Z Jac­kiem Suli­mier­skim wła­ści­cie­lem fir­my doradz­twa podat­ko­we­go Taxtro­nix  roz­ma­wia­my o nowej sytu­acji fiskal­nej w kon­tek­ście zmian gospo­dar­czych i poli­tycz­nych. Jacek Suli­mier­ski ma kil­ku­dzie­się­cio­let­nie doświad­cze­nie w dzie­dzi­nie sto­so­wa­nia prze­pi­sów podat­ko­wych w Kanadzie.

Panie Jac­ku, bar­dzo mi miło zno­wu z panem roz­ma­wiać — roz­ma­wia­my cyklicz­nie — roz­ma­wia­li­śmy rok temu, sytu­acja była już wte­dy nie­zwy­kła, a dzi­siaj to chy­ba w ogó­le jeste­śmy na takim sze­ro­kim oce­anie nowych możliwości…

Jacek Suli­mier­ski: — Powiedz­my sobie, sytu­acja jest bom­bo­wa i to dosłow­nie, wziąw­szy pod uwa­gę co się dzie­je na świecie.

reklama

- No wła­śnie, ale tu mamy podat­ki do zapła­ce­nia, urząd skar­bo­wy, któ­ry po okre­sie kie­dy dzia­łał, jako roz­daw­ca pie­nię­dzy, fun­du­szy rzą­do­wych, zaczy­na przy­po­mi­nać sobie o swo­jej roli ścią­ga­nia podat­ków i stra­szy ludzi. Niech pan powie, jakie są zmia­ny w tym roku, na co trze­ba zwra­cać uwagę?

- W momen­cie, kie­dy roz­ma­wia­my ze sobą, w tej chwi­li jesz­cze nie­zna­ny jest nowy budżet, bo budżet wyj­dzie dopie­ro za kil­ka tygo­dni, a ze wzglę­du na naszą sytu­ację poli­tycz­ną w kra­ju może się nawet przesunąć.

        Jeden temat jakie chcia­łem poru­szyć, to zmia­ny podat­ko­we za rok poprzed­ni, któ­re były niby już poka­za­ne, ale te zmia­ny są mini­mal­ne, przy­naj­mniej na pozio­mie rzą­du fede­ral­ne­go. Np. teraz może­my spła­cić, jeże­li żeśmy nie­chcą­cy prze­pła­ci­li  ten CERB, musi­my go zwró­cić.  No i to będzie moż­na odpi­sać od podat­ku. Dru­ga rzecz, tzw. kre­dyt kli­ma­tycz­ny, bo wia­do­mo nasz pre­mier wpro­wa­dził to kil­ka lat temu.

        To będzie prze­su­nię­te z sys­te­mu podat­ko­we­go do tzw. kre­dy­tów socjal­nych; ina­czej mówiąc, nie­ste­ty nie jest to czę­ścią nasze­go zwro­tu podat­ko­we­go, ale będzie­my to w ratach mie­li pła­co­ne przez kil­ka lat.

        Czy­li to są maki­ja­że, malut­kie zmia­ny. Taką zmia­ną jest rów­nież to, że pew­ne docho­dy nasze­go part­ne­ra, współ­mał­żon­ka, mał­żon­ki nie będą wli­cza­ne do  Cana­da Wor­kers Bene­fit to jest taki bar­dzo spe­cjal­ny kre­dyt dla nisko zara­bia­ją­cych, wie­le osób z tego korzysta.

        Nato­miast na pozio­mie onta­ryj­skim — musi­my pamię­tać, że w Kana­dzie, a kon­kret­nie u nas w Onta­rio, mamy dwa nie­za­leż­ne sys­te­my podat­ko­we, fede­ral­ny i onta­ryj­ski; one niby są rów­no­le­głe, w wie­lu aspek­tach pra­wie że iden­tycz­ne tyl­ko, że tam są inne sumy, ale są też róż­ni­ce. I taką róż­ni­cą jest to, że Onta­rio wpro­wa­dzi­ło spe­cjal­ny kre­dyt Job Tra­ining Tax Credit.

        Jak to dzia­ła. Dosta­je­my dwa tysią­ce „praw­dzi­wych” pie­niąż­ków od rzą­du, jeże­li mamy tuition fee albo nawet cho­dzi­li­śmy na   kwa­li­fi­ko­wa­ne szkolenia.

