Z Witol­dem Mani­tiu­sem wła­ści­cie­lem fir­my spe­dy­cyj­nej i usług podróż­nych Poli­mex, roz­ma­wia­my o sytu­acji z kon­te­ne­ra­mi na Pacy­fi­ku, łań­cu­chach dostaw oraz prze­pro­wadz­kach do Pol­ski. Fir­ma Poli­mex od pra­wie 40 lat świad­czy usłu­gi łącząc Pola­ków ponad granicami.

- Panie Wit­ku, Poli­mex to jed­na z naj­star­szych w naszym śro­do­wi­sku firm polonijnych…

– Brzmi to strasznie

reklama

– Brzmi to w spo­sób, w któ­rym widać sza­cu­nek i respekt, dla­te­go że przez tyle lat to jest prze­cież wybu­do­wa­nie mar­ki, prawda?

– Wyda­je mi się, że uda­ło nam się wybu­do­wać mar­kę;  pra­wie 40 lat o czymś świadczy.

– Cza­sy się zmie­nia­ły; od tych począt­ków prze­ło­mu, trans­for­ma­cji ustro­jo­wej, padł komu­nizm, ina­czej wte­dy wyglą­dał ten biz­nes, bo dru­ga część biz­ne­su to jest też biu­ro podróży?

– Tak, mamy biu­ro podró­ży, wysył­ki paczek, wysył­ki, towa­rów komer­cyj­nych, tak że rze­czy­wi­ście cza­sy się zmie­nia­ły i nadal się zmie­nia­ją, jak wiemy.

– O tym wła­śnie chcia­łem roz­ma­wiać, jak to teraz wyglą­da, gdy prak­tycz­nie wszę­dzie są ogra­ni­cze­nia, chy­ba nawet przy prze­sył­kach car­go są ogra­ni­cze­nia są łopo­ty z kon­te­ne­ra­mi, sły­szy się że na Pacy­fi­ku kon­te­ne­ry nie są w tych miej­scach, gdzie powin­ny, że będą zakłó­ce­nia w łań­cu­chach dostaw, że świąt nie będzie­my mie­li, no ale Poli­mex wysy­ła pacz­ki na świę­ta, jak to jest z tą spedycją?

– Pro­szę pamię­tać o tym, że Poli­mex pro­wa­dzi dzia­łal­ność spe­dy­cyj­na na całym świe­cie, tak­że nie jest to tak, że spe­cja­li­zu­je­my się tyl­ko w Pol­sce, owszem Pol­ska jest naszym „miej­scem spe­cjal­nym”, i mamy dużo ser­wi­sów, jeśli cho­dzi o wysył­ki do Pol­ski, czy z Pol­ski ale sytu­acja na Pacy­fi­ku jest mi bar­dzo  zna­na, i ta histo­ria w Van­co­uver, odcię­cie BC spę­dza mi sen z powiek, dla­te­go że tutaj two­rzą się pro­ble­my, jest to zupeł­nie nieoczekiwane.

        Oczy­wi­ście, naj­bar­dziej dra­stycz­ne rze­czy dzie­ją się wła­śnie na Pacy­fi­ku. Jeśli cho­dzi o wysył­ki z Kana­dy czy z Pół­noc­nej Ame­ry­ki do Euro­py, czy do Pol­ski, to sto­sun­ko­wo — powie­dział­bym — naj­mniej jesz­cze ten rynek jest ude­rzo­ny zmia­na­mi. Ina­czej się to przed­sta­wia, jeśli cho­dzi o import z Euro­py do Pół­noc­nej Ame­ry­ki, bo to jest już bar­dzo poważ­nie, bym powie­dział, zepsute…

– Pan powie­dział, „ude­rzo­ny zmia­na­mi”. Czy kon­te­ne­ry są droższe?

– To nie tyl­ko jest kwe­stia cen, dla­te­go chcia­łem mówić bar­dziej o ryn­ku azja­tyc­kim, bo tam jest to chy­ba naj­bar­dziej eks­tre­mal­nie posunięte.

