Wszy­scy zgo­dzi­my się z tym, że Pol­ska jest państwem.
Jako pań­stwo, Pol­ska jest pod­mio­tem pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go, a jako taki posia­da nastę­pu­ją­ce ele­men­ty: sta­łą lud­ność, okre­ślo­ne tery­to­rium i wła­dzę. Tery­to­rium pań­stwa jest wła­sno­ścią zamiesz­ku­ją­cej go lud­no­ści / naro­du, a wła­dza peł­ni cha­rak­ter zarządzający.
Zasta­nów­my się nad wszyst­ki­mi trze­ma ele­men­ta­mi Pol­ski jako państwa.

Lud­ność pol­ska to umę­cze­ni i sko­ło­wa­ni przez wła­dze oby­wa­te­le pol­scy i obco­kra­jow­cy miesz­ka­ją­cy na tery­to­rium Pol­ski. Tu chy­ba nikt nie ma co do tego wątpliwości.
Tery­to­rium nasze­go pań­stwa to obszar lądo­wy oraz wody przy­brzeż­ne (wody wewnętrz­ne i morze tery­to­rial­ne). Do tego docho­dzi oczy­wi­ście prze­strzeń powietrz­na nad lądem i woda­mi pań­stwa oraz tzw. pod­zie­mie pod nimi ze wszyst­ki­mi jego natu­ral­ny­mi zaso­ba­mi. Tu też nie ma powo­du do jakich­kol­wiek wątpliwości.

Pro­ble­mem w Pol­sce jest suwe­ren­na wła­dza, któ­ra zarzą­dza zaso­ba­mi natu­ral­ny­mi (zło­ża­mi, zie­mią, woda­mi, lasa­mi ‚itp.). Zarzą­dza nimi, ale tych zaso­bów nie posiada.
Jest tajem­ni­cą poli­szy­ne­la, że od cza­su tzw. “okrą­głe­go sto­łu” w 1989 r. trwa w Pol­sce przej­mo­wa­nie przez zagra­nicz­ny kapi­tał więk­szo­ści przed­się­biorstw prze­my­sło­wych, a w ostat­nich latach zauwa­ża­my rów­nież pro­ces przej­mo­wa­nia zaso­bów natu­ral­nych. Jest to nie­wąt­pli­wie ewi­dent­na gra­bież pol­skie­go mająt­ku narodowego.

reklama

W ostat­nich latach zaczę­ły się poja­wiać na pol­skim hory­zon­cie poli­tycz­nym ruchy oby­wa­tel­skie gło­szą­ce potrze­bę ochro­ny zaso­bów natu­ral­nych w Polsce.
Nie­wąt­pli­wie jest to bar­dzo szczyt­na, donio­sła i przede wszyst­kim potrzeb­na misja.
Co mnie jed­nak dzi­wi, to brak w pro­gra­mach tych ruchów kon­kret­nej kon­cep­cji ochro­ny zaso­bów natu­ral­nych przed obcą ingerencją.

Stwier­dze­nia typu: “musi­my odzy­skać”, ” żąda­my “, “nawo­łu­je­my” i temu podob­ne nie prze­ko­nu­ją mnie w ogóle.

Gdzieś nawet doczy­ta­łem się: “Nale­ży przy­wró­cić kon­sty­tu­cyj­ny zapis, że te zaso­by i bogac­twa sta­no­wią wła­sność Naro­du Pol­skie­go”. Nale­ży, ale jak?
Poja­wi­ło się rów­nież sło­wo “uwłasz­cze­nie”. To sło­wo jest już zupeł­nie nie­tra­fio­ne. Ozna­cza ono, z tego co wiem, prze­ka­za­nie oso­bie praw­nej bądź fizycz­nej pra­wa wła­sno­ści do mie­nia skar­bu pań­stwa, komu­nal­ne­go lub spółdzielczego.
Dla­cze­go potrzeb­ne jest uwłasz­cza­nie Pola­ków na zaso­bach natu­ral­nych, któ­re tak czy owak już z samej defi­ni­cji pań­stwa nale­żą do nich?
Wróć­my tu do defi­ni­cji pań­stwa i jego ele­men­tów: lud­ność, tery­to­rium i władza.
Czyż nie lepiej było­by zasta­no­wić się, jak uspraw­nić wła­dzę i dopu­ścić do jej spra­wo­wa­nia oby­wa­te­li, aby oni sami mogli współ­de­cy­do­wać o ich zaso­bach natu­ral­nych i kon­tro­lo­wać ich wyko­rzy­sta­nie? Tu aż się pro­si rady­kal­na zmia­na trze­cie­go ele­men­tu pań­stwa, a więc władzy.

Gdzieś też doczy­ta­łem się o potrze­bie uchwa­le­nia usta­wy – to już zosta­wię zupeł­nie bez komentarza.

Kwe­stia pro­du­ko­wa­nia na szyb­ko ustaw w Pol­sce jest ogól­nie zna­na, jak rów­nież zna­na jest ich waga prawna.

Powszech­nie wia­do­mo, ze koniecz­na jest total­na nowe­li­za­cja pol­skiej post­ko­mu­ni­stycz­nej Kon­sty­tu­cji, a nie tyl­ko jakaś ane­micz­na wzmian­ka o nowym zapi­sie w aktu­al­nej usta­wie zasad­ni­czej. Dla­cze­go zwo­len­ni­cy “uwłasz­cze­nia Pola­ków na zaso­bach natu­ral­nych” nie podej­mu­ją tego tema­tu i nie wal­czą o rady­kal­na zmia­nę Kon­sty­tu­cji? Dla­cze­go nabie­ra­ją wody w usta w kwe­stii zmia­ny ordy­na­cji wybor­czej, sko­ro powszech­nie wia­do­mo, że Sejm przy­kla­sku­je od daw­na wyprze­da­ży mająt­ku narodowego?
“Chce­my”, “żąda­my”, “doma­ga­my się”,” potrzeb­na jest usta­wa” – bra­wo, niech żyje kosmetyka!

Na koniec jesz­cze mała uwa­ga. To uwłasz­cze­nie mia­ło­by doty­czyć Naro­du, a więc wspól­no­ty zamiesz­ku­ją­cej pol­skie tery­to­rium, czy oby­wa­te­li pol­skich? Ten niu­ans pro­po­no­wał­bym zawcza­su spre­cy­zo­wać, aby póź­niej, choć­by w kon­tek­ście emi­gra­cji z Ukra­iny do Pol­ski, nie było niedomowień…

Nale­ża­ło­by tez chy­ba pomy­śleć o milio­nach Polek i Pola­ków miesz­ka­ją­cych poza gra­ni­ca­mi Pol­ski, z któ­rych więk­szość nie posia­da już pol­skie­go oby­wa­tel­stwa i nie zamiesz­ku­je pol­skie­go terytorium.

Jak widać, uwłasz­cze­nie naro­du” to skom­pli­ko­wa­ne i zło­żo­ne przed­się­wzię­cie. Pro­po­no­wał­bym pomy­śleć poważ­nie nad współ­uczest­nic­twem spo­łe­czeń­stwa w pol­skim pro­ce­sie decy­zyj­nym. Była­by to z pew­no­ścią sku­tecz­niej­sza bron w wal­ce o ochro­nę pol­skich zaso­bów naturalnych.

Już napraw­dę na koniec ostat­nia uwa­ga: bez zmia­ny Kon­sty­tu­cji i ordy­na­cji wybor­czej, może­my tyl­ko się modlić, aby obcy kapi­tał nie sko­lo­ni­zo­wał Pol­ski doszczętnie.

Prof. Miro­sław Matyja