- Powiedz­my, gdy ktoś chce zmie­nić zawód i się prze­kwa­li­fi­ko­wać, to może skorzystać?

- Jeże­li będzie to robił przez uzna­ną insty­tu­cję edu­ka­cyj­ną, to jak naj­bar­dziej. Dwa tysią­ce to już jest suma. Jedy­nym warun­kiem jest, że trze­ba mieć spe­cjal­ny  tzw. limit,  być wła­ści­cie­lem „limi­tu na edu­ka­cję”, a ten limit się uzy­ski­wa­ło, jeże­li ktoś był mię­dzy 25 a 65 rokiem życia i miał co naj­mniej 10 tysię­cy zarobku.

        Dru­gie real­ne pie­nią­dze, zno­wu przez Onta­rio wpro­wa­dzo­ne, to jest taki Seniors’ Home Safe­ty Tax Cre­dit, co zna­czy, że jeże­li mam powy­żej 65 roku życia, a 20 pro­cent moich wydat­ków na uspraw­nie­nie domu w celu no coś w rodzaju…

- Zbu­do­wa­nia windy?

- Ja myślę, że nawet, jak się pod­ło­gę zmie­ni, żeby była mniej śli­ska to też może przejść. Czy­li od tego moż­na dwa i pół tysią­ca dostać, to też jest ład­ny kre­dyt,  ogra­ni­cze­nie jest wie­ko­we. Więc to jest dwa i pół tysiąca.

        Zwięk­szo­no rów­nież w Onta­rio tzw. CARE sys­tem. Co to jest, otóż,  mało ludzi tego uży­wa­ło, a to jest fak­tycz­nie zwra­ca­nie kosz­tów za tzw. baby­sit­ting i to do 75 proc. W tej chwi­li to pod­wyż­szo­no jesz­cze o 20 proc. i te sumy, jak ja wyrzu­ci­łem na swój kom­pu­ter, to rze­czy­wi­ście wycho­dzą dość tłuste.

- Czy­li mimo tego, że Onta­rio nie uczest­ni­czy w pro­gra­mie fede­ral­nym, przed­szko­le  za 10 dola­rów dzien­nie, to są inne meto­dy dofi­nan­so­wa­nia opie­ki nad dziećmi?

- Jak naj­bar­dziej, bo Onta­rio też uczest­ni­czy w tzw. Child Tax Bene­fit, tyl­ko to jest wszyst­ko połą­czo­ne, więc czę­sto rząd fede­ral­ny, bie­rze kre­dyt za nasz rząd, tutaj w Ontario.

        Dla­cze­go? Dla­te­go, że te sys­te­my dla prze­cięt­ne­go oby­wa­te­la połą­czo­ne, jak ja wypeł­niam zezna­nie podat­ko­we to ono jest wysy­ła­ne do jed­ne­go miej­sca. Oni  tam roz­dzie­la­ją. Gdy­by­śmy tak chcie­li te zezna­nia podat­ko­we robić tą samą meto­dą co 40 lat temu, papier z kalecz­ką, to to zezna­nie jest w tej chwi­li na tyle skom­pli­ko­wa­ne, że zaję­ło­by to z 5 godzin.

- Czy są jakieś ten­den­cje poli­tycz­ne, żeby upro­ścić podat­ki, bo wła­śnie, tak jak pan mówi, każ­dy rząd, każ­da admi­ni­stra­cja, na każ­dym pozio­mie wpro­wa­dza nowe pro­gra­my i te pro­gra­my kom­pli­ku­ją nasze zezna­nia podat­ko­we. Czy to jest już nie do zrobienia?

