze, niż wer­to­wa­nie stro­nic biblii w poszu­ki­wa­niu tego czym jeste­śmy zain­te­re­so­wa­ni. Nie­dziel­ne czy­ta­nia moż­na łatwo pogłę­bić reflek­sją nad wybra­nym na dany dzień Sło­wem Bożym. Czas pen­de­mii i dłu­gich wie­czo­rów jesien­no-zimo­wych powi­nien stać się cza­sem ponow­ne­go odkry­wa­nia praw­dy, a przez to i sie­bie. A po jesie­ni, przyj­dzie zima, a po zimie na pew­no wio­sna. Jako dary. Dla nas.

MichalinkaToronto@gmail.com