        Staw­ki poszły kil­ka­krot­nie w górę, na przy­kład, staw­ki prze­wo­zo­we z Chin do Toron­to. bo to jest dla mnie naj­bar­dziej inte­re­su­ją­ce, kie­dyś były na pozio­mie 3000 dol., teraz w ostat­nim cza­sie wywin­do­wa­ne zosta­ły do pozio­mu 24000 dol. za jeden kon­te­ner 40-sto­po­wy. Oczy­wi­ście, w ostat­nim cza­sie one się tro­szecz­kę cof­nę­ły, nato­miast, w dal­szym w cią­gu są astro­no­micz­nie wysokie.

        Jak nasi klien­ci, czy­li impor­te­rzy, w jaki spo­sób będą w sta­nie to zaab­sor­bo­wać? To jest rzecz, któ­ra sta­no­wi dla nich bar­dzo duże wyzwa­nie. Ja nie muszę się za nich mar­twić, oni sami wystar­cza­ją­co się o to mar­twią, jak­kol­wiek na dłuż­szą metę też mi się wyda­je, że to nie jest do utrzy­ma­nia. Tak więc, te rze­czy są dużym pro­ble­mem, dużym wyzwaniem.

– Nie sądzi pan, że jest to efekt tego, że nie do utrzy­ma­nia była sytu­acja impor­tu z tego kie­run­ku nie­mal wszyst­kie­go; że w pew­nym momen­cie ktoś posta­no­wił prze­ciąć te łań­cu­chy dostaw i spro­wa­dzić pro­duk­cję z powro­tem do Ameryki?

– Ja nie jestem pewien, taka ten­den­cja, żeby spro­wa­dzić pro­duk­cję na rynek pół­noc­no­ame­ry­kań­ski, czy euro­pej­ski,  wyda­je mi się jest już od dłuż­sze­go czasu.

        Tego nie zro­bił ani pre­zy­dent Trump, któ­ry naj­bar­dziej to nagło­śnił,  naj­bar­dziej zro­bił z tego fajer­wer­ki,  nie zawsze naj­lep­sze, ale to już się zaczę­ło wcze­śniej. Czy to jest decy­zja pod­ję­ta na takiej zasa­dzie, że komuś na tym zale­ży, no to nikt tego ofi­cjal­nie nie mówi, więc ja nie chciał­bym wyska­ki­wać przed orkie­strę, nato­miast praw­da jest taka, że coś się dzie­je, zde­cy­do­wa­nie ten łań­cuch dostaw został w jakiś spo­sób, jak­by to nazwać… Coś wło­ży­ło kij w szpry­chy i zaczę­ły się robić kolo­sal­ne pro­ble­my,  czy to była pan­de­mia? Ona, szcze­rze mówiąc, do jakie­goś stop­nia powin­na była już raczej przejść.  Nie sądzę, że pan­de­mia, któ­ra była 2 lata temu, bo to wte­dy się to zaczę­ło, cią­gle mia­ła ten efekt. A efekt ten wca­le się nie zmniej­sza! Bała­gan robi się jesz­cze więk­szy niż był, pomno­żo­ny przez róż­ne czynniki.

        Ofi­cjal­na nar­ra­cja, mówi o tym, że po pro­stu ludzie sie­dzą­cy w domach zaczę­li wię­cej kupo­wać, ale czy rze­czy­wi­ście wolu­men tych kon­te­ne­rów aż tak bar­dzo się zwięk­szył? Ja tego nie widzę.

        Owszem, on jest duży, cią­gle się dużo spro­wa­dza. Czy­li powiedz­my, jeśli pan Trump miał nadzie­ję na to, że się zmniej­szy tę ten­den­cję, że pro­du­ku­je się tam, a kon­su­mu­je tutaj, no to chy­ba mu coś nie wyszło. Bo tam nadal się bar­dzo dużo pro­du­ku­je, a tutaj, jeże­li ta pro­duk­cja nawet się prze­nio­sła, to w bar­dzo małym stop­niu. Być może jest to pro­ces bar­dziej dłu­go­trwa­ły, ale na dzień dzi­siej­szy mamy potwor­ny cha­os. Wyrwa­nie wszyst­kie­go z sys­te­mu, któ­ry bar­dzo dobrze funkcjonował.

        To się wią­że z bar­dzo wyso­ki­mi staw­ka­mi, fatal­nym ser­wi­sem, kom­plet­nym ole­wa­niem klien­ta, w przy­pad­ku linii żeglu­go­wych, bo o tym mogę mówić. Mamy tak napraw­dę, sześć linii, któ­re na całym świe­cie domi­nu­ją poprzez to, że wyku­pi­ły konkurencję.