- Ja tego nie widzę, szcze­rze mówiąc. Sys­tem jest, jak domek z kart, gdzie dokła­da się i dokła­da. Kie­dyś, w 1972 roku, kie­dy powstał, miał pew­ne zasa­dy logi­ki spo­łecz­nej, w tej chwi­li to jest dokła­da­nie, ze wzglę­du na pra­wo tzw. com­mon law, te zmia­ny, któ­re są wpro­wa­dzo­ne, one  są zbu­do­wa­ne na tych gru­zach podat­ko­wych, ale tam­te prze­pi­sy bar­dzo czę­sto jesz­cze obo­wią­zu­ją. Więc to jest dosłow­nie gąszcz; mało, gąszcz, to jest w tej chwi­li 60 tysię­cy stron prze­pi­sów. Nie ma czło­wie­ka w Kana­dzie, któ­ry we wszyst­kich by sie­dział. Dodat­ko­wo kom­pli­ku­je tutaj naszą sytu­ację podat­ko­wą, a wła­ści­wie wykład­nię podat­ko­wą to, że żyje­my w świe­cie com­mon law,  do tego mamy pra­wo pre­ce­den­su, czy­li cze­goś co było, tego nie moż­na zmie­nić, chy­ba że jakimś spe­cjal­nym aktem par­la­men­tu, a nasi poli­ty­cy tak szcze­rze mówiąc, to tro­chę błą­dzą w ciem­no­ści —  jak ja widzę —  tak, że tutaj nie widzę by pra­wo podat­ko­we mogło zostać zosta­nie zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wa­ne. A tak, jak Alek­san­der Wiel­ki prze­ciął węzeł gor­dyj­ski; tyl­ko tak moż­na było­by to zrobić.

- Panie Jac­ku, czy nie moż­na odno­sić wra­że­nia, że to pra­wo jest tak skom­pli­ko­wa­ne, by na każ­de­go z nas był hak, że jak ktoś tam pogrze­bie nam w podat­kach, to oka­że się, że to były źle roz­li­czo­ne, coś było nie tak; że rząd to robi spe­cjal­nie, żeby ludzie bali się sys­te­mu podat­ko­we­go, a rząd mógł być aktyw­ny  w  ścią­ga­niu podat­ków. Jak z pana doświad­cze­nia to wyglą­da, pra­ca Reve­nue Cana­da, czy­li urzę­du skarbowego?

        I dru­ga rzecz, zaczy­na­my żyć w świe­cie pokaź­nej infla­cji. Co z tym robić? Może dojść do tego,  że bar­dziej się będzie opła­ca­ło nie zapła­cić dzi­siaj podat­ku, a zapła­cić go, powiedz­my, za pół roku — jak infla­cja będzie 20 pro­cent to zapła­ci­my mniej. Jak to wygląda?

- Z tego punk­tu widze­nia świet­ne pyta­nie, ale może naj­pierw odnio­sę się do pierw­szej czę­ści, czy­li jak Cana­da Reve­nue Agen­cy, była zor­ga­ni­zo­wa­na. Jest to olbrzy­mia orga­ni­za­cja, któ­ra wła­ści­wie  trzy­ma cały kraj w ryzach. Do tej pory  przy­naj­mniej, u nas sytu­acja poli­tycz­na jest tro­chę nie­sta­bil­na, więc nie wiem jak będzie.

        Dru­ga rzecz Covid. Pra­cow­ni­cy Reve­nue Cana­da, tak jak wszy­scy unij­ni, szu­ka­ją pre­tek­stu, żeby wygod­nie pra­co­wać, no to pra­cu­ją z domu.  Ogól­nie, obsłu­ga Reve­nue Cana­da przez ostat­nie dwa lata, bo o tym mówi­my,  zupeł­nie się zmie­ni­ła. Wszyst­ko jest robio­ne u nich przez pra­cow­ni­ków z domu. Bar­dzo trud­no się z nimi sko­mu­ni­ko­wać. Jest w tej chwi­li bar­dzo dłu­gi okres cze­ka­nia, żeby otrzy­mać wła­ści­wą informację.

        Jako biu­ro podat­ko­we mamy dostęp elek­tro­nicz­ny, ale on jest też w pew­nym sen­sie ogra­ni­czo­ny, acz­kol­wiek wie­my bar­dzo dużo. To nam poma­ga w wypeł­nia­niu zeznań podat­ko­wych na bie­żą­co, nato­miast  u nich w Reve­nue Cana­da tzw. mail room czy­li pocz­ta, to doszło do obłę­du;  żeby ktoś zare­ago­wał cze­ka się mie­sią­ca­mi, po wysła­niu doku­men­tu, a nie­któ­re doku­men­ty trze­ba, według rygo­rów biu­ro­kra­tycz­nych, wysy­łać pocztą.

        Więc to docho­dzi do obłę­du, klien­te­la ogól­nie nie rozu­mie, w jakich cza­sach żyje­my. To jest wła­śnie dru­ga stro­na tego medalu.