 – Jakie to są linie?

– To jest Maersk, MSI, Hapag-lloyd, kon­sor­cjum japoń­skie One i kil­ku mniej­szych gra­czy, ale tak napraw­dę, to oni wszy­scy się doga­da­li, ope­ru­ją więk­szo­ścią stat­ków i mię­dzy sobą dzie­lą tę prze­strzeń współ­pra­cu­jąc, nato­miast custo­mer servi­ce czy­li to, przed czym ja zawsze chwa­li­łem czo­ła; że się sza­nu­je klien­ta, to w tej chwi­li poszło tak w dół, że to jest po pro­stu niesamowite.

        Jeże­li linia żeglu­go­wa,  aku­rat mówię o jed­nej z Euro­py po pro­stu mówi,  tak nam wyszłom że wasze kon­te­ne­ry są opóź­nio­ne o mie­siąc, i nikt nie może z tym nic zro­bić! Mówią, no covid! Wszę­dzie jest covid!

– Ostat­nio czy­ta­łem, że wła­śnie przez covid straż cel­na w Van­co­uver prze­trzy­my­wa­ła jakiś kon­te­ner przez ileś tygo­dni i odbior­ca zapła­cił dodat­ko­wo 30 000 dol., bo ten kon­te­ner stał w porcie.

- To jest histo­ria, któ­ra była już przed covi­dem tak samo. Van­co­uver jest z tego zna­ne, że tam są bar­dzo dziw­ne układy.

– Czy to jest tak, że ktoś może zadzwo­nić i powie­dzieć, że on podej­rze­wa, że coś złe­go jest w kon­te­ne­rze i trze­ba ten kon­te­ner sprawdzić?

– Myślę, że tak to się nie dzie­je, podob­no Cana­da Customs wybiór­czo zabie­ra kon­te­ne­ry, ale robią to bar­dzo, nazwał­bym to, opie­sza­le i prze­trzy­mu­ją te kon­te­ne­ry tak dłu­go, jak­by im na tym zależało.

        W rezul­ta­cie klien­ci zosta­ją z rachun­ka­mi do zapła­ce­nia, no bo to idzie na rachu­nek car­go, czy­li klient, któ­ry jest impor­te­rem, w koń­cu dosta­je rachu­nek, któ­ry musi zapła­cić, gdyż nie dosta­nie swo­je­go towa­ru. To idzie w tysią­ce dola­rów. Cie­ka­we, że w Mont­re­alu jest to zupeł­nie ina­czej i te staw­ki są znacz­nie niż­sze, co nie zna­czy, że to się nie dzieje.

– Dla­te­go wła­śnie jeste­śmy kon­fe­de­ra­cją, każ­da pro­win­cja robi co inne­go.  (śmiech)

– Nie­ste­ty, to wszyst­ko są naczy­nia połą­czo­ne, i  to nie działa.

– Czy jakie­kol­wiek kon­te­ne­ry idą w dru­gą stro­nę? Czy jest wysył­ka stąd, do Azji? Czy to tyl­ko są surowce?

– Tak, surow­ce bar­dzo czę­sto idą, idzie odpad.

– Sły­sza­łem, że Chi­ny prze­sta­ły przyj­mo­wać odpa­dy i stwo­rzy­ły tutaj wiel­kie problemy.

– Tak, wie­le linii żeglu­go­wych nie przyj­mu­je cze­goś, co może być odpa­dem, dla­te­go że póź­niej zosta­ną z tym i nie będą mie­li co zro­bić, a kon­te­ne­ry muszą być opróż­nio­ne, kon­te­ne­ry muszą jeź­dzić, bo w prze­ciw­nym wypad­ku to jest bez­u­ży­tecz­ne sta­lo­we pudło, w związ­ku z tym taki kło­pot to jest problem.

– To tyl­ko te surow­ce idą?

– Są wysy­ła­ne jakieś rze­czy w stro­nę chiń­ską, my tego może nie widzi­my;  jeże­li mamy eks­por­to­wy ładu­nek do Chin, to prze­waż­nie są to albo pło­dy rol­ne czy pro­duk­ty rolne.

        Wozi­my w tam­tą stro­nę, do Japo­nii na przy­kład, metal, ale to jest dro­gi mate­riał to cza­sa­mi leci  z frach­tem lot­ni­czym, a cza­sem morskim

– Jakieś rzad­kie rzeczy?

– Takie wyspe­cja­li­zo­wa­ne i tak napraw­dę to bar­dzo rzad­ko się zda­rza, że coś wysyłamy.

– A Indie? Czy to jest duży kie­ru­nek azjatycki?

– Dla nas nie, ale to może być dla­te­go że …

– Oni mają wła­sne fir­my to obsługujące?

– Być może, ale może nie mie­li­śmy odpo­wied­nie­go ukie­run­ko­wa­nia. W Chi­ny poszli­śmy dosyć moc­no i spro­wa­dza­my stam­tąd dosyć dużo kon­te­ne­rów, to są róż­ne com­mo­di­ties, nato­miast bar­dzo mało wysy­ła­my tam.

        Te pro­por­cje są prze­ra­ża­ją­ce tro­chę, powiem szczerze.

– Czy w związ­ku z tym wysył­ka do Chin jest tania? Bo te kon­te­ne­ry muszą wrócić.

– Prak­tycz­nie rzecz bio­rąc, do tego momen­tu kie­dy nie zda­rzy­ły się te powo­dzie w Van­co­uver, była pre­sja ze stro­ny linii, żeby roz­ła­do­wać kon­te­ne­ry w Van­co­uver, żeby je wysłać, z powro­tem, nawet czę­sto puste po następ­ny ładu­nek, któ­ry będzie jechał z Chin, bo takie astro­no­micz­ne są teraz stawki.

        No, ale mamy teraz kło­pot, że w Van­co­uver na jakiś czas został odcię­ty i  nie ma zupeł­nie miej­sca, żeby te kon­te­ne­ry tam składować

– Prze­rwa­ne zosta­ły połą­cze­nia kolejowe?

– W tej chwi­li, a ja dosta­ję codzien­nie upda­te, zosta­ła uru­cho­mio­na ponow­nie jed­na linia, i pocią­gi prze­jeż­dża­ją, o ile dobrze pamię­tam od tego momen­tu prze­je­cha­ło oko­ło 40 pocią­gów, ale to jest kro­pla w morzu w sto­sun­ku do tego, co jest potrzeb­ne. Cały ten bała­gan jesz­cze jest przed nami. Myśmy mie­li szczę­ście, że uda­ło nam się część kon­te­ne­rów dosłow­nie w ostat­niej chwi­li prze­cią­gnąć, ale mamy kon­te­ne­ry, któ­re tam sie­dzą, zosta­ły roz­ła­do­wa­ne w maga­zy­nie i nie ma moż­li­wo­ści ich wysłania.

        Nota­be­ne, w tej chwi­li pacz­ki z Van­co­uver, rów­nież pol­skie, nie są wysy­ła­ne, bo nie mamy jak ich przewieźć.

– A jest jakaś moż­li­wość przez Sta­ny Zjednoczone?

– Jest moż­li­wość. Wczo­raj jesz­cze spraw­dza­li­śmy, bo jest moż­li­wość wysła­nia pacz­ki do nas bez­po­śred­nio i zro­bi­li­śmy takie roze­zna­nie czy któ­ry­kol­wiek z kurie­rów albo pocz­ta przy­wio­zą taką pacz­kę, ale nam odmó­wi­li. Tak że jest to pew­ne­go rodza­ju kło­pot. Jest moż­li­wość prze­sła­nia tego przez Sta­ny, ale tyl­ko dro­gą lądo­wą i z tego, co sły­sza­łem jest to bar­dzo bar­dzo dro­gie. Prze­pra­szam, kie­dy powie­dzia­łem lądo­wą, to mia­łem na myśli trans­port koło­wy truc­ki. Kosz­ta są astronomiczna.

– No wła­śnie, jeste­śmy przy pacz­kach. Świę­ta za pasem, pacz­ki lot­ni­cze nadal idą przez Poli­mex, jak co roku…

– Tak, do 14 grud­nia moż­na nadać, bez gwa­ran­cji, ale zro­bi­my wszyst­ko, żeby pacz­ki doszły na Święta.