        Powró­ci­my do dru­giej czę­ści  pyta­nia, czy się opła­ca w ogó­le pła­cić. Pra­wo jest tak skon­stru­owa­ne, że opła­ca się wypeł­nić na czas, a nie opła­ca się zapła­cić. 90 pro­cent ludzi myśli, że wypeł­nie­nie i zło­że­nie na czas jest rów­no­znacz­ne z zapła­tą. Nic bar­dziej myl­ne­go. Tak dłu­go, jak wypeł­ni­my na czas, a nie  zapła­ci­my, to jeste­śmy dobry­mi oby­wa­te­la­mi podatkowymi.

        Mało tego, omi­ja­my kary. Te kary za pierw­szy dzień nie wysła­nia zeznań podat­ko­wych to jest 5 proc. a potem one są 1 proc. mie­sięcz­nie do 17 proc., a w przy­pad­ku, kie­dy Reve­nue Cana­da zażą­da od nas wypeł­nie­nia, to docho­dzi do 34 proc.

        Nato­miast, jak wypeł­ni­my zezna­nie podat­ko­we, bo tu jest sys­tem tzw. self asses­sment; skła­da­jąc pod­pis, to tak, jak­by­śmy pod przy­się­gą mówi­li, że to co zro­bi­li­śmy jest zgod­ne z pra­wem. W momen­cie kie­dy zło­ży­my, a nie mamy ani gro­sza, to jest OK. Może­my ogło­sić ban­kruc­two — nadal jeste­śmy uczciwi.

        Taka jest wykład­nia praw­na tego sys­te­mu. Tro­chę ina­czej to wyglą­da w kwe­stii HST, bo te pie­nią­dze są trak­to­wa­ne jako tzw. trust; wzię­li­śmy pie­nią­dze w imie­niu rządu…

 — Jeste­śmy pobor­cą podatkowym

- Biz­nes­me­ni sobie nie zda­ją spra­wy, że otwie­ra­jąc biz­nes i otrzy­mu­jąc numer sta­je­my się „pobor­cą” podatkowym.

        Co CRA może zro­bić, jeże­li my nie zapła­ci­my; nor­mal­nie to ten pro­ces z ich punk­tu widze­nia był dość skom­pli­ko­wa­ny; musie­li­śmy naj­pierw dostać Noti­ce Asses­sment, dopie­ro po kil­ku­dzie­się­ciu dniach, oni mogli zacząć, jeże­li ktoś nie pła­cił, mogli zacząć akcję, myśmy mie­li moż­li­wość odwo­ły­wa­nia się itd.

        Teraz, ja widzę, że w tym pra­wie są swo­iste­go rodza­ju — wyda­wa­ło­by się, że słusz­ne zało­że­nia,  że Reve­nue Cana­da bez pro­ce­su praw­ne­go, może zasto­po­wać, dziab­nąć, zamknąć kon­to. Dotych­czas to się prak­tycz­nie nie zdarzało.

        W tej chwi­li sytu­acja poli­tycz­na tak jak nasz rząd postę­pu­je, w przy­pad­ku tego pro­te­stu, kie­dy zamknię­to ludziom kon­ta; pierw­szy raz w histo­rii zda­rzy­ło, kie­dy zamknię­to ludziom kon­ta, tyl­ko na zasa­dzie jakichś afi­lia­cji, powiedz­my sobie, nawet nie poli­tycz­nej, tyl­ko moral­nej i etycz­nej, że ktoś popie­ra jed­ną gru­pę czy dru­gą; zamknię­to konta!

        To jest bar­dzo zły znak, bo jeże­li coś takie­go robi rząd, to rów­nie dobrze — prze­cież przy­kład idzie z góry — będzie sobie mogła pozwo­lić jego wykład­nia, czy­li CRA będzie pierw­sza, jak raz ta bram­ka zosta­ła otwar­ta, to boję się, że lawi­na może ruszyć i w tej chwi­li coraz bar­dziej będą uży­wać tego do swo­ich celów. A pro­szę pań­stwa, ja od razu powiem szcze­rze; jak do nas przy­cho­dzą klien­ci, to w dzie­wię­ciu na dzie­sięć przy­pad­ków, błąd jest albo po stro­nie CRA, albo nie donie­sio­ne doku­men­ty itd.