– Czy my, czy­li tak zwa­na Polo­nia, Pola­cy miesz­ka­ją­cy tutaj, nadal wysy­ła­my pacz­ki do rodzin, tak jak to było w tych pierw­szych latach, kie­dy prak­tycz­nie ist­niał obo­wią­zek wysła­nia rodzi­nie pacz­ki. Dzi­siaj te rodzi­ny nie­rzad­ko mają o wie­le wię­cej pie­nię­dzy niż my tutaj.

– Bar­dzo czę­sto tak jest, ale z dru­giej stro­ny, cią­gle jest ten ele­ment, któ­ry… Nawet tutaj  jadąc po dro­dze, pomy­śla­łem sobie, że rze­czy­wi­ście w tej chwi­li jest kło­pot z prze­lo­tem i wie­lu ludzi z róż­nych wzglę­dów nie poje­dzie, żeby odwie­dzić rodzi­nę w Pol­sce, więc ta pacz­ka jest takim kawał­kiem ser­ca, któ­ry się prze­no­si na dru­gą stro­nę, czy to jest dla wnu­ków, czy dla dzie­ci, to cią­gle jest jed­nak taki gest, któ­re­go nie moż­na porów­nać z wysył­ką pie­nię­dzy, bo to jest takie, powie­dział­bym, odwa­le­nie spra­wy,  zakup w inter­ne­cie z dosta­wą to też nie jest to.

        To, że ktoś pój­dzie do skle­pu wybie­rze to, co wie, że będzie temu wnu­ko­wi odpo­wia­da­ło, to jest ten oso­bi­sty gest.  Dla­te­go widzi­my cią­gle idą­cą bar­dzo dużą licz­bę paczek do Pol­ski i do innych kra­jów euro­pej­skich, bo nie tyl­ko wysy­ła­my do Pol­ski.  Z tego co widzi­my, te świę­ta jest w te świę­ta jest bar­dzo duży przy­rost tych paczek bar­dzo dużo paczek ludzie wysy­ła­ją. I muszę powie­dzieć, że nawet jestem z tego dum­ny, że Pola­cy nadal nie zapo­mi­na­ją, bo to jest taki gest, któ­ry pokazuje…

– Że jeste­śmy jed­nym narodem?

– To jest coś wię­cej,  jest w tym coś takie­go, że jest w nas cią­gle jakaś dusza, a nie tyl­ko to, że to jest moje, a resz­ta mnie nie obchodzi.

– Wspól­no­ta?

– Jest coś takie­go  i to przez 40 lat!

– To bar­dzo budujące.

– Jak sobie tak pomy­ślę ile tych kon­te­ne­rów, Ile ton Polo­nia wysła­ła, to chy­lę czo­ła, jestem z tego dumny.

– Zawsze pod­kre­ślam to, że jeste­śmy naro­dem 60-milio­no­wym i powin­ni­śmy pie­lę­gno­wać to poczu­cie naro­do­we ponad gra­ni­ca­mi, bo to daje siłę; i nam tutaj, i Pola­kom tam. Wszy­scy na tym wygry­wa­my, jeże­li jeste­śmy tą wspól­no­tą i takie fir­my, jak pana, wła­śnie pozwa­la­ją być tą wspól­no­tą; bo bile­ty, bo te pacz­ki i kul­ty­wo­wa­nie tych związków.

– Myślę że to jest bar­dzo waż­ne i tak, jak pan powie­dział, wyda­je mi się, że naj­gor­sze jest to żeby­śmy byli podzie­le­ni. Bar­dzo mi się nie podo­ba, to co się dzie­je czę­sto w tej chwi­li, nie tyl­ko wśród Polo­nii, nie­ste­ty „dziel i rządź”, sta­ra rzym­ska zasada.

– A pacz­ki z Pol­ski tutaj, do nas, czy coś idzie?

– Jeże­li tak, to w tym nie pośred­ni­czy­my. Są prze­sył­ki han­dlo­we, któ­re prze­wo­zi­my,  prze­waż­nie peł­no­kon­te­ne­ro­we, albo prze­sył­ki mniej niż peł­no­kon­te­ne­ro­we, któ­re rów­nież obsłu­gu­je­my, nato­miast pacz­ki indy­wi­du­al­ne nie­ste­ty nie.

– Czy wolu­men tutaj wzra­sta, czy ta wymia­na han­dlo­wa rośnie mię­dzy Pol­ską, a Kana­dą? Czy to tyl­ko żyw­ność, czy coś jeszcze?

– Żyw­ność jest bar­dzo dużym skład­ni­kiem, ale poja­wia się coraz wię­cej pro­duk­tów wypro­du­ko­wa­nych w Pol­sce z bar­dzo dobrych mate­ria­łów, o wyso­kiej kla­sie, mate­ria­łów budow­la­nych jest bar­dzo dużo, zarów­no indy­wi­du­al­nie ludzie z tego korzy­sta­ją, i  coraz wię­cej widzę firm.

        Ostat­nio byłem na poka­zie firm, któ­re spro­wa­dza­ją pro­duk­ty żyw­no­ścio­we, orga­nicz­ne i wyda­je mi się, że coraz wię­cej małych firm w Pol­sce widzi, że eks­port ma sens i tutaj mają moż­li­wość wej­ścia na rynek ame­ry­kań­ski, a Kana­da jest świet­nym punk­tem zacze­pie­nia, żeby tę eks­pan­sję zacząć, szcze­gól­nie rynek toron­toń­ski, bo jest wystar­cza­ją­co duży na to, żeby zaro­bić pie­nią­dze, a jed­no­cze­śnie nie jest tak wiel­ki, żeby zostać połknię­tym. Zro­bi­ła to IKEA, zawsze posłu­gu­ję się tym przy­kła­dem, zro­bi­li feno­me­nal­ny ruch, zaczę­li od malut­kie­go skle­pu na rogu Tom­ken i Con­sti­tu­tion Boule­vard w 1982 roku i powo­li roz­wi­ja­li to.

        W tej chwi­li są tutaj potę­gą,  22% sprze­da­ży IKEA to jest rynek pół­noc­no­ame­ry­kań­ski. Zro­bi­li to krok po kro­ku, wypró­bo­wu­jąc Kana­dę, przede wszyst­kim Toron­to, a póź­niej eks­pan­sja na tak zwa­ny wiel­ki rynek.

        Ten rynek na połu­dnie od nas jest niebezpieczny.

– Dobrze jest mieć tutaj przy­czó­łek i stąd pla­no­wać całą resztę?

– Jest to wspa­nia­ły przy­czó­łek, dla­te­go że jeste­śmy bli­sko więk­szo­ści ame­ry­kań­skich aglo­me­ra­cji, ame­ry­kań­skie­go prze­my­słu na wschod­nim wybrze­żu, a jed­no­cze­śnie jeste­śmy w kra­ju tro­szecz­kę spo­koj­niej­szym, bliż­szym euro­pej­skiej men­tal­no­ści niż rynek ame­ry­kań­ski, któ­ry jest bar­dziej odda­lo­ny w tej skali.

– Jak pan oce­nia prze­mia­ny w Pol­sce na prze­strze­ni minio­nych 5 — 10 lat? Dużo ludzi pozy­tyw­nie o tym mówi i chy­ba dużo ludzi wra­ca do Pol­ski, czy widzi pan to w kontenerach?

– Chy­ba trud­no oce­niać zmia­ny w Pol­sce nega­tyw­nie — jeśli cho­dzi o ogól­ną gospo­dar­kę — nie wcho­dzę w poli­ty­kę; jeśli cho­dzi o spra­wy eko­no­micz­ne, to Pol­ska w tej chwi­li odnio­sła  suk­ces, przy­naj­mniej tak mnie się wyda­je. To, co w Pol­sce wybu­do­wa­no, co w Pol­sce zro­bio­no, to znów moż­na tyl­ko powie­dzieć, chy­lę czo­ła, bo to poka­zu­je zno­wu, co my, Pola­cy potra­fi­my zrobić.

– Myśmy wie­dzie­li to tutaj, dla­te­go że jak Pola­cy tu przy­jeż­dża­li i mie­li oka­zję, i byli wol­ni do pro­wa­dze­nia biz­ne­su, to jed­nak bar­dzo wie­le pol­skich biz­ne­sów powsta­ło, bar­dzo wie­lu ludzi poszło we wła­sne fir­my prze­wo­zo­we, we wła­sne fir­my budow­la­ne. Jak gdy­by, widać było, jak bar­dzo przed­się­bior­czy i pra­co­wi­ci są Polacy. 

– Oczy­wi­ście i chy­ba nikt tego nie kwestionuje.