        Klien­ci z góry zakła­da­ją i to jest ta świa­do­mość ludz­ka, że rząd jest nieomylny.

        To jest następ­ny pro­blem i w tych dzie­wię­ciu przy­pad­kach na dzie­sięć musi­my spra­wę im  wytłu­ma­czyć i rozwiązywać.

        Twar­do­gło­wość pra­cow­ni­ków CRA, któ­rzy w tej chwi­li są tak nie­do­kształ­ce­ni — bo oni w tej chwi­li bio­rą ludzi z uli­cy — jest nie­praw­do­po­dob­na. W urzę­dzie skar­bo­wym doszło do takiej „komu­ny”; biu­ro­kra­cja komu­ni­stycz­na, pole­ga­ła na tym, że  jak już ktoś usiadł na stoł­ku to był nie do rusze­nia i dokład­nie w tej chwi­li to samo dzie­je się w urzę­dzie skar­bo­wym i to jest przy­kre. Za Har­pe­ra oni dosta­li taki numer iden­ty­fi­ka­cyj­ny i przy­naj­mniej moż­na było się poskar­żyć, że to był ten. Oni ten numer szyb­ko mówią, ale i tak tego nikt nie uży­wa; oni są nie do ruszenia.

        Poza tym, kwe­stia co wol­no, czy nie wol­no; ja po żad­nej stro­nie spe­cjal­nie nie sto­ję, ale spójrz­my na ten  kon­wój wol­no­ści.  Tak czy ina­czej, moż­na do tego podejść, ale on nigdy ofi­cjal­nie nie był uzna­ny za nie­le­gal­ny, prze­cież  to tyl­ko nasz kocha­ny Justuś Szczo­dro­zło­ty,  któ­ry dawał ludziom pie­nią­dze na lewo i na pra­wo, to ogło­sił, a media podchwyciły.

        Tego się boję, czy rząd, jak raz ta bram­ka  zosta­ła otwar­ta, nie będzie uży­wać tego bar­dziej inten­syw­nie w przy­pad­kach „sza­ro­ści”; a całe nasze podat­ko­we spra­wy, pomi­ja­jąc oczy­wi­ście pro­stą aryt­me­ty­kę, 90 proc. zeznań podat­ko­wych jest bar­dzo pro­ste, nato­miast te 10 proc., któ­re sta­no­wią o wol­no­ści podat­ko­wej w tym kra­ju, jest skom­pli­ko­wa­ne, jest „sza­re”.

        Nawet taka pro­sta spra­wa, jak inter­pre­ta­cja prin­ci­pal resi­den­ce, czy­li  tej naj­więk­szej świę­to­ści, też sły­sza­łem, że rząd być może będzie chciał to  pod­wa­żyć w pogo­ni za pieniędzmi.

        My, jako oso­by, żeśmy się dora­bia­li całe życie, żeby mieć ten domek i ten domek stał się naszą eme­ry­tu­rą, a w tej chwi­li nasz kocha­ny Szczo­dro­zło­ty roz­da­wał jed­nym, a może wziąć od tych, co już się doro­bi­li, bo to jest nor­mal­na zasa­da polityczna.

        W ogó­le, pra­wo capi­tal gains wpro­wa­dzo­ne w 72. to też było sto­sun­ko­wo uni­kal­ne, bo z jed­nej stro­ny, w Kana­dzie, w jako jed­nym z nie­wie­lu kra­jów, nie mamy pra­wa spad­ko­we­go, czy­li przy przej­ściu mająt­ku z jed­nej gene­ra­cji na dru­gą, niby nie ma podat­ku, ale hola, hola, bo pra­wo capi­tal gains w pew­nym sen­sie to zre­du­ko­wa­ło, a ponie­waż mamy bar­dzo wyso­ki poda­tek pro­gre­syw­ny, to wpływ jest bar­dzo negatywny.