– To w Pol­sce za komu­ni­zmu było tłu­mio­ne, ta cała komu­ni­stycz­na cza­pa, nie pozwa­la­ła na wyzwo­le­nie tej ener­gii, któ­ra co naj­wy­żej koń­czy­ła gdzieś tam na baza­rach, czy w jakimś han­dlu trans­gra­nicz­nym, prze­my­tem pociągami.

- Dokład­nie, w tej chwi­li, mnie się wyda­je, że gra­ni­ce zosta­ły otwo­rzo­ne, Polak zoba­czył, że ma szan­sę i w moim prze­ko­na­niu jest bar­dzo wie­lu ludzi, któ­rzy korzy­sta­ją z tego budu­jąc, jak to się mówi, in pur­su­it of hap­pi­ness and wel­l­be­ing. Nie ma w tym nic złe­go, bogać­my się, żeby nam się lepiej żyło i tyl­ko kudos dla tych, któ­rzy potra­fią to zro­bić. Jest to cięż­ka pra­ca, to samo nie przy­cho­dzi i  oby  tak dalej.

        Zresz­tą Pol­ska, w dużej mie­rze dzię­ki pomo­cy Unii Euro­pej­skiej, zno­wu tutaj nie chcę wcho­dzić w poli­ty­kę, ale te fun­du­sze na pew­no bar­dzo dużo pomo­gły; Pol­ska w sumie, jest takim tygry­sem Euro­py. Ja to widzę tutaj.

– No to jed­nak wcho­dzi­my w poli­ty­kę, bo nie­któ­rzy mówią, że „Mek­sy­kiem” nie­miec­kiej gospo­dar­ki, w tym sen­sie, że pro­duk­cja, któ­ra jest w Pol­sce jest tań­sza, ale nie ma tam marek. Takie mar­ki, jak Pesa od razu są sprze­da­wa­ne, nato­miast Pola­cy pra­cu­ją na gospo­dar­kę nie­miec­ką wła­śnie; czę­ści samo­cho­do­we. Oprócz żyw­no­ści, któ­ra ma mar­kę. Ale żyw­ność też jest nie­ste­ty zawład­nię­ta przez mar­ki zachod­nie, bar­dzo wie­le firm prze­twór­stwa żyw­no­ścio­we­go w Pol­sce nale­ży do firm zachodnich.

– Trud­no jest zro­bić kapi­ta­lizm bez kapi­ta­łu, trze­ba go zbu­do­wać, ja tutaj nawią­zu­ję do myśli pozytywistycznej.

– Pan zna przy­kład Chiń­czy­ków, któ­rzy zro­bi­li kapitalizm.

- Nie mając kapitału?

– Odpo­wied­nio zago­spo­da­ro­wu­jąc kapi­tał zagraniczny.

- Wła­śnie dla­te­go powie­dze­nie, że Pol­ska sta­ła się Chi­na­mi Euro­py, jest w pew­nym sen­sie nie takie złe,  dla­te­go że jest pyta­nie czy będzie­my potra­fi­li wyjść z tego zakrę­tu, w któ­rym zosta­je­my Mek­sy­kiem, albo może zosta­nie­my Chinami.

- Mówią, pułap­ka śred­nie­go wzrostu.

– Tak, ja myślę, że bar­dzo dużo zale­ży od nas. Nawią­zu­ję do tego nur­tu pozy­ty­wi­stycz­ne­go Polski.

– To jeden z naj­lep­szych nur­tów w pol­skiej histo­rii. Ja zawsze za wzór dla pol­sko­ści sta­wiam wiel­ko­po­la­ni­na, dla­te­go że to był czło­wiek, któ­ry musiał się prze­ciw­sta­wiać gospo­dar­cze­mu żywio­ło­wi nie­miec­kie­mu, wspie­ra­ne­mu przez ówcze­sne pań­stwo w XIX wie­ku, a zdo­łał tam być lep­szy niż Niem­cy i miał do tego jesz­cze tro­chę fantazji.

– Nie wiem, czy pan wie, ale moja rodzi­na pocho­dzi z Pozna­nia. Tak że, zga­dzam się z tym. Jest nawet w Pozna­niu pomnik moje­go dziadka.