        Przy­kład: powiedz­my sobie, że mam dom, w któ­rym miesz­kam i mam cot­ta­ge i ten cot­ta­ge w tej chwi­li chcę prze­ka­zać swo­je­mu syno­wi, bo już jestem star­szy. Jaki jest efekt podat­ko­wy? Mało ludzi sobie zda­je z tego spra­wę. Ten cot­ta­ge kupi­łem za $100 000, a on jest war­ty teraz $1,1mln, gdy­bym chciał to wszyst­ko zro­bić ofi­cjal­nie, a oczy­wi­ście ofi­cjal­nie muszę to robić, w tej chwi­li muszą zapła­cić poda­tek ok. 260 tysię­cy dając cot­ta­ge syno­wi. A skąd ja wezmę te pie­nią­dze? I to jest dzi­siej­szy sta­tus quo. A jeże­li teraz NDP, któ­re pro­po­nu­je zwięk­szyć z 50 proc. tzw inc­lu­sion do 75 proc. to poda­tek doszedł­by do pra­wie 400 tys. dol.!

        W momen­cie, kie­dy oso­ba umie­ra, mówi­my o tym spad­ku, to pra­wo zakła­da, że ona sprze­da­ła wszyst­ko, po cenie ryn­ko­wej, minu­tę przed śmier­cią, czy­li jeże­li ja mam pięć milio­nów i daję komuś jako spa­dek, to ta oso­ba nie pła­ci żad­ne­go podat­ku i ja jako zmar­ły nie pła­cę podat­ku, to zna­czy za mnie jako zmar­łym, nie pła­cą, ale jeże­li ja bym miał dom war­to­ści 5 milio­nów, a kupi­łem go za milion, to z tych czte­rech milio­nów zysku ktoś za mnie po śmier­ci musi zapła­cić podatek.

        Dwie rze­czy w tym pra­wie podat­ko­wym capi­tal gains są abso­lut­nie niesprawiedliwe.

        Pierw­sza rzecz, że pra­wo podat­ko­we uzna­je iż war­tość pie­nią­dza jest iden­tycz­na 50 lat temu i teraz.  Nie ma indek­so­wa­nia tej war­to­ści, a po dru­gie, że  poda­tek jest pro­gre­syw­ny, gdzie więk­szość spo­łe­czeń­stwa, nie bar­dzo to czu­je, tym­cza­sem pań­stwo bie­rze od docho­du zale­d­wie tro­chę powy­żej 100 tysię­cy poda­tek 50 proc.

        Gdy zara­bia­my 40 tys. to w ogó­le prak­tycz­nie nie czu­je­my podat­ku, jak zara­bia­my 20 tys., to nawet jak tego podat­ku nie zapła­ci­li­śmy, to jesz­cze nam dają.

        Jak już docho­dzi­my do 70 tys. to jesz­cze tego tak bar­dzo nie czu­je­my, ale gdy docho­dzi­my do 100 tys.  nagle się dzie­li­my fifty/fifty.

        No bez prze­sa­dy, 100 tys. to nie jest taka mon­stru­al­na kwo­ta; ktoś ma wła­sny biz­nes, powiedz­my, kon­trak­to­rzy cięż­ko pra­cu­ją­cy…  To jest jed­na z naj­smut­niej­szych histo­rii w naszej dzi­siej­szej Kana­dzie, fakt że ci, co naj­wię­cej pra­cu­ją, mają zabie­ra­ne, nato­miast roz­da­je się pie­nią­dze! Bo jakie były bram­ki, żeby dać te 2 tysią­ce mie­sięcz­nie CERB; prze­cież to była czy­sta akcja poli­tycz­na, to cho­dzi­ło tyl­ko i wyłącz­nie, żeby zdo­być wyborców

- 15-let­ni czy 16-let­ni czło­wiek, któ­ry pra­co­wał przez waka­cje, nagle dosta­wał 2 tys. dola­rów miesięcznie?

- Wycho­wy­wa­li sobie wybor­ców, bo nam „dobry wujek” dawał, „star­szy brat”

- Czy pan nie uwa­ża, że to jest wła­śnie taka zapo­wiedź tych wszyst­kich zmian w ramach Build Back Bet­ter; czy­li tego całe­go rese­tu, o któ­rym sły­szy­my — wła­śnie, dochód podstawowy…