– Gra­tu­lu­ję! W zasa­dzie, to są takie cechy cha­rak­te­ru pol­skie­go, któ­re chęt­nie bym widział u wszyst­kich Pola­ków; nie­miec­ka punk­tu­al­ność i oby­czaj gospo­dar­czy, a jed­no­cze­śnie trosz­kę fan­ta­zji, któ­ra pozwa­la bar­dziej ryzy­ko­wać, bar­dziej wcho­dzić w róż­ne rze­czy, co jest w wie­lu wypad­kach źró­dłem suk­ce­su gospodarczego.

– Chy­ba może­my mówić, że w tej chwi­li bar­dzo wie­lu ludzi, nie mówię, że kraj, mówię że wie­lu ludzi wśród Pola­ków odnio­sło sukces.

– I stąd te kon­te­ne­ry, któ­re u pana wysy­ła­ją ludzie, któ­rzy wra­ca­ją do Polski?

- Ten suk­ces budzi to, że ludzie tam jadą. W tej chwi­li jest bar­dzo duże zain­te­re­so­wa­nie, bar­dzo dużo ludzi wra­ca, to zresz­tą opie­ra się też na pew­no na feno­me­nie niż­szych kosz­tów życia w Polsce.

– I moż­li­wo­ści spie­nię­że­nia nie­ru­cho­mo­ści tutaj.

– Dokład­nie, tak że to jest na dużą ska­lę, wie­lu ludzi wra­ca nie tyl­ko z Toron­to, ale z róż­nych innych czę­ści Kana­dy. Oni widzą dla sie­bie moż­li­wo­ści w Pol­sce. I to nie są tyl­ko ludzie, któ­rzy jadą na eme­ry­tu­rę, bo to jest oczy­wi­ste, ale jest też bar­dzo dużo ludzi mło­dych, któ­rzy widzą dla sie­bie szan­sę na suk­ces, z któ­rej mogą sko­rzy­stać czy to będąc pra­cow­ni­ka­mi czy biz­nes­me­na­mi w Polsce.

        Mia­łem oka­zję roz­ma­wiać z takim panem, któ­ry był z Edmon­ton czy z Cal­ga­ry prze­pro­wa­dził się. Był pasto­rem  i prze­niósł się do Pol­ski. Mówi, że jest zachwy­co­ny  tym, co w Pol­sce widzi, dla­te­go że tutaj, nie­ste­ty, w Kana­dzie, nie był zado­wo­lo­ny z tego, co się dzie­je, jeśli cho­dzi o zacho­wa­nie się nasze­go rzą­du fede­ral­ne­go. Zde­cy­do­wa­nie uwa­żał, że wcho­dzi­my w fazę, któ­ra ogra­ni­cza nasze moż­li­wo­ści i naszą swo­bo­dę. Nato­miast widział bar­dzo duże pole do popi­su w Polsce.

- To nie­ste­ty jest bar­dzo smut­ne, że ogra­ni­cze­nie wol­no­ści i swo­bo­dy wią­że się też z ogra­ni­cze­niem wol­no­ści gospo­dar­czej i ogra­ni­cze­niem tej ener­gii gospo­dar­czej, czy­li tak­że w kon­se­kwen­cji, zmniej­sze­niem kon­ku­ren­cyj­no­ści kana­dyj­skiej gospodarki.

– Wyda­je mi się, że dzie­je się to na naszych oczach. Zresz­tą widać że poli­ty­ka pań­stwa, w moim prze­ko­na­niu, nie jest usta­wio­na pro biz­ne­so­wo, a raczej prze­ciw­nie. I to jest nega­tyw­nie nasta­wio­na na małe i śred­nie przedsiębiorstwa.

– Panie Wit­ku, miej­my nadzie­ję, że ktoś to zmie­ni, że my to zmie­ni­my, no bo w koń­cu jesz­cze sys­tem poli­tycz­ny jakoś działa.

        Idą świę­ta Boże­go Naro­dze­nia wszyst­kie­go dobre­go, Weso­łych Świąt! Dzię­ku­ję za tę pra­cę, bo to jest pol­ska pra­ca poza gra­ni­ca­mi Pol­ski, pra­ca dla nas,  two­rze­nie tych związków.

        Dzię­ku­ję też za spon­so­ro­wa­nie Goń­ca przez tyle lat.

– Cała przy­jem­ność po mojej stro­nie, dzię­ku­ję bardzo.