- Czy­ta­łem kie­dyś arty­kuł, że pra­ca to się sta­je przy­wi­le­jem, ale nie ze wzglę­dów finan­so­wych, tyl­ko ze wzglę­dów psy­cho­lo­gicz­nych. I w tej chwi­li ludzie mło­dzi, z któ­ry­mi mam bar­dzo dużo do czy­nie­nia, dosłow­nie mówią, że, „mnie nie inte­re­su­je, ile zara­biam, tyl­ko jaka jest atmos­fe­ra w pra­cy, co ja robię”. Zupeł­nie dziw­ne podej­ście, gdy­by­śmy się cof­nę­li  30 — 40 lat. Oczy­wi­ście, każ­dy by chciał, jak naj­wię­cej, ale jak ma tę moż­li­wość, to jego aspek­ty per­so­nal­ne są waż­niej­sze niż pie­nią­dze. Do tego doszło. Czy­li pie­niądz nie jest głów­nym, a stał się pośled­nim moto­rem napę­do­wym, chy­ba, że to są jakieś duże pieniądze.

-  W ten spo­sób to wcho­dzi­my w dywa­ga­cje poli­tycz­no-filo­zo­ficz­ne, ale to może tutaj u nas pra­ca się wła­śnie w ten spo­sób obja­wia dla mło­dych ludzi, ale w Azji nie. A nadal jest kon­ku­ren­cja mię­dzy pań­stwa­mi, mię­dzy regio­na­mi na wydaj­ność pra­cy, orga­ni­za­cję pra­cy, i na to kto spi­ja śmie­tan­kę, kto pra­cu­je na kogo.

- Impe­rium rzym­skie się roz­pa­dło na zasa­dzie prze­sy­tu, dobro­by­tu i nad­mia­ru wła­dzy, to jest nor­mal­ny cykl histo­rycz­ny ludz­ko­ści. Sta­ny Zjed­no­czo­ne, Kana­da, ile to jesz­cze poko­leń potrwa, że my się tu utrzy­ma­my? Wcho­dzi­my tu zupeł­nie na — powie­dział­bym — futu­ry­stycz­ne tematy.

- Dla­te­go lubię z panem roz­ma­wiać, dla­te­go że pan ma wła­śnie  szer­szą per­spek­ty­wę finan­so­wą i szer­szą per­spek­ty­wę, jeśli cho­dzi o spo­sób orga­ni­za­cji admi­ni­stra­cji podat­ko­wej i finansowej.

- To tak­że lata doświad­cze­nia nie­ste­ty i to wła­śnie widać po wło­sach. (śmiech)

- Chciał­bym to jakoś pod­su­mo­wać; prak­tycz­nie, gdy ktoś do pana przyj­dzie, co powi­nien przy­nieść? Na co powi­nien zwra­cać uwagę?

- Powiedz­my sobie, cze­go nie powi­nien przy­no­sić; nie powi­nien przy­nieść wiru­sa — jak jesteś cho­ry, to zostań w domu. Poza tym, powi­nien przy­nieść pozy­tyw­ne podej­ście do zagad­nie­nia, bo jeste­śmy napraw­dę w kra­ju, w któ­rym póki co, wszyst­ko jest jesz­cze ela­stycz­ne, jeśli cho­dzi o poda­tek. Może­my zmie­nić, zwe­ry­fi­ko­wać, jeże­li oczywiście…

- Czy­li nie powi­nien się bać?

- Moż­na to i tak nazwać. Bać się nie ma cze­go. To są tyl­ko pie­nią­dze. Trze­ba się bać, mówią nie­któ­rzy, Pana Boga, a przez życie po pro­stu trze­ba przejść z uśmie­chem na ustach i z pogo­dą ducha.

- Dzię­ku­ję bar­dzo za roz­mo­wę  i myślę, że sytu­acja, w któ­rej jeste­śmy, powin­na nas obu­dzić poli­tycz­nie, by w roz­mo­wach ze swo­imi posła­mi, przed­sta­wi­cie­la­mi wska­zy­wać na to, jak wyglą­da sys­tem podat­ko­wy, jak wyglą­da­ją finan­se tego kra­ju, bo nie­za­leż­nie od tego czy poli­ty­ka jest z pra­wa czy z lewa, czy czer­wo­na czy nie­bie­ska to są to rze­czy, któ­re w bar­dzo bez­po­śred­ni spo­sób wpły­wa­ją na to, co mamy na tale­rzu, co może­my zro­bić, jak może­my wycho­wać dzie­ci, jakie wykształ­ce­nie im kupić itd itd.  Dzię­ku­ję bardzo.

- Dzię­ku­ję.